a wiec jestem juz po drugim transferku mrozaczkow

pierwsza nieudana probe
przezylam dosc ciezko... teraz jestem spokojna, mam jakies obrzydliwe
bakterie, Pani dr powiedziala, ze i szanse, ze sie uda, sa mniejsze, bo i
bakterie moga nam zniszczyc zarodki, jak i istnieje ryzyko infekcji

czego
bym jednak nie chciala... podpisalam "zgode", ze zdaje sobie sprawe z ryzyka
i mniejszych szans

nadzieje oczywiscie mam, ale mniejsza niz ostatnio no i
do robotki chodze, nie leze jak ostatnio... stwierdzilam, ze jak ma wyjsc to
wyjdzie

troche caly czas pobolewa mnie prawa strona (czy to mozliwe, ze tak dlugo
pobolewa jajnik na ktorym byla owu?), zarodki byly sliczne (13sto i 9cio
komorkowe), bez AH, lykam wszystko co mozliwe, lacznie z antybiotykiem na te
swinstwa

a wiec Bromek, Encorton, Metformax, Folik, Acard, no i Clexane w
brzuszek... watrobka mi wysiada

(
a co u Ciebie???? nie zagladam tu za czesto wiec nie wiem

(( napisz! moze
byc na priva!
pozdrawiam Cie goraco!!