23.09.03, 10:38
Obserwuj wątek
    • jonass depresja? 23.09.03, 10:51
      Powoli trace sily...
      Jestem po drugiej inseminacji, w najblizsza sobote mam zrobic test
      i...panicznie sie tego boje. Boje sie swojego kolejnego rozczarowania,
      kolejnych dni i nastepnej proby. Jak znajdujecie wiare zeby podjac sie
      nastepnego in vitro, nastepnej inseminacji...We mnie sie juz cos przelalo i
      nie wiem co dalej. Powinnam byc silna i miec nadzieje (tym bardziej, ze mam
      fantastycznego meza, ktory mnie we wszystkim wspiera) bo z takim nastawieniem
      daleko "nie zajde"smile ale juz nie moge. Co miesiac jest tak samo, druga polowa
      cyklu to jedno wielkie czekanie. Probowalam zrobic przerwe, starac sie nie
      myslec (trwalo to dwa miesiace, oczywiscie nie zaszlam) ale jestem za stara na
      brak dzialania (30l)
      Wiem, ze wszystkie mamy ten problem i moj mail jest bez sensu ale ja czuje, ze
      wylaczam sie z zycia wbrew rozsadkowi i swojej woli: zaczelam nowa prace,
      powinnam sie wykazac, duzo sie ode mnie oczekuje a ja jestem owladnieta jedna
      mysla. Jak sie z tego wyrwac?
      Z gory Was przepraszam za te glupoty, pozdrawiam,
      Ania
      • Gość: Dotti Re: depresja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 11:43
        Aniu, doskonale Cię rozumiem. Jestem w podobnej sytuacji. Mam 30 lat, półtora
        roku starań o dzidzię za sobą, badania, lekarze, leki, okresy "wyluzowania" i
        NIC.
        Każda II faza cyklu to okres oczekiwania, a potem wielkie rozczarowanie, płacz,
        ból, paniczny strach, że nigdy się nie uda, że może jest ze mną coś nie tak,
        coś czego lekarze nie znaleźli. Baaardzo przeżywam ciąże koleżanek,
        przyjaciółek, kuzynek...
        Przede mną pierwsza inseminacja w Novum. Zobaczymy...
        Na szczęście jest przy mnie mąż, który mnie wspiera. Pozdrawiam
        Jeśli masz ochotę, napisz do mnie na priv: dorota17@gazeta.pl
      • piegoosek Re: depresja? 23.09.03, 11:49
        Aniu!! to nie sa glupoty!!
        jestem dokladnie w takiej samej sytuacji! w sobote robie test... rowniez
        strasznie sie boje! rowniez mam fantastycznego meza i rowniez mam trzydzieche sad
        rowniez nie mam czasu juz czekac!
        wiesz, na pocieszenie powiem Ci, ze bardzo, chyba najbardziej ze wszystkich
        prob, przezylam wlasnie druga inseminacje! mowilam sobie "pierwsza ok, nie
        wyszla, ale druga? to juz musi..." i niestety nie wyszla, nie wyszla i trzecia,
        a teraz jestem po czwartej i juz nie chce wiecej probowac...
        mysle, ze sama nseminacja, daje zbyt maly procent szans na udane zaplodnienie!
        takie sa moje odczucia po tych trzech nieudanych probach! dlatego nie ma co sie
        zalamywac po iui! in vitro daje duzo wieksze szanse, szczegolnie w naszym wieku!
        i ja chce juz podchodzic do tego zabiegu! nie chce juz wiecej probowac, w iui
        juz nie wierze! owszem udaje sie z powodzeniem, ale jest to maly procent!
        nie zalamuj sie, szkoda nerwow! musimy byc silne, tym bardziej, ze mowisz, ze
        maz Cie we wszystkim wspiera! patrz na te dobre strony zycia, ze sie kochacie,
        ze macie siebie!! to sa te dobre strony Waszego zycia, z ktorych musisz czerpac
        sile! ja sie staram jak moge, choc tez mam wiele rozgoryczenia i zalu... kiedys
        powiedzialam sobie, ze juz przy moim mezu nie bede plakac, bo on bardziej
        przezywa to, ze ja placze, niz to, ze sie znowu nie udalo... ale oczywiscie
        czasem nie wytrzymuje (jak wczoraj na przyklad smile) w koncu po to mamy siebie,
        zeby sie wzajemnie wspierac! na dobre i na zle...
        i do nas slonko sie usmiechnie w koncu!! badz dobrej mysli, a pomozesz i sobie i
        mezowi, przejsc przez ta droge, czasem krotsza, a czasem niestety dluzsza... uda
        nam sie, zobaczysz!!
        pisz do mnie na priva!!
        piegoosek
        ----------------------
        oczekujaca pozytywnego wyniku po IV(juz) iui
    • zuzia1z Re: depresja? 23.09.03, 12:03
      wiem o to znaczy depresja... mialam juz taki stan że nie obyło sie bez leków
      antydepresyjnych. Od 6 ( może już 7 ) lat leczę się bez efektu. przeszłam już
      10 inseminacji, laparoskopie, laparotomię, biopsję endometrium i całe stosy
      innych badań, zabiegów... muyslałam, że dalsze leczenie nie ma już sensu.
      Ale na całe moje szczęście znalazłam stronę Stowarzyszenia Nasz Bocian!!! Ci
      wspaniali ludzie tacy jak ja, Ty, mający takie same problemy potrafią tak
      podnieść na duchu, że moje problemy stały się do przejścia. Dzięki Bocianowi
      walczę dalej - w tej chwili jestem przygotowywana do ICSI i mam nadzieje, że
      wszystko zakończy się szczęśliwie.
      Zapraszam na naszą stronę : www.nasz-bocian.pl/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka