Dodaj do ulubionych

sierpniowa przygoda z in vitro.. :)

04.08.11, 16:41
tym razem padło na mnie, kto w sierpniu podchodzi do in vitro?
ja juz jestem w 6 dniu stymulacji i czekam na sobotnia wizytę smile
wtedy zostanie wyznaczona punkcja i transfer .
Ktoś jeszcze??
Obserwuj wątek
    • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.08.11, 16:42
      pobolewają mnie jajniki - zastanawiam się czy to normalne...
      • chantal10 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.08.11, 17:27
        Ja trzymać kciuki wink
        • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.08.11, 17:45
          no ja myślę smile i jakiś taki apetyt mam większy smile
          • chiyo28 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.08.11, 21:29
            i ja przychodze z moimi kciukasami smile
      • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.08.11, 23:53
        No przeciez jeszcze ja, ja smile
        Jajniki mnie tez pobolewaja od 2 dni, a to takze 6 dzien stymulacji. I juz sie martwilam, ale moze to jednak normalne.
        Tez mam wizyte w sobote, wiec zobaczymy co bedzie dalej.
        Jak twoje zastrzyki, Wypalona_zarowko, bo im dalej w las tym mi gorzej to wychodzi. Wczoraj wkluwalam sie 2 razy i o malo nie zemdlalam w trakcie. Brr...
        • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 05.08.11, 06:41
          mamitymi sad współczuje Ci z tymi zastrzykami.
          U mnie juz dobrze, jeden krwiaczek, który nawet nie boli.
          Zgadzam się że z dnia na dzień jest coraz ciężej- wkuwam się za pierwszym razem ale już mi trudniej, chyba chcę już końca zastrzyków smile
          myślę że to dobrze że pobolewają bo coś tam się dzieję, w poprzednim podejściu nic mnie nie bolało.
          Już jutro wizyta i będzie wszystko jasne, mam nadzieję że endo będzie ok smile
          • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 06.08.11, 00:29
            Wypalona_zarowko, trzymam kciuki za nasze wizytywink
            Dzis poczytalam o hiperstymulacji, wiem ze nie powinnam sie nakrecac, ale te codzienne 3 gonale wiecz. i 1 diferelina rano mnie przerazaja, a nie mam kontaktu z moim lekarzem sad Jutro mam trafic do innej lekarz. No zobaczymy.
            Jak twoj apetyt? Bo moj rosnie big_grin Ech...
    • venilia Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.08.11, 21:52
      To może ja się dopiszę smile
      Obecnie 7 dzień cyklu, 2 dzień stymulacji Fostimonem, idę długim protokołem.
      W poniedziałek wizyta i zobaczymy co dalej.
      • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 05.08.11, 13:56
        To może i ja się dołączę. smile
        Moja sierpniowa przygoda miała zacząć się wczoraj (krótki protokół, Invimed), ale niestety nie udało się. sad Lekarz przyjrzał się wynikom z poprzedniego podejścia (Invicta Gdańsk) i stwierdził, że nie rozumie, czemu przy takich wynikach posiewu w ogóle miałam pick-up i transfer. Mam powtórzyć badanie, wziąć antybiotyki i zgłosić się ponownie pod koniec cyklu. Niemniej jednak cieszę się, że ktoś wreszcie porządnie przyjrzał się moim wynikom. Mam zdecydowanie lepsze wrażenia z Invimedu niż z Invicty - cały czas nie mogę się nadziwić, że tu wszyscy są uprzejmi, udzielają pełnych informacji, bez zniecierpliwienia odpowiadają na wszelkie pytania i normalnie podają cennik bez wykręcania się, że "u każdego to wygląda inaczej" i "zależy co zleci lekarz" itd. Lekarz poświęca nam tyle czasu ile potrzebujemy.
        Trzymam kciuki za Was wszystkie i mam nadzieję, że dołączę czynnie pod koniec sierpnia! smile
        • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 06.08.11, 00:40
          Witajcie Venilia i Zuzka.82 wink
          No to w droge, w szczesliwa droge smile
          Co do wynikow posiewu to wlasnie sie zastanawiam, bo moj lekarz w ogole nie zapytal o wynik i czy juz jest, tylko od razu zaczal stymulacje, ja posiew zrobilam dopiero wczoraj (wynik za 4 dni) a gin powiedzial ze widzi infekcjesad Czy zdaze sie wyleczyc i jeszcze zrobic drugi posiew??
          • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 06.08.11, 05:42
            u mnie wogołe posiewu nie robili.
            Co dokładnie macie na myśli pisząc posiew? ( przy pierwszym podejściu tez go nie było)
            Dzisiaj wizyta -też myślałam o tej hiprestymulacji przez moje pobolewające jajniki

            Zobaczymy co lekarz powie ( ja dzisiaj też nie do swojego lekarza idę sad )
            • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 06.08.11, 14:38
              Ja juz po wizycie.
              Mam metlik w glowie, bo pick-up w poniedzialek. A nie spodziewalam sie ze tak szybko to nastapi... I mam tylko 4 pecherzyki sad Musze sobie dzis zrobic zastrzyk w pupe tongue_out
              Lekarz dala mi skierowanie na ocene bakteriologiczna, po 30 min byl wynik. W miare ok, ale przepisala mi Betadine. Mam brac od dzis przez 3 dni na noc. Ale czy to bezpieczne? Tak przed samym zabiegiem? Czy ktoras brala? Chyba wezme... A moze antybiotyk "na wszelki eypadek" wystarczy?
              Jak tam Wypalona_zarowko? Czekam na wiesci!
              • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 06.08.11, 15:41
                u mnie pick up w środe!!
                mam przedłużoną stymulacje, w poniedziałek kolejna wizyta.
                U mnie problem z progesteronem i może nie odbyć się transfer.
                Tylko trzeba będzie mrozić zarodki jeśli będą sad
                dzisiaj bardzo słaby dzień sad
                • venilia Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 06.08.11, 19:52
                  To dziwne, że nie miałyście robionych posiewów i innych badań wcześniej.
                  Ja miałam robiony: posiew, mykoplazmę, ureaplazmę, neisserię (to na własną rękę) i chlamydię. Do tego oczywiście WR, HIV i inne badania hormonów. Plus mąż też WR, HIV i badania ogólne. Dopiero po tych badaniach w ogóle zaczęliśmy rozmawiać z lekarzem o starcie programu.
                  Ja dopiero w poniedziałek idę na pierwsze podglądanie. Na razie plamię i od dziś pobolewa mnie jajnik.
                • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 06.08.11, 23:01
                  Mi poprzednio tez przedluzyli stymuacje. A ile teraz bierzesz gonali?
                  Z tym progesteronem to dziwna sprawa. Pytalas lekarza co moze byc przyczyna?
                  A mrozeniem sie nie przejmuj- najwyzej poczekasz jeszcze troszeczenke, troszeczenienieczke wink
                  Trzymam kciuki za stymulacje i pick-up! No, glowa do gory!
                  • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 06.08.11, 23:10
                    Aaa, no i jeszcze - sama sobie zrobilam zastrzyk z choragonem smile Taka jestem dzielna, a igla grubsza, oj grubsza byla. A i pupa z tylu, wiec nie bylo latwo sie przekrecic i wbic strzykawke. I jak sobie przypomne moja walke to big_grin
                • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 07.08.11, 18:22
                  Żaróweczko, co z Twoim progesteronem? Nie mogą Ci go poprawić lekami?
                  Może to przeze mnie? Ostatnio szłyśmy łeb w łeb; teraz mnie się przeciągnęło, to może dlatego Tobie też? wink

                  Posiew kazali mi zrobić w jeszcze w Invikcie łącznie z całą masą innych badań (hormony, HIV, toksoplazmoza, cytomegalia itd.), ale nikt nie spojrzał na wynik. A podobno przy infekcji nie powinno się robić pick-upu ani transferu. Ale o tym, że mam infekcję dowiedziałam się dopiero teraz! sad Może dlatego poprzednie podejście się nie udało...? smile
              • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 08.08.11, 18:54
                mamitymi i jak pick - up?

                Ja pick -up mam w środę smile a transfer dopiero w następnym cyklu.
                Moj ulubiony lekarz na spokojnie mi wszystko wytłumaczył i nie ma aż takiej wielkiej tragedii chociaż... będę wyć na pewno!! w poniedziałek smile
                zobaczymy ile pobiorą komórek, ile się zapłodni

                • xcaret Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 08.08.11, 21:17
                  Żarówa, trzymam kciuki! i przestań z tymi humorami! myśl pozytywnie o swoich bąbelkach i głowa do góry. Lepiej przecież jak będzie idealny moment na transfer, jak Twój organizm będzie do tego najlepiej przygotowany.
                  • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 08.08.11, 22:30
                    Żaróweczko, czyli z transferem to już postanowione? Głowa do góry - będziemy się transferować razem! smile Teraz wszystkie tu trzymamy kciuki za pick-up. Oby było jak najwięcej dobrych komórek, które się pięknie zapłodnią! smile
                    Naprawdę myślami jestem z Tobą! smile Odezwij się na maila!
    • aasb Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 06.08.11, 20:42
      Dziewczyny,
      trzymam za Was wszystkie kciuki smile
      my jesteśmy po wizycie, dziś zrobiliśmy badania wirusologiczne (oboje) mąż grupę krwi, a ja jeszcze morfologię, cukier i krzepliwość. W poniedziałek wyniki. Od następnego cyklu (28 sierpnia) zaczynam antyki, 16 września wizyta i podgląd i jak będzie ok to stymulacja. Przełom września/października przewidujemy transfer. No i wróciłam do Invimedu do mojego lekarza smile

      P.S. Trochę mnie przerażacie z tym apetytem smile
      Ja przed transferem myślałam o małej diecie coby ewentualnie mieć gdzie przybierać na wadze big_grin
    • nie_diabelek Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 06.08.11, 20:49
      Dziewczyny, trzymam za was mocno kciuki!!!
      Wpadłam tu do was zostawić trochę ciążowych fluidków. Ja zaciążyłam w lipcowym podejściu do IMSI a teraz będę Wam dopingować smile

      ps. mi też lekarka nie zleciła posiewu....
      • aasb Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 06.08.11, 22:04
        nie_diabelek
        superowo smile
        gratuluję.
        • aniulka81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 07.08.11, 05:39
          Witam staraczki, ja też nie miałam robionego posiewu przed in vitro, tylko oboje HIV oraz HBS. Mamitymi, ja dostałam Betadine w czopkach na 3 dni przed punkcją, mają działanie przeciwzapalne.
          Trzymam kciukasy za wszystkie dziewczyny, pozdrawiam.
          • chiyo28 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 07.08.11, 09:08
            nie diabełek gratuluje i podjadam wiruski smile

            zarowka za środe i za progestero kciukam smile

            ech jak ja bym chciała pisać w tym watku, ze tez mam przygode z ivf. Na razie lekarz nadal jest na nie, zaleca kolejna laparoskopie. Spróbujemy jeszcze jedenej IUI w listopadzie...
            • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 07.08.11, 17:22
              I tu Was znalazlam smile. A ja na lipcowe zagladam z nadzieja na jakies sprawozdania, a Wy tu powoli uciekacie wink. To tu Wam bede dopingowac i kciukasy trzymac smile. Tez podrzucam do fluidkow Nie_diabelka swoje i czekam niecierpliwie na dobre wiesci smile (dla niewtajemniczonych z Nie_diabelkiem idziemy leb w leb smile).
              Pozdrawiam goraco i sciskam mocno smile.
    • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 08.08.11, 22:43
      Hej dziewczyny, no ja juz po pick-upie. Ogolnie bylo ok, chociaz mnie jajniki pobolewaja a po znieczuleniu ogolnym mialam zawroty glowy i nudnosci. Tkwilam w klinice 5 godz. bo czekalam na
      M. Mam tylko 3 jajeczka sad zobaczymy jak sie zaplodnia i ile z nich... Transwer mam miec w sobote. Na razie przyjmuje garsciami luteine i estrofem dopochwowo. Nie moge sie pozbyc mysli czy w ogole ktoras sie zaplodni sad
      Wypalona_zarowko, wiec bedziesz sobie obnizac progesteron? Dobrze ze jestes juz spokojniejsza, pamietaj- pozytywne myslenie baaardzo wazne wink
      • chiyo28 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 09.08.11, 10:13
        zaróweczka ja z Toba myślami caly czas smile
        • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 09.08.11, 13:13
          Witam przyszłe mamy.
          Słuchajcie mam do Was pytanko bo zauważyłem, że niektóre z Was nie sa zadowolone z Invicty a moja małzonka prawdopodobnie w ten poniedziałek będzie miała pick-up. Dowiemy się w sobotę. Mam prosbę zebyście może opisały co było nie tak dla Was w tej klinice. Czy mowa o lekarzach z wawy ? Na co zwrócic uwagę? Będe wdzięczny za podpowiedzi.
          Życzę samych pomyślnych działań.
          • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 09.08.11, 18:41
            pwardek Jeśli macie jakieś pytania konkretne to pytaj!!
            Ja sama przed pierwszym pick- upem męczyłam dziewczyny smile bo chciałam wszystko wiedzieć!!
            Ja leczę się w Warszawie i uwielbiam swojego lekarza, ale niestety w invicie tak jest że idzie się do tego który jest dostępny sad
            A co w klinice nie tak - jedna pani na recepcji - Grażyna- ( reszta albo miła i kompetentna, albo bardzo bardzo miła- nie wspomne o Panu Sławku, który jest bardzo fajnym człowiekiem) no i Pan Neuberg, o którym nie będę się rozpisywała ale jestem zniesmaczona i szczerze powiem że przez tego lekarza byłabym w stanie zrezygnować z leczenia się w tej klinice ( byłam zmuszona być u niego 2 razy) Nie podoba mi się to że czasem nie uwzględniają wyników badań z innych klinik, są opóźnienia u lekarza zazwyczaj.. i mogłabym wymieć jeszcze ale to chyba nie o to chodzi.
            Najważniejsza na pick- upie jest koszulka taka do kolan ( sama na pierwszy pick-up poszłam z tyłkiem na wierzchu i to rodziła dyskomfort) na tę chwilę tylko o tym myślę.
            No i czekam na pyszne kanapki, które zrobi dla mnie mąż
            ( po pierwszym pick-upie były takie pyszne że nie mogę się już doczekać)
            • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 09:08
              Wypalona_żarówko bardzo dziękuje za odpowiedź.
              Zgodzę sie z Tobą co do Pani Grażyny. Co do Pana doktora niestety równiez mam mieszane uczucia. W naszym przypadku narobił nadziei żonie, że jest wszystko wporządku i że powinna się zgłosic na program 50/50 bo ma mozliwości. Długo się nad tym zastanawialiśmy ale zdecydowalismy sie pomóc innym. Żona zrobiła wszystkie wymagane badania skierowane przez laboratorium. To nic, że przez Panią G robiła je codziennie i kuta była co dzień bo trudno było wystawic skierowanie od razu na wszystkie badania. Niestey jak już zrobilismy wszystkie Pan doktor stwierdził na kolejnej wizycie ze jajeczek jest zbyt mało i tak ilośc z 30 spadła do 10. Wiec musielismy sie wycofać z programu. Co dostarczyło dodatkowego stresu żonie a niestety należy do grupy z nadciśnieniem 140/105 wzrosło jej do 170/ na 140.
              Miałem ochotę mu powiedzieć do słuchu ale jakos opanowałem emocje żeby pick - up nie był zrobiony po złosci. Niestey Pani z recepcji jeszcze smiała powiedziec ze teraz powinniśmy zapłacić za wykonane badania. Ale po 30 minutach druga bardzo miła Pani brunetka powiedziała nam ze wykonane badania wchodzą w koszty invicty.
              Powiedz mi czy zastrzyki miałas robione w klinice czy w domku małzonek robił?
              Bo zastrzyki robie ja i gdzies wyczytałem ze źle zrobione przynoszą negatywne efekty.
              My robimy w podbrzusze Gonal x 1 na dobe i ganapeptyl 2x na dobe. Krwiaka żadnego nie ma wiec wydaje mi sie ze wszystko ok aczkolwiek sters i niepokój jest;/
              Chciałem podpytać o pick-up czy miałaś punktowe znieczulenie czy ogólne i czy na ten dzień wystawiają zwolnienie lekarskie. Wprawdzie nie chcieli bysmy nieśc zwolnienia z invicty do pracy ale jak mus to mus i nie wiem czy wystawiają na coś co jest konkretenie związane z zabiegeiem czy ogólne. Bo wprawdzie woleli bysmy cos sciemnic w tej kwestii. Nie wiem też po jakim czasie kobieta jest po tym zdolna by wrócic do pracy?
              Drogie Panie bede wdzięczny za wasze opinie w tej kwestii jak się czułyście i po ilu dniach miałyście transfer. Kiedy wróciłyście do pracy?
              Pozdrawiam serdecznie i życze mdłościwink i apetytu na różne smakiwink
              • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 21:44
                Po pick-upie leżałam na sali z dziewczyną, która mówiła, że miała okazję rozmawiać z inną, która miała pick-up przy znieczuleniu miejscowym. Podobno poród to jest pikuś w porównaniu z tym, co się czuje przy takim pick-upie... uncertain
                Ja na pewno za każdym razem będę chciała ogólne.
          • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 09.08.11, 21:41
            Ja korzystałam z Invicty w Gdańsku, ale chyba miałam podobne wrażenia jak dziewczyny z W-wy. Ogólnie chaos informacyjny, nierzadko dostawaliśmy ewidentnie błędne informacje albo lekarz zapominał nam o czymś powiedzieć. Każą robić mnóstwo badań - kiedyś wierzyłam, że to z zapobiegliwości, ale teraz sądzę, że chodzi wyłącznie o kasę, bo u mnie np. nie zauważyli we własnych wynikach infekcji w posiewie i mimo tego robili transfer, choć nie powinni.
            Poza tym denerwuje mnie ta dziwna "tajność" cen i dokumentów. Wszystko dostaje się na ostatnią chwilę i wszędzie trzeba podpisywać, że otrzymało się wszelkie niezbędne informacje, a w rzeczywistości lekarze niecierpliwią się przy pytaniach i dają do zrozumienia, że zajmuje się im za dużo czasu.
            O innych wrażeniach szczegółowo pisałyśmy na wątku "In vitro do skutku - program Invicty". Zapraszam do poczytania. Ja przeniosłam się do Invimedu, który - przynajmniej jak na razie - mogę polecić z czystym sumieniem.
            Powodzenia na pick-upie! Zapraszamy żonę do nas na forum! smile
            • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 09:14
              Zuzka bardzo dziekuje za odpowiedź zaczynam juz się ja stresowac bardziej przed pick - upem chyba niz Żona. Ale staram sie dlatego tutaj jestemwink Co do braku konkretnych informacji to się zgodze koszty są tajne przez poufne. No pick -up juz bardzo blisko wiec napisze Wam co i jak i pewnie niedługo żona dołączy tutaj wink

              Pozdrawiam serdecznie i pomyślnych rozwiązań życzewink
      • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 09.08.11, 18:32
        przy następnym cyklu będziemy na jakiś lekach żeby progesteron nie urósł.
        a tym razem trzeba odpuścić. jutro pick-up.
        z racji że to kolejne podejście-emocje są ale o niebo mniejsze niż poprzednim razem ( w tej chwili właściwie ich nie ma)

        mamitymi najważniejsze że są jajeczka, teraz się pięknie zapładniają smile musisz być dobrej myśli!!
        Ja ostatnim razem miałam transfer w sobotę- fajny dzień na zostanie mamą!!!
        Nie było ci sucho z tymi lekami?
        ja to muszę dopytać się czy mogę żelu intymnego uzywać, pamiętam że w dniu pick-upu aplikowanie sobie leków było koszmarem. Później to też nie było przyjemne.. ale wchodziło gładko, chyba że dużo ich było to myślałam że się już nie mieszczą wink

        Dziewczyny dziękuje za kciuki , i trzymajcie dalej bo przecież to nie koniec smile - ale mówię Wam jaką ja sobie piękna koszulke nocną kupiłam big_grin ach...



        • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 09.08.11, 21:32
          Żaróweczko, od razu widać, że jesteś w lepszym nastroju - tak trzymać! smile Patrz na śliczną koszulkę, myśl o pysznych kanapkach i Twoich pięknie rosnących komóreczkach! smile Oby było ich sporo i pięknie się zapłodniły! smile Jutro wszystkie duchem będziemy z Tobą! smile
      • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 09.08.11, 21:34
        Mamitymi, trzy to nie jest źle. Będziemy trzymać kciuki, żeby wszystkie się pięknie zapłodniły, a potem przyjęły, ale wiesz - tak naprawdę to wystarczyłaby nawet jedna, tylko ta właściwa, przeznaczona Tobie... smile
        • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 09.08.11, 22:17
          Dziekuje wam kochane za wsparcie- kto jak kto, ale wy to potraficie wink
          Zuzka, mam nadzieje ze bedzie tak jak mowisz!
          Zaroweczko, fajnie ze jestes w lepszym nastroju, o! I trzymam kciuki za jutro!
          Ja przed pick-upem samowolnie niezaaplikowalam sobie zaleconych globulek wink
          Po zabiegu juz tak jak zalecili. I faktycznie, to koszmar wpychac te olbrzymie ilosci tabletek wink ale przeciez musza sie zmiescic- nie takie rzeczy sie tam mieszcza wink
          I Zarowko, masz racje- suchosc ogromna, brr. I od tych ilosci hormonow mam nudnosci non stop.

          Jesli chodzi o Invicte, to juz sam pick-up byl w porzasiu, do niczego sie nie moge przyczepic, ale poprzedzajace go wizyty.... Zaczne od pan w recepcji, niektore niemile, moze zmeczone, moze niekompetne, sama nie wiem, ale fakt ze nie raz potrafily wprowadzic nas w blad. Najbardziej mnie wkurza brak intymnosci. I wykrzykiwanie na cala Invicte po nazwisku, uncertain
          Denerwowalo mnie rowniez wymaganie mnostwa drogich badan na wyniki ktorych niejednokrotnie nawet nie spojrzano! Koszmar! I to wieczne wyciaganie od lekarza informacji, brr. Moj lekarz kilka razy po zadanym przeze mnie pytaniu,patrzyl szeroko otwartymi oczami i pytal: ale o co pani pyta.
          A czy spotkalyscie sie z tym ze lezac na fotelu, przed badaniem ginekolog pryska wam w intymne miejsce spirytusem do odkazania?? Bo mnie to spotkalo wlasnie na ostatniej wizycie przed pick-upem. To byl koszmar, pieklo mnie jeszcze z pol godz po wizycie. Dziwne praktyki...
          Ja juz sie przyzwyczailam do Invicty, ale nie mam porownania. A slyszy sie duuuzo pozytywow o innych klinikach...
          • xcaret Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 10.08.11, 08:58
            To ja też dołożę od siebie. Mój ostatni transfer był w invicie, wcześniej byłam w invimedzie (Wrocław) i novum. Co do Wrocławskiego invimedu nie mam żadnych zastrzeżeń. Novum - super organizacyjne, dopracowane procedury (w sensie logistycznym), łatwo się dodzwonić, ale pick up wspominam źle - czułam się jak w fabryce, na zasadzie seryjnej produkcji. I w sumie rezultat był najgorszy ze wszystkich - żadna z 6 komórek się nie zapłodniła. Invictę chwalę właśnie za pick - up, podejście położnych, opiekę po pick-upie, u mnie o dziwo nie chcieli wielu badań i zaakceptowali wszystkie z innych klinik. Próbowano mnie co prawda namówić na szczegółowe genetyczne, ale nie zgodziłam się (były b. drogie i nie widziałam sensu) i nie było żadnych konsekwencji z tym związanych. Natomiast okropny jest chaos informacyjny, dodzwonienie się graniczy z cudem, Panie z recepcji są jednocześnie od wydawania leków, pobierania cytologii, odbierania telefonów i innych rzeczy. Brak jest intymności - bo na plecach za sobą ma się całą kolejkę ludzi. Zasady płatności też pozostawiają wiele do życzenia, ale to oddzielny temat. Trzymam za Was wszystkie kciuki!
            • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 12.08.11, 12:53
              Bardzo dziękujemy za wszystkie kciuki.
              mam pytanie co to znaczy przestymulowana ?
              • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 12.08.11, 13:09
                Nadmierna stymulacja hormonalna może prowadzić do zespołu hiperstymulacji (OHSS), który ma postacie od łagodnej do ostrej. Często objawia się powiększeniem jajników i przez to także brzucha (wygląda się jak w ciąży), silnym bólem brzucha i jajników aż do ostrej niewydolności oddechowej z niezbędną hospitalizacją. Podobno zdarza się rzadko... smile
                • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 12.08.11, 13:24
                  Hmmm
                  brzuch nie powiększony, odczuwalny ból podbrzusza ale nie ma tragedii,
                  problemów z oddechem brak wiec wszystko ok do jutro do wizyty wytrzymamy mam nadziejewink

                  dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam
          • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 10.08.11, 22:22
            Ja nie przypominam sobie, żeby mnie czymś psikali przy pick-upie, ale miałam znieczulenie ogólne, więc w ogóle niewiele pamiętam. Mój był bezproblemowy. Zasnęłam, obudziłam się i było po wszystkim. smile
            Mamitymi, Ty miałaś pick-up przy znieczuleniu miejscowym?

            Dołączam się do opinii na temat braku intymności w Invikcie.
            • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 10.08.11, 23:00
              Zuzka.82, ja mialam pick-up przy znieczuleniu ogolnym i tez bardzo sobie chwale wink
              Na sali ze mna lezala dziewczyna z miejscowym zniecz. , spotkalam ja potem na korytarzu to ledwo chodzila i siadala.
              A to psikanie mialo miejsce na trzeciej wizycie-tej dopuszczajacej do pick-upu, u innego lekarza. Po prostu bylam mega zaskoczona i zla.
            • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 09:21
              Zuzko powiedz prosze jak się czułas po znieczuleniu ogólnym po jakim czasie sie wybudziłaś, kiedy wróciłas do domku czy miałas jakieś dłuższe zwolnienie ?
              Bo moja małżonka w poniedziałek lub wtorek będzie miała pick - up. W sobotę sie konkretnie dowiemy ale jestem własnie ciekaw jak to czasowo wychodzi i jak sie kobieta czuje po?

              Bede wdzięczny za wszeklie informacje.
              Trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie i gorąco pozdrawiam.
              • xcaret Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 09:54
                Witaj, co prawda ja nie Zuzka, ale jako weteran mogę się wypowiedzieć. Po pick - upie w znieczuleniu ogólnym jeden dzień jest się śpiącym i trochę przymulonym, więc zdecydowanie albo zwolnienie, albo urlop - uważam że spokojnie wystarczy jednodniowy. Następnego dnia jest już wszystko ok i można normalnie funkcjonować. Procedura wygląda tak, że na okręsloną godzinę stawia się para. Pani idzie na oddział, gdzie jest krótka rozmowa z położną, załozenie wenflonu, a pan oddaje nasienie (oczywiscie w innym pomieszczeniu). Potem przechodzi się na salę zabiegową i zaraz się odpływa. Nic kompletnie się nie czuje, nic nie boli. Potem budzi się już na sali - tej gdzie Pani została skierowana na początku, chwila odpoczynku i w zależności od tego jak się Pani czuje - wyjście. Jeszcze czeka Was tylko rozmowa z położną apropos transferu., leków, które trzeba zażyć przed i informacja o ilości pobranych komórek. Na nastepny dzień jest telefon ile komórek się zapłodniło i jakie są co do nich rokowania. Ja transfer miałam na 5 dobę - były to blastocysty. Codziennie dzwoniłam i dowiadywałam się jak się rozwijają. W dni transferu - trzeba się trochę opić wodą, wziąć leki, które każą, najpierw jest rozmowa z Panią z laboratorium, zdjęcie komórek, a potem transfer, który trwa chwilkę. Potem się nie leży tylko normalnie ubiera i idzie do domu. Nie ma konieczności leżenia, zwolnienia z pracy (chyba że jest bardzo stresująca lub fizyczna). Zresztą najlepiej się czymś zająć, bo odliczanie dni do bety to koszmar.
                Mam nadzieję że pomogłam. Opisane doświadczenia dotyczą invicty oczywiście.
                • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 10:07
                  Oj bardzo przepraszam za pomyłkę chyba jestem jakiś poddenerwowany i z tego kiepska koncentracjawink
                  No to mam nadzieje ze u nas też bedzie wszystko dobrze i szybko wrócimy do dnia codziennegowink

                  Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego życze.
                • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 12:28
                  Ja jestem bardzo za znieczuleniem ogólnym ( wcześniej trzeba zrobić badania i odbyć wizytę u anestezjologa). Bardzo zaskoczona byłam bo niechętnie wypisali mi zwolnienie na 3 dni uncertain
                  Jestem drugi dzień po pick-upie i przyznam się że boli podbrzusze bardziej niż za pierwszym pick-upem.
                  I ja dzisiaj na pewno bym sie nie wybrała do pracy nawet gdybym nie miała zwolnienie.
                  Na zwolnieniu jest pieczątka z invicty ale nie jest centralnie napisane dlaczego.

                  Transfer zazwyczaj jest robiony w 5 dobie !!
                  Co do zastszyków wszystkie robiłam sama i mam nadzieje ze robiłam dobrze.
                  xcaret pick-up robił mi Twoj lekarz, i po przeczytaniu Twojej wypowiedzi czekam na telefon z laboratorium, też chcę wiedzieć ile ich tam jest i ile kciuków trzymać smile


              • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 12:30
                po znieczuleniu ogólnym byłam bardzo senna, ale po zabiegu jak się wybudziłam jadac na wozku na sale , już nie spałam smile dopiero jak wróciłam do domu odsypiałam.
                Po znieczuleniu troszkę niedobrze mi się zrobiło ( już w domu) i bolał brzuch ( do tej pory go czuje)
                Ale samo znieczulenie fana sprawa- zasypiasz i nie wiesz co się dzieje... smile
                • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 13:21
                  No tak rozumiem ze taki odjazd przy ogólnym się podobawink zwłaszcza,
                  kiedy już po wchodzimy w okres pełnej abstynencji na jakiś czas a odjazd jaki może wystąpić to tylko z nieprzespanych do końca nocywink
                  Oj podziwiam Was drogie Panie. Takie wytrzymałe i jeszcze z uśmiechem do wszystkiego podchodzicie. Chyle czoło i dziękuje za wszystkie cenne rady i informację.
                • xcaret Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 14:48
                  Jak tylko będzie wiadomo to napisz proszę. Myślę o Tobie od wczoraj, mam nadzieję że to drugie podejście będzie dla Ciebie szczęśliwe i będziemy się na usg prenatalnym w invicie spotykać smile

                  p.s z tego co pamiętam to hodowla zarodków do 5 doby była dodatkowo płatna, ale mogę się mylić. Ja w invimedzie miałam na 3 dobę transfer, a z crio - na 5. Niby te 5 dniowe mają większą szansę na implantację, ale bodajże w czerwcowym wątku była Martik u której szczęśliwie malutkie zarodeczki się uchowały - właśnie 3 dniowe.

                  • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 17:05
                    za 5 dniowe się płaci ale za każdym razem "narzucali to odgórnie"

                    było 11 jajeczek pełnych , w tym 7 już się zapłodniło - zobaczymy co powiedzą w sb( będę dzwonic) smile sama wiem że do 5 tego dnia może przetrwać niewiele.. ( xcaret- transfer przeniesiony na następny cykl)
                    Ale kciuki bardzo potrzebne
                    brzuch nadal boli sad bo pick-upie uncertain
                    • xcaret Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 17:15
                      Bardzo dobry wynik! nie byłabym złej myśli. To dużo lepiej niż za pierwszym Twoim razem. Może być, że będziesz miała sporo bąbelków w zapasie smile super, gratuluję, naprawdę możesz być z siebie dumna smile Teraz trzeba trzymać kciuki żeby się ładnie dzieliły, a potem rozmroziły. Może weź sobie jakieś przeciwbólowe leki na brzuch. Ja sobie tłumaczę to tym, że musieli Cię dość ostro w środku ponacinać, żeby wydobyć komórki. Ponieważ nie masz transferu w tym cyklu to myślę, że coś przeciwbólowego nie zaszkodzi. No i odpoczywaj i myśl pozytywnie jak to Twoje bąbelki się pięknie dzielą.
                      • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 17:18
                        nie dziękuje aby nie zapeszać, ale faktycznie się cieszę i pozytywnie mnie to nastroiło.
                        Jestem na paracetamolu i to nie pomaga uncertain
                        może za szybko " wzięłam się za robotę w domu" dzisiaj już tylko leżę smile
                        no i kciuki nadal potrzebne smile
                        • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 19:21
                          Wiesz, im wiecej jajeczek tym bardziej jajniki sa skancerowane, wiec dlatego cie bola.
                          Gratuluje takiego wyniku i trzymam kciuki smilesmile
                        • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 21:25
                          Żaróweczko, gratuluję pięknych komórek! Oby się ślicznie zapłodniły i dzieliły! Trzymam kciuki! smile
                          Może weź sobie ibuprofen? Na mnie np. paracetamol prawie wcale nie działa. No i nie szalej w domu tylko odpoczywaj. smile
              • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 21:32
                pwardak, w zasadzie xcaret wszystko szczegółowo opisała, więc nie mam wiele do dodania, zwłaszcza że mój transfer też był w invikcie, więc wyglądało niemal identycznie. Ja wybudziłam się po ok. 20 min już w łóżku. Podobno przywieźli mnie na wózku i sama z niego przeszłam na łóżko, ale tego nie pamiętam. smile Leżałam jeszcze ok. godzinki, ale ogólnie czułam się bardzo dobrze, więc potem szłam na pyszne śniadanko i do domku. Ja nie brałam zwolnienia, bo miałam pick-up w sobotę, więc potem jeszcze była niedziela na odpoczynek. Pewnie z jeden dzień zwolnienia by się przydał, ale to też zależy, czy żona chce przynosić do pracy zwolnienie z pieczątką Invicty. No i podobnie jak wypalona_zarówka polecam dłuższą koszulkę... smile
                • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.08.11, 21:39
                  Jeśli chodzi o transfer, to poprzedni miałam w 5. dobie (blastocysty), ale teraz się zastanawiam. W Invikcie uważają, że w 5. dobie jest lepiej, bo jeśli jakieś zarodki przestają się rozwijać, to po prostu ich nie podają. Z kolei w Invimedzie mówią, że tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czy te zarodki i tak przestałyby się rozwijać, czy też będąc w macicy miałyby większe szanse na przetrwanie niż w laboratorium.
                  W Invikcie za hodowlę do blastocysty płaci się 500 zł. Poza tym odradzam 3 weryfikacje i nadzór nad implantacją. Moim zdaniem, to tylko wyciąganie pieniędzy. Wystarczy samemu po 14 dniach zrobić w zwykłym laboratorium beta-HCG i jak będzie wzrost po prostu iść do swojego ginekologa i powoli zaczynać się cieszyć z ciąży... smile
    • wypalona_zarowka mamitymi 13.08.11, 12:10
      czemu się nie odzywasz?
      to juz chyba transfer?
      ja leżę, nadal boli brzuch -leki przeciwbólowe nie pomagają.
      Lekarz z kliniki kazał leżeć ( bo cały czas taki sam), jeśli zacznie się nasilać mam jechać do szpitala.
      Wczoraj pół dnia spędziłam w klinice -nie mam hiperstymulacji!!
      B. boje się o swoje zarodki. Jest ich niewiele a w pon. zostają zamrożone, potem będą nerwy i stres czy się odmrożą uncertain
      najważniejszy oby dotrwały do poniedziałku!! rośnijcie!!
      i jak dobrze że wcześniej się przygotowałam że transferu nie będzie :]
      teraz jakby chcieli mi podać to bym ich nie wzięła :]
      biorę tyle tabletek przeciwbólowych że nie w głowie mi zapładnianie ...

      • mamitymi Re: mamitymi 13.08.11, 21:49
        Witaj Wypalona_zarowko smile
        Ciesze sie ze u ciebie to nie hiperstymulacja, uff! Ale czemu wciaz tak cie boli i nie pomagaja leki p/bolowe?? Co bierzesz?
        A ja po transferze. W klinice bylo opoznienie i czekalam dodatkowo prawie godzine na transfer. Myslalam ze mi pecherz peknie!! Najpierw konsultacja z labolatorium- zaplodnila sie tyllko jedna komoreczkasad ale za to dobrej klasy. Wiec sa duze szanse, ze wszystko bedzie ok. Sam transfer byl nieprzyjemny i nawet nie wiem dlaczego. Moze przez ten przepelniony pecherz? Bolalo i ten dziwny bol utrzymywal sie jeszcze ponad godz. A musialam sama pojechac do domu samochodem. Wiec stres ogromny- najpierw w drodze do kliniki ze wzielam relanium plus nerwy o zarodki, potem ten bol i wciaz pelny pecherz mimo 5-krotnych po drodze wizyt w toalecie. W domu wzielam jeszcze jedno relanium- wtedy odlecialam wink Ale generalnie sie nie oszczedzam. Teraz czuje sie ok. fizycznie bo psychicznie to sie uspokoje gdzies za tydz-2 tyg wink
        Trzymam kciuki za twoje zarodeczki!!!! Dotrwaja, dotrwaja do poniedzialku i nie tylko wink !!!


        • julka_81 Re: mamitymi 13.08.11, 23:57
          Mamitymi gratuluje ladnego zarodeczka i trzymam wyjatkowo mocno kciukaski przez najblizsze 2 tyg smile
          Zaroweczko 7 zarodeczkow to przeciez wyjatkowo piekny wynik!! A do poniedzialku beda takie silne, ze kazde mrozonko i rozmrazanko przetrwaja wink. Wiesz, mnie to jajniki to do tej pory potrafia dobrze pobolewac (a pick-up mialam 4 lipca!!), ale po takiej ilosci jajeczek (ja tez mialam 11) to sa dobrze rozepchane i musza dojsc do siebie smile. Glowa do gory, bedzie dobrze smile. Mysl o swoich dzieciaczkach, ktore od poniedzialku w lodowce beda marzly i z upragnieniem na Twoj cieplutki brzuszek czekaly smile.
          Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki za wszystkie staraczki!
          • xcaret mamitymi i Żarówka 14.08.11, 15:28
            Mamitymi to zaczęło się wielkie odliczanie smile Polecam fajne filmy (ja ostatnio oglądałam Kac Vegas I i II - polecam) i dobrą książkę dla zabicia czasu i nie myślenia tylko o testowaniu oraz doszukiwaniu się u siebie symptomów ciąży.
            Żarówka - napisz co tam z brzusiem, boli nadal? nie martw się o zarodeczki - nic nie możesz w tej chwili dla nich zrobić. Oszczędź sobie nerwów, bo to wszystko jest poza Tobą. 7 jak napisała julka to bardzo dobry wynik! niejedna z nas może tylko pomarzyć o takiej ilości zarodków! więc głowa do góry!
            • wypalona_zarowka Re: mamitymi i Żarówka 14.08.11, 16:22
              Dziękuje bardzo, bardzo dziękuje za dobre słowo
              Dzisiaj czuje się super smile
              lekarz miał racje że to po pick-upie tak bolało ( mogło pójśc lekkie krwawienie z jajników i to podrażniło to "brzuch")
              ( ja juz doszukiwalam sie inncyh chorob)
              brzuch boli ale o wiele wiele mniej, wlasciwie nie boli w porównaniu do innych dni.
              Apetyt wrócił, pragnienie wróciło i chęci do pracy. Dzisiaj staram się jeszcze leżeć.

              No i ochota na transfer wróciła uncertain mówie Wam coraz większe nerwy i żal że to nie ten miesiąc ( ale tylko dlatego że boje się o swoje zarodki ile dotrwa do jutra i czy uda się odmrozić je ( bo innej opcji nie zakładam -że może ich nie być)
              humor poprawiony dzisiaj zakupami :]
              Wiem że nie mogę się stresować bo ja już nic nie poradzę, ale...
              wkurzam się że tak jest... smile
              xcaret a jak u Ciebie? i ja ciekawa jak się masz? masz swojego lekarza prowadzącego? z kliniki? czy spoza ?
              mamitymi a Ty odpoczywaj jeśli lubisz smile i się nie stresuj !! Ostra babka z Ciebei jak po relanium wsiadłaś do auta smile ja po ścianach chodziłamsmile
              no i Czy doktor Kunicki robił Ci transfer? i czemu było takie opoznienie?
              trochę mojej wiwny wtym wink 2 razy robił przerwy między zabiegami żeby ze mną porozmawiać o moich bólach :]

              • xcaret Re: mamitymi i Żarówka 14.08.11, 20:56
                Lekarza mam spoza kliniki, ale na USG genetyczne jadę do invicty. I pierwsze usg dziecka też tam robiłam.
                U mnie w piątek było nieciekawie. Dostałam mocnego krwawienia. Lekarz jak mnie zobaczył i zbadał najpierw na fotelu to stwierdził że to poronienie. Koszmar. Dopiero na usg okazało się, że ciąża żywa, dziecko macha rękoma, nogami, czynność serca prawidłowa a krew to w ogóle nie wiadomo skąd - zagadka. Nic na usg nie było widać. Wróciłam do domu (nie chciałam zostać w szpitalu), polegiwałam sobie wczoraj i dziś, krwawienie znacznie się zmniejszyło i przemieniło w brązowe plamienie. Innych dolegliwości nie mam. Co ja przeżyłam.... Myślałam, że jak już zajdę w ciążę to będzie błogi i szczęśliwy stan, a to guzik prawda - ciągle się martwię i denerwuję. Na szczęście ciąża rozwija się książkowo, a na usg genetycznym będę wiedziała więcej szczegółów. Byle do niego dotrwać...dziś jestem dokładnie w 10 tygodniu i 3 dniu, usg mam 2 września.
                • mamitymi Re: mamitymi i Żarówka 14.08.11, 21:48
                  Rany! Xcaret biedactwo sad Ile musialas sie nadenerwowac!!! Jakie to szczescie ze wszystko okazalo sie byc w porzadku! Trzymam za ciebie kciuki strasznie mocno, aby podobna sytuacja sie nie przydarzyla, o!
                  Jestes na zwolnieniu? Dbaj o siebie i nie przemeczaj sie! Poglaszcz brzusio wink
                • norkana Re: mamitymi i Żarówka 14.08.11, 22:03
                  hej dziewczyny
                  witaj żarówka wink no trzymam kciuki za in vitro sporo uhodowałaś komór szalona kobietoooo bądź dumna.
                  ja już od maja niestarająca się - wymiękłam. Ale forum nadal czytam i dopinguję.
                  fajnie widzieć znajome nicki którym się udało
                  sierpień też niech będzie bardzo bocianowy.
                  pzdr.
                  • xcaret Re: mamitymi implantacja 15.08.11, 09:51
                    mamitymi - dzięki smile natomiast co do implantacji to jeżeli miałaś podany 5 dniowy zarodek to będzie on musiał szybko wziąć się do roboty i zagnieżdżać. Z tego co mnie informowano w klinice to najczęściej jest to 48 h od transferu - przy 5 dniowcach.
                    • mamitymi Re: mamitymi implantacja 15.08.11, 13:33
                      Xcaret, czyli dzis minie 48 h.... Na razie nic nie czuje, buu! Zadnego zagniezdzania...
                      Jutro pierwsza beta. Czemu ten czas tak wooolno plynie!?
                      • wypalona_zarowka Re: mamitymi implantacja i nie tylko :) 15.08.11, 15:35
                        mammitymi Ty sie nie nakręcaj i nie doszukuj !!
                        smile jesteś w ciąży i kropka - tak ma zostać !!
                        a ja wściekła na klinike, mieli dzisiaj zadzwonić -chciałam wiedzieć ile ich zostało..
                        nie odbierają telefonu - w recepcji, chyba klinika zamknięta , choc transfery na pewno się odbywały!!
                        xcaret Trzymaj się dzielnie!!
                        norkana miło Cie widzieć, po prostu to już nałóg podglądania i pisania...
                        ( będę miała słówko do Cię)

                        brzuch mnie pobolewa jeszcze troszeczkę ale to przez to że po kilku dniach diety i skromnego jedzenie, obżeram się smile no i czekam na okres wink
                        • xcaret Re: mamitymi implantacja i nie tylko :) 15.08.11, 16:16
                          No właśnie mamitymi co Ty chciałaś poczuć? gryzienie od środka? nic nie poczujesz i jutrzejsza beta też nic jeszcze pewnie nie pokaże. Nie wiem po co oni w ogóle zlecają betę w 3 dpt? rozumiem że chcą badać poziom hormonów, ale tą betą tylko pacjentki się denerwują.
                          Objawów ciążowych też możesz nie mieć wcale. Mi np. spóźniał się okres o tydzień, w poprzedniej ciąży miałam piersi jak balony i to było symptomem, a tym razem piersi zaczęły się powiększać i stawać wrażliwe dopiero w 5 tyg. ciąży, więc nawet w ramach jednostki nie ma żadnych reguł.
                          Żarówa - wiem jak to jest próbować się dodzwonić do invicty...masakra. Nie masz tel bezpośrednio do labu?Do mnie kiedyś zadzwonili z innego numeru i okazało się, że to ten laboratoryjny i potem tylko na niego dzwoniłam. Ale wiesz, wydaje mi się, że gdyby nastąpiła jakaś katastrofa i coś złego by się wydarzyło - to sami by dzwonili. Oni musieli w poniedziałek mrozić, a bez Twojej zgody nie mogą (chyba) sami zdecydować, że słaby zarodek nie nadaje się i go wyeliminować. Więc pewnie przetrwały wszystkie i siedzą teraz grzecznie w lodówce. Zobacz szczęściaro - masz zarodki na 4 transfery! (licząc 3x2 i 1x1). Będzie dobrze!
                          • mamitymi Re: mamitymi implantacja i nie tylko :) 16.08.11, 17:30
                            Wiem Xcaret, masz racje. Troche swiruje... Ale jestem przerazona, z calej stymulacji mialam 5 pecherzykow- mimo ze doktor zalecil silniejsza stymulacje. W nich tylko 3 kumulusy, zaplodnil sie jeden rodzyneczek. Powinnam sie nastawic pozytywnie, ale z drugiej strony wiem ze porazka przekresli nasza szanse na dzidzie. Teraz zbieralismy pieniazki ponad 2 lata.... strasznie to przykre!
                            • xcaret Re: mamitymi implantacja i nie tylko :) 16.08.11, 19:38
                              Mamitymi nie wiem co prawda co u Was jest przyczyną niepłodności czy też problemów z zajściem w ciążę, ale być może in vitro nie jest jedyną szansą. Medycyna, biologia to nie matematyka i wierz mi (a ja jestem tego przykładem), że czasem natura potrafi spłatać figla, a raczej zrobić niespodziankę. Nie traktuj więc proszę nieudanego ewentualnie (tfu tfu odpukać) in vitro jako końca Twoich marzeń o macierzyństwie.
              • mamitymi Re: mamitymi i Żarówka 14.08.11, 21:58
                Wypalona_zarowko, z tym wozem to nie mialam wyjscia sad M zostal w domu z chorym dzieckiem i musialam jechac sama po naszego jedynego zarodeczka... Na szczescie pierwsze relanium przyjelam po posilku wiec az tak mnie nie oglupilo, ale juz drugie- szkoda gadac. Padlam na kanapie jak po flaszce wink Dopiero sobie zdalam sprawe z powagi sytuacji!
                A transwer robila mi pani doktor, opoznienie bylo bo miala za duzo wizyt nie wyrabila sie.
                Jakos trudno mi uwierzyc ze malentwo jest juz u mnie w srodku... Nic nie czuje, a tak bym chciala czuc! wink
            • mamitymi Re: mamitymi i Żarówka 14.08.11, 21:41
              Xcaret, no wlasnie- nie jest to takie proste smile to niedoszukiwanie sie. Chyba sie nie da wink
              Nie wiecie dziewczyny kiedy zaczyna sie implantacja embrionu i czy jest odczuwalna?
              Mam tyle obaw i pytan, ech...
              • julka_81 Re: mamitymi i Żarówka 15.08.11, 23:07
                Mamitymi, biedactwo, wiem co czujesz... Dla mnie to byly najdluzsze 2tyg w moim zyciu. Buuuu... Masakra! Ja tez sie doszukiwalam, ale wszystkiego co bylam sie w stanie doszukac to byly zmiany, ktore mogly byc wywolane zarowno ciaza jak i przyjmowanym wtedy progesteronem. To byl jedyny okres (od pierwszego zastrzyku do teraz) kiedy nawet w pracy prawie zasypialam na biurku, caly czas mi sie plakac chcialo (ot, tak sobie z niczego) i do cyckow nie moglam sie dotknac, bolay i puchly.
                Zarodek zagniezdza sie w 5-7dniu od zaplodnienia (wg roznych zrodel), ale wcale nie musisz tego odczuwac. Ja np. czesto czulam moje jajeczkowania, a zagniezdzania zarodka nie potrafilam wyczuc, mialam wrazenie, ze juz dawno wypadl, a jednak siedzi do tej pory wink). Mamitymi, wiem, ze z ta mysla idziesz spac i z nia wstajesz, a caly dzien jest ona blizej Ciebie, niz Twoj wlasny cien wiec zycze Ci duuuuzo wytwalosci i trzymam kciuki zeby Ci szybko ten czas mina. Badz dobrej mysli, bo bedzie dobrze!!! Ja tam w to wierze smile
                Myslami i serduchem jestem z Toba smile
                Pozdraiwam i sciskam smile
                PS. Jak masz jeszcze jakies pytania to pisz, jak wolisz to mozesz na maila. Ze strony techniczno-naukowej nie powiem wiecej niz lekarze czy net, ale ze strony praktycznej jak ja to wszystko znosilam ku pokrzepieniu serducha opowiem Ci wszystko co sobie zyczysz wink
                • mamitymi Re: mamitymi i Żarówka 17.08.11, 23:26
                  Och, Julka, bardzo, bardzo dziekuje ci za cieple slowa, wsparcie i optymizmsmile Tego potrzebowalam smile
                  Ja tez caly czas bym spala, od poczatku zastrzykow. A te olbrzymie ilosci luteiny tez pewnie powoduja sennosc? Jak sobie radzilas z luteina podjezykowa? Bralas? Co za okropnosc! Na razie biore jedna, ale co to bedzie jak ilosc sie drastycznie zwiekszy? Fuj! Czego wlasciwie sobie bardzo zycze wink
                  Ach, jeszcze tydz, i wszystko sie wyjasni!
                  Jak sie teraz masz, Julka?
                  • wypalona_zarowka Re: mamitymi i Żarówka 18.08.11, 07:58
                    mamitymi ja ssalam z herbata smile
                    dzieki temu szybciej sie rozpuszczala w buzi a potem zagryzałam czymś dobrym smile
                    Trzymam za Cie b mocno kciuki smile
                    i s
                    • zuzka.82 Re: mamitymi i Żarówka 18.08.11, 09:07
                      Ja starałam się robić w tym czasie coś fajnego, żeby o tym nie myśleć - czytałam książkę albo oglądałam ulubiony serial. smile
                      Mamitymi, takich męczarni chyba możemy Ci życzyć więcej... wink
                      • nie_diabelek Re: mamitymi i Żarówka 18.08.11, 10:11
                        Hej dziewczyny smile
                        A może lepiej brać luteinę dowcipnie? wink Omija się ten nieprzyjemny smak. Ja pierwszą luteinę też miałam podjęzykową a później lekarz mi ją zmienił i przyznam, że jest to dużo wygodniejsze.
                        • wypalona_zarowka Re: mamitymi i Żarówka 18.08.11, 10:30
                          ale my w naszej klinice biezemy luteine dopochwowo i podjęzykowo- rownoczesnie
                          • nie_diabelek Re: mamitymi i Żarówka 18.08.11, 10:34
                            Ups......
                            Achaaaaa to ja nie miałam pojęcia że tak zalecają. A dlaczego tak każą? Nie można np. podwójnej dawki dopochwowo?

                            ps. Jeżeli coś przegapiłam w waszych wpisach i już o tym była mowa, to przepraszam.
                  • julka_81 Re: mamitymi i Żarówka 20.08.11, 10:38
                    Mamitymi, przegapilam ten Twoj post, przepraszam. Ja bralam tylko "dowcipnie" Utrogestan (100mg 3x2 ampulki) i nawet nie wiem jak smakuje podjezykowa Luteina.
                    Czuje sie dobrze poza mdlosciami, ktore mam prawie przez caly dzien sad.
                    Buziaczki i kciukaski kiss
          • mamitymi Re: mamitymi 14.08.11, 21:36
            Dziekuje ci Julkawink!!
        • zuzka.82 Re: mamitymi 15.08.11, 22:20
          Mamitymi, niezła jesteś, że jechałaś samochodem na transfer! Daleko masz? Ja po Relanium ciągle śpię, nawet po kilka godzin w ciągu dnia i jestem totalnie przymulona! tongue_out
          Oby zarodeczek się ładnie zagnieździł! smile
          • mamitymi Re: mamitymi 16.08.11, 17:16
            Dzieki, Zuzka!
            Wiesz ja nie mialam pojecia jaka jazda po relanium jest niebezpieczna- ot, blondynka tongue_out Do kliniki mam ponad 20 km. Na szczescie nie bylo tak zle, bo relanium przyjelam w trakcie jazdy i chyba nie zdarzylo sie rozchustac big_grin Potem w klinice bylo spore opoznienie, wiec bujalam sie na krzesle, a jak wyjechalam juz przestawalo dawac takie silne objawy. Jednak po nastepnym relanium bylam tak przymulona, ze nie moglam podniesc sie z kanapy wink I tak przez 3 dni. A co sobie pospalam to moje wink
            • pwardak Re: mamitymi 17.08.11, 09:49
              Witam ponownie drogie mamy,
              chciałem Was znowuż podpytać bo w poniedziałek 15.08.10 mieliśmy pick -up.
              Udało się pobrać o dziwo aż 30 jajeczek. Nie wiadomo skąd ich tyle się wzieło, sami lekarze byli zdziwieni i konsultowali się telefonicznie. Wogóle jacyś zdziwieni byli i nic nam nie mówili ale ok. Okrągła 30 to bardzo pozytywne zaskoczenie. Żona troche nie najlepiej się czuła wiec dostała zwolnienie do końca tygodnia. Czuje cały czas jajniki wiec nawet musiała sięgnąć po ibuprom zalecony przez lekarza. Ma obolałe i powiększone piersi i brzuszek. W sobotę mamy transfer, dziś jest środa a do nas nikt jeszcze nie dzwonił tak jak do Was z informacjami ile komóreczek się zapłodniło. Czy do którejś z Was dzwonili później.?
              • wypalona_zarowka pwardak 17.08.11, 10:08
                najlepiej sam zadzwon!! i powiedz że mieliście pick-up i poproś o konsultację z laboratorium. ja tak dzwoniłam sama. Laboratorium dzwoni tylko w sytuacji gdy nie ma komorek pełnych czy zarodków. Żona niech lezy i się nie przemęcza- ja miałam o wiele mniej komórek pobranych a miałam tym razem dość duże problemy z bólem brzucha - nic nie pomagało uncertain
                ale juz jest dobrze smile
              • zuzka.82 Re: mamitymi 17.08.11, 21:03
                pwardak, dobrze, że się odezwałeś, bo już się zastanawiałam, co z Wami. 30 komórek to bardzo dużo! Wiecie już, ile z tego było pełnych?
                O ile dobrze pamiętam, to podchodzicie w Invikcie, a oni sami nie dzwonią - chyba że coś jest nie tak. Trzeba się dowiadywać samemu. Ja zadzwoniłam dzień przed transferem, żeby wiedzieć, czy mam po co jechać.
                • pwardak Re: mamitymi 18.08.11, 09:28
                  Zuzka.82 nie dzwonili wiec sie upomniałem sam o info i z 30 pobranych 17 było wporządku. Natomiast 9 już sie zapłodniłowink))))) W sobotę mamy transfer. Małżonka siedzi w domu na zwolnieniu lekarskim niestety. Ma bóle brzucha i obolałe piersi. Ale jesteśmy dobrej myśliwink i trzymamy kciuki za wszystkie z Waswink
                  • julka_81 Re: mamitymi 18.08.11, 19:44
                    Jesus!!! 30??? Gdzie Twoja Zona to pomiescila?? Dzielna Dziewczyna!! Mnie po 11 do tej pory brzuch pobolewa, a to juz 1,5 mies temu. Gratuluje pieknej dziewiatki (to juz prawie druzyna pilkarska wink) i dzielnej Ukochanej smile. Piersiami to niech sie nie przejmuje, jak dobrze pojdzie to niedlugo beda puchly i bolaly jeszcze bardziej (i tego Wam zycze wink). Usciski dla Zonki, trzymam za Was kciukaski i podsylam fluidki smile
                    • pwardak Re: mamitymi 19.08.11, 09:25
                      Julka bardzo dziękujemy za ciepłe słowa.
                      Gdzie pomieściła też sie zastanawialiśmy;p
                      co do liczby dziewieć jesteśmy szczęśliwi bo to większa radość niż 6 w totkawink
                      Fluidki i kciuki przydadzą się jutro na transfer wink
                      Pozdrawiam serdecznie i życze samych radosnych wieści od lekarzy.
    • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 20.08.11, 00:29
      Kochane, dzis placze...
      Odebralam moja bete 7dpt 0,89
      Pani dr kaze nadal brac luteine i bete powtorzyc za 4 dni, ale moje serce mowi mi ze sie nie udalo. Moj jedyny zarodeczek...
      Trzymajcie sie dzielnie!
      • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 20.08.11, 09:21
        Ściskam mocno i bardzo bardzo mocno zaciskam kciuki aby się udało !! Trzeba wierzyć!!
      • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 20.08.11, 10:28
        Mamitymi, kurde no. Wpychaj w siebie ta luteine ile wlezie!! Jakby nie bylo szansy to lekarka by nie kazala Ci tego wszystkiego przjmowac! Poki jest swiatelko w tunelu nie mozna sie poddawac!! O ile dobrze sobie przypominam to chyba Nie_diabelek (sorry Nie_diabelku, ze Ci wypominam wink) pisala na forum, ze ma bole miesiaczkowe i czekala na @, a tu zobacz smile nasze przeczucia czesto sobie z nas jaja robia wiec nie przeczuwaj tylko trzymaj kciuki za sama siebie razem z nami!!
        Trzymam kciuki za Ciebie i wierze, ze bedzie dobrze kiss
        • nie_diabelek Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 20.08.11, 22:06
          Mamitymi. Nie poddawaj się jeszcze!!!

          Julka - możesz podawać mnie za przykład zawsze w takiej sytuacji smile Ja już się poddałam bo miałam objawy jak przed @ a tu wyskoczyła mi taka niespodzianka (teraz mam połowę 9 tc). Mamitymi może było jeszcze za wcześnie na test? Trzymam moooocnnnnoooooo kciuki!!!!!!
      • venilia Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 20.08.11, 17:10
        Mamtymi, ja się nie znam za bardzo, ale rzeczywiście powtórz jeszcze betę za kilka dni. Może była późniejsza implantacja.
        Ja wczoraj miałam pick-up i mamy 17 oocytów, nie wiem ile z nich w pełni dojrzałych.
        W poniedziałek transfer i wszystko się okaże za 2 tygodnie.
        Trzymam kciuki za sierpniowe invitrówki!
        • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 21.08.11, 00:50
          Dziekuje wam, dziewczynki, za slowa pocieszenia i wsparcia!
          Ale i tak czuje pustke...
          Odezwe sie po becie, pa wszystkim
          • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 23.08.11, 09:24
            Witam drogie mamy, jak tam u Was, jak się czujecie.
            U nas w sobotę podano 2 zarodki jeden klasy AA a drugi klasy C.
            Niestety pozostałe 7 nie zostały zamrożone;/
            Cały czas jesteśmy dobrej myśli, chcielibyśmy zrobić test ale chyba jeszcze za wcześniej a ten czas tak wolno leci. Napiszcie proszę po ilu dniach robiłyście test.

            Pozdrawiamy Was serdecznie i przesyłamy dobre aniołki do Was by czuwały wink
            • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 23.08.11, 09:57
              ja za pierwszym podejściem robłam 3 weryfikacje, pierwszy w 4 dniu potem w 7 i w 10- mniej więcej tak to wyglądało.
              Dzięki temu widac czy beta przyrasta.
              Niestety u mnie nie przyrastała uncertain
              Teraz nie chce weryfikacji, zrobię jeden test w 10-14 dniu.
              Nie chce nic przyśpieszać ani skracać myśli : że jestem w ciążysmile
              ja zaczynam transfer zarodków w nastepnym cyklu.
              Zuza nie wiem czy bywasz tutaj smile czekam na Cie smile
              • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 23.08.11, 11:42
                Dziś mieliśmy pierwszą weryfikację
                estriadol 17 beta = 3259 pg/ml
                progesteron = 27,67 ng/ml
                B-HCG = 3,2 mIU/ml

                rosnie, wink
                juz sam nie wiem czys ie radowac juz czy jeszcze nie.
                • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 23.08.11, 18:29
                  pwardak, tak blisko od transferu taka beta chyba dobrze rokuje... smile Gratulacje!
                  Czemu nie zamrażaliście pozostałych zarodków??? sad
                  • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 24.08.11, 09:12
                    miejmy nadzieje ze wszystko się utrzyma i będzie rosłowink. terminy weryfikacji narzucił lekarz i tak po trzech dniach rozpisał pierwszą, w piątek mamy drugą i wtorek trzecia.
                    Niestety pozostałe zarodki okazały sie nie do zamrożenia. Też bardzo żałujemy no ale chyba już większego wpływu na to nie mamy;/
                    Zwiększono tylko kosmicznie luteine 3x8 / h dp i 3x4 pj.
                    Podobno kiepsko się rozpuszcza pod językiem i tak żona siedzi 30 min w ciszy nie wiecie czy można ja przyjmować z landrynką żeby się szybciej rozpuszczały tabletki?
                • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 23.08.11, 20:08
                  Pwardak, dlaczego zarodeczki nie zostaly zamrozone?? Szkoda sad
                  Troche mnie dziwi, ze juz sie testowaliscie. Ja musialam sie testowac dopiero 16 dnia po pick up'ie (13 dzien po transferze). Ale nie mieszkam w PL i tu niestety nikt sie az tak nie przejmuje (oprocz przyszlych rodzicow oczywscie). A beta skoro rosnie to napewno dobrze smile. W tym okresie czas faktycznie wolno leci, dla mnie to byly najdluzsze 2 tyg na swiecie wink.
                  Powodzenia i kciukaski smile
                  • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 24.08.11, 09:28
                    Hej Julka te terminy narzucił nam lekarz wtorek pierwsza, piątek druga i kolejny wtorek trzecia. Też się zdziwiłem bo wszystkie tutaj pisałyście ze przynajmniej po tygodniu od transferu zaczynały się weryfikacje. Zarodeczki bardzo chcieliśmy zamrozić ale laboratorium twierdzi, że są zbyt słabe by je mrozić. tylko jeden mieliśmy klasy AA a reszta C wiec może dlatego.
                    mamy nadzieje ze wyniki będą coraz wyższe i nic nie wyhamuje rozwoju zarodków. Wcześniej ktoś pisał o zagnieżdżeniu się zarodków czy to naprawdę można wyczuć ? wink

                    dla pokrzepienia serc podsyłam linka na kalendarz ciąży, który znalazłem;p
                    lepiej być w nadzieiwink www.ofeminin.pl/ciaza/dokladny-kalendarz-ciazy-d11145.html
                    • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 24.08.11, 11:04
                      pwardak przykro mi bardzo co do zarodków, wiem co przezywacie bo i my mieliśmy dużo a na koniec okazało się że zostały tylko 3 sad
                      w invicie po prostu tak jest że robią 3 weryfikacje i kontrolują poziom hormonów - dostosowują ilośc leków.
                      ja luteine podjęzykową popijałam herbatą i trzymałam w buzi smile aż się rozpuściła !! albo wodą..
                      ale to było okropne!! trzymam cały czas kciuki !!
                      mamitymi ściskam mocno, bardzo bardzo mocno...
                      • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 24.08.11, 11:56
                        kurcze z ta luteina w takich ilościach to faktycznie masakra, szkoda że nie jest jako tabletka do połknięcia. Te 3 weryfikacje to troche męcząca sprawa w takim napięciu bo nie da się nie myśleć. Mogli by zlecać zrobienie jednej po 14 dniach i tyle. Ale cóż musimy jeszcze poczekać.

                        Trzymamy za Was wszystkie kciuki i gorące pozdrowienia.
                        • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 24.08.11, 12:39
                          pwardak ja kolejnym razem rezygnuje z weryfikacji!!
                          wykańczały mnie te badania no i ten telefon !!
                          poza tym ja już na 2 weryfikacji wiedziałam że się "nie udało" , bo beta spadła zamiast rosnąć, a potem to już byla męka robić 3 weryfikacjię i czekać na potwierdzenie sad
                          • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 24.08.11, 12:47
                            no własnie też uważam ze to tylko dodatkowy stres to myślenie i czekanie.
                            • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 24.08.11, 20:40
                              Pwardak, przykro mi z powodu zarodeczkow sad, szkoda..
                              Zycze duzo cierpliwosci przykolejnych testach smile.
                              Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki smile
                              • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 25.08.11, 10:10
                                Julka_81 bardzo dziękujemy za ciepłe słowa i życzymy dużo zdrówka i spokoju.
                            • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 25.08.11, 20:13
                              No i dodatkowa kasa... uncertain
          • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 23.08.11, 20:11
            Mamitymi robilas dzisiaj bete? Mam nadzieje, ze wyglada lepiej niz w piatek. Odezwij sie prosze, caly czas mysle o Tobie kiss
      • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 23.08.11, 18:33
        Mamitymi, strasznie mi przykro! sad Ale jeszcze nie trać całkiem nadziei! I pamiętaj, że jesteśmy z Tobą! Nikt nie rozumie lepiej tego, co przeżywasz, niż my...
    • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 23.08.11, 23:27
      Witajcie drogie dziewczyny,
      dziekuje wam wszystkim za slowa otuchy!
      Niestety moje starania o dzidziusia sie nie udaly... Strasznie mi smutno, juz nie mam czym plakac. M. tez to bardzo przezyl, choc ciezko bylo mi go namowic na in vitro sad Jednak mielismy taka wielka nadzieje ze ten jeden jedyny zarodeczek jest nam pisany... ale niestety nie byl sad
      Jest nam ciezko bo nikt nie wie o naszych problemach (oprocz meza siostry z mezem, ktorzy tez kiedys walczyli o dziecko, ale bez skutku) i o naszych staraniach tez nikt nie wie. Tak woli moj M. Mnie latwiej byloby porozmawiac z rodzicami- mam z nimi bardzo bliski kontakt, czy z siostra lub przyjaciolka. Bardzo potrzebuje wsparcia najblizszych... Dlatego jest mi bardzo ciezko dusic w sobie ten bol... Moja mama wie ze cos sie dzieje, ale nie wypytuje. I dobrze bo jak by zapytala to ryknelabym dlugim i glosnym placzem sad
      Ale tak sobie mysle ze od poczatku mielismy jakiegos pecha z tym programem. A mianowicie najpierw powiedziano nam ze bedzie nam ciezko dostac sie do prof, wiec polecono nam innego lek. Bylismy na wizycie wstepnej i umowilismy sie z nim tak aby pick-up i transwer wypadl w nasz urlop, ale jak przyszlismy na pierwsza wizyte- okazalo sie ze " ktos cos" pomylil i wszystko wypadnie juz po naszym urlopie- popsuly nam sie humory zaraz na wstepie. Ja mam taka prace ze nie mam szans na urlop na zadanie lub bezplatny.
      Potem okazalo sie ze zrobiono mi dwa razy badanie amh a nie amh i inhibiny b. A ze bylam juz na antykach to bylo too late.
      Nastepnie lek. zalecil mi stymulacje- stosowanie hormonow w sprayu do nosa. Buteleczka okazala sie wadliwa wiec walczylam z nia strasznie. Nie dawalam rady z aplikacja, gdyz lek w ogole nie wlatywal do nosa (przewaznie go nie czulam, albo czulam jak scieka po buteleczce) a poza tym skonczyl sie 6 dni wczesniej. Dokupilam zastrzyki.
      Mimo ze stymulacja miala byc silna z powodu niskiego amh, okazala sie slaba (moze przez ten pechowy spray?)- tylko 5 pecherzykow, z tego w rezultacie trzy komorki a zaplodnila sie jedna.
      Jakos tak pechowo od samego poczatku sad
      Nie wiem kiedy bedziemy probowac nastepny raz, moze za rok jak uzbieramy kwote a M.da sie namowic. Za bardzo nie mamy czasu- mamy prawie po 40 lat. A ostatnio zbieralam pieniazki ponad 2 lata sad Ech, zycie...
      Dziewczynki, trzymam za was wszystkie mocniutko kciuki, za wysokie bety i zdrowe ciaze!!!
      I bede wam kibicowac!
      Pozdrawiam, Niusia.
      • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 24.08.11, 20:20
        Niusia, kochanie. Tak mi przkro...crying Czytam Twoj post ze lzami w oczach... Cholera, no.. Dziwne, ale coraz bardziej mnie bola Wasze osobiste porazki sad. Zwlaszcza, ze tak czesto chodzi o kase... Zacofana Polska!! Ja place jedynie 70 euro rocznie za lodoweczke dla moich sniezynek, a reszte pokrywa ubezpieczenie. I mi sie udalo za pierwszym razem... Taka to kurde "sprawiedliwosc".. Oczywiscie, ze sie strasznie ciesze, ze nam sie udalo i to tak szybko, ale czytajac o Wszych porazkach czasami czuje sie troche winna.. sad Zdaje sobie sprawe z tego jak sie czujesz i uwierz dziele Twoj smutek. Pewnie Ci to niewiele daje, ale pomimo tego, ze sie nawet nie znamy, to odbieram Wasza porazke jak porazke bardzo bliskich mi osob i tez wyc mi sie chce crying..
        Przytulam mocno i cieplutko i zycze naglego przyplywu ogromnej gotowki!! Trzymaj sie cieplutko kiss
        • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 25.08.11, 20:22
          Mamitymi, strasznie mi przykro... sad Może zagrajcie w jakiegoś Totka czy coś... uncertain Może Wam zrekompensuje się szczęście. wink Ja właśnie ostatnio sobie myślałam, że gdybym wygrała milion, to bym założyła fundację fundującą in vitro tym, których na to nie stać... smile
          • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 26.08.11, 11:09
            Drogie koleżanki mam pytanie bo juz sam się pogubiłem.
            Dziś mieliśmy 2 weryfikacje i
            estriadol 17 beta spadł nam z 3259 na 2955 nie wiem czy to dobrze czy źle
            w zasadzie progesteron wzrósł z 27,67 na 122,50
            i B-HCG z 3,2 na 30.6
            lekarz ma dopiero dzwonić po 17 a ja nic w necie nie umiem wyczytać;/
            gdyby ktos mógł cos opisać bede zobowiązany bo pikawa mi tak wali że nie słysze własnego głosuwink
            • venilia Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 26.08.11, 12:38
              Ja tylko wiem, że jeżeli beta 30 to dobrze wróży smile I progesteron wysoki też smile
              • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 26.08.11, 12:54
                Dziekuję za dobre wieści ale aż sie boimy radować żeby nie zapeszyć.
                Pozdrawiamy serdecznie
                • adetka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 26.08.11, 14:39
                  pozwolę się wtrącić bo czytam Was od początku, oczywiście za wszystkich trzymam kciuki,
                  beta zdecydowanie ciążowa smile a progesteron bardzo duży ale to przez tą kosmiczną dawkę luteiny (bo była podjęzykowa jak pamiętam)
                • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 28.08.11, 22:00
                  Pwardak, piękne wyniki - gratuluję! Oby tak dalej! smile
            • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 28.08.11, 13:02
              pwardak napisał:

              > Dziś mieliśmy 2 weryfikacje i
              (...)
              > i B-HCG z 3,2 na 30.6
              Gratulacje! i trzymam kciuki za zdrowa ciaze!!
              • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 28.08.11, 16:44
                ja też trzymam kciuki za kolejna weryfikacje smile czekamy na wieści!!
                • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 29.08.11, 10:20
                  drogie Panie wszystkie Was mocno ściskamy za te wszystkie pozytywne słowa otuchy i wsparcia.
                  Wczoraj robilismy teścik i niestety jeszcze nic nie wykazałcrying jutro mamy 3 weryfikacjewink, mamy nadzieje ze wszystko jest ok i że nic sie w drugim kierunku nie zacznie zmieniać bo żone boli brzuszek i jajnik jakos od piatku. Jakoś wyczuwam u niej taki dziwny niepokój i strach. Mam nadzieje tylko że wszystko będzie dobrze
                  • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 29.08.11, 23:40
                    Pwardak, zona to niech sie sprobuje zrelaksowac, a nie sie niepokoic (latwo powiedziec, wiem...sad), moze jakis masaz maz by zrobil wink. Jajniki bola i bolec jeszcze beda, ale to po punkcji! Testem sie staraj nie przjemowac (latwo powiedziec, wiem...sad), jutro bedzie lepszy wynik i tego sie trzymaj!!! Bedzie dobrze, musi byc!!! smile Kciukaski i usciski (dla zonki oczywiscie tez!!)
                    • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 30.08.11, 09:03
                      Julka_81 pewnie że będzie dobrze, ja to wiem tylko żona jakoś zaczeła sie mocno stresować, wczoraj zrobiliśmy jeden test wprawdzie kreska druga bledsza od pierwszej ale jest myslliśmy że to przez to że po południu był wykonany wiec dzis rano drugi testwink wyszedł tak jak wczoraj. Może nie jest to krwista czerwień ale sa dwie kreskiwink Dziś jesteśmy po 3 weryfikacji czekamy na wyniki i telefon od Pani doktor. Żona chce iśc na zwolnienie bo boi się poronienia przy jej nadciśnieniu, ja nie wiem czy to dobry pomysł siedzieć juz w domku a z drugiej strony wiem że wtedy ciśnienie spada jej do 90 /140 wiec bardzo dobre. Oj chyba zaczynamy sie denerować. Masz racje z tym masażem może to ja rozluźni troszke. Chodź wiem ze bardzo czeka na usg. Tylko nie wiemy kiedy pierwsze będzie. Oj dobrze ze jesteście i potraficie poklepac po ramieniu mówiąc wszystko będzie dobrzewink Wam wszystkim życze emocji takich jakie my mamy teraz i z tego samego powodu.

                      Mocno ściskamy i nadal trzymamy kciukasy za Waswink
                      • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 30.08.11, 21:25
                        Pwardak, lepsza slaba kreska niz zadna wink. Co do USG to nie wiem czy naprawde chcesz wiedziec, ale skoro pytasz... Ja mialam pierwsze USG 38 dnia po punkcji sad. Wczesniej nie chcieli robic, bo serduszka i tak by nie bylo widac... Wiem jak okrutnie brzmi te 38 dni, ale uwierz, ze warto bylo na to czekac big_grin! Musicie uzbroic sie w cierpliwosc, bo niestety wiekszego wyboru nie macie sad. Ja na zwolnieniu bym oszalala, ale problemow z cisnieniem nie mam, wiec u mnie nie bylo zadnych przeciwskazan. Sami musicie zadecydowac co bedzie dla zony lepszym rozwiazaniem.
                        Trzymam kciukaski i przesylam moc ciazowych fluidkow smile
      • urszula1988r Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 30.08.11, 20:40
        bardzo dobrze cie rozumie kochana ja mam ten sam problem nikt nic nie wie o naszych staraniach i to jest strasznie smutne ze nikomu nie mozna nic powiedziec ale ja wiem czym by sie to skonczylo wiec musze siedziec cicho uncertain ktore to podejscie?? moje 2 uncertain pierwsze mialam w czerwcu mialam 2 zaplodnione jajeczka i mi je podali zero mrozaczkowsad niestety nie udane co bardzo przezylam sadteraz mialam 23.08 wyciaganie 2 dni pozniej transfer naszczescie udalo sie wychodowac 16 jajeczek z czego 6 sie zaplodnilosmile 2 mam w brzuszku a 4 zamrozone 2x2smile testowanie mam 7/09 mam nadzieje ze tym razem sie uda smile w sumie jestem nastawiona na to ze juz jestem bo jak wyczytalam na necie skoro jest podwyzszona temp. kolo 37 to zarodki sie zagniezdzaja smile bedziecie jeszcze podchodzic???smile pozdrawiam goraco
        • urszula1988r Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 30.08.11, 20:42
          oczywiscie to co napisalam bylo do mamitymi
          • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 31.08.11, 00:07
            Ula, absolutnie nie chcę zapeszać, ale z tą temperaturą to różnie bywa. Ja praktycznie cały czas po transferze miałam w okolicach 37, a nie doszło do zagnieżdżenia. sad Wydaje mi się, że te wszystkie leki (luteina, estrofem itp.) wpływają też na podwyższenie temperatury.
            • chiyo28 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 31.08.11, 06:56
              nie chciałabym Ci odbierać nadziei, ale tez nie chce żebys sie później zbytnio rozczarowała. Tak jak mówi kolezanka tempka powyzej 37 nie świadczy o ciazy. Dopiero kiedy utrzymuje sie dłużej niz 16 dni na poziomie pow 37 mozna podejrzewac ciaze. Ja praktycznie do konca wyzszych temp w cyklu mam 37 i wiecej. Spada dzien przed @ lub nawet czasem dopiero w dniu @...
              • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 31.08.11, 08:38
                witam,
                pisze zeby Was podtrzymac na duchu i wzocnić w wierze, że i Wam sie uda.
                Wczoraj mieliśmy 3 weryfikacje i narazie jest wszystko bardzo dobrze.
                B-HCG z wczoraj 266,6, Progesteron 134,30 test poranny pozytywny.
                Za 7 do 9 dni pierwsze usg. Temperatura 37,3 ale to też może byc wynikiem anginy.
                Internista wczoraj skierował nas do ginekologa. Pytanie czy znacie może jakiegoś dobrego w CM-Lim w Warszawie ?
                Żona na zwolnieniu lekarskim ze względu na za wysokie ciśnienie 160/110.
                Internista uznał że kwalifikuje sie na patologie ciązy i że musi czymś zniżyc aby utrzymać płód.
                Także pewnie żona pójdzie do szpitala. Wierzymy że będzie wszystko dobrze i Wam też przesyłamy poztywne fluidy by umocnic Was w wierze że się uda.
                Wszystkie Was bardzo mocno ściskamywink
                • urszula1988r Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 31.08.11, 11:33
                  moj maz tez tak mowi zeby sie nie nastawiac ale ciezko takuncertain wkoncu to drugie i strasznie bolesne podejscieuncertain juz tydzien po punkcji a czuje sie jakby mi ja robili z 2 dni temu caly czas obolala jestem nie moge do pracy chodzicuncertain ostatnio lepiej znioslam to wszystko uncertain wy tez tak mialyscie?? jedyne pocieszenie to takie ze jak teraz sie nie uda to kolejne 2 podejscia bede miala bez punkcjismile pozdrawiam goracokiss
                  • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 31.08.11, 21:17
                    TADAM TADAM!!!! Oświadczam uroczyście, że niniejszym dołączam się do Was czynnie. smile Żarówka zaczęła sierpień, a ja kończę. smile Dzisiaj dostałam @ i od jutra biorę Gonal. Podchodzę na krótkim protokole, więc jak wszystko dobrze pójdzie, to pick-up i transfer będą we wrześniu. smile
                    • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 01.09.11, 00:00
                      Och Zuzka, jakze ci zazdroszcze wink !!!
                      I trzymam kciuki bardzo bardzo mocno, o!
                      A czemu krotkim protokolem podchodzisz?
                    • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 01.09.11, 22:05
                      TADAM TADAM, Zuzka DO BOJU big_grin!! To jak obiecane wczesniej zaciskam kciukaski i czekam z niecierpliwoscia na Twoje dwie sliczne krechy i piekna betke smile Bede tu codziennie wiec pisz czesto!! kiss
                      Dziewczyny powodzenia, kciukaski i usciski!
                      • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 02.09.11, 19:48
                        Wczoraj zrobiłam pierwszy zastrzyk (Gonal). Trochę się stresowałam, bo poprzednim razem miałam zwykłe strzykawki, a teraz mam takiego pena, ale okazało się, że to w sumie jest dosyć proste i w ogóle nie bolało. smile Wizytę mam we wtorek - mam mieć USG i bad. hormonalne. Słuchajcie, czy do tych badań trzeba być na czczo?
                        • venilia Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 02.09.11, 20:05
                          Zuzka, do badań nie musisz być na czczo, ja nigdy nie byłam.
        • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 31.08.11, 23:52
          Witaj Urszula1988r, trzymam za ciebie mocniutko kciuki i czekam na wiesci!! Fajnie ze masz mrozaczki- latwiej o rodzenstwo wink
          To bylo moje drugie podejscie- pierwsze udane 3 lata temu wink Nie wiem kiedy nastepne, bo slabo z kasa... teraz zbieralam prawie 3 lata. A i tak nigdy na wakacje nie wyjezdzamy. Ech... Chcialabym za rok, ale raczej marne szanse.
          Urszula1988r, jak bylas stymulowana ze udalo sie tym razem wyhodowac 16 jajeczek? Inaczej niz poprzednio?
          Ja poprzednio mialam 2 razy wiecej ale i dluzej sie stymulowalam niz teraz. W ogole tym razem to dziwne bylo to wszystko...
          • zuzanna.paulina Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 01.09.11, 07:33
            A ja siedze i palce ogryzam z niecierpliwosci... Mialam transfer dwoch zamrozonych zarodkow w poniedzialek tydzien temu...(balam sie ze nie przetrwaja rozmrazania-statystycznie polowa nie wytrzymuje- ale sie udalo)Bylo w cyklu naturalnym, biore lugesteron 100mg "dowcipnie" rano i wieczorem, zastrzyk klexane raz dziennie...W dniu transferu juz "po" wzielam magnez i diapam 5mg by sie uspokoic i rozluznic...Dzien po transferze bylo leciutkie plamienie, w nastepnym tez ciutke - wyplynelo ze sluzem taka nitka krwi i grudka podobna do takich jakie sie znajduje czasem w surowym jajku... potem juz nic...wczoraj i przedwczoraj bolal mnie brzuch w okolicy jajnikow... Wyczytalam ze zagniezdzenie trwa ok 6 dni i dopiero w poczatku drugiego tygodnia zarodek ewentualnie wysyla sygnaly biochemiczne wplywajace na cialko zolte by nie zaniklo a wydzielalo wiecej progesteronu i ze to mozna odczuwac jako bol...
            temp podst 36,8 po przebudzeniu i zaraz rosnie ponad 37 jak wstane...
            z tym bolem brzucha myslalam, ze moze przed okresem, ale troche za wczesnie i piersi nie bola... spodziewam sie okresu w niedziele- poniedzialek, jesli nic sie nie udalo, ale to czekanie robi ze mnie swira...nie moge przestac o tym myslec...Trzymajcie za mnie kciuki prosze...
            • zuzanna.paulina Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 01.09.11, 12:29
              Wariactwa ciag dalszy... juz po napisaniu poprzedniego posta minimalne plamienie... doslownie odrobina krwi w sluzie, na wkladce 2 male bezowe plamki...potem nic wiecej...brzuch boli, wiec wzielam panadol, w dole czuje takie goraco...to jest inne jak przy okresie...zmierzylam temp- 37,6... przed okresem zawsze spadala i to sporo... no to teraz czepiam sie tej nadzieji... jak trudno...szkoda, ze nie ma jak juz teraz sie upewnic czy tak czy nie...na test za wczesnie...
              • zuzanna.paulina Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.09.11, 04:54
                Dzis powinnam miec okres (jutro jest rowno 2 tyg od transferu)... spalam bardzo krotko, obudzil mnie sms przed 5 rano i nie mogac zasnac poszlam siusiu i zrobilam tez test...JEST DRUGA KRESKA!!!
                Blada, ale wyrazna... powtorze test jutro i ewentualnie pojde na beta...
                Bardzo sie ciesze, ale w pamieci mam poronienie 2 lata temu, wiec... boje sie takze jak diabli...
                Prosze o wirtualne kciukasy...

                • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.09.11, 08:36
                  Zuzanna.paulina - gratulacje i masz ode mnie mnostwo wirtualnych kciukasow!!!!!!!
                  Czekam na wiesci wink
          • urszula1988r Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 01.09.11, 16:32
            witam [b]mamitymi[b] o ile cos teraz z tego wyjdzie to latwiej gorzej jak nic z tego nie bedzie uncertain jeju jak ja bym chciala zeby mi sie pierwsze udalo smile gratulacjesmile chociaz tyle ze masz jednego anioleczka ze soba smile u mnie z kasa troszke latwiej bo pracuje za granica i akurat co 2 miechy mam ivf i co 2 miesiace mam cala sume. takze ja o fundusze sie nie martwie gorzej o powodzenie smile ostatnio tak samo mnie stymulowali jak teraz (gonal f w dawce 150 x1 przez 11 dni ) wczesniej mialam 13 z czego tylko 2 byly wporzadku teraz nie mialam nadziej i ze bedzie wiecej myslalam ze to samo a jednak mile zaskoczenie smileno dla mnie to podejscie bylo okropne inna dokturka mi robila i tak wydawalo mi sie na odpieprz sie uncertain bolalo i wogole tak raz dwa i spadaj uncertain ech...... oby chociaz jeden aniolek zostal ze mna smile aha a jak mozesz powiedziecie to jaki macie problem z zajsciem ja mam prawdopodobnie niedrozne jajowody i na 100% zespol policystyczny jajnikowuncertain masakra pozdrawiam
            • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 02.09.11, 19:49
              Ula, u nas przyczyną jest azoospermia u męża.
              • magaprzy78 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 02.09.11, 21:00
                Zuzka.82 to znaczy,że u M poprzez biopsję znależli plemniki?To jest twoje pierwsze podejście?
                Pytam się dlatego bo u mnie jest podobna sytuacja z M.Ja miałam już jedno ICSI i jedno crio i na razie nic nie wyszło...a do tego jeszcze u mnie podwyższone FSH...pieniędzy też nie mogę uzbierać na następne.Na razie u mnie wszystko jest w zawieszeniu(całe dalsze leczenie) sad
                Pozdrawiam
                • urszula1988r Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 03.09.11, 17:30
                  witam wszystkich smile u mnie niestety porazka jest dzisiaj w nocy obudzilam sie z silnymi bolami brzucha z bolu nie moglam nic zrobic z placzem pojechalam z mezem do szpitala okazalo sie ze prawdopodobnie jestem w ciazy bo widac ze jest to cos co dzieci tam sa ale jeszcze za wczesnie by powiedziec ze to ciazauncertain bo dopiero jest 8 czy 9 dzien po transferzeuncertain druga spr to mam jakas over stymulation zamiast 3 cm mam 10 cm to bardzo zle bo jakis fluid mam w brzuchu i wogole totalna porazka caly dzien pod kroplowka i z lekami jeszcze nia wiadomo ile tutaj bede lekarz mowi ze moze 3 dni a moze 3 tyg uncertain jestem obolala zmeczona i zalamana uncertain
                  • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 03.09.11, 20:42
                    Ula, to co piszesz wygląda na zespół hiperstymulacji. Ciąża zawsze go nasila. To nieprzyjemne, ale może znaczyć, że właśnie jesteś w ciąży! smile
                  • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.09.11, 08:48
                    Trzymaj sie Ula!!!! Bedzie dobrze- zobaczysz! Jesli to ciaza wzmogla hiperstymulacje to lez cierpliwie w szpitalu i czekaj na poprawe samopoczucia bo bedziesz potrzebowac duuuzo sil na cale 9 miesiecy big_grin
                    Powodzenia!
                • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 03.09.11, 20:45
                  Mąż miał już dwa razy robioną biopsję. Za każdym razem znaleźli ok. 200 plemników, więc dało się zrobić ICSI. To nasze drugie podejście. Pierwsze nie udało się - zarodek się nie zagnieździł. Chociaż od strony M nie było źle, bo na moje 5 dobrych komórek zapłodniło się 4. Uważam, że jak na naszą sytuację, to naprawdę niezły wynik.
                  Magaprzy78, u Twojego M też azoospermia?
                  • magaprzy78 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.09.11, 16:00
                    Zuzka.82 u mojego męża też powierdzona została azoospermia... mogło być wiele tego przyczyn:łuszczyca,która się nawraca co jakiś czas i trzeba leczyć sterydami a to żle wpływa na plemniki,to znów w młodości jako zawodowiec podnosił ciężary no i chyba najbardziej prawdopodobna przyczyna to świnka przebyta bardzo póżno bo w wieku ok.13lat...też miał przeprowadzoną biopsję a ile plemników znależli to nie wiem,w każdym bądż razie dr był zaskoczony wynikiem bo spodziewał się dużo gorszej sytuacji...jeszcze zostały zamrożone 3 słomki plemników.A co do komórek ze stymulacji to u mnie było dokładnie tyle samo co u Ciebie i tyle samo się zapłodniło co Tobie...podano mi 2 zarodki ale zię nie zagnieżdziły...a crio- było z 1 zarodka bo drugi nie przeżył rozmrażania no i zaistniała ta sama sytuacja co poprzednio...nie wiem co mogło być przyczyną ...jakie to czynniki wplynęły na to,że zarodek(tki) nie zostały ze mną.
                    Zuzka.82 czyli to drugie podejście było udane,czy żle wnioskuję?
                    • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.09.11, 23:21

                      > Zuzka.82 czyli to drugie podejście było udane,czy żle wnioskuję?

                      magaprzy78, teraz jestem w trakcie drugiego podejścia, właśnie biorę Gonal i jak dobrze pójdzie w połowie września będę miała pick-up. smile Mam nadzieję, że tym razem się uda... smile
    • venilia Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 04.09.11, 20:49
      U mnie w 11 dni po transferze beta 71. Więc udało się.
      Jutro powtórka. A ja wierzę, że dotrwam do szczęśliwego rozwiązania big_grin
      • mamitymi Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 05.09.11, 17:53
        Och, Venilia, gratulacje!!!!!! Trzymajcie sie big_grin cale 9 miesiecy!
        • magaprzy78 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 07.09.11, 20:15
          Zuza.82 trzymam kciuki i pozdrawiamsmile
          • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 08.09.11, 08:16
            Hej! Jestem po pierwszej wizycie. W USG było widać 10 pęcherzyków (w 6. dniu stymulacji), więc chyba jest nieźle, bo ostatnio w ogóle było tylko 10. Kolejna wizyta jutro i jeśli dobrze pójdzie, to w pon. lub wt. pick-up! smile
            Muszę Wam powiedzieć, że na krótkim protokole o wiele lepiej przechodzę to wszystko. Ostatnio moje zdrowie psychiczne i fizyczne było zrujnowane - czułam się jak wrak (pewnie głównie przez ten etap wygaszania). A teraz jest super! po prostu czuję się normalnie i dzięki temu mogę się cieszyć i myśleć o moich potencjalnych dzieciątkach. smile
            • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 08.09.11, 09:49
              Zuza zaciskam kciuki smile i czekam na pick-up i transfer!!
              ale u Ciebie szybko idzie, ja czekam na okres- juz za tydzien powinien byc i zaczynam smile oczekiwanie na swoje "śnieżynki" smile
              czekam na kolejne wieści!!
              • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 10.09.11, 22:33
                U mnie już postanowione: we wtorek pick-up i biopsja u M. Trzymajcie kciuki! smile
                • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.09.11, 10:02
                  Oczywiscie ze bedziemy za Ciebie kciukaski trzymac Zuzka! Daj znac we wtorek jak poszlo, jak tylko bedziesz w stanie siasc do koputera smile.
                  Usciski kiss
                  • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.09.11, 12:09
                    Zuza ja już trzymam kciuki i już się nie mogę doczekać smile a po ilu dniach transfer??
                    • magaprzy78 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 11.09.11, 15:40
                      zuza.82 3mam kciukasy za pozytywny obrót sprawy oby Ci się udało...daj znać co i jak?
                      • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 12.09.11, 18:14
                        Trzymajcie te kciuki mocno i nie puszczajcie, bo przy materiale z biopsji to nigdy nic nie wiadomo. uncertain Jeśli wszystko dobrze pójdzie, zarodki powstaną i rozwiną się, to transfer będzie pewnie w czwartek. smile
                        Ale muszę Wam powiedzieć, że wczoraj przeżyłam chwile grozy... Miałam robić ostatni zastrzyk (Pregnyl) o g. 22 i na 10min przed okazało się, że zapomnieli dać mi strzykawki i igieł (były same ampułki!). Zanim bym to wszystko zorganizowała w niedzielę wieczorem, trochę czasu by minęło, a wiadomo, że przy Pregnylu ten czas jest bardzo ważny. uncertain Na szczęście uratowało mnie to, że to już drugie podejście - z pierwszego została mi jedna zwykła strzykawka, jedna gruba igła do wymieszania leku i trochę takich cieńszych do wstrzykiwania tylko że za długich. Ale dałam radę - wbiłam ją do połowy. Dzięki tym przypadkowo zgromadzonym zapasom udało się zrobić zastrzyk o tej porze, co było trzeba. Ale co się najadłam strachu to moje!
                        Pobranie mam trzynastego - oby ta trzynastka była dla nas szczęśliwa! smile
                        • magaprzy78 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 12.09.11, 20:34
                          Zuzka wierzę Ci ,ja jak bym była na Twoim miejscu to bym spanikowała(bo ze mnie taka duża panikara)...dobrze,że się skończyło bez dalszych kłopotów.A zastrzyki sama robisz,czy mąż zabawia się w pielęgniarkę?Wierzę,że u męża znajdą liczną "armię żołnierzy" i wszystko przebiegnie gładko i sprawnie...smile
                          Zuza a gdzie Ty się leczysz ?bo jakoś mi umknęło.Czekamy wszystkie na wiadomości...przeżywam z Tobą wszystko tak jakbym to ja sama podchodziła do procedury...
                          Pozdrowionka...trzymaj się cieplutkosmile
                          • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 12.09.11, 21:08
                            Zuza pamiętasz?? wrzesień ma być szczęśliwy i nasz smile
                            Zapomniałaś napisać od której mamy mocno trzymać kciuki !!
                            Bardzo ciepło myślę o Was.. i nawet czuje pewne poddenerwowanie smile
                            • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 12.09.11, 22:21
                              magaprzy78, teraz leczę się w InviMedzie, a wcześniej w Invikcie, ale tam raczej nie wrócę.
                              Żarówko, wrzesień już jest nasz! wink
                              • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 12.09.11, 22:34
                                Zuza, cala dobra energia calego wszechswiata jutro nalezy do Was!!!! Cholercia, zaczynam sie denerwowac bardziej niz przed wlasna punkcja... uncertain. Trzymam kciukaski i serduszkami jestesmy z Toba!! To ma byc strzal w dziesiatke i wszystkie to wiemy i w to wierzymy!! Trzymaj sie dzielnie kiss
                                • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 13.09.11, 06:52
                                  zaciskam piąstki i nie puszczam !! trzymaj się dzielnie dzisiaj!!!
                                  • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 13.09.11, 20:35
                                    Hej, Dziewczyny! Jestem po. smile Byliśmy nawet po wszystkim z mężem na jednej sali - bardzo miło. Udało się pobrać ode mnie 16 komórek! Ładnie, tylko że teraz wszystko mnie boli - jakbym miała zgubić podwozie. uncertain A poprzednim razem praktycznie mogłam od razu biegać. Teraz chodzenie, siadanie i wstawanie to sport ekstremalny. wink Jak tylko wróciłam do domu, od razu poszłam spać. Dopiero przed chwilą się obudziłam.
                                    Od M też udało się pobrać. Lekarz powiedział, że z jednego jądra było wystarczająco materiału i nie trzeba było nacinać drugiego. Nawet niektóre się ruszają.
                                    Wszyscy byli dla nas bardzo sympatyczni i naprawdę czujemy się tam o niebo lepiej niż w Invikcie!
                                    Teraz trzymam kciuki za zarodeczki. W czwartek transfer.
                                    • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 13.09.11, 21:00
                                      Cieszę się bardzo że to już za Toba!! Pamiętaj jak najwięcej odpoczywaj, ja następnego dnia poszłam do kina i zjadłam nachosy a potem w bolach umierałam kilka dni !! ( choc po pierwszej punkcji czułam się super)
                                      dlatego proszę leżeć i odoczywać jak najwięcej !!!
                                      Trzymam dalej kciuki i czekam.. na czwartek smile
                                    • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 13.09.11, 21:00
                                      Zuzka, dzieki za dobre wiesci smile. Caly dzien przewalalas mi sie przez glowe wink. Ciesze sie bardzo, ze wszystko poszlo dobrze i trzymam dalej kciukaski za rozwoj maluszkow smile. Buzia kiss
                                      • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 14.09.11, 09:13
                                        Dzięki, Dziewczyny! Jesteście strasznie kochane! smile Rzeczywiście odpoczywam i pokładam się, bo czuję się dosyć słabo.
                                        Moje maluchy już mi się śniły - że było ich tylko trzy... sad Mam nadzieję, że w rzeczywistości będzie więcej.
    • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 15.09.11, 12:09
      zuza odezwij sie !!
      • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 15.09.11, 21:35
        Żaróweczko, spokojnie! wink Dopiero po 12 miałam transfer...
        Z 16 pobranych ode mnie pęcherzyków 13 było pełnych, a zapłodniło się 10, więc uważam, że wynik rewelacyjny, a żołnierzyki męża spisały się na medal! (kto nie pamięta - azoospermia!) smile Z tych dziesięciu 7 ocenili jako pierwszą klasę, jeden jako drugą, a dwa jako niższe i te jeszcze mają dojrzewać w probówkach. Ogólnie podali mi dwa prześliczne zarodeczki, a 6 zamrozili (czekamy jeszcze na losy pozostałych dwóch).
        Tak przejęłam się zaleceniem pełnego pęcherza, że ledwo byłam w stanie wdrapać się na fotel ginekologiczny, a każdy kto widział mój pęcherz na USG mówił: "WOW, ale pani ma pęcherz!" Myślałam, że nie wytrzymam - chyba niewiele brakowało... wink ale wytrzymałam...!
        Potem leżałam jeszcze ok. półtorej godziny w klinice, a potem wypuścili mnie do domu z pakietem leków i zaleceń.
        Okazało się, że jednak mam lekki OHSS... sad więc teraz tylko mam nadzieję, że mi się jeszcze pogorszy pod wpływem ciąży wink Ale nie przytyłam - zwiększył mi się tylko obwód brzucha. Mam się teraz regularnie ważyć i mierzyć. smile
        Powiem Wam, że teraz czuję się o wiele lepiej niż przy poprzednim podejściu, bo wiem, że jeśli nawet się nie uda, to nie muszę przechodzić od nowa całej stymulacji i wykładać tak ogromnej ilości kasy, tylko sobie pojadę po mrożaczki. smile
        Ogólnie jestem dobrej myśli i trzymam kciuki za moje wszystkie maleństwa, a zwłaszcza za te dwa, które są teraz ze mną. smile
        • pwardak Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 16.09.11, 13:32
          Witajcie drogie Panie,
          dawno nic nie pisałem bo i cięzki czas mieliśmy, czas oczekiwania. Jak sie domyslacie udało nam się i dlatego też pisze by podzielić sie z wami ta dobrą więścią. Chciałem Wam przekazac żebyście nie traciły nadziei, żebyście nie wątpiły przy nie udanych próbach bo będziecie dobrymi mamami czasem może nie tak od razu ale uda się wszystko na pewno.
          My jesteśmy po drugim usg widać już bijące tętno wszystko rowija sie bardzo dobrze żona zaczeła korzystać z diety płodowej. Przed cała sprawą od ponad pólroku brała folik i tran w kapsułkach podobno pomaga wypoziomować hormony i wzmocnić, wiec może zaopatrzcie się.

          ściskamy mocno i wszystkim wam razem i każdej z osobna przekazujemy iskierkę nadzeiwink
          • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 16.09.11, 14:13
            Pwardak, jak fajnie, że się odezwałeś! Wczoraj właśnie o Was myślałam i nawet chciałam pisać. Jeszcze raz gratuluję! Dzięki za życzenia i nie wątpię, że będziesz super ojcem! smile
            Zaglądaj tu od czasu do czasu i pisz, co u Was.
            • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 16.09.11, 15:30
              zuza bardzo sie ciesze, teraz pamiętaj jak najwięcej odpoczywaj !! relaksuj i ciesz chwilą!!
              ja byłam już na wizycie, kolejna za tydzień i jeśli moje śnieżynki przetrwają!! to transfer 28.09 smile Ty już wtedy będziesz wiedzieć
              • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 16.09.11, 19:18
                Panie, Panowie siedze i rycze z radosci!! big_grin Same dobre wiesci!! big_grinbig_grinbig_grin Cudownie!! Jakiegos dola dzisiaj mialam (stresuje sie troche, bo mam we wtorek genetyczne), ale Wam udalo sie poprawic moj dzisiaj troche brzydki humor smile. Dziekuje Wam, za te piekne posty, gratuluje serdecznie udanych kolejnych etapow i trzymam kciukaski za same takie wspaniale chwile i newsy smile
                Sciskam serdecznie i ide dalej sobie ryczec z wzruszenia kiss
              • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 16.09.11, 20:14
                Żarówko, rozumiem, że @ przyszła i ruszasz pełną parą! Będę trzymać kciuki, żeby Twoje śnieżynki się pięknie rozmroziły, a potem jeszcze piękniej zagnieździły! smile
                28.09 myślami będę z Tobą, a ja mam się testować 29.09.
                No chyba że nie wytrzymam... wink
                • magaprzy78 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 16.09.11, 20:49
                  Zuza ale fajnie Ci się ułożyło ściskam i trzymam kciuki żeby kruszynki zostały z Tobą... będę się modlić,żeby Ci się udało...nie przemęczaj się tylko odpoczywaj i relaksuj bo póżniej nie będzie kiedysmilepozdrawiam papa
                  • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 27.09.11, 20:25
                    Zaroweczko, juto transfer? Jak samopoczucie? Trzymam kciukaski!! Daj znac jak poszlo! Buzia smile
                    • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 27.09.11, 20:41
                      o matko jedyna ktoś jeszcze pamięta smile a chciałam tak niepostrzeżenie smile
                      transfer przełożony na czwartek !!
                      ale jakby nie było to już za chwilkę, zaciskamy kciuki za snieżynki !!
                      dawno się aż tak nie bałam..
                      strach przeogromny !!
                      • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 27.09.11, 21:02
                        Kochana, pamieta, pamieta smile Ja Was wszystkie cichaczem codziennie podgladam i kibicuje wink. I przezywam wszystko razem z Wami smile. Wlasnie sie poryczalam ze szczecia Zuzy wynikiem smile. A Ty mi obiecaj, ze wywolasz moje szczesliwe lezki za ok 2tyg. Ja tam wierze, ze Twoje sniezynki tylko czekaja na cieply brzuszek mamusi smile. Bedzie dobrze!! Trzymam mocno kciukaski smile. Koniecznie daj znac jak juz cos bedzie wiadomo!! Przesylam moc ciazowych fluidkow!!! kiss
                        • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 28.09.11, 11:59
                          Żarówko, nie wymigasz się - ja też pamiętam! Przecież pisałaś, że ja testuję, a Ty masz transfer. Myślę o Tobie i Twoich maluszkach, trzymam kciuki, żeby się dobrze rozmroziły, a potem ślicznie zagnieździły - najlepiej wszystkie. Trójka to fajna liczba. smile
                          Szykuj nową koszulkę i nastaw się pozytywnie, żeby maluszki dostały wypoczętą i zrelaksowaną mamę, a nie spiętą i zestresowaną! smile Życzę sobie za 2 tygodnie ryczeć razem z Julką z Twojego powodu! smile

                          PS. Tylko nie przesadź z pełnym pęcherzem, bo ja ostatnio ledwo wytrzymałam... wink
                          • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 28.09.11, 12:17
                            Zuzka a że Ty pamiętasz to ja wiem smile
                            miło że pamietałas o koszulce smile ale przyznam się w sekrecie że kupiłam kolejną !! bo tamta jakby się podniszczyła wink
                            a tak szczerze teraz strój jak najmniej ważny !!
                            ja nadal z zatkanym nosem i taka przymulona, w nocy nie spałam !!
                            brak apetytu !!
                            chyba stracilam nadzieje że może być dobrze skoro akurat teraz przeziębienie mnie dopadło!!
                            na pewno mniej się ekscytuje choć równie mocno przeżywam!!
                            i niech będzie już 14 jutro i oby 3 dotrwały !! smile i nie było telefonu z kliniki wcześniej !!

                            o pęcherzy muszę pamiętać że by był pełny !! bo ciągle zapominam smile
                            a zuza a jak Ty z lekami? jakie dawkowanie Ci dali?
                            skoro testowanie po 14 dniach
                            nie biore weryfikacji !!
                            • zuzka.82 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 28.09.11, 12:38
                              Żarówko, a będą podawać wszystkie trzy na raz? Nie chcesz sobie zostawić jednego na później?

                              Masz rację, że te trzy weryfikacje to bez sensu. Lepiej zrobić test ok. 12-14 dnia i tyle. Leki mam takie jak wcześniej pisałam: Duphason 3x1, Luteina 2x2, Estrofem 2x1 i magnez 3x1, Femibion 1x1, aspiryna 1x1. Jutro będę dzwonić do lekarza z wynikami, to dowiem się, co dalej.
                              • chiyo28 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 28.09.11, 14:47
                                żaróweczka ja tez tu cały czas cichutko siedze i zaciskam za Ciebie i Twoje maleństwa kciuki. Powodzenia.
    • norkana Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 29.09.11, 18:06
      no jak tam kochana???
      żyjesz?
      przeziębiona nadal?
      trzymię kciuki aha widziałaś zdjęcia co ci na priv wysłałam? daj znaka co u ciebie. będę odliczać w kalendarzu sobie nawet zaznaczę że za 12 dni już będziesz wiedziała. jakoś zleci hmm byle jak ale zleci.
      czas będzie kapał jak woda z kranu w nocy, że tobie się wydaje hałas nie do zniesienia podczas gdy inni będą smacznie spali. .....grrrr.
      • wypalona_zarowka Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 29.09.11, 18:34
        norkana nie zapomniałam o Tobie,
        melduje że ciąża mnoga, rozmroziły się moje skarby wszystkie smile
        i teraz czekam na rezultata
        nadal przeziębiona, ogromny katar i boje się że na zatoki poszło bo czuje w polikach!!
        ale teraz już tylko będę leżec ( przynajmniej dzisiaj) i wypoczywać
        Dziekuje za dobre słowa !!

        • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 29.09.11, 20:50
          Zaroweczko kochana smile. Cudne wiesci big_grin. Dbaj teraz o siebie, mleczko z miodkiem i duzo wypoczywaj! Ty to dopiero ciezaroweczka bedziesz smile z naczepa wink. Teraz wielkie odliczanie do testu smile Kciukaski i usciski kiss
          • lena_32 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 12.10.11, 14:36
            Witam wszystkichsmile
            Kochani, przeczytałam Wasz wątek od samego początku i
            pozwólcie, że dołączęsmile Jestem właśnie 2 dpt, po drugim krio. Pierwsze, nieudane niestety, było we wrześniu. Lekarz stwierdził, że to prawdopodobnie problem chromosomów w zapłodnionym zarodeczkusad
            No nic, teraz próbujemy po raz drugi.
            Miałam ivf z icsi z uwagi na słabą armię partnera. Pobrano 21 komóreczek, z czego od razu podzieliły się 3 i te zamrozili. Reszta nie rokowała do 5 dnia, więc z nich zrezygnowanosad
            Tak więc walczymy z tym, co mamy. Nie mogłam podchodzić do transferu świeżaczków, ponieważ byłam przestymulowana przy moim PCOS.
            Pierwszy, zeszłomiesięczny krio-transfer przeżyłam w miarę. Strasznie mi było szkoda, że nie wyszło, ale co zrobić. W kilka godzin po transferze dostałam bardzo silnego skurczu podbrzusza i to mnie już zaniepokoiło. Ale dalej się łudziliśmy, że może się uda. No niestety.
            Teraz cierpliwie czekamy do 24.10 (14 dpt), wtedy mamy sprawdzaćsmile
            Póki co, zaczął mi się ból piersi, lekko kłują jajniki i temp. skoczyła do ok. 37. Poza tym, nic.

            Gratuluję wszystkim zaciążonym koleżankom i trzymam kciuki za wszystkie czekające na wyniki, jak mysmile
            Pozdrawiam!
            • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 12.10.11, 20:40
              Lena, trzymam kciukaski za Ciebie i mam nadzieje, ze tym razem Wam sie uda!! Jak sie tym razem czujesz po transferze? Dbaj o siebie i koniecznie daj znac jak test wyszedl.
              Pozdrawiam serdecznie smile
              • lena_32 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 13.10.11, 04:16
                julka, dziękismile czuję się dużo lepiej niż poprzednio. Poza tym, że fizycznych objawów nie mam za wiele (choć sama nie wiem, czy to dobrze, czy nie) to psychicznie(emocjonalnie) czuję się świetniesmile Dużo odpoczywam, śpię do popołudnia (mam wolne z pracy), oglądam same komedie i generalnie jestem jakby bardziej szczęśliwasmile
                Mam szczera nadzieję, że tym razem się udasmile)
                A jak Ty się czujesz kochana??
                Jak reszta dziewczynsmile???piszciebig_grin
                • lena_32 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 13.10.11, 12:42
                  Dziewczyny, mam dziś niemały 'problem' z bólem dołu pleców (lędźwia?). Bolą mnie w okolicy pasa, tak po lewejsad Czy któraś z Was też tak ma po transwerze??
                  • julka_81 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 14.10.11, 21:01
                    Ja po transferze dolegliwosci "rzucajacych sie w oczy" raczej nie mialam. Jajniki od punkcji przez jakis miesiac dochodzily do siebie i wszystko rwalo. Jestes swiezo po puncji wiec wszystko jest jeszcze opuchniete i moga wystepowac bole, ale jezeli cokolwiek Cie niepokoi to lepiej skontaktuj sie z klinika. Lepiej na zimne dmuchac. Ja specjalie dzien po punkcji i tak samo po trzansferze do pracy poszlam, zeby nie myslec, bo ja to raczej z "myslacych" i jak nie mam konkretnego zajecia to sie z myslami bije wink. Super, ze jestes pozytywnie nastawiona i masz dobry humor (ja to mowie, ze to polowa sukcesu wink). Ja jak na 17tc czuje sie swietnie wink. Trzymam kciukaski zeby wszystko "zostalo na miejscu" smile
                    • lena_32 Re: sierpniowa przygoda z in vitro.. :) 15.10.11, 06:38
                      Nie do końca julka. Ja pick up miałam na samym początku sierpnia a transferu mieć wtedy nie mogłam, ponieważ mnie lekarz przestymulował (pcos). Prawie w szpitalu wtedy wylądowałamuncertain Odczekaliśmy miesiąc, do następnego cyklu i dopiero we wrześniu podchodziliśmy do 1 go krio. Dziś jestem 5dpt i poza piersiami i tamtymi bólami "krzyża" sprzed kilku dni nic się takiego u mnie nie dzieje (tfu, tfuwink ) Jedyne, co jeszcze zauważyłam, to duża ilość śluzu. Rozciągliwego, ale gęstrzego i żółtego. A jak aplikuję sobie progesteron (a ja mam tylko dopochwowo 2x1, co 12 godz.), to czuję, że pochwa jest cała rozpulchniona. Aż ciężko palcem manewrować z tym czopkiemwink Ale to pewnie "zasługa" tego całego progesteronu.

                      Cieszę się, że u Ciebie i Waszego maleństwa wszystko dobrzesmile 17 tc to już ponad 4 m-c! Cudowniesmile trzymam mocno kciuki, żeby już do końca poszło gładkobig_grin
                      • lena_32 październikowa przygoda z in vitro.. :) 15.10.11, 06:45
                        a może są wśród czytających osoby, które tak jak ja, do transferu podchodziły w październiku? zapraszam serdecznie do podzielenia się doświadczeniamismile w grupie zawsze raźniejbig_grin

                        Julka, a Tobie wielkie dzięki, że dalej piszeszsmile
                        • zuzka.82 Re: październikowa przygoda z in vitro.. :) 15.10.11, 13:16
                          Lena_32, cała masa osób, które podchodziły do transferu w październiku jest na wątku wrześniowo-październikowym. Zapraszam! smile
                          • lena_32 Re: październikowa przygoda z in vitro.. :) 15.10.11, 13:27
                            zuzka.82 napisała:

                            > Lena_32, cała masa osób, które podchodziły do transferu w październiku jest na
                            > wątku wrześniowo-październikowym. Zapraszam! smile

                            Zuzka- nie mogę Was znaleźć! Mogłabyś mi podesłać link do tego wątkusmile
                            • wypalona_zarowka Re: październikowa przygoda z in vitro.. :) 15.10.11, 13:33
                              jak mój wątek pięknie popłyną...

                              forum.gazeta.pl/forum/w,191,128631899,128631899,In_vitro_wrzesien_pazdziernik_.html?t=1318678333757

                              Lena podałam na gorze link
                              • lena_32 Re: październikowa przygoda z in vitro.. :) 15.10.11, 17:43
                                Żarówka, dzięki kochana. Już Was znalazłam i się "przeprowadziłam" na wrzesień-październiksmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka