kot900
07.03.05, 13:21
Cześć! Nigdy tutaj nie pisałam, ale często cztam. ale teraz chcę wam napisać
o czymś bardzo optymistycznym. Leczymy się z mężem od ponad 2 lat ja mam pco,
nawracającą grzybicę, a mój mąż śladowe ilości plemników. Cały zeszły rok
spędziłam na monitorowaniu, 4 inseminacjach i morzu wylanych łez. W końcu
postanowiliśmy - in vitro. Ale w styczniu pojechałam na szkolenie do innego
miasta, bardzo ciężkie. Robiliśmy badania, przygotowania i po skończeniu
szkolenie czekałam na okres. Dodam, w styczniu kochaliśmy się tylko dwa razy,
bo mąż zaczął chorować a mnie nie było. No i potem zaczął mi się spóźniać
okres, ale ponieważ to u mnie normalne, w ogóle się tym nie przejęłam.
Dopiero gdy spóźnił się miesiąc zrobiłam test. I właśnie dzisiaj się
dowiedziałam, że jestem w ciąży. A lekarze praktycznie nie dawali nam szans
na naturalne zajście w ciąże. Możecie w to uwierzyć? Bo ja do końca nie.
Chociaż byłam już u gin i widziałam pykające serduszko, chyba ciągle nie
wierzę. Pozdrawiam i życzę wam wszystkim takiej samej niespodzianki.