Gość: monik IP: *.chello.pl 12.03.02, 17:54 co to jest asthenozoospermia, i jak sie to leczy? czy są szanse? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: monik Re: plemniki śpią? IP: *.chello.pl 15.03.02, 18:06 czy ktoś wie???????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: florka Re: plemniki śpią? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.02, 21:04 Gość portalu: monik napisał(a): > czy ktoś wie???????? Witaj Monik, moj maz ma zdiagnozowana asthenoteratozoospermie. To chyba jedziemy na jednym wozku, co? Wedlug mojego lekarza sa szanse na leczenie, ale zobaczymy... A teraz po kolei: wazne jest co stanowi przyczyne. Czy Twoj maz ma zylaki porozka nasiennego? Czy duze? Jakie ma wyniki badan? U mojego jeden lekarz zalecil natychmiastowa operacje usuniecia zylakow. Drugi natomiast (i temu ufam) podjal sie leczenia farmakologicznego. W tej chwili musimy zaczekac jeszcze dwa miesiace i zrobic kolejne badania po zakonczeniu kuracji. Wtedy sie okaze czy podawane leki skutkuja. Jesli nie, to prawdopodobnie czeka nas ICSI. Napisz prosze koniecznie jak wyglada sytuacja u Was. Gdzie sie leczycie? Jak wygladaja badania? Jakie sa zalecenia lekarzy? pozdrawiam serdecznie florka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: plemniki śpią? IP: *.augustow.sdi.tpnet.pl 15.03.02, 21:04 Długo by pisać, zainteresowało mnie Twoje pytanie i sprawdziłam wpisując tę nazwę w wyszukiwarkę - trochę się znalazło. Jeśli nie znasz żadnej to może być na przykład: www.google.com.pl (A przy okazji - mamy ten sam problem i nie liczymi na wyleczenie, polecono nam ICSI jako jedyne wyjście). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: florka Re: plemniki śpią? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.02, 21:10 Gość portalu: Asia napisał(a): > Długo by pisać, zainteresowało mnie Twoje pytanie i sprawdziłam wpisując tę > nazwę w wyszukiwarkę - trochę się znalazło. Jeśli nie znasz żadnej to może być > na przykład: www.google.com.pl (A przy okazji - mamy ten sam problem i nie > liczymi na wyleczenie, polecono nam ICSI jako jedyne wyjście). Czesc Asiu, jak wygladaja Wasze wyniki, dalczego nie mozecie leczyc sie farmakologicznie? pozdrawiam florka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: plemniki śpią? - do Florki IP: *.augustow.sdi.tpnet.pl 15.03.02, 22:22 Nasze wyniki sa takie, że ilość jest nawet przyzwoita - 15 mln/ml, ale mało co się rusza, a jesli już to nieprawidłowo, no i jeszcze sporo jest nieprawidłowo zbudowanych. A leczenia nikt nam nie zaproponował - w Białymstoku jedyną metodą jest ICSI. Pewnie byśmy spróbowali to podleczyć, ale nawet nie ma do kogo z tym iść, nie znaleźliśmy w pobliżu żadnego specjalisty androloga, czy chociaż kogoś, kto się na tych sprawach zna, a do Warszawy raczej nie pojedziemy, bo trochę daleko jak na niepewność efektów leczenia. Ciśnienie mi sie podnosi gdy czytam o leczeniu w Warszawie czy innych dużych miastach męskich problemów, my nie mamy tak łatwego dostępu do specjalistów w tej dziedzinie. Co ja mówię (piszę) - łatwego - my nie mamy żadnego dostępu, a w każdym razie o takich nie słyszeliśmy ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: florka Re: do Asi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.02, 11:45 Asiu, to, ze leczymy sie w W-wie o niczym jeszcze nie swiadczy. Moja kolezanka jezdzi natomiast do Bialegostoku (wczesniej leczyla sie w Novum) i bardzo sobie chwali ten osrodek. Wyniki mojego meza sa podobne do opisanych przez Ciebie. Nie wiem czy kuracja farmakologiczna pomoze. Moze odezwie sie ktos, kto juz przez to przechodzil i ma wyrobione zdanie. Byc moze w naszym przypadku tez zaproponuja nam ICSI, ale na razie lekarz o tym nie wspomnial. pozdrawiam florka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monik Re: do Asi IP: *.chello.pl 16.03.02, 23:16 ano właśnie jeszcze nie wiem co lekarz na to , bo jeszcze nie byłam... już raz byłam w ciąży, zaszłam od razu po clo, ale poroniłam<puste jajo>, wiec moze są jakieś szanse? do inseminacji jeszcze psychicznie nie dojrzałam... u nas jest nasionek 39 mln, szybkoruszajacych sie 0%, ogolnie rusza sie 40%. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: florka Re: do Monik IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.02, 21:51 Monik, najwazniejsze sa chyba te wlasnie szybko ruszajace sie plemniki. Nie wiem czy inseminacja w Waszym przypadku to najlepsze rozwiazanie. Nam lekarz powiedzial (ponad 50mln plemnikow, z czego 15% o ruchu postepowym szybkim), ze mamy 10% szans na powodzenie inseminacji, ale wydaje mi sie, ze i tak zawyzyl poziom. florka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monik Re: do Monik IP: *.chello.pl 17.03.02, 22:19 no to kanał. mam dosyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: florka Re: do Monik IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 21:12 Gość portalu: monik napisał(a): > no to kanał. mam dosyć. Monik, dlaczego tak latwo sie poddajesz???!!! Pamietaj, ze w Twoim przypadku jest o tyle dobrze, ze wiadomo "co Wam dolega". Moja kolezanka od trzech lat stara sie o dziecko: ona zdrowa, on zdrowy i nic z tego wynika. Kolejne inseminacje, badania, zabiegi, pieniadze plyna strumieniami, a nadal nic nie wiadomo... Nie poddawaj sie. Warto walczyc do konca. - powiedziala mi to przyjaciolka, ktora w lutym urodzila piekna, zdrowa coreczke. Ja tez tak chce... pozdrawiam florka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JotA Re: do Monik IP: *.augustow.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 19:26 Monik, załamywanie się nic nie pomoże, choć pewien okres podłamania psychicznego trzeba przeżyć. Oboje z mężem żyliśmy w błogiej nieświadomości, że to ze mną jest problem, zresztą wyniki badań nasienia zrobione w miejscowym szpitalu (wielki błąd) wskazywały wręcz na rewelacyjną zdolność rozmnażania. Leczyłam się więc na stan zapalny, na podwyższoną prolaktynę no i faktycznie rok temu zaszłam w ciążę, którą niestety poroniłam, ale za to wstąpiła w nas nadzieja, że to tylko taki "wypadek przy pracy" i szybko wzięliśmy się do roboty Ale miesiące mijały a efektu nie było. W międzyczasie zmienił mi się lekarz a nowy kazał jechać do Białegostoku i oddać się w ręce specjalistów. Tak też uczyniliśmy i tu czekała na nas bardzo zaskakująca informacja - mój mąż jest praktyczne bezpłodny, gdyż plemników ruszający się wolno są pojedyńcze egzemplarze, szybko nie rusza się żaden, jakieś 25 % rusza się nieprawidowo a reszta stoi i ani myśli zasuwać do przodu. Z szoku wychodziliśmy przez kilka dni i na początku to nawet poczułam ulgę, że zdjęto mi z głowy część opowiedzialności za zaistniałą sytuację. A potem dotarła do mnie powaga sytuacji i to dopiero był kanał psychiczny. W międzyczasie koleżanki zachodziły w ciąże, rodziły bobasy, co załamywało mnie jeszcze bardziej. Bywały dni, że miałam ochotę ryczeć drąc włosy z głowy ze zgryzoty. Ale morał mojego wywodu jest następujący: trzeba przeczekać, oswoić się z sytuacją, przemyśleć, przetrawić i w jako takim spokoju ducha wziąć się za działanie. Jednym potrzeba na to mało czasu, innym dużo dużo więcej, ale w końcu kanał minie, a przynajmniej złagodnieje na tyle, że można myśleć jak ja - o ICSI bez kołatania serca i budzenia się w środku nocy ze strachem. Zaczęłam nawet planować wyjazd do Białego - nie bez strachu, ale w miarę pogodzona z losem. Odpowiedz Link Zgłoś