Dodaj do ulubionych

niepłodnosc -06.06.01

IP: 194.181.127.* 06.06.01, 12:17
Nowy wątek
Obserwuj wątek
    • Gość: Bambi wspomaganie jajeczkowania IP: 217.96.11.* 06.06.01, 13:44
      Witam,
      jestem nowa tutaj, ale problem mam z "pustymi" cyklami (wiekszość z nich). Od
      niedawna zaczęłam badania w Novum, wiem, że czeka mnie wspomaganie
      Clostilbegytem.

      Napiszcie prosze cos o tym, czy takie wspomaganie daje szanse na zajscie w
      ciążę, tzn. czy są dziewczyny, którym to pomogło. Nie chciałabym okazywać
      zbytniej niecierpliwości, ale na długie próby to tym to innym specyfikiem nie
      mam czasu (skończone 32 lata sad )

      Czy powinnam "od razu" zbadać wszystko od A do Z, włącznie z drożnością
      jajowodów itp?..

      będę wdzięczna za pomoc.

      Ściskam, Bambi
      • Gość: EwaP Re: wspomaganie jajeczkowania IP: 194.181.127.* 06.06.01, 13:58
        Witaj, też leczę się w Novum. Na mnie stymulacja CLO.. daje niezłe rezultaty. Jej pozytywem jest również
        sprawdzenie jak reagujesz na leki wspomagające - po jakiej dawce rosną pęcherzyki, kiedy pękają, jak wygląda
        endometrium w cyklach z owulacją, w którym dniu pękają pęcherzyki itd. itp. Zazwyczaj są to niewielkie dawki
        więc mało szkodliwe dla organizmu. Zazwyczaj stymulację CLO wspomaga się inseminacą (to zależy od
        parametrów partnera). Po 3 cyklach z dobrą owulacją dopiero zalecają HSG. Wiesz w Novum jest taka filozofia,
        że najlepszym badaniem jest próbowanie na wszelkie sposoby i to chyba jest słuszne bo nigdy nic niw wiadomo
        co i kiedy pomoże. U mnie jak do tej pory wszystkie badania są na 5+ i co z tego, po 4 inseminacjach i 2 IVF dalej
        nic. Rzeczywiście nie masz za dużo czasu ale w Novum doskonale o tym wiedzą. Napisz kto jest Twoim
        lekarzem prowadzącym?
        Trzymaj się, naprawdę to nie jest tak źle jak tu piszemy i są tacy którym się udaje.
        • Gość: Bambi Re: wspomaganie jajeczkowania IP: 217.96.11.* 06.06.01, 14:28
          Hmmm... moim prowadzącym jest dr Wojewódzki. Słyszałam o nim dobrze i źle. Nie
          chcę, żeby mnie na każdej wizycie "przytulał", wystarczy jeśli jest
          profesjonalistą.... wolę się przytulać do kogo innego smile))))
          Najbardziej mnie ciekawi, czy jest dziewczyna, która zaszła w ciąże w trakcie
          wspomagania.
          Drugie pytanie, to czy wspomaganie wpływa na samodzielne jajeczkowanie - takie
          już nie na hormonalnym haju?

          Piszcie proszę, potrzebuję rady - tak jak każda z nas na tym forum smile)

          Bambi
          • Gość: ewaP Re: wspomaganie jajeczkowania IP: 194.181.127.* 06.06.01, 15:04
            Też jestem u Wojewódzkiego (raz nawet mi się trafiło, że prawie mnie pocieszał i przytulał). Pytanie dlaczego
            Twoje jajniki się "lenią". Moje albo "spały" albo były policystyczne, stymulacja małymi ilościami CLO doprowadzała,
            że pięknie jajeczkowałam (1-3 pęcherzyków) a w pierwszym IVF zrobiłam ich 27.
            Przed Novum leczyłam się u innych lekarzy i naprawdę od pierwszej wizyty w Novum zaskakuje mnie ich
            profesjonalizm na tle tych poprzednich, przede wszystkim nie naciągają na badania dla samych badań. Tak
            naprawdę to dr. Taszycka jest jeszcze bardziej oschła. Ale może lepiej usłyszeć prawdę niż złudne nadzieje. I
            jeszcze jedno oni gonią do roboty - od dwóch lat nie zmarnowałam żadnego cyklu - albo próba albo badanie.
            Czasami mam dosyć i mam ochotę przestać liczyć dni wczuwać się w objawy itd.
            Poza tym przejrzyj całe forum i zobacz, które dziewczyny zaszły, to chyba nie wymaga komentarza. Ale
            oczywiście to jest Twoja i tylko Twoja decyzja>
            EwaP
            • Gość: mama Re: wspomaganie jajeczkowania IP: 157.25.125.* 06.06.01, 15:11
              posłuchaj Ewy - ona ma szlak przetarty, podobnie jak i
              ja. w Novum wiedzą co robia i nie beda Cie zwodzic bo
              dla nich czas jest tak samo cenny jak i dla Ciebie. mój
              przykład: 1 wizyta 28.11 - 23 marca byłam już w ciąży.
              czego i Tobie życzę.
              • niuka Re: wspomaganie jajeczkowania 09.06.01, 20:17
                Cześć L. jestem M.
          • Gość: Amal Re: wspomaganie jajeczkowania IP: *.gessel.com.pl 06.06.01, 15:41
            Bambi, ja nie jajeczkowałam przez 8 miesięcy po odstawieniu tabletek w zeszłym
            roku (mam zespół policystycznych jajników), potem przez jeden cykl brałam 25mg
            Clo i dojrzało mi jedno jajeczko, następne dwa cykle jajeczkowałam bez leków
            (okazało się, ża najpierw musimy wyleczyć mojego partnera), w międzyczasie
            schudłam ponad 10 kg, zaczęłam ćwiczyć i od razu poprawiły mi się wszystkie
            wyniki, zwłaszcza prolaktyna, która prawdopodobnie była odpowiedzialna za puste
            cykle - tak więc nie jestem pewna, czy to Clo tak mnie zastartował, czy
            całokształt. I właśnie okazało się, że jestem w ciąży!!!

            W Polsce, z tego co wiem, podchodzi się do Clo dość ostrożnie i konserwatywnie,
            dziewczyny z amerykańskich list dyskusyjnych piszą, że są często faszerowane
            wysokimi dawkami (do 200mg) przez kilka miesięcy, a wszędzie czytałam, że jeśli
            taka stymulacja nie daje rezultatów (w postaci jajeczek, nie koniecznie ciąży)
            przez 3 cykle, to nie należy próbować dalej.

            • Gość: Bacha Re: nieplodnosc IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 06.06.01, 23:27
              EwoP dzieki za informacje o histerioskopii. Trafilam do prof. Radowickiego,
              ktorego polecila mi Agnes z forum dziecko, w ktorym tez uczestniczysz. Jej
              pomogl i to jest dla mnie najlepsza opinia. Prof. przyjmuje w Warszawie przy
              ul. Flory. Spojrzal na moje wyniki HSG i zobaczyl tam wiecej niz widzieli inni.
              TAk jak wczesniej pisalam, bardzo sie zdziwil, ze inni nie wyciagneli z tego
              wnioskow, bo najprawdopodobniej jakies zrosty, byc moze polipy i inne stany
              pozapalne, o ktorych nawet moglam nie wiedziec sa glowna przyczyna problemu. Na
              histerioskopie ide 18.VI na Karowa.
              Powinnam Cie przeprosic, ale dzisiaj przekazalam Twoj telefon Pani Renacie
              Arendt-Dziurdzikowskiej ze Zwierciadla. CZy dzwonila ? Mam nadzieje, ze sie nie
              gniewasz. W piatek jestem umowiona na rozmowe. Do artykulu, a ukaze sie on we
              wrzesniu bedzie potrzebnych jeszcze kilka par. To PILNE. Oprocz artykulu jest
              plan na cykl rozmow z psychologiem p. Eichelbergerem. To chyba dobrze, nie.
              Prosze Was o kontakt pod nr tel. 0-604 969 156. Najlepiej w czwartek 07.VI.Lub
              oczywiscie na Forum.
              Amal - GRATULUJE I ZOBOWIAZUJE CIE DO UWAZANIA NIE TYLKO NA SIEBIE, nie pedz
              nigdzie tylko odpoczywaj i spij (najlepiej na zapas). Ten tydzien jest w ogole
              pelen milych niespodzianek i dobrych znakow.
              Serdecznie wszystkich pozdrawiam i czekam na kontakt. Bacha.
              • Gość: Monika Re: nieplodnosc IP: *.ae.poznan.pl 25.07.01, 08:37
                Też mam problem z zajściem w ciążę (niestety!)i "wybieram się" na HSG, a
                później prawdopodobnie na laparoskopię. Wcześniej jednak chciałabym się
                dowiedzieć, jakim badaniom powinien zostać poddany mój mąż. Może się przecież
                tak zdarzyć, że to z jego strony jest "coś nie tak". Jeśli ktoś mógłby mi coś
                podpowiedzieć, będę wdzięczna. Pozdrawiam i czuję, że będę tutaj częściej
                zaglądać odkąd "odkryłam" tę stronę.
                • aga.k Re: nieplodnosc 30.07.02, 11:54
                  Zanim wybierzesz się na laparoskopię, niech Twój mąż zbada sobie nasienie,
                  będziesz dzięki temu wiedziała sporo, przede wszystkim czy wszystkie parametry
                  są w normie. Powodzenia!
            • Gość: EwaP Re: wspomaganie jajeczkowania IP: 194.181.127.* 07.06.01, 13:39
              Z tego co czytałam najlepszym lekarstwem na jajniki policystyczne jest schudnięcie. Obserwuję to po sobie w
              cyklach bezowulacyjnych standardowo tyję kilogram a tych z naturalną owulacją chudnę. Niestety jest to
              sprzężenie zwrotne i powiązane z układem nerwowym więc trudno nad tym zapanować.
              • Gość: Barbara Re: wspomaganie jajeczkowania IP: 195.136.95.* 27.08.01, 11:31
                Gość portalu: EwaP napisał(a):

                > Z tego co czytałam najlepszym lekarstwem na jajniki policystyczne jest schudnię
                > cie. Obserwuję to po sobie w
                > cyklach bezowulacyjnych standardowo tyję kilogram a tych z naturalną owulacją c
                > hudnę. Niestety jest to
                > sprzężenie zwrotne i powiązane z układem nerwowym więc trudno nad tym zapanować
                > .

                Niestety, nie jest to takie proste. Faktycznie PCO jest bardzo często związane z
                cukrzycą i nadwagą, ale akurat ja nie mam tego symptomu. Od dawna wiem że jest
                coś ze mną nie w porządku- miałam normalne miesiączki tylko jakieś dwa lata w
                życiu, potem było już coraz gorzej,poczawszy od 14-15 roku życia. Ale akurat
                mniej więcej wtedy gdy moje miesiączki zaczęły zanikać, byłam chudziutka
                (pamiętam, 50 kg. przy 169 cm wzrostu i ogólnej mocnej budowie ciała). Potraktuj
                to jako swego rodzaju ciekawostkę, bo tak naprawdę każdy przypadek jest
                indywidualny. Oczywiście dobra dieta i dużo ruchu nikomu nie zaszkodzi smile)
                Pozdrawiam,
                Basia
            • Gość: Bambi Re: wspomaganie jajeczkowania IP: 217.96.11.* 07.06.01, 13:56
              Dzięki za odpowiedzi; są bradzo podtrzymujące na duchu.... szczególnie, że moje
              dobre samopoczucie jakoś ostatnio szwankuje (mówię o tej stronie psychicznej).
              Ciekawe, czy wspomaganie mnie CLO zadziała ???? Też mam zespół policystycznych
              jajników i niestety większość cykli mam bezpłodnych (i pomyśleć, ze kiedyś tyle
              peniędzy wydałam na tabletki antykoncepcyjne smile)) ).

              Bardzo się też cieszę z Twoich "dwóch kreseczek" Amal, i baaaaardzo trzymam
              kciuki. To brzmi jak cud... zazdroszczę Ci - ale tak pozytywnie smile)))

              Sciskam, Bambi
              • Gość: Malina Re: jajeczkowanie IP: 157.25.86.* 07.06.01, 16:13
                Czy jezeli juz jajeczkujecie, to w jednym cyklu sa/jest jajeczko w prawym
                jajniku a w nastepnym w lewym?. Ja mam wrazenie, ze jajeczkowanie zawsze jest u
                mnie po prawej stronie. Trzy m-ce pod rzad mialam to potwierdzone badaniem USG,
                a w innych miesiacach po prostu czuje puchniecie z prawej strony (znowu szukam
                dziury w calym).
                Malina

                PS. Oj! Amal - szczesciaro.
                • Gość: Zosia Re: jajeczkowanie i narzekanie... IP: 195.82.160.* 07.06.01, 16:52
                  To po której stronie dojrzewa jajeczko jest podobno sprawą losową. Mnie się
                  zawsze wydawało, że jest na zmianę i zapytałam o to lekarza.

                  P.S. Też się strasznie cieszę ze szczęścia Amal. Bardzo pobudziło to moją
                  nadzieję, więc tym bardziej czuję się dzisiaj zawiedziona, że kolejna
                  inseminacja na nic.
                  Chyba dam sobie spokój z lekarzami, badaniami i tymi sprawami na jakiś czas.
                  Co zrobić, żeby przestać o tym myśleć? Jakoś trudno sobie to racjonalnie
                  wytłumaczyć. Podniosły mnie na duchu wypowiedzi na forum adopcja - też o tym
                  myślimy ale jeszcze trochę popróbujemy (tak bym chciała, żeby to nie były
                  próby, tylko radosny seks...). Mam nadzieję, że mój zły nastrój nie udzieli się
                  Wam i przepraszam, ale tak chciałam...
                  Pozdrawiam, Zosia
                  • Gość: Ola do Zosi IP: 212.244.46.* 08.06.01, 08:17
                    Wiem, że Tobie po raz kolejny pękło serce. Ja też to przeżywam co miesiąc. Choć
                    bardzo próbuję oddalić myśli od "robienia dziecka" to i tak na koniec miesiąca
                    mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej... W tym miesiącu mam większą
                    zgryzotę - bo mój cykl chyba oszalał i mija 35 dzień i... nic, ani ciąży
                    (sprawdziłam), ani okresu... Jeszcze poczekam parę dni i jeśli się nic nie
                    zmieni to pójdę do lekarza.
                • niuka Re: jajeczkowanie 09.06.01, 20:11
                  Cześć Malinko,to normalne. Powiedziano mi, że zdrowa kobieta może produkować
                  komórki jajowe nawet przez pół roku Z JEDNEGO JAJNIKA. Dobrze, ze czujesz
                  owulację, są kobiety, które nie mają żadnych objawów. Pozdrawiam wszystkich,
                  choć jeszcze nie znam Was dobrze, juz czuję, ze będzie mi tu dobrze.
              • Gość: Ava Re: wspomaganie jajeczkowania IP: *.radio-merkury.poznan.pl 09.06.01, 09:30
                Witajcie!Ja byłam stymulowana Clostilbegytem z przerwami przez prawie 3 lata,
                rezultaty były różne.Mam PCO czyli policystyczne jajniki. W końcu zdecydowano
                się na laparoskopię z klinową resekcją jajników i zaraz od następnego cyklu
                owulacje zrobiły się regularne. Opinie lekarzy są różne - chodzi o to ile czasu
                po takim zabiegu wszystko jest w normie.Niektórzy mówią, że pół roku, inni dwa
                lata, a jeszcze inni, że nie należy się spieszyć. Nam się udało - po 10
                miesiącach byłam w ciąży - nieoczekiwanej, bo wcześniej miałam 6 inseminacji.
                Pozdrawiam
          • niuka Re: wspomaganie jajeczkowania 09.06.01, 20:20
            Bambi, to jeszcze raz ja. I też jestem pacjentką tego pana, o którym piszesz.
            mam do niego takie zaufanie i tak dobrze wpływają na mnie wizyty u niego, że
            jak nie ma mnie długo w Novum, zaczynam tęsknić. idiotyczne, ale chyba po
            prostu mam pewność, ze jestem w dobrych rękach. Osobiście znam jedną
            dziewczynę, która zaszła w ciąże po CLO, ale wiem, ze jest ich mnóstwo. Poza ty
            pamiętaj, ze to nie zależy tylko od Twojej owulacji. Jest wiele czynników,
            które przyczyniają się do ciąży. Jeszcze raz pozdrawiam.M.
      • niuka Re: wspomaganie jajeczkowania 09.06.01, 19:54
        Cześć Bambi, ja też jestem nowa i też leczę się w Novum ( ale tam od pół
        roku). Połowe sukcesu już osiągnęłaś, że się zjawiłaś w tej , a nie innej
        klinice. Zlecą Ci badania najróżniejsze i jeśli będzie potrzebne badania
        drożności , to na pewno Ci powiedzą. Sama nie decyduj, bo po co wurzucac kasę .
        Ja na HSG idę w poniedziałek. Bardzo się boję. Ale wiem, ze to pomoże mi
        wyjaśnić pewne rzeczy. Ufaj lekarzowi i rób wszystko co zaleca. ja też biorę
        clostilbegyt i na pewno pomaga. Tak jak Ty miłam wiele cyklów nieowulacyjnych,
        a teraz ( odpukać ) od pół roku moje jajeczko rośnie co miesiąc. Kiedys nawet
        miałam 2.Napisz jakie badania juz masz. Chętnie odpiszę. M
        • Gość: Bambi Do M. -> Re: wspomaganie jajeczkowania IP: 217.96.11.* 11.06.01, 11:57
          Witaj M,
          bardzo mi miło, że się odezwałaś i odpowiedziałaś na mój list smile
          Dr Wojewodzki wydaje sie czasami byc troche "zagubiony w rzeczywistości" - za
          każdym razem zadaje mi te same pytania (może się jeszcze nie znamy dobrze??),
          ale rzeczywiście masz rację - ma się wrażenie, że jego ręce są WŁAŚCIWE smile

          Bardzo marzę o tym, żeby w końcu zajść w ciążę.. ale tyle razy w życiu różne
          rzeczy mi nie wychodziły, więc raczej jestem skłonna myśleć jak Kłapouchy -
          "nie uda się". Ale jak tylko przyjdzie mi do głowy taka głupiutka myśl -
          zaraz szczypię się i myślę "uda się, uda się... a jak się uda to: będę lepsza,
          nie będę grymasić rano wstając" smile)) (i inne podobne obietnice).

          Cieszę się, że tu trafiłam, przynajmniej w tym oczekiwaniu nie jestem sama!
          Ściskam, Bambi

          ps. odzywaj się proszę, będzie mi raźniej smile
      • Gość: reni Re: wspomaganie jajeczkowania IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.07.01, 14:23
        przez trzy m-ce zażywałam Clostilbegyt i żadnych efektów. obecnie jastem
        (pierwszy cykl) na gonadotropinach -Maetrodin-co z tego wyniknie jeszcze nie
        wiem.Drożność jajowodów miałam sprawdzaną (laparoskopia), wszystko było w
        pożądku. Próbuję zajść w ciążę od 14-tu m-cy.
        Pozdrowienia dla wszystkich cierpiących.
    • Gość: Benia Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.01, 15:07
      Czytam te Wasze wynurzenia z ciekawosci. Jeszcze dwa lata temu probowalam,
      przeszlam nawet laparoskopie, bo na podstawie innych badan wszystko bylo w
      porzadku. Dzisiaj nie mam ani odrobiny nadziei, ze bede matka. Szkoda
      wszystkich wysilkow i pieniedzy.
      • Gość: Hathor Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.01, 21:44
        Ladnie - wystarczy ze mnie pare dni nie ma i tyle nowosci, ktore wyzwalaja nowe
        pytania. Amal (Szczesciaro - tak powinnismy Cie juz teraz nazywac) czy Twoj maz
        cos bral, leczyl sie bo moj ma dokladnie takie same wyniki i 3 invitro minely i
        nic? Czy mozesz nam przyblizyc okolcznosci tego cudu. Czy zrelaksowaliscie sie
        czy opili (2 ciaze moich przyjaciol bo flaszce wina) - wiesz jak czekamy tu na
        dobre rady. A Twoje slowa to miod na nasze dusze.
        Nastepna rzecz to prolaktyna - walcze z jej nadmiarem od lat, wszystkie badania
        mam w porzadku (2 magnetyczne rezonanse, tarczyca) i mam owulacje (w
        wyjatkowych cyklach brak)i normalnie okres. Lekarze twierdza ze to nerwowe ale
        jak tu mowic o nerwach jezeli norma jest przekroczona 3 krotnie na stale.
        Policystyczne jajniki to tez byla moja przypadlosc - schudniecie nie bardzo
        wchodzi w rachube (moze ze 2 kilo) mam wage Bridget Jones i ani troche
        kompleksow z tego powodu.
        Nastepne wiesci to w Gazecie Wyborczej w srode (6/06) byl artykul o nowosci:
        sztucznych jajowodach dzieki ktorym wzrosnie skutecznosc in vitro a w
        przyszlosci ma powstac sztuczna macica. Dzieki temu artykulowi zrozumialam
        dlaczego tak nie chca hodowac zarodka do stadium blastocysty. Zainteresownych
        odsylam do poszukania, jak beda mocne glosy to przepisze najwazniejsze zdania z
        niego. Bylo tez wspomniane w Rzeczpospolitej - oni maja archiwum www za darmo
        wiec mzecie przeszukac. Dalej: w "Rozmowach w toku" byl program o in vitro
        (rano wylapala przez przypadek moja mama) ale mam telefon do dziennikarki z TVN
        (wstyd przyznac ze nie mialam czasu zadzwonic)zainteresowanym udzialem w
        dalszych programach podaje numer Edyta Marczak 606 13 48 09. Kreca w Krakowie
        wiec trzeba sie liczyc z dojazdem. Tyle nowosci.
        Bardzo sie ciesze ze Zwierciadlo sie nami zainteresowalo, szkoda ze Polityka
        (do ktorej napisalam 2 razy) olala nas. Wszystkie oczekujace pozdrawiam
      • Gość: Aśka do Beni IP: *.pai.net.pl 09.06.01, 23:16
        Benia, no co Ty? Napisz lepiej o co chodzi dokładnie. Może ktoś na forum ma
        albo zna Twój przypadek i doda Ci otuchy?
        • Gość: Benia Re: do Beni IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.01, 20:27
          Mieszkam w Poznaniu. Wydawałoby się, że w dużym mieście łatwiej o dobrych
          lekarzy. Ale wydaje mi sie, ze tak nie jest. Przez kilka lat z przerwami
          przechodziłam różne badania: prześwietlenie macicy i sprawdzanie drożności,
          ocena owulacji na podstawie USG, laparoskopia. Podobno wszystko w porządku.
          Jajeczka są, drożność jest, a efektu nie ma! Z drugiej strony - nie sprawdzano
          mi poziomu hormonów.
          Czuję się upokorzona przed lekarzem odpowiadajac kolejny raz na pytania np o
          skrobanki i choroby swoje i męża, wystawiając się na fotelu i żebrząc o pomoc.
          Jestem już stara(wg lekarzy)- ponad 30 lat, jednak czuję się młodo i gdyby mój
          mąż zgodził się na In Vitro, to chyba jeszcze bym spróbowała. Ale zabieg ten
          rzadko udaje się za pierwszym razem, a na więcej takich zabiegów to nie mam
          zdrowia(strasznie przezyłam te niepowodzenia ostatnich lat!). Po prostu boję
          się kolejnego rozczarowania!!!
          Wolę sobie popłakać w samotności co jakiś czas niz przekonać się,że znów jestem
          do niczego!

          • Gość: Aśka Re: do Beni IP: *.pai.net.pl 10.06.01, 20:57
            Beniu, posiadanie dziecka nie jest miernikiem wartości człowieka. Dlatego pod
            żadnym pozorem nie myśl o sobie, że jesteś do niczego!!! Na pewno masz całe
            mnóstwo wspaniałych cech i chociażby dlatego powinnaś chodzić z wysoko
            podniesioną głową a nie gdzieś w kącie pochlipywać.
            Nie będę Ci doradzać co masz zrobić, bo powinna być to Twoja i Twojego męża
            przemyślana decyzja. Zresztą jak sama zauważyłaś konsekwencje fiaska są
            ogromne. Co do męża, to mój też na początku nie chciał się zgodzić na in vitro,
            przekonali go dopiero ... obcy ludzie smile, którym się udało.
          • Gość: Ava Re: do Beni IP: *.radio-merkury.poznan.pl 11.06.01, 06:30
            Cześć! Ja też przez długi czas walczyłam z problemem w Poznaniu. Zmieniałam
            lekarzy i traciłam nadzieję. W końcu trafiłam do prof. Leszka PAwelczyka z
            Polnej. I Jego uczepiłam się na dobre. Przeszłam i laparoskopię i inne zabiegi,
            a udało się cudem chyba naturalnie - samo, ale przed leczeniam raczej nie
            miałam szans ze względu na PCO. Teraz czekam...Za 3 miesiące urodzi się nasze
            pierwsze dziecko.Pozdrawiam.Jeśli chcesz więcej szczegółów - pisz.
            • Gość: Ola Re: do Avy IP: 212.244.46.* 11.06.01, 08:38
              Ava, ja leczę się u dr Jędrzejczaka z Kliniki Niepłodności i Endokrynologii
              Rozrodu prowadzonej przez prof. Pawelczyka. Czeka mnie właśnie konsultacja u
              prof. przed in vitro. Pawelczyka poznałam przed laparoskopią - wiesz
              konsultacje, i nie mam dobrych wsponmień. Możesz mi coś więcej o nim
              powiedzieć? Jak długo leczyłaś się u niego?
              • Gość: Ava Re: do Avy IP: *.radio-merkury.poznan.pl 29.06.01, 16:02
                Sorry, ze tak pozno odpowiadam, ale nie bylo mnie w Poznaniu. Dla mnie
                prof.Pawelczyk jesli chodzi o nieplodnosc to nr 1.Dzieki niemu i laparoskopii,
                ktora zrobil, za dwa miesiace bede mamą. To po prostu dobry człowiek.A przed
                nim leczyłam się u 3 innych.
            • Gość: Benia Re: do Beni IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 18:30
              Co to jest PCO?
              Czy ktos odpowie?
              • Gość: EwaP Re: do Beni IP: *.cofund.org.pl 13.06.01, 08:21
                Zespół policystycznych jajników - zamiast jednego jajeczka rosną po kilka ale są za małe i nie dojrzewają, więc
                nie ma owulacji. Zewnętrznie objawia się zazwyczaj nieuzasadnionym tyciem. Często wiąże się z nerwami. Jej
                przyczyna nie jest znana - czy pierwotnie pochodzi od jajników czy od układu przysadka - podwzgórze.
                Najlepszą, nieinwazyjną metodą leczenia jest stabilizacja wagi, inwazyjne można zrobić częściową resekcję
                jajników. Jest to choroba dziedziczna.
      • Gość: Aśka nagłośnienie IP: *.pai.net.pl 09.06.01, 23:33
        Kupiłam sobie ostatnio "Zwierciadło" (nie powiem, że nie pod wpływem Bachy i
        jej akcji smile)i przeczytałam artykuł o dziewczynie chorej na stwardnienie
        rozsiane. Ona i grupa ludzi chorych na SM chcieli podobnie jak my zwrócić na
        siebie uwagę. Zaczęli masowo wysyłać faksy, żeby zablokować linię faksu w
        kancelarii premiera Buzka. Niestety nie doczekali się żadnej reakcji sad.
        Wychodzi na to, że najlepszy sposób, to blokada dróg.
      • Gość: AGA Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: 217.153.35.* 11.06.01, 08:14
        Witam wszystkich po krótkiej nieobecności spowodowaej leżeniem po ostatniej
        punkcji i transferze. Serdecznie gratuluję wszystkim przyszłym mamom, które w
        międzyczasie się ujawniły. Ja muszę jeszcze poczekać tydzień na zrobienie tego
        przeklętego testu - chciałabym mieć nadzieję, ale jakoś nie bardzo potrafię po
        tylu już próbach, choć oczywiście zawsze gdzieś tam "po cichutku" ona się
        rozbudza. Wracam na forum i może będę niedługo miała więcej do powiedzenia jak
        zapoznam się ze wszystkimi "zaległymi" wypowiedziami i nowymi tematami.
        • malgosiak Re: niepłodnosc -06.06.01 11.06.01, 22:39
          Aga ten tydzięń minie szybko, nawet się nie obejrzysz, a już zakomunikujesz nam
          to co Amal.
    • Gość: Julka Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: 212.244.180.* 11.06.01, 13:34
      Przepraszam, bo jestem tu nowa, aczkolwiek Wasze listy czytam już od dawna.
      Jeśli to nie sprawiłoby kłopotu to miałabym jedno pytanie, jedna z was napisała
      coś o "wskaźniku Quicka" w związku z poronieniem, czy mogłybyście mi napisać co
      to takiego?
      Z góry dziękuję, aha i serdecznie gratuluję Amal, mam nadzieję, że trzyma się
      ciepło...smile
      • Gość: Bacha Re: niepłodnosc IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 11.06.01, 22:31
        Witam i przyznje, ze troche nie nadazam. Tyle tu sie dzieje. Dzieki za
        wszystkie telefony i zainteresowanie rozmowa z Pania Redaktor ze Zwierciadla.
        Wszystkie kontakty przekazuje jej na biezaca no i mam ogromna nadzieje, ze cos
        dobrego z tego bedzie. W piatek zreszta bylam juz na rozmowie i bylo tak jak
        sobie wyobrazalam, spokojnie, milo, cieplo i intymnie. Tak jak wymaga tego
        temat. Nas jak widac niestety przybywa. Niestety, bo wolalabym, zeby ten
        problem nie dotyczyl nikogo. Wy pewnie tez. AGA trzymam kciuki i raczej uwazaj
        na siebie. Dzieki za telefon.
        Ja w poniedzialek 18 ide na histerioskopie. Moze to cos wyjasni. A do tego
        czasu jeszcze zajrze. Serdecznie pozdrawiam.
        Bacha
        • Gość: Joanna Nie moge jeszcz w to uwiezyc... IP: *.dip.t-dialin.net 12.06.01, 21:09
          ale moje 5 Ifv tym razem w Pradze jest poooosytywne!!!!. Ja juz spodziewalam
          sie mojego okresu, bo bole na to wskazywaly a tu taka niespodzianka. Dzisiaj 20
          dzien po transferze bylam na USG i widzialam 5 mm duze embrio. Wspaniale
          uczucie, zwlaszcza po 10 latach czekania i 2,5 roku leczenia.
          Zycze wam wszystkim tez udanych rezultatow i trzymam piesci za tych, ktorzy
          teraz czekaja na wynik.
          Pozdrawiam
          bardzo szczesliwa
          Joanna
          • Gość: Aśka Re: Nie moge jeszcz w to uwierzyc... IP: *.pai.net.pl 12.06.01, 22:08
            JOANNO, MOJE GRATULACJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Może to forum przynosi szczęście i pomału każda z nas obwieści radosną
            nowinę??????
          • Gość: AGA Re: Nie moge jeszcz w to uwiezyc... IP: 217.153.35.* 13.06.01, 07:54
            Serdeczne gratulacje !!! Własnie ja czekam na wynik swojego 4-go IVF i
            chciałabym mieć również tak dobre wieści, dla siebie i dla wszystkich, ale czas
            pokaże. Choć rzeczywiście ten miesiąc obfituje w radosne wydarzenia.
          • Gość: Patik do Joanny IP: *.chelmnet.pl 13.06.01, 08:06
            Gratulacje!!!
            Joanno - dlaczego Praga? Przepraszam, ze pytam o to - ale czy poprzednie tez
            tam robilas czy zdecydowalas sie na prage po niepowodzeniach w Bialymstoku czy
            Novum? Jak tam jest - ceny, stymulacja,....? Wiem, ze oewnie juz nie chcesz do
            tego wracac - ale opisz nam troszeczke.
            • Gość: EwaP Re: do Joanny IP: *.cofund.org.pl 13.06.01, 08:31
              Wielkie gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!,
              Też proszę napisz jak tam jest (w Pradze)?
              Uważaj na siebie i maleństwo, to największy skarb.
              EwaP
            • Gość: Ola Re: do Joanny IP: 212.244.46.* 13.06.01, 12:19
              Gratuluję! ...i zazdroszczę
          • Gość: mama Re: Nie moge jeszcz w to uwiezyc... IP: 157.25.125.* 13.06.01, 09:30
            Joanno, to najcudowniejsza wiadomość dnia. Pielęgnuj to
            maleńkie stworzonko, którego serduszko bije w Twojej
            piersi.
            • Gość: Zosia Re: Nie moge jeszcz w to uwiezyc... IP: *.BMJ.net.pl 13.06.01, 09:57
              Joanno, ja też się bardzo cieszę!
              Znów uwierzyłam w to, że może się udać..
              Gratuluję i trzymaj się!
          • Gość: Amal Gratulacje!!! IP: *.gessel.com.pl 13.06.01, 15:24
            Joasiu, bardzo się cieszę. Ja też dziś widziałam swoją
            fasolkę (a raczej uwierzyłam na słowo, że ta czarna
            plamka to jest moje bobo), za tydzień idę zobaczyć
            bicie sercasmile)) Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem,
            urodzi się gdzieś w okolicach Walentynek. Twoje pewnie
            też!

            Do wszystkich dziewczyn - wielkie dzięki za wszystkie
            gratulacje i życzenia, od razu raźniej mi się zrobiło
            i cieplej na sercu. Spieszę donieść, że wszystko jest
            OK, hormony w porządku, nie mam żadnych objawów oprócz
            nieludzkiego apetytu na musztardę ?!?!? I absolutnie
            nie mogę się na niczym skoncentrować.

            Przesyłam wam masę ++++++++ pozytywnych myśli
            • Gość: Mag Re: Gratulacje - Amal i Joanna IP: *.duke-energy.com 13.06.01, 19:01
              Gratulacje ! Macie te przewage nad kobietami, ktore zachodza bez problemow w
              ciaze, ze wiecie od pierwszego momentu, ze tam w srodku rosnie nowe zycie.
              Mozecie zadbac o siebie jak najwczesniej. Te pierwsze tygodnie sa najwazniejsze
              w rozwoju wszytkich organow, wiec prosze nie palcie papierosow (nawet unikajcie
              dymu papierosowego, jesli ktos pali), nie pijcie alkoholu, kawy i nawet
              herbaty. Kobieta ciezarna potrzebuje ok 2 litrow (8 szklanek) plynow w ciagu
              dnia, aby nerki oczyszczaly lepiej organizm z produktow spalania; z tego
              powinny byc minimum 4 szklanki mleka. Reszta to najlepiej soki, np.
              pomaranczowy. Unikajcie tez tlustych mies, bo tluszcze najszybciej sie psuja, a
              teraz jest lato. Nie jedzcie tez slodyczy, cukier zapycha i daje puste kalorie,
              a wy teraz musicie jesc kazdy kes z rozsadkiem. Powodzenia.
          • malgosiak Re: Nie moge jeszcz w to uwiezyc... 13.06.01, 21:24
            Asiu jeszcze raz buziaki od Małgosi. Wierzyklam w Ciebie nawet jak pisałaś, ze
            boli Cie brzuch. Uważaj na siebie i pisz nam o swojej " fasolce". Szczęściary z
            was ( Ty i Amal). M.
            • Gość: Joanna Re: IVF w Pradze IP: *.dip.t-dialin.net 15.06.01, 07:51
              zdecydowalam sie na Prage po 6 nie udanych transferach w Düsseldorfie(D). O
              klinice tej slyszalam na niemieckim Forum tylko dobre rzeczy i wiele kobiet po
              niepowodzeniach tutaj jechalo do CZ. W Niemczech prawo ochrony embrionow
              ogranicza troche optymalnie wykorzystanie szans na udany zabieg np. tylko 3
              embriony moga byc kultywowane wszystkie inne musza byc zamrozone odrazu albo
              zniszczone.To powoduje,ze z wiekszosci embrionow kobieta moze dostac te
              najslabsze a nie te najlepsze. W Pradze wszystkie embriony moga byc kultywowane
              najlepsze wracaja do matki innne sa zamrozone.
              Druga kwestia to finanse w D zabieg kosztuje ok. 10. 000 DM i jesli jest to
              mikromanipulacja(ICSI) jak w naszym przypadku to koszy musimy sami poniesc. (W
              D kasy chorych obejmuja tylko IvF bez mikromanipulacji. Paranoja co?
              W Pradze IVf kosztuje 2000 DM + 500 DM manipulacja. Leki ca. 600 DM, stymulacje
              robilam w Düsseldorfie i jechalam tam tylko na punkcje

              Opieka lekarsja jest tam tez o wiele lepsza przynajmniej ja mialam uczucie, ze
              lekarz sie mna interesuje ma duzo czasu odpowiada na rozne pytania doradza itp.
              i chce wykorzystac myximalnie wszystkie faktory prowadzace do pozytywnego
              wyniku, wieksza prezyzja. W D to produkcja masowa i brak glebokiego
              zainteresowania poszczegolnym pacjentem z powodu braku czasu.Przynajmniej w
              klinice w ktorej ja bylam chociaz tez wielka i znana. Takie sa moje odczucia.

              Nie wiem czy moj pozytywny wynik zawdzieczam klinice w Pradze czy bylo to tylko
              szczescie. Obojetnie co sie do tego przyczynilo ja jestem bardzo szczesliwa.
              Aga trzymam kciuki za ciebie aby sie udalo.
              Amel powodzenia w dalszych 9 miesiacach.
              Dziekuje wszystkim za trzymanie palcow i gratulacje.
              Pozdrawiam
              Joanna
              • Gość: pola Re: IVF w Pradze IP: *.aura.com.pl 17.08.01, 08:59
                chciałabym się dowiedzieć o adres tej kliniki w Pradze
    • Gość: AŚKA OGLĄDALIŚCIE WIADOMOŚCI NA TVN??????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.pai.net.pl 13.06.01, 19:44
      MINISTERSTWO ZDROWIA ZAJĘŁO SIĘ NASZYM PROBLEMEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • malgosiak Re: OGLĄDALIŚCIE WIADOMOŚCI NA TVN??????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.06.01, 21:27
        Asiu niew wierz, że ktoś się w najbliższym czasie zajmie naszą sprawą. No
        chyba żebyśmy kilka razy szturmowały ministerstwo . A swoją drogą to już mam
        dośc materiałów o niepłodności. Byłam dziś w Novum, patrzę wieczorem a tu moja
        klinika znów w telewizorze. I jak tu człowiek ma zapomnieć? M.
        • Gość: AGA Re: OGLĄDALIŚCIE WIADOMOŚCI NA TVN??????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 14.06.01, 12:17
          ja też to oglądałam i moje wrażenia były trochę inne; przedstawiciel Min.
          Zdrowia powiedział jedynie, że zdają sobie sprawę, że jest to problem i myślą
          nad tym, ale w najbliższym czasie z pewnością nic nie da się zrobić. I pewnie
          powiedział prawdę, co nie znaczy, że my nie mamy prawa upominać się swoje prawa.
          • Gość: Aśka Re: OGLĄDALIŚCIE WIADOMOŚCI NA TVN??????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.pai.net.pl 14.06.01, 16:56
            DZIEWCZYNY TROCHĘ WIĘCEJ OPTYMIZMU!!!!! W końcu stanął po naszej stronie sam
            zarząd główny Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Ja bym się bardziej
            obawiała reakcji społeczeństwa. Proponuję Wam wejść na stronę
            http://info.onet.pl/86430,16,item.html gdzie znajdziecie artykuł dotyczący
            powyższej sprawy i ... komentarze.
            • astra13 ICSI 15.06.01, 09:31
              Kochane moje!
              Powiedzcie mi proszę coś o ICSI z własnych doświadczeń. CZeka mnie to za
              miesiąc i bardzo się boję efektu końcowego. Pozdrawiam.
              W Ministerstwo Zdrowia nie wierzę(TVN)
              • Gość: AGA Re: ICSI IP: 217.153.35.* 15.06.01, 11:06
                Ale powiedz dokładnie co chciałabyś wiedzieć, bo na pewno to co jest ICSI to
                wiesz. Z pewnością nie ma się czego bać, bo ani dla kobiety, ani dla mężczyzny
                nie ma żadnej różnicy czy to jest IVF czy ICSI (trochę tylko dla potrfela, ale
                to zależy od kliniki) – taka sama stymulacja i punkcja, tak samo partner musi
                oddać nasienie. Później w laboratoriummają z tym więcej roboty, bo muszą być
                bardzo dokładni, aby nie uszkodzić komórki przy mikromanipulacji. Podobno,
                skuteczność zajścia w ciąże po ICSI jest minimalnie większa niz po IVF, ale,
                jak poinformował mnie lekarz, sami lekarze nie wiedzą dlaczego tak się dzieje.
                • Gość: astra13 Re: ICSI IP: 195.116.87.* 15.06.01, 12:06
                  Najbardziej mi chodzi o tą skuteczność. O portfelu nawet nie ma co mówić
                  wiadomo, że zostanie lekki. I dlaczego robi się badania na chlamydiozę.
                  Lekarz pytał sie czy będę zamrażać zarodki. Jaki to ma wpływ na ewentualne
                  następne koszty gdyby proba była nieudana? Właściwie to tak jakbym pytała o
                  IVF, którego też nigdy niemiałam.
                  Co wpływa na zwiększenie szans. Czy po prostu reguł brak?
                  A.
                  • Gość: AGA Re: ICSI IP: 217.153.35.* 15.06.01, 12:50
                    Nie wiem, w której klinice będziesz miała zabieg, bo praktycznie każda podaje
                    swoje dane – tak naprawdę nie różnią się one istotnie, pare procent, między 25-
                    30%. Tak jak napisałam, lekarze (przynajmniej mój, leczę się w nOvum) nie do
                    końca znają przyczynę dlaczego po ICSI jest minimalnie więcej ciąż, ale
                    podkreślam – minimalnie, więc nie wiem czy to ma jakieś znaczenie. Pewnie
                    niektórzy lekarze mają jakieś domysły lub uzasadnienia, ale ponieważ to
                    są „minimalne” różnice, to nigdy się tym specjalnie nie interesowałam. Ja
                    miałam 2xIVF i raz ICSI (teraz czekam na wynik drugiego ICSI) i na razie bez
                    powodzenia. Nie miało to też wpływu na żywotność embrionów po rozmrożeniu – i
                    po IVF i ICSI korzystałam z rozmrożonych i wszystkie z reguły były OK.
                    Nie bardzo rozumiem pytania lekarza o zamrażanie zarodków – a niby co chciałby
                    zrobić z ich nadmiarem ? Wydaje mi się, że to naturalne, że się zamraża. Koszty
                    to również indywidualny cennik kliniki – w novum płaci się 450 zł za zamrożenie
                    (ICSI 5.000 zł) i później 450 zł. za każdy transfer z rozmrożonych.
                    Szczerze mówiąc nie wiem co to jest chlamydioza. My z mężem mieliśmy badanie
                    cytogenetyczne, które w novum zawsze zlecają przed ICSI, które miało wykazać
                    czy nie ma ewentualnych nieprawidłowości w naszych genach – ale tak dokładnie
                    nie wiem jakie informacje można było otrzymać z tego badania, bo u nas było
                    wszystko w porządku, więc nie drążyłam tej sprawy.
                    • Gość: Aśka Re: ICSI - do Agi IP: *.pai.net.pl 15.06.01, 22:34
                      Aga, czy mogłabyś coś więcej napisać o tych badaniach cytogenetycznych?
    • Gość: Aśka A może jednak wakacje? IP: *.pai.net.pl 17.06.01, 20:04
      Wiem, wiem zaraz mnie zaatakujecie, że to nie ma sensu i o czym ja w ogóle
      piszę smile. Ale nie wiem czy zwróciłyście uwagę na słowa Amal, po tym jak się
      jej udało, cyt.: "już pogodziłam się z myślą że zaczniemy 'na poważnie' dopiero
      w październiku."
      Czyli ... wyluzowała się!!!
      No chyba, że jej mąż przestraszył się operacji i wyprodukował super nasienie :-
      ).
      • Gość: Patik Czy ktos mial podwyzszony poziom prolaktyny?? IP: *.chelmnet.pl 18.06.01, 08:08
        Drogie Panie!! Pech nie zna granic - pojechalam doBialegostoku w ten weekend,
        bylam pewna, ze jak zawsze regularnie i teraz pojawi sie okres (chca USG w
        trakcie m. w Kriobanku)- oczywiscie pierwszy raz w zyciu, wlasnie wtedy okazalo
        sie ze okresu nie ma, w ciazy nie jestem, mam PRZETRWALY PECHERZYK (ktos to
        miewal??)inajgorsze wyszlo, ze mam 60 zamiast 20 prolaktyny.Drogi Pan Dr
        natychmiast mnie poinformowal, ze to mozebyc gruczolak przysadki (nowotwor). W
        domu obczytalam sie i wyszlo, ze to tez moze byc ze stresu (a kto go nie ma w
        naszej sytuacji). Jade dzisiaj na tomokomputer glowy to zobacze.....
        Czy ktoras z Was cos o tym wie? Czy ten podwyzszony poziom, jesli nie od
        nowotworu, bedzie przeszkadzal w in vitro? Przeciez to tez bedzie stresssss!!!
        • Gość: Aśka Re: Czy ktos mial podwyzszony poziom prolaktyny?? IP: *.pai.net.pl 18.06.01, 22:27
          Patik, niech Cię ten lekarz nie straszy, bo słusznie zauważyłaś, że wysoki
          poziom prolaktyny wiąże się również ze stresem. Zastanawia mnie Twój wynik,
          dlaczego podajesz tylko jedną wartość? Ja miałam trzykrotnie (co godzinę)
          pobieraną krew i łykałam metoklopramid (tak przynajmniej jest napisane na
          wyniku). Stąd mój wynik zawiera trzy wartości.
          Też mam podwyższony poziom prolaktyny i lekarz mi przepisał bromergon
          (bromokryptynę), ale bez skutku. Moja koleżanka endokrynolog "pocieszyła" mnie,
          że czasami trzeba brać latami ten lek, ale i tak nie ma gwarancji czy pomoże.
          • Gość: Ninka Re: Czy ktos mial podwyzszony poziom prolaktyny?? IP: 213.77.91.* 18.07.01, 09:04
            Witam Was wszystkie bardzo serdecznie. W odpwiedzi na podwyższony poziom
            prolaktyny - mój przypadek wygląda następująco. Nie mam dzieci, choć w zeszłym
            roku po długich miesiącach naturalnych prób zaszłam w ciąże, która niestety
            okazała sie po 2 miesiącach martwa. Później troche odpoczywałam, aby zacząć
            leczenie. Wyniki były dobre, a ja nie zachodziłam w ciążę. Gdzieś dowiedziałam
            się o prolaktynie i jej zgubnym wpływie na problemy z ciążą, zrobiłam badanie
            (ale jak już ktoś pisał badanie jest co najmniej 2 etapowe - tzn. poziom
            podstawowy oraz poziom po obciążeniu MTC). Wnik wyszedł makabryczny szczególnie
            ten po obciążeniu. Ale temu wszystkiemu towarzyszyły inne objawy - bóle głowy,
            pogorszenie wzroku. Podejrzewano gruczolaka przysadki- co potwierdził rezonas
            magnetyczny. Od kilku miesięcy biorę Parlodel (ponieważ na Bromergon mam
            uczulenie) wyniki trochę się poprawiają i ustąpiły dokuczliwe objawy. Jednak
            leczenie trwa ok. roku, jeżli gruczolak będzie ustępował, jeżli nie to czeka
            mnie operacja. Tak więc na wiele miesięcy muszę zapomnieć o ciąży - bo wtedy
            musiałabym przerwać leczenie. Cała ta sytuacja nauczyła mnie jednego - cieszę
            się każdą chwilą życia. pozdrawiam.
      • Gość: AGA Re: Ta przeklęta druga kreska .... IP: 217.153.35.* 18.06.01, 08:12
        No niestety, nie załapałam się na dobrą passę szalejącą ostatnio po forum. Moje
        4 IVF (ICSI) nadal bez skutku. Na pocieszenie mam kilkanaście zamrożonych
        embrionów, z których mam nadzieję uda się przeprowadzić 5-6 transferów (choć
        wolałabym jeden ze skutkiem). Trzymam się jako tako, co zawdzięczam chyba tylko
        mojemu wrodzonemu stoickiemu podejściu do życia, choć oczywiście chwile
        załamania, wściekłości i zażalenia do całego świata i mnie nie ominęły. Mam
        nadzieję, że mój przypadek tylko na moment zastopował dobrą passę i dlatego
        wszystkim życzę sukcesów i większej wiary w pomyślny rezultat.
        Do Aśki – doczytałam, że leczysz się w Gamecie – ja miałam tam pierwsze dwa
        zabiegi IVF; jeśli masz jeszcze jakieś pytania to może będę umiała
        odpowiedzieć, chociaż tam się pewnie trochę zmieniło od mojej ostatniej wizyty
        (styczeń 2000). Co do badań cytogenetycznych to nie wiem czy będę umiała coś
        więcej powiedzieć, ale sprawdzę swoje wyniki i jeśli coś z nich wyczytam, to
        spróbuję coś pomóc. Pamiętam tylko, że takie badania robili w novum (tzn.
        później gdzieś przekazywali próbki krwi moją i męża do badania, ale mieli
        podpisaną umowę z jakimś laboratorium, bo tak "z ulicy" by nie przyjęli) i w
        CZMP.
        • Gość: Aśka Re: Ta przeklęta druga kreska .... IP: *.pai.net.pl 18.06.01, 22:48
          Bardzo mi przykro, Aga, że się nie powiodło sad((( Dobrze, że masz
          jeszcze "zamrożoną" nadzieję smile. U mnie podczas stymulacji wyrosło sporo (po
          kilkanaście na każdym jajniku) pęcherzyków, ale okazało się, że do pobrania
          nadawało się tylko 10, do zabiegu mikromanipulacji już tylko 5 z czego
          otrzymano ... 3 embriony (w tym jeden bardzo słabiutki). No i w efekcie
          zostałam z niczym. Wiem, że to marne pocieszenie, ale mam nadzieję, że chociaż
          troszeczkę poczułaś się wygrana.
          Co do badań cytogenetycznych, to chciałabym się dowiedzieć, co miały konkretnie
          wykazać, jakiego typu wady (w Gamecie nie skierowano mnie na nie)? I, jeśli
          pamiętasz, ile kosztowały.
          • Gość: AGA Re: Do Aśki IP: 217.153.35.* 19.06.01, 08:20
            Przejrzałam wczoraj wynik swojego badania cytogenetycznego i nawet coś zaczęłam
            czytać w książkach medycznych, żeby więcej się dowiedzieć, ale szczegółowa
            medycyna i biologia mnie przerasta. Tyle co zrozumiałam: badanie to określa czy
            u obojga jest prawidłowy kariotyp, czyli zespół chromosomów w komórkach
            rozrodczych (u mężcz. powinno być 46,XY, u kobiety - 46,XX). Nieprawidłowości
            związane z liczbą chromosomów mogą być przyczyną róznych chorób płodu (tam było
            kilka wymienionych). Pewnie nie za wiele pomogłam, ale może uda ci się doczytać
            i zrozumieć więcej. W Novum wysyłają na to badanie przed ICSI, ale na
            zasadzie "chuchania na zimne", bo jak sami przyznali wady genetyczne zdarzają
            się bardzo rzadko. Nie pamiętam ile kosztowało to badanie (stosunkowo drogie),
            ale jeśli byłabyś zainteresowana to zadzwoń do CZMP - chyba instytut genetyki
            czy coś podobnego - i spytaj się u nich (pamiętam, że tam było trochę drożej
            niż w Novum).
            Co do moich doświadczeń z Gamety, to pamiętam, że miałam tam podobne problemy z
            wynikami stymulacji.Wg mnie, mając obecnie doświadczenia z Novum, w Gamecie
            stymulowali „na jedno kopyto”. W trakcie pierwszej stymulacji wyprodukowałam z
            15 pęcherzyków, a po pobraniu okazało się, że są w nich tylko dwie komórki
            (szczęśliwie się zapłodniły). Za drugim razem było trochę lepiej – zmienili mi
            odrobinę sposób stymulacji – (nie pamiętam dokładnie) 12 pęcherzyków, 9
            komórek, 7 zapłodnionych. W Novum za pierwszym podejściem miałam 17 komórek, a
            za drugim 19, w tym 17 dojrzałych i 15 zapłodniło się. Przepraszam za tą
            statystykę, ale chciałam tylko zobrazować, że słaby wynik stymulacji to nie
            była raczej kwestia mojego organizmu, ale również indywidualnego podejścia do
            podawania leków i kontrolowania wyników, które w Novum jest wg mnie bardziej
            dokładne i częstsze. Co prawda nic mi na razie nie przyszło z tych mrożonych
            (podobno są słabsze niż świeże, ale i tutaj zdania lekarzy są podzielone), ale
            jednak lepiej mieć ich trochę w zapasie i próbować bez przechodzenia ponownie
            przez wszystko od początku.
            • Gość: Aśka Do Agi IP: *.pai.net.pl 19.06.01, 22:25
              Dzięki Aga za wszystkie informacje. Twoje statystyki są (dla mnie)
              oszałamiające. Mam nadzieję, że do czasu gdy uzbieram kasę na drugie ICSI, w
              Gamecie zrobią postępy w zakresie stymulacji.
              Co do Twoich zamrożonych maleństw, to pomyśl sobie, że wśród nich jest jedno
              szczególne, bardzo silne, które tylko czeka na to, by zamieszkać i urosnąć pod
              Twoim sercem.
      • Gość: AGA Re: A może jednak wakacje? IP: 217.153.35.* 18.06.01, 08:37
        Szczerze mówiąc, nie wiem czy ja potrafię się tak wyluzować – po prostu
        wiedząc, że wielu parom na luzie udało się i ja podświadomie będę myśleć, że
        mnie może też się uda, a wtedy już po prostu nie będę na luzie. Myślę, że
        całkowite odblokowanie w moim przypadku może nastąpić dopiero wtedy, kiedy się
        poddam i zaprzestanę wszelkich medycznych prób.
        • Gość: Ola Re: A może jednak wakacje? IP: 212.244.46.* 18.06.01, 09:04
          Zazdroszczę naszym szczęściarom! No cóż, ja też nie potrafię nie myśleć...
          Kiedy mi się wydawało, że już sobie odpuściłam, że do tematu podchodzę ze
          stoickim spokojem, to zaczęły się kłopoty z przedłużającymi cyklami i co
          zabłysło w mojej głowie? Ano myśl "a może jednak jestem w ciąży? ..." I znów
          miotałam się pomiędzy "a może..." i "to nie możliwe...", wreszcie zrobiłam test
          i znów zabrakło tej cholernej różowej kreski! Tak więc może ten "diabeł" tkwi w
          mojej głowie, ale dopuki będę miała nadzieję, podejmowała próby, doputy będę o
          tym myślała i koło się zamyka...
        • Gość: Joanna Re: A może jednak wakacje? IP: *.dip.t-dialin.net 18.06.01, 21:02
          AGA tak mi przykro, ze Ci sie nie udalo ale nie trac wiary zobaczysz, ze sie
          uda i to w momencie w ktorym sie najmniej tego spodziewasz. Ja tez mialam 5 nie
          udanych transferow zawsze wszystko sprzyjalo optymalnie tylko nie dochodziolo
          do zagniezdzenia i zobacz w momencie gdzie juz prawie odpisalam caly zabieg
          udalo sie. Tez zawsze myslalam dlaczego innym sie udaje a nam nie? Ja wierze
          teraz, ze moze sie udac i nie zalezy to tez od stresu, bo tego mi napewno tym
          razem nie brakowalo. To tylko los szczescia. Probuj dalej, bo tylko tak mozesz
          dojsc do upragnionego celu. Pozdrawiam cie goraco

          Joanna
          • Gość: AGA Re: A może jednak wakacje? IP: 217.153.35.* 19.06.01, 07:57
            Jeszcze na razie się nie poddaje, w końcu przystapie do transferów z
            zamrażalnika; ale tak na prawdę miałam już 8 transferów (4 świeże i 4 mrożone),
            więc mój przypadek nie "łapie się" nawet na najbardziej pesymistyczne
            statystyki.
      • Gość: Amal Re: A może jednak wakacje? IP: *.gessel.com.pl 18.06.01, 11:48
        Asia i wszystkie inne dziewczyny - z tym wyluzowaniem to może tak wygląda, ale
        tak naprawdę to mierzyłam temperaturę, obserwowałam objawy i po prostu
        zaciągnęłam go do łóżka w tym najlepszym dniusmile Przy słabym nasieniu nie ma
        sensu robić tego za często, bo to tylko pogarsza sprawę. To nie było tak, że
        daliśmy sobie spokój, po prostu wiedzieliśmy, że szanse są w zasadzie zerowe,
        ale trzeba dać Panu Bogu szansę...
        Pozdrawiam
        • Gość: Hathor Prolaktyna - do Patki IP: 213.76.40.* 18.06.01, 22:52
          Patik - od paru lat mam stale podwyzszona prolaktyne (szeczolnie w sytuacjach
          stresowych (po 2 nieudanym IVF mialam 20 razy przekroczona norme !!!)Biore
          stale bromergon bo dzieki niemu mam owulacje, mialam 2 magnetyczne rezonanse
          (MNR)ktore dzieki Bogu nic nie wykryly. Tomografia jest za slaba musi byc MNR
          aby wykazac gruczolaki przysadki. Dodatkowe przyczyny to tarczyca, niewydolnosc
          nerek. Ale tak naprawde to jest to choroba kobiet pracujacych, wiecznie
          zestresowanych (np checia posiadania super pracy super meza i super dziecka do
          tego super zadbana super towarzyska itd itd). Jezeli opoznila Ci sie miesiaczka
          i jest to sporadycznie to masz za duzo PRL i trzeba oczywiscie wykluczyc
          gruczolaka ale po bromergonie sprawa sie ustablilizuje. MNR jest badaniem wrecz
          przyjemnym (o ile nie masz klaustrofobii)tylko wyobraznia pracuje i sama wiesz
          ile jest nerwow. Na poprawe humoru powiem CI ze jezlei by przyszlo cos do czego
          to rzadko "to" leczy sie operacyjnie i nie umiera sie od tego (mam nadzieje ze
          Cie pocieszylam). Wiec spokojnie. Pozdrawiam
          • Gość: Hathor Re: Prolaktyna - do Patik jeszcze raz IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.01, 22:56
            Prolaktyna ponoc nie przeszkadza w in vitro bo stymulacja hormonalna czyli
            zastrzyki robia to co PRL im utrudnia wiec niezaleznie od wyniku nie przejmuj
            sie. I koniecznie nie daj sie zbyc tomografia komputerowa - to za malo aby
            strierdzic mikrogruczolaki !!!!
            • Gość: Patik Re: Prolaktyna IP: 213.134.154.* 19.06.01, 15:00
              Drogie Panie dzieki za wiesci - poczulam sie razniej slyszac, ze to moze po
              prostu byc zwykly stres. Hathor! Masz absolutna racje z rezonansem
              magnetycznym - ide za tydzien na badanie.
              Powiem Wam ze Kriobank lekko mnie rozczarowal - tasma produkcyjna to za malo
              powiedziane. Badania tylko krwi i nasienia i konsultacja (nic nowego nie
              uslyszalam) 1,200PLN. Zobaczymy jak bedzie dalej. A i protokol stymulacji maja
              jeden dla wszystkich pacjentek - nie wiem czy to dobrze? Za to bez absolutnie
              zadnych pytan zapisali nas na sierpien na stymulacje. I z tego sie ciesze.
              Jakos tylko wewnetrznie nie czuje zaufania do lekarza ktory nas przyjal. Teraz
              pojade jak bedzie sam Kuczynski.
              Pozdrawiam serdecznie wszystkie Panie.
        • Gość: Aśka Re: A może jednak wakacje? Albo joga? IP: *.pai.net.pl 18.06.01, 23:17
          Amal, nie psuj mojej teorii smile)))) Załużmy, że jednak się wyluzowałaś smile))))
          Zresztą moja koleżanka w ten właśnie sposób została mamą (dzisiaj już bawi
          dwójkę dzieci): w pewnym momencie po czterech latach leczenia lekarz rozłożył
          ręce (in vitro nie wchodziło w rachubę ze względów finansowych), więc
          zrezygnowani zaprzestali starań. Wtedy ... zaszła w ciążę smile.
          Pytanie tylko jak przestać myśleć? Bo fakt, że przestałam kupować testy ciążowe
          i szaleć w pierwszym dniu cyklu, wcale nie oznacza, że zapomniałam o problemie.
          Gdzieś wyczytałam radę, by zacząć ćwiczyć jogę. Co o tym sądzicie?
          • Gość: Malina Re: A może jednak wakacje? Albo joga? IP: 157.25.86.* 19.06.01, 15:55
            Ja probowalam joge ale szybko mi sie odechcialo. Odstresowac mi sie nie udalo
            bo: a) nie wolno sie spozniac (ani minuty!!!), b) nie mozna rozmawiac (totalna
            cisza), c) na drugich zajeciach bylo wiszenie na linach i stanie na glowie
            (zrobilo mi sie niedobrze i dygotalam caly wieczor). Teraz jestem w scislym
            kontacie z rowerem. Niestety ukochane plywanie odpada - bo grzyby!!!
            Ale powiem Wam jedno, zebym nie wiem co robila, nie nie wiem w jakim cudnym
            miejscu byla, to caly czas pali sie lampa stresowa. Jak staram sie nie myslec
            to i tak musze myslec o tym, o czym nie pownnam myslec.
            No tyle. Trzymajcie sie.
            Malina
            • Gość: Aśka Re: A może jednak wakacje? Albo joga? Do Maliny IP: *.pai.net.pl 19.06.01, 22:11
              Malina, ubawiłam się setnie Twoim listem.
              Nie, no jeśli to ma tak wyglądać, to rzeczywiście joga odpada smile))
              • Gość: Bambi Re: A może jednak wakacje? Albo joga? Do Maliny IP: 217.96.11.* 20.06.01, 12:11
                Nie próbowałam jogi, ale niektóre osiągnięcia po jodze są wręcz imponujace....
                wczoraj na koncercie Stinga dowiedziałam się, że on po jodze moze sie kochac
                bez przerwy 5 godzin! (sic)
                Wiec joga na pewno cos daje...ale zdaje mi sie, ze aby sie odstresowac na jodze
                trzeba sie odstresowac inaczej smile)))

                Ja jezdze konno - to doskonale odstresowanie; w trakcie jazdy myslisz tylko o
                tym wielkim zwierzu pod Toba i uwazasz, zeby sie nie spłoszył, a po jeżdzie
                czujesz dodatkowy zastrzyk energii....

                Ale wiesz co Malina? Jak przychodzi do kolejnego cyklu i TEGO WŁAŚCIWEGO
                MOMENTU wygladam jak trzesący się barani ogon sad więc doskonale Cie rozumiem.

                Dobrze, że jesteście Wy i to formum - inaczej byśmy powariowały tłumiąc w sobie
                nadzieję i strach czy te "cholerne kreski" się pokażą w komplecie czy jeszcze
                nie tym razem.

                Ale co tam, idzie lato, słońce.... dużo słońca i wtedy zajdziemy w
                ciąże smile))))) czego Wam i sobie życzę!

                Bambi

                • malgosiak Re: A może jednak wakacje? Albo joga? Do Maliny 20.06.01, 15:35
                  Bambi zawsze mówię, że słońce dobrze działa na kobietę i mężczyznę. Mo mąz ma
                  zawsze lepsze plemniki latem. W zimie śpią. Buziaki, M.
                  • Gość: Malina Re: A może jednak wakacje? Albo joga? Do Bambi i Malgosiek IP: 157.25.86.* 20.06.01, 16:02
                    5 godzin!!! - wspolczuje jego partnerce. Nigdy nie zgodze sie na to, aby moj
                    maz zaczal uprawiac joge! No chyba, ze na emeryturze.

                    A co do zaleznosci parametrow nasienia od pory roku, to chyba sie z tym zgodze.
                    Zima bylo 15 mln a wiosna 42 mln (ciekawe ile bedzie w srodku lata?). Ale z
                    drugiej strony czy nie wystarczylyby zwykle nasiadówki w wannie z ciepla woda
                    lub noszenie "tam" mini elektrycznej poduszki. Co Wy na to?
                    Malina
                    • malgosiak Re: A może jednak wakacje? Albo joga? Do Bambi i Malgosiek 20.06.01, 16:28
                      Malina jesteś wspaniała. I z tym kochaniem się przez 5 godzin i z tą
                      poduszeczką. Pomysł.... wart rozważenia, ale tak naprawdę to przydałoby się :
                      mniej stresująca praca, mniej pestycydów i więcej kontaktu z żoną. Czytałam
                      niedawno, ze zaraz po wojnie przeciętny Europejczyk miał ok. 120 milionów pl.
                      Wyobrażacie sobie, prawie 10 razy więcej niż mój mąż. Gdzie te chłopy...
                      Włosy mi się jeżą jak sobie pomyślę jak będą się rozmnażac następne pokolenia.
                      Chynba w ogóle nie będą próbować naturalnie, tylko od razu hodowac zapładniać
                      się w szkle. M
                      • Gość: Mag Re: A propos ilosci IP: *.duke-energy.com 20.06.01, 19:56
                        Wg szwedzkich lekarzy (najlepsze medyczne zbiory statystyczne na swiecie) ilosc
                        plemnikow u Szwedow spadla o polowe od lat piecdziesiatych. Badania robione w
                        innych krajach eurpejskich i USA to potwierdzaja. Nie wiadomo, co jest
                        przyczyna, ale podejrzewa sie zanieczyszczenie. Co do cieplych kapieli i
                        poduszeczki: bron Was panie Boze. Te robaczki bardzo nie lubia wyzszych
                        temperatur niz 36.6, dlatego tez jadra dyndaja na zewnatrz, bo wewnatrz jamy
                        brzusznej jest 37. Nasz lekarz zawsze nakazywal mojemu mezowi cienkie majtki i
                        luzne spodnie. Co do wynikow w zimie, to po pierwsze wiekszosc czasu spedzamy w
                        dobrze ogrzanych wnetrzach, a po drugie ponowie nosza kalesony. Lepiej ich
                        wykapac w zimnej wodzie. A co do Stinga, to "krowa ktora duzo ryczy daje malo
                        mleka".
                        • Gość: Malina Re: Do Malgosiak IP: 157.25.86.* 21.06.01, 08:45
                          Czesc Malgosiek,
                          Odpisze z tego watku, bo jak dr Sowinska zacznie czytac wszystkie wypowiedzi to
                          nie starczy jej czasu na odpowiedzi.

                          Nie mialam jeszcze HSG bo ciagle cos mi wynajduja. Bralam ostatnio antybiotyki,
                          jednoczesnie pamietajac o lekach oslonowych, zaaplikowalam sobie ogromna liczbe
                          czopkow (to bylo na bakterie) i jeszcze profilaktycznie wzielam Orungal aby
                          usmiercic ewentualne grzyby. Oczywiscie zabiegi te wiaza sie z przestrzeganiem
                          zasad oziemblosci w sypialni.
                          Mam nadzieje, ze moja walka okaze sie skuteczna i wreszcie dowiem sie jak
                          wygladaja moje jajowody. Wynik bakteriologiczny w przyszlym tygodniu.
                          Pozdrawiam,
                          Malina
                          • malgosiak Re: Do Malgosiak 21.06.01, 13:54
                            Malina rozumiem Twój ból, bo ja też przez wiele lat miłam stan zapalny i
                            dopiero w Novum sprawdzili mi co tam mi siedzi i w jeden misiac wyleczyli.
                            Teraz znów musze zrobić ja i mąż bakteriologię, bo ona podobno jest ważna 4
                            miesiące. Drżę cała na myśl, że znów mogło mi się coś zalęgnąć i że kolejne
                            miesiące będą zmarnowane. No ale może nie... M.
                        • Gość: Ola Re: A propos ilosci do Mag IP: 212.244.46.* 21.06.01, 09:00
                          Dzięki za słowo zdrowego rozsądku smile
                          Jak twoje maluszki (dzieciątka)?
                          Moim marzeniem jest mieć bliżnięta, powiedz jak przechodziłaś ciążę i poród.
                          Czy było naprawdę ciężko?
                          Pozdrawiam
                          ola
                          • Gość: Amal A propos Stinga IP: *.gessel.com.pl 21.06.01, 09:56
                            Gdzieś czytałam, że Sting pytany o te 5 godzin (wedle innej wersji 7)
                            powiedział, że owszem, ale właczając w to obiad i czytanie książek smile))
                          • Gość: Mag Re: blizniaki i ciaza IP: *.duke-energy.com 21.06.01, 19:54
                            Ciaze mialam spokojna: zadnych nudnosci, cukier, cisnienie, wyniki krwi w
                            normie. Wszystkie badania genetyczne byly OK. Odmowilam badania amniocentesis -
                            nie wiem, jak sie to nazywa po polsku, ale jest to badanie wod plodowych na
                            syndrom Downa (mongolizm), bo prawdopodobienstwo dziecka z syndromem Downa po
                            trzydzistce jest jedno na tysiac, a prawdopodobienstwo poronienia po takim
                            badaniu jest jedno na dwiescie. Do osmego miesiaca gralam w tenisa i plywalam.
                            Pracowalam i prowadzilam samochod do ostatniego dnia przed porodem. Niestety, w
                            trzecim trymestrze stracilam apetyt, ale to zrozumiale, bo mialam dwoch facetow
                            siedzacych mi na brzuchu, w zwiazku z tym chlopcy dosc istotnie zwolnili tempo
                            wzrostu. Ostatnie miesiace ciazy wypadly mi na lato, ktore bylo wyjatkowo
                            upalne, wiec w nocy okrywalam sie mokrym przescieradlem. Chlopcy zdecydowali
                            sie przyjsc na swiat, a wlasciwie tylko jeden z nich, bo zeszly jego wody, o
                            miesiac wczesniej. Rodzilam we wspanialych warunkach: wlasny pokoj, maz przy
                            boku, mila pielegniarka (i plejada studentow, ktorzy przyszli ogladac porod
                            blizniakow). Trafil mi sie cudowny lekarz, ktory wlasnie byl na dyzurze; jesli
                            kiedys ogladalyscie "Cosby show", to ten lekarz wygladal i zachowywal sie jak
                            Cosby. Wylam z bolu i zarykiwalam sie ze smiechu. Trwalo to straszliwie dlugo,
                            bo 18 godzin, w koncu dali mi znieczulenie okolooponowe, bo zaczeli mnie
                            przygotowywac do cesarki. Ale lekarz sie uparl, ze urodza sie normalnie, i w
                            koncu ich wypchalam. Drugi urodzil sie nozkami do przodu. Byli bardzo mali: 2,2
                            kg i 1,8 kg, i nie umieli ssac (u blizniakow to ponoc dosc czeste). Pierwsze
                            miesiace byly totalnym koszmarem, bo nie wiem, czy spalam dluzej niz godzine.
                            Nie mielismy z mezem zadnej pomocy; przeszlismy przez to sami. Po 12 tygodniach
                            musialam wrocic do pracy, a chlopcy poszli do zlobka. Teraz maja prawie 6 lat i
                            sa kapitalnymi chlopakami. Wszystkim Wam zycze takich dzieci.
                            • Gość: Ola Re: blizniaki i ciaza IP: 212.244.46.* 22.06.01, 11:51
                              Mogę tylko pozazdrościć! smile
                        • malgosiak ciasne spodnie 21.06.01, 15:17
                          A mój małżoenek nie chce się mnie słuchać i chodzi w obcisłych
                          dżinsach.Strasznie mnie to wkurza, bo mówiłam mu o co chodzi, ale on twierdzi,
                          ze spodnie nie są ciasne. Na pewno... jak ja bym takie ząłożyła, to chyba bym
                          zwyniotowała . Ciasen to to , opina mu się na tyłku i w pasie. Chyba musze mu
                          kupić jakies letnie cienk9ie spodnie i nie dyskutować.
                          No to jak tam, która z nas pierwsza zajdzie w ciążę. M
                          • Gość: EwaP Re: ciasne spodnie i inne tematy IP: *.cofund.org.pl 21.06.01, 15:28
                            Ja swojemu już kupiłam. Na początku strasznie marudził ale teraz chodzi w nich bez przerwy. Masz rację, że
                            panowie strasznie uwielbiają ciasne dżinsy, ja też bym chyba zwymiotowała z takim ściśniętym brzuchem.
                            Mężowi koleżanki poprawiły się nawet wyniki jak po instrukcji lekarza zmienił sposób siadana, bez zakładania nogi
                            na nogę.
                            Ewa
                            Co do zajścia w ciążę to zostałam dzisiaj "pocieszona" w nOvum, że i tak 20% leczonych par i tak to się nigdy nie
                            udaje i nie wiadomo dlaczego, są to zazwyczaj pary z dobrymi wynikami. Co Ty na to? Optymistyczne - nie??
                            • malgosiak Ewa ,czytasz w moch myślach 21.06.01, 16:27
                              naprawdę nie sądzuiłam , ze ktoś może mieć podobne problemy. Coćby np. z mężem,
                              który nie chce nosić normalnych spodni i dzięki temu mieć zdrowych plemników.
                              Ta sprawa nie daje mi spokoju. Moze naprawdę mój kochany ma takie słabe wyniki.
                              A nogę też zakłada często jedną na drugą.Kurcze, ze też ja tego wcześniej nie
                              zauważyłam.... Musze mu natychmiast kupić noramlne gacie ( sorki za
                              obscenicznośc, ale to sa poważne tematy ).
                              Byłaś w N., napisz ( prywatną ) co Ci powiedzieli. Z tą staystyką to sama nie
                              wiem co o tym sądzić. Chyba lepiej wiedzieć co jest nie tak in dalczego się nie
                              zachodzi w ciążę niż wiedzieć, ze wszystko jest ok, a dziecka nie ma. Pomyśl,
                              jak bys była w takiej sytuacji, myśłałabyś, ze z Twoją głową jest coś nie ta. A
                              poza tym nie poznałabyś mnie i wszystkichj dziewczyn z Forum. Buziaki,M.
                              • malgosiak smutno mi Boze 21.06.01, 17:41
                                Właściwie to jestem załamana, bo przed chwilą koledzy z pracy rozmawiali o
                                ststku aborcyjnym ( słyszałyście na pewno). Zaczęli się śmiać i drwić z tego ,
                                nazywali go stskiem rzeźnią i łyżeczkownią( sic). Myślałam, że ich zabiję. A do
                                tej pory sądziłam, ze to ludzie na poziomie. Czy to tylko ja jestem
                                przewrazliwiona na punkcie zabijania płodu , bo sama przeszłam łyżeczkowanie po
                                obumarłej ciąży, czy to tylko nasze społeczeństwo jest głupie i niewrazliwe?
                                • Gość: mama Re: smutno mi Boze IP: 157.25.125.* 22.06.01, 10:29
                                  mam wrażenie, że Twoi koledzy zmienili by zdanie o
                                  aborcji gdyby zobaczyli w czterotygodniowym zarodku,
                                  wielkości łebka od szpilki, bijące serduszko!
    • Gość: Aśka Plemniki, plemnikami a jajeczka? IP: *.pai.net.pl 21.06.01, 21:24
      Wszyscy się zastanawiają, dlaczego mężczyźni mają coraz słabsze plemniki. A ja
      tak sobie myślę, że nie mam gwarancji, czy wszystkie moje
      pęcherzyki "wypuszczają" jajeczka. Niby wszystko wskazuje na to, że mam
      regularne owulacje: ból okołoowulacyjny, skok temperatury (przynajmniej wtedy
      gdy mierzyłam, teraz w dalszym ciągu wyczuwam coś jakby gorączkę po
      jajeczkowaniu, więc to chyba to?) i oczywiście badania ultrasonograficzne
      potwierdzające ten fakt.
      Ale gdyby się tak głębiej zastanowić, to właściwie takie USG wykazuje, że ..
      pękł pęcherzyk, ale czy było w nim jajeczko????
      Może my wcale nie produkujemy tyle jajeczek co nasze babki i prababki? Albo
      może i produkujemy, ale są tak słabe jak plemniki naszych mężów?
      Ale może czegoś nie doczytałam? Może się mylę?
      • Gość: Mag Re: Plemniki, plemnikami a jajeczka? IP: *.duke-energy.com 21.06.01, 22:38
        Kiedy staralismy sie o potomstwo, czytalismy z mezem kazdy naukowy artykul,
        ktory wpadl nam w reke. Teraz tez to sledze uwaznie, choc w pewnym sensie mnie
        to nie dotyczy. Wiekszosc wiedzy na ten temat, to osiagniecia ostatnich 20 lat,
        a i tak ciagle lekarze wiedza niewiele i czesto "wroza z fusow". Ostatnie
        odkrycia sa na poziomie molekularnym, ale to i tak niewiele daje. Jedynie co
        wiadomo, to to, ze w rozwinietych spoleczenstwach poziom bezplodnosci jest
        kilkakrotnie wyzszy, niz w spoleczenstwach o niskim poziomie rozwoju (poza
        Afryka, gdzie procent bezplodnosci jest najwyzszy ze wzgledu na wysoka
        zachorowalnosc na choroby weneryczne). Moze to cos ma wspolnego z wysoko
        tluszczowa dieta, stresem, higiena, diabli jeszcze wiedza co. Slyszalam nawet
        taka skrajna opinie, ze natura sama hamuje plodnosc, jesli organizm jest dobrze
        karmiony, bo w ten sposob zabezpiecza sie przed przeludnieniem. Wiadomo, ze
        ilosc plemnikow u mezczyzn spadla, a u kobiet wzrosla ilosc przypadkow
        endometriozy. Nawet jesli znajdziemy odpowiedz na takie pytania, to zawsze
        pozostaje to jedno, na ktore nie ma odpowiedzi: DLACZEGO JA.
      • Gość: Ola Re: Plemniki cd IP: 212.244.46.* 22.06.01, 09:40
        Niedawno zaiteresowałam się wynikami mojej drugiej połowy. Wiedziałam
        wcześniej, że są nieznacznie obniżone, ale nie wiedziłam o co chodzi...
        A chodzi o to, że przy innych praiwdłowych parametrach jeden jest zły:
        ruchliwość plemników: jedno badanie 35%, drugie 25% (a powinno być ᡪ%).
        Co jest grane? Miał ktoś taki przypadek?
        • Gość: EwaP Re: Plemniki cd IP: *.cofund.org.pl 22.06.01, 10:00
          Mój mąż też tak miał. Powinno być ok. 50%. Ale jednorazowe obniżone wyniki jeszcze o niczym nie świadczą.
          Może to być wynik złej bakteriologi (czy była też robiona) albo ogólnego lekkiego stanu zapalnego organizmu.
          Moim zdaniem trzeba powtórzyć badanie i dopiero potem się martwić. U panów wystarczy sauna, długa jazda
          samochodem albo za gorąca kąpiel poprzedniego dna aby wyniki były słabe.
          • Gość: Ola Re: Plemniki cd IP: 212.244.46.* 22.06.01, 10:17
            to były dwa badania w odstępie ponad rocznym (drugi wynik był gorszy),
            od czego zależy ruchliwość plemników?
            • Gość: EwaP Re: Plemniki cd IP: *.cofund.org.pl 22.06.01, 10:27
              Jeszcze raz zadam pytanie, czy była robiona bakteriologia? A druga rzecz jaka jest ilość plemników, czy
              obniżona ruchliwość ma rzeczywiście tak istotne znaczenie. Co do przyczyny jest dużo badań które można
              zrobić. Mój mąż był leczony ponad rok w nOvum i wyniki leczenia były bardzo dobre. Ale muszę powiedzie, że
              jego leczenie i badania przede wszystkim wymagały od niego wiele cierpliwości i naprawdę go podziwiam.
              Ostatecznie okazało się, że pierwotną przyczyną jego obniżonych wyników jest nosicielstwo CFTR wraz z
              powtarzającymi się zakażeniami bakteryjnymi. Po roku leczenia jego wyniki poprawiły się 15 razy.
              • Gość: Ola Re: Plemniki cd IP: 212.244.46.* 22.06.01, 10:35
                Nie Ewa, nie było badań bakteriologicznych. Dzięki za szybką odpowiedź!
                Pozostałe wyniki w obu badaniach są prawie identyczne; poj. ejak. 3ml, ilość
                20mln/ml, reszty nie pamiętam.
                • Gość: EwaP Re: Plemniki cd IP: *.cofund.org.pl 22.06.01, 11:01
                  Zróbcie bakteriologię ona może wiele wyjaśnić. Jeśli w nasieniu są leukocyty to na pewno jest infekcja. Trzymam
                  kciuki za Ciebie i Męża, wspieraj go, panowie nie są tak przyzwyczajeni do badań jak my.
                  Pozdrowienia,
                  Ewa
                  • Gość: Ola Re: Plemniki cd IP: 212.244.46.* 22.06.01, 11:48
                    Jeśli dobrze kojarzę to w jednym badaniu leukocytów nie było, a w drugim -
                    pojedyncze (?). Jednakże będzie miał niedługo następne badanie nasienia i będę
                    nalegać na bad. bakteriologiczne. Dzięki za radę.
      • astra13 JAskółka i gorące kąpiele 22.06.01, 09:47
        Kochane Forumkowiczki.Dzisiaj wleciała do nas do pracy jaskółka. Wię c
        wszystkie baby (nie znając mojej sytuacj)okrzyknęły że chyba komuś przyniesie
        dzidziusia. Od razu pomyślałam o sobie. Wprawdzie jaskółka to nie bocian i
        jedna wiosny nie czyni a wszak to już lato ale może coś się z tego wykluje
        czego i Wam życzę.
        Niestety ciężko mężowi mojemu zrozumieć,że gorące kąpiele mu szkodzą a potrafi
        godzinami pluskać sie we wrzątku. Dobrze że choć nosi luźne spodenki. Ale jemu
        to już chyba nawet okłady z lodu nie pomogą.
        Pozdrawiam A.
        • Gość: tosca pozdrowienia dla Bachy!! IP: 212.160.141.* 22.06.01, 13:50
          witaj po sesji na Karowej!
          jesli mnie pamietasz.. - moje HSG wykazalo "pewne" niedroznosci, prof. R.
          zalecil histerioskopie- tylko nie wiem, czy w celu dalszej diagnozy, czy aby
          zdrobic czystke w srodku?
          dzis bede w novum , nie wiem czy warto zawalczyc o inseminacje tej sytuacji
          pozdrawiam goraco!!!
          • Gość: Bacha Re: Niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 25.06.01, 00:00
            Witaj Tosca, milo Cie tu spotkac. Witam tez wszystkie pozostale dziewczyny. A
            teraz dla niewtajemniczonych krotki wyklad na temat tego, co sie ze mna dzialo
            gdy nie bylo mnie na Forum. Otoz trafilam do lekarza, polecanego zreszta jako
            bardzo skutecznego na innym forum. I tenze lekarz spojrzawszy na moje zdjecie
            HSG bezwzglednie zalecil mi zrobienie histeroskopii. Zdziwil sie nieco, ze przy
            takim zdjeciu ktos zrobil mi zabieg in-vitro i to dwa razy. Pytal zreszta
            wielokrotnie czy na pewno je ktos ogladal. A ogladalo je wielu, w tym
            oczywiscie prof. Sz. w Bialymstoku, ktory prowadzil dwa moje zabiegi. Nieudane
            zreszta. No i zrobilam te histeroskopie. Przypuszczenia profesora sie
            potwierdzily. Bylo fatalnie, albo jeszcze gorzej, a w kazdym razie zadne in-
            vitro nigdy sie nie moglo udac. Szkoda nadziei, czasu i pieniedzy. Mam zreszta
            nieodparte wrazenie, ze o pieniadze tu tylko chodzilo. Bo to, ze cos jest nie
            tak to na zdjeciu HSG widac golym okiem, a juz na pewno widzi to ktos kto sie
            zna. A moze sie nie zna ??? To tylko pogarsza sprawe. Dosc, ze z leczeniem i
            cala historia jestem w punkcie wyjscia. Mysle tylko, ze teraz moze juz byc
            tylko lepiej. W sumie to po tym jak zobaczylam na wideo przebieg histeroskopii
            to zamiast sie martwic bardzo sie ucieszylam, ze wreszcie sie cos znalazlo. Do
            tej pory slyszlam, ze wszystko jest OK i ze przyczyna jest pewnie gdzies w
            glowie. Jedno jest pewne do Bialegostoku juz nie pojade, no i to, ze stracilam
            bezpowrotnie troche cennego czasu. No ale lepiej, ze wszystko wyszlo teraz, a
            nie np. za 10 lat. No i plynie jeszcze z tego taka nauka, ze nasze Forum na cos
            sie przydaje, ze lekarze nie zawsze wiedza co robia, no i ze czasami potrafia
            zaszkodzic. W szpitalu na Karowej (uwazam zreszta ze bardzo dobrym) spotkalam
            sie z Tosca, ktora ma te same klopoty, tylko krotszy staz staran no i w zwiazku
            z tym wiecej energii. Serdecznie wszystkich pozdrawiam. Tosca co dalej?
            Bacha
            • Gość: Ola do Bachy IP: 212.244.46.* 25.06.01, 00:00
              No nareszcie jesteś! Próbowałam się z Tobą wcześniej skontaktować, ale mi się
              nie udało (mail się wrócił, a komórka nie odpowiadała). Rozumię, że miałaś
              ciężkie przejścia - i co to było? Napisz coś więcej, no i jak się czujesz.
              Życzę dużo zdrowia i pozdrawiam
              Ola
              • Gość: Bacha Re: Niepłodność - pomoc, do Oli i innych IP: 195.205.13.* 25.06.01, 00:00
                Dzieki za pamiec. Mnie rowniez milo jest znowu Was wszystkich ogladac (czytac).
                Czuje sie normalnie. Narazie jestem zadowolona, ze wiadomo o co chodzi. 10
                lipca odbieram wyniki, zaraz potem umowilam sie na wizyte do profesora. Mam
                tylko ogromny zal do dzialan poczynionych w Bialymstoku. Do tej pory bawi mnie
                pytanie czy komus pokazywalam swoje zdjecie HSG. Pytanie o tyle smieszne, ze
                przeciez sama sobie nie wymyslilam takiej formy badan i pokazywalam je kazdemu
                kto chcial. Strasznie jestm ciekawa tej drugiej wizyty, jakie beda plany
                leczenia, postepowania i w ogole. Ale ogolnie w tej beznadzieji czuje sie
                raczej optymistycznie. Jak bedzie dalej, nie wiem.
                Olu, co u Ciebie, moja poczta juz dziala. Milo by mi bylo gdybys cos napisala.
                Serdecznie pozdrawiam.
                Bacha
                • Gość: Iwona Re: Niepłodność - pomoc, do Bachy IP: 212.160.79.* 25.06.01, 00:00
                  Proszę napisz, co lekarz u Ciebie znalazł. Bardzo mnie to ciekawi, że w
                  Białymstoku to zlekceważyli. Ja osobiście mam macicę łukowatą(lekko dłuższe
                  rogi niż zazwyczaj), zewnętrznych rozmiarów prawidłową, wewnętrznie o mniejszej
                  pojemności, ale podobno do zajścia w ciążę OK, gorzej z donoszeniem.
                  Natomiast będąc w Białymstoku była tam dziewczyna z macicą niedorozwiniętą
                  dwurożną, bardzo zniekształconą, skręconą z widocznym jednym rogiem, drugi tak
                  długi, że przy histeroskopii nie dało się zlokalizować, gdzie się kończy, aby
                  zobaczyć maciczne ujście jajowodu z zaawansowaną endometriozą (fakt, że
                  wcześniej zoperowaną) i za pierwszym razem in-vitro tam zaszła w ciążę!!! A
                  poza tym wcześniej udrożniano jej jajowody i wycinano fragmenty jajników, bo
                  tworzyły się na nich torbiele i nie miała owulacji.Ale w tym wszystkim smutna
                  wiadomość-poroniła w 7 tygodniu i nie z powodu macicy, tylko z rozwojem zarodka
                  było coś nie tak. Także widzisz różnie to bywa.
                  Mam nadzieję, że u Ciebie da się wszystko ładnie wyleczyć i za jakiś czas
                  dzidziuś będzie jak się patrzy.
                  Całuski.
                  • Gość: Bacha Re: Niepłodność - do Iwony IP: 195.205.13.* 25.06.01, 00:00
                    Na razie znalezli tylko cale mnostwo polipow, zrostow, stanow pozapalnych no i
                    endometrium jak u 50-cio latki. Widzialam to w stanie nakreconym na video, nic
                    przyjemnego. Podobno to ladnie usuneli, wyczyscili, pobrali material do
                    zbadania i czekam na wyniki. Z tym co bylo nic by sie nie dalo zrobic. A po
                    wynikach i po mojej wizycie okaze sie co robic dalej, zeby bylo dobrze. Pewnie
                    czeka mnie rowniez wizyta w Lodzi, no a pozniej, jesli bedzie taka potrzeba to
                    pewnie pojde do Novum. W Bialymstoku niestety zalecaja niewiele badan.
                    Niektorych to cieszy i z tego powodu uciekaja z NOvum (spotkalam takie u prof.
                    Sz.). Generalnie wszyscy sa kwalifikowani do in-vitro. O dziwo moje USG w
                    Bialymstoku (a mam ich cala kolekcje) i USG na Karowej to dwa prawie odlegle
                    obrazy. W tych z Bialegostoku nie ma mowy o zrostach, w tym z Karowej jest na
                    pierwszym miejscu (jeszcze przed histeroskopia) widoczne podejrzenie o ich
                    obecnosc (potwierdzone w badaniu). W Bialymstoku nikt sie nie zastanowil czy
                    moja macica jest w ogole gotowa przyjac zarodek, a jak sie okazalo nie bylo na
                    to cienia szansy. Co wiec z tego, ze na wlasna reke zaczelabym robic szereg
                    innych badan (typu przeciwciala i inne) skoro nie bylo sprzyjajacych warunkow.
                    Mogli mi transferowac 10 zarodkow zamiast 3 wiedzac, ze i tak z tego nic nie
                    bedzie. Troche to okrutne. Pisze to nie po to, zeby kogos zniechecic do
                    Bialegostoku, tylko po to, zeby kazda z nas wiedziala, jeszcze przed
                    transferem, zeby caly organizm przygotowac do przyjecia zarodka. Co z tego, ze
                    czasami uda sie wyprodukowac 20 jajeczek. Niech bedzie jedno, ale dobre, no i
                    zeby mialo szanse za rozwoj. Tyle. Ja niczego wiecej nie oczekuje od lekarzy. A
                    statystyki mnie nie interesuja, bo jak na razie to osiagnelam 200% porazki i
                    jak ktos mi mowi, ze klinika cieszy sie chcby 30% skutecznoscia to i tak dla
                    mnie niewiele z tego wynika. Machanie pacjentom przed oczami statystykami to
                    demagogia i bicie piany. Trzeba powiedziec prawde, a nie powolywac sie na dane
                    statystyczne. Tobie i wszystkim zycze powodzenia. Bacha
                    • malgosiak do Bachy 25.06.01, 00:00
                      Cześć Bacha, miło Cie było poznać. Mam nadzieję, że szybko lekarze naprawią to
                      co spaprali w Biąłymstoku i że odzyskasz stracony czas. Szkoda, ze pieniedzy
                      nie da się odzyskać. Chociaż zastanawiam sie czy n9ie dało by się skontaktować
                      z panem Sz. i zapytac go na jakiej podstawie robił Ci in vitro. Mam nadzieję,
                      że sabat 2 odbędzie się. Moze zdążymy przed 6 lipca, bo wtedy idę na urlop. M.
                    • Gość: Aśka do Bachy IP: 217.97.178.* 25.06.01, 00:00
                      Cześć Bacha, jestem w lekkim szoku, bo jeśli jest więcej takich przypadków, że
                      lekarze zlecają nam wykonanie badań, których WYNIKÓW NIE POTRAFIĄ ODCZYTAĆ, to
                      po co to wszystko????? Żebym miała bogatą dokumentację?????
                      Dzięki, że się podzieliłaś z nami swoim doświadczeniem. Na pewno skorzystam!
                      • malgosiak jeden zero dla Novum 25.06.01, 00:00
                        Nie to żebym podsycała podziały,ale Biłąystok trochę stracił w moich oczah po
                        przejściach Bachy. I właśnie o to chodzi, zebyśmy sobie przekazywały takie
                        informacje i uważały na badania. Wniosek- zawsze trzeba pytać po co to? Buziaki
                        dla bachy. M.
                • Gość: Iwona Re: Niepłodność - pomoc, do EwyP IP: 212.160.79.* 25.06.01, 00:00
                  Ewo.
                  Byłam w Łodzi i "na własną rękę" zrobiłam badania immunologiczne. Bodajże we
                  środy w Gynemedzie (rano) robią badania na MLR (trzeba wcześniej zadzwonić i
                  się zapowiedzieć), a o 13 robią badania w Gamecie na przeciwciała
                  antykardiolopinowe i IMK-Limfocyty. Można też tu zrobić badania na przeciwciała
                  antyplemnikowe tak "za jednym zamachem". Ja po prostu pojechałam i
                  powiedziałam, że chcę te badnia zrobić. Wyniki już mi przysłali do domu (trzeba
                  im dać zaadresowane koperty ze znaczkami). To tyle. Teraz 5 lipca jadę na
                  wizytę do prof. Malinowskiego. Gdy robiłam badania laborantki były trochę
                  zdziwione, że ja tak sama robię te badania bez skierowania, ale po co miałam
                  czekać, przynajmniej na wizytę pojadę z czymś konkretnym, a nie po sam świstek,
                  że te badania muszę zrobić, bo z tego co wiem zestaw, jaki zrobiłam jest
                  standardowym zalecanym. Aha jeszcze jedno przeciwciała antyplemnikowe,
                  antykardiolipinowe i IMK-Limfocyty można robić u obojga małżonków, ja zrobiłam
                  tylko u siebie, bo antyplemnikowe mąż już miał zrobione wcześniej, a do in
                  vitro, to tylko ja potrzebowałam antykardiolipinowe i Limfocyty.
                  Wyniki już mam-tylko MLR wyszedł nie najlepiej, reszta jest OK-podają normy na
                  wynikach. Jadę do profesora, żeby mnie zaszczepili do in-vitro.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: EwaP Re: Niepłodność - do Iwony IP: *.cofund.org.pl 26.06.01, 00:00
                    Piękne podziękowania za informację, mam nadzieję, że dzięki niej zyskam miesiąc. Chętnie pomęczyłabym Cię
                    jeszcze, czy możesz podać jakiegoś maila albo nr telefonu gdzie mogę zadzwonić wieczorem i spokojnie
                    pogadać. Jeśli nie chcesz publicznie to podaję swoją komórkę 0 602 75 65 87, zadzwoń proszę,
                    EwaP
          • Gość: EwaP Re: pytanie do Iwony IP: *.cofund.org.pl 25.06.01, 00:00
            Napisz proszę czy udało Ci się zrobić badania immunologiczne w Łodzi, a jeśli tak to jakie i w jaki sposób. Jestem
            zapisana do Profesora Malinowskiego na sierpień a nie chce mi się czekać bezczynnie tyle czasu. Jeśli możesz
            to opisz dokładnie co i jak udało Ci się załatwić.
            EwaP
    • Gość: Aśka List z Ministerstwa Zdrowia IP: 217.97.178.* 25.06.01, 00:00
      Dzisiaj dostałam odpowiedź z MZ (pamiętacie, zaczęło się od maila do
      prezydenta). Nie będę przytaczać całej treści, tylko niektóre cytaty. Otóż z
      listu dowiedziałam się, że cyt.: "inseminacja, in vitro - z medycznego punktu
      widzenia nie są metodą leczenia niepłodności, bowiem w przypadku leczenia
      niepłodności leczy się jej przyczynę. Zabieg in vitro mie jest zabiegiem
      leczniczym, ponieważ z zasady nie może doprowadzić do wyleczenia z
      bezpłodności, stąd nie może być kwalifikowany jako świadczenie zdrowotne. W
      związku z tym techniki rozrodu wspomaganego nie przysługują ubezpieczonym z
      tytułu ubezpieczenia zdrowotnego."
      Myślę, że powinnyście wiedzieć, że, cyt.: "Ubezpieczeni mają dostęp, w ramach
      środków finansowych posiadanych przez Kasy Chorych do usług medycznych
      związanych z leczeniem niepłodności (niepłodność kobieca związana z brakiem
      jajeczkowania, niepłodność kobieca pochodzenia jajowodowego, niepłodność
      kobieca pochodzenia szyjkowego, niepłodność kobieca związana z czynnikiem
      męskim oraz niepłodność kobieca nieokreślona). Ubezpieczeni mają zapewnione
      badania diagnostyczne ambulatoryjne i szpitalne w celu ustalenia przyczyn
      bezpłodności oraz leczenie."
      Poza tym było coś o tym, że środki finansowe posiadane przez Kasę Chorych
      cyt.: "powinny odpowiadać aktualnej wiedzy i praktyce medycznej oraz nie
      powinny przekraczać granic koniecznej potrzeby."
      Na koniec pani Dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Zdrowotnych powiadomiła mnie,
      że moje pismo zostało przekazane do Departamentu Zdrowia Publicznego MZ.
      Komentarze pozostawiam Wam...
      • Gość: AGA Re: List z Ministerstwa Zdrowia IP: 217.153.35.* 26.06.01, 00:00
        Przede wszystkim dzięki Aśka za inicjatywę jaką podjęłaś i choć skutek był do
        przewidzenia warto dobijać się i robić dużo szumu wokół tej sprawy.
        Oczywiście nie zgadzam się z interpretacją MZ, że "inseminacja, in vitro - z
        medycznego punktu
        widzenia nie są metodą leczenia niepłodności, bowiem w przypadku leczenia
        niepłodności leczy się jej przyczynę” – bo o ile w tym zdaniu jest jakiś sens,
        to IVF po prostu jest jedyną deską ratunku. To tak jakby leczyli np. chorą
        nerkę ze składek ubezpieczniowych, ale już przeszczep jako jedyna już deska
        ratunku musiałby być opłacany z własnej kieszeni. A poza tym, niech im będzie,
        nie refundują ins. i IVF, a leki ? Przecież wszystkie leki stymulujące – o czym
        mowa w ich piśmie "Ubezpieczeni mają dostęp, w ramach
        środków finansowych posiadanych przez Kasy Chorych do usług medycznych
        związanych z leczeniem niepłodności (niepłodność kobieca związana z brakiem
        jajeczkowania, niepłodność kobieca pochodzenia jajowodowego, niepłodność
        kobieca pochodzenia szyjkowego, niepłodność kobieca związana z czynnikiem
        męskim oraz niepłodność kobieca nieokreślona)” – nie są objęte ubezpieczeniem o
        czym wie każda z nas przechodząca całą procedurę przygotowania do IVF i po
        samym zabiegu.

        Może przygotujemy wspólnie odpowiedź na odpowiedź MZ – wg mnie warto dyskutować
        i zarzucać ich naszą korespondencją, tyle chyba na razie możemy zrobić ?


        • Gość: Bacha Re: List z Ministerstwa Zdrowia IP: 195.205.13.* 26.06.01, 00:00
          No jasne, ze powinnismy pisac. Pierwsza odpowiedz z MZ jest dobrym znakiem, bo
          to znaczy, ze ktos musial nad tym chwile pomyslec i po konsultacjach dac
          odpowiedz negatywna. Z cala pewnoscia zdaja sobie jednak sprawe, ze do konca
          nie maja racji i ze w ramach LECZENIA nalezaloby refundowac koszty wielu lekow
          (nietanich niestety).
          Dzieki wszystkim za wsparcie. POzdrawiam. B.
          • Gość: tosca do achy - i nas wsystkich IP: 212.160.141.* 26.06.01, 00:00
            uwazam, Bachu, ze nie mozna zostawic w nieswiadomosci lekarzy w bialymstoku -
            oni POWINNI wiedziec, ze nie moga bezkarnie, w pogoni zastatystyka i forsa (
            kt, z definicji jednak sie im nalezy) ignorowac cienia watpliwosci co do
            zdrowia pacjentki i jej gotowosci do ryzykownego dla zdrowia zabiegu jakim jest
            in-vieto!!
            wiem, ze ciezko Ci myslec w tych kategoriach, ale moze nawet w tej chwili
            robia to samo dziewczynie, kt. jest zle przez niech zdaignozowana, nie mowiac
            juz o wszytskich nas tutaj
            chce powiedziec, ze mam wielka nadzieje, ze Twoj kosztowny w kazdym wzgledzie
            przyklad moze w duzym stopniu zwiekszyc bezpieczenstwo nastepnych pacjentek i
            sprawic, ze z wieksza ostroznoscia iszacunkiem bede podchodzic do Czlowieka
            naszego pokroju
            Oni ( lub on) musza wiedziec, ze biora odpowiedzialnosc za to , co robia
      • Gość: Ola Re: List z Ministerstwa Zdrowia IP: 212.244.46.* 26.06.01, 00:00
        Z samej definicji niepłodności wynika, że jest to choroba, która pojawia się w
        związku dwojga ludzi i polega na niemożności posiadania potomstwa. Moim zdaniem
        każdy instrument, który służy do zmiany tego stanu (wyleczenia - czyli
        posiadania potomstwa) jest środkiem leczniczym i powinien być refundowany. Ale
        te oszołomy in vitro nie zaakceptują, bo jest sprzeczne z nauką Kościoła! I na
        nic nasze prośby... Siła wyższa! Jednak "opłaca" nam się robić szum w prasie
        ponieważ gdy zmieni się parlament, co za tym idzie - rząd, wówczas mamy większe
        szanse. Mam zamiar skontaktować się z organizacjami kobiecymi związanymi z SLD
        być może coś pomogą, albo chociaż podpowiedzą jaką drogę (metodę) obrać.
        Pozdrawiam Was wszystkie
        Ola
      • Gość: tosca Re: List z Ministerstwa Zdrowia IP: 212.160.141.* 26.06.01, 00:00
        chetnie sie przylacze do akcji zainteresowania naszym probrlemem min dr.
        1/ - czy jest wsrod nas prawniczka/k?
        2/ - nalezy odroznic pojecia: bezplodnosc od nieplodnosci ( to 1 -
        nieuleczalny/nienaprawialny stan -2 - uleczalny/naprawialny - np. poprzez
        inseminacje)
        3/- argument: trzeci rok przyrostu ujemnego ludnosci w Polsce ( dane z GUS) -
        konsekwencje: za 5 lat kazdy absolwent szkol bedzie musial utrzymac ok3 -4
        rencisto/emerytow - czym dalej tym gorzej
        4/ - jesli inseminacja i in-vitro nie jest leczeniem, to leczeniem nie jest
        rozwniez - przepraszam chorych- pprzyszywanie palca, przeszczep, - nawet
        proteza! - latwo, mysle, fachowo zbic tezn argument - b przeciz z jedna reka,
        noga, nerka, bez palca -tez mozna dalej zyc!!!
        5/ - leki stymulujace - to sprawa absulutnie i szybko do wygrania
      • malgosiak plan działania 26.06.01, 00:00
        Asiu ukłony w Twoją stronę za rozpętanie malej burzy. na razie niewiele mozemy
        zronić, bo zmienia się niedługo ekipa i ówczesna nie jest zainteresowana
        jakimikolwiek ruchami w tej sprawie. Ale nie mozna rezygnować.Robiłam wtwiad w
        pracy jak najlepiej ich podejść i moja propozycja jest następująca: żeby
        ktokolwiek chciał z nami rozmawaiać czy pokazywac nas przed kamerą, musimy być
        jakimś stowarzyszeniem. Mozna je założyc bez problemu. Wtedy należy uderzać co
        jaiś czas do MZ Z PISMEM, bo wtedy muszą odpowiedzieć w ustawowym terminie. Co
        jakiś czas trzeba pokazać się w TV i powiedzieć, zę jest istniejemy i nie damy
        się zbyć. Równocześnie trzeba się spotkać z jakimiś babkami z SLD i podjudzić
        je trochę. Z załatwieniem telewizji np. Anki Lis ( teraz Jędrzejewskiej )z
        TVN , która oststnio robiła materiał o Novum nie będzie problemu, znam ją
        osobiscie i jak nie będzie akurat ciekawszych tematów, na pewno to chwycą. Z
        kontaktem z babkami z SLD też nie będzie problemu, zawsze się zanjadzie jakaś,
        która będzie chciala się popisać, ze coś tobi dla kobiet. Co do stowarzyszenia,
        to sama go nie założę. Musi być przynajmniej 14 innych chętnych. Nie wywalczymy
        refundacji in vitro i miom zdaniem inseminacji. Jedynie leki, to jest w zasięgu
        ręki. Warto o tym pomyśleć, zastanówcie się. M.
        • Gość: EwaP Re: plan działania IP: *.cofund.org.pl 26.06.01, 00:00
          Małgosiu, jedno stowarzyszenie już trenowałam. Deweloper padł i musieliśmy sami zakończyć budowę.
          Skończyło się stowarzyszeniem (byłam członkiem zarządu) i na końcu sukcesem, budynek powstał. Po drodze
          narobiliśmy trochę szumu, kilka wywiadów w prasie i TV. Pierwszy nasz wywiad będziemy miały już we
          wrześniu a co dalej?
          Do stowarzyszenia trzeba najpierw przygotować statut (czy jest wśród nas prawnik?) a potem listę członków
          założycieli (min. 15) i to wszystko złożyć w sądzie. Jest jeszcze problem z siedzibą - trzeba podać jakiś adres.
          Najlepiej jednak jak by się znalazł jakiś życzliwy prawnik. Czy kogoś takiego macie????
          • malgosiak pytanie 26.06.01, 00:00
            Ewo i inne baby, w ogóle musimy zobie zadać pytanie czy chcemy się w to bawić.
            Czy mamy siłę i czas. Nie to żebym zniechęcał,ale ja zawsze działam na hurra,
            więc tym razem uważam, ze trzeba się porządnie zastanowić. Ewo juz Ci odpisuję
            priva w D. M.
            • Gość: Marta Re: pytanie IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.01, 12:14
              Co za glupie pytanie czy my mamy sile? A kto wytrzymal HSG, laparoskopie,
              kolejne inseminacje i niepowodzenia. My nie mamy sily?
              Jedyny problem to tylko zebranie sie razem w jednym miejscu bo przeciez
              jestesmy rozsiane po calym kraju.
              A prawnik pewnikiem sam sie znajdzie. Przeciez niektorzy prawnicy tez sie nie
              moga doczekac na dzidzie
        • Gość: Ola Re: plan działania IP: 212.244.46.* 26.06.01, 00:00
          po 1` inseminację można zrobić na kasę chorych
          po 2` radzę ostrożność w wypowiadaniu się na tematy polityczne, ze względu na
          konieczność zainteresowania naszą sprawą ugrupowania pro polityczne (Małgosiu -
          ja jestem babką z SLD... ale jako członek nie mam większego pola manewru)
          po 3` fajnie by było zrobić program, ale ja nadal mam problem z publicznym
          objawieniem się
          • Gość: Iwona Re: do EwyP i Bachy IP: 212.160.79.* 26.06.01, 00:00
            Ewa. Bardzo chętnie służę Ci informacją. Mój mail:
            Iwonkaa@poczta.arena.pl
            Dzięki Bacha za wyjaśnienia. Tak sobie pomyślałam, że
            dobrze, że ja histeroskopię miałam zrobioną przed in-
            vitro, bo aż mnie ciarki przeszły, gdy pomyślałam,
            jaki horror bym teraz przeżywała myśląc: a może ja też
            to mam. U mnie kamerką wszystko wyglądało ładnie, też
            widziałam. Uff na szczeście.
            Powiem Ci w sekrecie, że należę do osób szukających
            dziury w całym, więc w mojej kolekcji znajdują się
            prawie wszystkie badania robione w niepłodności i na
            pewno wszystkie, które mogłyby wyjaśnić niepowodzenia
            in-vitro. Lekarze czasami odbierają mnie jako
            natrętną, ale męczę ich zawsze do momentu, dopóki nie
            postawię na swoim i nie zlecą mi choćby
            najwymyślniejszego badania, byle było dostępne w
            naszym pięknym kraju. Jeżeli nie zlecą, taranuję
            ośrodki sama (patrz Łódź)
            Dobrze, że znalazłaś specjalistę, który przynajmniej
            umie Ci pomóc i mam nadzieję, że po leczeniu nie
            będzie Ci już potrzebne in-vitro, a dzidziuś pojawi
            się siłami natury, czego Ci z całego serca życzę.
            Ja niestety jesienią wybieram się do Białegostoku,
            mimo wszystko. Nie ukrywam, że pieniądze tu przeważyły
            szalę, bo są najtańsi, ale chyba sobie jakoś z nimi
            poradzę, żeby mnie nie "wyrolowali" jak Ciebie.
            Ostatnio jakoś mi się udało dogadać, bo nie chcięli
            zrobić ICSI-podobno mąż miał wyjątkowo dobre wyniki
            tego dnia (stanął chłopak na wysokości zadania hi,
            hi), ale uparłam się, że płacę, to chcę ICSI, bo
            rozmawiałam z panią, która miała 14 komórek, a podczas
            zwykłego IVF żadna się nie zapłodniła, więc ja
            zdesperowana wiedząc, że przy ICSI takiego przypadku
            można uniknąć nie dałam za wygraną, szczególnie, że
            miałam tylko 8 komórek, z czego 6 tylko dojrzałych.
            Tak więc otrzymali 3 śliczne zarodki, a tak mogło nie
            być ich wcale. No ale cóż nie powiodło się. To tyle
            moich wywodów, a miałam na celu ośmielić Nas tu na
            forum, że to my mamy wymagać, bo to o nasze ciało i
            finanse chodzi.
            Trzymajcie się.
            • Gość: Hathor Re: Stowarzyszenie IP: 213.76.41.* 26.06.01, 00:00
              Kochane,
              my juz tworzymy stowarzyszenie i to najpiekniejsze jaki moze byc - do mnie
              czesto pisza dziewczyny, ktore nigdy na forum sie nie objawily, co moge to
              pomoge - mysle ze Wy robicie dokladnie to samo.
              Mozemy to dodatkowo (poza forum) rozwijac jako stowarzyszenie wirtualne poprzez
              wlasna strone www i emialowe odpowiedzi, sadze ze kazda damska gazeta to
              zareklamuje za friko. Dla mnie istotne jest opracowanie schematu dzialanie
              leczenia nieplodnosci, wytlumaczenie listy badan, ktore musze wykonac do IVF i
              wiedza, wiedza, wiedza. O lekarzach, klinikach, lekarstwach. I do tekiej pomocy
              mysle ze mozemy zmusic Ministerstwo. Na kase w tym stanie gospodarki nie
              liczylabym, ale na ustawodawstwo chroniace nas przed konowalami owszem.
              W ten sposob unikniemy organizacji, prawnikow ale byc moze pomozemy paru
              skolowanym, oszukanym parom - a o to mnie najbardziej chodzi.
              Wiec sprawdze mozliwosci prawne (mam w rodzinie prawnika) ale tymczasem pytam
              czy jest wsrod nas ktos kto pomoglby nam zobic wlasna www.
              • astra13 Re: Stowarzyszenie 27.06.01, 00:00
                DZiewczyny !
                Bardzo bardzo podoba mi się Wasz pomysł. I bardzo bardzo chetnie wezmę czynny
                udział udział w jego realizacji. Niestety nie jestem ani prawnikiem ani nie
                znam sie na tworzeniu stron www choć to podobno jest bardzo proste.
                Mogę Wam pomóc za to od strony chemicznej.
                Podejrzałam ,że Joanna ma w adresie serwera "wi.tuniv..." co niewątpliwie
                oznacza wydział informatyki . Może by tak spróbować.

                Ewa! znalazłam odpowiedzz na twoje pytanie odnośnie badań na chlamydie.
                Poszperałam, poszperałam i okazuje się że obecność chlamydii ma negatywny wpływ
                na powodzenie zabiegów sztucznego zapłodnienia. Znalazłam to w pracach
                badawczych PAM . POza tym powoduje u mężczyzn brak ruchliwości plemników. O
                wpływie na ilość nie było informacji.
                A.
              • Gość: AGA Re: Stowarzyszenie IP: 217.153.35.* 27.06.01, 00:00
                Bardzo podoba mi się pomysł ze stroną internetową, jako forum wymiany poglądów,
                choć osobiście uważam, obserwując rozwój obecnej dyskusji, że z czasem możemy
                się same zapętlić we własnych poradach. Każda z nas najczęściej wie tylko tyle,
                ile sama przeszła + to co opowiedzą jej inne – uważam, że jest to bardzo cenne
                i pożyteczne dla nas wszystkich (ja też śledząc doświadczenia innych z nich
                korzystam – w rozmowach z lekarzem, w poszukiwaniu innego lekarz itp.), ale nie
                wystarczające. Dlatego uważam, że oprócz wymiany opinii, bardzo pomocne byłoby
                stworzenie czegoś takiego, jak proponuje GW – pytania do eksperta – specjalisty
                ds. niepłodności, androloga i psychologa – oczywiście jeśli w ogóle udałoby się
                kogokolwiek rozsądnego znaleźć i przekonać do tej inicjatywy.
                Mam natomiast mieszane uczucia, co do ewentualnej pomocy MZ przy ustalaniu
                lekarzy, klinik czy lekarstw. Wynika to z moich bardzo liberalnych poglądów, a
                mianowicie uważam, że państwo nie powinno ustalać kto jest dobry a kto zły, bo
                niby jak to ma zrobić ? – urzędnik nie jest w stanie ocenić, kto dobrze leczy i
                czym powinno się leczyć, dlatego nie wierzę, że państwo zrobi coś lepiej niż
                my, najbardziej tym zainteresowane. Najważniejsze, żeby państwo nie
                przeszkadzało (na początku roku np. zabroniło sprowadzać Utrogestan, za który
                ja płacę pełną wartość). Obecnie klinik nie ma zbyt wiele, a jeśli będą
                powstawać to z czasem będzie po prostu rynkowa eliminacja, jeśli okaże się, że
                są słabe. Poza tym nawet w tej samej klinice mogą być lekarze dobrzy i gorsi.
                Myślę, natomiast, że nasze doświadczenia, im więcej tym lepiej, choć często są
                bardzo subiektywne to stanowią bardzo dobrą bazę informacji, którymi można się
                wspomagać przy dokonaniu wyboru lekarza i kliniki, i chyba niektórym już to
                pomogło.
                • Gość: Bacha Re: Stowarzyszenie IP: 195.205.13.* 27.06.01, 00:00
                  Po pierwsze polecam dzisiejsze Wprost str 82. To juz cos, bo zaczyna sie
                  normalnie mowic o problemie. Po drugie dzisiaj dostane do przeczytania tekst ze
                  Zwierciadla. Dam zanac jak tylko bede go miala. PO trzecie Stowarzyszenie OK,
                  ale bylabym ostrozna w szukaniu poparcia u Pan z SLD. Jakkolwiek wiele z tych
                  osob to madre kobiety niemniej jednaj szyld SLD i nasz problem w naszym
                  prokatolickim kraju moze przyniesc skutek odwrotny do zamierzonego. Mocno
                  zdewociale spoleczenstwo zacznie nas postrzegac jak feministki chcace dotacji
                  do nie przymierzajac operacji plastycznej. Pamietajcie, ze oprocz par z
                  problemem z duzych miast jest bardzo duzo par w malych miasteczkach, ktorym
                  taka etykietka moze bardzo zaszkodzic. Ksiadz wyklnie, rodzina sie odwroci, a
                  my i tak bedziemy zajeci swoim problemem i im nie pomozemy. Dlatego wydaje mi
                  sie, ze kojarzenie problemu nieplodnosci z jakimkolwiek ugrupowaniem
                  politycznym nie ma sensu. Problem jest ponadwyznaniowy i ponad podzialami
                  politycznymi. Stowarzyszenie moze miec charakter spoleczny i w gruncie rzeczy
                  lepiej dla wielu bedzie jesli madra i skuteczna informacja uzyskamy sympatie
                  kosciola. Nie zaszkodzi na pewno, a niechec wynika z nieznajomosci tematu.
                  Kiedys rozmawialam z moim bardzo dobrym znajomym skoadinad bardzo madrym
                  czlowiekiem, na temat mojego problemu. Rzucilam od niechcenia, ze pojde do
                  samego diabla, zeby tylko miec dzieci. Popatrzyl na mnie roztropnie i
                  powiedzial, ze po dzieci raczej nalezaloby isc do Boga. Nie jestem gleboko
                  religijna, ale dotarlo. W tym wszystkim trzeba zachowac umiar i spokoj. A
                  mieszanie polityki (agresywnej i zaklamanej bez wzgledu na orientacje) moze
                  tylko zaszkodzic. Nie zrozumcie mnie zle, ale lepiej sie jeszcze nad tym
                  zastanowic. Na razie wydaje mi sie, ze sprawy ida w dobrym kierunku, powinny
                  byc raczej traktowane lagodnie i ze zrozumieniem i bez politycznych hasel.
                  Co do listu z MZ to idac za ciosem napisalabym list. W tresci ich listu jest
                  furtka, ktora nalezaloby wykorzystac. Napisalabym tak: Dziekujac za udzielenie
                  mi nalezytych informacji na temat mozliwosci refundacji leczenia nieplodnosci
                  prosze o wyznaczenie mi procedury refundacji kosztow poniesionych przeze mnie
                  na LECZENIE. Zabieg in-vitro byl bowiem poprzedzony nastepujacymi krokami
                  leczenia (tu szczegolowy opis, leki i ich ceny). Jednoczesnie pragne
                  poinformowac, iz wiedza autora listu na temat leczenia nieplodnosci i zabiegu
                  in-vitro jest wielce powierzchowna i spychajaca na margines problem, ktory
                  dotyka spora czesc naszego spoleczenstwa. W zwiazku z tym jednak, iz Panstwo
                  Polskie deklaruje szeroko pojeta polityke prorodzinna prosze o zajecie sie
                  zagadnieniem i wlaczenie kosztow leczenia nieplodnosci do systemu ubezpieczen
                  spolecznych. Odmowienie takiej mozlieowsci bedzie dla mnie jak i dla wielu
                  osob, jednoznaczne z odmowieniem mi - obywatelowi Polski - mozliwosci leczenia,
                  co z kolei narusza moje obywatelskie prawa i kwalifikuje sie do Rzecznika Praw
                  Obywatelskich lub Trybunalu Praw Czlowieka. Pozostaje z glebokim szacunkiem itd
                  (dobrze, zeby list zawieral jak najwiecej informacji medycznych, bardzo
                  konkretnych i rzeczowych, trzeba sprawdzic, czy Konstytucja mowi cos na temat
                  obowiazkow Panstwa i praw obywateli w zakresie dostepu do uslug medycznych i
                  polityki zdrowotnej panstwa). Ktos sie tym w MZ musi zajac, bo urzedy
                  obowiazuje okreslona procedura. Tyle na teraz i lacze pozdrowienia.
                  Bacha
                  • Gość: tosca Re: Stowarzyszenie IP: 212.160.141.* 27.06.01, 12:50
                    przyszlo mie do glowy, ze jesli sie nie myle, wlasnie na Slowacji weszla ustawa
                    dot. oplatnosci za in-vitro - tzn. chodzilo o to, ze in vitro ma byc
                    nieodplatne tylko dla mezatek - co oznacza ze jednak w ramach ubezpieczenia.
                    Bede chcaiala dotrzec do procesu argumentacji, ewentualnie kontakt do
                    srodowiska. ktore pewnie wlaczylo dluzszy czas, aby sprawa nieplodnsci i jej
                    lecznia stala sie predniotem ustawy - moze nam to pomoze...
          • Gość: Marta Re: plan działania IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.01, 12:17
            Ola gdzie mozna robic inseminacje refundowana przez Kase Chorych?
            Znasz szpital z ktorym jakakolwiek kasa podpisala kontrakt na inseminacje.
            Jezeli tak to jest to precedens w skali kraju?
        • Gość: Ava Re: plan działania IP: *.radio-merkury.poznan.pl 30.06.01, 08:57
          Zgadzam się z Wami dziewczyny - walczyć trzeba.Z tą odpłatnością za inseminacje
          to nie do końca jeat tak, że trzeba o nie walczyć. One są bezpłatne ( jeśli
          nasienie jest męża ) w szpitalach państwowych - np. w Poznaniu. Trzeba tylko
          parę dni pobyć w szpitalu, a nie robić ambulatoryjnie. Płaci siętylko w
          przypadku dawcy, no i za leki.W prywatnych klinikach płaci się za samo podanie
          i to niemało.
    • wrona Re: niepłodnosc -06.06.01 27.06.01, 12:31
      Pozdrawiam Wszystkie Panie. Jestem z Wami i popieram wszelkie inicjatywy
      odnośnie nagłośnienia sprawy niepłodności (list do p.Prezydentowej), myślę że
      nie mamy jak dotąd wielkiej siły przebicia. Dobrze by było jak najwięcej rozmów
      na ten temat wszędzie. Nie dajmy o sobie zapomnieć. Jeśli chodzi o
      Stowarzyszenie jestem gotowa się przyłączyć.
      Jestem na etapie leczenia infekcji, która hamuje moje dalsze poczynania.
      Następnym krokiem mojego leczenia (6 lat) jest HSG, DOPIERO teraz.
      • Gość: EwaP Do Bachy - prywatnie IP: *.cofund.org.pl 27.06.01, 12:48
        Czy dostałaś moją wiadomość prywatną, jeśli nie to ponawiam prośbę o namiary na Pana Profesora.
        Buziaczki, do zobaczenia, Ewa
        • Gość: Dora Re: Do Bachy - prywatnie IP: *.pol-assistance.spzoo.pl 06.07.01, 16:08
          Czy dostałaś już te namiary? jak nie - chętnie Ci udostępnię, bo sama jestem
          już po szczepionkach i dzięki nim w 10 tygodniu ciąży
      • Gość: tosca nowy watek IP: 212.160.141.* 27.06.01, 13:01
        proponuje nowy watek na forum pt. stowarzyszenie pro mater - aby sluzyl w
        sprawach zw. z walka o lepsze traktowanie naszych problemow ...
      • Gość: Sławka Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: 213.77.91.* 27.06.01, 16:46
        przez rok oczekiwalam dziecka. kazda miesiaczka byla okropnym rozczarowaniem. Z
        radosnej na ogol dziewczyny. Stalam sie posepna i smutna - szczegolnie w dni
        kiedy miesiaczkowalam.Mam 30 lat i bylam troche na siebie zla, ze wstrzymywalam
        sie tyle czasu. Udalo mi sie trafic na profesjonalnego lekarza. Bralam
        Bromergon i gdy juz sie okazalo, ze wyniki nadal mam wysokie i musimy zmienic
        na bardzo drogi (a ponoc bardziej skuteczny) lek zaszlam w ciaze!
        Niespodziewanie, kiedy juz sie przyzwyczailam do mysli, ze to moze byc
        kilkuletnia walka. Wierze, ze nalezy sie leczyc, szukac dobrych lekarzy, ktorzy
        od razu kieruja na szereg badan. Poza tym kupilam sobie ksiazke "Nieplodność"
        wydana przez Wyd. Lekarskie. Mozna tam wiele wyczytac i juz sama wkrotce
        umialam rozpoznawac wyniki kolejnych badan. Trzymam za Was mocno kciuki -
        wierze, ze spelnia sie Wasze marzenia.
        • Gość: Iwona Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: 212.160.79.* 27.06.01, 20:05
          Ja również popieram wszystkie działania związane z nagłośnieniem "NASZYCH"
          spraw i z walką o przychylne traktowanie nas przez Państwo (m.in.
          dofinansowywanie tego i owego) i rękami i nogami i czym tam jeszcze mogę
          przyłączę się do stowarzyszenia, organizacji, strony www czy Bóg wie czego
          innego, byle tylko przyniosły skutki.
          Solidaryzująca (bez jakichkolwiek powiązań politycznych!!!) się w bólu
          Iwona.
        • Gość: tosca Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 22:58
          Gość portalu: Sławka napisał(a):

          > Bralam
          > Bromergon i gdy juz sie okazalo, ze wyniki nadal mam wysokie i musimy zmienic
          > na bardzo drogi (a ponoc bardziej skuteczny) lek zaszlam w ciaze!
          wysola prolaktyna -czyli JAKA WARTOSC????
          • Gość: Slawka, Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: 213.77.91.* 28.06.01, 11:13
            Tosca,
            Nie potrafie Ci podac teraz - jutro jak sprawdze (musze odszukac w dokumentach)
            Po tescie z MRC (chyba to ten skrot) kiedy podaja tabletke i po godzinie badaja
            steżenie Prolaktyny mialam np 10 krotnie wiecej a maksimum to 5-krotnie. Nie
            moglam zrozumniec skad to sie bierze. staralam sie nie martwic (bo strs i nerwy
            zle wplywaja na przysadke) ale nic nie pomagalo. Leki tez malo, ale jednak
            wyrownaly poziom hormonow i sie udalo!
            jutro Ci podam dokladne dane. Slawka
      • Gość: Slawka Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: 213.77.91.* 28.06.01, 11:29
        Dlaczego to tak dlugo trwlo? Dlaczego nie szukasz lepszego bardziej
        dynamicznego, profesjonalnego lekarza?
    • Gość: Aśka Dziękuję!!!! IP: 217.97.178.* 27.06.01, 22:54
      Wielkie dzięki za Wasze komentarze dotyczące listu z MZ!!! Są naprawdę bardzo
      trafne i cenne, i za Waszą zgodą wykorzystam je w swoim liście-ripoście.
      Czy ktoś zna się na savoir-vivre korespondencji? Nie wiem czy powinnam odpisać
      bezpośrednio do prezydenta i podać do wiadomości pani dyrektor, czy na odwrót?
      Maila w naszej sprawie wysłałam do Głowy Państwa (i kto wie, może właśnie
      dlatego zostali w MZ zobligowani do odpowiedzi?).
      • Gość: Hathor Re: Lipcowe "Twoje Dziecko" IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.01, 23:00
        Tez jest artykul o dzieciach z IVF.
        • Gość: AGA Re: Lipcowe TD + Wprost IP: 217.153.35.* 29.06.01, 08:32
          Właśnie kupiłam „TD” i przeczytałam ten artykuł. Dzień wcześniej czytałam we
          Wprost. Obydwa mnie poruszyły, ale w inny sposób.
          TD – podobały mi się opowieści kobiet, które to przeszły, gdyż w dużym stopniu
          oddaje to to co my przechodzimy – ciągła nadzieja i rozczarowanie (aż w końcu
          może sukces ?). Dziennikarz ograniczył się już tylko do przedstawienia novum –
          ta klinika jest uprzywilejowana, bo wszystkie media piszące o IVF (oczywiście
          nie ma ich tak dużo) nawet jeśli podają namiary na Białystok (o innych
          klinikach w ogóle nie wspominają), to ograniczają się do prezentacji
          warszawskiego ośrodka, bo nie chce im się nawet ruszyć z W-wy, żeby zobaczyć
          coś więcej. Poza tym wypowiedź p. dr. przewodniczącego Komisji Etyki Lekarskiej
          jest po prostu powalająca – chyba zaraz napiszę do niego list, żeby zajął się
          etyczną stroną leczenia (czyli np. przestał bronić lekarzy konowałów); jego
          argumenty „przeciw” są wg mnie b. łatwe do obalenia.
          Wprost – pani redaktor prześlizgnęla się po temacie, i właściwie do końca nie
          mogła się zdecydować czy pisze o występowaniu prionów powodujących chorobę CJ
          występujących w lekach hormonalnych, czy jak trudne jest IVF, czy wreszcie jak
          kosztowne. Szkoda, że media poświęcając tak mało czasu naszemu problemowi,
          nawet tak rzadkiej szansy nie potrafią wykorzystać. I w tej sprawie zamierzam
          napisać do redakcji Wprost.
          • Gość: Aśka Re: Lipcowe TD + Wprost, czyli kujmy żelazo póki gorące IP: 217.97.178.* 29.06.01, 22:08
            Ja też kupiłam "Wprost" i mam podobne odczucia jak Ty, Aga, że artykuł
            jest "trochę" chaotyczny. Ale nie należy zapominać o pozytywnym aspekcie:
            napisali o naszej sprawie i to w interesującym nas kontekście (refundacja)!
            Właśnie skończyłam pisać list do redakcji "Wprost", z tym, że nawiązałam w nim
            do otrzymanego pisma z MZ. Dobrze by było, gdyby więcej nas napisało z własnymi
            spostrzeżeniami i odczuciami. Może znowu by nam poświęcili jakiś artykuł...
      • Gość: Aśka Stowarzyszenie, strona www, wywiady, listy IP: 217.97.178.* 27.06.01, 23:13
        4 x TAK!!!
        • Gość: Ola Re: Stowarzyszenie, strona www, wywiady, listy IP: 212.244.46.* 28.06.01, 08:46
          Pod listem, który będziecie wysyłać mogłybyśmy się podpisać wszytkie. To by
          była inicjatywa obywatelska a nie indywidualna... może dałoby to jakąś siłę
          sprawczą... no nie wiem zresztą, jak sądzicie? W każdym bądź razie darmowe
          strony www są na onecie, mogłybyśmy tam założyć stronę, zamieścić list do MZ i
          niech się ludzie podpisują... Jeśli się do czegoś przydam, to proszę dajcie
          znać. Mój adres e-mail: alexandrah@poczta.onet.pl
          • Gość: Ola Re: Stowarzyszenie, strona www, wywiady, listy IP: 212.244.46.* 28.06.01, 08:57
            Jeszcze jedno: uważam,że jesteśmy zależne od ugrupowania, które rządzi. To
            ugrupowanie, a właściwie minister nigdy NIGDY! nie zmieni rozporządzenia do
            ustawy na naszą korzyść. Wg Kościoła; masturbacja - grzech (a jak panowie
            inaczej mają oddać nasienie?), manipulowanie komórkami rozrodczymi a później
            zarodkami - grzech, likwidacja zarodków (bywa i tak) - grzech. Nie ma
            możliwości by przekonać aktualnego mnistra o konieczności refundowania choćby
            leków, bo służą grzesznej sprawie. Zauważcie, że wszystko co służy in vitro
            jest na 100%.
            • Gość: Ula Re: Stowarzyszenie, strona www, wywiady, listy IP: 213.77.91.* 28.06.01, 11:23
              To zupelna nieprawda. Kosciol ma swoje zasady to trzeba zrozumiec, jednak gdy
              indywidualnie pojdziesz do ksiedza najrozniejsze rzeczy mozesz mu powiedziec -
              jusisz tylko trafic na prawdziwego ksiedza - tak jak trafiasz na prawdziwych
              ludzi. Ilu sowim znajomym mozesz normalnie powiedziec o swoim problemie? Ja
              mialam nieszczescie w koncu lat 80-tych zdawac na studia. zaszlam w ciaze,
              ktorej nie chcialam. Usunelam, bo wtedy bylo to bardzo latwe. Nie zaluje tego
              kroku ale konsekwencje tego kroku mam do dzis. 34 lata i po 7 lat prob zajscia
              w ciaze wciaz bez skutku. bardzo bardzo chce, ale jednak zrosty i inne sprawy
              nie pozwalaja na to. Uwazam, ze ustaw, ktora wprowadzono po 92-93 roku byla
              lepsza. ciaze i tak mozna usunac (zrobily to moje 3 kolezanki) ale kobieta
              zanim to zrobi zastanawia sie. Musi byc naprawde zdesperowana, wtedy ta
              decyzjea (poniewaz nie jest latwa) jest bardziej przemyslana.
              Nie robmy z igly widel. Laczmy sie, moze sie uda wywalczyc dofinansovanie do 1
              czy dwoch pierwszych in vitro. Ula
              • Gość: Ola Re: Stowarzyszenie, strona www, wywiady, listy do Uli IP: 212.244.46.* 28.06.01, 12:31
                Ula, ja wiem, że są księża w porządku, bo to też ludzie... i rozumieją (nie
                wszyscy oczywiście, tak jak i nie wszyscy ludzie - normalka). Ale nie pisałam o
                księżach tylko o powszechnej nauce Kościoła - a to inna sprawa. I choćby w
                ministerstwie byli jak najbardziej wyrozumiali ludzie to nie mogą zrobić coś
                sprzecznego ze stanowiskiem Kościoła, od którego mają poparcie (polityka!).
                • Gość: Ula Re: Stowarzyszenie, strona www, wywiady, listy do Oli IP: 213.77.91.* 28.06.01, 12:43
                  Ola,
                  masz racje, jednak trzeba wsrod wszystkich ugrupowan szukac swiatlych ludzi.
                  Organizacja/stowarzyszenie nie powinno miec opcji politycznej, ani szukac
                  wsparcia u zadnej. Zbyt dobrze to znam - moj brat sie udziela - to horror! Oni
                  naprawde tylko patrza na stolki a biora tylko tych co im glosow dosypia. Badzmy
                  niezalezne!
                  pozdrawiam Cie iwszstkie inne dziewczyny, Ula
    • Gość: ElaK Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.01, 16:25
      Bardzo proszę dziewczyny, podajcie orientacyjną sumę w zł, jaką trzeba wydać na
      In Vitro. Nie chodzi o koszt samego zabiegu, ale całościowo z wszystkimi
      badaniami, wizytami lekami.
      Nie wiem czy stać nas na to, i czy w ogóle zaczynać!
      • malgosiak do Eli 28.06.01, 16:42
        Nie będę się mądrzyć, bo nie miłam in vitro, tylko na razie 3 inseminacje, ale
        z dobrych źródeł wiadomo, że taka przyjemnośc kosztuje ( uogólniając ) od 5 do
        10 tysięcy zł. Ale wiadomo, ze może być mniej albo więcej, To zależy od wielu
        rzeczy np. od tego czy potrzebowałabyś dużo drogich leków. Dlaczego pytasz o in
        vitro? Czy to ostateczność, to Wam zaproponowali lekarze, czy też po prostu
        lubisz anać wszystkie ZA i PRZECIW? Z forum dowiesz się dużo o in vitro od
        dziewczyn, które to przechodziły. W lipcowym twoim Dziecku też jest na ten
        temat, pozdrawiam, M.
      • Gość: AGA Re: do EliK IP: 217.153.35.* 29.06.01, 08:20
        Cena całościowego zabiegu IVF waha, tak jak pisała Małgosia, w tych
        przedziałach cenowych, ale oprócz różnic na które wskazała Małgosia, wynikają
        one z indywidualnych cen poszczególnych klinik. Z tego co wiem w Novum w W-wie
        jest najdrożej, ale Ty chyba jesteś z Poznania więc nie wiem czy jeśli w ogóle,
        to chciałabyś podchodzić do IVF w swoim mieście (Ola chyba jest z Poznania i ma
        rozeznanie)czy jest to obojętne lub celujesz na tych z największym
        doświadczeniem (novum, Białystok).
        • Gość: Ola Re: do EliK IP: 212.244.46.* 29.06.01, 08:33
          W Poznaniu jest Klinika Niepłodności i Endokrynologii Rozrodu przy AM na
          Polnej. Prowadzi ją prof. Pawelczyk. Miałam tam robioną laparoskopię i
          histeroskopię. I oprócz mało przyjemnej konsultacji z prof. dobrze tą klinikę
          wspominam. Znam pacjentki prof., które bardzo go chwalą... Teraz przygotowuje
          się do in vitro w tej klinice (mją podobno ostatnio bardzo dobre wyniki). Tam
          in vitro całościowo kosztuje ok 5 tys. zł. Sam zabieg 1900zł (czy jest IVF CZY
          ISCI tak samo kosztuje).
    • Gość: Aśka List(y) do MZ i Kościół IP: 217.97.178.* 28.06.01, 22:03
      Zdecydowanie się z Wami zgadzam, że moja indywidualna korespondencja z władzami
      nie przyniesie takiego efektu jak grupowa akcja. (Zresztą starałam się Was o
      tym przekonać jeszcze w maju, gdy napisałam list do prezydenta.)
      Na pismo z MZ zamierzam odpisać osobiście, bo po pierwsze tak by przyzwoitość
      nakazywała, po drugie na pewno sporo czasu upłynie zanim coś razem stworzymy a
      po trzecie jeden list drugiemu nie zaszkodzi a wręcz potwierdzi potrzebę
      zainteresowania problemem.
      Jeśli chodzi o politykę, to w ogóle się na niej nie znam, ale wiem jedno, że
      należy żądać jak najwięcej, bo otrzymać minimum. Dlatego nie zakładajmy, że
      będziemy walczyć tylko o refundację leków. Walczmy o wszystko!!!

      Co do Kościoła, to jestem przerażona jednym faktem, że potrafi wmówić młodym
      ludziom, że in vitro jest grzechem. I gdy jedynym rozwiązaniem dla tych ludzi
      jest właśnie sztuczne zapłodnienie, oni rezygnują ze względów religijnych.
      Kościół reformowalny jest i za x lat stwierdzi, że in vitro to nic złego, ale
      wtedy dla tych ludzi może być już za późno...
      • malgosiak Re: List(y) do MZ i Kościół 29.06.01, 13:54
        W ostanim " Twoim dziecku " przeczytałam wypowiedź Umistowskiego na temat ...
        no wiadopmo in vitro i w ogóle wszystkich metod nienaturalnego poczęcia. Znam
        stanowisko Kościoła w tej sprawie ( kończyłam katolicką uczelnię ) ,ale oni
        naprawde mogliby nie zabiertać głosu w tej sprawie, bo tylko denerwują ten
        milion niepłodnych par w Polsce. Cytat z wypowiedzi - " Procedura in vitro
        narusza godność człowieka przez przymusowuy idział w ekperymencie " Chodzi o
        to poczęte dziecko, ze niby jego prawa sa łamane, bo nie moze zdecydowąc samo o
        udziele w tzw. eksperymencie. Śmieszne i okrutne, przepraszam nie chcialam Was
        denerwować. Buziaki, M.
        • Gość: Slawka Re: List(y) do MZ i Kościół IP: 213.77.91.* 29.06.01, 14:20
          po prostu nie nalerzy sie tym przejmowac. Kazdy ma prawo do swojego wyboru. Ja
          brałam pod uwage wszystkie dostepne metody mimo ze jestem katoliczka i wcale
          bym sie potem nikomu z tego jak zaszlam nie "spowiadlala". Trzeba probowac
          roznych metod i byc dzielnym. Pozdrawiam,s
          • Gość: malgosia Re: List(y) do MZ i Kościół IP: *.tokfm.com.pl 29.06.01, 15:12
            Ale teoretycznie jak się spoeiadasz i nie mówisz o TYM grzechu ( bo jest to
            grzech, nawet moje inseminacje), to spowiedź jest nieważna. Kółko się zamyka.
            Ale z drugiej strony nie znam osoby, która by mówiła przy spowiedzi, ze ma
            dziecko " z probówki " . Sorki, ze na takie tematy zeszło, ale jak ktoś jest
            wierzący, to ma na pewno takie dylamaty. Pozdrawiam Sławka. M.
            • Gość: Ola Re: Kościół IP: 212.244.46.* 29.06.01, 15:40
              Jeśli ktoś chce być dobrym katolikiem, to powinien się pogodzić z "wolą Bożą" i
              zostać bezdzietnym. Bo nie można spowiadać się i celowo ukrywać grzechu, jakie
              jest wówczas "prawdziwe postanowienie poprawy" - element niezbędny do uzyskania
              rozgrzeszenia? Kogo wówczas się oszukuje: księdza, Boga czy siebie? I czy to ma
              sens? Ja już dawno odeszłam od Kościoła, bo nie potrfię żyć w kłamstwie
              (oszustwie), a z pragnienia dziecka nie zrezygnuję. Myślę (i za to by mnie
              spalono na stosie w średniowieczu), że Bóg nie jest Tym, Którego przedstawia
              Kościół katolicki... bo tak nie może być, na mój mały rozum. Byłby tak okrutny?!
            • Gość: Slawaka Re: List(y) do MZ i Kościół IP: 213.77.91.* 29.06.01, 15:45
              Wiem, ze dylematy sa, ale wiele kontrowersyjnych spraw je powoduje. Ja tez jako
              osoba wierzaca czasem mam dylematy, ale mysle, ze gdzies Ten Bog rozumie nasz
              bol i cierpienie i wybacza. Spowiedz to tylko jednak z form rozmowy z Nim
              mysle, ze on rozumie nas. Poza tym sa ksiedza, ktorzy udzielaja rozgrzeszenia.
              A poza tym to glopota rezygnowac z mozliwosci jakie daje nauka i cale zycie
              zalowac, ze sie nie sprobowalo. Zawsze lepiej gdy pewne zasady sa niz gdyby ich
              nie bylo wcale, ale nie wolno sie trzymac wszyskich zasad bardzo restrykcyjnie,
              bo jezeli czlowiek czegos pragnie a nie jest mu to dane, wierze ze trzeba
              probowac, bez tego zycie traci sens, a czlowiek sam sie niszczy (przynajmnie
              psychicznie) a tego Bog na pewno nie chce!
              • Gość: Ola Re: pytanie do Sławki IP: 212.244.46.* 29.06.01, 15:52
                Czy mogłabyś mi odsprzedać tą książkę o niepłodności?
                • Gość: Slawka Re: odp dla Oli IP: 213.77.91.* 29.06.01, 16:49
                  Gość portalu: Ola napisał(a):

                  > Czy mogłabyś mi odsprzedać tą książkę o niepłodności?

                  Olu, bardzo chetnie! Niestety teraz jeszcze bedzie mi potrzebna przez jakis czas.
                  pozdrawiam,
                  s
                  • Gość: Ola do Sławki IP: 212.244.46.* 02.07.01, 12:10
                    Dzięki! Jeśli nie będzie Ci już potrzebna to daj mi znać:
                    alexandrah@poczta.onet.pl
                    Niestety w www.medbook.com.pl nie ma już jej, albo nie potrafię jej znaleźć sad
                    • Gość: slawka Re: do Oli i Tosci IP: 213.77.91.* 02.07.01, 13:28
                      Witajcie,
                      ja zauwazylam ta ksiazke na targach ksiazki w warszawie rok temu w maju. Potem
                      kupilam ja w ksiegarni, ale troche szukalam.sa w niej poruszone wszysktie
                      aspekty bezplodnosci. Jak lekarz nie zlecal mi badan czytalam w niej,
                      interpretowalam wyniki i wiedzialam sama co robic. Wiadomo, ze wiedzy
                      lekarskiej zadna ksiazka sie nie zastapi, ale czasem lekarze to tacy ignoranci,
                      a poza tym nie informuja nas dokladnie, a w tej ksiazce jest wiele rzeczy
                      dobrze wytlumaczonych. S podane wartosci badan etc.
                      Tosca pytalas o moja PRL mialam ok 700 mIU/ml a po proszku MTC 4700 - jak
                      widac troche za duzo. Przez ten nie najlepszy wynik wyjsciowy dla ciazy musze
                      bardzo uwazac.
                      pozdrwaiam,s
                      • Gość: tosca Re: do Oli i Tosci IP: 212.160.141.* 02.07.01, 18:02
                        a kazali zbadac przysadke w kierunku gruczolakow? badalas komuterowo pole
                        widzenia (wzrok) - to b wazne -ja mam zle pole widzenia i teraz szukam
                        chetnego, kt. sie odwazy i da mi skierowanie na rezonans magnetyczny mozgu, bo
                        to jest JEDYNE badanie, kt. w sposb jednoznaczny okresli stan przysadki -
                        wszystkie tomografy, rtg - do d...
                      • Gość: tosca Re: do Oli i Tosci - do Oli i Slawki IP: 212.160.141.* 02.07.01, 18:04
                        jaka ksiazka? tytul, wydawnictwo, autor jesli laska?....
              • Gość: malgosia Re: List(y) do MZ i Kościół IP: *.tokfm.com.pl 29.06.01, 15:55
                Dziewczyny zgadzam się z Wami w calej rozciągłości Waszej wypowiedzi. Po prostu
                trzeba robić swoje i nie przejmowac się. A kiedys ktoś nas z tego rozliczy i
                wtedy okaze się kto miła rację: ja czy księża. Idzie prawdziwe lato, mam
                nadzieję, że wszystkie ładnie zajdziemy w ciążę . I ze trafi nam się bliźniaki
                i trojaczki. Pa, M.
                • Gość: Ola Re: do Małgosi IP: 212.244.46.* 29.06.01, 16:05
                  A u mnie lejeee! sad i gdzie to lato?
                  • Gość: malgosia do deszczowej Oli IP: *.tokfm.com.pl 29.06.01, 16:09
                    U nas tzn w Poznaniu? A u nas ( w smierdzącej ,brudnej i głośnej stolicy) 30
                    stopni. Moze nie za oknem, ale na pewno w pomieszczeniu, w którym pracuję. Jak
                    tam Ola Twoje dzidziusie potencjalne? Kiedy wielka chwila? M
                    • Gość: Ola Re: do słonecznej Małgosi IP: 212.244.46.* 29.06.01, 16:21
                      U mnie tzn w Koninie (100 km od Poznania). Moja wielka chwila nadchodzi we
                      wrześniu. A teraz mój małżonek nademną stoi i popędza - czas do domu i jeszcze
                      na zakupy. Pozdrawiam Cię
                      Ola
    • Gość: Aśka pełna wersja listu IP: 217.97.178.* 30.06.01, 11:19
      Wreszcie się zmobilizowałam i przepisałam cały list z MZ. Zainteresowane osoby
      zapraszam na forum niepłodności http://www.dziecko-info.com.pl, gdzie
      opublikowałam pełną wersję.
      • malgosiak Re: pełna wersja listu 30.06.01, 11:55
        Dziewczyny naprawdę musimy założyć stowarzyszenie. Co nam szkodzi? Będziemy
        mogły napisać list do tych idiotów z własną pieczątką i zwołać konferencję
        prasową. Zrobię wszysto żeby nam było lepiej. Nie moga patrezć jak urzędasy
        grają nam na nosie. Jak można pisac takie bzdury? Kto jest za? Moim zdaniem nie
        osiagniemy KOMPLETNIE mic działajac w pojedynkę. AAsiu oczywiście nie zanczy
        to, że umniejszam Twoją działalnosć. Przeciwnie, jesteś wielka, ze się na to
        pierwsza zdecydowałaś. M.
      • Gość: tosca Re: pełna wersja listu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.07.01, 01:34
        Gość portalu: Aśka napisał(a):

        > Wreszcie się zmobilizowałam i przepisałam cały list z MZ. Zainteresowane osoby
        > zapraszam na forum niepłodności http://www.dziecko-info.com.pl, gdzie
        > opublikowałam pełną wersję.
        ale gdzie asiu , gdzie odkladnie?? wydaje mi sie ze przejrzalam caly portal -
        jest tylko cytpwany list OD mz...

        • Gość: tosca Re: pełna wersja listu - sorki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.07.01, 14:19
          znalazlam, myslalam, ze zamiescials pelna listu ODPOWIEDZI na ten z MZ - ale
          jestem glupol..
          • Gość: malgosia nie jesteś IP: 213.158.195.* 01.07.01, 14:54
            Nie jesteś żaden głupol, jesteś madrala, bo napisałas list. Całuję i do
            poniedziałku. M
            • Gość: tosca Re: nie jesteś - do malgosi IP: 212.160.141.* 02.07.01, 17:59
              czy ty jezdzisz czasem rowerem po parku skaryszewskim i znasz knajepe misianka
              oraz bar Pod wioslem - nad stawem?
              moze by tak spotkac sie, omowic jakies szczegoly, wypic piwo jak czlowiek?

              co widzisz z okna swojego pokoju w pracy?

              a w ogole - to trzeba by chyba pomyslec o jakis para rekreacyjnych imprezkach
              rowerowo-piwkowo-wypoczynkowych dla grupy w wie ( w innych miastach
              rownolegle) - to chyba byloby dobre rozszerzenie dzialanosci grupy wspracia Pro
              mater??!
              • Gość: Aśka do: Tosca IP: *.pai.net.pl 02.07.01, 21:31
                Tosca, alkohol obniża płodność!!!!!!!
                smile)))))))))))
                • Gość: tosca Re: do: Tosca IP: 212.160.141.* 03.07.01, 17:28
                  Gość portalu: Aśka napisał(a):

                  > Tosca, alkohol obniża płodność!!!!!!!
                  > smile)))))))))))

                  komu na litosc boska - komu obniza - np. tym kobitkom z
                  melin pjackich???
                  chcialabym miec ich plodnosc
                  uwazam, ze alkohol jest potrzebny w organizmie przyszlej
                  matki poniewaz: odkaza i odpreza -
                  wstrzymywanie sie np. od piwa w letni wieczor moze
                  prowadzic do dod. stresu i nagromadzenia negatynych mysli
              • Gość: Ola Re: nie jesteś - do malgosi IP: 212.244.46.* 03.07.01, 08:36
                Smutno mi i w sumie Wam zazdroszczę, że nawiązujecie ze sobą "namacalne"
                kontakty (np. I sabat). Trochę się boję, że niedługo podzielimy się na forum na
                te z W-wy i reszta świata.
          • Gość: Aśka odpowiedź już jest IP: *.pai.net.pl 01.07.01, 22:30
            Oj Tosca, Tosca, aleś Ty niecierpliwa smile. Ok odpowiedź już też tam
            zamieściłam.
            Dziewczyny starałam się nie wykorzystywać Waszych komentarzy, bo pomyślałam, że
            się przydadzą w naszym SUPER-LIŚCIE-POWALAJĄCYM-MINISTERSTWO-ZDROWIA-NA-NOGI!
            • Gość: tosca Re: odpowiedź już jest IP: 212.160.141.* 02.07.01, 17:54
              jestem niecierpliwa, bo juz teraz kandyduje na stara
              matke, wiec chociaz choc cechy charakteru musze
              zachowac mlodziencze..
              a na serio: przeczytalam list, jest ok - jesli mozna
              dodalabym sekwencje: Uprzejmie prosze o wykaz lekow
              badan i zabiegieow, ktore odpowiadaja przewidzianym
              aktualnie procedurom zw. z leczeniem nieplodnosci w
              ramach obowiazkowego ubezpieczenia zdrowotnego,a takze
              liste placowek realizujacym odpowienie zakresy pow.
              badan. Prosze tez o podanie definicji pojecia
              bezplodnosci, ktorych uzyto w cytowanym liscie w
              kontekscie zabiegu IFC.
              • Gość: Aśka Re: odpowiedź już jest IP: *.pai.net.pl 02.07.01, 21:27
                Za późno - list wysłałam o 17.30 smile (Włściwie to listy, bo wysłałam jeszcze
                kopie listów z MZ i mojego do MZ do Kancelarii Prezydenta RP)
                Ale myślę, Tosca, że to co napisałaś wykorzystamy w naszym wspólnym piśmie do
                Ministerstwa Zdrowia.
                A jeśli chodzi o zachowywanie młodzieńczości, to myślę, że to Twoje cenne
                spostrzeżenie możemy dopisać do listy "plusy nie posiadania potomstwa" (no bo
                rzeczywiście tak szybko nie kapciejemy jak mamusie smile)
    • Gość: ElaK Do Oli leczącej sie w Poznaniu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.01, 12:25
      Dziękuje za informacje. Proszę o blizsze informacje, jak skontaktowac się z
      prof. Pawelczykiem z Poznania.
      Dziękuje!
      • Gość: Ola Do Eli IP: 212.244.46.* 03.07.01, 14:55
        Mam telefon tylko do mojego lekarza dr Jędrzejczaka (też z Poznania, bierze
        udział w zabiegach in vitro, prof. Pawelczyk jest jego szefem). Ale postaram
        się podać Tobie jutro tel. do prof., ale do Kliniki. Jeśli nie będzie go na
        oddziale, to na pewno dostaniesz do niego kontakt. Ja jak na razie jestem
        zadowolona z kontaktów z Kliniką, tak więc polecam. Uszy do góry - do jutra!
        • Gość: Malina Re: Bakterie IP: 157.25.86.* 03.07.01, 16:06
          Czesc,
          Kurcze! mimo przeprowadzonej kuracji znow mam bakterie (grzyby to betka).
          Czy jest tu ktos, kto tez mial przedluzajacy sie problem z bakteriami?
          HSG diabli wzieli a czas leci. Jestem wsciekla!!!!
          Malina
          • Gość: tosca Re: Bakterie - do maliny IP: 212.160.141.* 03.07.01, 17:24
            mam identyczny probrlem! - 2 lata przymierzalam sie do hsg bo kretynka na
            starynkiewcza nie opanowala moich stanow zapalnych - dzis skutek jest taki, ze
            udalo mi sie zrobic hsg 9 po prostu byl troche mniejszy stan zapalny....) ktore
            wykazalo, ze mam "sajgon" po stanach zapalnych, teraz histeroskopia, aby blizej
            zobaczyc, co te zapalenia zepsuly -a czas leci
            wydaje mi sie, ze problem tkwi w immunolologii i trzeba trafic na lekarza,
            ktory potraktuje sprawa jako problem odpornosciowo-uczuleniowy

            ja nie trafilam - podobno dobra w te klocki jest prof Firek na karowej??
            • malgosiak to paskudztwo jest niezniszczalne 03.07.01, 18:57
              Ja też już nie mam siły walczyć z tymi bakteriami. Myślę, ze to :
              1. rzeczywiscie brak odporności
              2. basen ( na który ja niestety chodzę, ale już chyba się powstrzymam )
              3. tzw czynnik męski, którego jednak przeciez nie da się wyeliminować
              4. te wszystkie badania, które przechodzimy kilka razy w miesiacu. To wkładania
              najromaitszych wzierników do pochwy, " gmeranie " przy szyjce w czasie
              inseminacji, na pewno nie jest to obojętne dla flory bakteryjnej.
              Dziewczyny, chyba nie ma rady, trzeba to tępić i robić swoje. Ja w tym miesiacu
              miałam robić bakteriologię,ale chyba jeszcze wyżebram żeby poczekac z tym do
              szierpnia, a w tym miesiacu zrobić kolejną inseminację. A w ogóle dziewczyny -
              MOJEMU UKOCHANEMU POLEPSZYŁY SIĘ PLEMNIKI . Przez 4 miesiace coprawda spadła
              mu ilość, ale wszystkie inne parametry są powyżej normy. I np. po 24 godzinach
              było 10 procent żywotnych , a jest 40. Czy to nie super?M
              • malgosiak do Hathor 03.07.01, 21:27
                Dzięki, dostałam. Obgadamy sprawę w czwartek, bo słyszałam, bedziesz. Czekam z
                niecierpliwością. Małgosia
            • Gość: marzena Re: Bakterie - do maliny IP: *.cu.com.pl 10.07.01, 14:35
              Cześć,
              Czy leczyłaś się w Klinice na pl. Starynkiewicza? Przeglądam różne strony i
              jesteś pierwszą osobą, która wspomina coś o Starynkiewicza. Czy możesz mi
              przekazać u kogo się leczyłaś. Ja tam chodzę od roku i zastanawiam się czy nie
              zmienić Kliniki.
              Pozdrawiam,

              M.
          • Gość: astra Re: Bakterie IP: *.avionmedical.com 04.07.01, 07:17
            Przez te dziadowskie bakterie (chlamydia), odwlekło mi się ICSI, bo nie
            zdązżyłam w tym cyklu zrobić bakteriologii. Nafaszerowaliśmy się oboje tak
            antybiotykami, że chyba nam żołądki wysiadły. Chyba boję się odebrania
            następnych wyników a jak mówicie czas leci. A ja głupia tak sie cieszyłam że to
            już.
            MAłgosiu ! Mojemu meżowi tak sie poprawiły wyniki po Provironie. Z 4 do 50 %
            żywotnych. Gorzej z ilością, chyba spadła o 1mln. Poprawiły mu się za to
            gabaryty ( w barach oczywiście). Ponadto przyjmował witaminki w zastrzykach
            E,B12,B6, chyba troche bolesne.
            • Gość: tosca do astry IP: 212.160.141.* 04.07.01, 09:53
              Gość portalu: astra napisał(a):

              > Przez te dziadowskie bakterie (chlamydia) -ale przynjamniej je przegonilas na
              wieki???


              Mojemu meżowi tak sie poprawiły wyniki po Provironie. Z 4 do 50 %
              > żywotnych. Gorzej z ilością, chyba spadła o 1mln. Poprawiły mu się za to
              > gabaryty ( w barach oczywiście). Ponadto przyjmował witaminki w zastrzykach
              > E,B12,B6, chyba troche bolesne.


              blagam, powiedz co to za lek ten proviron, czy ma skutki uboczne? - tez chce
              podciagnac troche kamikadze meza, on ninawidzi lekow i zastrzykow, a dr na
              pytanie czy mozna jakos popwrwic daen plemnikow, pokrecil glowa - widze jednak ze
              mozna!!!
              • Gość: astra Re: do tosca IP: *.avionmedical.com 04.07.01, 10:09
                Nie wiem czy je przegoniłam, bo za tydzień dopiero odbieram wyniki. Już sie
                boję że jeszcze są
                Proviron to taki lek dla starszych facetów, którzy mają problemy z potencją ale
                jednocześnie pobudzają komórki do produkcji plemników i do poprawy ich
                jakości. Mi lekarz powiedział że one mogą ale nie musza pomóc. trzeba je brać
                przez trzy miesiące czyli tyle ile "rośnie" plemnik. 2x dziennie po 1 tabl.
                Daje to w sumie 9 opakowań x 30 zł. Ruchliwość porawiła się znacznie. A ilości
                nawet nie komentuję.
                Skutki uboczne to przyrost masy bo to niezły anabol( biorą go w siłowniach)
                i czasami ból jąder. Wtedy trzeba tylko zmniejszyć dawke. No i jescze mężczyźni
                maja wtedy większe wymagania ale czy to jest efekt uboczny?smile))
        • Gość: Ola Re: Do Eli IP: 212.244.46.* 04.07.01, 08:23
          Jestem ponownie. Na pieczątkach z wypisu szpitalnego widnieją takie telefony:
          Klinika Niepłodności i Endokrynologii Rozrodu (Katedra Ginekologii i
          Położnictwa Akademii Medycznej im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu)
          tel. 841 92 30, Prof. AM dr hab. med. Leszek Pawelczyk tel. 833 33 00
          • Gość: Malina Re: Bakterie - cd. IP: 157.25.86.* 04.07.01, 08:54
            No to mnie pocieszylyscie!!!
            Myslalam, ze bakterie tak jak grzyby mozna szybko wyleczyc i, ze one poprostu
            tylko sa i co prawda, utrudniaja zrobienie np.inseminacji czy HGS, ale do glowy
            mi nie przyszlo, ze moga powodowac stany zapalne i jakies komplikacje (Jezu!
            jakie?!?!).
            I jeszcze jedno, moj maz nie dostaje zadnych lekow w zwiazku z moimi bakteriami.
            Ostatni jego posiew byl jalowy ale jak same wiecie, moglo to sie juz 15 razy
            zmienic .
            Wczoraj rozpoczelam kolejna kuracje. Jezeli i tym razem po badaniu okaze sie,
            ze bakterie sa, udam sie, do polecanego tu na Forum specjalisty od odpornosci.
            Pozdrawiam, Malina

            PS. In vitro mojej drugiej kolezanki niestety nie udalo sie. Tym bardziej jest
            zrozpaczona, ze dr.Lewandowski (a ponoc jest powsciagliwy w zapewnieniach, ze
            sie uda) powiedzial, ze ciaza u niej jest raczej "na bank". W lipcu probuje
            drugi raz z rozmrazanych.
            • Gość: Malina Re: Bakterie - cd.- do Toski IP: 157.25.86.* 04.07.01, 09:04
              Mnie powiedzieli, ze nawet przy najmniejszym stanie zapalnym nie zrobia mi HGS.
              Musi by w 100% jalowo gdyz jakiekolwiek grzybki czy bakterie moga wlasnie
              spowodowc stany zapalne.
              A jak wygladalo to Twoje zmudne leczenie?
              Malina
            • Gość: astra Re: Bakterie - cd., pytanie IP: *.avionmedical.com 04.07.01, 09:25
              Czy leczyli Cię na podstawie antybiogramu?
              Kiedy jeszcze leczyłam się u niedouczonych lekarzy z małego miasta to zrobili
              mi Hsg przy stanie zapalnym. Położyli na 5 dni w szpitalu. Nafaszerowali
              antybiotykami i globulkami i jeszcze potem dali 3 dni zwolnienia.
              Na szczęście obyło się bez powikłań.Bakteriologia?? Chyba nawet nie wiedzieli
              że coś takiego istnieje.
              • Gość: tosca Re: Bakterie - do Astry i Maliny IP: 212.160.141.* 04.07.01, 10:05
                biogram i bakteriologie to ja robie sobie rutynowo sama, bo nigdy sie nie moge
                doprosic
                natomiast sprawa stnow zapalnych i gotowosci do hsg wyglada tak: po 2 latach
                wyczekiwania kiedy bede ok do hsg okazalo sie, ze mozna zrobic to badanie
                na "lekkim stanie zapalnym" - po prostu wzielam kuracje przez gynalginem
                (baktriologia nie wyhodowala NIC, a stan zapalny byl), w dzien badania zrobiono
                mi OB - bylo ok - chyba przez oszczednosc nie zalecono wymazu - nie rozumiem
                tego do konca
                dzien po badaniu prof robil "pokazowe" badanie reczne, gdzie stwierdzil min.
                (sic!) stan zapalny o charakterze mieszanym...
                tak wiec hsg - mimo moich monitow - bylo wykonane na stanie zap. po uprzedniej
                probie OB


                ja nic z tego nie rozumiem, nie trafilam na sensownego lekrza, ktory by problem
                rozwiazal - tylko przypuszczam, domyslam sie, slysze, ze sa lekrze, kt.
                potrafia cos z tym zrobic
                • Gość: AStra Do Toski IP: *.avionmedical.com 04.07.01, 10:57
                  Wkleiłam bardzo interesujący artykuł na temat leczeni iewent. wyleczenia
                  naszych mężczyzn
                  Miłej lektury. Jest troche długi ale chyba warto.

                  Leczenie farmakologiczne i chirurgiczne niepłodnego mężczyzny ma na celu
                  usunięcie spe­cyficznych defektów i zwiększenie szans na zapłodnienie. U
                  niektórych par nie ma możliwości rozpoznania przyczyny niepłodności i w tych
                  sytu­acjach leczenie empiryczne lub nawet placebo może okazać się skuteczne.
                  Możliwość uzyskania zapłodnienia, w sposób pewny, przy zastosowaniu
                  docytoplazmatycznego wstrzyknięcia plemnika u mężczyzn z niewielką ich ilością,
                  zmieniła defi­nicję męskiej niepłodności.

                  Sposoby leczenia niepłodnego mężczyzny powinny być oparte na pełnym zrozumieniu
                  patofizjologii niepłodności i mieć na celu poprawę określonych problemów, polep­
                  szając dzięki temu rokowanie (szansę na uzyskanie zapłodnienia w danym
                  przedziale czasu). Wybór le­czenia powinien także uwzględniać czas trwania
                  niepłodności oraz wiek partnerki.

                  Silny efekt placebo istnieje we wszystkich rodzajach leczenia i dlatego
                  rozsądne wykorzystanie tego efektu - sztuki w przeciwieństwie do nauki
                  medycznej -usprawiedliwia zastosowanie leczenia empirycznego u młodszych par.
                  Należy uznać również i to, że analiza nasienia dostarcza wskazówek
                  prognostycznych jedynie przy założeniu, że jesteśmy w posiadaniu prawidłowych
                  wartości dla warunków płodności. Podręcznik Światowej Organizacji Zdrowia1 jest
                  doskonałym przewodnikiem po technikach analizy nasienia, ale podane tam zakre­sy
                  prawidłowych wartości nie odnoszą się do płodności. Ostatnie klasyfikacje
                  Brytyjskiego Towarzystwa Płodności (British Fertility Society) są wielce
                  pomocne pod tym względem. Należy jednak pamiętać, że istotna jest całkowita
                  liczba zdolnych do zapłodnienia plem­ników w ejakulacie, a niestety nie ma
                  możliwości identyfikacji takich plemników.

                  U wszystkich mężczyzn należy przeprowadzić wy­wiad, badanie przedmiotowe i
                  analizę nasienia, ale należy pamiętać, że to para jest niepłodna i muszą oni
                  razem stawić czoła problemowi. Należy udzielać im in­formacji, wspierać i
                  zachęcać. Entuzjazm lekarza osiągnie wtedy lepszy skutek, nawet gdy
                  postępowanie medyczne nie daje rezultatów.2 Mężczyźnie należy udzielić porad,
                  co do sposobu zachowania ogólnej sprawności, utraty masy ciała i ćwiczeń w
                  przypadku otyłości, ograniczenia palenia tytoniu do poniżej 10 papierosów
                  dziennie, a spożycia alkoholu bezwzględnie do poniżej 21 jednostek na tydzień
                  Poniższy przegląd medycznych i chirurgicznych sposobów leczenia może być
                  poszerzony o lekturę ostatnio wydanego podrę­cznika na temat niepłodności
                  męskiej.3
                  Leczenie farmakologiczne
                  Medical treatments

                  Leczenie hormonalne
                  Hormonal therapy

                  Rozpoznanie zaburzeń hormonalnych jest ważne, bo chociaż są one rzadką
                  przyczyną męskiej niepłodności, to na ogół poddają się leczeniu.
                  The diagnosis of hormonal abnormalities is impor-tant because although they
                  are an uncommon cause of małe infertility, they do respond to treatment.

                  1. Stany niedoboru
                  1. Deficiency states

                  a. Hipogonadyzm hipogonadotropowy: większość mężczyzn z hipogonadyzmem zgłasza
                  się raczej z powodu objawów niedoboru androgenów a nie niepłodności. Część z
                  nich rzeczywiście pojawia się w klinikach leczenia niepłodności i dlatego przed
                  przystąpieniem do kosztownego leczenia, które trwa przynajmniej cztery
                  miesiące, a czasami znacznie dłużej, należy upewnić się, czy partnerka jest
                  płodna. Leczyć można pulsacyjnie gonadoliberyną (GnRH) zaczynając od dawki 50
                  ng/kg co 120 minut i zwiększając co 3 miesiące do 200 ng/kg/puls. Ja­kość
                  nasienia rzadko wzrasta ponad 10 mln/ml, ale zwykle dochodzi do zapłodnienia.
                  Alternatywnym leczeniem jest podawanie ludzkiej gonadotropiny kosmówkowej (HCG)
                  1500-2000 jm domięśniowo co drugi dzień przez 3 miesiące, a następnie łączenie
                  HCG z gonadotropiną menopauzalną (HMG) (75 jm co drugi dzień) przez następne 3
                  miesiące. Taka dawka HCG i HMG powinna być zwiększona do codziennych
                  wstrzyknięć przez następne 3 miesiące i jeśli po sześciu miesiącach leczenia w
                  ejakulacie nie ma plemników, zwiększona do 150 jm co dzień przez ostatnie 3
                  miesiące leczenia. Kiedy po 12 miesiącach nie ma rezultatu, leczenie należy
                  odstawić, chociaż warto wtedy przeprowadzić badanie jąder, aby upewnić się, że
                  nie ma przyczy­ny mechanicznej.
                  b. Izolowany niedobór FSH: w takiej sytuacji mężczyzna ma prawidłową
                  androgenizację, ale występuje niedobór FSH. Mechanizm jest trudny do
                  zrozumienia, podobnie jak w przypadku porównywalnego niedoboru LH, który jest
                  przyczy­ną zespołu płodnego eunucha. Zastosowanie FSH w zastrzykach, podobnie
                  jak w przypadku hipogo-nadyzmu hipogonadotropowego jest zwykle skute­czne.
                  c. Niewrażliwość na androgeny: w tym przypadku stężenia FSH, LH i testosteronu
                  w osoczu są podwyższone a mężczyzna ma azoospermię lub znacznąoligozoospermię
                  (poniżej jednego miliona plemników w ejakulacie). Leczenie jest zwykle
                  nieskuteczne, ale warto próbować poprawić sytu­ację podając wysokie dawki
                  testosteronu (np. Sustenon 200-400 mg im domięśniowo 2-4 razy w ty­godniu).d.
                  Częściowy niedobór FSH: istnieje mała grupa mężczyzn, u których biopsja
                  wykazuje hiposperma-togenezę. Nie stwierdza się u nich niedrożności, a stężenie
                  FSH i/lub LH jest niskie. Leczenie tamoxifenem (20 mg/dzień przez 4 miesiące)
                  lub klomifenem (50 mg/dzień, przez 5 dni w tygodniu, przez 4 miesiące), może
                  być korzystne.

                  2. Zaburzenia związane z wysokim stężeniem hor­monów
                  2. Abnormalities assodated with high levels of hor-mones

                  a. Hiperprolaktynemia: nie jest konieczne oznacza­nie stężenia prolaktyny u
                  niepłodnych mężczyzn, jeśli nie uskarżają się oni na brak popędu płciowego lub
                  jeśli stężenie testosteronu w osoczu jest nis­kie. Dopiero stwierdzenie bardzo
                  wysokiego stężenia prolaktyny we krwi, powyżej 1000 mcg/l, uzasadnia leczenie
                  bromokryptyną (5mg trzy razy dziennie), które powinno prowadzić do poprawy ja­
                  kości nasienia. Poziomy prolaktyny powinny być kontrolowane, ponieważ może być
                  konieczne zwiększenie dawki leku.
                  b. Nadmierne stosowannie androgenów: istnieje grupa mężczyzn, którzy przyjmują
                  androgeny dla poprawy budowy ciała (kulturyści) i choć mogą oni odznaczać się
                  doskonałą kondycją fizyczną, to­warzyszy temu obniżenie poziomów LH i FSH
                  prowadzące do atrofii jąder. Odstawienie androgenów zwykle prowadzi do poprawy
                  jakości nasienia.

                  Zakażenia narządów płciowych
                  Genital tract infection

                  Obecność żywych organizmów w ejakulacie jest istotną przyczyną słabego
                  funkcjonowania plemników i może prowadzić do zmian zarostowych narządu
                  płciowego. Objawowe zapalenie cewki moczowej jest łatwo roz­poznawane i poddaje
                  się leczeniu tetracyklinami (doksy-cyklina 200 mg na dzień przez 10 dni lub
                  ofloksacyna 400 mg raz dziennie).
                  Przewlekłe zakażenie męskiego narządu płciowego jest trudniejsze do
                  rozpoznania i tylko u niektórych mężczyzn obecność leukocytów w nasieniu
                  świadczy o zakażeniu. W zapaleniu gruczołu krokowego, zasa­dowe pH (powyżej 8.0)
                  powstaje na skutek zmniej­szonego wydzielania kwaśnej fosfatazy w gruczole
                  krokowym. Wyhodowanie tych samych drobnoustrojów jest zapewne istotne, podobnie
                  jak stwierdzenie drob­noustrojów w zmodyfikowanym teście Stameya,4 gdzie
                  materiałem do badania metodą hodowli jest nasienie, a nie wydzieliny z gruczołu
                  krokowego.

                  Antybiotyki przedstawione w tabeli 1, stosowane w le­czeniu zapalenia gruczołu
                  krokowego i pęcherzyków nasiennych powinny być obecne w wydzielinie tych
                  męskich gruczołów dodatkowych. Okres leczenia jest przedmiotem dyskusji i waha
                  się od 4 do 12 tygodni. W dłuższych schematach leczenia zwykle następuje
                  rotacja antybiotyków. Obecne tendencje zmierzają do skrócenia (do sześciu
                  tygodni) okresu leczenia oparte­go na dwóch antybiotykach, z których każdy
                  podawany jest przez trzy tygodnie.

                  Wyhodowanie mykoplazmy i chlamydii jest trudne i dlate
    • Gość: ElaK Do Oli IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.01, 09:34
      Dziekuje za odpowiedz! Jesli chodzi o dra Jędrzejczaka, to miałam z nim kiedys
      kontakt. Bylismy u niego 2 lata temu na zabiegach AIH. Zalezy mi na kontakcie z
      prof. Pawelczykiem. Chcialabym sie umowic na rozmowe, poradzic, czy w moim
      wieku i z takimi wynikami (zwlaszcza meza), jest realna szansa na dziecko.
      • Gość: Ola Re: Do Eli IP: 212.244.46.* 04.07.01, 10:54
        Od czego jest skrót AIH? Co to jest?
        • Gość: EkaK Do Oli IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 08:50
          Wydaje mi się, ze to to samo co inseminacja. Jednak znacznie lepiej brzmi (tak
          nazywali ten zabieg lekarze). Pobrane nasienie(w jakims roztworze) było
          umieszczane głęboko w macicy.
          • Gość: Ola Re: Do Eli IP: 212.244.46.* 05.07.01, 09:36
            Acha.... Dzięki za wyjaśnienie!
            Niedługo będę miała konsultacje z prof. - może się spotkamy... (?!)
            Graniczyłoby to raczej z cudem, ale na Forum przynajmniej możemy wymienić się
            uwagamismile))))
    • Gość: Aśka Dojrzałam... IP: *.pai.net.pl 04.07.01, 21:34
      ... do wizyty u ginekologa.
      Wiem, że to może dziwnie zabrzmi, ale to prawda. Równo rok temu odbyłam
      ostatnią wizytę u ginekologa (to było wtedy gdy się dowiedziałam, że niestety
      in vitro nie powiodło się).
      Minął rok i pomyślałam sobie, że może warto by było odbyć jakąś kontrolną
      wizytę (oczywiście w 100% nieodpłatną, jak myślicie o jakie badania mogę się
      domagać w ramach refundacji Kas Chorych? wymaz, chlamydia... ?).
      A niech lekarz spróbuje mi powiedzieć, że czas najwyższy zajść w ciążę!!!

      PS. Acha, jeszcze jedno, myślę, że dojrzałam dzięki ... grupowej terapii smile
      • Gość: Hathor Re: Dojrzałam...i bakterie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.01, 21:58
        Ze zdziwieniem czytam o leczeniu bakterii tylko u kobiety. Na moj rozum (nie za
        wielki niestety) jezeli kobieta jest zarazona to i partner takze, wiec
        nastepuje wzajemne zarazanie. Potwierdzil to moj nowy ginekolog, ktory leczac
        nasze Ureaplasme i Gardinelle zapisal antybiotyki i mnie i mezowi i na wszelki
        wypadek globulke przeciw grzybom.

        Jaki jest wynik nie pytajcie bo jeszcze nie sprawdzalam.
        Dobra wiesc: moja kolezanka (lat 36) zaszla u Szamotowicza za pierwszym razem
        Cuda sie wiec zdarzaja i na nas przyjdzie kolej
    • Gość: mąż Re: trzymajcie kciuki IP: *.atman.pl 05.07.01, 12:53
      Jasmina jest w 5 tygodniu.Leży na patologii.Trzymajcie kciuki , błagam.
      • Gość: mama Re: trzymajcie kciuki IP: 157.25.125.* 05.07.01, 13:11
        trzymam kciuki. a co jest powodem, że w tak małej ciąży
        leży na patologii? w którym szpitalu?
        • malgosiak do taty 05.07.01, 13:26
          Boze tak mocno trzymamy kciuki, ze aż nie mogę pisac na komputerze. UDA SIĘ,
          skoro do tej pory się udało, to dlaczego nie miałoby być tak dalej. napisz
          gdzie jest żona, jak w Warszaiw, na pewno ją odwiedzę. M.
          • Gość: Malina Re: do taty i do wszystkich IP: 157.25.86.* 05.07.01, 15:07
            Tata, gratulacje!

            Podsumowujac: Mama; Mag; Sarah; Amal; Joanna; moja kolezanka; Jasmina - no
            chyba nie jest tak zle z tymi ciazami? (jesli kogos pominelam to przepraszam).
            A pewnie byloby jeszcze wiecej gdyby polowa z nas miala np. in vitro, a druga
            polowa trafila do lekarza, ktory zna sie na tym co robi.
            Mam nadzieje, ze co jakis czas w/w lista szczesciar bedzie sie stopniowo
            powiekszac. Nie beda upierala sie przy kolejnosci alfabetycznej byle by mnie
            wciagneli na te liste, czego i pozostalym forumkowiczka zycze.
            Pozdrawiam, Malina.
            • malgosiak Re: do taty i do wszystkich 05.07.01, 15:13
              Ja jeszcze " dorzucę" moją nie piwerwszej już młodosci koleżankę, która jest w
              16 tyg. długo oczekiwanej ciąży.Też zamierzam dołaczyć do grona , ale na
              razie.... nie jest najlepiej. Trzymajcie się dziewczyny. M
      • Gość: Aśka Re: trzymajcie kciuki IP: *.pai.net.pl 05.07.01, 21:06
        Mąż głaszcz brzuszek (żony oczywiście) i rozmawiaj z maleństwem, żeby
        wiedziało, że jest bezpieczne, kochane i oczekiwane. Na pewno się uda!!!!
      • Gość: Ola Re: trzymam! IP: 212.244.46.* 06.07.01, 09:14
        Raz straciła dziecko i o jeden raz za dużo, oby się udało (przecież zasługuje
        na to!). Trzymam mocno!
    • Gość: Astra moje obawy IP: *.avionmedical.com 06.07.01, 07:43
      Najpierw gratulacje dla nowego TAty i tak trzymaćsmile))))))))
      Tak wczytuję się w tą listę i wczytuję. i mam coraz większe wątpliwości nad
      sensem calego procesu leczenia ( mojego leczenia). Każda miała tysiące różnych
      badań, ja niby też ale mój lekarz choć zdolny i utytułowany i młody i całkiem
      całkiem to może on też czasami się myli, może coś przeoczył a przecież ICSI czy
      IVF to bardzo poważne zabiegi.O kosztach nie wspomnę. Podzielcie sie prosze ze
      mną wiadomościami jakie badania miałyście przed tymi zabiegami. Może uda mi się
      go zaskoczyć ( w pozytywnym sensie). Po prostu czegoś mi w tym wszystkim
      brakuje a najbardziej nadziei.sad
      • Gość: Ola Re: moje obawy do Astry IP: 212.244.46.* 06.07.01, 09:12
        Ja też jestem przed pierwszą próbą i już nie mam
        wątpliwości... Pierwsze in vitro to sprawdzian dla
        Twojego organizmy i dla organizmu Twojego męża
        (partnera). Ja sobie tak tłumaczę... Wtedy wychodzą
        wszystkie "kwiatki": jak wygląda sprawa połączenia
        komórek, jak rozwija się zarodek, etc. Traktuję in
        vitro jako następne badanie, które może coś wyjaśni...
        Łudzę się (?!)... Jeśli tak to może nie wyprowadzajcie
        mnie z błędu wink
      • Gość: Lucia Do wszystkich IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.01, 10:20
        Nie miejcie zbyt wiele nadziei!!! Te wszystkie zabiegi, wizyty i wywiady, w
        których musicie opowiadac np czy maz jest sprawny seksualnie przed róznego
        rodzaju lekarzami niszcza Wam tylko psychikę i opróżniaja portfel!!!
        Jesli sie w koncu uda, to tylko Wasza zasługa!
        • Gość: Ola Re: Do wszystkich IP: 212.244.46.* 06.07.01, 11:20
          Skąd to stanowisko? Dlaczego tak sądzisz?
          • Gość: Lucia Re: Do wszystkich IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.01, 14:12
            Wystarczy poczytac statystyki, ktore wykazuja bardzo małe, znikome
            prawdopodobienstwo powodzenia. Oczywiscie nie chodzi mi o udroznienie
            jajowodow, chociaz wiadomo, ze efekt moze byc chwilowy. Spytaj swego lekarza (u
            ktorego sie leczysz, tak sie sklada, ze bylam u niego na kilku wizytach), jaki
            procent jego "przypadkow" konczy sie sukcesem. Mi odpowiedzial bardzo
            wykretnie, z reszta jak i jego inni koledzy. Raz!spotkalam emerytowanego
            ginekologa-androloga (a wiec - nie byl "na dorobku"), ktory otwarcie
            powiedzial: PROSZE PANSTWA, ZADEN LEKARZ WAM NIE POWIE , ZE NIE MACIE SZANS!!!
            DLA LEKARZA JESTESCIE TYLKO "PRZYPADKIEM MEDYCZNYM", KTORY ON OBSERWUJE I
            PROBUJE WPLYNAC NA WASZA PLODNOSC. I RACZEJ PODCZAS WIZYT I BADAN DAJE
            NADZIEJE. IM DLUZEJ BEDZIECIE SIE LECZYC, TYM BARDZIEJ BEDZIECIE NIESZCZESLIWI,
            ZE SIE NIE UDALO.
            Inny lekarz, do ktorego chodzilam na obserwacje kilkunastu cykli wital mnie
            slowami: DLACZEGO PANI NIE JEST W CIAZY! A przeciez wlasnie po to do niego
            chodzilam, zeby sie tego dowiedziec!
            Na moje skargi, ze to chodzenie do lekarzy jest uciazliwe, powiedzial: KAZDY
            CHCIALBY SOBIE ZROBIC DZIECKO POD PIERZYNA!
            Po laparoskopii, na moje pytanie o stan narzadow uslyszalam: MA PANI DROZNOSC
            JAJOWODOW "JAK NA AUTOSTRADZIE". A POZA TYM NIC SZCZEGOLNEGO.
            Po pewnym czasie wrecz zaproponowano mi, zebym skorzystala z nasienia dawcy!
            Sama tez bym wpadla na ten pomysl, chociaz nie jestem ginekologiem. I w dodatku
            nie bylby to dawca anonimowy.
            Dlugo zastanawialam sie, czy podac nazwiska tych trzech lekarzy na forum. Ale
            skoro sama wystepuje pod pseudonimem, to chyba nie powinnam podawac tez nazwisk
            lekarzy.
            • Gość: mama Re: Do wszystkich IP: 157.25.125.* 06.07.01, 14:17
              teraz rozumiem dlaczego tak napisałaś.
              trafiałaś do zwykłych konowałów.
              ja tez z takimi miałam do czynienia.
              na całe szczęście trafiłam do lekarzy, którzy nam
              pomogli. poczytaj sobie wypowiedzi na tym forum. ono
              wiele uczy.
              • Gość: Malina Re: Do Luci IP: 157.25.86.* 06.07.01, 16:02
                Oj, chyba dzisiaj masz zly dzien? Jak sobie wyobrazasz leczenie bez lekarzy?
                Wiadomo, ze wnerwia nas fakt bledow lekarskich, zlych diagnoz, ale przeciez
                same sobie nie udroznimy jajowodow, nie zlikwidujemy torbieli i nie zaczarujemy
                plemnikow aby byly lepsze.
                Wiele rzeczywiscie zalezy od nas, ale niestety bez lekarzy wiekszosc z nas, nie
                ma co nawet marzyc o dziecku.
                A co do wywiadow i wizyt, to nie rozumiem dlaczego ma to wplywac na moja
                psychike. Wrecz przeciwnie - im wiecej pytan, tym bardziej wzrasta moje
                zaufanie do lekarza. Niech pytaja o co chca - jezeli tylko ma to byc pomocne.
                A, ze przy okazji zmniejsza sie zawartosc portfela, to raczej wina naszego
                wspanialego rzadu.
                Nie zrozum mnie zle. Nie bronie lekarzy ale wiem, ze dzieki ich wiedzy wiele
                malzenstw zostalo rodzicami a i ja moge miec nadzieje.
                Pozdrawiam,
                Malina
            • Gość: Ola Re: Do wszystkich IP: 212.244.46.* 06.07.01, 15:23
              To co piszesz jest ... smutne.
              Po 1 to fakt, że lekarze nie działają charytatywnie, a trafić na uczciwego to
              też sztuka
              Po 2 nie możesz mówić, że w niczym Ci nie pomogli - wiesz, że z Tobą jest o.k.,
              a problem tkwi w słabym nasieniu (wiedziałaś o tym przed badaniami?)
              Po 3 do lekarzy każdy pacjent ma subiektywny stosunek (patrz Novum - Mama
              bardzo chwali, ale kilka innych dziewczyn wypowiedziało się o nim negatywnie)
              Po 4 to, że komuś pomógł ten lekarz nie znaczy, że potrafi pomóc każdemu... i
              na odwrót, że Tobie nie pomógł, to nie znaczy, że nikomu innemu też nie
              pomoże...
              • Gość: mama Re: Do Oli IP: 157.25.125.* 06.07.01, 16:08
                Olu, to troszeczkę nie tak. ja nikogo nie chcę ani
                namawiac ani zniechęcać do Novum. to Twoje zdrowie,
                życie i dziecko. ja tylko usiłuję pokazać jak to
                wszystko wygląda z nieco innej perspektywy. po wielu
                latach doczekałam sie dziecka własnie dzięki lekarzom z
                Novum. teraz widzę ile czasu straciłam na bezcelowe
                włóczenie sie po lekarzach. chwytałam sie brzytwy jak
                tonący. i wiem, że rzadko zdarza się, że lekarz w
                prywatnym gabinecie pomoże osobie takiej jak ja. teraz
                wiem, że to W MOIM KONKRETNYM PRZYPADKU JEST
                NIEMOŻLIWE!!!! KIEDYŚ NIE ZDAWAŁAM SOBIE Z TEGO
                SPRAWY. jeśli masz lekarza któremu ufasz, a masz
                problem, który np. nie kwalifikuje Cię do in vitro,
                wierz, że on Ci pomoże. jednak wielu ginekologów to
                zwykli naciągacze. ja miałam okazję przekonać sie o tym
                na własnej skórze. tego Tobie ani innym nie życzę.
        • malgosiak STOP 06.07.01, 18:55
          Lucia, wyłoże kawę na ławę. Wyjscia są dwa. Albo dawaj swój przypadek na
          tapetę, napisz co Cię gryzie, co się nie udało i do jakich lekarzy chodzisz, a
          wtedy my na pewno jakoś Cię wspomożemy ( chociaż radą, ale to przecież dużo),
          albo nie pisz takich rzeczy. Niejedną dziewczynę zniechęcisz i załamiesz. I tak
          każda z nas przeżywa hiperdepresję co miesiac. Sama jak czytałam Twoją
          wiadomość , głowa spuszczała mi sie w żalu coraz niżej i niżej. Bądź silna, nie
          obrażaj się , tylko otwórz się przed nami i wygadaj się. Przesyłam Ci privem
          tel. M.
          • Gość: AGA DO IWONY IP: 217.153.35.* 09.07.01, 11:29
            Pamiętam, że pisałaś, że wybierasz się do Malinowskiego na wizytę w czwartek.
            Jestem ciekawa jaki jest twój odbiór i co zamierzacie dalej robić. Ja się u
            niego ciągle szczepie, ale podobno jestem oporna na te szczepionki i poziom
            hamowania po szczepieniach ciągle oscyluje ok. 40%. Ciągłe wyjazdy do Lodzi na
            MLR i szczepienia, poza kosztami, zabierają mi kolejne dni urlopu i to już tez
            powoli zaczyna mnie drażnić, bo efektów żadnych, ale jeszcze chyba będę trochę
            kontynuować. Napisz ogólnie albo prywatnie agramav@poczta.gazeta.pl

            • Gość: tosca Re: DO IWONY IP: 212.160.141.* 10.07.01, 12:59
              dziewczyny - napiszcie cos o tych probrach kardiolipidowych, n\badaniach
              genetycznych i cytogenetycznych, o fenomenie malinowskiego w lodzi - co robi ,
              po co i ile to kosztuje ( idalczego tak drogo..)

              interesuje mnie tez MRL i M cos tam
              • malgosiak do wszystkich 10.07.01, 13:25
                W piątek idę do Novum na USG i posiew. Mój mąz , jak się okazałao, ma bakterie,
                jeśli ja też bedę mieć ( a to jest więcej niz prawdopodobne),nici z
                inseminacji. Załamię się przez te bakterie. Trzymajcie kciuki żeby ich nie
                było. Jutro idę na urlop i 2 tygodnie nie będziemy się słyszeć. Ewo, Rebasie,
                gdzie jesteście???????????M.
              • Gość: AGA Re: DO toski IP: 217.153.35.* 10.07.01, 13:41
                Nie chce sie za bardzo powtarzac dlatego propounje do powrotu do poprzedniego
                tematu “nieplodnosc – pomoc” i przejrzeniu naszych wypowiedzi (Iwona, Zosia,
                Aga) gdzies ok. 24-25 kwietnia. Jesli bedziesz miala jeszcze pytania lub
                watpliwosci, to pytaj – tutaj lub prywatnie - jak bede umiala to pomoge.
                Pozdrawiam.
                • Gość: Ola Re: DO ELIK IP: 212.244.46.* 11.07.01, 08:46
                  MAM AKTUALNY NR TEL. DO PROF. PAWELCZYKA: 0....61 6624477
                  I CO U CIEBIE SŁYCHAĆ?
                  • Gość: ElaK do Oli IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 15:10
                    Dzieki za nr telefonu. Mysle, ze po wakacjach skontaktuje sie z profesorem. Mam
                    takie niesmiale marzenie, aby skorzystac z zabiegu In Vitro (jeden raz!).
                    Wlasciwie nie wiemy co robic. Obserwacje owulacji na ogol byly pomyslne (bez
                    stymulacji, ew. dostawalam pregnyl na pekniecie), droznosc jajowodow jest (byla
                    sprawdzana 3 razy co kilka miesiecy),nasienie meza slabe, ale nie beznadziejne,
                    a tzw inseminacje nie daly skutku. Wlasciwie to nasze nadzieje na potomstwo
                    wygasly. Maz jest przeciwny zabiegowi, twierdzi, ze szkoda pieniedzy. Przede
                    mna wielkie wyzwanie - namowienie meza na niemala jak na nas sume.
                    Pozdrawiam!
                    Na razie myslimy o wakacjach.
                    • Gość: Ola Re: do Eli IP: 212.244.46.* 13.07.01, 15:38
                      Dla mnie 6 tys. (w Poznaniu podrożało sad ) to też duża suma (b. duża)... Ale
                      musimy spróbować, żebyśmy sobie na starość nie wypominali, że nie zrobiliśmy
                      wszystkiego.
                      Ela, u mnie tak jak u Ciebie, jak u Zosi i wielu innych dziewczyn - brak
                      przyczyn, niepłodność idiopatyczna. Czasem może się coś wyjaśnić przy in vitro -
                      na to liczę (i obym się nie przeliczyła!).
                      Do Pawelczyka zadzwoń teraz, bo terminy ma odległe. Ja jestem umówiona na 27.08
                      a dzwoniłam wczoraj.
          • Gość: Anika Jestem nowa IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 13:50
            Cześć,
            znalazłam to forum trzy tygodnie temu, byłam wtedy w strasznym dole (z
            wiadomego powodu). Przeczytałam wszystko w jeden wieczór i pół nocy, nie raz
            się przy tym popłakałam. Od tego dnia zaglądam tu codziennie, a dzisiaj
            postanowiłam się ujawnić.
            Mam 30 lat, w tym 8 lat małżeństwa, w tym 5 lat starań o dziecko. Dla mnie
            jesteście wielką skarbnicą wiedzy na temat niepłodności i najlepszym
            psychologiem. Niejeden z moich byłych lekarzy mógłby się czegoś nauczyć. Mam
            też nadzieję, że moje doświadczenia (dużo mniejsze - szczególnie w temacie in
            vitro) też mogą się komuś przydać.
            To wspaniale, że tu jesteście. Uświadomiłam sobie, że oprócz moich znajomych i
            rodziny, gdzie ostatnio rodzi się dziecko za dzieckiem jest ktoś z podobnym
            problemem. Statystyki mówią swoje, ale do mnie to nie przemawiało dopóki nie
            spotkałam konkretnych osób, które chcą dzielić się wiedzą, problemami,
            rozczarowaniem... a w końcu (bardzo w to wierzę) radością z pojawienia się
            dwóch różowych kresek
            Pozdrawiam A.
            • Gość: astra Re: Jestem nowa IP: *.avionmedical.com 11.07.01, 14:17
              Cóż. Witaj w klubie. Ja mam 29 lat 4 lata po ślubie i 4 lata walki i nadzieję.
              Dzięki temu "klubowi " mój dołek psychiczny stał się trochę płytszy. Pamiętaj
              nie jesteś sama. Miałam mieć w tym m-cu ICSI ale przeszło koło nosa. Opowiedz
              mi o swoim in vitro. Mi sie ciągle wydaje że zrobili mi za mało badań. To
              wpływ tego forum.
              Pozdrawiam A.
            • Gość: Ola Cześć Nowa! IP: 212.244.46.* 11.07.01, 14:29
              Witaj w klubie! O mnie pewnie trochę już wiesz, jak i o każdej z Uczestniczek
              Forum... Kiedy znalazłam to Forum, zrobiłam dokładnie tak jak Ty, po lekturze
              zrobiło mi się trochę lżej na sercu, a Tobie ulżyło?
              Dobrze, że się odnalazłyśmy - to Forum działa jak terapia, lepiej niż niejeden
              psycholog/psychiatra.
              • Gość: Anika do Astry i Oli IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 20:15
                Tak jak piszecie. Forum jest lekarstwem na moje złamane serce i już teraz
                zastanawiam się jak przeżyłam ostatnie pięć lat sama ze swoim problemem.
                Z in vitro nie mam żadnych doświadczeń. Nie chcę się rozpisywać, żeby Was nie
                zanudzać historią naszych badań. Postaram sie to zrobić jak najkrócej: badania
                nasienia, oznaczenia hormonów, HSG, PCT. Niestety, moje leczenie to przede
                wszystkim walka z bakteriami i grzybicą (pół roku walki z grzybicą przed HSG)
                Bardzo zainteresował mnie nowy wątek immunologiczny. Miałam robiony PCT w
                grudniu ubiegłego roku, wyszedł ujemnie - plemniki się nie ruszały. Lekarz,
                który to stwierdził, powiedział, że przyczyną może być infekcja bakteryjna. I
                rzeczywiście posiew był dodatni. A potem jeszcze 7 kolejnych posiewów
                dodatnich... I tak do dzisiaj. Po prostu ręce opadają. Jak odbieram kolejne
                wyniki dostaję większych ataków histerii niż pierwszego dnia cyklu. Z tego
                powodu nie mogę mieć laparoskopii.
                Wstyd się przyznać, ale bardzo długo dawałam się zwodzić
                tzw. ,,małomiasteczkowym konowałom" chociaz Gdańsk to nie jest przecież takie
                małe miasteczko. Ostatnio jednak okazało się, że przyczyną jest prawdopodobnie
                mój układ hormonalny, ale to opiszę Wam następnym razem.
                • Gość: AGA Re: Czesc Anika IP: 217.153.35.* 12.07.01, 08:05
                  Przylaczam się do powitań i pamiętaj, najważniejsze to nie mić żadnych
                  zahamowań ani skrupułów, żeby nam opowiadać o swoich doświadczeniach.
                  Podejrzewam, że nikogo to nie zanudza, a wręcz przeciwnie - każda nowo-
                  pojawiająca się osoba ze swoimi doświadczeniami jest i "ciekawostką", i
                  skarbnicą wiedzy. A jeśli dodatkowo tobie to pomaga, że się możesz do woli
                  wygadać (wypisać) to lepiej być nie może (tzn. może , ale to jeszcze przed
                  nami).
                  • Gość: EwaP Re: Czesc Anika IP: *.cofund.org.pl 12.07.01, 08:28
                    Witaj Anika,
                    Ja też przyłączam się do powitań i oczywiście zapraszam na sabat 29, obgadamy wszystko. Z bakteriami Moje
                    Szczęście walczyło ponad rok ostatnio najlepszy efekt dały autoszczepionki. Nie powiem, że bakterii nie ma, ale
                    jak się pojawiają to łatwo je zwalczyć.
                    A tak w ogóle to mamy w rodzinie dziewczynę, która latami walczyła z bakteriami i nic. Aż tu nagle samoistnie
                    zaskoczyło, całą ciążę przechodziła z bakteriami, potem urodziła z bakteriami i dalej ma bakterie. I co Ty na to -
                    nigdy nic nie wiadomo.
                    Ewa
                    • Gość: Anika Re: Czesc Anika IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 11:08
                      Dzięki za powitanie i zaproszenie na sabat, ale niestety z powodów rodzinnych
                      nie będę mogła przyjechać. Mam nadzieję, że nie jest to pierwsze i ostatnie
                      spotkanie więc następnym razem się postaram.
                      Ewo, napisz mi gdzie można zrobić taką autoszczepionkę i w przybiżeniu ile
                      kosztuje. Zauważyłam, że wśród lekarzy są dwie postawy: jedni twierdzą, że
                      bakterie są wszędzie i jeśli jestem na nie tak podatna to muszę z tym żyć,
                      inni, że trzeba je wybić co do sztuki bo jeśli zajdę w ciążę to prawdopodobnie
                      poronię i są przeciwskazaniem do wszyskich badań. Laparoskopia i PCT to
                      rozumiem, ale jak ostatnio jeden się upierał, że USG nie ma sensu, hormonalne
                      nie ma sensu bo biorę antybiotyki to ,,powiększył grono Pedrosów" (nie wiem czy
                      pamiętacie reklamę kawy Pedros gdzie pojedyncze ziarenka jechały na taśmie, a
                      po prześwietleniu niektóre z nich dostawały pstryczka i spadały - od tego czasu
                      to moje najlepsze określenie na lekarzy, którzy tylko udają, że mnie leczą).
                      Bardzo podoba mi sie pomysł stworzenia strony www i żałuję, że nie mam
                      zielonego pojęcia jak to zrobić. Do tej pory najwiecej osób, których droga do
                      macierzyństwa nie była lub nie jest usłana różami znalazłam na grupach
                      dyskusyjnych o dzieciach, ale tam wypowiedzi ,,hura, mamy córkę/synka"
                      albo ,,czy można w trzecim miesiącu ciąży polecieć na koniec świata" nie
                      działały dobrze na moją psychikę. Nie znaczy to, że jak się uda którejś z Nas
                      to się nie będę cieszyć. Bardzo się będę cieszyć bo nam się to po prostu
                      bardziej należy. Sama czasami nie rozumiem dlaczego tak myślę, ale tak po
                      prostu czuję. Pocieszcie mnie,że nie tylko ja.
                      Moim marzeniem jest strona poświęcona tylko problemom niepłodności, z forum
                      gdzie każdy mógłby napisac co go boli. Szczytem marzeń byłby jakiś lekarz
                      dobrze znający się na problemie, oczywiście nie po to, żeby postawić od razu
                      diagnozę, ale żeby na przykład rozwiewał nasze wątpliwości lub podpowiadał
                      jakie badania mogą wnieś coś nowego, a jakie w naszej sytuacji są tylko
                      naciąganiem lekarzy i stratą pieniędzy.
                      Pomyślcie tylko ile szczęścia mamy w nieszczęciu. Większość Polaków nie ma
                      jednak dostępu do internetu, dodatkowo problem jest absolutnym tabu, nie maja
                      odwagi nikomu o tym powiedzieć. Jak dotrzeć do tych ludzi? nie mam pojęcia.
                      Myślałam już nawet, czy Gazeta Wyborcza nie mogłaby wzorem akcji ,,Rodzić po
                      ludzku" zainicjować jakiejś akcji o leczeniu niepłodności. Jest nas co prawda
                      pięciokrotnie mniej, ale Ci, którzy mają dzieci bez problemów rodzą je
                      najczęściej raz, dwa razy w życiu a my z problemem borykamy sie przez całe
                      lata. Zapotrzebowanie jest więc podobne.
                      Tak dużo mam Wam do powiedzenia...ale muszę kończyć. Pa
                      • Gość: EwaP Re: Czesc Anika IP: *.cofund.org.pl 12.07.01, 11:27
                        Nie mam przy sobie namiarów, ale w nOvum mają dwa miejsca (tel do nOvum 644 71 72, 644 72 73) i na pewno Ci
                        podadzą adresy. Jutro mogę sprawdzić, ale na pewno mam namiary tylko na BAKTER z Warszawy (Praga).
          • Gość: AGA Re: SPOTKANIE LIPCOWE IP: 217.153.35.* 12.07.01, 08:15
            Chcialabym przypomniec lub poinformowac, ze na temacie "Stowarzyszenie Pro-
            mater" czekamy na deklaracje odnosnie uczestnictwa w pierwszym ogolnopolskim
            zlocie. Jesli chcecie wziac udzial to wpiszcie ktory dzien bardziej wam
            odpowiada 28 lipca (sobota) czy 29 lipca (niedziela). Czekamy do jutra rana .
            Oczywiscie jesli ktos bedzie chcial sie dolączyć później i bedzie mu odpowiadal
            ustalony termin to rowniez zapraszamy.
            • Gość: Malina Re: Do Aniki, do wszystkich. IP: 157.25.86.* 12.07.01, 09:52
              Czesc! Ja tez od czterech miesiecy przygotowuje sie do HSG. Niestety na razie
              bezskutecznie bo ciagle sa albo grzyby albo bakterie.
              Zaciekawilo mnie PCT. Co to jest? Nigdy nie mialam robionego tego badania.
              Podejrzewam, ze jest to badanie przeprowadzane po stosunku, stwierdzajace jak
              sie czuja plemniki w Twoim ciele. Czy tak?
              Mam wrazenie, ze juz zaczynam sie gubic w tych wszystkich badaniach. Mialam
              robiony test Friberga (wyszedl OK) i myslalam, ze to badanie dotyczny wrogosci
              sluzu na plemniki.
              Malina
              • Gość: Ola Re: Do Maliny, do wszystkich. IP: 212.244.46.* 12.07.01, 10:20
                PCT to tak jak piszesz - badanie plemników w Twoim śluzie szyjkowym (8-16 godz.
                po stosunku w dniach najbardziej płodnych).
                A ja HSG miałam przy słabym stanie zapalnym i chyba miałam szczęście, bo nic mi
                po tym nie było wink
                • Gość: Ava Re:Witaminy pomagają? IP: *.radio-merkury.poznan.pl 12.07.01, 13:57
                  Cześć dziewczyny!Znalazłam dziś taką informację:
                  "Naukowcy donoszą, że dzienna dawka witamin może podwoić szansę na to, że
                  kobieta zajdzie w ciążę.Lekarze z uniwersytetu w Leeds odkryli, że zażywanie
                  preparatów multiwitaminowych sprawia, że kobiety mające problemy z płodnością
                  zaczynają produkować jajeczka lepszej jakości. Prawdopodobieństwo zajścia w
                  ciążę wśród kobiet, które poddane zostały kuracji IVF i zażywały witaminy
                  wynosiło 40% w porównaniu do 19%, wśród kobiet, które nie zażywały preparatu.
                  Naukowcy uważają, że witaminy C i E w płynach otaczających znajdujące się w
                  jajnikach jajeczko chronią je przed niebezpiecznymi zanieczyszczeniami
                  znajdującymi się w organizmie.Prowadząca badania mówi:Trudno powiedzieć, czy
                  wyniki tych badań znajdą zastosowanie wśród wszystkich kobiet, ponieważ musimy
                  jeszcze przeprowadzić dokładne analizy.Jednak myślę, że każda kobieta próbująca
                  zajść w ciążę może spróbować zastosować w praktyce naszą teorię."
                  Czemu nie? Pozdraiwam i życzę szczęścia.
                  • Gość: Ola Re:Witaminy pomagają? IP: 212.244.46.* 12.07.01, 15:00
                    Ja już biorę od miesiąca - preparat multiwit. z mikroelementami (ważne podobno:
                    bor i cynk). Ale na razie nie pomagają sad
              • Gość: cela Re: bakterie-pytanie do wszystkich. IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 12.07.01, 19:37
                Dziewczyny będę wdzięczna jak napiszecie mi jak wykryto u Was bakterie i
                grzyby, czy było to jakieś specjalne badania czy rutynowe.
                Dzięki
                • Gość: Anika Re: do wszystkich - o hormonach i o bakteriach też trochę IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 00:02
                  Znalazłam dzisiaj ciekawy artykuł w internecie
                  http://hermes.umcs.lublin.pl/users/anna/niedo/niedoczy
                  Opiszę Wam moją historię. Od kilku lat chodzę od lekarza do lekarza i szukam
                  kogoś kto znajdzie przyczyne niepłodności. Sama, trochę intuicyjnie, ale także
                  na podstawie objawów (przedłużające się cykle, trądzik, niski poziom LH i FSH,
                  wysoka prolaktyna) podejrzewałam, że po prostu nie mam owulacji. Niestety,
                  lekarze do tej pory nie podzielali mojej opinii bo: ,,poziom progesteronu w
                  drugiej połowie cyklu bez wątpienia wskazuje na owulację", ,,testosteron mam w
                  normie więc moje owłosienie musi być dziedziczne", ,,nie tak owłosione kobiety
                  jak ja rodzą dzieci bez problemu" i inne argumenty tego typu. Znaleźli sie
                  również tacy, którzy twierdzili, że podwyższona prolaktyna (ok. 700 przy górnej
                  granicy ok. 500) może świadczyć o istnieniu gruczolaka przysadki. Zrobiłam
                  zdjęcie RTG siodełka tureckiego, nic nie wykazało więc miało to być zaburzenie
                  czynnościowe. Prawie dwa lata temu zaczęłam brać Bromergon 2 tabletki dziennie.
                  Prolaktyna spadła bardzo nieznacznie jak na tak dużą dawkę (do górnej granicy
                  ok. 500) a ja miałam łykać taką dawkę do laparoskopii - więc może jeszcze rok
                  albo dłużej w zależności od tego kiedy wyginie ostatnia bakteria w mojej szyjce.
                  Zmęczona tą sytuacją postanowiłam zmienić ginekologa po raz kolejny. Nowa pani
                  doktor kazała odstawić stopniowo bromergon, zrobić kolejne badania hormonalne
                  (TSH wyszło znacznie powyżej normy) i postawiła nową diagnozę - niedoczynność
                  tarczycy. Od tygodnia zbieram informacje na ten temat i dzisiaj trafiłam na ten
                  artykuł. POLECAM.
                  Znalazłam tam przyczynę większości moich problemów - wieczne zmęczenie,
                  senność, trądzik, kłopoty z zajściem w ciążę, celulitis, nerwowość, kłopoty z
                  koncentacją oraz SKŁONNOŚĆ DO INFEKCJI BAKTERYJNYCH co jest moją największą
                  zmorą.
                  Zdążyłam się zorientować, że wiekszość z Was ma problemy innego rodzaju, ale
                  być może znajdzie się ktoś, komu ta informacja zaoszczędzi kilku miesięcy lub
                  lat wędrówki po gabinetach, proszenia chociaż o USG, na którym można zobaczyć
                  komórkę jajową, w istnienie której się wątpi. Jeśli macie uzasadnione
                  podejrzenia, że choroba ta może Was dotyczyć zajrzyjcie na tę stronę i zróbcie
                  sobie badanie poziomu TSH we krwi (ja miałam w 24 dniu cyklu - ale to chyba nie
                  ma znaczenia). Kosztowało 21 zł - to kropla w morzu naszych wydatków na
                  leczenie. Jeśli wyjdzie powyżej normy - drążcie temat.
                  Tak naprawdę jakie da to rezultaty okaże się najszybciej za kilka miesięcy. Na
                  razie mamy zakaz starania się o dzidziusia bo gdyby doszło do poczęcia istnieje
                  bardzo duże ryzyko poronienia właśnie ze względu na niedoczynność tarczycy.
                  Nie pamiętam już niczego o antykoncepcji - może znacie jakieś dobre
                  strony smile)))))))
                  Pozdrawiam A.
                  PS Z tą antykoncepcją oczywiście żartowałam jakoś sobie poradzimy.
                  • Gość: Ola Re: do wszystkich - o hormonach i o bakteriach też trochę IP: 212.244.46.* 13.07.01, 08:22
                    To jest naprawdę "przegięcie"; lekarze a właściwie "lekarze" miesiącami, latami
                    testują na nas swoje śmiałe teorie, bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji.
                    Też miałam doczynienia z konowałem, który pomimo dobrych wyników badań
                    hormonalnych obniżał mi prolaktynę (nie wiem po co - bo owulację miałam). Jakie
                    będą skutki takich działań w naszych organizmach? Musimy założyć tą stronę -
                    dla innych kobiet - żeby nie były wykorzystywane!
                  • Gość: astra Re: do wszystkich - o hormonach i o bakteriach też trochę IP: *.avionmedical.com 13.07.01, 08:30
                    CZeść Wam wszystkim.
                    Wszystko chyba zależy od lekarza. LAparoskopię i HSG robili mi przy stanie
                    zapalnym. Były nawet jakieś marne bakterie. Nikt z tego afery nie zrobił.
                    Oba zabiegi przeżyłam, bez powikłań. OB 19. Chyba każdy ma jakieś bakterie z
                    którymi przyszło mu żyć. Może dali mi większą dawkę antybiotyków? Nie wiem nie
                    wnikałam w końcu to oni są lekarzami i chyba wiedzą co robią.
                    Też mam koleżąnkę która od zawsze boryka się z bakteriami naprzemiennie z
                    grzybkami. Z bakteriami zaszła w ciążę, urodziła i pewnie dalej ma bakterie.
                    Miała nawet jakieś dosyć groźne.
                    Inaczej tylko wygląda sprawa z ICSi. Dzisiaj odbieram bakteriologie i
                    trzymajcie kciuki żeby już nic tam nie urosło.
                    I o tych moich chlamydiach przeczytałam trochę mądrej literatury. Chyba jednak
                    warto je zrobić tym bardziej ze sie nie ujawniają a mogą poczynic duże szkody.
                    Odpowiedzcie mi prosze na jedno pytanie CZy grzybki zawsze dają jakieś objawy?
                    Pytam sie bo jestem po kuracji antybiotykowej dość długiej.
                    A.
                    • Gość: EwaP Re: do wszystkich - o bakteriach też trochę IP: *.cofund.org.pl 13.07.01, 08:38
                      Napisałam to innym wątku ale tu napiszę jeszcze raz:
                      "Dziewczyny zróbcie posiewy (antybiogramy) naprawdę nie ma sensu leczenie jeśli nie wiadomo na co bakterie
                      czy grzyby reagują. To jakby próbowało się otwierać drzwi pękiem kluczy nie wiedząc który jest właściwy.
                      Szkoda Waszego zdrowia na eksperymenty lekarzy, przecież te leki nie są obojętne dla organizmu i wyniszczają
                      naturalną florę bakteryjną a przez co późniejsze zarażenia są łatwiejsze. Badania takie robią wszystkie większe
                      laboratoria."
                      A tak naprawdę to bakterie co prawda przeszkadzają ale dziewczyny zachodzą i rodzą z bakteriami i nic się nie
                      dzieje. Grzybki to są zazwyczaj nieszkodliwe ale męczące, nawet objawem wczesnej ciąży jest Candida.
                      Dzięki za informację o Chlamydii zrobiliśmy oboje ale nic nie ma, tak naprawdę to szkoda bo chociaż byłby
                      namacalny powód a tu dalej nic.
                      • Gość: Anika Re: do wszystkich - o bakteriach IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 13:53
                        Ewo, ja robię posiew i antybiogram za każdym razem. Za każdym razem byłam
                        leczona nie w ciemno, ale antybiotykiem, na który wrażliwa jest dana bakteria.
                        Ale na miejsce gronkowca pojawiała się E. Coli, a później znowu gronkowiec i
                        tak w kółko. Ostatnio miałam posiew w innym laborlatorium i zrobili mi świetny
                        antybiogram: 5 antybiotyków, w tym 3 na które są oporne i 2, na które bakterie
                        są wrażliwe, ale co z tego skoro jeden z nich to Augmentin, którego nie
                        przepisze żaden rozsądny ginekolog bo po tym grzybica jak w banku, a drugi
                        tylko w zastrzykach. Więc pierwszy raz dostałam antybiotyk ,,na czuja".
                        Cały czas czuję się świetnie nie licząc kilku dni bezpośrednio po zażyciu
                        kolejnej serii leków. Dlatego poważnie rozważam wariant odpoczynku o globulek i
                        tabletek i zdania się tylko na Citrosept i tabletki czosnkowe.
                        Trafiłam niedawno do b. dobrego mikrobiologa (uważany za najlepszego na
                        Pomorzu) i on dał kilka zaleceń, którymi chcę się z Wami podzielić:
                        -seks tylko w prezerwatywie do całkowitego wyleczenia
                        -żadnego seksu oralnego
                        -pranie bielizny tylko ręcznie mydłem (żadnych proszków do prania)
                        -żadnych tamponów ani ,,sztucznych" podpasek
                        -żadnych płynów do higieny intymnej
                        -najważniejsza jest ochrona naturalnej flory bakteryjnej
                        Z innych żródeł:
                        -żadnych słodyczy ani alkoholu
                        -0,5l kefiru lub maślanki dziennie
                        -duże ilości czosnku i zieleniny
                        -preparaty podnoszące ogólna odporność organizmu na infekcje: citrosept,
                        echinacea, witaminy B,C i E oraz Zn
                        -dwie łyżki wiórków kokosowych dziennie (zawierają kwas kaprylowy - nie wiem co
                        to daje, ale przeczytałam to przekazuję)
                        Niektóre z punktów wydadzą Wam się oczywiste, a z niektórymi się niezgodzicie.
                        Ja całkowicie niezgadzam się z tym o zakazie płynów do higieny intymnej.
                        Od wspomnianego lekarza dowiedziałam się, że przy niepłodności oprócz
                        normalnego posiewu trzeba jeszcze zrobić chlamydia i mykoplazmy. U mnie te dwa
                        ostatnie wyszły ujemnie. U mojego męża wszystkie posiewy są ujemne (miał
                        robionych 7 posiewów). Jak on to zrobił, że nie zaraził się ode mnie tymi
                        bakteriami - nie wiem.
                        Pozdrawiam A.

                        • Gość: Ola Re: do wszystkich - o bakteriach IP: 212.244.46.* 13.07.01, 15:11
                          Zgadzam się z zaleceniami prawie na 100% z wyjątkiem płunu do higieny intymnej.
                          Sexu też niezalecałabym póki się nie wyleczy zakażenia - nawet w gumce, bo
                          niektóre z nas (np. ja) mogą być uczulone na gumę lub preparat lubrykacyjny no
                          i to pogarsza sprawę...
                          • Gość: Zosia Re: do wszystkich - o bakteriach IP: *.BMJ.net.pl 13.07.01, 16:07
                            A ja zgadzam się z zakazem używania płynów do higieny intymnej. U mnie (Candida
                            Albicans się kłania) zdecydowanie stan się pogorszył jak je używałam, natomiast
                            jak wróciłam do mydła, to się polepszyło. Coś w tym jest...
                            Właściwie całe życie używałam mydła i było wszystko OK, a jak zaczęłam
                            kombinować z "właściwą higieną osobistą", to wszystko się popsuło.
                            Przetestujcie to na sobie, ale nie odrzucajcie jako z góry błędnego założenia.
                            Zosia
                    • Gość: tosca do wszystkich -do Celi - o hormonach i o bakteriach też trochę IP: 212.160.141.* 13.07.01, 13:30
                      czytam, czytam - wciaz ten sam problem: tylko my same mozemy nie zrobic sobie
                      krzywdy!

                      z tym TSH - przeciez na Boga - to jedne z pierwszych badan jakie kaze zrobic
                      gin, endo, a nawet moj lekarz 1 kontaktu!! - Cela musiala miec strasznego
                      pecha - wnoesek: zaczyna sprawdzac sie moja teorai, ze trzeba sprawdzac kazdego
                      lekarza innym, i przepuszczac to przez swoj rozum
                      a te wsciakle bakterie - po raz 10ty - zgadzam sie z Astra - trzeba z nimi zyc,
                      bo na zdrowy rozum -jak my sie teraz kochamy jak wariaci w nadziei ze da to
                      owoc, bez przerway ktos tam zaglada, babra - to przeciez nie moze to pozostac
                      bez wplywu na flore?

                      wiec troche trzeba sobie odpuscic, wziac je na przetrzymanie, opijac sie
                      kefirem, wkladac lactvaginal ( teraz 100 %platny ) i czekac, az ktos da cynk,
                      ze JEST gdzies sensowny lekarz, kt. daje sobie rade z ta zmora... Ja
                      postanowilam nie przejmowac sie tym g..., tym bardziej, ze NIGDY nie mam
                      zadnych objawow, tylko jakies slowa na kartce z bakterioliologii, co zawsze
                      jest dla mnie niespodzianka

                      A tak w ogole: moze sporzadzimy MINI PORADNIK dla poczatkujacej
                      nieplodnej/mater in spe/, gdzie beda wszystkie przestrogi, wykaz badan
                      koniecznych do relalizacji, najczesciej spoty\kane bledy i zaniedbania w
                      procesie leczenia nieplodnosci itd itp???
                      co o tym sadzicie - ja wciaz potrzebuje takich info, choc od 3 tyg sledze te
                      grubijaca liste dyskusyjna
                      • Gość: astra porad c.d. IP: *.avionmedical.com 13.07.01, 14:01
                        Pewien B.stary ginekolog powiedział mi: szare mydło, tylko szare mydło.
                        To właśnie on pięknie wyleczył mi nadżerke. Szare mydełko. Raz w tygodniu kazał
                        mi też spłukiwać się po podmyciu kwasem mlekowym ( 1 łyżka stołowa 50 % na 1
                        litr wody) To chyba działa. (pomijam wypalanke i różnorakie globulki stosowane
                        jednocześnie)
                        My chyba już na prawde mozemy napisac poradnik.
                        Przy Was można sie tylko zestresowac. Żaden lekarz mi nie zlecał TSH??!?!?!?
                      • Gość: Anika Re: do Toski IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 15:01
                        Tosca, to ja opisałam swoją historię z TSH. I wiesz na czym się łapie?, że
                        najbardziej winię siebie za to, że wcześniej jako ,,endokrynolog-amator" nie
                        wpadłam na trop tarczycowy. Istna paranoja. Byłam już u lekarza, który
                        mówił: ,,zrobimy laparoskopię, jeśli to nic nie wykarze to in vitro i będzie
                        pani miała tyle dzieci, że będzie pani miała ich dosyć". Jakie szanse na
                        powodzenia miałby taki zabieg nie mówiąc już o donoszeniu ciąży? Co ich to
                        obchodzi? Najważniejsze, że biznes się kręci. A ja najwyżej dam później zarobić
                        psychiatrom i psychologom.
                        Jak już napisałam, podzielam twoje zdanie w sprawie bakterii. Sama się często
                        zastanawiam czy oni w laboratoriach myją szkiełka.
                        Mam jedno pytanie do wszystkich CZY KUPUJECIE LACTOVAGINAL BEZ RECEPTY?. Mi
                        pani w aptece zrobiła ostatnio wielką łaskę i powiedziała, że to ostatni raz.
                        Bez recepty można wyleczyć grupę, hemoroidy, alergie a tu ginekologiczna wit. C
                        na receptę.
                        Pomysł z poradnikiem od dawna chodzi mi po głowie. Tylko gdzie to zamieścić -
                        przydałaby się nasza własna strona www. A co z większością, która nie ma
                        internetu. Trzeba zacząć działać, że by trochę odciąć pseudo lekarzy od żródła
                        gotówki.
                        • Gość: Malin Oszaleje IP: 157.25.86.* 16.07.01, 11:13
                          Wlasnie skonczylam brac antybiotyk na bakterie i juz kolejna sensacja:
                          grzyby!!!!. Wzielam juz opakowanie Orungalu i pare czopkow lactovaginalu i
                          niestety poprawy zdecydowanej nie ma. Czy ja sie wreszcie pozbede tego
                          paskudztwa? Poczatkowo myslalam, ze troche sie podraznilam tym antybiotykiem
                          dopochwowym, ktory bralam przez 10 dni, ale dzisiaj stwierdzialm, ze nie ma sie
                          co oszukiwac- apiat mam grzybice. HSG odplynelo w sina dal.
                          Czy czeste uzywanie srodkow przeciwgrzybicznych nie spowoduje w efekcie braku
                          reakcji lekow na grzyby?.
                          Malina
                          • Gość: TOSCA Re: Oszaleje - do maliny i redaktora forum IP: 212.160.141.* 16.07.01, 11:22
                            malina - nie daj sie zwariowac!!!!
                            albo odpusc sobie w cholere te obserwacje - albo KOMPLETNIE zmien netode walki

                            np. KEFIR, KEFIR, tampon OB w swiezym! jogurcie
                            i np .ziola od bonifratrow

                            KOCHANA - TY MUSISZ SIE WYLECZYC OD LEKOW, A NIE OD BAKTERII LUB GRZYBOW-
                            ZOSTALAS WPUSZCZONA- TAK JAK I JA W ZESZLYM ROKU - W MALINY (nomen omen)

                            do redaktora tego formu: b. prosze, aby p.dr Sowinska zechcaila nam pomoc i
                            udzielic wykladu, jak radzic sobie z tymi cholernymi bakteriami i grzybanmi na
                            zmiane
                            nie przekonuje - i, co wazniejsze nie dziala - metoda wiecznych tabletek i
                            globulek - JAK ZLIKWIDOWAC PRZYCZYNE, A NIE SKUTKI?
                            • Gość: Malina Re: Oszaleje - do Tosca IP: 157.25.86.* 16.07.01, 14:07
                              Latwo Ci powiedziec nie warjuj. Na bakterie (bo, bezobjajowe) moge brac co
                              tylko chcesz, ale na grzyby, ktore niestety strasznie mi dokuczaja i zadne
                              kefiry tu nie pomagaja, musze zazywac cos silniejszego. Wiem, ze to moze byc
                              pulapka ale jak mam usiedziec w pracy 8 godzin, gdy czuje, ze siedze na
                              rozpalonych weglach. A tu jeszcze taki upal.

                              A co to za ziolka polecaja braciszkowie? Chetnie bym sprobowala.

                              Dzieki, Malina
                            • Gość: Zosia Re: Oszaleje - do Maliny IP: *.BMJ.net.pl 16.07.01, 14:10
                              Malina, Tosca ma rację. Lekarstwa nic tu nie pomagają. Wiem z autopsji. Pomóc
                              może tylko dieta: zero cukru(nie tylko słodyczy), EwaP mówi, że też zero soków
                              i owoców, za to rano Actimel na czczo, potem szklanka wody z cytryną (i tak
                              przez cały dzień), dużo kefirów i warzyw, mało ziemniaków, makaronów, chleba.
                              Ja do tego wcinam czosnek (Trilac), Citrosept (już skończyłam kurację 3
                              miesięczną), globulki propolisowe na noc, a jak mi się skończą to planuję
                              Lactovaginal.
                              Przyznam się, że jak cztery miesiące temu słyszalam o takich głupotach jakie
                              teraz wypisuję, to się popukałam po glowie i za wszelką cenę chciałam Candidę
                              zwalczyć lekami, ale teraz się poddałam i głęboko uwierzyłam w zbawienną moc
                              diety (dzięki temu po raz pierwszy w lecie nie jestem gruba). Może coś sobie
                              wybierz z tego, a może przejdź tę drogę sama (lekarze, leki itp.) Ale jedno
                              MUSISZ zrobić: wywal z diety cukry, bo grzyby je uwielbiają.
                              Powodzenia, Zosia
                              • Gość: Zosia Re: Oszaleje - do Maliny IP: *.BMJ.net.pl 16.07.01, 14:15
                                Jeszcze jedno. Ostatnio jak robiłam badania na grzyby, to pani magister mi
                                powiedziała, że była na konferencji temu poświęconej i tam usłyszała, że grzyby
                                i inne problemy tego typu mogą wynikać (oczywiście nie tylko) z noszenia
                                spodni, czyli z mechanicznego drażnienia. U mnie faktycznie jest tak, że po
                                stosunku jest gorzej. Teraz jest lato, więc łatwo nie nosić spodni...
                                • Gość: Malina Re: Oszaleje - do Zosi IP: 157.25.86.* 16.07.01, 15:09
                                  Dzieki.
                                  Slodycze jadam okazjonalnie za to litrami pijam soki, ktore teraz wypadaloby
                                  zastapic woda mineralna. Na propolis jestem uczulona. Spodnie nosze, ale raczej
                                  luzne. Od 2 m-cy zazywam Citrosept. Jak widzisz nie wierze tylko w leki, ale
                                  jak jest sytuacja alarmowa to tylko one pomagaja.
                                  Malina
                                  • Gość: Anika Re: Oszaleje - do Maliny IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.01, 21:09
                                    Dorzucę jeszcze coś od siebie. Rok temu jak przyszłam do laboratorium na
                                    badanie czystości pochwy (chyba po raz szósty) dostałam radę aby myć się wodą z
                                    octem lub sokiem cytrynowym. Absolutnie zabronione są stringi.
                                    Ponieważ zależalo mi szybkim HSG leczyłam się też farmakologicznie. Nie pomagał
                                    mi ani clotrimazol, ani nystatyna, ani orungal, wyleczyłam się natamycyną. Od
                                    tego czasu jest spokój. Pomimo tego, że przez ostatnie pół roku zjadłam górę
                                    antybiotyków grzybicy ani śladu. Słodyczy jadam bardzo mało, ale jem dużo
                                    owoców i piję soki.
                                    • Gość: tosca Re: Oszaleje - do Aniki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.07.01, 21:27
                                      co to sa stringi?
                                      i myjesz sie tym octem lub cytrynowa woda? - jak skutki
                                      mam zasadowe ph - 4,7 i pani w laboratorium radzila plyny do higieny oraz
                                      lactovaginal
                                      • Gość: tosca Re: Oszaleje - do Aniki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.07.01, 21:28
                                        a natameycna - to jakis antybiotyk - co to jest?
                                        • Gość: Anika Re: Oszaleje IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 21:22
                                          Z tym nagietkiem naprawdę warto spróbować. Przypomniało mi się, że kiedyś jedna
                                          pani doktor stwierdziła, że nie ma sensu leczyć łagodych objawów grzybicy
                                          silnymi lekami tylko kazała mi kupić sobie Azucalen albo maść nagietkową.
                                          Kupiłam maść i rzeczywiście zwalczała grzyby zanim rozmnożyły się na dobre.
                                          Ostatnio widziałam w Wysokich Obcasach reklamę Lactacyd Femina Płyn
                                          Ginekologiczny oraz Lactacyd Femina Emulsja. Czy ktoś tego próbował? i z jakim
                                          skutkiem?
                                          Tosca, nie udało mi się odnaleźć ulotki od natamycyny. Nie wiem czy to był
                                          antybiotyk. Zapamiętałam tylko nazwę, bo w moim przypadku jest to chyba jedyny
                                          skuteczny lek i w razie biedy będę o niego prosić lekarza. Pamietam, że na
                                          początku był od sprzedawany pod handlową nazwą Pimafucin (?) ale później w
                                          aptece powiedziano mi, że tamten został wycofany i kupowałam pod nazwą
                                          Natamycyna. Nie potrafię, Ci powiedzieć czy pomogło mi mycie się wodą z sokiem
                                          z cytryny, bo robiłam to równolegle z braniem leków więc nie wiem co mi
                                          pomogło. Później tego zaniechałam, bo jak się nie ma bodźca w postaci badania
                                          HSG albo dokuczliwych objawów to po prostu się nie chce. Używam płynu do
                                          higieny intymnej. Stringi to majteczki z cienkim paskiem z tyłu.
                                          Pozdrawiam A.
                                      • Gość: Ola Re: Oszaleje - do Tosca i innych zainteresowanych IP: 212.244.46.* 17.07.01, 09:01
                                        pHɳ,0 to jest zasadowe, pHɟ,0 -kwaśne, dla ludzkiej skóry odpowiedni odczyn
                                        jest kwaśny pH = ok 5,5, a jeśli masz 4,7 to jest b. kwaśny...
                                        a propos mydeł: one mają odczyn b. zasadowy (powyżej 8 najczęściej) i myjąc się
                                        mydłami zmieniamy odczyn skóry na zasadowy, no więc nie wiem jak to się ma do
                                        niektórych zaleceń lekarzy aby się podmywać mydłem?! Woda wodociągowa też
                                        najczęściej ma wysokie pH ze względu na zawartość związków hloru itd, stąd to
                                        zalecenie mycia się zakwaszoną wodą (z niewielkim dodatkiem octu, soku z
                                        cytryny itp) Jest jeszcze taki wyciąg z ziół m.in. nagietka, stosuje się go
                                        zewnętrznie w rozcięczeniu - nazwa mi chwilowo wyleciała z głowy - jak mi się
                                        przypomni to napiszę, wyciąg jest b. dobry - leczy każde drobne zakażenie na
                                        zewnątrz, może służyć do irygacji - ale każda irygacja jest nie wskazana, więc
                                        wybór należy do Was, no ale wyciąg generalnie jest super! Ważne jest aby nie
                                        dopóścić do zakażeń - ja każde przetarcie (od spodni, od stringów) przemywam
                                        ziołami, albo pł. do higieny int. z dodatkiem nagietka i zero seksu wówczas.
                                        No i na razie jest o.k.
                                        • Gość: Ola Re: Oszaleje - do Tosca i innych zainteresowanych IP: 212.244.46.* 17.07.01, 09:37
                                          Wyciąg nazywa się Azucalen. Nie wiem dlaczego w poprzedniej wypowiedzi zamiast
                                          7 wyszły kwadraciki?! Napiszę więc jeszcze raz: pH > 7,0 jest zasadowe (czyli
                                          od 7 do 14), pH < 7,0 jest kwaśne (czyli od 1 do 7). pH = 7,0 jest obojętne. A
                                          więc Tosca jeśli masz 4,7 tzn. że masz kwaśne - nawet bardzo.
                                          • Gość: astra Re: Oszaleje - do Tosca i innych zainteresowanych IP: *.avionmedical.com 17.07.01, 10:02
                                            Wprawdzie problem (na szczęście) mnie nie dotyczy ale ze swojej strony mogę
                                            polecić globulki z nagietka "calendulin" czy jakoś tak. Ponoć rewelacja.
                                            A co do mydeł to rzeczywiście ich pH można zneutralizować zakwaszając wode do
                                            opłukania choćby zwykłym octem ale ponadto chciałabym wam zwrócić uwagę na to ,
                                            iż efekt podrażnienia wywołują wszelkie dodatki zapachowe, olejki, perfumki, są
                                            one też na pewno jedzonkiem dla grzybków.
                                            Bez takich dodatków jest szare mydło albo spróbujcie po prostu mydełka dla
                                            dzieci. Proponuję też płukanki z naparu rumianka. No może głupoty piszę nie
                                            wiem ale chciałam wam jakoś pomóc. Jako dziecko miałam silną drożdżycę paznokci
                                            (?). Lekarz kazał mi wypijać dziennie litr soku gejfrutowego + nystatyna + do
                                            smarowania pimafucort czy jakoś tam. Do dziś nie mogę patrzeć na grejpfruty ale
                                            pomogło.
                                            • Gość: Hathor Ceny badan i zabiegow IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 21:39
                                              Przepraszam ze troche zmienie temat ale chcialabym zasiegnac miedzymiastowej
                                              opinii. Poniewaz chyba zdecyduje sie na histeroskopie juz w przyszlym tygodniu
                                              (tak na wszelki wypadek) a wyglada na to ze nie pokryje mi tego kasa chorych,
                                              prosze, znajace temat, o podanie z Waszego doswiadczenia ceny wykonania
                                              histeroskopii diagnostycznej. Patrzac na ceny badan glupich przeciwcial
                                              rozyczki czy toxoplazmozy ktore wahaja sie od 65zl do 150 za komplet,
                                              chcialabym tez wybrac opcje najlepsza w swojej cenie. W Krakowie jest tylko 1
                                              (sic!) lekarz ktory to robi i cene poda mi jutro.
                                              • Gość: Marta Re: Ceny badan i zabiegow IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.01, 09:01
                                                Jak to kasa nie zaplaci, przeciez to sa badania wykonywane w warunkach
                                                szpitalnych (histeroskopia) i wchodza w hospitalizacje.
                                                A badania przeciwcial rozyczki i innych ze skierowaniem tez sa placone przez
                                                kase. Przynajmniej ja tak wiem. No chyba, ze masz skierowanie z prywatnego
                                                gabinetu.
                                              • Gość: Ola Re: Ceny badan i zabiegow IP: 212.244.46.* 18.07.01, 09:08
                                                W styczniu ub. roku kiedy miałam laparoskopię (i histeroskopię razem)
                                                słyszałam, że taki zabieg kosztuje ok 2000zł. A dlaczego nie możesz go zrobić
                                                na kasę chorych - przecież ten zabieg podlega refundacji?! Za mnie płaciła KCh.
                                              • Gość: AGA Re: Ceny badan i zabiegow IP: 217.153.35.* 18.07.01, 11:19
                                                Czesc Hathor,
                                                Domyslam się, że nie chcesz zmieniać lekarza, a obecny proponuje ci
                                                histeroskopię odpłatnie. NIe wiem ile to kosztuje, ale mysłe, że dziewczyny
                                                mają rację, żeby udać się do szpitala i zrobić to w ramach KCh. Ja jestem w
                                                podobnej sytuacji. Leczę się w Novum, ale poszłam do innego lekarza na wstępny
                                                wywiad i zaproponował mi histeroskopię (tak jak się spodziewalam, bo byłam u
                                                tego co Bacha), i chyba się na nią wybiorę, ale w ramach ubezpieczenia.
                                                Prawdopodobnie, gdyby z novum mnie wyslali na histeroskopię, to musiałabym
                                                zapłacić, bo wówczas byłby to zabieg 1-dnia w jakieś zprzyjaźnionej klinice
                                                prywatnej, dlatego chyba zdecyduje sie na ten szpital.
                                              • Gość: Ania Re: Ceny badan i zabiegow IP: *.stream.pl 18.07.01, 11:58
                                                Czytam wasze listy od paru dni. Bardzo mi pomagaja. Szukam dobrego lekarza w
                                                Krakowie. Czy mozecie kogos polecic?
                                                • Gość: Hathor Re: Ceny badan i zabiegow IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.01, 08:00
                                                  Niestety w Krakowie nie ma dobrej "szpitalnej" histeroskopii wiec jestem zdana
                                                  na prywate lekarzy - do Wwy nawet na kase chorych nie oplaca i sie jechac bo to
                                                  co najmniej 4x expres K-kow -Wwa, wiec wyjdzie prawie na to samo.
                                                  Takie durne zycie

                                                  Ania, w Krakowie sa 2 kliniki invitro (od sierpnia 2000), jezeli chcesz
                                                  eksperymentowac to ja polecam do sprawdzenia tylko jedna (dr Kostyk,
                                                  Niepolomice), tą drugą wszyscy odradzaja. Generalnie obie sa swieze i potrzeba
                                                  samozaparcia i checi do bycia troche krolikiem doswiadczalnym.
                                                  Jezeli chcesz to napisz do mnie prywatnie invitro@sekretna.pl
                                              • Gość: BasiaP Do wszystkich IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.01, 17:01
                                                Jesli chcecie pomoc dzieciakom i sobie(w ten sposob poprawiam samopoczucie
                                                sobie i mezowi), zajrzyjcie na strone i wezcie udzial w akcji
                                                www.misja-kamerun.pl
                                              • Gość: marnna Re: Ceny badan i zabiegow IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.01, 08:06
                                                Ja również miałam robioną histeroskopię w szpitalu i nie musiałam za nią
                                                płacić. Dopiero teraz widzę ,że trafiłam na dobrego lekarza, bo 3 inseminacje ,
                                                które u mnie przeprowadził kosztowały nie wiele więcej niż jedna wizyta w
                                                gabinecie prywatnym tj. 80 zł (a przecież ciągnie się to przez kilka dni).
                                                Widzę , że mój lekarz nie próbóje na siłę wyciągnąć od nas pięniędzy.
                                                Próbuj znaleźć lekarza , który Ci pomoże przeprowadzić to badanie bezpłatnie, w
                                                końcu te pieniądze przydadzą Ci się na następny zabieg. Walcz o Swoje!!! To Ci
                                                się należy.
              • Gość: Jagoda Do Oli z Poznania IP: *.ae.poznan.pl 09.08.01, 13:17
                Z przeczytanych tu licznych Twoich postow, domyslam sie, ze jestes juz mocno
                zaawansowana w "bojach" o dziecko i ze szlak do kliniki na Polnej masz juz
                przetarty . W zwiazku z tym mam pytanie dot. badan nasienia. Wiem, ze mozna
                udac sie do androloga w przychodni przyszpitalnej na Polnej. Chcialabym sie
                jednak dowiedziec, czy problemem jest uzyskanie skierowania na badanie nasienia
                i czy badania te sa refundowane przez KCh. Czy maz powinien jakos
                udokumentowac, ze staramy sie o dziecko i ze "sa problemy"? Pozdrawiam.
    • Gość: mąż Re: 7 tygodni IP: *.atman.pl 18.07.01, 13:12
      ........i już nie będę tatą . Przynajmniej na razie , chociaz Jasmina mówi ,ze
      juz nigdy.
      • Gość: REBAS Re: 7 tygodni IP: *.*.*.* 18.07.01, 14:13
        co się stało ??? nic nie rozumiem .. ale witam męża
        serdecznie. Jeśli coś cię boli to wywal to na forum
        jeśli masz opory do może chcesz pogadać prywatnie ??
        napisz
      • Gość: Bacha Re: 7 tygodni IP: 195.205.13.* 18.07.01, 14:14
        Nigdy nie mow nigdy, popie(p)(r).....y jest ten swiat i znikad pomocy.
        Wlasnie dostalam sierpniowy nr Zwierciadla, polecam, jest zapowiedz naszej
        rozmowy, ktora ukaze sie w numerze wrzesniowym.
        Jestem po wizycie u prof. R - pierwszej po histeroskopii. Napawa optymizmem,
        choc nie raz juz tak bylo. Ogolnie lepsza rzeczowa nadzieja niz konkretna
        beznadzieja, przynajmniej samopoczucie lepsze. No i dzieki uprzejmosci Oli
        popijam ziolka. Obrzydlistwo to dosc lagodne slowo, ale brne dalej. U prof.
        pozytywnie o tyle, ze kazal dzialac, jesli przez dwa miesiace sie nie uda
        bedzie szukal dalej. Jest w tym duzo systematyki, racjonalnego podejscia i
        minimalizowania kosztow. Bardzo bym chciala, zeby to byl ten, ktory potrafi
        pomoc.
        Nie bede sie rozpisywac z moim optymizmem, bo nastroj ogolnie nieciekawy, bo i
        czym sie cieszyc. Maz trzymaj sie i badz przy zonie. Jest mi bardzo bardzo
        przykro ale to i tak za malo.
        Bacha
      • Gość: Ola Re: 7 tygodni IP: 212.244.46.* 18.07.01, 14:49
        Cokolwiek bym napisała i tak nie zmniejszyłoby to bólu ani Twojego, ani
        Jaśminy... To straszne co Wam się wydarzyło... Trzymaj się i bądź blisko Niej.
      • Gość: Aśka Re: 7 tygodni IP: *.pai.net.pl 18.07.01, 23:01
        O Boże! Jak przeczytałam tytuł, to pomyślałam, to już siódmy tydzień szczęścia,
        ale gdy przeczytałam treść, to dosłownie mnie zmroziło! Ach, szkoda gadać...
      • Gość: Aśka Re: 7 tygodni IP: *.pai.net.pl 18.07.01, 23:05
        Mąż, a robiliście badania immunologiczne? Jeśli nie, to poczytaj wątek "jestem
        uczulona na męża", dziewczyny dużo o tym tam pisały.
        Ucałuj Jaśminę i trzymaj się dzielnie.
    • Gość: Aśka LIST Z MZ DO MZ IP: *.pai.net.pl 23.07.01, 20:10
      Otrzymałam dzisiaj treść listu jaką napisała Pani Dyrektor Departamntu
      Ubezpieczeń Zdrowotnych do Z-cy Dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego i
      przekazała mi do wiadomości. Tradycyjnie treść publikuję na forum "NIEPŁODNOŚĆ"
      strony: www.dzieckoinfo.com.

      PS. Czy ktoś się może orientuje czego dotyczy sprawa ZP-070-95/9497/2001 ???
      • Gość: Ola Re: LIST Z MZ DO MZ IP: 212.244.46.* 24.07.01, 08:38
        Nic nie wskóramy z tym zdewociałym rządem - należy przeczekać do wyborów.
        Takiej dewotce nie wytłumaczysz, że jeśli kobieta będąca niepłodną urodzi
        dziecko to nie jest jeż niepłodna! A więc in vitro usuwa chorobę
        zwaną "niepłodnością"!!!! Jest to metoda leczenia, czy nie?!
        • Gość: astra13 Re: LIST Z MZ DO MZ IP: *.avionmedical.com 24.07.01, 10:07
          Aśka! nawet nie wiesz jak cię podziwiam za wytrwałość w pisaniu do "młotków"
          Może gdyby pani w MZ sama nie mogła mieć dzieci to inaczej patrzyłaby na świat.
          Bardzo często dzieje sie tak że ciąża jest lekarstwem na wiele dolegliwości .
          Kobiety które pierwsze dziecko miały dzięki in vitro zachodzą póżniej w ciąże
          bez problemu.
          Mój lekarz powiedział mi bardzo interesującą rzecz a mianowicie jak na upartego
          wydebić finansowanie IVF od Kasy chorych. Wszystko opiera sie na interpretacji
          niedociągnięć naszych ułomnych ustaw. Jeżeli macie dostęp do wykazu usług z
          zakresu ginekologii to dzielą sie one na standardowe czyli sponsorowane i
          niestandardowe czyli płatne przez nas. Usługę nie wymienioną jako
          ponadstandardową nalęzy uznać (logicznie) za standardową a tak właśnie jest z
          IVF (nie jest ten zabieg wymieniany jako niestandardowy, po prostu tam go nie
          ma!!) To jest właśnie ta luka w prawie. Niestety nie wiem jak dotrzeć do tego
          wykazu a mój lekarz ma urlop.
          I chyba jednak proponuje poczekać do wyborów. Może wygrają ci troche bardziej
          światli a nie bliżsi średniowieczu. W ogóle nie rozumiem
          polityki "prorodzinnej " państwa a tyle o tym trąbią.
          I jest jeszcze jedna sprawa jaką musze poruszyc a mianowicie nasze spotkanie.
          W związku z wakacyjnym przestojem w pracy zarządzono u nas sobotnią
          inwentaryzacje, więc nie sądzę abym zdążyła na pociąg. Więc bardzo mi przykro
          ale za to zadzwonie do was żeby was pozdrowic.
          Aga
          • Gość: Ola do Astry13 IP: 212.244.46.* 24.07.01, 10:57
            Słonko, ale spotkanie jest w niedzielę (29.07), nie dasz rady przyjechać?
            • Gość: astra Re: do Astry13 IP: *.avionmedical.com 24.07.01, 12:03
              chyba coś sie porobiło z moim komputerem, nie dość że że nie otwiera mi się
              forum od 2 dni to jeszcze podwójnie wysyła . Albo to moje niedouczenie. Olu
              Kwiatuszku, będę siee starać. NAprawdę. W końcu mieszkam najdalej z Was (600 km)
              pozdrawiam
              A.
        • Gość: astra13 Re: LIST Z MZ DO MZ IP: *.avionmedical.com 24.07.01, 11:36
          Aśka! nawet nie wiesz jak cię podziwiam za wytrwałość w pisaniu do "młotków"
          Może gdyby pani w MZ sama nie mogła mieć dzieci to inaczej patrzyłaby na świat.
          Bardzo często dzieje sie tak że ciąża jest lekarstwem na wiele dolegliwości .
          Kobiety które pierwsze dziecko miały dzięki in vitro zachodzą póżniej w ciąże
          bez problemu.
          Mój lekarz powiedział mi bardzo interesującą rzecz a mianowicie jak na upartego
          wydebić finansowanie IVF od Kasy chorych. Wszystko opiera sie na interpretacji
          niedociągnięć naszych ułomnych ustaw. Jeżeli macie dostęp do wykazu usług z
          zakresu ginekologii to dzielą sie one na standardowe czyli sponsorowane i
          niestandardowe czyli płatne przez nas. Usługę nie wymienioną jako
          ponadstandardową nalęzy uznać (logicznie) za standardową a tak właśnie jest z
          IVF (nie jest ten zabieg wymieniany jako niestandardowy, po prostu tam go nie
          ma!!) To jest właśnie ta luka w prawie. Niestety nie wiem jak dotrzeć do tego
          wykazu a mój lekarz ma urlop.
          I chyba jednak proponuje poczekać do wyborów. Może wygrają ci troche bardziej
          światli a nie bliżsi średniowieczu. W ogóle nie rozumiem
          polityki "prorodzinnej " państwa a tyle o tym trąbią.
          I jest jeszcze jedna sprawa jaką musze poruszyc a mianowicie nasze spotkanie.
          W związku z wakacyjnym przestojem w pracy zarządzono u nas sobotnią
          inwentaryzacje, więc nie sądzę abym zdążyła na pociąg. Więc bardzo mi przykro
          ale za to zadzwonie do was żeby was pozdrowic.
          Aga
          • Gość: Ola Do Moniki IP: 212.244.46.* 25.07.01, 08:51
            Witaj na naszym Forum! Nie możliwe - jak rozumię, badają Ciebie, doszło już do
            HSG, a Twój mąż nie miał badanego nasienia! Tak to u nas jest...
            Przedewszystkim powinien mieć badanie nasienia - jak to nazwać, ogólne tj.
            liczba plemników na 1 ml, objętość ejakulatu, ruch, itd. -standard.
    • Gość: Aśka LIST Z DEPARTAMENTU ZDROWIA PUBLICZNEGO IP: *.pai.net.pl 25.07.01, 22:21
      Dzisiaj dostałam kolejny list z MZ. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, ale tym
      razem go nie opublikuję (pięć stron!). Za to przywiozę go na spotkanie w
      niedzielę.
      • Gość: EwaP Re: LIST Z DEPARTAMENTU ZDROWIA PUBLICZNEGO IP: *.cofund.org.pl 26.07.01, 08:24
        Jak możesz to zrób kopie, poczytamy sobie.
        Do zobaczenia, Ewa
        • Gość: Aśka Re: LIST Z DEPARTAMENTU ZDROWIA PUBLICZNEGO IP: *.pai.net.pl 26.07.01, 21:25
          Specjalnie dla Zosi i innych nieobecnych na spotkaniu w Warszawie umieściłam na
          forum dziecko fragmenty listu z MZ.
          Oczywiście zrobię kilka kopii na wyjazd.
          • Gość: astra Re: LIST Z DEPARTAMENTU ZDROWIA PUBLICZNEGO IP: *.avionmedical.com 27.07.01, 09:05
            Asia! Właśnie przeczytałam ten kawałek listu. Wybrałaś takie fragmenty po
            których krew sie w żyłach gotuje.
            Jestem przerażona. Dziewczyny, trzeba zrobić wszystko żeby te katolickie
            oszołomy nie dorwały się do władzy ( przepraszam jeśli obraziłam czyjeś poglądy
            polityczne i religijne)
            Niedługo zakazą całkiem in vitro w Polsce. Będzie to tak samo karalne ja
            aborcja!! Będziemy potajemnie wyjeżdzać na zachód.
            Cóż to jest kara za nasze niemoralne prowadzenie sie we wczesnej młodości ( tak
            właśnie zrozumiałam ten list)Przecież ta odpowiedź jest obrażliwa.
            Kim jest ten oszołom co to napisał?? Może to Odra?
            Chciałam sobie jescze troche poprzeklinać ale na forum chyba nie wypada?
            • Gość: AGA Re: LIST Z DZP - moja opinia IP: 217.153.35.* 27.07.01, 10:20
              A ja proponuję trochę spokoju i dystansu do tego listu. Nie doczepiajmy się do
              wybranych fragmentów, tych, które nas szczególnie wzburzają, bo trzeba
              popatrzeć na całość. Moim zdaniem, z tego fragmentu listu, można by się uczepić
              m.in. wątku o rzekomej polityce informacyjenj (cytuję: "Biorąc pod uwagę
              powyższe, w chwili obecnej, uważamy, że sprawą istotnej wagi jest poprawa
              sposobu informowania społeczeństwa o zaburzeniach płodności, promocja zachowań
              sprzyjających zdrowiu i prawidłowemu przebiegowi procesu prokreacji. "), tzn.
              obecnie nie zauważyłam żadnej akcji informacyjnej o tym, że mogą być problemy z
              płodnością - mam nadzieję, że jeśli w ogóle coś takiego będzie prowadzone (?),
              to w sposób rzetelny, a nie promujący "chrześcijańskie wartości" jak były
              przygotowywane podręczniki do wychowania w rodzinie.
              Można polemizować jeszcze co najmniej z kilkoma poglądami wyrażonymi w tym
              piśmie, np. z tym, że IVF nie robi się tylko dlatego, że "5% kobiet jest
              całkowicie niepłodnych" (co to jest "całkowicie" i dlaczego akurat 5% ?), ale
              często dlatego, że kolejne X% mężczyzn nie jest w stanie w sposób naturalny
              dokonać prokreacji. Myślę, że w całej treści listu znajdzie się wiele jeszcze
              kontrowersyjnych wątków.
              Nasza spontaniczna (agresywna) reakcja jest zrozumiała (tutaj na forum jeśli
              ktoś ma potrzebę, to może się powyżywać), ale chcemy czy nie powinnyśmy przyjąć
              do wiadomości inne argumenty, i tylko na bazie argumentów prowadzić dyskusję z
              MZ i innymi.
              • Gość: Ola Re: LIST Z DZP - moja opinia IP: 212.244.46.* 27.07.01, 11:44
                A moim zdaniem należy list opublikować w "Zwierciadle" z odpowiednim
                komentarzem. Proponuję aby treść komentarza była przedmiotem rozmów na naszym
                spotkaniu.
          • Gość: Zosia Do Aśki IP: *.BMJ.net.pl 27.07.01, 19:17
            Bardzo Ci dziękuję, że pomyślałaś o mnie i o wszystkich tych, którzy listu nie
            zobaczą na własne oczy w Warszawie. Podejrzewam jednak, że utożsamiasz mnie z
            Zosią z forum dziecko-info. Jesteśmy różnymi Zosiami, a jako, że nie
            spotkałyśmy się na jednym forum nie było potrzeby ściślejszego oznaczenia.
            Jednak tak czy siak wielkie dzięki, Zosia
    • Gość: Isis Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.07.01, 10:03
      Trafiłam do was przez przypadek, ale myślę, że zostanę na dłużej. Już drugi
      dzień czytam posty w pracy i nie mogę się oderwać. Macie dużą wiedzę, większą
      pewnie niż niektórzy z lekarzy konowałów. Właściwie szukam pomocy, porady, do
      jakich drzwi zacząć pukać. Mam 26 lat, jestem rok po ślubie, od 7 miesięcy
      staram się o dziecko. I nic nie wychodzi. Mówiono mi "wyluzuj". Właśnie
      wyluzowana wróciłam z urlopu z ciepłych krajów, gdzie po raz pierwszy od kilku
      miesięcy radośnie się kochałam nie myśląc o poczęciu dzidziusia. Wczoraj
      zrobiłam test - jedna kreska. Myślę, że czas najwyższy iść do lekarza, zrobić
      badania, no i zacząć leczenie. Ale czuję się trochę nieporadnie. Nie wiem gdzie
      uderzyć. Nie chcę chodzić do lekarzy, którzy zmarnują mi czas.
      Dodam, że mieszkam w Poznaniu i wyjazdy do W-wy, czy Białegostoku ze względów
      finansowych nie wchodzą chyba w grę.
      Czytałam coś o dr Pawelczaku z Polnej, napiszcie jak się do niego umówić i czy
      to właściwy adres.
      Napiszcie też proszę jakie mam prawa, czy badania, które będę robić refundowane
      są przez kasę czy muszę sama za wszystko płacić.
      I w którym dniu cyklu najlepiej pójść na badanie?
      I co myślicie o Intermedice z Szelągowskiej - znalazłam to w internecie?
      Napiszcie też o waszych doświadczeniach z pierwszej wizyty z problemem, czy
      idzie się tam z mężem, czy nie, jak się czułyście. Boję się, bo nie potrafię o
      tym mówić, za bardzo boli, a może po prostu jeszcze brak doświadczenia.
      I jakie badania powinien zlecic lekarz?
      Jej, wszystkie wasze rady bęą dla mnie cenne.
      pozdrawiam
      • Gość: Bacha Re: do wszystkich i do Aski IP: 195.205.13.* 27.07.01, 11:38
        Izis witam Cie serdecznie, mysle ze Cie nie zawiedziemy. O Poznaniu wie
        wszystko Ola i pewnie sie do Ciebie odezwie. Nie martw sie, ze trudno Ci o tym
        mowic to przychodzi samo.
        A teraz do wszystkich o tym nieszczesnym liscie. Niestety nie pozostawiona nam
        wyboru i musimy sie tym zajac wszyscy. Jesli ktos kto z pewnoscia podpisal sie
        imieniem i nazwiskiem pod listem pisze, ze przyczyna nieplodnosci jest wczesna
        inicjacja seksualna lub inne temu podobne bzdury to niestety albo jest
        kompletnym ignorantem albo pisze to celowo i cokolwiek by nie wybrac powinien
        poniesc konsekwencje wypisywania takich madrosci. Mysle, ze na sabacie cos
        uradzimy na ten temat. Niestety jednak tak jak juz kiedys pisalam, bardzo wiele
        osob nieznajacych problemu traktuje zaplodnienie in-vitro jak nie przymierzajac
        operacje plastyczna. Takie tez poglady przekazuje sie gawiedzi, co jest dla
        nich woda na mlyn. To nich nie docieraja poglady, ze leczy sie palaczy, ktorzy
        zachorowali na raka. Odmawiaja jednak leczenia osobom, ktore sa nieplodne nie
        dlatego, ze np.odkladaly decyzje na pozniej. A ogolnie jest mi w zwiazku z tym
        listem strasznie przykro i smutno tak jakos, ze w XXI wieku mozna szerzyc
        publicznie takie poglady jak MZ.
        Serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia.
        Bacha
        • Gość: Ola Re: do wszystkich i do Bachy IP: 212.244.46.* 27.07.01, 11:55
          Basia, Kochanie, odezwij się do mnie!!!! Plis! Dzwoniłam, pisałam i nic!
          Przyjdziesz po mnie na Dworzec? Będę o 10.30 (pociąg z kierunku Poznań, Konin,
          Kutno do W-wy Wsch.) A jak my się rozpoznamy????
          A teraz do Izis, jest wątek o Poznaniu - tam podałam namiary, a na pierwszą
          wizytę weź męża, ale jedynie w celach towarzyskich - żeby Ci smutno samej nie
          było. Ja do Poznania jeżdżę z mężem nawet jeśli nie jest potrzebny w celach
          medyczno-poznawczych, ale dlatego, że uzgodniliśmy, że to jest NASZ problem
          (nie jego czy mój).
    • Gość: Anna Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: 217.56.204.* 27.07.01, 11:58
      Gdzie jest opublikowany ten list podajcie prosze adrs internetowy nie moge
      znalezc pod dzuieckiem.
      Dziekuje
      • Gość: Ola Re: niepłodnosc -06.06.01 IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 27.07.01, 17:52
        dziecko-info.com.pl .... forum .... niepłodność.... list z ministerstwa...
    • Gość: Aśka WIEŚCI OD EWY I REBASA IP: *.pai.net.pl 01.08.01, 22:07
      Widziałam się dzisiaj z Ewą i Rebasem i zostałam przez nich upoważniona do
      przekazania Wam najświeższych informacji.
      Zacznę od histeroskopii (chociaż wciąż jeszcze jestem wzburzona dzisiejszą
      wizytą u p.Malinowskiego). Otóż okazało się, że Ewa miała dwa polipy i jeden
      zrost. Wszystko to zostało usunięte z drogi do szczęścia tej przesympatycznej
      pary. Życzmy im, żeby się okazało, że to było TO!
      A teraz wizyta u p. Malinowskiego. Jeśli którakolwiek para wybiera się do tego
      pana na wizytę, niech przede wszystkim UZBROI SIĘ W CIERPLIWOŚĆ!!! Podobno z
      reguły należy się liczyć z godzinnym poślizgiem, ale EWA Z REBASEM CZEKALI NA
      WEJŚCIE DWIE I PÓŁ GODZINY!!!!!!!!!!! TO SKANDAL!!!!!! A pani z recepcji nie
      mieściło się w głowie, żeby do tylu osób zadzwonić i je uprzedzić!!! (Na
      pocieszenie Wam powiem, że podobno jej zmienniczki jednak uprzedzają pacjentów
      o opóźnieniu). Okazało się, że było 9 pań z zerowym numerkiem, czyli takich
      które właśnie dzisiaj dowiedziały się, że są w ciąży. Jeśli to jest średnia
      dniówka pana profesora, to tylko pogratulować.
      Z gabinetu Ewa i Rebas wyszli z niewyraźnymi minami. Okazało się, że wyniki są
      ok ale... i tu pan M. tak zamieszał, że nie wiadomo było o co mu chodzi, ale w
      efekcie chodziło mu o szczepionkę (na zasadzie "a może pomoże") i nawet nie
      pytając o zdanie zapisał ich na pierwszy termin.
      Ponadto pan M. oczywiście nie przeprosił za opóźnienie, lekceważąco wypowiadał
      się o Novum i ... sprawiał wrażenie niedouczonego.
      Reasumując oboje teraz mają dylemat czy zrobić te szczepionki czy nie. Wychodzą
      z założenia, że dla świętego spokoju tak. Jaka będzie ich decyzja? cdn.

      • Gość: Ola Re: WIEŚCI OD EWY I REBASA IP: 212.244.46.* 02.08.01, 10:05
        Aśka, dzięki za wieści. Lepiej by było gdyby Ewa i Rebas poszli do lekarza, o
        którym Ada pisała. Ten przynajmniej jest w rozwoju dalej posunięty niż p.
        Malinowski... (Ada mówiła o tym w szczegółach na sabacie).
      • Gość: dora Re: WIEŚCI OD EWY I REBASA, do Aśki IP: *.pol-assistance.spzoo.pl 02.08.01, 10:21

        Po trzech latach walki o dziecko (badania, hormony, laparoskopia itd.) trafiłam
        do prof. Malinowskiego; też czekałam długo pod gabinetem, wstawaliśmy z mężem
        bladem świtem i jechaliśmy do Łodzi na szczepionki lub wieczorami po pracy na
        wizyty.Byliśmy zmęczeni ale nigdy nie mieliśmy pretensji do jakiejś pani w
        recepcji, czy do prof. Malinowskiego że jest taki czy inny. Posiadania dziecka
        było dla nas najważniejsze i nic więcej się nie liczyło. Dzięki naszej
        upartości (a naprawdę przeszliśmy dużo)i metodzie szczepionkowej jestem w
        czwartym miesiącu ciąży, a więc może opłaca się jednak poczekać,posiedzieć pod
        gabinetem i nie być złym na cały świat że nie wychodzi (i tak jest cholernie
        smutno kiedy się wchodzi do Gynemedu i wszyscy siedza z markotnymi minami).
        pozdrawiam i życzę wszystkim sukcesów
        • Gość: AGA Re: WIEŚCI OD EWY I REBASA, do Aśki IP: 217.153.35.* 02.08.01, 10:40
          Dora, dzięki za słowa otuchy. Ja też korzystam z doświadczeń prof. M i jego
          szczepionek, choć na razie bez efektów. Ponieważ w pewnym stopniu to ja
          wskazywałam na tym forum kontakt do Gynemedu, a opinie tu prezentowane,
          zasłyszane lub osobiście „wyrobione”, o wiedzy i skuteczności p. M są dość
          powściągliwe, dlatego lżej mi teraz na duszy po Twoim sukcesie. (Z tymi
          opóźnieniami jest bardzo różnie, czasem są, czasem nie, myślę, że teraz była
          wyjątkowa sytuacja, bo to był pierwszy dzień wizyt po wakacjach, a szczęśliwe
          nowe ciężarne chciały jak najszybciej skonsultować się ze swoim lekarzem).
          Co do innego immunologa, prof. z Poznania, to na razie oprócz info od Ady, że
          zaczęła leczenie, żadna z nas nie przetestowała jego skuteczności, a z nią też
          może być różnie. Nie chcę bronić prof. M, a jedynie powiedzieć, nauczona już
          swoim wieloletnim doświadczeniem w leczeniu, że z pewnym dystansem dalekim
          od „hurra-optymizmu” podchodzę do coraz bardziej skomplikowanych i wyszukanych
          (a w efekcie coraz bardziej kosztownych) diagnoz i metod leczenia. Ale kto wie,
          może kiedyś też skorzystam z konsultacji prof. z Poznania.
        • Gość: REBAS WIEŚCI OD EWY I REBASA - o prof. Malinowskim IP: *.*.*.* 02.08.01, 11:29
          Dzięki za twoją opinię.
          Gratuluje wam sukcesu – takie informacje dodają
          nadziei.
          Mam prośbę – mogłabyś powiedzieć nam, jakie miałaś
          pierwsze wyniki (przed szczepieniami) badań u prof.
          Malinowskiego (chodzi o hamowanie itp.)
          Wczoraj nasze wrażenie było negatywne, ale może się
          mylimy.

          A propos: Ku informacji cennik prof. Malinowskiego:

          - pierwsze badania: 470 zł
          - szczepienie 2 razy 350 zł
          - 5-15 minutowa wizyta 140 zł
          - kontrola szczepień 270 zł
          - RAZEM na dzień dobry: 1580 zł

          Wszystkie badania, szczepionki itp. robione są w
          szpitalu.
          Klinika pana profesora składa się z recepcji, gabinetu
          właściwego, pokoju pobrań krwi, korytarza-poczekalni i
          WC.

          Wszystko to nicość jeśli przyniesie skutek – jak
          wynikało z mętnych zeznań prof. Te szczepionki to
          raczej ochronny płaszcz dla płodu, który może pomóc…..
          Wydaje mi się że szczepienia są skuteczne w przypadku
          powtarzających się poronień .
          • Gość: AGA Re: DO EWY I REBASA - o prof. M IP: 217.153.35.* 02.08.01, 12:19
            Rebas, rozumiem, że konsultacja z prof. M mogła być dla was niezadowalająca i
            cennik dość wysoki, ale nie ma się co czepiać np. wyglądu „przychodni”.
            Przecież on tam ma tylko konsultacje, nie robią IVF ani innych zabiegów, to
            trudno, żeby wyglądało to jak Novum czynne codziennie od godz. rannych do późno-
            wieczornych. Myślę - tylko się nie obrażaj - że jesteście trochę „uzależnieni”
            od Novum i przyzwyczajeni do jej standardów – powiem szczerze, że mnie też się
            to czasem zdarza; jak idę do innego gabinetu, to wiele rzeczy mnie drażni, bo
            nie jest tak jak w Novum (obsługa, otoczenie, procedury itp), ale idę gdzieś
            indziej, bo w Novum tego nie robią lub nie mają takich czy innych
            specjalistów. Mniejsza o to, najważniejsze żeby p. M skutecznie pomagał, a czy
            wy się zdecydujecie to już oczywiście wasza prywatna sprawa.
            A tak w ogóle, to ja mogę być trochę nieobiektywna, bo często się objawia mój
            lokalny patriotyzm do Łodzi i wszystkiego co z nią związane.
            Mnie na razie szczepionki prof. M nie pomogły i powoli tracę nadzieję, że
            pomogą, ale pewnie będę jeszcze próbować, a na pewno się zaszczepię jak będę w
            ciąży (ja to mam marzenia). Na razie mam inne problemy zdrowotne i na nich się
            obecnie skupię. Pozdrawiam gorąco
            • Gość: REBAS Re: DO EWY I REBASA - o prof. M IP: *.*.*.* 02.08.01, 13:11
              Mówiąc o wystroju przychodni miałem na myśli całkiem
              inną sprawę.
              Nie obwijając w bawełnę – Mam wrażenie, że pan
              profesor żeruje na szpitalu, że wszystkie badania
              wykonuje poprzez układy szpitalne (kasy chorych..
              nasze podatki itp) sam nie inwestując w żaden sprzęt.
              Mam gorącą nadzieję, że nie mam racji. Jeśli tak jest
              to bardzo przepraszam pana profesora Malinowskiego.
              • Gość: dora Re: DO EWY I REBASA - o prof. M IP: *.pol-assistance.spzoo.pl 02.08.01, 13:27

                może lepiej dla zdrowia psychicznego i ogólnego zgorzknienia nie zastanawiać
                się ile, kto i w jaki sposób zarabia, kołuje kasy itd ; zawsze można się
                wycofać, tylko ja wyszłam z założenia, że zanim zaadoptuję dziecko (bo było to
                w planach)chcę mieć pewność, że zrobiłam naprawdę wszystko żeby mieć własne
              • Gość: AGA Re: DO EWY I REBASA - już tak ogólnie IP: 217.153.35.* 02.08.01, 13:34
                Obawiam się, że to raczej reguła w naszym świecie lekarskim. Żeby dostać się do
                szpitala na jakiś zabieg z reguły (podreślam nie zawsze) najpierw trzeba iść
                prywatnie do lekarza, zapłacić przy okazji za wiele innych badań, których on
                nie robi u siebie (czasem po prostu nie opłaca się kupować i utrzymywać
                specjalistycznego sprzętu przy ograniczonej skali obrotu - są to zwykle
                lekarze, którzy w dzień pracują w szpitalu, a co któreś popołudnie prowadzą
                prywatną praktykę lekarską), ale za to wysyła do swoich kolegów. Można boleć
                nad taką strukturą i układami, ale to wszystko co nam pozostaje. Prywatne
                kliniki takie jak Novum mają wystarczającą liczbę pacjentów, żeby utrzymać
                rozbudowaną przychodnię, a lekarze mogą sobie pozwolić na pracę tylko na jednym
                etacie, ale kiedyś oni też zaczynali od zera.
              • Gość: Ola Re: DO EWY I REBASA - o prof. M IP: 212.244.46.* 02.08.01, 14:27
                Rebas - masz rację. Ja też tak sądzę... Znam przychodnię z opowiadań znajomych.
                To żenujące, że prof. M po tylu latach "klepania" tego samego nie dorobił się
                własnego labolatorium... A sumy pieniędzy, które ludzie mu płacą są zapewne
                ogromne. Jak pisałeś ponad 1500zł, a szczepienia trzeba przecież powtarzać... A
                pan doktor korzysta w szpitalu ze sprzętu czyjego? naszego - bo ze składek
                płatników ZUS były pieniądze na jego zakup. Niestety taka jest polska
                rzeczywistość i tak jest wszędzie!!!
          • Gość: Aśka Re: WIEŚCI OD EWY I REBASA - o prof. Malinowskim IP: *.pai.net.pl 02.08.01, 13:36
            No cóż, nie kryję, że też planuję przebadać się pod kątem immunologii, ale czy
            to będzie Gynemed? Sama nie wiem. Te negatywne odczucia nie wyrażali jedynie
            Ewa i Rebas. Rozmawialiśmy jeszcze z pacjentkami z poczekalni (niestety nie
            mają dostępu do internetu), które też nie należały do zachwyconych.
            Jak to wszystko analizuję, to dochodzę do wniosku, że same badania są do
            niczego nie potrzebne. Skoro pan profesor bez względu na wynik kieruje na
            szczepienia, to najlepiej już na wstępie poprosić o szczepionki.
            • Gość: Anika Re: WIEŚCI OD EWY I REBASA - o prof. Malinowskim IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.01, 22:29
              Od dłuższego czasu śledzę na forum wątek immunologiczny. Sama rozważałam
              możliwość przyjazdu do Łodzi i zrobienia tych wszystkich testów i szczepień w
              razie potrzeby. Postanowiłam, że poczekam jeszcze trochę i zobaczę ilu osobom
              to pomoże. Ale to co dzisiaj przeczytałam po prostu ścięło mnie z nóg.
              Przeczytałam, że profosor M. zleca szczepienia pomimo dobrych wyników -
              poprawcie mnie jeśli się mylę. Na wszelki wypadek? To w takim razie po co te
              badania - najlepiej od razu wszystkich zaszczepić i to w ramach ubezpieczenia -
              takie szczepienia chyba spełnia warunki MZ dotyczące leczenia niepłodności.
              Wygląda mi to na zwykłe naciąganie. Moim zdaniem cennik wyjaśnia wszystko.
              Lekarze zbyt często wykorzystują fakt, że w medycynie 2+2 nie równa się 4 oraz
              fakt, że tylko niepłodna para jest w stanie wyłożyć taką kasę na szczepienie,
              którego skuteczność wynosi może 20%.
              Przepraszam, za mocne słowa ale te myśli chodziły mi po głowie od rana, bałam
              się tylko pierwsza wyskoczyć z taką krytyką. Oczywiście nie napisałam tego,
              żeby sugerować komuś podjęcie lub zaniechanie leczenia. Sama jeszcze się waham.
            • Gość: AGA Re: Cd. o prof. M. - po wieczornych przemyśleniach IP: 217.153.35.* 03.08.01, 09:00
              Od razu na wstępie wyraźnie zaznaczam, że nie jestem obrońcą p. M i sama mam
              szereg wątpliwości o czym pisałam tutaj na wątku założonym przez Rebasa. Ale
              sorry ! Jestem mimo wszystko zdruzgotana frontalnym atakiem na p. M,
              wynikającym z jednej wypowiedzi osób, które tam były i w związku z tym robienie
              zaocznie p. M złodziejem i oszustem.
              A teraz powiem dlaczego (na spokojnie przemyślałam to sobie wczoraj wieczorem).
              - Zarzucana “prywata” i “żerowanie” na sprzęcie państwowym.
              Wczoraj akurat byłam na zupełnie innych badaniach, które jak się okazało robią
              tylko w dwóch placówkach państwowych w W-wie – do jednej z nich mozna się
              zapisać bezpośrednio, do drugiej przez “pośredników”, czyli przez tylko dwie
              (!) prywatne spółdzielnie. W każdej placówce trzeba za to badanie zapłacić
              obojętnie czy jest skierowanie od “państwowego” czy “prywatnego” lekarza. A
              dlaczego tak jest ? Pewnie dlatego, że sprzęt, który wykorzystuje się do tego
              badania jest bardzo drogi i nie mógłby się zamortyzować jeśli byłby w większej
              ilości placówek, bo pacjentów ze wskazaniem na to badanie nie jest tak dużo.
              Dokładnie taka sama sytuacja może być u p. M – szczepienia, które aplikuje były
              poprzedzone wieloma – kilkuletnimi – badaniami i eksperymentami, a do tego
              trzeba mieć zaplecze chociażby w postaci CZMP czy szpitala WAM. Jestem pewna,
              że nie jest tak, że cała kasa za te badania idzie do kieszeni p. M- tak jak
              było to tutaj sugerowane – kasa idzie do CZMP lub WAM, a on pozostawia
              sobie „prowizję” tak jak to było chociażby w przypadku ww. mojego wczorajszego
              badania (wystarczy zobaczyć jak odbywa się pobieranie krwi w CZMP przed
              szczepieniem – przychodzą inne miłe panie do gabinetu, w którym są pobrania
              bezpłatne od wszystkich w szpitalu, które mają swój sprzęt i zupełnie inne
              podejście do pacjentów, niż panie obok robiące to w ramach ubezp. – przykre,
              ale taka prawda).
              Zupełnie inną sprawą jest pilnowanie tajemnicy handlowej, tu medycznej.
              Podejrzewam, że nie jest tak, że inni lekarze w Polsce nie robią tych
              szczepień, bo nie wierzą, że one są skuteczne (obserwując ruch u p. M, z
              pewnością ci bardziej przedsiębiorczy zaczęli by takie leczenie aplikować
              za „taaką” kasę), tylko dlatego, że nie wiedzą jak i nie mają sprzętu i
              zaplecza medycznego, w którym mogliby takie badania, a wcześniej eksperymenty,
              przeprowadzać.
              A co do kosztów – nie są one niskie, ale w porównaniu z IVF np. w novum, gdzie
              jest najdroższe w całej Polsce, to naprawdę nie jest to wielkie zaskoczenie. Ja
              u innego prof. w W-wie płacę za każdą wizytę 150 zł – widocznie profesorowie
              tak mają lub po prostu korzystają z przychylnej koniunktury (w końcu leczenie
              to też biznes, czy nam się to podoba czy nie).
              - Druga kwestia, zacytuję „ profesor M. zleca szczepienia pomimo dobrych
              wyników - poprawcie mnie jeśli się mylę. Na wszelki wypadek? To w takim razie
              po co te badania - najlepiej od razu wszystkich zaszczepić i to w ramach
              ubezpieczenia”.
              Otóż nie wiem skąd takie informacje, skoro jak do tej pory wszyscy na tym forum
              mieli negatywny wynik MLR i w związku z tym zostali zakwalifikowani na
              szczepienia. Przypomnę raz jeszcze, o czym pisałam już kilka razy, ale
              widocznie nie pasuje to do ogólnego nurtu “nagonki” na p. M i zostało
              pominięte. Otóż moi znajomi od razu mieli wynik pozytywny - pow. 50% hamowania –
              i nie zaaplikował im żadnych szczepień, więc proszę was, nie powtarzajcie
              jakiś zmyślonych obiegowych opinii. Inna kwestia, dlaczego tak dużo osób, z
              naszego forum wszystkie 5, które tam trafiły, miało wynik ujemny – też się nad
              tym zastanawiam i akurat to może wzbudzać pewne wątpliwości o co chodzi w tych
              testach.
              - I jeszcze jedna kwestia. Czy prof. M komuś pomógł?
              Jak widać było w poczekalni, pewnie tak. Można mieć wątpliwości czy to jego
              szczepienia czy inne czynniki sprawiły, że kobiety te zaszły w ciążę, ale znamy
              również takie przypadki, że po kilka zabiegów IVF się nie udaje, a potem para
              zachodzi w ciążę naturalnie. Mnie prof. M nie pomógł na razie, ale 4 IVF i 8
              transferów też nie.

              Przepraszam za ten przydługi wywód, ale naprawdę dotknęła mnie tak agresywna i
              samonapędzająca się krytyka, zwłaszcza ze strony osób, które znają całą sprawę
              tylko ze słyszenia. Choć oczywiście każdy ma prawo powiedzieć co myśli.
              • Gość: REBAS Cd. o prof. M. - po 2 dniach przemyśleń IP: *.*.*.* 03.08.01, 09:33
                Masz chyba racje z ta nagonką…
                Ale za 150 zł spodziewałem się, że pan profesor
                obejrzy wyniki badań.
                Z tego co wiem (nie jestem lekarzem) ale przy
                podwyższonym u mnie OB. nie powinno się szczepić żony
                bo nie wiadomo co można przekazać.
                Wyniki podwyższonej bilirubiny u żony również nie
                zainteresowały prof.
                Pytań o alergię również nie było.
                Na szereg pytań pan prof. Zrobił „okrągłe” oczka -
                chodziło o CFTR i jego wpływ na szczepienie…,
                Pytaliśmy pana prof. czy możemy zrobić szczepionkę z
                krwi 3 panów, ponieważ planujemy zrobić IVF z dawcą. –
                Według pan prof.. to nie ma znaczenia – to po jakiego
                grzyba robić z mojej krwi jak to bez znaczenia ???
                Pana prof. Nie interesowało na jakim etapie leczenia
                jesteśmy, jakie są wyniki itp.
                Na informację, że żona właśnie jest po Histeroskopii
                nie było reakcji.
                Jego nic nie interesowało poza zapisaniem nas na
                szczepienia.
                Pan prof. zapewnił nas, że po szczepieniach przekaże
                Novum „zalecenia” co do dalszej terapii… ciekawe jakie?

                Poza tym po dwóch i pół godziny oczekiwanie
                spodziewałem się, chociaż słowa „przepraszam” – może
                jestem przewrażliwiony, ale od prof. spodziewałem się
                trochę kultury.

                To są fakty, na własne oczy i uszy widziane.


                • Gość: AGA Re: Cd. o prof. M. - po 2 dniach przemyśleń IP: 217.153.35.* 03.08.01, 10:08
                  No teraz jest trochę jaśniej i rzeczywiście rozumiem wasze zaniepokojenie tym
                  czy p. M obchodzi coś innego niż jego szczepienia. MOja pierwsza wizyta trwała
                  20 min. i miałam wrażenie, że zostałam poważnie potraktowana - wówczas nie
                  mialam żadnych wyników testów (dopiero mnie na nie skierował), tylko cały plik
                  badan z Novum, które pobieżnie przejrzał więcej uwagi poświęcając przeciwc.ACA,
                  a później tłumacząc mi na co mnie kieruje i co będzie dalej, jeśli okaże się
                  wynik ujemny.
                  Zupełnie nie mam pojęcia czy wasze wyniki, które przedstawialialiście mogą być
                  jakimś przeciwskazaniem do szczepień (mam nadzieję, że nie). U mnie był tylko
                  problem różnych RH, ja (-), mąż (+), ale okazało się to nie być przeszkodą,
                  ponieważ limfocyty (nie wiem czy w czystej postaci czy odpowiednio przygotowane)
                  nie są obciążone żadnym RH.
                  NO cóż, macie pewnie nie lada orzech do zgryzienia, ale jak was znam to
                  będziecie rozgryzać tą sprawę i zasięgnięcie jeszcze wielu opinii, które pomogą
                  wam podjąc (słuszną) decyzję.
                  Pozdrowienia dla Ewy.
                  • Gość: REBAS Re: Cd. o prof. M. - po 2 dniach przemyśleń IP: *.*.*.* 03.08.01, 10:11
                    Zamówiłem podręcznik o immunologii ...
                    • Gość: Aśka do REBASa IP: *.pai.net.pl 05.08.01, 10:40
                      Mam nadzieję, że podzielisz się z nami wnioskami z lektury?
                      • Gość: REBAS do Asi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.01, 10:53
                        No pewno.... jak tylko coś pojmę
                        • Gość: Aśka do REBASa IP: *.pai.net.pl 06.08.01, 19:15
                          Wierzę w Ciebie!!!
                  • malgosiak do Agi i wszystkich 03.08.01, 19:27
                    Nie sprzeczajmy się, przecież taka " Odra " cieszy się jak to widzi. Mnie sie
                    wydaje, ze po prostu Ewa i Rebas oczekiwali, ze czegoś się dowiedzą po wizycie
                    u M. , a okazało się, ze wiedzą po wizycie jeszcze mniej. Może komuś ten lekarz
                    pomógł, im na razie nie. Poza tym Aga, sama pisałaś, ze np. w Novum denerwuje
                    Cię pośpiech, opóźnienia w wizytach i wrazenie " olewania" Twoich problemów.
                    Moze właśnie Oni tak się poczuli jak pan M. nie odpowiedzięł na prawie żadne
                    ich pytanie. A przecież nie zadawali głupich pytań, bo sa wyedukowani w
                    temacie. To tyle w tej kwestii. Mo posiew jest jałowy, czyli nie mam bakterii.
                    bardzo bym chciała zrobić w tym miesiacu inseminację Pozdrawiam wszystkich,
                    AGA , lubisz mnie jeszcze? M
              • Gość: Anika Re: Cd. o prof. M. - do AGI IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.01, 13:13
                Zacytowałaś mnie w swojej wypowiedzi więc muszę wyjaśnić na jakiej podstawie to
                napisałam. Zacytuję Aśkę: ,,Okazało się, że wyniki są ok ale... i tu pan M. tak
                zamieszał, że nie wiadomo było o co mu chodzi, ale w efekcie chodziło mu o
                szczepionkę (na zasadzie "a może pomoże") i nawet nie pytając o zdanie zapisał
                ich na pierwszy termin.” Dla mnie ,,wyniki ok.” to znaczy, że hamowanie jest
                dobre i wszystko inne też. I tylko to bulwersuje mnie w całej sprawie. Dlatego
                prosiłam o wyprowadzenie mnie z błędu, gdybym się myliła. Niczego nie
                zmyśliłam.
                Mam do Ciebie wielką prośbę. Czy mogłabyś mi napisać jakie są wskazania do
                wykonania tych testów. Nie miałam żadnej próby in vitro ani poronień, ale mam
                ujemny wynik PC-testu. Dzięki za wyjaśnienie kwestii różnych czynników RH.
                Mamy ten sam problem i zastanawiałam się czy nie będzie to uniemożliwiało
                szczepienia. Pozdrawiam i zakopuję topór wojenny smile)
                • Gość: AGA Re: Cd. o prof. M. - do AGI IP: 217.153.35.* 03.08.01, 14:08
                  Boję się już zabierać głos w sprawie p. M i cokolwiek komukolwiek doradzać w
                  kwestii leczenia u niego. Ale w skrócie moja odpowiedź. Wskazaniem do
                  konsultacji z p. M mogą być z pewnością poronienia; ja nigdy poronienia nie
                  miałam, ale po 3 nieudanych IVF zalecono mi w Novum tą konsultację – po
                  wyjaśnieniach p. M rozumiałam to tak: może jednak występują u mnie poronienia w
                  bardzo wczesnym okresie, bo nie mam przeciwciał chroniących rozwój zarodka.
                  Żadnych innych, specyficznych wskazań w moim przypadku nie było. Teraz,
                  bogatsza o swoje doświadczenia i informacje od innych, nie wiem czy to coś
                  daje.

                  Przepraszam, że zacytowałam akurat Twoją wypowiedź, ale najszybciej ją
                  znalazłam i akurat mi pasowała. Broń Boże, żadne personalne wybiegi z mojej
                  strony.
              • Gość: Iwona Re: Cd. o prof. M. - po wieczornych przemyśleniach IP: 212.160.79.* 03.08.01, 18:08
                Droga Aguniu. Chciałabym sprostować w pewnej kwestii Twoją wypowiedź. Nie
                jestem przeciwko p.Malinowskiemu, chociaż po wizycie u niego daleko mi było do
                zadowolenia, to jednak na tej wizycie pozwoliłam sobie porozmawiać z panem
                profesorem na tematy medyczno-immunologiczne. Co do wyników MLR, to cytuję pana
                profesora "żadna kobieta, która nigdy nie była w ciąży NIE MA HAMOWANIA". Po
                dalszej rozmowie wyjaśnił mi, że hamowanie kobieta nabywa po ciąży, po
                poronieniu , bądź po in-vitro, choćby nawet nie było udane. Sam transfer żywych
                zarodków powoduje natychmiastowe wytworzenie hamowania przez kobietę i powinno
                utrzymywać się do pół roku. Tak więc, jeżeli się nie było w ciąży lub nie
                próbowało się in-vitro nie będzie hamowania. Ja sobie tej teorii nie
                wymyśliłam, tylko są to słowa nikogo innego jak profesora Malinowskiego.
                Chciałam sprostować, bo niewiedza jest najgorszą rzeczą w naszym przypadku, a
                ja jadąc do jakiegokolwiek lekarza staram się wiedzieć prawie tyle, co on, na
                temat niepłodności(takie mam ambicje, chociaż dobry lekarz potrafi mnie
                zagiąć), a jeśli czegoś nie wiem, to czasem siedzę godzinę na wizycie, a
                dowiedzieć się muszę. Wszystkie wyniki immunologiczne mam OK, a szczepienia też
                robię na zasadzie, a może pomoże (też słowa profesora), ale postanowiłam się
                zaszczepić tylko te obowiązkowe dwa razy i żadnych MLR następnych już nie będę
                robić(muszę pieniądze odkładać na in-vitro). Nie zamierzam się dać zwariować na
                punkcie szczepień, ale zdaję sobie sprawę, że trzeba zrobić wszystko, aby mieć
                dziecko i gdybym się wcale nie zdecydowała na szczepienia, to miałabym wyrzuty
                sumienia, że nie zrobiłam wszystkiego. Mam natomiast pytanie, czy czyjś mąż
                miał zlecone badania ACA i ASA we krwi. Dodam, że mój mąż ASA we krwi miał już
                robione i wyszło OK, a pan doktor stwierdził "musimy powtórzyć naszą metodą".
                Na następnej wizycie chyba pana doktora trochę pomagluję, bo na mój gust, to
                badania te były zbędne no ale cóż, mój mąż i tak ma brać jakieś leki przed in-
                vitro, więc wolałam nie otwierać buzi. Mam tylko nadzieję, że łódzkie wizyty
                nie pójdą na marne i mimo naszego psioczenia ten lekarz potrafi pomóc.
                • Gość: EwaP Re: Cd. o prof. M. - po wieczornych przemyśleniach-do Iwony IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.01, 10:06
                  Iwona jesteś szczęściara, nam Pan Profesor nie miał czasu odpowiedzieć na nasze pytania a co
                  więcej nie zinterpretował wyników. Wydawało mi się, że w ogóle nas nie za bardzo słuchał.
                  Ja jestem po 3 transferach więc wg tego co Ty usłyszałaś powinnam mieć hamowanie - a ty nic - ja
                  nic z tego nie rozumiem i tak naprawdę z tego wynika nasza cała złość. Jeśli się jedzie 130
                  kilometrów, czeka w kolejce 2,5 godz to chociaż człowiek chciałby usłyszeć dlaczego i po co a nie tylko
                  zostać zapisanym na szczepionki �na wszelki wypadek" - jak powiedział pan M. Obecnie już nic nie
                  wiem i niczego nie rozumiem? - nam pan M nie zlecił żadnych dodatkowych badań, ale teraz nie wiem
                  czy dla tego, że nie trzeba, czy dla tego, że kolejka była jeszcze długa i miał pacjentów do 24??????
                  Ja go rozumiem, że był zmęczony ale niech ktoś nas zrozumie my też jesteśmy zmęczeni. A
                  wystarczyło wykonać jeden telefon i przełożyć wizytę - czy to takie trudne a może za dużo kosztuje jak
                  zasugerowała pani recepcjonistka.
                  Nie chcę już więcej dyskutować na ten temat i przepraszam, jeśli kogoś uraziliśmy ale to z rozpaczy,
                  ze naprawdę nie wiemy co dalej, a czas leci.
                  Iwonko odezwę się do Ciebie prywatnie jak będę miała dostęp do skrzynki, na razie siedzę w domu
                  po histeroskopi.
                  Pozdrowienia,
                  Ewa
                  • Gość: Aśka no to jeszcze parę słów ode mnie IP: *.pai.net.pl 05.08.01, 10:54
                    Mnie przede wszystkim zrażają te ceny u pana M. Nie stać mnie i tyle. Zdaję
                    sobie sprawę, że jak zacznę się u niego leczyć, to in vitro przesunie się o
                    ładnych kilka miesięcy czy nawet rok głównie ze względów finansowych.
                    Jedna z pacjentek (pisałam Ci o tym Aga w mailu, czy Ty go dostałaś, bo do mnie
                    wrócił?) powiedziała, że te szczepienia wykonują również na WAMie. Za pierwszą
                    szczepionkę zapaciła 150 PLN. Gdy chciała zrobić kolejną, to usłyszała, że
                    owszem, ale za 350 PLN, bo pan prof. Malinowski wykupił wyłączność. Nie będę
                    komentowała tego faktu (no cóż przywilej bogatszego lub bardziej wpływowego),
                    ale to mnie naprowadziło na myśl, by nawiązać kontakt z immunologami z WAMu.
                    Szczepionki będą mnie kosztować tyle samo, ale może cała reszta trochę mniej?
    • Gość: Aśka Refundowane badania, zabiegi i lekarstwa IP: *.pai.net.pl 02.08.01, 22:26
      Na forum dziecko rozpoczęłam wątek dotyczący refundowanych przez kasy chorych
      badań i zabiegów. Zachęcam do dyskusji. Jest wiele par, których nie stać nawet
      na podstawowe badania a nie zawsze wiedzą, co im się należy w ramach
      ubezpieczenia zdrowotnego.
      Zresztą takimi między innymi informacjami powinniśmy dysponować jako
      stowarzyszenie.
      • Gość: Roza Re: Refundowane badania, zabiegi i lekarstwa IP: 10.134.7.* / *.rzeczpospolita.pl 06.08.01, 17:20
        Witajcie,
        Czytam wasze wypowiedzi na forum od miesiąca. To było
        prawdziwe odkrycie. Ja dopiero zaczęłam terapię.Mamy z
        mężem za sobą pierwszą wizytę w Novum. Dziewczyny,
        pomóżcie:
        Jak trafić na forum "dziecko"? Interesuje mnie
        szczególnie lista refundowanych zabiegów, badań,
        lekarstw.
        Czy ktoś leczył się w klinice na Starynkiewicza. Czy coś
        wiadomo o ich osiągnięciach.
        Dzięki.
        • Gość: AGA Re: Refundowane badania, zabiegi i lekarstwa IP: 217.153.35.* 06.08.01, 18:01
          Niestety, jak pokazują nasze dośiwadczenia niewiel zabiegów jest refundowanych.
          Forum "dziecko" to www.dziecko-info.pl. Witamy w naszym gronie i powodzenia.
          • Gość: Aśka Re: Refundowane badania, zabiegi i lekarstwa IP: *.pai.net.pl 06.08.01, 19:13
            Ufff... właśnie wysłałam do WSZYSTKICH Kas Chorych maile z zapytaniem jakie
            badania i zabiegi związane z diagnozą i leczeniem niepłodności są refundowane.
            Jak (jeżeli) mi odpowiedzą, to oczywiście zaraz dam znać.
            • Gość: AGA Re: Refundowane badania, zabiegi i lekarstwa IP: 217.153.35.* 07.08.01, 09:39
              Oj Aśka, Aśka. Super ! TY to jesteś wytrwała. Fajnie, że wpadłaś na taki
              pomysł - zobaczymy, czy ktoś nam odpowie - jak nie, no to może spróbujemy
              wysłać podobne listownie,na papierze, bo urzędnicy mogli jeszcze nie przywyknąć
              do poczty elektronicznej ?
              • Gość: Ola Re: Refundowane badania, zabiegi i lekarstwa IP: 212.244.46.* 07.08.01, 09:50
                Tak, podziwiam Aśkę! Ale potrzebna byłaby również lista lekarzy/placówek,
                którzy/które mogą kierować na badania.
                • Gość: Roza Re: Refundowane badania, zabiegi i lekarstwa IP: 10.134.7.* / *.rzeczpospolita.pl 07.08.01, 14:17
                  Wiem, że oprócz HSG, laparoskopii i histeroskopii refundowane są
                  przez kasę badania cytogenetyczne (prywatnie ok 400 zł od pary) i
                  CFTR, badanie na nosicielstwo muskowiscydozy (pryw. ok. 300 zł/
                  os.). Przygotowuję się do ICSI i m.in. te dwa ostatnie badania zlecono
                  mi i mężowi w Novum. Badania cytogenetyczne (państwowo) robią w
                  Warszawie i Poznaniu. W Warszawie w Zakładzie Genetyki Instytutu
                  Matki i Dziecka. Trzeba przyjść ze skierowaniem od lekarza
                  pierwszego kontaktu. Jest jednak jeden poważny szkopuł - terminy.
                  Trzeba czekać 3, 4 miesiące. Na forum padło pytanie o państwowe
                  kliniki leczenia niepłodności. Jest taka w Warszawie przy pl.
                  Starynkiewicza. Wizyty bezpłatnie i wszystkie badania, jakie tylko
                  może refundować kasa. IVF kosztuje 2 tys. zł. ICSI 2,5 tys. zł. To o
                  połowę taniej niż w Novum. Ale... o Novum słyszałam wiele dobrego,
                  mają sukcesy. Po pierwszej wizycie mam bardzo dobre odczucia. O
                  klinice na Starynkiwicza nic nie wiem. Czy ktoś może coś o niej
                  powiedzieć? I jeszcze jedno, co to za badanie na przeciwciała
                  antykardiolipinowe?
                  Serdecznie pozdrawiam wszystkich, Adze dziękuję za odpowiedź.
                  • Gość: Marta Re: Refundowane badania, zabiegi i lekarstwa IP: 212.180.136.* 07.08.01, 19:58
                    Roza,
                    Poradnia Genetyczna przy Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki
                    Telefon na centale 42 645 1000, lub 645 2000.

                    Poza tym jako patriotka lokalna przypominam wszystkim z regionu wojewodztwa
                    lodzkiego (i osciennych oczywiscie tez) - Poradnia Leczenia Nieplodnosci
                    Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Placowka calkowicie podlegajaca pod Kase
                    Chorych (dla "obcych" warto dowiedziec sie o zgode na konsultacje tudziez
                    leczenie).
                    Centrum posiada cale zaplecze diagnostyczne.
                    Moze to bardzo glupio brzmi, ale ja sie tam lecze i jest mi dobrze.
                    • Gość: marrna ReDO MARTY IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.01, 20:13
                      Proszę Cię napisz coś więcej na temat Twojego leczenia w Centrum, to znaczy
                      chciałąbym wiedzieć czy ewentualnie pomogliby mi i mojemu mężowi w przypadku
                      naszej niepłodności pochodzącej od męża?
                      • Gość: Marta Re: ReDO MARTY IP: 212.180.136.* 07.08.01, 20:30
                        Co mam napisac?
                        skrobnij do mnie na martak@polbox.com

                        W Centrum dziala Poradnia Leczenia Nieplodnosci. Czynna od 8.00-14.45 (czasami
                        krocej bo nie ma pacjentek). Badanie nasienia niestety robione jest za
                        odplatnoscia - ale tutaj pretensje mozna miec chyba tylko do kasy chorych. Ha
                        ha ha . Gorzki smiec mnie ogarnia.
                        A co do dalszego leczenia to chyba musisz to ustalic z lekarzem w zaleznosci od
                        jakosci "chlopakow" .
                        Jakby co czekam na maila.
                    • Gość: Aśka Re: Refundowane badania, zabiegi i lekarstwa IP: *.pai.net.pl 07.08.01, 20:17
                      Marta, zapomniałaś dodać, że poradnia przyjmuje w godzinach rannych i
                      południowych. Sama chętnie bym z niej skorzystała, ale ile razy można się
                      zwalniać z pracy?
                      Aga i Ola dzięki za motywację smile Podsunęłyście mi pomysł, żeby może
                      rzeczywiście wysłać tradycyjne listy i jeszcze przytoczyć cytat z pisma z MZ, w
                      którym jest mowa o tym, ile to badań można wykonać w ramach ubezpieczenia
                      zdrowotnego.
                    • Gość: Monika Re: Refundowane badania, zabiegi i lekarstwa IP: 213.134.130.* 25.07.02, 09:11
                      Proszę podaj więcej informacji na temat leczenia sie w tej klinice. Bo ja z
                      mężem jesteśmy z Warszawy (ale niestety nie jesteśmy dobrze sytuowani). I co
                      jeżeli problem leży po męskiej stronie. Czy tam są w stanie pomóc i jak tam się
                      można do nich dostać. Czy tak z ulicy?
                      Błagam pomóż. Jestem już zrozpaczona. A tak bardzo chcemy być rodzicami
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka