diablica26
25.08.05, 11:01
Witajcie ostatnio weszłam sobie do was i tak sobie czytam bo niepłodność nie
była mi obca.Ja całe 6 lat się starałam o dzidzie aż do 6 maja kiedy poczeła
się dzidzia.Ja miałam cholerną prolaktynę 3800 a żaden Bromergon mi nie
pomógł,a cholernie źle się po nim czułam,zawalił mi się śwat żyć mi się nie
chciało,wmawiałam sobie guza przysadki i takie tam.A tu mój endrykolog polecił
mi Dostinex lek mało znany u nas i drogi 4 tabletki-320zł.Bierze się ja raz na
tydzień na noc,także chychodzi opakowanie na miesiąc.Pobrałam 3 miesiące choć
prolaktyna spadła tylko 1000 ale to juz był sukces dla mego gina.Potem
zaprzestałam bo kasa się skończyła i tak po 6 miesiącach od odstawienia
zaszłam w ciąże(widocznie prolaktyna sama spadła do normy)A na ulotce tego
leku pisze po odstawieniu leku ciąża murowana-kto nie chce niech się
zabespiecza.Ale o to chodzi nam by zajść.Także ja czekałam tylko 6 miesięcy w
porównaniu z 6 latami.Lek szybko zadziałał,choć skutki uboczne także nie
kiepskie,mroczki,krwawienie z nosa,bóle żołądka.Takie objawy trzymały mnie aż
3 dni ale poświęcenie robi swoje.Kobiety zapomnijcie o Bromergonie to nic nie
pomaga,lepiej wyjmijcie zaskórniaki i po recepte!Moja koleżanka miała aż
10.000 prolaktyny i zażyła tylko 2 tabletki i ciaża jak malowana-na każdego
inaczej działa u mnie było powoli ale skutecznie.Nie ma co się martwić ten lek
czy predzej cy później pomoże.Pozdrawiam mama 18tygodniowej fasolki