Dziewczyny,
Tak się ostatnio zastanawiam nad sobą i chciałam Was zapytać jak to
jest u Was.
Pamiętam po pierwszej ciąży, że ów stan trochę jednak
zmienia "codzienność"...np. kosmetyki, nie powinno się używać kremów
z retinolem a najlepiej ogólnie ograniczyć wszystko z pochodną
vitaminy A, nie bardzo można używać pillingów, pamiętam otrożność
przy farbowaniu włosów (najlepiej Colour Touch u fryzjera i nic
więcej

)). Z jedzeniem też...nie za dużo wątróbki bo znów witamina
A, nie bardzo moje ukochane serki pleśniowe bo listeria. Najgorzej z
leczeniem...w zasadzie nic nie można brać i każdy ból gardła nie
zalezony wodą z solą trzeba konsultować z lekarzem..
I teraz tak się zastanawiam, jak tu żyć - bo niby wiem, że w ciąży
nie jestem...ale może jednak (poprzednim razem też byłam pewna że
nie). No więc boli mnie gardło i boli, odruchowo wyjęłam Tabcin z
szafki i odłożyłam...ale przecież to miesiąc, dwa, rok...nie
wiadomo...a lato idzie i jakiś balsam antycellulitowy też by się
przydał
Trochę z przymrużeniem oka ten wątek, a trochę na poważnie - jak Wy
do tego wszystkiego podchodzcie. Zakładacie, że "życie ostrożne"
zacznie się dopiero po pewnej informacji, czy jednak cały czas
kontrolujecie co jecie, jakich kosmetyków używacie? O lekach w
zasadzie ciężko rozmawiać bo tu jestem świadoma, że ostrożność jest
konieczna.
Jak to u Was?