IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.04, 19:25
Placz towarzyszy mi od poczatku, kazda poraszke przyplacam podpuchnietymi
oczami...
Dzis 15 d.c. a mmnie jeszcze nie przeszlo, nie radze sobie z tym!!!!
najnormalniej w swiecie jestem za slaba!!! Czasami sa chwile ze pojawia sie
usmiech ale od odtatniej @ nic mnie nie cieszy, nie sprawia roadosci i nie
mam nadzieji, kompletnie sie zalamalam!!! dzis znowu ryczalam, i gdyby nie
to ze mieszkam z rodzicami to nadal pewnie ryczalabym zwinieta w pol i po
uszy nakrtya koldra. Nie chce pokazywac wszystkim jak mi jest zle i to jest
jak na razie jedyny powod dla ktorego musze przestac ryczec.
Powiedzcie prosze jak sobie z tym radzicie??? bo ja nie wiem juz co mam ze
soba robic. Nigdy mi sie jeszcze nie zdarzylo tyle ryczec co w tym cyklu.
Dzis np. moj placz przeplatany byl z krzykiem, krzyk byl do Boga....
Obserwuj wątek
    • mmila Re: Placz... 15.05.04, 19:31
      Mam też taki problem.I do tego jeszcze odbija sie to na moim mężu.Kłoce sie z
      nim bez powodu i potem płacze. NIe radze sobie tak jak ty ale trzeba w coś
      wierzyc.Może to jesti Bóg ????? Kto to wie?
      • Gość: sylwia Re: Placz... IP: *.wawpie.ext.ids.pl 17.05.04, 07:40
        No nieźle się zaczęło Pierwszy dzień po weekendzie i akurat przeczytałam ten
        post. Jest strasznie wzruszający Jest godzina 7.30 a ja już się popłakałam Ale
        wiem dlaczego Jestem w takiej samej sytuacji i całkiem niedawno również
        przyszłam z podpuchniętymi oczami do pracy Nie potrafiłam się opanować Teraz
        znów mam nadzieje Ciekawe jak długo jeszcze Z tego co czytam to upragnione
        szczęście przychodzi wtedy gdy zaprzestajemy starań Może cos w tym jest Ale ja
        jeszcze mam siłę walczyć i Tobie też tego życzę Trzymaj się
    • Gość: barbara79 Re: Placz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.04, 20:14
      ja miałam do Boga pretensje - dlaczego ja?!! za jakie grzechy mnie to
      spotkało?? co takiego złego zrobiłam??
      ktoś mi potem powiedział że to nie jest kara, ze potem szczęście będzie jeszcze
      większe, że po złych chwilach przychodzą dobre, po deszczu świeci słońce

      jesica życze ci tej odwagi wschodzącego słońca które mimo ogromu nędzy i zła
      tego świata dzień po dniu wschodzi obdarzając nas blaskiem i ciepłem swych
      promieni,
      nie poddawaj się, płacz przynosi ulgę, to normalne że masz ciężkie chwile, moze
      znajdź sobie jakieś zajęcie?
      Ściskam cie mocno
    • trops7 Re: Placz... 15.05.04, 21:12
      wiesz a ja uwazam że trzeba płakać jeżeli czujesz ze musisz,po prostu tak
      wyzwalasz swoje emocje i to nie jest złe tylko nie pomaga akurat w tym naszym
      konkretnym problemie
      tak naprawde ja nie płakałam przy kolejnej miesiączce która wracała co miesiąc
      jak bumerang ale pytałam właśnie tego na górze - Boga dlaczego do wszystkiego
      musimy dochodzić tak ciężką pracą czy to jest jakiś test na wytrzymałość nie
      wiem
      a teraz czekam nie pytam nie miotam się i najwazniejsze bardzo wierzę w to że
      zostanę mama i w oga który mi pomoże -to chyba najlepsze rozwizanie
      ciesze się że mam lekarza któremu moge zaufać
      pozdrawiam
    • Gość: ags Re: Placz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.04, 21:14
      Chcę cię pozdrowić i pocieszyć. Bardzo dobrze cię rozumiem. Przeżywałam
      dokładnie to samo co ty. Leczyłam się a potem przyszedł czas na inseminacje.
      Leki, zastrzyki, mierzenie tem. USG itd. i nic. Kolejne miesiace i za każdym
      razem było ze mną gorzej. Gdy już wydawał mi się, że nie dam rady, pojawiał się
      nowy cykl i nowe nadzieje, aż przyszedł listopad. Wszysko szło exstra i miało
      się udać... ale się nie udało. Bardzo mocno przeżyła 6 nieudaną próbę.
      Myśłałam wtedy że to już koniec i że nie będę dalej próbować. Swój czas
      starałam się wykorzystać jak najdokałdniej aby nie myśleć, ale to zawsze
      wracało. Płakałam szczególnie wieczorem , z bezsilności i z żalu. I przyszedł
      nowy rok a więc nowe nadzieje. Podnosłam się jeszcze raz choć nie było łatwo.
      Pojechaliśmy z mężem do Łagiwnik, do Krakowa i tam zrozumiałam,że muszę się
      pogodzić z tym co jest i poukładać sobie życie inaczej niż planowałam. Prosiłam
      Boga aby dał mi siłę do takiego życia bez dziecka i pokazał jaki mam inny cel.
      Pogodziłam się z rzeczywistością ale nie przestałam walczyć o dziecko. Ktoś mi
      kiedyś powiedział " rób tak jakaby wszystko zależało od ciebie a módl się tak
      jakby wszystko zależało od Boga" i tak robiłam. I stał się nasz cud. Za
      niecały miesiąc byłam w ciąży (udało się za 7 podejściem). Dziś mam
      czteromiesięczno cudowną córeczkę i mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa.
      Czasem trzeba przejść trudną drogę aby osiągnąć swój cel, ale im ta droga jest
      trudniejsza tym sukces jest słodszy. Życzę Ci dużo sił i wytrwałości. Nie
      załamuj się. Zrób wszystko co możesz zrobić w tym temacie a resztę zostaw
      MIłosiedziu Bożemu.
      Jesteśmy tylko ludźmi ale tak naprawdę nie znamy swoich możliwości. Napewno
      jesteś śilniejsza niż ci się wydaje. Pozdrawaim cię bardzo bardzo gorąco.
      Powodzenia
      • Gość: Jesica Re: Placz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.04, 21:33
        napisze tylko tyle ryczalam przy kazdym poscie ze wzruszenia. DZIEKUJE ZE
        JESTESCIE OPROCZ WAS NIE MAM NIKOGO Z KIM O TYM ROZMAWIAM.
        • kamilka_84 Re: Placz... 15.05.04, 22:25
          Wiem co czujesz, dla mnie też Wy jesteście jedynymi osobami, z którymi szczerze mogę porozmawiać o tym co czuję.I sama bardzo często płaczę, bardzo często...
          I jak na złość na ulicy widzę pełno kobiet w ciąży, dzieci, szczęśliwych i dumnych ze swoich Pociech rodziców i w TV to samo, ale wierzę, wierzę, że będzie dobrze, Tobie też tego życzę.
    • justysia72 Re: Placz... 15.05.04, 23:22
      Witam
      Bardzo dobrze wiem co przeżywasz, ja płakałam przez 7 długich lat. Ciągle
      widywałam matki z dziećmi i przyjaciółkę, która była w ciąży w drugim. Czasami
      miałam takiego doła, że ryczałam z byle powodu, gdy w telewizji mówili o
      kolejnym noworodku znalezionym w śmietniku dlaczego? zadawałam sobie to pytanie
      przecież ja tego bym nie zrobiła. Czy to jest kara? W pewną grudniową sobotę
      wieczorem siedzieliśmy z mężem w domu, wypiłam 2 drinki i ryczałam dlaczego nie
      mamy dzieci? no i miałam zgłosić się do lekarza w 3 dniu cyklu na badanie.
      Jakoś długo nie dostawałam miesiączki, a forsowałam się dużo. Pojawiła się
      zaraz po nowym roku, ale jak się potem okazało było to krwawienie spowodowane
      ciążą. Po ciężkim początku mamy w domu 20 miesięcznego urwisa. Wiem, że wszyscy
      naokoło mówią wyluzuj się, ale ciężko to znieść, ale myślę tak jak ja naprawdę
      może trochę wyluzowania, a efekt przyjdzie niespodziewanie. Bardzo gorąco Ci
      tego życzę i pozdrawiam.
      Justyna
      • Gość: Jola Re: Placz... IP: *.tomaszow.mm.pl 16.05.04, 11:31
        Kochane dziewczyny, serce mi się kraja, jak czytam Wasze posty. Tak niedawno
        byłam w Waszej sytuacji, tak niedawno... Wiem, że teraz łatwo mi mówić, pisać,
        kiedy za miesiąc mój Adaś przyjdzie na świat, ale tak strasznie chciałabym Wam
        pomóc!!! Krzyk rozpaczy i bezsilności ciśnie się na usta!!!!! Nie znam słów,
        którymi mogłabym spróbować ukoić Wasz ból i cierpienie. Zbyt dobrze pamiętam
        okres, gdy byłam jedną z Was, gdy też rozpaczą płaciłam za kolejne miesiączki,
        które przecież miały nigdy nie nadejsć... Ja reagowałam troszkę inaczej. Pewnie
        że zdarzał się płacz i krzyk bezsilności, potem zaś przyszło coś gorszego, bo
        zawiedzenie się na Bogu. Nie wierzyłam, że istnieje, a jeśli nawet to dlaczego
        jest tak niesprawiedliwy???? Ciężko mi było bardzo, ale mój żal znacznie
        częściej zamieniał się w zwykły bunt będący wynikiem niewysłowionej rozpaczy. Z
        jednej strony robiłam WSZYSTKO, żeby zajść w ciążę, z drugiej zaś, wiedziałam,
        że to czy mi się uda zależy tylko od Boga. Nie wierzyłam, a może za bardzo
        wierzyłam w Jego Moc i Siłę. Pewnego dnia przestałam się modlić, przestałam
        prosić i błagać, dość miałam (moim zdaniem oczywiście) naigrywania się ze mnie,
        grania na moich nerwach i uczuciach. Wybrałam sobie jedną osobę, która zmarła,
        a była mi chyba najbliższa spośród tych, którzy odeszli z mojej rodziny.
        Wybrałam sobie mojego kochanego Dziadka, i to jego błagałam o wstawiennictwo w
        mojej sprawie. Pomogło, naprawdę!!! Nie wiem, może tylko sobie wmawiam pewne
        rzeczy, ale naprawdę było mi lżej. Rozmawiałam z dziadkiem, prosiłam o
        wstawiennictwo, pytałam, dlaczego życie jest tak niesprawiedliwe. Po
        takich "rozmowach" spływał na mnie jakiś spokój, dziwne ukojenie. Czułam, że
        Dziadek nade mną czuwa, że jest jakimś talizmanem, niewidzialnym łącznikiem
        między mną, a Bogiem, do którego już nie miałam sił się modlić. Dziś wiem, że
        to jemu-mojemu Dziadkowi zawdzięczam to, że w chłodny, listopadowy poranek
        zobaczyłam 2 kreski na teście ciążowym... Wiem, że wstawił się za mną. Może to
        głupie i irracjonalne, ale instynktownie wiedziałam, że to dzięki Niemu. Nie
        było też chyba przypadkiem, że test wyszedł mi w dzień... Święta Zmarłych, 1
        listopada. Stałam potem długo nad grobem Dziadka i dziękowałam mu z całego
        serca, że mnie nie opuścił.
        Dziewczyny Kochane, a może i Wy macie tam "na górze" kogoś, kto
        wstawiłby się za Wami, czsem warto w to wierzyć, gdy już inna ufność zawodzi!
        Współczuję Wam z całego serca, ale wierzę, że to nie koniec Waszej drogi i
        walki. Spróbujcie nie płakać, błagam, zróbcie to dla Waszych nienarodzonych
        jeszcze dzieci. Przecież każda zwykła depresja, smutek, żal, osłabia organizm,
        zmniejsza jego odporność i zabija to, co najsilniejsze, nadzieję i zwykłe,
        fizyczne możliwości. A przecież Wam właśnie tego najbardziej teraz potrzeba.
        Nigdy nie ustawajcie w walce, to nie ma sensu! Dopóki organizm kobiety jest
        fizycznie zdolny do zapłodnienia, dopóki są plemniczki (choćby słabe) u Waszych
        mężczyzn, to... JEST NADZIEJA!!!!!!!!! I nie można na własne życzenie jej w
        sobie zabijać!!! Nie poddawajcie się, jestem z Wami całym sercem i duszą,
        przytulam Was bardzo, bardzo mocno i błagam - dajcie sobie szansę!!! Można
        wykrzyczeć, wypłakać z siebie cały ten ból i rozpacz, w momencie gdy nadejdzie
        @, ale to jeden, góra dwa dni. Potem dla siebie i dla dziecka (które przecież
        chcecie mieć), trzeba zgromadzić w sobie maksimum siły i... znów z podniesionym
        czołem stanąć do walki. To, że przegrałyście kilka bitew, nie znaczy, że nie
        wygracie wojny, a przecież o Tę wygraną chodzi. Pamiętajcie, NOWY CYKL TO NOWA
        SZANSA, jakkolwiek infantylnie by to nie zabrzmiało. Szansa, którą Wy musicie
        wzmocnić, nie tylko farmakologicznie i finansowo, ale przede wszystkim
        zdrowotnie. Słaba, zrozpaczona kobieta, w depresji ma dużo mniejsze szanse na
        zajcie w ciążę, niż człowiek silny i twardy. Zapytacie, skąd wziąć tę siłę?? Z
        nadziei, moje kochane, z nadziei! Z tego, że nie macie jeszcze 50 lat, nie
        przekwitacie, klimakterium jest jeszcze daleko przed Wami, a tylko to może
        zahamować naprawdę Wasze szanse. Poza tym, medycyna wciąż idzie do przodu,
        trzeba w to wierzyć, a wtedy na pewno zdarzy się cud.
        Wiecie, śmiać mi się chciało, kiedy rozmawiałam wczoraj z moją
        mamą, z politowaniem kiwałam głową, jak wmawiała mi, że ciąża to normalny stan,
        najnaturalniejsza rzecz pod słońcem, która zdarza się po małżeństwie, że moja
        euforia spowodowana ciążą, jest nie na miejscu, że nie powinnam się wszystkim
        na świecie chwalić od pierwszych dni, bo... to przecież nic takiego, ot,
        fizjologia... Wtedy zrozumiałam, jak daleko tacy ludzie, jak Ona, są za nami,
        jak dalece nas nie rozumieją... Przecież to moja mama, razem ze mną czekała 5
        lat na to, aż któryś z cyklów zakończy się pomyślnie, a jednak... moja radość
        jest zupełnie inna, niż Jej. Jest taka, jak będzie Wasza, kiedy uda się zajść w
        ciążę. Podszyta euforią, nieograniczoną miłością i czasem wręcz dziką
        szczęśliwością. Tak to już jest z nami, którym udało się po latach prób i
        wyrzeczeń. Inaczej przyjmujemy ten Dar Macierzyństwa, inaczej się cieszymy,
        inaczej myślimy. I właśnie tej radości i szczęścia Wam życzę z całego serca!!!
        Podnieście głowy do góry i śmiejąc się (nawet przez łzy), rozpoczynajcie każdy
        kolejny cykl, wierząc, że będzie tym, na który czekacie. Jestem z Wami całym
        sercem, zobaczcie jak wielu osobom już się udało, dlaczego Wy nie możecie być
        następnymi??? Dajcie sobie szansę, nie zabierajcie odporności i siły Waszym
        organizmom, bo jeśli macie szansę na to, żeby zajść w ciążę, to ona musi
        rozwijać się w silnym ciele, nie osłabionym płaczem i depresją, tylko wtedy ma
        szansę przetrwać. Wierzę w Was i cały czas jestem z Wami!!!!! Jola.
        • badarka Re: Placz... 17.05.04, 12:42
          dziękuję Ci...
        • Gość: Ola Re: Placz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 11:15
          Jolu, dziękuję Ci z całego serca. Ja też mam "tam " Dziadka, pogadam z Nim,
          może mi pomoże...smile))
    • Gość: Jesica Re: Placz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 14:17
      Teraz juz wiem że zawsze mozna na WAS liczyc.
      DZIEKUJE ZA KAZDY POST!
    • Gość: Justyna Re: Placz... IP: *.radio.rzeszow.pl 17.05.04, 07:53
      Strasznie mnie te listy dziewczyny wzruszyły. Też modlę się do Boga.
      Pozdrawiam !
    • Gość: sylwia Re: Placz... IP: *.wawpie.ext.ids.pl 17.05.04, 08:10
      Boże niezły początek tygodnia Normalnie się poryczałam, ale wiem dlaczego
      Zupełnie Cię rozumiem Ja też niedawno przyszłam do pracy z podpuchniętymi
      oczami Ale nadal walczę Chyba jeszcze wiele przede mną Modlę się o siłę dla
      siebie i Was wszystkich Najgorsze jest to że facet może czekać a nasz czas tak
      szybko ucieka
    • Gość: Jesica Re: Placz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 10:27
      Powiedzcidzcie macie moze jakis sposob na podpuchniete oczy bo ja juz sie
      czasami tego wstydze.
      • Gość: barbara79 Re: Placz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 10:38
        żel ze świetlika
        • Gość: Jola Re: Placz... IP: *.tomaszow.mm.pl 17.05.04, 14:29
          torebki po herbacie ekspresowej jeszcze ciepłe trzeba trzymać na zamkniętych
          powiekach.
    • magdulka26 Re: Placz... 17.05.04, 16:17
      Droga Jolu jesteś jak zdrowie ,jak zimna pepsi na gorącym słońcu.Potrafisz dać
      z siebie tyle optymizmu i zarazić wszystkich dookoła.Takich kobietek nam tutaj
      trzeba żeby dawały wolę walki innym dziewczynom.Czasem trzeba iść bardzo długo
      pod górkę żeby mozna było w końcu siąść i odpocząć.Myślę i mam taką nadzieję że
      już niedługo będziemy wszystkie chodzić z okrągłymi brzuszkami .Pozdrawiam
      Magda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka