pollla
06.12.04, 12:33
Coś Wam opowiem. W weekend byłam z moim M na dorocznym zjeździe absolwentów.
Mają taką tradycję, że spotykają się co roku i zabierają osobę towarzyszącą.
Nie mialam ochoty iść i słuchać o kolejnych powiększających się rodzinach,
ale zebrałam się sobie i poszliśmy. I przypadkiem usłyszałam rozmowę na swój
temat dwóch żon kolegów mojego M (nota bene jedna z nich to była dziewczyna
mojego M). Więc moje drogie:
1.jestem zołzą, która ponad rodzinę stawia karierę;
2.na 100% wyschłam na proch i nie mogę mieć dzieci i dobrze mi tak, bo za
dużo farta miała w życiu;
3.mój M powienien mnie zostawić dla ciepłej i domowej kobitki;
4.umrę stara i zapomniana.
Nie wyrobiłam i skomentowałam kolejne 20kg nadwagi po kolejnej ciąży i
rozstępy. Chyba więc jestem wredną babą i może dlatego taki mały szkrab wcale
nie chce u mnie zagościć.