Dodaj do ulubionych

Prośba o pomoc

31.07.06, 18:08
Witam was kochane
Mam trójkę dzieci i doceniam moje szczeście. Ale zwracam sie o pomoc dla
mojej koleżanki, której brakuje właśnie dzidziusia. Jest strasznie załamana,
a właściwie w depresji, płacze itp. Problem w tym, że wszyskie jej
problemy oscylują właśnie, aby wreszcie sie udało. Juz trzy razy miała in
vitro i nic. Teraz wybiera sie czwarty raz do Białystoku. Boi się. Nie wiem
jak jej pomóc. Może Wy coś podpowiecie. Napiszcie jak to jest z Wami, ile
razy trzeba próbować, aby sie wreszcie udało. Bardzo mi na tym zależy. Prosze.
Obserwuj wątek
    • coco17 Re: Prośba o pomoc 31.07.06, 18:52
      nie ma jak dobre wsparcie!!!!to mocno pomaga.ja bym nie wytrzymała gdyby nie
      moj cierpliwy,wyrozumiały i kochany M.przesyłam ciepłą iskierkę
    • rafulka Re: Prośba o pomoc 31.07.06, 18:53
      Jowelio - szanse na sukces in vitro są do 45% w zależności od kliniki. W
      skrócie średnio: trzem do czterech na 10 par się udaje. Klinika w Białymstoku
      ma całkiem dobre wyniki. W końcu to kolebka polskiego IVF.
      Pytanie czy Twoja przyjaciółka jedzie po raz czwarty stymulować się do pobrania
      komórek i zapłodnienia ich pozaustrojowo czy też jedzie na transfer z
      mrożaczków. Bo jeśli na transfer to te szanse - niestety - maleją do 20%.
      Na Twoje pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi: zdarza się, że przy pierwszym
      podejściu jest ciąża, a zdarza się, że dziewczyny podchodzą do kilku programów
      w tym do drugiego tylu transferów - i nic!
      Twoją rolą w tej sytuacji jest wierzyć i podtrzymywać ją w tej wierze, że się
      uda. Nie pozwalaj też za dużo jej o tym myśleć, zwłaszcza w czasie oczekiwania
      na wynik.
      Pozdrawiam i życzę optymizmu
    • jowelia Re: Prośba o pomoc 31.07.06, 19:06
      Dziekuję Wam
      Wiem, że jedzie tam i pobierają jej komórki i męża równiez, czyli z tego co
      rozumiem ma wieksze szanse. I też jej mówie, zeby próbowała do końca, aż sie
      uda. Musi sie udać. Ona mówi, że jak tam jest to siada jej psychika i ogromny
      ból fizyczny, gdy jej to pobierają. Te zastrzyki. Przecież Wy wiecie lepiej. A
      potem to czekanie na rezultat. Sama sie zastanawiam, czy byłabym w stanie to
      wytrzymać. W zasadzie to dzisiaj pierwszy raz tak otwarcie na ten temat
      pogadałyśmy. Oczywiście wczesniej o tym wiedziałam, ale jakoś tak ona nie
      chciała rozmawiać.
      Pozdrawiam
      • dagps Re: Prośba o pomoc 31.07.06, 19:29
        to bardzo trudne pomoc komus bliskiemu w takiej sytuacji. o jak ja podziwiam moja przyjaciolke ze tego wysluchuje wszystkiego. a jeszcze jak jej sie udaje podniesc mnie na duchu, to w ogole nie wiem skad ma tyle cierpliwosci, przeciez ja mowie ciagle to samo. ale wiesz, najtrudniej pomoc to chyba dlatego ze nie zawsze wiadomo w czym wspierac, czy w kolejnej probie, czy w zmianie drogi do macierzynstwa. nic na sile. moja przyjaciolka delikatnie, ale kieruje mnie w inne drogi, niz ja obieram. nie wtraca sie, ale nie pozwala mi sie dolowac ani tez upierac ze MUSZE urodzic dziecko. robi to nawet ryzykujac ze sie wkurze.
    • jowelia Re: Prośba o pomoc 01.08.06, 12:40
      Jeszcze mi sie coś przypomniało. Otóż jej mąż ma słabe nasienie. I gdy ona
      powiedziała lekarzowi, ze może by wziąść nasienie z banku, to bardzo się
      wzburzył, ze dlazcego mu się wtrąca. Skoro następuje zapłodnienie to wszystko
      jest w porządku, ale czy tak do końca? I mówiła jeszcze, że Ci lekarze są
      bardzo niesympatyczni i lata im, czy wszystko sie uda, czy nie. Wykonują tylko
      swoją pracę i na tym koniec. A jeśli sie nie uda, to martw się sama, Ty masz
      problem. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka