Gość: kation
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
15.12.03, 12:41
10 dnia po owulacji mimo wszelkich obietnic, ze tego nie zrobie, cos mnie
jednak podkusilo i zrobilam test ciazowy. Wynik (ku mojemu ogromnemu
zdziwieniu!)- bledziutka rozowa kreska, ledwie widoczna. Nastepnego dnia
ciekawosc wziela gore i powtorzylam test- ewidentnie bledziutka rozowa
(bardzie intensywna)kreska! Oboje z mezem bardzo sie ucieszylismy. Nareszcie
po ponad pol roku staran! Staralam sie z tym szczesciem nie szalec, choc
wewnetrznie rozpierala mnie duma, bo wiedzialam, ze ten test trzeba powtorzyc
jeszcze w dniu lub po terminie spodziewanej miesiaczki. Dzisiaj 14 dzien po
owu- i rano test "pusty", jedna wstertna niebieska krecha! Temp. spadla nie
tak duzo, ale jednak... Rozmawialam z ginem- rezultat: najprawdopodobniej
poronienie samoistne,naturalna sprawa, mam czekac na @. To tyle mojej
historii o wielkim, trzydniowym szczesciu. Nie wiem czy bylo warto... Choc z
drugiej strony prez te pare dni czulam sie tak wyjatkowo, jak jeszcze nigdy w
zyciu...
Rozkleilam sie zupelnie... Potrzebuje pare chwil, zeby sie z tym uporac... A
potem moze cos dodam do posta "Nowy cykl- nowe starania"...