Dodaj do ulubionych

czy robic IVF przy 2 pecherzykach?

05.11.07, 15:53
napisalam juz na innych watkach, ale nikt mi nie odpowiada

podchodzilam do IVF, 225 menopur, synarela, krotki protokol
i wyprodukowalam 2 pecherzyki
w maju przechodzilam to samo, miala tylko 2 pecherzyki i za namowa lekarza
wtedy zrezygnowalam i zrobilam iui, ale teraz nie wiem CO MAM ZROBIC??? lekarz
znowu odradza...mowi ze szanse sa bardzo bardzo male
wlasciwie lekarz stwierdzil, ze jedyna moja szansa to adopcja (moge sprobowac
najpierw z dawczynia, a pozniej zwykla)

mam jeszcze przeciwciala (anty tpo, anty tg i ANA "na granicy") wiem ze to zle
wrozy...

pomozcie!!!
za pol godziny musze wziac zastrzyk lub zrezygnowac?
Obserwuj wątek
    • insomnia0 Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 05.11.07, 16:03
      Posłuchaj 2 pecherzyki niby mało..z drugiej strony tylko 2 zarodki ci podadza
      za pierwszym razem. Mozesz poczekac na kolejny cylk i wyhodowac wiecej
      pecherzykow, ale z tego co piszesz juz raz zaczynałaś i tez były tylko
      dwa.Powiem tak wydałaś juz pewnie kilka tys na leki.. ile kosztuje punkacja i
      transfer? mozesz sobie na ten wydatek pozwolic? Jesli tak..ja bym probowala in
      vitro..dopiero pozniej adopję..Nie znam co prawda Twoich wynikow badan..ale
      jesli jest choc troszke nadzieji..zawsze warto... lekarz nie jest do konca
      wyrocznią.. Przeanalizuj...trudno mi doradzac..porozmawiaj z mezem..
      • agnieszka.krak Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 05.11.07, 16:18
        ja bym nie odpuściła, tym bardziej, ze zrobiłas to pierwszym razem,
        ale oczywiście decyzja nalezy do Ciebie
        • kotekk75 Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 05.11.07, 17:16
          W lipcu miałam podobny przypadek i taki sam orzech do zgryzienia.
          Bylo 2 pęcherzyki nie wiedzialam co zrobić ale zdecydowaliśmy z
          mężem że zaryzykujemy leczymy się już 11 lat. Jeden pęcherzyk byl
          pusty drugi się zapłodnił ale przestał się dzielić, wocilismy do
          domu z niczym.Nie chce żebyś sie kierowała moją hstorią każdy
          organizm jest inny i może Tobie sie uda.Życzę powodzenia
    • haniunia Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 05.11.07, 17:42
      Walcz kochana, nie poddawaj się. Jedyne co może stać na przeszkodzie to Twoja
      sytuacja finansowa.Natomiast jeśli jest o.k to ja osobiście bym się zdecydowała.
      Trzymam kciuki mocno, mocno.
      • julia56 Lusiasia 05.11.07, 18:47
        i co jaką decyzję podjęłaś? Ja bym walczyła z dwoma. Ściskam Cię
        mocno.
        • lusiasia wbilam sobie w brzuch kolejny menopur 05.11.07, 19:20
          ale przeplakalam juz pol dnia, prawie sie rozwiodlam i nadal jestesmy z mezem
          pokloceni
          problem w tym ze ja chce jechac leczyc sie do polski, to teraz to jest taki maly
          procent ze nie licze raczej na cuda...
          a moj maz wrecz przeciwnie, zgodza sie na adopcje (komorki, zarodka i dziecka)
          ale do polski jechac nie chce sie leczyc i mnie tez nie chce puscic samej...a
          mnie sie srednio usmiecha czekac tutaj do 7 lat na dziecko, ale z drugiej strony
          strace meza
          nie wiem co bedzie i jak sie skonczy ta nasza (albo moja) walka sad
          • lusiasia Re: wbilam sobie w brzuch kolejny menopur 05.11.07, 19:25
            chyba powinnam naprawde (ale tak naprawde) zaczac sie przyzwyczajac do mysli ze
            nie bedziemy miec nigdy dziecka
            tak byloby mi latwiej
            ale nie wiem jak?
            • lusiasia Re: wbilam sobie w brzuch kolejny menopur 05.11.07, 19:36
              Nie rozumiem tylko dlaczego lekarz jest taki uparty, place im pieniadze, a on mi
              mowi ze nie ma sensu..i ze i tak nic z tego nie bedzie, ze albo beda puste, albo
              sie nie zaplodnia, albo nie podziela, albo sie nie przyjma, to nie napawa
              optymizmem
              az moja mam sie zdenerwowalam, czy on Bogiem jest ze jest taki pewny
              a zreszta ile razy mozna tylko brac te hormony i nie probowac dalej

              on wogole pozwolil mi brac dalej te hormony, z nadzieja ze urosnie 3 pecherzyk,
              tak mi powiedzial "spobujmy moze cos jeszcze urosnie"
              nie wiem tylko jakim cudem, a nawet jesli to tak by byly jeden mniejszy, drugi
              wiekszy to przeciez i tak nie dobrze nawet jak beda 3...

              najpier czlowiek mysli ze in vitro do ostatecznosc, pozniej ze najlepsze
              rozwiazanie, a pozniej ze nawet tego nie moze
              sad
            • lilyan Re: wbilam sobie w brzuch kolejny menopur 05.11.07, 19:37
              lusiasia, tak naprawdę nie wiem co powinnam napisać, może powinnam
              milczeć, ale nie potrafie tak po cichu przejść nad Twoim wątkiem...

              bardzo cię podziwiam za to, że w końcu podjęłaś taką decyzję. wiem,
              że to nie jest łatwe, bo po drugiej stronie jest Twoje zdrowie i
              kasa. bez względu na to jak Ci teraz ciężko pamiętaj, że jesteś
              niesamowitą kobietą pełną siły, która pozwli Ci jeszcze pokonać
              wiele przeciwności losu, aż osiągniesz swój upragniony cel.

              trzymam kciuki za pozytywny finał Twojej decyzji smile
              • lusiasia Re: wbilam sobie w brzuch kolejny menopur 05.11.07, 19:51
                dzieki wam dziewczyny smile

                nie czuje sie jednak silna, czuje sie raczej samonta i bezsilna
                kasa nie jest wazna, moje zdrowie za to tak, dlatego to tez jest takie
                trudne..dlatego nie jestem w stanie ryzykowac np z szczepionkami na moje
                przeciwciala, moze to tez ma wplyw na to moja produkcje (a raczej brak)
                wlasne zdrowie jest jednak bardzo wazne

                moja znajoma, rok temu wybrala dziecko zamiast swojego zdrowia (zachorowala na
                raka i zaszla w ciaze, ktorej nie usunela i niemogla kontynuowac leczenia raka)
                i dzis jej dziecko jest polsierota, o tym tez trzeba pamietac, ze dziecko
                powinno miec zdrowa matke i ojca
                ehh to zycie
                • tekla12 Re: wbilam sobie w brzuch kolejny menopur 05.11.07, 20:08
                  No to fajnie, że nie odpuściłaś. Czy po poprzedniej stymulacji zmieniłaś
                  klinikę? I skąd takie poczucie zagrożenie stanu zdrowia? Czy jesteś dziedzicznie
                  obciążona nowotworem estrogenozależnym?
                  • lusiasia Re: wbilam sobie w brzuch kolejny menopur 05.11.07, 20:22
                    klinike zmienilam, ale co z tego, lekarze i klinika sa tu wychwalani pod
                    niebiosy, ale to za malo, nie myslalam ze w prywatnej klinice tez beda robic
                    problemy z iloscia pecherzykow i in vitro

                    prowadzacy mnie lekarz, powiedzial juz wczesniej ze leki i tak moga nie
                    zadzialac, pytalam sie go dzis czy te moje przeciwciala maja wplyw i sumie nie
                    powiedzial ze moze, ale to tu nie jest jeszcze zbadane tak do konca (a oni to
                    wszystko czarno na bialym musza miec)

                    czuje sie troche jak przypadek beznadziejny
                    • julia56 Re: wbilam sobie w brzuch kolejny menopur 05.11.07, 20:27
                      Lusiasia, nie poddawaj się. To tylko, ale tez i dwa jaja. Musimy
                      wierzyć, że obydwa się zapłodnią i ładnie podzielą.
                      • sylwia142 Re: wbilam sobie w brzuch kolejny menopur 05.11.07, 20:32
                        trzymam za ciebie kciuki bądź dzielna smile
    • coccinelle76 Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 05.11.07, 21:08
      Lusiasia, podjęłaś już decyzję i mam nadzieję, że to Twoja decyzja.
      Skoro już ją podjęłaś to staraj się myślec pozytywnie. Ja dzisiaj
      miałam transfer jednego zarodka. Jedno jajeczko było puste, jedno za
      mało rozwinięte. Został tylko ten singielek, do tego wcale nie
      najlepszej jakości. Wiem, że moje szanse na powodzenie tego IVF
      bardzo zmalały ale zrobię wszystko, żeby je zwiększyć. Zamierzam
      skupić się na sobie, dużo odpoczywać, zrelaksować się a przede
      wszystkim myślec pozytywnie. Stres jest tym, co najbardziej może
      zaszkodzić dlatego nie zamierzam dopuścić go do głosu. I tego też
      życzę Tobie. Trzymam kciuki i odezwij się czasem. Pozdrawiam.
      • wiktoria33 :) 05.11.07, 21:18
        dopiero teraz weszlam na forum
        i powiem ci ze... tez bym taka decyzje podjela bo.. na adopcje jest
        zawsze czas... jakby co to przyjedziecie zlozyc papiero o polskie
        dziecko mysle ze tutaj odbedzie sie to szybciej
        ja przy moim 1-wszym IVF mialam tylko 3 pecherzyki i 2 komorki
        jajowe z czego podano mi 1 zarodek
        i powiem ci tak ze teraz przy kolejnym podejsciu (oczywiscie mam
        nadzieje ze bedzie ich tym razem wiecej) tez podjelabym taka decyzje
        i cieszyłabym sie gdyby choc jeden zarodeczek byl dobry do
        transferu .. bo to zawsze jest SZANSA smile
        trzymam kciuki i pozdrawiam

        --------------

        "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na
        przyszłość." Woody Allen
    • leila78 Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 05.11.07, 22:46
      to powiem Ci na pociechę, że u mnie był jeden zarodek, który teraz, po 12
      miesiącach posapuje w kołyscewink a też chciałam nie podchodzic bo z jednym to
      zerowe szanse...
    • kaamea Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 05.11.07, 23:13
      Lusiasia moja rada jest taka ze jak zaczelas to sprobuj dokonczyc.
      Kazdy przypadek jest inny, czasami u dziewczyn z 20 pecherzykami sie
      nie udaje..., u mnie bylo 5 pecherzykow, ale okazalo się że byla w
      nich tylko jedna komorka, na szczescie podzielila sie i teraz jestem
      w 4 miesiacu ciazy. U Ciebie z dwoch pecherzykow moga byc 2 komorki,
      2 zarodki... tego nie wiesz, ale zawsze warto probowac. Trzymam
      kciuki.
      • kotekk75 Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 06.11.07, 08:49
        Jeżeli pieniądze u Ciebie nie odgrywaja najważniejszej roli to się
        zdecyduj mam koleżanke która miała jeden pęcherzyk i sie udało jest
        w ciąży. Trzymam kciuki
        • lusiasia Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 06.11.07, 10:00
          najgorsze jest to ze moj maz sie poddal i oczekuje ode mnie tego
          samego, a ja nie wyobrazam sobie zyc na obczyznie bez dzieci...

          brzuch mnie oczywiscie nie boli, normalnie jakbym sobie "wode"
          wstrzykiwala, ehh
    • dobdob0106 Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 06.11.07, 10:05
      Powodzenia , życze Ci z całego serca aby wszystko było
      IDEALNIE.Trzymaj się.
      • dobdob0106 Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 06.11.07, 10:40
        Mnie też już brakuje sił , ale co robić trzeba zyć dalej i mieć
        nadzieję. Ja mam , no może miałam wszystko ( ostatnio moje
        małżeństwo pozostawia wiele do życzenia), a w sumie mam wrażenie
        jakbym nie miała nic. Nie umiem sobie jeszcze przyjąć do wiadomości
        że nie będę miała dziecka, cały czas mam nadzieje na cud i to mnie
        trzyma . Cierpię i żyję, zaglądam na to forum i cieszę się z
        dziewczynami którym ten cud się przydarzył.
    • rejka Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 06.11.07, 11:30
      Jak sama napisałaś, dziecko potrzebuje obojga rodziców.....
      Chcesz mieć dziecko, czy dziecko z twoim mężem?

      Owszem, dla mnie dziecko jest ważne, bardzo ważne ale nie ważniejsze od Ciastka.
      Bardzo źle znoszę stymulację, tracę przytomność i w czasie zastrzyków spędzam
      pół dnia w klinice. Podobnie do ciebie, słabo się stymuluję, pęcherzyki rosną,
      ale są puste.
      Wcześniej zajmowałam się pracą naukową, podróżowałam i nie wyobrażałam sobie
      siedzenia w domu. Bez żalu pożegnałam się z karierą. W czasie stymulacji (ze
      względu na utratę świadomości) i po transferze ("ciążą") nie mogłabym przebywać
      w laboratorium. Jednak Ciastka bym nie poświęciła.
      Skoro mąż zgadza się na adopcję (jajeczka, zarodka, dziecka) to może warto
      rozważyć w przyszłości taką drogę do szczęścia, zamiast walczyć z mężem...
      Teraz oczywiście, trzymam kciuki, żeby się udało.
      • logia25 do Kotekk75 06.11.07, 14:47
        wydaje mi się że przeszłam to samo co Ty. Byłam stymulowana do in
        vitro. Wyhodowałam 10 komórek, 8 się zapłodniło. Zdecydowałam się na
        hodowle do blastocysty. W czwarty dzień po zapłodnieniu, wszystkie
        komórki przestały się dzielić i zaczęły obumierać. Transferu nie
        było. Co lekarz powiedział w Twoim przypadku? Czy kazał Ci zrobić
        dodatkowe badania ? Ja dostałam skierowanie na kariotyp. Czy
        będziesz podchodziła do kolejnej stymulacji ? Proszę Cię bardzo o
        kontakt
      • mytest Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 06.11.07, 14:48
        Ja bym podeszła skoro to Twój drugi program.
        Ja miałam 4 potencjalne komórki, 2 wyciągnęli a 2 okazały się torbielami. Z tych
        dwóch komórek (w tym jedna niedojrzała)na drugi dzień nic się nie podzieliło,
        ale kazali czekać do trzeciego dnia. Okazało się ze ta niedojrzała się
        zapłodniła i podzieliła a ta druga komóreczka też ale słabiutko na dwa
        blastomery. Ale niestety kicha.
        Piszesz że jesteś w dobrej klinice, skoro teraz nie podejdziesz potem będziesz
        żałować że wszystkiego co mogłaś nie zrobiłaś
        • kotekk75 do logia25 06.11.07, 15:53
          Napisałam ci wiadomość na poczte gazetową
          • lusiasia czesc 06.11.07, 16:45
            czesc,
            maz jest dla mnie wazny, ale nie kraj w ktorym mieszkamy (ja wyszlam za maz w
            polsce i w polsce mieszkalismy, a pozniej maz dostal prace w swoim kraju i tak
            to sie potoczylo, ze jestesmy tu) to jest moj najwiekszy dylemat, a brak dziecka
            tego niestety nie ulatwia
            jestesmy tu sami i oboje mamy daleko do rodzin, przyjaciol
            maz powiedzmy robi kariere, a ja przez te kilka lat czegos sie dorobilam, ale
            nie jest to na tyle wazne zeby zrezygnowac na jakis czas i zaczac sie leczyc w
            polsce
            ale maz sie chyba boi ze ja nie chce sie tylko leczyc, ale takze znalezc prace i
            sie przeprowadzic
            a ja mysle zawsze realnie, leczenie to nie jest tak ze sobie pojade do kliniki
            na 2 tygodnie i bedzie dziecko, trzeba byc przygotowonym na dluzszy pobyt, czyli
            pewnie bym musiala sie na dobre przeprowadzic, i zebym nie myslec tylko o
            dziecku znalezc jakies zajecie, i niestety to prawda ze trudno by mi bylo wracac
            na obczyzne
            wolabym meza do polski i nad tym pracuje (ale to chyba trudniejszy plan niz
            dziecko, albo taki samo trudny)

            dzieki dziewczyny,
            zameczam was tymi swoim przemysleniami
            dajecie mi ogromnie duzo sily
            dzis znowu wzielam menopur i w czwartek mam wizyte (usg) u specjalisty do
            przeciwcial (zamecze go), do mojego lekarza sie nie dostalam, ale starczy mi
            tego jego "optymizmu" jak na ten tydzien
            • azzurrina Re: czesc 07.11.07, 10:33
              Lusiasia, jeśli pozwolisz wtrącę swoje 3 grosze smile
              Po pierwsze - jeśli lekarze nie widzą przeciwwskazań to rób transfer.
              Najbardziej obciążająca jest stymulacja a tą już zrobiłaś.
              Jeśli się uda nie ma problemu wink Gdyby jednak nie poszło dobrze to zmień swoje,
              nie Męża podejście do przyjazdu do Polski.
              Moim zdaniem w tej chwili źle podchodzisz do sprawy i na miejscu twojego Męża
              tez bym się wściekła.
              Dlaczego uważasz, że żeby leczyć się w Polsce musisz tu wrócić na stałe?? Nie
              wiem gdzie mieszkacie ale jeśli w Europie lub w kraju z którym jest dobre
              połączenie - to nie widzę takiej potrzeby, tym bardziej, jeśli finanse nie są
              wielkim problemem.
              Przecież przyjeżdżają tu pary z zagranicy a wiele dziewczyn dojeżdża do
              Warszawy czy Białegostoku - nikt sie do tych miast nie wyprowadza i nie zmienia
              pracy tylko po to aby przez miesiąc sie tam leczyć!
              Macie z Mężem dorobek, pracę a Ty to tak łatwo przekreślasz - nic dziwnego, że
              źle to przyjmuje.

              Leczenie trwa maksymalnie 2 miesiące. Przyjedź na pierwszą wizytę, porozmawiaj z
              lekarzami, jak widza Wasze szanse i czy ich zdaniem byłaby możliwość innego
              podejścia do leczenia. Być może nie wymyślą prochu i nie dadzą Ci większych
              szans niż dotychczasowi - metody leczenia niepłodności są chyba jednak dość
              podobne w większości państw. Jeśli jednak dadzą Ci szansę to wrócisz do siebie,
              porobisz wymagane badania a potem zaplanujesz sobie 3-4 tygodnie "wakacji" w
              Polsce. Zaczniesz stymulację (tydzień-dwa) i przejdziesz transfer. Problemem
              może być potem powrót ale to raczej problem psychologiczny - ewentualnie może
              uda Ci sie wrócić samochodem, jeśli boisz sie latać na tym etapie ciąży? Na
              wynik możesz poczekać już u siebie, razem z mężem. On też może przyjechać do
              Polski na tydzień - nie musi zaraz tu wracać. Moim zdaniem to kwestia organizacji.
              • lusiasia czesc 07.11.07, 14:53
                Ja tak samo jak ty myslalam w wakacje, pojechalam do Polski na 2 miesiace i po
                licznych rozmowach z lekarzami wyszlo na to ze moje 2 miesiace w polsce nic by
                nie daly, potrzebowalabym min 3-4 miesiace (ja sie tu juz lecze 2 lata)
                nie moge mojemu mezowi powiedziec ze jade na kilka tygodni, bo to leczenie (lub
                szukanie dawczyni) to moga byc nie tygodnie tylko miesiace (albo nawet lata)
                poza tym mamy tez wieksza szanse na adopcje jakbysmy mieszkali i pracowali w Polsce
                a z drugiej strony tesknie za Polska i wiem ze bylabym tam szczesliwsza nawet
                bez dzieci, moj maz tez to wie
                • azzurrina Re: czesc 07.11.07, 16:32
                  Nie wiem jakie inne leczenie masz na myśli - ja pisałam tylko o podejściu do in
                  vitro. Rzeczywiście jakieś długofalowe działania wymagałyby dłuższej
                  obecności... Bo znów czekać na dawczynię możesz u siebie - są maile,
                  telefony.ekarze Wam to posunięcie odradzają?) i potem dopiero się okaże czy
                  musicie zastanawiać się nad dalszymi planami. Powodzenia!
                  A to, że tęsknisz i wolałabyś wrócić to jeszcze inna sprawa.
                  Myślę, że teraz zdecydujecie czy podchodzić do transferu (ja bym podeszła, ale
                  to Wasza decyzja - nie wiem tez dlaczego l
                  • iwasia Re: czesc 07.11.07, 22:09
                    Ja miałam 3 pęcherzyki, z czego jeden się zapłodnił. A było to moja trzecia próba in-vitro. Płakałam i byłam załamana. Ale lekarz dodał mi otuchy i powiedział mi, że to nie o ilość przecież chodzi, tylko o ciążę, a do ciąży wystarczy jeden zarodek. We wcześniejszych in-vitrach miałam dużo więcej zarodków i nic. Dzisiaj mój synek ma 2 latka, a leczyłam się w Białymstoku.
                    • lusiasia iwasia 08.11.07, 06:31
                      Ja wlasnie mysle o bialymstoku, u kogo sie leczylas? masz jakis kontakt
                  • lusiasia Re: czesc 08.11.07, 06:35
                    dzis sie okaze, ja pieniadze mam ale lekarze sa tak uparci ze czasami to bym
                    prosto z kliniki pojechala na lotnisko...
                    z drugiej storny nie wiem czy naprawde mam takie male szanse (jednak nie zero) i
                    lekarze chca zaoszczedzic moje pieniadze i zdrowie..czy mysla o wlasnych
                    statystykach i maja tyle chetnych ze beznadziejnymi przypadkami sie nie zajmuja...
                    rozne mysli mi chodza po glowie
                    • dobdob0106 Re: czesc 08.11.07, 08:22
                      Jeśli chodzi o szanse, to kiedys jeden z lekarzy powiedział mi , że
                      jeżeli nie ma 100 % przeciwskazań np brak macicy czy temu podobne,
                      to żaden lekarz (prawdziwy , poważny) nie powie , że nie uda się
                      zajść w ciążę i urodzić zdrowego dziecka . Tak więc trzymaj się ,
                      dopóki masz siłę i chęci to walcz, ja narazie nie mam, i nie mam
                      pojęcia czy jeszcze będę miała , i czy będzie czas. Powodzenia.
                      • lusiasia To juz koniec 08.11.07, 15:43
                        pecherzyk jeden nie urosl, dwa sie wchlonely
                        i dostalam miesiaczke
                        lekarz tez byl w szoku, ja w jeszcze wiekszym...

                        to juz koniec, mam najprawdopodobniej niedorozwoj jajnikow,
                        lekarz zasugerowal ze nikt sie wczesniej nie poznal, ze jak robilam monitoring
                        moze cos bylo widac, ale najprawdopoodbniej to nie byly pecherzyki, pytaniem
                        jest czy wogole kiedykolwiek mialam owulacje...
                        pewnie nie...bylam w takiej klinice ze twierdzili ze jestem mloda i mam czas :-0

                        mam macice i jedyna szansa jest dawczyni
                        narazie nie wiem co zrobie
                        chyba na dzien dzisiejszy pojdziemy do osrodka adopcyjnego i zapiszemy sie w
                        kolejce, na pierwsza wizyte czeka sie okolo 1,5 roku
                        wiec w polsce do tego czasu pewnie bede szukac dobrej kliniki gdzie bede mogla
                        sprobowac adoptowac komoreczke

                        jak tylko bedziemy z mezem razem i bedziemy zdrowi, to cos sie napewno wymysli,
                        ja chyba od poczatku czulam ze cos jest na prawde nie tak, tylko sie nie poznali
                        nawet mi jest chyba lepiej, ze juz nie bede zyc glupimy nadziejami, tylko bede
                        walczyc realnie o dziecko
                        • julia56 Re: To juz koniec 08.11.07, 15:46
                          Lusiasia, strasznie mi przykro.
                        • azzurrina Re: To juz koniec 08.11.07, 19:22
                          lusiasia dzielna z ciebie dziewczyna, trzymaj tak dalej.
                          Bardzo mi przykro, że musiałaś przez to wszystko przechodzić. Nim zaczniesz
                          podchody w sprawie dawczyni każ się przebadać baardzo dokładnie.
                          Trzymaj się mocno!
                          • szyszka39 Re: To juz koniec 08.11.07, 21:48
                            Ja bym podeszla ale u innego gina, np u dr Janeczko z Krakowa, sama jestem z
                            tych co sie slabo stymuluja. Wiem ze ona ma teraz dobre rezultaty u takich
                            dziewzcyn, a z wlasnego doswiadczenia wiem ze zmiana gina wiele daje.
                            Pojechalabym chocby tylko na konsultacje co dalej robic. Co do podejscia do
                            punkcji to bym sobie odpuscila, jestem juz po 2 punkcjiach gdzie mialam 3
                            pecherzyki, wiem jaki jest bol po calych tych przejsciach gdy przychodzi @
                            • lusiasia Re: To juz koniec 09.11.07, 06:27
                              tylko teraz ta moja miesiaczka to jest cos nienormalnego, wplyw lekow zapewne..
                              ja mialam @ tydzien temu w poniedzialek, a wczoraj dostalam druga
                              nie chce juz ryzykowac na wlasnym zdrowiu i nie wierze ze jest jakas cud metoda,
                              ja od poczatku mialam cos nie tak z tymi jajnikami, mysle ze wielu lekarzy
                              bagatelizowalo sprawe, przez moj mlody wiek

                              bedziemy miec dziecko, bo tego oboje chcemy, a dla mnie to jest takie wazne jak smile
                              • dobdob0106 Re: To juz koniec 09.11.07, 07:37
                                Lusiasia trzymaj się. Wierzę, że Twoje marzenia się spełnią, życzę
                                Ci tego z całej siły. Jeszcze będzie dobrze i zapomnisz o tych
                                przykrościach, które Cię teraz spotykają.
                                • lilyan Re: To juz koniec 09.11.07, 09:33
                                  lusiasia, bardzo mi przykro, że Twój organizm tak reaguje.
                                  powiedz, czy to że zapisaliście się w kolejke do adopcji oznacza, że
                                  już nie będziesz szukać dawczyni?
                                  tak czy inaczej we wszystkim można znaleźć dobre strony. jeśli
                                  naprawdę dotychczasowe leczenie nie dawało szans, to teraz możecie
                                  skupić się na innej, oby skuteczniejszej drodze smile ja będę trzymać
                                  za Ciebie kciuki smile wierzę że Ci się w końcu uda smile
                                • mytest Re: To juz koniec 09.11.07, 11:00
                                  A skąd wiesz że to miesiączka ? Dziwni ci lekarze u Ciebie. A jakie brałas leki ?
                                  Być może jak ostatecznie zdecydujesz się na dawczynie że sukces jest tuż tuż,
                                  mąż odda i zamrozi wcześniej nasienie znajdą odpowiednią dawczynię i przylecisz
                                  tylko na transfer (kilka dni). Moze skonsultuj się telefonicznie z Novum to nic
                                  nie kosztuje, co masz dalej robić i jak to wygląda.
                                  • mytest Re: To juz koniec 09.11.07, 11:07
                                    Można jeszcze "adoptować" zarodek
    • ussa77 Re: czy robic IVF przy 2 pecherzykach? 09.11.07, 11:24
      lusiasia bardzo mi przykro. ale ja bym na twoim miejscu zapisała sie
      w kolejke do adopcji i nadal próbowała. sa klinki w Polsce np: Salve
      gdzie masz mozliwośc skorzystania z komórki dawczyni w ostateczności
      z adopcji zarodka- a to zawsze jest inne przezycie urodzić
      dziecko... zaadoptować malucha zawsze zdążysz.
      poprostu zadzwoń tam porozmawiaj napewno zajdziesz jakies
      rozwiążanie.
      ja jestem przed transferem i wyhodowałam bardzo duzo komórek ale
      nikt mi nie zaproponował abym oddała komórki, teraz pozostają i
      zarodki i jesli uda mi sie urodzić dzieci to napewno oddam je do
      adopcji.
      • lusiasia dzieki :-) 09.11.07, 17:44
        zapiszemy sie w kolejce na pierwsza wizyte do osrodka adopcyjnego tutaj, tu sie
        czeka na taka pierwsza wizyte do 1,5 roku

        do tego czasu w polsce odwiedze rozne klinik i bede szukac dawczyni, wiem ze to
        jest w moim przypadku najlepsze rozwiazanie, nie chce juz tych hormonow ani
        innych lekow i eksperymentow

        ja pierwszy raz poczulam ze to jest dobra decyzja

        wszyscy nam juz kibicuja (moi rodzice, tesciowie, przyjaciele) i czekaja na
        nasze kruszynke, ktora gdzies na tym swiecie w koncu znajdziemy smile (albo urodzimy)

        dla mnie to nie ma duzego znaczenia czy ja urodze dziecko czy nie
        maz jest tez bardzo zadowolony, nie chce zebym brala leki, ktore nie daja
        zadnego efektu, zrobimy sobie "swieto" wyrzucania lekow i strzykawek smile

        ps. @ to jest brunatne brudzenie (ale takie pozadne, troche jak koniec @) ? za
        tydzien ide do lekarz swojego rodzinnego chce zbadac piersi i zrobic ogolne
        badania krwi itp to bede jeszcze drazyc temat

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka