Dodaj do ulubionych

Mama samotna z wyboru (inseminacja)

21.06.09, 12:46
Jestem kobietą po traumatycznych przejściach. Niczego mi nie brak: ładna,
zdrowa, wykształcona, niebiedna, ale pragnę dziecka, a nie chcę mieć
mężczyzny. Nie mogę. Wiem, któraś się oburzy, że to egoizm, ale te które się
oburzą nie wiedzą, jak bardzo można pragnąć maleństwa. Nie piszcie więc ze
słowami potępienia. I tak mi ciężko.
Pragnę nawiązać kontakt z samotnymi matkami, które zdecydowały się na to co
ja: na inseminację. Potrzebne mi wsparcie i wiedza.
Jestem prowadzona przez klinikę niepłodności, czekam na prawidłową owulację,
ale myślę o znalezieniu dawcy na własną rękę.
Czy któraś z Was miała podobne doświadczenia?
Jak poradziłyście sobie z problemem tożsamości dla dziecka? Nie wiem, czy
potrafię kłamać całe życie, że jego tata wpadł pod samochód.
Proszę o zrozumienie i pomoc.
I maile na kejt1661@gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • zosia9 Re: Mama samotna z wyboru (inseminacja) 21.06.09, 14:04
      A dlaczego masz kłamać. Powiedz prawdę od początku to nie będzie
      problemu. Moze nasze społeczeństwo wkońcu będzie normalne,
      tolerancyjne i nie będzie komentować niczyich wyborów.
      • pudelek09 Re: Mama samotna z wyboru (inseminacja) 21.06.09, 14:24
        To nic zlego,ze chcesz miec dziecko!Niewiem co przezylas,ze tak
        zrazilas sie do facetow.Rozni sa,ale moze jeszcze nie trafilas na
        swojego?Jak jednak zdecydujesz sie na inseminacje nasieniem dawcy-
        poprostu bedziesz samotna matka jakich tysiace,tyle ze wiekszosc
        uciekla od przemocy,alkoholimu,czy tak ostatnio modnej>niezgodnosci
        charakterow<,a Ty odrazu bedziesz miala jasna droge i Twoje dziecko
        bedzie mialo spokojny dom,bez krzykow,awantur,do tego z miloscia
        matki.Mozesz poprostu powiedziec,ze ma mamusie,ktora bardzo je kocha
        itd,mysle ze to na poczatek wystarczy,a kiedys moze opowiesz,jak
        bardzo ja/jego pragnelas,ale nie spotkalas odpowiedniego
        mezczyzny.Albo po drodze spotkasz-pokocha Ciebie i Twoje
        dziecko,bedziecie szczesliwa rodzinka.A ludziom wokolo nie tlumacz
        sie!Bo moga sie odgrywac na nic niewinnym dziecku,wiesz jak to jest!
        Poprostu jest to Twoja sprawa!Zycze powodzenia i zdrowego dzidziusia!
        • kejt1661 Re: Mama samotna z wyboru (inseminacja) 21.06.09, 14:54
          Dzięki za dobre słowa. Przeżyłam gwałt. Kilka lat temu.
          A teraz jest to dla mnie bardzo trudne, że muszę żebrać o pipetkę z
          nasieniem... Nie wiem, jak Wy jesteście traktowane w klinice
          niepłodności, ale ja się czuję jako człowiek drugiej kategorii, bo
          przecież mogę wyjechać na sekswakacje i puścić się z byle chętnym, a
          nie głowę zawracać...

          I nie wiem, czy Maleństwo nie będzie miało kiedyś żalu, że jednak
          nie "wpadłam" z kimś (tu odpowiednia legenda o burzy uczuć i miłości
          od pierwszego wjerzenia), a skorzystałam z inseminacji. Trudne to
          wszystko.
    • dagmara-k Re: Mama samotna z wyboru (inseminacja) 21.06.09, 16:29
      nie wiem czy ktokolwiek potrafilby klamac cale zycie a nawet jego czesc na taki
      temat i zachowac zdrowie swoje i dziecka, wiec nic dziwnego ze myslisz o
      tozsamosci i tym jak to rozwiazac. smuci mnie ze mowisz "z wyboru" a wyboru w
      tej sytuacji jakby niewielesad to bardzo trodne i ciezka decyzja.
      • pudelek09 Re: Mama samotna z wyboru (inseminacja) 21.06.09, 17:05
        Wspolczuje!takie straszne przezycie!A probowalas wizyt u jakiegos
        naprawde dobrego psychologa?A co dziecka-nie czuj sie ta gorsza!
        Nawet jak krzywo patrza w klinice-ich sprawa,Ty po godzinie
        wychodzisz,masz ich w d...!(ludzie zawsze szukaja plotek!)
        Najwazniejsze,zeby pozostalo w Tobie ZYCIE!Dziecko,ktorego tak
        pragniesz i ktore bedzie mialo od Ciebie tyle milosci.Pomysl sobie
        ze to troche jak adopcja-tylko tam rodzice biol.inni,a tu Ty jestes
        biologiczna matka.Czytalam artykul-kobieta samotna bardzo chciala
        dziecko,spotykala sie z facetami,mowila o co chodzi,ale ze od nich
        nic nie chce.Po wszystkim grzebala w ich dokumentach i spisywala dane
        (na wszelki wypadek-nie bylo to ok.).Po kilku latach taki moze sie
        zdziwic!Ty masz czyste sumienie!Nie poddawaj sie!Za 10lat moze byc
        za pozno=zostaniesz sama jak palec,a takto bedziesz miala SWOJE
        DZIECKO JUZ NA CALE ZYCIE KOGOS BLISKIEGO!!!KOGOS KOGO TAK BARDZO
        PRAGNIESZ!Zycze wytrwalosci!
        • fasolexx Re: Mama samotna z wyboru (inseminacja) 22.06.09, 10:38
          kochana,
          skad jestes? Jesli zle czujesz sie w klinice poprostu ja zmien.
          Kwestie mowic czy nie i co mowic dziecku musisz juz sama
          rozstrzygnac tak abys niczego nie zalowala w zyciu a to na pewno
          trudna decyzja...pozdrawiam
          • green-koala111 Re: Mama samotna z wyboru (inseminacja) 23.06.09, 00:01
            Kejt ja jestem w podobnej sytuacji. Zdecydowałam,ze chce mieć
            dzidziusia, sama . Uważam,że moje dziecko ( mam nadzieje ze juz
            wkrótce dane mi będzie go przytulić)nie będzie gorsze od tych ,
            jakie rodzą sie w "normalnych" rodzinach. Moje dziecko dostanie
            miłości za dwojga rodziców.
            Jestem po 3 IUI niestety jak na razie nieudanych . W przyszłym
            miesiącu nastepna IUI. Moj lekarz ( co mnie bardzo zdziwiło)
            pochwalił moje działanie. Pochwalił właśnie za to,że nie poszłam do
            łóżka z przygodnym mężczyzną, a zrobiłam to odpowiedzialnie. Wogole
            nie czuję ,zeby moj lekarz traktował mnie jakos wrogo. A z jakiego
            miasta jestes?
            • magda010 Re: Mama samotna z wyboru (inseminacja) 23.06.09, 11:24
              Rany wspolczuje przejsc i wiecie co, jestem zbudowana dziewczynami,
              mysle, ze faceci nigdy nie umieja sie tak wczuc w czyjas sytuacje, w
              czyjes uczucia. Dziewczyny zawsze sa bardziej ludzkie, a faceci
              zasadniczy. To widac nawet w milosci macierzynskiej, matka zawsze
              kocha za nic, wiecej rozumie i wybacza. Fajnie, ze tutaj wszystkie
              dziewczyny cie rozumieja, ja tez uwazam, ze masz prawo zostac mama i
              po tym co przeszlac rozumiem, ze nie chcesz miec faceta przynajmniej
              narazie. Nie przejmuj sie lekarzami ani nikim, na szczescie jest
              coraz wiecej mlodych otwartych ludzi. Pewnie sama bedziesz wiedziala
              komu mozesz o tym powiedziec a komu lepiej nie i niech nie wtyka
              nosa w nie swoje sprawy. Mysle, ze jak maluch ci sie urodzi, to
              moglabys sie przejsc do dobrego psychologa, ktory poradzi ci jak
              lagodnie przekazac dziecku skad sie wzielo. Oczywiscie, ze nie
              klam.. wszystko mozna przekazac tak, ze bedzie zrozumiale i
              delikatne.
    • markus0123 Do KEJT I Koali 23.06.09, 11:31
      Witajcie.

      Jestem w stanie zrozumieć wasz ból i wasze postępowanie. Rozumiem, że macie uraz
      do facetów po waszych przeżyciach i "przygodach".
      Nie potępiam was i nie mam zamiaru tego robić.

      Jednak jak czytam ten wątek to zastanawia mnie jedna rzecz i ciśnie mi się na
      usta jedno pytanie. Co w przypadku gdy zajdziecie w ten sposób w ciąże i okaże
      się, że nosicie w sobie małego chłopca albo dwóch (bo i tego nie można
      wykluczyć)?? Co w przypadku bliźniaków chłopca i dziewczynki - czy będziecie je
      równo traktować??
      Jak wpłynie na jego (ich) wychowanie to, jaki uraz nosicie do facetów??
      • kavainca Re: Do KEJT I Koali 23.06.09, 11:36
        a co jesli urodzi sie dziewczynka
        kto nauczy ją nawiązywać dobre relacje z mężczyznami?

        To naprawdę bardzo trudne i wymaga wielu przemyślen

        nie wyklucza to jednak mojego współczucia dla autorki
        • pudelek09 Re: Do KEJT I Koali 23.06.09, 17:12
          Z jednej str macie racje-kto nauczy relacji itp.Tylko jak kobieta
          zachodzi w ciaze z ukochanym,a jemu potem odwala i zostawia ja w
          ciazy albo z malenstwem-to jakos musi dac sobie rade,to jakos uczy
          dziecko swiata.I wcale nie spodziewa sie takiej sytuacji,a tu
          dziewczyna swiadomie chce dziecko,ktoremu chce ofiarowac mnostwo
          milosci.Tylko czemu przy okazji inni ja traktuja jakby byla gorszego
          gatunku?samodzielna(nie samotna!!)matka to nie koniec swiata!
          • green-koala111 Re: Do KEJT I Koali 23.06.09, 18:48
            Do Markus:
            Nie wazne czy to będzie dziewczynka czy chłpiec.Ważne żeby było
            zdrowe. A nie tylko mąż-partner są wzorem męzczyzny i to nie od nich
            zalezy jak matka chce wychowac swoje dzieciątko. Przecież wzorem
            męzczyzny może być ojciec, kolega. Czy kazdy mąż czy partner to wzor
            do naśladowania???
            Do pudelek:
            Masz racje... Co wtedy jak sie okaze ze partner to tylko dawca
            plemnikow i odchodzi , bo nie jest w stanie podołać????
            Kejt- popieram to co robisz. Jestem z Tobą . NIe bój sie, będę CIe
            wspierała w miarę sił.
            • dagmara-k Re: Do KEJT I Koali 23.06.09, 18:59
              ja rowniez przy calym wspolczuciu jakie mam dla kobiet, ktorym nie udalo sie
              (jak dotad) miec zwiazku bezpiecznego dla rodzicielstwa mam w sobie mnostwo
              niepokoju o takie sytuacje. odrozniam sytuacje kiedy ojciec zostawia dziecko i
              jego matke od sytuacji kiedy z jakis powodow wybieramy z gory mu tego ojca nie
              dac. mozna dac dziecku milosci i za piecioro rodzicow, ale nigdy kobieta nie
              bedzie dla nikogo ojcem a mezczyzna matka.
              bardzo trudne podjelyscie decyzje, niezwykla jest ta sila ktora mowi nam "badz
              matka".
      • kejt1661 Re: Do KEJT I Koali 23.06.09, 22:32
        piWitam ponownie i dziękuję za zrozumienie, brak potępienia i
        odpowiedzi. W klinice traktują mnie jak debilkę, której wszystko
        trzeba tłumaczyć (no jasne, że trzeba, nie inseminuję się
        codziennie), są też urażeni, gdy staram się o konkretnego dawcę,
        któego sobie "upatrzyłam" (a jest akurat każde nasienie tylko nie
        jego), bo powinnam brać to co jest i nie marudzić, ale - może ja
        nienormalna jestem - do łóżka idzie się też nie z każdym, tylko
        choćby z takim którego się lubi, a co dopiero gdy ma się począc z
        nim dziecko. Może jestem nienormalna, ale jeśli decyduję się na
        dziecko z pipetką, to niech to będzie pipetka której chcę, ta
        właśnie wybrana, a nie jakakolwiek. Jakąkolwiek mogę mieć pod każdą
        dyskoteką w krzakach.

        Do Marcusa - ja nie nienawidzę mężczyzn. Było, minęło. Po prostu nie
        chcę mieć partnera. Uprawiałam seks po tym co mi się wydarzyło i
        nawet... było przyjemnie, ale nie chcę krzywdzić kogoś (mężczyzny)
        będąc z nim, żeby było... przyjemnie. No i dlatego, że mam z nim
        dziecko, więc wypadałoby, żeby był tatuś. Nie czuję obrzydzenia,
        uwielbiam dzieci, a one lgną do mnie. Jestem ciepła i czuła, bez
        względu na to, czy przytulam dziewczynkę czy chłopczyka. Mam
        przyjaciół płci męskiej, lubię ich, mam ojca, braci... Nie.
        Stanowczo nie czuję obrzydzenia do facetów. Tylko nie chcę mieć
        żadnego w moim domu. Oprócz synka.
        • black_tangens Re: Do KEJT I Koali 24.06.09, 17:13
          kejt1661 napisała:

          > piWitam ponownie i dziękuję za zrozumienie, brak potępienia i
          > odpowiedzi. W klinice traktują mnie jak debilkę, której wszystko
          > trzeba tłumaczyć (no jasne, że trzeba, nie inseminuję się
          > codziennie), są też urażeni, gdy staram się o konkretnego dawcę,
          > któego sobie "upatrzyłam" (a jest akurat każde nasienie tylko nie
          > jego), bo powinnam brać to co jest i nie marudzić, ale - może ja
          > nienormalna jestem - do łóżka idzie się też nie z każdym, tylko
          > choćby z takim którego się lubi, a co dopiero gdy ma się począc z
          > nim dziecko.

          Kejt, napisalas, ze w klinice sa urazeni, ze upierasz sie na konkretnego dawce.
          Tak sobie pomyslalam, ze przeciez to ty placisz i masz prawo wymagac, bo to ty
          tez bedziesz wychowywac to dziecko. Wydaje mi sie, ze masz nie najlepsza
          atmosfere w tej klinicesad
          • kejt1661 Re: Do KEJT I Koali 24.06.09, 19:24
            Wiesz, kto inny stwierdził, że wszystko jedno czy blondyn, czy
            brunet, byle był zdrowy. Okej, choć jeśli dają do wyboru 20
            kandydatów, to mam zamknąć oczy i zagrać w rosyjską ruletkę, bo
            przecież wszyscy są zdrowi?
            Pomijając fakt, że płacę spore pieniądze za coś, co mogłabym zrobić
            na dyskotece i jeszcze drinka by mi postawili, to kupuję przyszłość
            dziecka. Nie funduję sobie futra z norek, samochodu czy pieska, a
            dziecko. I chcę by na starcie miało jak najlepiej.
            Ale ten start chyba mnie przerasta: jedną dawkę tego konkretnego
            nasienia musiałabym sama sobie sprowadzić za 530 Euro. Jedną. Biorąc
            pod uwagę 4 powtórki... Plus koszt inseminacji...
            Może iść na kompromis i brać co dają?
            No nieźle... Brać co dają... Zaczyna mnie to przerastać.
            A klinika... Lekarze nie lubią pacjentów, którzy za dużo chcą
            wiedzieć i zadają (głupie) pytania. I jeszcze marudzą, że nie chcą z
            kimkolwiek tylko akurat z tym. smile
            • markus0123 Re: Do KEJT I Koali 24.06.09, 19:37
              eee 530 Euro?? skąd ty to sprowadzasz. ze Stanów??
            • kavainca : Do KEJT 25.06.09, 08:21
              KEJT
              To wszystko co piszesz, wszystkie Twoje opinie i wypowiedzi na tym
              forum składają mi sie w dziwny i bardzo niepokojacy obraz Twojej
              osoby. Jest w Tobie dużo sprzeczności, agresji, złosci i czegos
              czego jeszcze nie potrefie nazwać.
              Smutne to wszystko. Namawiałabym Cię do głębszej refleksji nad sobą,
              bo to zmierza w złym kierunku, szczególnie dla Twojego potencjalnego
              dziecka - przykro mi - tak Cie odbieram!
            • mar-ycha Re: Do KEJT I Koali 25.06.09, 09:36
              kejt1661 napisała:

              > Wiesz, kto inny stwierdził, że wszystko jedno czy blondyn, czy
              > brunet, byle był zdrowy. Okej, choć jeśli dają do wyboru 20
              > kandydatów, to mam zamknąć oczy i zagrać w rosyjską ruletkę, bo
              > przecież wszyscy są zdrowi?
              > Pomijając fakt, że płacę spore pieniądze za coś, co mogłabym
              zrobić
              > na dyskotece i jeszcze drinka by mi postawili, to kupuję
              przyszłość
              > dziecka. Nie funduję sobie futra z norek, samochodu czy pieska, a
              > dziecko. I chcę by na starcie miało jak najlepiej.
              > Ale ten start chyba mnie przerasta: jedną dawkę tego konkretnego
              > nasienia musiałabym sama sobie sprowadzić za 530 Euro. Jedną.
              Biorąc
              > pod uwagę 4 powtórki... Plus koszt inseminacji...
              > Może iść na kompromis i brać co dają?
              > No nieźle... Brać co dają... Zaczyna mnie to przerastać.
              > A klinika... Lekarze nie lubią pacjentów, którzy za dużo chcą
              > wiedzieć i zadają (głupie) pytania. I jeszcze marudzą, że nie chcą
              z
              > kimkolwiek tylko akurat z tym. smile


              cos mi tu nie pasuje, przy pierwszej wizycie w klinice dostajesz
              ankiete do wypelnienia, wypelniasz jak ma mniej wiecej wygladac
              dawca-kolor wlosow, oczu wyksztalcenie itd itp
              wiec kto inny stwierdzil za Ciebie jak ma wygladac? i o jakim
              losowym wyborze Ty mowisz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka