Dodaj do ulubionych

no to ja chyba odpadam...

11.11.06, 20:32
Dziewczyny, już, zdaje się, po moim cyklu, marzeniach i nadziejach. Jeszcze
do chwili obecnej absolutnie nie czuję zbliżajacej się @. Nie bolą mnie
piersi, głowa, brzuch, nic. Niestety, z godzinkę temu zauważyłam 2 małe
plamki na bieliźnie... Niestety, chyba to koniec. Tylko... dziwne to jakieś.
Jestem w trakcie brania luteiny, owu miałam w 15dc. , a dzis dopiero 23dzień
mojego cyklu (zawsze cykle mam 28dniowe). Myślę, ze to początek @. Wiecie...
teraz śmiać mi sie chce, jak sobie pomyślę o tej temperaturze... U mnie od
14dc. 37st., a dzis skoczyła awet do 37,2... po co? po to, zeby wieczorem
pojawiło sie plamienie. Boję się, cholernie się boję, ze to @, mąż podłamany
(chociaż nie okazuje tego), a ja... najchętniej to bym wzięła sznurek...gdyby
nie to dziecko, które lata teraz po domu, beztroskie i zadowolone... Mój
Boże... nie chce mi sie żyć!@ Boże... Jaki Boże... Przepraszam.
Obserwuj wątek
    • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 20:38
      acha, to plamienie jest jakieś brązowe, nie żywa krew, tylko... co to zmienia...
    • tekla12 Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 20:38
      szklanapulapka2 napisała:

      > najchętniej to bym wzięła sznurek...gdyby
      > nie to dziecko, które lata teraz po domu, beztroskie i zadowolone... Mój
      > Boże... nie chce mi sie żyć!@ Boże... Jaki Boże... Przepraszam.

      Przeginasz
    • maretina Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 20:40
      bluznisz. nie pisze tego zlosliwie.
      masz DZIECKO- szczyt marzen tutejszych bywalczyn, kochajacego meza a piszesz o
      sznurze. jak tak mozna?
      • ego77 Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 20:47
        JA też jakoś nie kumam,o co Tobie chodzi...możesz jaśniej?
      • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 21:20
        Masz rację, tylko jestem cholernie bezsilna... sorry.
    • green_land Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 21:01
      E tam, przecież masz dziecko!!! Ile z kobiet , ktore są na tym forum może to
      powiedziec?
      Mi lekarz poradził : "odpusc sobie kobieto, bo przy takim podejsciu w ciąze nie
      zajdziesz, bo adrenalina ci nie pozwoli, zablokuje cie na amen.Sciśnie ci tak
      mięsnie, że plemniki się po prostu nie przedostana, przejdzie tylko tresc,
      ktorą wydziela gruczoł krokowy".
      I wiesz co, On miał rację!! Cholerna rację!
      Trzymam za Was kciuki !!!
      • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 21:19
        może bluźnię, może nie jestem sprawiedliwa, może rzeczywiscie zasłużyłam tylko
        na zruganie. Jestem po 5 iui, wywalonych w błoto ciężko zapracowanych
        pieniędzach i mam wrażenie, ze naprawdę dłuzej tego nie wytrzymam. Mam dziecko -
        to fakt i sens mojego zycia, ale z równą siłą, z jaką walczyłam właśnie o nie,
        teraz walczę o drugie. Nie mam pretensji do dziewczyn, które twierdzą, ze mam
        zbyt wygórowane marzenia, bo uważam, zę NAPRAWDĘ MOŻNA, tak samo pragnąć dwójki
        dzieci, jak i jednego. Wszystkicm tu się uda, wcześniej czy później, i na pewno
        część z Was będzie pragnęla drugiego dziecka, i wtedy same zrozumiecie, że siła
        tego pragnienia moze być identyczna. I jak patrzę na te minę mojego męża...
        ech... Dziewczyny, a powiedzcie mi jeszcze, czy to moze być plamienie
        implantacyjne? To były tylko dwie brązowe plamki, nic więcej, i żadnych objawów
        zblizającej się @. Dziś jest 8 dzień po pregnylu. Co robić? Odstawić luteinę,
        czy brać dalej, czy zwiększyć dawkę... już sama nie wiem...
        • maretina Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 21:30
          zapewne sila prgnienia kolejnego dziecka jest osobnicza.
          uwazam sie za mega szczesciare, bo po przykrych perypetiach urodzilam syna.
          sklamalbym, gdybym powiedzila, ze o drugie bede walczyc z taka sama determincja
          i z tym samym strachem co o pierwsze dziecko.
          sadze, ze jesli glebiej sie nad tym zastanowisz w jednej kwesti sie zgodzimy:juz
          jestes mama, nie kolacze sie w Tobie setki razy dziennie to samo pytanie: czy
          bede mama? nie musisz bac sie spotkan z kolezankmi, ktore a w ciazy albo wlasnie
          urodzily. pogadasz z nimi jak matka z matk. nie musisz zadwac sobie pytani: a co
          jesli sie nie uda? Ciebie ten horror juz nie dotyczy. na szczescie.
          wychodze z zalozeni, ze moja kolejna walka o dziecko nie moze byc kosztem
          dziecka. ani w sferze materialnej ( jesli okazaloby sie, ze mam wydawac grube
          tysiace i czesciej widziec sie z ginekologiem niz z wlasnym synem)ani
          psychologicznej. na cholere mam byc w domu zestresowana i zawezic swoje zycie (
          najpiekniejsze lata, bo jeszcze jestem mlodabig_grin)do prokraecji ?
          leczenie nieplodnosci to duzy wysilek: finansowy, psychiczny, zdrowotny ( ile
          mozna zrec hormony itd), to takze wystwianie malzenstwa, zwiazku na ciezka probe
          ( na szczescie tego nie doswiadczylam).
          policz sobie zyski i strty.
          ja wiem, ze jesli drugi raz nie wyjdzie, to odpuszcze lekka reka. mam dziecko,
          jesli los nie da drugiego, to bede mila wiecej czasu na to jedyne, wyczekane,
          wymodlone, wywalczone.
          • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 22:41
            Chciałabym tak mądrze myśleć, jak Ty... Wiesz, ja nie wiem, ale dla mnie
            dziecko jest obsesją. Zawsze moim marzeniem było założyć rodzinny dom dziecka,
            mieć swoich dzieci ile tylko Bóg da. No i niestety. Na rodzinny Dom Dziecka mąż
            się nie godzi, a gdybym czekała tylko na to co Bóg da, to nie miałabym nawet
            Adaśka. Musiałam niestety bardzo pomóc losowi. Aha, i jeszcze jedno. To
            nieprawda (w moim przypadku oczywiście), ze nie patrzę z ukłuciem zazdrości w
            sercu na koleżanki, które właśnie sa w ciąży lub w nią zachodzą. Za każdym
            razem, kiedy dowiaduję sie o ciaży (czy urodzeniu dziecka), zadaję sobie
            pytanie "czy io mnie sie uda??. Ja wiem, ze już raz sie udało, ze powinnam być
            wdzieczna losowi, bo mam naprawdę fajnego, mądrego ładnego synka, ale nie
            chciałabym, by pozostał wypieszczonym jedynakiem. Boję się, ze zrobię mu
            krzywdę tym nadmiarem miłości, opiekuńczości, i troski. On powinien się
            rozwijać jak inne dzieci, zaznać też porażki, odrzucenia przez dzieci itd., a
            obawiam sie, ze jeśli będzie wypieszczonym, wydmuchanym jedynaczkiem, to nie
            będzie mu dane normalnie sie rozwijac. Zdaję sobie z tego sprawę, ze patrzę na
            moje dziecko przez pryzmat tych 6 lat walki o niego, ze nie potrafie mu niczego
            odmówić, bo zawsze kiedy mnie do czegos zmusza, o coś prosi,
            czymś "terroryzuje" (np. perlistymi łzami), to przechodzi mi przez głowę
            myśl '6 lat na niego czekałaś, umiesz mu czegokolwiek odmówić?". Tio jest
            chore, nienormalne, ja wiem. Te 6 lat starań odcisnęło ogromne piętno na mojej
            psychice, na szczeście nie niszcząc przy okazji związku małżeńskiego. Mój mąż
            patrzy juz na to zupełnie inaczej. Nie powiem, chce, bardzo chce drugie
            dziecko, ale chwilami mam wraqżenie, ze robi to tylko dla mnie, bo jemu Adaś w
            zupełności wystarczy. Mamy w planach in vitro i dopiero jak ono nie wyjdzie,
            damy spokój. Do jednego programu jednak przystąpimy, zeby później nie pluć
            sobie z brodę, ze czegoś nie zrobiliśmy, coś zaniedbalismy. Zobaczymy jak teraz
            sytuacja się rozwinie. Na razie oprócz tycvh dwóch brązowych plamek (wielkości
            po ok. 0,5 cm. każda) nie pojawiło sie nic. Chciałabym wierzyć, zę to
            implantacja. Wzięłam luteinę, ale nie wiem, czy to ma jeszcze sens. No i proszę
            badzo, niby sie nie nastawiałam pozytywnie, nie wierzyłam, wyluzowałam sie (bo
            w perspektywie pojawiło sie in vitro), a jednak, gdy zawitała mozliwość
            niepowodzenia tej iui, to... wpadłam w panikęsad. No trudno, widocznie naprawde
            jestem psychicznie chora. Chora psychicznie na... dzieci).
    • maklima Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 23:07
      dziękuję- utrwaliłaś mnie w przekonaniu, ze nie WOLNO wręcz tak "walczyć" o
      drugie dziecko...
      ja też staram się od dwóch lat, rok latania po lekarzach, góry pokupywanych
      rzeczy dla maluszka (kupiłam wiecej ciuszków niż mam po córci...) i
      stwierdziłam w pewnej chwili: Halo kobieto masz mądrą śliczną princeskę z
      kitkami w kolorowych rajstopach-Skarb, skarb, skarb!!!!
      Teraz walczymy z bakteriami, też rycze i mam załamkę po @ ale juz wiem -daję
      sobie jeszcze rok starań, trudno...A nie jest mi łatwi bo moje dwie koleżanki,
      wspierające w tej doli i mówiace, że one to już wiecej niż jedno nie- no i obie
      z brzuchami trudno mi to było przełknąć..cóż
      na zadne inseminacje, in Vitro nie decyduję się bo boję się bardzo mieć taki
      stan jak Ty...przepraszam
      w sumie Cię ropumiem, ale może pomyśl ile fajnych rzeczy za tę kasę mogłabyś
      kupić małej gdzie zabrać jakie polisy na start i jakie zajęcia wykupić...może
      taka refleksja Ci pomoże
      My staramy nie koncentrować sie (choć też wariuję czasami, co widać na
      forach...)na kimś kogo nie ma...dlatego nasza 3,5 latka rozpoczyna naukę
      narciarstwa wykupujemy wycieczki w Necermanie i myślę już o śłonecznych stokach
      na lodowcu w marcy WE TROJE--cudownie
      • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 23:15
        No cóż, my daliśmy sobie pół roku - rok, razem z in vitro. Zobaczymy, wyjdzie -
        będzie cudownie, nie wyjdzie... będe musiała nauczyć się z tym żyć. Ja nie
        umniejszam roli swojego szczęścia, wiem, ze adaś jest moim Skarbem, Cudem i na
        zawsze nim pozostanie, na zawsze pozostanie WYJĄTKOWY, nawet, gdybym miała
        jeszcze 5 dzieci. Tylko... to wystarczy dla mnie, a dla niego? Kiedyś w życiu
        nie będzie miał rodzeństwa, zostanie sam na świecie (przecież my nie będziemy
        żyli wiecznie). Z pewnością będzie miał swoją rodzinę, własne dzieci, ale...
        mieć siostrę czy brata to cąłkiem coś innego. Wydaje mi się, ze byłby mniej
        samotny, gdy nas już zabraknie. Przepraszam za tak pesymistyczne wynurzenia,
        ale nie potrafie żyć chwilą, myślę o przyszłości, o tym co będzie za lat 10 -
        15 -15 - 20. czy mojemu dziecku będzie dobrze, jesli będzie jedynakiem? Jestem
        nauczycielką, uczę jedynaków i powiem jedno - nie chcę, aby mój syn musiał być
        jednym z nich.
        • maklima Re: no to ja chyba odpadam... 11.11.06, 23:28
          poczytaj na edziecko mój wątek o plusach jedynactwa- szukała ich kilka dni
          temu...
          wiesz ja mam brata o 8 lat młodszego jak dla mnie mógłby być a mogłoby go nie
          być nie mamy kontaktu, bo brak wspólnych tematów a w dodatku rózne temperamenty
          itd...
          mój mąz ma o niecałe 2 lata młodszą siostrę i cóż same kłopoty z nią nie chciał
          sieuczyć, potem pracować poznała gościa na ulicy zaciążyła, narobiła długów
          teściowie musieli spłacać komornicy pukali do drzwi, teraz mają długi,
          niezrównoważonego emocjonalni i zaniedbanego wychowawczo sześciolatka
          na "głowie"
          i co chyba lepiej bybyło gdyby był tym jedynakiem...
          ja wiem co cujesz, mnie też szlag trafiał jak mam mówiła : trudno, zostawcie to
          nie na siłe bo jeszcze od tego leczenia i zabiegów dziecko nie będzie zdrowe,
          po co wam tragedie i czasem tak myślę może mają rację- oni są
          bardziej "trzezwi" niż ja w tym temacie...
          trzymaj się i idź teraz ucałuj synka a ja pójde zrobić to samo córeczce- wiesz
          ile dałyby za to dziewczyna z forum...
        • 56at Aga z całym szcunkiem........ 12.11.06, 06:43
          ale przestań pieprzyc!
          Weź zimny prysznic i przeczytaj co napisałaś.
          • agnieszka.krak Re: Aga opamiętaj sie 12.11.06, 09:16
            bardzo Cie proszę, mam nadzieje ze wcake tak nie myslisz.
            A odnośnie tempki - luteina ja podnosi i mierzenie jej w trakcie brania luteiny
            jest pozbawione sensu
    • tymonka30 Re: no to ja chyba odpadam... 12.11.06, 09:27
      Sz.P.!!!!!! Przywracam Cię do równowagi!!!!! Sznurek? I Adaś będzie półsierotą -
      wypluj te słowa!!!!
      Taka deprecha a nawet nie wiesz czy się nie udało - na @ to za wcześnie, na
      implantację akurat ale oczywiście z tymi naszymi organizmami pohormonowymi
      nigdy nie wiadomo... smile Mimo wszystko weź sie w garść kochana, bo Adaś tych
      słów by Ci nie wybaczył jakby czytał forum smile
      • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 12.11.06, 10:10
        Dziewczyny, serdecznie dzięki za wszystkie słowa (Aniu, jak zwykle jesteś
        cudowna i potrafisz postawić mnie na nogi w sekundęsmile) ). @ nie przyszłą, nie
        wiem co to jest, jakieś palmienie, ale nie krew, takie brązowe smugi (bo trudno
        to nawet plamkami nazwać). Obawiam się, ze może psychicznie wstrzymuję to
        małpisko, albo to plamienia po luteinie 9w ogóle istnieją takowe???. Wczoraj
        byłam już w totalnej depresji, naprawdę wszystkiego mi się odechciało, ale
        dziś, kiedy wstałam rano, zobaczyłam, ze @ nie przyszła, a mój Synek powitał
        mnie słowami "kokam mami" to mi sie znów zachciało żyć. Kurcze, dziewczyny,
        biorę luteinę 2 razy dziennie, moze to zwiększyć...
        • delfinem Re: no to ja chyba odpadam... 12.11.06, 10:24
          Czytając Twoje wypowiedzi uważam, że zimny prysznic to za mało, chyba
          potrzebujesz pomocy dobrego psychologa.
        • dagps Re: no to ja chyba odpadam... 12.11.06, 10:25
          nie mam dziecka ani jednego, nie mam pojecia o staraniu sie o drugie, wiec za cholere nie potrafie ciebie zrozumiec. wyobrazalam sobie jak jest sie starac o drugie i wspieralam w tym bliskie osoby, ale kurna, takiego czegos w zyciu nie slyszalam. lepiej zeby twoje dziecko, co lata po domu tego postu nigdy przenigdy nie ujrzalo. zastanow sie co mu robisz i czy nie jest samotne jak mama buja gdzies w swoich koszmarach o sznurach.
          • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 12.11.06, 11:18
            Nigdy nie miałyście totalnego doła? takiego, w którym wszystkiego sie
            odechciewa? Kocham moje dziecko, uwielbiam je i nigdy nie zrobiłabym mu krzywdy
            (mój wczorajszy post, faktycznie grubo przesadzony, też doszłam do takiego
            wniosku po dzisiejszym przeczytaniu go ponownie). Mimo to, moich starń i marzeń
            o drugim dziecku nie nazwałabym "bujaniem w koszmarach". Jeśli nie jesteś w
            stanie zrozumieć, co to znaczy starać sie o drugie dziecko , to nie komentuj,
            bardzo proszę. A moje dziecko nie czuje sie samotne, nigdy, bo nigdy nie jest
            samo (nawet wtedy, gdy ja robie coś innego).
            • szklanapulapka2 dziewczyny, zadałam konkretne py 12.11.06, 11:20
              pytanie. Może zamiast oceniać ciagle mój wczorajszy stan, któraś z Was po
              prostu mi odpowie, czy można zwiększyć branie luteiny na własną rękę? Czy
              luteina może powodować takie plamienia? Czy plamienie implantacyjne trwa długo?
              Bardzo proszę o konkretną odpowiedź. A ze sobą poradze sobie sama.
              • agnieszka.krak Re: dziewczyny, zadałam konkretne py 12.11.06, 11:42
                Agnieszko luteina często powoduje plamienia, dlatego jej nie lubie i
                zdecydowanie wole duphaston, który rowniez nie podnosi temapratury jak luteina.
                Plamienie impalntacynje nie jest brazowe tylko zywoczerwone, jest to swieza
                krew, wiec u Ciebie niestety tak nie wyglada. U mnie plamienie implantacyjne
                trwalo ok 2 dni i było bardzo, bardzo minimalne, ale była to taka "swieza"
                krew. I nie zwiekszaj luteiny na własna reke, w ktoryms poscie pisalas ze
                przygotowujesz sie do in vitro w krakowie i tego sie trzymaj a nie histeryzuj,
                tylko odpusc sobie i nie przejmuj sie ta iui ( a moze jeszcze wszytko bedzie
                dobrze??)Ja tez bede podchodzic teraz do 4 iui choc wcale tego nie chce,
                wolalabym icsi, ale doktor naciska jeszcze na 2 iui bo uwaza ze za wczesnie na
                in vitro i chce mi dac szanse. Wobec tego podchodze do inseminacji jako do
                kolenych punktow a energie zbieram na in vitro w nowym roku i Ty tez zbieraj
                siły bo jeszcze beda Ci potzrebne.Buziaki
                • szklanapulapka2 Re: dziewczyny, zadałam konkretne py 12.11.06, 11:53
                  Witaj Agniesiu, wreszcie jakieś ludzkie podejście!smile). wiesz co, zgłupiałam
                  teraz, bo przed chwilą dzwoniłam do gina, który powiedział mi, ze pl. impl. to
                  brązowe lub beżwe upławy, bardzo, bardzo minimalne. Powiedział, żeby brać
                  luteinę i leżeć, a jeżeli pojawi się świeża kre, tzn. że trzeba przerwac
                  luteinę, bo to nie plamienie. Póki jest tak jak jest ( a w zasadzie to dzis nic
                  już nie ma), to nie panikować, bo to na pewno nie jest miesiaczka. No i
                  powiedz, nie mozna zgłupieć?
                  • dagps Re: dziewczyny, zadałam konkretne py 12.11.06, 12:54
                    alez ja doskonale rozumiem doly, nawet jesli nie wiem jak to jest starac sie o drugie dziecko, bo nie doczekalam jeszcze ani jednego. a dziecko samo a samotne to co innego.
                    zycze ci duzo wytrwalosci i radosci z tego co masz
                    • szklanapulapka2 Re: dziewczyny, zadałam konkretne py 12.11.06, 13:36
                      Dagps, ja naprawdę cieszę sie ogromnie z tego, co mam, ze wspaniałego męża,
                      kochanego Synka itd., ale widzisz... ja nie umiem i nie lubie przegrywać.
                      Jestem zdolna do wszystkiego, aby osiągnąć cel. Mnie sie wydaje, ze moje
                      kłopoty z zajściem w ciążę (i jedną i teraz drugą) wynikają z mojej psychiki, z
                      nastawienia zbyt obsesyjnego i pozytywnego, ze po prostu MUSI się udać.
                      Wiesz... jak 2,5 roku temu wieźli mnie z cc na salę pooperacyjną, to moje
                      pytanie do lekarza brzmiało "kiedy mogę zajść w ciążę z drugim dzieckiem?".
                      Lekarz sie śmiał, i powiedział, ze jak minie znieczulenie po cc i pierwsze
                      miesiące życia z dzieckiem, to pewnie mi się drugiego odechce, przynajmniej na
                      jakiś czas. Minęło znieczulenie, minęło 2,5 roku z dzieckiem, a mnie nie
                      przeszłosad. I właśnie zdałam sobie sprawę z tego, ze od urodzenia Adasia myślę
                      o tym, że znów pojawia sie komplikacje i normalna ciąża nie będzie znów
                      mozliwa. No i tak się dzieje. może gdybym na poważnie odpuscuiła.... ale nie
                      umiem. Nie umiem, moze właśnie dlatego, ze mam już dziecko i wiem co to znaczy
                      i tak bardzo chciałabym powtórzyć ten cud. To jest jakaś ironia losu... W mojej
                      i męża rodzinie nigdy nie było problemów z ciążami, ba, jest nawet kilka par
                      bliźniąt. A u nas takie problemy...PS. Adas nie jest ani sam, ani samotny.
                      Wczoraj, kiedy pisałam, szalał z tatusem i rzucał piłką do kosza - ulubiona
                      zabawasmile.
                  • tymonka30 Plamienie implantacyjne 12.11.06, 18:57
                    www.dzieckook.pl/forum/read.php?f=1&i=69038&t=69032
                    I w sumie większość wątków jest w tym tonie, że skąpe i brunatne. W ciąży
                    zdarzają się również krwawienia w dniu spodziewanej @, nawet do 3 m-ca! Ale to
                    już inna bajka i wtedy na pewno trzeba to konsultowac z ginem, bo mogą coś
                    poważnego oznaczać a mogą sobie po prostu być.

              • 56at Żadnych hormonów nie bierze sie 12.11.06, 13:51
                na własna reke juz z 1000 razy ci to mówiłam
                • szklanapulapka2 Re: Żadnych hormonów nie bierze sie 12.11.06, 17:30
                  I dlatego zanim wzięłam zadzwoniłam do lekarzasmile. Nie wiem, co jest grane, ale
                  juz nawet plamienia ustały. Od rana cisza.
                  • agnieszka.krak Re: Żadnych hormonów nie bierze sie 12.11.06, 17:38
                    Agus, idz na spacer, odpocznij i przestan sie stresowac bo nikoomu ani niczemu
                    to nie słuzy, a jesli sie udalo to tym bardziej takie nery Ci nie potzrebne. A
                    ginowi daj spokoj w niedziele!!!)))))))
                    • szklanapulapka2 Re: Żadnych hormonów nie bierze sie 12.11.06, 17:42
                      On przyzwyczajony, bidulek...
    • anitka761 Re: no to ja chyba odpadam... 12.11.06, 17:56
      Ja mialam identyczne palmiena (brazowawe) w 6 i 7 tydoniu ciazy, przez jeden
      dzien. Nie chce wypowiadac sie na temat twojego pierwszego postu. zakladam , ze
      bylas w ciezkim stresie i napisalas glupoty. przykro ale ten post jest glupi.
      wracajac jednak do twojej sytuacji. ja staralam sie o dzidzie ponad 2 lata z
      czego intensywnego leczenia 1,5. znam dokladnie te stan psychicznego nakrecania
      sie po kazdej omulacji. uwierz mi, ze nie ma nic gorszego ja koncentrowanie
      calego zycia na tym czy zaszlaś w ciaze czy nie. zaraz napiszesz , ze tak nie
      jest ale kilka ostatnich twoich postow oraz inne wlasnie o tym swiadcza. nie
      chce cie ganic ale z wlasnej autopsji wiem , ze jak odpuscisz ( z glowa)to sie
      uda. ja jestem tego przykladem. przyklademe tego jest tez Tymonka30. Daj na
      luz, skoncentruj zycie na czyms innym a starania traktuj jako rutyne.
    • julia56 Re: no to ja chyba odpadam... 12.11.06, 18:09
      Pułapeczko smile, moje plamienie implantacyjne też było brązowawe. Dwa dni.
      Nic jeszcze nie przesądzone. MA co do pierwszego postu, możejoge ćwicz. smile
      Działa.
      • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 12.11.06, 22:42
        Właśnie wróciłam od lekarza (ogólnego). nie wiem, czym to jest spowodowane,
        ale... mam ciśnienie 190/100. Dostałam jakieś ogłupiające leki, tydzień
        zwolnienia i bezwzględny nakaz spokoju i unikanie sytuacji stresowych. Staram
        się, naprawdęsmile.
        • agnieszka.krak Re: no to ja chyba odpadam... 13.11.06, 07:43
          spowodowane jest nakrecaniem sie, ogromnym stresem i wsluchiwaniem sie w siebie
          na okragło. Słuchaj jesli Ci sie udało to takimi stresami wykonczysz dziecko i
          siebie.
    • agnieszka.krak Aga, bez urazy 13.11.06, 07:48
      ale potrzrebny Ci psycholog, serio i pisze to w trosce o Ciebie
      • szklanapulapka2 Re: Aga, bez urazy 13.11.06, 08:16
        ok., już nic nie piszę, bo faktycznie uznacie mnie za wariatke, podłą matkę,
        która nie docenia własnego dziecka. Może do czwartku nie wykorkujęsmile (i piszę
        poważnie, bo bardzo źle się czuję, ciśnienie nadal wysokie, do tego niesamowity
        ból mięśni, nóg... blee, nawet leżeć nie daje).Dzięki za troskę. A co do
        psychologa, to przed ciążą jeździłam do takiej jednej pani psych. hipnotyzer do
        Krakowa i niestety, seanse u niej nic nie dały, bo oni (ogólnie lekarze)
        wychodzą z załozenia, ze ich celem, jest pogodzenie pacjenta z tym, co niesie
        los. Ona usiłowała mnie właśnie pogodzić z tym, ze nie zostanę matką i... całe
        szczęście, ze jej sie nie udało. Gdybym poddałą sie temu, co gadała, to nie
        miałabym dzis adasia, dlatego w żadne psychologiczne porady nie wierzę.
        • dagps Re: Aga, bez urazy 13.11.06, 08:58
          znaczna czesc hipnotyzerow nie ma pojecia o psychoterapii, nie ma skonczonych szkol, tylko te swoje astropsychologiczne i inne.
          wiesz, dobrze ze zajrzalam na twoj watek, wiem czego nie chce. od 16 r.z. jak chcieli mi wyciac jajnik mysle o tym jak to trudno bedzie mi zajsc w ciaze. teraz widze ze to nie tylko pcos. twoje zdanie o tym, jak od urodzenia adasia o tym myslisz pomaga mi spojrzec na siebie sama jak w krzywym zwierciadle. bierzmy sie za siebie dziewczyno! nie dajmy sie zwariowac. jak tak negatywnie myslimy to jak ma nam sie udac? nie mowie ze nam od pozytywnego myslenia bliznieta w brzuchach urosna, ale moze chociaz nogi nas nie beda bolaly i serca mniej. ja nie mam ochoty na depresje i koncze z tym!!!
          • tymonka30 A stres niestety przeszkadza płodności 13.11.06, 10:22
            www.poradnikzdrowie.pl/site/1894_1434.htm
            • tekla12 Re: A stres niestety przeszkadza płodności 13.11.06, 10:30
              ale nie powoduje niepłodności
    • ronia.p Szklanapułapko czy wiesz, że... 13.11.06, 10:00
      wszelkiego rodzaju depresje i załamania, które przechodzi jeden z członków
      rodziny są też udziałem jej pozostałych członków?
      Nie jestem psychologiem i nie lubię psychologicznej paplaniny, ale niestety z
      pewnymi twierdzeniami tych specjalistów muszę zgodzić (ten problem był obecny
      kiedyś w mojej rodzinie - chorował mój brat, a my współcierpieliśmy).
      Wielokrotnie w dniu chorego na depresją lekarze powtarzają, że gdy cierpi
      psychicznie jedna osoba, to mimo że nie ujawnia swojego stanu, to pozostali to
      wyczuwają i cierpią razem z nią.
      Musisz wiedzieć, że dzieci są pod tym względem jak radarki, bo są czulsze i są
      lepszymi obserwatorami. Czesto też są lepszymi aktorami niż nam się wydaje, bo
      próbują wyciagnąć nas z odrętwienia, w które popadamy.
      Zastanów się, czy swoimi nastrojami, nad którymi tylko Ci się wydaje, że
      panujesz, nie krzywdzisz mimowolnie męża i synka.

      Wierzę, że masz bardzo silny instynkt macierzyński. Jednak nie wolno Ci
      przedkładać osoby wymarzonej, wyczekiwanej, ale ciągle nieistniejącej nad osoby
      żyjące, które cię kochają i dla których jesteś najważniejsza na świecie.
      Spróbuj zmienić podejście do swojej osoby, bo nie jesteś tylko samicą do
      reprodukcji!
      Zmień podejście do syna. To jakim będzie człowiekiem zależy w większym stopniu
      od wychowania rodziców niż od tego, że będzie jedynakiem.
      Sądzisz, że jako jedynak będzie samotny i egoistyczny w życiu?
      Nic bardziej mylnego.
      Jedynacy mogą mieć lepszych przyjaciół i znajomych niż rodzeństwo jakim mogliby
      być obdarzeni przez los. Czy nie wiesz, że z rodziną najlepiej wychodzi się na
      fotografii?
      Przecież w końcowym rozrachunku każdy zakłada swoją rodzinę, odrębną od
      rodzeństwa i każdy ma swoje życie.
      Jeśli nie chcesz, aby Twój syn wyrósł na koszmarnego jedynaka, to wychowaj go
      właściwie. Pamiętaj, że nadmiar miłości i nadopiekuńczości bywa szkodliwy.
      Sójrz wokół siebie, jest o wiele więcej powodów, by ciszyć się życiem niż
      posiadanie kolejnego dziecka.
      Ja nie mam ani jednago zawsze chciałam mieć kilkoro, a dzisiaj chociaż jedno
      byłoby dla mnie szczytem szczęścia. Ale na obsesję sobie nie pozwalam.
      Trzymaj się dziewczyno i przemyśl sobie dokładnie jeszcze raz czego chcesz w
      życiu. Być może mając kolejne dziecko znowu wytyczysz sobie w życiu jakiś cel,
      którego niemożność osiągnięcia będzie prowadzić do obsesji i załamania. Czy tak
      chcesz spędzić resztę życia?
      Przepraszam za długi post, ale nie mogłam tego wszystkiego nie napisać.
      • dagps Re: Szklanapułapko czy wiesz, że... 13.11.06, 10:16
        ronia, ja od siebie bardzo dziekuje, post nie byl do mnie, ale bardzo mi pomoglo kilka waznych zdan. dzieki. duzo szczescia.
        • ronia.p Re: Szklanapułapko czy wiesz, że... 13.11.06, 10:28
          Cieszę się, że moje słowa komukolwiek pomogły. Dzięki i podrawim Cię Dagmaro.
    • klusqa Re: no to ja chyba odpadam... 13.11.06, 22:10
      Hej, po pierwsze coś małego lata. Po drugie - czy człowiek rodzi się tylko po
      to, żeby przedłużać gatunek. Po trzecie: czy myślałaś o wizycie u psychologa?
      Po czwarte: głowa do góry.

      Mówi Klusqa, która cudem z dołów straszliwych się wyrwała smile
      • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 13.11.06, 22:46
        Gdyby istniał psycholog, który potrafiłby pomóc na nasze problemy, to to forum
        by nie istniało.
        • dagps Re: no to ja chyba odpadam... 13.11.06, 23:48
          a ty myslisz ze ten psycholog to jakis swiety mikolaj i do wszystkich sam trafi??? albo ze psycholog to cudotworca i dotknie cie rozdzka i przestaniesz chciec drugiego dziecka? to ma lagodzic, a nie kasowac.
          • magasi9 Re: no to ja chyba odpadam... 14.11.06, 07:40
            mnie psycholog pomogl cieszyc sie z tego co mam i mowic o problemie
            nieplodnosci, nie probowal mnie przekonac ze nigdy nie bede matka, raczej ze
            bycie matka / posiadanie dzieci to wcale nie jest "bajka"

            duzo tracimy ( ja i moj maz) nie posiadajac dziecka, ale nie wszystko jest
            takie czarno i biale, i nasze zycie bez dziecka ma tez duzo urokow i spokoju
            bez dziecka jestesmy odpowiedzialni tylko za siebie i mozemy robic co tylko
            chcemy i wlasnie z tego korzystamy

            a co jest najwazniejsze umiemy byc razem bez dziecka,
            patrzac na moich rodzicow i znajomych z dziecmi jest to bardzo trudne (albo
            graniczy z cudem)

            ja nigdy nie mialam dziecka ( nawet nie mialam testu pozytywnego nigdy), wiec
            moze mi jest latwiej, bo nawet nie rozumiem "czego nie mam"..
            • maretina Re: no to ja chyba odpadam... 14.11.06, 07:58
              polecam psychologa, chodzilam do super babki po 4 stracie. zaluje, ze tak pozno
              poszlam. wiem, ze sama sobie tez bym poradzila, bo jestem silna, ale tu moglam
              zdac sie na kogos, zobaczyc swoj problem z innej perspektywy. zlapalam wiatr w
              zagle. szybko sie podnioslam. wizyty byly rewelacyjne, bardzo na nie czekalam.
            • klusqa Re: no to ja chyba odpadam... 14.11.06, 13:34
              Magasi, mogłabym podpisać się obiema rękami i nogami pod Twoim postem.
        • klusqa Re: no to ja chyba odpadam... 14.11.06, 13:33
          Żaden psycholog nie wyleczy z niepłodności, ale jest duża szansa, że pomoże Ci
          żyć z niepłodnością i cieszyć się takim życiem, jakie masz.
    • tymonka30 Re: no to ja chyba odpadam... 14.11.06, 08:21
      Sz.Pu! Ty pisz lepiej czy @ przyszła!!!!!!!
      Ja wiem, że na pewno każdy inaczej przeżywa starania, można tak samo silnie
      przyżywać drugie starania jak się "odpowiednio" nakręci. Ja przyznaję, że dla
      mnie to było wiele łatwiejsze psychicznie niż za I razem ale hormonów nałykałam
      się znacznie więcej i na gara też mi siadało.
      Ale starałam się naprawdę myśleć pozytywnie, patrzałam na swoją kruszynkę i
      myślałam o tych co nie mają w ogóle .... - sad
      • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 14.11.06, 09:20
        @ nie przyszłą, no ale ma czas jeszcze do czwartku, plamienia były naprawdę
        mikroskopijne i nie powtórzyły się. Wtedy w tym 23dc. to było tak,ze rano
        tempka skoczyła z 37, na 37,2; potem w południe poczułam ostry, ale
        krótkotrwały 9kilkuminutowy) ból w dole brzucha i wieczorem zaczęło sie to
        plamienie, potem jeszcze kłucie jajników, rano maleńkie brudzonko no i
        przeszło. Do wczoraj miałąm brać luteinę, ale nie przerwałam i biorę nadal,
        tylko nie wiem, czy nie wydłuży mi cyklu... Nie mam zadnych zwiastunów
        zbliżającej sie @, piersi nie czuje w ogóle, a zwykle o tej porze, już
        samo "patrzenie" na nie, bolałosmile. Cóż, pozostaje mi czekać...
        • tymonka30 Re: no to ja chyba odpadam... 14.11.06, 09:50
          To by był dopiero numer jakby się właśnie teraz udało smile Czwartek
          niedługo!!!!!!
          • maklima Re: no to ja chyba odpadam... 15.11.06, 10:26
            acha luteina ma uboczne skutki min dziełanie depresyjne, jak miałaś juz kiedyś
            kłopoty na tym tle to spytaj lekarz-poczytaj ulotkę
            no i daj koniecznie znać jak tam u Ciebie
            ja też czekam na wstręciuchę tzn nie chcę żeby nadeszła mam też zapowiedzi na
            czwartek
            to trzymam kciuki
            • ronia.p Re: no to ja chyba odpadam... 15.11.06, 10:40
              Maklima nie wiem czy luteina wywołuje depresyjne nastroje, bo nigdy jej nie
              brałam. Ja przez dwa cykle brałam duphaston 1x1 i czuję się super.
              Może to jest faktycznie kwestia leku i jego dawkowania.
              • maklima Re: no to ja chyba odpadam... 15.11.06, 11:11
                tak jest napisane na ulotce tego leku w skutkach ubocznych i prośba do lekarzy
                aby informowali pacjętki dotknięte takimi stanami
                • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 15.11.06, 11:28
                  Dziewczyny, dzięki serdeczne za wszystkie odpowiedzi i zainteresowaniesmile. U
                  mnie nadal nic - czekam do jutra, ale nic nie zwiastuje @. Luteinę miałam brać
                  od 19 do 25dc. Wzięłam jeszzce dzień dłuzej, do 26dc. i dziś już odstawiłąm.
                  Boję się, ze wydłuży mi cykl i nie dostanę @ z innego, niż ciąża, powodu.
                  Czekam i staram sie nie zwariowaćsmile.
    • agnieszka.krak Re: no to ja chyba odpadam... 15.11.06, 12:21
      Aga, a ja cos czuje ze Ci sie udało, trzymam za to mocno
      • maklima Re: no to ja chyba odpadam... 15.11.06, 20:10
        ja też tak przeczuwam...
        biorę luteine od pól roku i jakoś nigdy nie plamiłam a po @ po niej mam bardzo
        regularne
        więc moze to już...
    • tymonka30 Re: no to ja chyba odpadam... 16.11.06, 07:58
      Zatestowałaś ????????????
      • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 16.11.06, 09:24
        Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, ze @ nie dostałamsmile. Temp. 37,1 (mierzę,
        bo wtedy, kiedy zaszłąm w 1 ciążę, też podqwyższona tempka utrzymywałą sie
        jeszcze długo po odstawieniu luteiny, a więc chyba niezależnie już od niej).
        Troszkę boli mnie jedna pierś i to wszystko. Z testem zaczekam jeszcze troszkę,
        bo naprawdę wolę sama sie rozczarować @ niż zobaczyć tę jedną przeklętą krechę.
        Ale dziękuję bardzo za zainteresowanie i proszę o trzymanie kciukówsmile). Acha,
        wczoraj koło południa znów raz zaplamiłąm maleńko, jedną kreseczkę 9brązową).
        Oj, nie wiem, czy dobrze, że odstawiłam tę luteinę... Buziaczki dla wszystkich.
        Agnieszka.
        • tymonka30 Re: no to ja chyba odpadam... 16.11.06, 13:35
          No pewnie, że trzymam!!!!! smile A kiedy myślisz, że zrobisz ten teścik?
          • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 16.11.06, 13:48
            Wiesz, w sobotę mam egzamin na prawo jazdy. Do tego czasu więc dam sobie
            spokój. Jeśli @ się nie pojawi, to zatestuję pewnie w niedzielę. Jeśli nie zdam
            egzaminu, to będzie to chociaż jakąś pociechaąsmile, a jeśli zdam... to będzie
            podwójna radość. Jeśli natomiast i jedno i drugie się nie powiedzie, to...
            lepiej, ze przeżyję to w ciągu jednego dnia, niż dwie porażki rozbite w
            czasiesmile.
            • tymonka30 Re: no to ja chyba odpadam... 16.11.06, 14:42
              To na razie powodzenia na egzaminie - też zrobiłam prawko pomiędzy ciążami
              dopiero, bo z dwójką i 1 kierowcą (m.) w rodzinie ciężko sobie poradzić, żeby
              komunikacyjnie wszystko zgrać smile Będzie jak znalazł smile
              • szklanapulapka2 Re: no to ja chyba odpadam... 17.11.06, 06:49
                Hej! Chyba guzik z tego, bo dziś tempka 36,7sad. Przez ostatnie dni, do wczoraj
                było 37,1. Fakt, ze definitywnie odstawiłam luteinę właśnie wczoraj
                (przedwczoraj wzięłam jeszcze jedną pod język). Nie mam @, ale jeśli tempka
                opadła, to pewnie w ciągu najbliższych godzin zawitasad(. Chyba nie ma juz
                szans, co? (temp. mierzyłam tylko w drugiej fazie cyklu, po iui).
                • 56at Re: no to ja chyba odpadam... 17.11.06, 07:34
                  Aga weź Ty albo zatestuj,albo rób bete,przestań z ta tempką.
                  Luteina tempke fałszuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka