Dodaj do ulubionych

problem - zagnieżdżenie się zarodka

IP: *.kepno.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 21:17
Czy ktoś miał może problem ze zagnieżdżeniem się zarodka i czy lekarze
okreslili to jako powod nieudanych in vitro?
Mieliśmy już 2 razy in vitro - nieudane. Zarodki były zdrowe, dobrze się
rozwijały, a jednak się nie zagnieździły. Czy jest może jakiś rodzaj
schorzenia, który to powoduje? Nie wiem po prostu co było przyczyną
niepowodzenia i tak szukam w ciemno. Lekarze twierdzą, że pewien odsetek
pozaustrojowych zapłodnień się nie udaje, ale może problem jest właśnie w tym?
Obserwuj wątek
    • Gość: Daria Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka IP: granat:* / 192.168.1.* 08.01.03, 22:57
      My też przeszliśmy już 2 razy in vitro.Za pierwszym razem miałam b.wysoki
      estradiol w trakcie stymulacji i to mogło być przyczyną niepowodzenia
      (wszystkie zarodki obumarły). Za każdym razem po transferze miałam nasilające
      się skórcze (pomimo No-spy) aż do miesiączki. Stymulowana byłam programem
      krótkim. Niewiadomo co było powodem niepowodzenia. Przed kolejnym in vitro
      lekarz obiecał mi zmianę podawania leków, jeszcze nie wiem na czym to będzie
      polegało. Napisz proszę jakim programem byłaś stymulowana. Też chciałabym
      wiedzieć co zrobić, by tym razem się udało.Daria
      • Gość: jostro Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.01.03, 15:33
        Dario, ja tak samo, jak Ty miałam od transferu do końca cyklu dość silne
        skurcze. I to w każdym cyklu po in vitro. Zmiana protokołu z krótkiego na długi
        nie pomagała, a lekarze raczej ignorowali tę wskazówkę, jako przyczynę
        niepowodzenia. Ponieważ miałąm już 4 nieudane in vitro (dużo komórek,piękne
        zarodki, brak zagnieżdżenia) to myślę, że trzeba zbadać macicę, pod kątem jakiś
        nieprawidłowości. Myślę tu o histroskopii, lekarz na forum bociana potwierdził
        konieczność tego badania. Jeśli stwierdzi się jakieś drobne zrosty czy ogniska
        endometriozy, to można je od razu usunąć.
        Ponadto należy zrobić badania immunologiczne (we wtorek idę na nie), żeby
        sprawdzić, czy organizm kobiety nie wytwarza przeciwciał skierowanych przeciwko
        zarodkom. Jeśli tak jest, to trzeba się zaszczepić. Mam też mieć badany fenotyp.
        I jeszce jedno - lekka hiperstymulacja spowodowana wysokim estradiolem raczej
        pomaga w zagnieżdżeniu, więc raczej nie jest to przyczyna Twojego niepowodzenia.
        Gdybyś miała jakieś pytania, to chętnie odpowiem, ale też czekam na jakieś
        Twoje sugestie - może Twój lekarz dał Ci jakąś wskazówkę, o któej nie
        pomyślałam.
        A tak przy okazji - w któej klinice miałaś in vitro?
        Joanna
        • Gość: Daria Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka IP: granat:* / 192.168.1.* 09.01.03, 18:08
          Joasiu, troszkę mnie zmartwiłaś. ICSI robione miałam w AM Białegostoku. Co do
          histeroskopi, to każda ingerencja powoduje zrosty (potwierdza ten sam exspert z
          Bociana). Mój lekarz przyją tę wskazówkę i dlatego proponuje zmianę. Twierdzi ,
          że na szczepionkę immunologiczną brak dowodów medycznych (zresztą nie tylko on,
          zdania są podzielone). Szkoda pieniędzy. Za pierwszym razem estradiol miałam
          3650 , dużo powyżej normy. Dwa dni czekałam, aż mi spadnie. Inna lekarka
          sugerowała, że to niekorzystne. Wiesz, że przy IVF szanse są ok.30%, jednym się
          udaje innym niestety nie. Napisz jak twoje pozostałe zarodki? Gdzie byłaś na in
          vitro? Co to jest fenotyp?
          • mika_1 AM Białystok 09.01.03, 20:57
            Słyszałam opinię, że środowisko białostockich lekarzy niechętnie mówi o
            immunologii i szczepionkach, bagatelizując ten problem. Może powinnaś sie
            skonsultować z lekarzem spoza tego środowiska...
            Pozdrawiam,
            Mika
            • Gość: andzia Re: AM Białystok IP: *.abo.wanadoo.fr 09.01.03, 21:38
              Niesmialo przygotowuje sie do IN VITRO.
              Mam to "szczescie" iz moge korzystac
              z francuskiej sluzby zdrowia. Ostatnio
              trafilam z mezem do bardzo renomowanej kliniki
              /dodam iz tutaj tez zdarzaja sie hochsztaplerzy/.
              Lekarz obecnie prowadzacy mnie zalecil :
              1/badanie nasienia meza - byl tez bardzo zbulwersowany
              faktem , iz od 2 lat jem hormony , a maz nie byl nigdy badany
              2/skierowanie na badanie krwi obydwoje/HIV, zoltaczka ,choroby weneryczne/
              3/ HISTEROSKOPIA ktora jest najwazniejszym badaniem przed IN VITRO.
              Z wlasnego doswiadzenia moge tylko doradzic wybor specjalistycznej
              kliniki, gdzie kompleksowo wykonac mozna wszystkie niezbedne badania.
              Sama stracilam w Polsce miedzy Krakowem a Katowicami bardzo duzo
              czasu i duzo pieniedzy.Problem polega na tym, ze takich klinik
              praktycznie w Polsce nie ma a o monopolistycznym NOVUM panuja
              rozne opinie......
              • Gość: Daria Re: AM Białystok IP: granat:* / 192.168.1.* 09.01.03, 22:41
                Kochane dziewczyny, czy znacie w Polsce klinikę leczenia niepłodności z
                prawdziwego zdarzenia? Przykro stwierdzić ja nie znam. A byłam w kilku, a o
                innych słyszałam i czytałam. W Novum również byłam. Przejechałam pół Polski na
                15 min. pierwszej wizyty. Na pierwszy rzut oka rzetelni, na drugi już gorzej.
                Poza tym jaka cena za IVF. AM Białystok owszem jest przygnębiająca jak każdy
                szpital, ale lekarze najbardziej doświadczeni w kraju i cena przystępna. O
                szczepionkach immunologicznych ostatnio trochę czytałam i nic nie wskazuje na
                to by były rewelacyjne. Lekarze bardzo wykorzystują naszą silną chęć posiadania
                dziecka i kierują często na niepotrzebne badania, aby stan konta kliniki
                powiększyć. Mydlą nam oczy i są mało konkretni. Mój lekarz napewno nie jest
                idealny, ale podchodzi do sprawy rzetelnie. Najbardziej ze wszystkich przez
                których przeszłam.
                • Gość: andzia Re: AM Białystok IP: *.abo.wanadoo.fr 09.01.03, 23:26
                  Dario, w moim pierwszym liscie chcialam Ci przede wszystkim
                  podpowiedziec o koniecznosci zrobienia histeroskopii.
                  To badanie wnetrza macicy moze wyjasnic dlaczego zarodek
                  sie niezagniezdza . Doskonale wiemy jakie sa koszty IN VITRO
                  wiec kilkaset zlotych na Histro nie jest rujnujace.
                  Postaram sie zapytac naszego lekarza dlaczego Histeroskopia
                  jest tak wazna przed Inv.Pzdr!
                  • jostro Re: AM Białystok 10.01.03, 08:46
                    Ja też jestem przekonana o konieczności histeroskopii. Przede wszystkim dr
                    Domitrz na forum bociana potwierdził, że po kilku nieudanych próbach IVF należy
                    zrobić to badanie. Ja żałuję, że nie zrobiłam tego przed podejściem do in
                    vitro - być może jest jakaś przyczyna, która powoduje, że zagnieżdżenie zarodka
                    nie jest możliwe i wszystkie próby były z góry skazane na niepowodzenie.
                    Mądrzejsza jestem niestety dopiero teraz....
                    Dario, co do zrostów - przy histeroskopii prawdopodobieństwo jest bardzo małe.
                    To po pierwsze. A po drugie, kilka dziewczyn z forum bociana miało wyryte
                    zrosty dzięki histeroskopii właśnie.
                    Laparoskopii nie miałam, być może jeszcze to przede mną, bo mam pco, więc muszę
                    brać pod uwagę ten zabieg.
                    Wszyskie IVF miałam w Białymstoku. Mam jeszce kilka mrozaczków, ale nie
                    zdecyduję się na transfer, dopóki nie wyjaśnię, czy z macicą jest wszystko w
                    porządku.
                    Co do fenotypu i przeciwciał to napiszę Ci więcej we wtorek wieczorem po
                    spotkaniu z panią doktor od tych spraw.
                    • Gość: Daria Re: AM Białystok IP: granat:* / 192.168.1.* 10.01.03, 12:30
                      Joasiu, który lekarz prowadzi cię w Białymstoku? Mój to dr Wołczyński.
                      Histeroskopia napewno jest ważnym badaniem, tym bardziej, że nie miałaś
                      laparoskopi. Mi przy laparo. wypełniali jajowody i tak sobie myślę, że gdyby
                      było b. źle w macicy, to by coś wykazało. Wiem, że to inne badanie. Jeżeli twój
                      lekarz myśli o laparoskopi, to może lepiej to połączyć z histero.(jedna
                      narkoza, jeden stres). Ja też teraz jestem mądrzejsza i tak bym zrobiła. Jestem
                      już zmęczona badaniami, lekarzami, dojazdami itp. Zbieram siły do 3 in vitro -
                      może ostatniego (???). Podziwiam ciebie i inne kobiety, że mają siłę poddawać
                      się tyle razy in vitro. Jak długo się leczysz, my już ok.6 lat z małymi
                      przerwami, a próbujemy jeszcze dłużej. Ja nie mam mrozaczków - I razem
                      wszystkie zarodki obumarły, II uzyskano tylko 2. Jak widzisz niewiem czy to
                      jest problem zarodków czy macicy czy bóg wie co. Lekarka z tej że kliniki,
                      twierdzi, że czasami zdarzają się cykle niepłodne (żaden się nie utrzymuje) i
                      trzeba próbować. Pozdrawiam.
                      • Gość: jostro Re: AM Białystok IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.01.03, 13:11
                        Dario, ja też leczę się u dr Wołczyńskiego i Domitrza.
                        Ja też przy pierwszym in vitro pomyślałam, że będę próbować nie więcej niż
                        razy. Ale punkt widzenia zmienia się po każdym niepowodzeniu- nadzieja jest
                        większa, ciągle się próbuje nowych leków, zmienia się protokół itd.
                        Co do laparoskopii to niestety jest to oglądanie macicy z zewnątrz, więc nie
                        może ona wykryć np. polipów czy zrostów. Ale dziękuję za radę co do
                        jednoczesnej laparoskopii i histeroskopii - to rzeczywiście dobry pomysł.
                        Jeszcze jedna uwaga co do Białegostoku - nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń
                        co do samego przebiegu procedury in vitro ani do samych lekarzy. Jednak musisz
                        wziąć pod uwagę, że oni tam nie zajmują się w ogóle diagnostyką. Tzn. jeśli na
                        przykłąd masz nieudane IVF to oni zaproponują Ci co najwyżej dalsze próbowanie.
                        Ale nie będą się zastanawiać, czy może u danej pacjentki pomogłaby laparskopia,
                        amoże histeroskopia, a może coś nie tak z immunologią? Innymi słowy - oni
                        leczą jedną metodą IVF, ale nie diagnozują przyczyn nieudanych prób. To musisz
                        robić sama, we wlasnym zakresie, z pomocą forum, bociana i oczywiście innych
                        lekarzy.
                        Dario, jeszcze jedno pytanie - czy pytałąś kiedykolwiek o te skurcze po
                        transferze?
                        • Gość: Daria Re: AM Białystok IP: granat:* / 192.168.1.* 10.01.03, 17:23
                          Joasiu, masz rację co do Białegostoku, zajmują się in vitro. Mam zadzwonić w
                          tym miesiącu, to się go wypytam (postaram się bo wiesz jak się gada z dr
                          Wołczyńskim). Jak mi się nie uda to mój mężuś z nim pogada. Podobno z facetami
                          rozmawiają lepiej. Zaznajomiliśmy się z sympatyczną panią dr z laboratorium
                          (Białystok), jak się nie dowiem konkretów to zadzwonię do niej.Pozdrawiam.
                                • Gość: agula Re: AM Białystok IP: *.kepno.sdi.tpnet.pl 14.01.03, 21:43
                                  Napisala pierwszy list a potem sie nie odzywałam! To ja - agnieszka.
                                  Nie mam komputera w domu i korzystam tylko jak jestem u brata. Przeczytałam
                                  dzisiaj wszystko i cieszę się że jestem mądrzejsza o wasze opinie.
                                  Nie wiem dlaczego u mnie nie utrzymała się ciąża. Przy pobraniu jak i po
                                  transferze nie miałam bardzo wysokiego estradiolu. Lekarz mówił, że zazwyczaj
                                  pacjentki mają bardzo wysoki przez leki, a u mnie był tylko trochę wyzszy niż
                                  norma wskazuje. Może to jest problem?
                                  Miałam już HSG, laparoskopię, badanie hormonów. Przy laparo wykryli u mnie
                                  endometriozę, ale brałam przez 6 m-cy Danazol i mialo być ok.
                                  Myślę też o tym, co pisałyście o histeroskopii. Może rzeczywiście warto to
                                  zrobić? Nie mogę powiedzieć, że lekarze przed in vitro mnie nie pytali o te
                                  badania, ale nigdy nie sugerowali jeszcze histeroskopii.
                                  Po tych dwóch nieudanych próbach strasznie boję sie kolejnej porażki. Moje
                                  nerwy i tak czasami są w opłakanym stanie. Ostatnio nawet myślałam, ze
                                  zwariuję, ale zauważyłam że potrzebuję jakiejś iskierki nadziei i kiedy się
                                  czegoś uchwycę to znowu zaczynam działać.
                                  Walczyłam też długo z bakteriami e-coli w czyjce macicy. Po dawce antybiotyku
                                  miałam posiew dobry, ale po ok. 2 tygodniach wracały znowu. Myślę, że mogłam je
                                  mieć nawet przy transferach. Badanie robiłam przecież zanim zaczynałam brać
                                  hormony, a od tego czasu upływało juz jakieś kilka tygodni do końca stymulacji.
                                  W grudniu usunęła mi (wymroziła) doktorka nadżerkę w szyjce i ostro mi
                                  wymroziła szyjkę. Może to zabiło te piekielne paskudy. W lutym mam zrobić
                                  posiew to będzie wiadomo, a jak nie znikną to mówiła mi coś o jakiejś
                                  szczepionce.
                                  Ja przy obu próbach in vitro miałam inny "protokół stymulacji" - tak to
                                  nazywają lekarze. U mnie nie ma tzw. dobrej odpowiedzi na hormony - dużo
                                  pęcherzyków. Zaczęłam od małej dawki Gonalu (1 ampułka) aż do 3 ampułek (+
                                  Dipheriline). Raz w krotkim protokole, a raz w długim. Ponadto musialam raz
                                  przerwać stymulację, bo urosły mi tylko 2 pęcherzyki w jednym jajniku. Doktor
                                  myślał, że jak zwiekszymy dawkę Gonalu to będzie lepiej ale nic z tego. Urosly
                                  3. Nie mamy więc "mrozaczków" do wykorzystania.. Za drugim razem powstały tylko
                                  dwa zarodki.
                                  Piszę tak dużo i może bez ładu, ale nie mogę tak czesto tutuaj zagladać i
                                  chciałabym jak najwięcej o sobie napisać.
                                  Jak myślicie, co mamy najpierw zrobić? Jakie badania zalecali wam lekarze?
                                  Chcieliśmy wiosną jechać do nOvum, ale może jeszcze z tym poczekamy, bo jakby
                                  się znowu nie udało, to nie wiem czy mi starczy sił na dalsze leczenie - o
                                  pieniądzach nawet nie wspomnę.

                                  pozdrawiam
                                  agnieszka
                                  P.S. Postaram się częściej odwiedzać komputer brata.
                                  • Gość: Daria Re: AM Białystok IP: granat:* / 192.168.1.* 14.01.03, 23:43
                                    Agnieszko, każdy przypadek jest trochę inny. Mi po laparo i 6 m-cy Danazol dr
                                    zapewniała, że będę w ciąży. Że mam niedrożne jajowody musiałam domyślić się
                                    sama. HSG w końcu nie robiłam, bo i tak nie zachodziłam w ciążę. Zdecdowaliśmy
                                    się na in vitro. Też ogromnie się boję przed kolejną próbą. Na stymulację
                                    odpowiadałam ok, poza tym że estradiol szybko idzie w górę. Z bakteriami bywało
                                    różnie, ale przed drugim ICSI było wporządku. Niektóre dziewczyny robią badania
                                    immunologiczne, mój lekarz nie widzi w tym sensu.Pozdrawiam.
                                    • Gość: Anna Re: AM Białystok IP: *.crowley.pl 16.01.03, 10:29
                                      Dario, dlaczego Twój lekarz uważa, że badania immunologiczne nie mają sensu?
                                      Osobiści znam dziweczyny, które po szczepionce zaszły w ciążę i mają piękne
                                      maleństwa. Ja nie dalej jak wczoraj byłam w Łodzi (po dwóch szczepieniach) na
                                      próbie ASA i MLR. Za trzy tygodnie wyniki i później do działa. Mam nadzieję, że
                                      również i mi się powiedzie, wierzę w to? Jednak chciałabym poznać opinię
                                      Twojego lekarza na temat immunologii.
                                      • Gość: Daria Re: AM Białystok IP: granat:* / 192.168.1.* 16.01.03, 17:18
                                        Również jest dużo kobiet, które po szczepieniach nie zachodzą w ciążę i nie
                                        jest powiedziane że gdyby się nie zaszczepiły również zaszłyby w ciążę.
                                        Oczywiście życzę tobie sukcesu. Myślę, że to jest tak, jednym się udaje innym
                                        nie, tak jak przy in vitro. Wśród lekarzy odnośnie immunologi są zwolennicy i
                                        przeciwnicy. Jeżeli ktoś się chce szczepić to proszę bardzo, napewno nie
                                        zaszkodzi. Za mną już długa droga i szczerze mówiąc jestem już zmęczona i nie
                                        mam ochoty , siły na kolejne rozczarowania. Czeka mnie jeszcze jedna próba ICSI
                                        i ??????????? Mam nadzieję że się uda. Agula możesz zrobić histeroskopię, daje
                                        ona obraz wnętrza macicy. Wkurza mnie to, że lekarze nas kierują na różne
                                        badania najpierw hsg, później laparo, a jak dalej nic to histero. Czemu to ma
                                        służyć? Czyż nie można tego zrobić za jednym zabiegiem. A tak narażają nas na
                                        więcej bólu , stresu i zachodu (bo przecież przed każdym trzeba robić te same
                                        badania). W większości chodzi im tylko o kasę. A nasze cierpienie to laska.
                                        Sory ale mam dzisiaj zły dzień.Pozdrawiam.
                                        • Gość: agula Re: AM Białystok IP: *.kepno.sdi.tpnet.pl 19.01.03, 21:10
                                          Co do lekarzy to kto ich zrozumie! Wiesz, ja też często myślę że im chodzi
                                          przede wszystkim o kasę. Powtarzają, że rozumieją co czujemy i że chcą nam
                                          pomóc! Tego nigdy nie zrozumie nikt, kogo ten problem nie dotknął. Tak jak my
                                          nie zrozumiemy chorego na raka, tak i on nie zrozumie nas - i tyle.
                                          Wiesz myślę, że łatwiej by było gdyby ktoś powiedział - nie macie państwo już
                                          żadnych szans. To rozwialo by nadzieję i myślę, że wtedy byśmy na pewno
                                          adoptowali dziecko. A tak gdy każdy lekarz do którego się zwrócisz daje ci
                                          jakąś nadzieję, to jak z niej nie skorzystać, nawet gdy boisz się że znowu
                                          będzie rozczarowanie.
                                          Ja też nie wiem ile starczy mi jeszcze sił. Szczerze podziwiam tych, który
                                          próbowali już dobrych kilka razy in vitro i się nie udaje. Mają chyba żelazne
                                          nerwy. Z jednej strony to ja chciałabym choćby już jutro zacząć kolejną
                                          procedurę, a z drugiej to cholernie się boję!
                                          Nasze życie jest podporządkowane kolejnym wizytom u lekarza i odkładaniem
                                          pieniędzy na kolejne badania. Wiesz nie wiem czego braknie szybciej - nerwów
                                          czy pieniędzy.
                                          pozdrawiam
                                          aga
      • magnoliak111 Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka 19.11.15, 19:54
        Witam Was dziewczyny.Też mialam problem z zagnieżdżaniem- udało się za 5 razem z 5 dniowej blastocysty, gdy zupełnie poddałam się.Przyczyny nie stwierdzono-zarodki średniej jakości.Udało się z criotransferu.4 razy czułam ból i krótki skurcz macicy,co mogło świadczyć o odrzucaniu zarodka.Zglosiłam lekarzowi,zlecił mi badanie o przeciwciałach,ale nic nie wykazało.Mój lekarz twierdził,że statystycznie za 4,5 razem udaje się.Nie wiem,być może tak jest.Cieszę się,że nie przerwałam leczenia i walczyłam o dziecko.
    • iker7 witam dziewczyny 03.10.13, 23:20
      Czesc ja tez staram sie o dziecko poprzez in-vitro,jestem juz po dwoch transferach i nic,bez rezultatow.Przyznam sie szczerze ze jestem zalamana ale po wejsciu na to fórum jakos mi sie lepiej zrobilo czytajac wasze przezycia....animo dziewczyny....
    • babyjane24 Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka 31.10.15, 07:57
      Kochana ja dopiero za 3 razem zaszłam w ciążę lekarze mówią że po 3 nieudanych razach trzeba zrobić badania ja myślałam o scratchingu ale już nie potrzebuje ja tym razem po zabiegu jadłam ananasa bo tak wyczytałam na forum i co najważniejsze miałam dużo stresu a tu niespodzianka jestem w 6 tygodniu ciąży nie poddawaj się i walcz naprawdę warto
        • babyjane24 Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka 04.11.15, 12:00
          Cześć pierwszy zaraz po stymulacji miałam transfer świeży później miałam miesięczną przerwę bo miałam torbiel w jajnika i brałam tabletki następne dwa transfery to transfery mrozaczkow ja mam zarodki 3dniowy pierwszy transfer mrozaczkow 3 dniowego i porażka natomiast w październiku miałam transfer mrozaczkow ale był hodowany do stadium blastocysty i ten transfer jest udany jestem w ciąży mój m nawet czytając fora podejrzewa ze to bliźniaki a tak naprawdę to dowiem się tego w następnym tygodniu po tym ostatnim transferze jak pisałam wcześniej dodatkowo jadłam ananasa z puszki bo dziewczyny na innych forach pisały że pomaga spróbowałam mi pomogło choć po transferze miałam dużo stresu w pracy i w domu byłam nastawiona na niepowodzenie a tu życie mnie zaskoczyło życzę Ci szczęścia i wytrwałości w tej trudnej drodze choć jak się zobaczy wysokie bhcg lub dwie kreski na teście to o wszystkich złych chwilach zapominasz
          • magda_1106 Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka 05.11.15, 08:36
            Witaj babyjane24. Dziękuje ci za odpowiedz. Ja na drugie podejście muszę czekać do grudnia czyli będzie miesięczna przerwa ze względu na ustawę. Niestety u nas jest tylko jeden zarodek zamrożony i z tego co wiem to 5 Dniowy. Twoja podpowiedz dała mi pozytywne myślenie do tego co dalej. A czy przy drugim i trzecim podejściu miałaś jakieś leki przed transferem. Dziękuje za odpowiedz i cieszę się ze mogę z kim porozmawiać.
            • babyjane24 Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka 05.11.15, 18:39
              Ja brałam tylko te zlecone przez lekarza czyli od owulacji luteina 2x dziennie buscopan bo mam wykryte skurcze macicy i encorton no i oczywiście najważniejszy folik ale Mi lekarze juz dawno zlecił przejście na dietę choć nigdy nie miałam problemów z wagą zrezygnowałam z kawy na rzecz kawy inka zdecydowanie odrzuciłam słodycze a dopiero po transferze jadłam ananasa z puszki dodatkowo dobrze maskowaly smak tabletek w ustach tobie radzę relaks z mężem i dużo dużo odpoczywaj teraz twój czas na zajęcie się sobą bo później nie będziesz miała gdy twój dzidziuś przyjdzie na świat z całego serca tego ci życzę pozdrawiam
        • magnoliak111 Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka 19.11.15, 20:01
          Magda walcz do końca...mi udało się za 5 razem z 5 dniowej blastocysty- criotransfer.Obecnie jestem w 19tc.Brałam estrofem i luteinę...Też straciłam nadzieję i też to był mój ostatni zarodek a jednak została ze mną (córeczka)...Dziś wiem,że warto walczyć i cieszę się,że nie poddalam się.
            • magnoliak111 Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka 23.11.15, 09:20
              Ja walczyłam 5 lat- 8 nieudanych inseminacji, leczenie, laparaskopie, a na końcu in vitro i brak stwierdzonej przyczyny niepowodzeń-obniżony poziom nasienia,ale liczba wystarczająca do inseminacji i in vitro.Trafiliśmy na dobrego androloga z Warszawy,który dalej nas pokierował i na szczęście udało się...Przeszliśmy wszystkie możliwe badania, które nic nie wnosiły...Do in vitro byłam stymulowana tak jak inne dziewczyny, a każdy lekarz mówił,że jestem zdrowa.Jednak do zagnieżdżenia nie dochodziło pomimo dobrej jakości zarodków.Udało się z Criotransferu za 5 razem- to miała być ostatnia próba, bo zdecydowani byliśmy na adopcję.Piszę to po to,żeby te osoby które przeżywają traumę i obserwują jak innym udaje się a im ciągle nie-walczyły do końca, chociaż wiem jakie to trudne.Trzymam za Was kciuki smile Mój lekarz stwierdził,że udane in vitro jest kwestią przypadku.W klinice były dziewczyny, którym udawało się po kilkunastej próbie.Pozdrawiam smile
              • magda_1106 Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka 04.12.15, 19:43
                Witajcie ponownie. Pisze bo mam problem i chciałabym spytać czy któraś też tak miała. Chodzi o to że 28 listopada powinnam dostać miesiączkę i to b była druga miesiączka po niepowodzeniu po in vitro. dodam że transfer miałam w październiku i październikowa miesiączka przyszła jak w zegarku. Teraz jeszcze nie dostałam miesiączki test ciążowy wyszedł negatywny. Dodam że nigdy mi się nie spóźniał tyle czasu. Czy wy po in vitro tez tak miałyście. Proszę piszcie bo jestem ciekawa.
      • gosi-ak82 Re: problem - zagnieżdżenie się zarodka 10.02.16, 19:36
        W mojej klinice na stronie sa takie odpowiedzi na te pytaniaZerknij sobie na to co wklejam albo na ich srone ( moze wtwoja klinika tez ma takie odpowiedzi na stronie- sprawdz)

        Badanie USG należy wykonać najwcześniej w ciągu pierwszych 3-4 tygodni po transferze zarodka.
        Czy mam kontynuować przyjmowanie leków?

        Kontynuuj przyjmowanie leków bez zmian (chyba że lekarz przed transferem zalecił inaczej), aż do pierwszego USG, które można zaplanować na 14 dzień po pozytywnym wyniku testu ciążowego.
        Jestem w 10 tygodniu ciąży, czy wciąż mam brać wszystkie leki?

        Zaleca się przyjmować wszystkie leki bez zmian do końca 12. tygodnia ciąży. Oczywiście, każdy pacjent przyjmuje inne leki, a ich działanie jest zawsze indywidualne. Po konsultacji z lekarzem i po 11 tygodniu ciąży dawka estrogenów i progesteronu może być obniżona o połowę, a po kolejnych 10 dniach może być zakończone jej podawanie. Moment wyłączenia leków po udanym cyklu IVF, zawsze należy skonsultować z lekarzem. www.reprogenesis.pl/ivf-z-bliska/najczesciej-zadawane-pytania/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka