Dodaj do ulubionych

Nieplodnosc "w glowie"

23.08.09, 22:04
Chociaz zostalam juz mama- ten temat wciaz mnie interesuje.
Swego czasu znalazlam w ksiazce o leczeniu nieplodnosci wlasnie
rozdzial o przyczynach psychicznych po stronie kobiety.
Glowna przyczyna miala byc schorowana relacja miedzy matka i corka.
Czy doswiadczylyscie takiej blokady?
Jak zachowywaly sie Wasze mamy w trakcie terapii, wobec Waszego
problemu?
Obserwuj wątek
    • mrs.g Re: Nieplodnosc "w glowie" 24.08.09, 08:55
      nie wiem czy to ma cos wspolnego z moja matka, ktora rowniez dlugo
      nie mogla miec dzieci - urodzilam sie 7 lat po slubie.
      Natomiast no niestety nie mialam wielkiego wsparcia, problem lezal u
      nas po obu stronach, ale wsparcia nie mialam,gdyz moja mama szukala
      winy u mojego meza. Final jest taki, ze udalo mi sie zajsc
      naturalnie w ciaze, w tym miesiaacu, gdzie juz naprawde zwatpilam i
      czekalam na konsultacje in vitro. Teraz tez za bardzo nie mam
      wsparcia, gdyz nieswiadoma ciazy pojechalam do cieplych krajow i
      musze teraz wysluchiwac, ze pewnie cos dziecku sie stalo w trakcie
      lotu. Ech. I tak sie ciesze wink
    • dagmara-k Re: Nieplodnosc "w glowie" 24.08.09, 09:10
      tak doswiadczylam, psychoterapia sporo rozwiazala, przyczyny biologiczne
      nieplodnosci zostaly na swoim miejscu. jestem po icsi, "troche w ciazy", teraz
      czest mysle o mamie. wiecej pozytywnie.
      • kolebeczka Re: Nieplodnosc "w glowie" 24.08.09, 11:59
        dagmara-k napisała:

        > tak doswiadczylam, psychoterapia sporo rozwiazala, przyczyny
        biologiczne nieplodnosci zostaly na swoim miejscu. jestem po
        icsi, "troche w ciazy", teraz czesto mysle o mamie. wiecej
        pozytywnie.

        Gratuluje Twojej ciazy!
        Na czym polegala terapia- gdzie znaleziono przyczyne?
    • ochra Re: Nieplodnosc "w glowie" 24.08.09, 09:23
      W ogóle nie wierzę w żadne psychiczne blokady, przypadki
      niepłodności idiopatycznej medycyna też kiedyś będzie potrafiła
      wyjaśnić i leczyć.
      • dagmara-k Re: Nieplodnosc "w glowie" 24.08.09, 13:59
        zgadzam sie ochra, ze na pewno znaczna czesc dzisiejszej nieplodnosci
        idiopatycznej to po prostu nieodkryte przez medycyne kwestie. blokady blokadami
        a biologia biologa. sa jakies powiazania ale nie mozna niczego zwalac na same
        blokady.

        kolebeczka, trudno powiedziec w kilku slowach na czym polegala terapiasmile
        jedziesz po wszystkim po czym masz odwagewink szczegoly sa zbyt osobiste, ale
        ogolnie chyba najtrudniejsze bylo zaakceptowanie ze w wielu kwestiach bede
        dokladnie taka jak moja matka, zamiast pieklenia sie ze bede dokladnie odwrotna.
        dokladnie odwrotna kobieta niz moja matka nie ma silnego instynktu
        macierzynskiego i radosnej plodnosci.
    • vittoria.vetra Re: Nieplodnosc "w glowie" 24.08.09, 16:18
      Moja mama podczas naszych przygotowań do in vitro kibicowała. Była
      też chyba zbyt pewna, że się uda. Nie wie, ile nerwów i łez
      kosztowała mnie i mojego męża stymulacja. Wolałam jej nie mówić,
      żeby się nie denerwować, że usłyszę „No cóż, musisz wytrzymać,
      jeszcze kilka dni” - moja mama jest z typu „nie gniotsa, nie
      łamiotsa”.Czasem jej słowa, choć może powiedziane bez takiego
      zamiaru, powodowały, że czułam się jak inkubator.Gdy okazało się, że
      nie udało się, było jej bardzo przykro. Już po tygodniu zapytała,
      kiedy próbujemy ponownie, czym wytrąciła mnie z równowagi, ja
      jeszcze lizałam rany. Pamiętam, że gdy powiedziałam, że się boję
      tego drugiego podejścia będąc po pierwszym niepowodzeniu,
      powiedziała mi „ Żebym się tak bardzo nie martwiła, że nie ja
      pierwsza i nie ostatnia jestem w takiej sytucji, i że będzie
      dobrze..” wtedy zrozumiałam, że ona nigdy nie zrozumie, tego co
      czuję ja po nieudanym transferze. My w tym czasie rozważaliśmy
      urlop, aby odpocząć. Gdy się dowiedziała, powiedziała, że Turcja
      może poczekać, a zamiast urlopu może wartoby spróbować ponownie.
      Pomyślałam, że ona chyba bierze udział w konkursie pt.”Kto pierwszy
      zostanie babcią?” Wkurzyłam się i powiedziałam, żeby się już nie
      wypytywała i że gdy będę w ciąży, to jej powiem jako jednej z
      pierwszych.
      Kocham moją mamę bardzo i jesteśmy ze sobą blisko, i dobrze się
      rozumiemy, ale mamy też różnice w różnych opiniach, ale w sprawie in
      vitro raczej nie nadajemy na tych samych falach.
      • dagmara-k Re: Nieplodnosc "w glowie" 24.08.09, 17:17
        moja przy icsi juz byla prawie boskasmile chociaz dwa dni po transferze chciala mi
        ubranka kupowac dla maluszka, wrrrr.....

        gorzej bylo przy ciazy biochemicznej i drugiej, ktora nie dotrwala do 8
        tygodnia. z troski o mnie zaproponowala, zebysmy moze lepiej sie juz nie starali...

        najtrudniejsze - gadanie ze na pewno mi sie uda - za kazdym razem, matko, jak
        przed klasowka na ktora tylko matka wierzy ze jestes przygotowanawink

        matka jest chyba raczej potrzebna nam do przytulenia niz gadania w takich
        sprawach. jak dziewczyny internetowe pytaja "kiedy drugie podejscie" to sie
        odbiera chyba inaczej?


        ale spokojnie, mamy jeszcze tatusiow. albo nie mamy.
    • waszahanusia Re: Nieplodnosc "w glowie" 24.08.09, 18:31
      moja sie rozpłakała takie miałam u niej wsparcie i przestała do mnie
      odzywac.
      • kolebeczka Re: Nieplodnosc "w glowie" 24.08.09, 22:58
        no to jakby podobnie u mnie...
        ale wracajac do zrodla- moja mama jest z typu narzekajacych.
        od niepamietnych czasow- podejrzewam, ze juz z mlekiem matki,
        wyssalam ,ze dzieci to tylko poswiecenie i ciezar.
        kiedy opowiadalam jej o dolegliwosciach po punkcji, zwlaszcza po
        OHSS "wspierala" mnie slowy: musi cie bolec, mnie tez bolalo.
        a po cesarce byla zdziwiona barwa mojego glosu przez telefon, ze to
        nic musialo nie byc w porownaniu do jej porodu, skoro taka zwawa
        jestem...
        • slonko81marta Re: Nieplodnosc "w glowie" 25.08.09, 07:29
          witam. A mnie w tym wszystkim najbardziej denerwuje teściowa. Jak we wszystkie
          rzeczy, w tą też się wpierdziela i wypytuje jak nie mnie, to męża. Żałuje, że w
          ogóle dowiedziała się, że robimy inseminację itp.
          • ochra Re: Nieplodnosc "w glowie" 25.08.09, 07:44
            Ciekawe skąd te nasze mamy/teściowe mają wiedzieć jak się zachować w
            takiej sytuacji, jak widać oczekiwania każdej dziewczyny są inne,
            jedne chcą żeby im współczuć, drugie żeby motywować, jeszcze inne
            żeby się "nie wpierdzielać".
            • kolebeczka Re: Nieplodnosc "w glowie" 25.08.09, 09:49
              ochra napisała:
              > Ciekawe skąd te nasze mamy/teściowe mają wiedzieć jak się zachować
              w takiej sytuacji...

              "taka sytuacje" mozna im wybaczyc tak jak wszystkim innym osobom,
              ktore o nieplodnosci nie maja pojecia.
              Mnie jednak ciekawi psychiczna blokada w zajsciu w ciaze, ktora
              buduje sie miedzy matka i corka duzo wczesniej, juz chyba w
              dziecinstwie. W moim przypadku dlugo trwalo, zanim przekonalam sie,
              ze chce miec dzieci. To negatywne nastawienie do macierzynstwa nie
              pochodzilo od kregow znajomych ani czlonkow rodzin, ktorzy sie po
              prostu rozmnazali i cieszyli potomstwem. To nastawienie pochodzilo
              od mojej mamy, ktora generalnie nie kibicowala mi w zyciu.
              Dzis, gdy zajmuje sie naszymi slodkimi blizniakami, zastanawiam sie,
              czy nie folguje synkowi, a nie jestem ostrzejsza wobec coreczki.
              I czesto sie na tym lapie, ze niestety tak...
            • sofi75 Re: Nieplodnosc "w glowie" 25.08.09, 10:12

              Mysle z opcja "nie wpierdzielac" jest nastepstwem wczesniejszych
              wystepow naszych bliskich. Przynajmniej tak bylo u mnie: reakcja
              ponizej poziomu wszelkiego spowodowala, ze po prostu odcielam
              bliskich od informacji. Nie wiedza o drugim poronieniu i nie znaja
              dalszego ciagu historii oraz tego, ze juz (po 3 latach !!!) wiemy co
              jest przyczyna i jak skutecznie problem rozwiazac. Nie wiedza tez,
              czy i co zamierzamy z tym zrobic. Mysle ze po prostu zakladaja ze
              dalismy sobie spokoj.

              Podsumowujc: opcje sa dwie - wspolczuc lub motywowac. iTrzecia jest
              wynikiem dzialan 'slon w skladzie porcelany' w przeszlosci
              • dagmara-k Re: Nieplodnosc "w glowie" 25.08.09, 11:28
                kolebeczka, to od poziomu swiadomosci kazdego z nas zalezy co bedzie widzial
                jako blokade ktora z sama nieplodnoscia moze nie miec wiele wspolnego. a moze
                miec duzo. ogolnie nie jest latwo byc matka, majac ciezko z wlasna.
                do tego mozna dopisac nasze przekazy miedzypokoleniowe, wgryzc sie w historie
                macierzysnwtwa naszych babc itd itd. z zaglebianiem sie w siebie jest jak z masa
                na murzynka - im wiecej mieszasz i gotujesz tym wieksza maziajawink
                to fajny temat ale chyba zbyt bogaty na forum gdzie sie wymienia krotkie posty.
                • ikakole Re: Nieplodnosc "w glowie" 25.08.09, 19:34
                  A moze to poprostu chodzi o relacje matki i corki w wieku
                  dojrzewania i w wieku dzieciecym.
                  Moj ojciec nas zostawil jak mialam roczek moja mama miala ciezka
                  depresje ktora odbila sie na mnie , brdzo czesto uciekalam z domu bo
                  nie potrafilam tego wytrzymac a w wieku 22 lat wyjechalam za granice
                  gdzie poczulam ulge od tamtej pory minelo 11 lat ,W 2000 r wyszlam
                  za maz, a mame odwiedzam tylko dlatego ze ja szanuje.
                  • kolebeczka Re: Nieplodnosc "w glowie" 25.08.09, 22:20
                    ikakole- chyba mamy sklonowane zyciorysysmile))

                    dagmaro- ja wiem, ze przyczyny zawsze ida jeszcze w dalsze pokolenia.
                    dlatego tak bardzo staram sie odciac od "tradycji" mama-corka w
                    naszej rodzinie. lub po prostu dojsc z nia do ladu, bo bardzo trudno
                    byc nowa mama na starych smieciach...

                    a co do tematu- uwazam, ze blokady psychiczne tez powinno sie na tym
                    forum omawiac, bo jednak wiele jest tu przypadkow ciaz, ktore
                    powstaly na spontana, a medycyna zawiodla...

                    • mrs.g Re: Nieplodnosc "w glowie" 26.08.09, 08:07
                      Z opowiadan wiem, ze moja matka cale zycie bala se ciaza. Po moim
                      urodzeniu ponoc co spozniony okres, ojciec mial awanture. Brata nie
                      chciala, szalala - final jest taki, ze to on jest jej ulubiencem ;-
                      ).
                      Ja dlugo zajeta bylam tylko i wylacznie praca. W koncu jednak natura
                      przemowila. Caly czas leczenia mowilam sobie, ze pewnie dlatego nie
                      zachodze, bo ciagle nie chcialam , gadalam, ze to dla kwok itp.
                      A moja mama, coz na dzien dobry powiedziala, ze lepiej dla mnie
                      zebym miala corke. Nie wiem dlazego, ale ponoc tak bedzie lepiej wink
                      • dagmara-k Re: Nieplodnosc "w glowie" 26.08.09, 11:29
                        mrg, ja odkad pamietam marzylam o duzej rodzinie i o dziecko staralam sie od 23
                        r.z. tak pozno bo moj obecnie maz nie chcial wczesniejwink wiec teoria pt "bo nie
                        chcialam, nie myslalam" tez nie ma regulywink
                    • dagmara-k Re: Nieplodnosc "w glowie" 26.08.09, 09:55
                      bo bardzo trudno
                      > byc nowa mama na starych smieciach...

                      o taaaaaak


                      a ja sie nie zgadzam ze przypadki zaciazenia z nagla chociaz medycyna zawiodla
                      to dowod na to ze byla blokada psychiczna. niektore nasze przyczyny biologiczne
                      sa nietrwale, medycyna to nie matma. sama bylam dwa razy w ciazy na chwile
                      chociaz maz ma 1 procent ruchliwych plemnikow w calych 5-6 milionach.
                      niemozliwe, a jednak tak. przy cyklach ok 50-60 dni. trace ciaze bo mam blokade?
                      a zachopdze bo mi na chwile odpuszcza? gdzie tam. mam spore pco po prostu i
                      progesteron i endometrium ktore nie utrzymaja ciazy, nawet takiej "cudownej".

                      tak gleboko jak psychologiczne bariery nieplodnosci siegaja to tutaj na forum
                      nie wejdziemy. hyba ze ktos jest jeszcze wiekszym ekshibicjonista emocjonalnym
                      niz dziewczyny ktore sie dotad wypowiedzialy w tym watkuwink
                      ja wiecej nie powiem, choc wiem. nawet te straty rozumiem skad sie moglyby
                      wziac, gdyby nie zwalac wszystkiego na pco. ale po co dorabiac sobie winy?
                      • kolebeczka Re: Nieplodnosc "w glowie" 26.08.09, 16:54
                        dagmara-k napisała:
                        > tak gleboko jak psychologiczne bariery nieplodnosci siegaja to
                        tutaj na forum nie wejdziemy. hyba ze ktos jest jeszcze wiekszym
                        ekshibicjonista emocjonalnymniz dziewczyny ktore sie dotad
                        wypowiedzialy w tym watkuwinkja wiecej nie powiem, choc wiem. nawet te
                        straty rozumiem skad sie moglyby wziac, gdyby nie zwalac wszystkiego
                        na pco. ale po co dorabiac sobie winy?

                        a widzisz, dagmaro.
                        okazuje sie, ze latwiej rozebrac sie na forum i pokazac niedrozne
                        jajowody czy spermiogram meza anizeli mowic o blokadach natury
                        psychicznej smile))

                        • dagmara-k Re: Nieplodnosc "w glowie" 26.08.09, 18:56
                          zdecydowanie. to mamy wszyscy tutaj wzglednie podobne. a zawile historie zycia
                          rodzinnego i zwiazane z tym problemy to juz wyzszy poziom intymnosci. dla mnie.
                          na pewno nie na otwarte forum.
                          • kolebeczka Re: Nieplodnosc "w glowie" 26.08.09, 22:31
                            mnie akurat mniej interesuja detale.
                            raczej pytam, czy dziewczyny walczace z nieplodnoscia podejrzewaly
                            przyczyne natury psychicznej wlasnie w obszarze matka-corka.
                            co albo kto je naprowadzil na zrodlo?
                            przelezalam swoje po szpitalach i poznalam przy okazji wiele
                            dziewczyn nie mogacych zajsc w ciaze. na wizyte przychodzily matki-
                            wszystkie jakby spod jednego mianownika: zaborcze a jednoczesnie
                            niepewne siebie, zwykle z pokreconym zyciem malzenskim lub jego
                            brakiem...
                            nie wiem, czy widzialas "pianistke" Haneke na podstawie E.Jelinek. A
                            moze czytalas? to b.odwazny glos w temacie zostawionym jak dotad
                            odlogiem: relacja matka-corka i jej konsekwencje w seksualnosci
                            corki...
                            • kavainca Re: Nieplodnosc "w glowie" 27.08.09, 07:28
                              Włączam sie dopiero teraz, bo baaardzo długo myslałam co
                              odpowiedzieć.
                              Nie jestem w stanie znaleźć bezposredniej przyczyny miedzy moją
                              bezpołodnoscią a mamą.
                              Odkąd pamiętam, nie chciałam miec dzieci. Pewnie dlatego, że nie
                              znoszę ograniczeń i zalezności. Choć zależność od męża przychodzi mi
                              naturalnie, ale to wynika z wielkiej miłoścismile Zalezność od dziecka
                              też będzie związana z wielką miłością, ale potrzebowałam czasu żeby
                              w to uwierzyć.
                              Jakby nie patrzeć większość naszych życiowych problemów bierze się z
                              naszych związków z rodzicami. Ale przecież my - kobiety walczące o
                              dziecko - jesteśmy dojrzałymi ludźmi i nie ma sensu - przepraszam za
                              wulgaryzm, ale to określenie najbardziej mi tu pasuje -zbyt często
                              onanizować się nad dzieciństwem!!! Było jak było, a od naszej
                              dorosłosci zależy co z tym zrobimy. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. W
                              zdecydowanej większości nasi rodzice dali nam tyle ile umieli. Ja
                              zdecydowanie baaaardzo dużo im zawdzięczam. Zdecydowanie więcej
                              dali, niz skomplikowani życie. Choć oczywisci skomplikowali. Ale my
                              tez w jakiś sposób skomplikujemy życie naszym dzieciom. Może inaczej
                              niz nasi rodzice, a może własnie tak samo.
                              • dagmara-k Re: Nieplodnosc "w glowie" 27.08.09, 10:07
                                Ale my
                                > tez w jakiś sposób skomplikujemy życie naszym dzieciom. Może inaczej
                                > niz nasi rodzice, a może własnie tak samo.

                                dokladnie tak, ale im wiecej bedziemy swiadomi skad co mamy, bez wiekszego
                                "onanizmu" tym mniej tych komplikacji bedzie albo tym mniej beda szkodliwe.
                                • kavainca Re: Nieplodnosc "w glowie" 27.08.09, 10:09
                                  albo spieprzymy cos co wczedśnie nie przyszłoby nam do głowywink

                                  jak tam?
                                  wnioskuje że okismilesmilesmile
                                  • dagmara-k Re: Nieplodnosc "w glowie" 27.08.09, 12:15
                                    spieprzymy w druga strone. zwykle tak jestwink
                                    tak kava, okismile i juz od niego za duzo wymagam, tak a propo tematubig_grin
                                    • kavainca Re: Nieplodnosc "w glowie" 27.08.09, 12:16
                                      kiss
                            • dagmara-k Re: Nieplodnosc "w glowie" 27.08.09, 10:05
                              piekny film. jeden z moich ulubionych. plakalam na nim z milosci i zlosci na
                              matke jednoczesnie. ale u mnie z seksem wszystko okbig_grinDD
                              • kolebeczka OK- w takim razie nie ma tematu 28.08.09, 09:22
                                Rzeczywiscie kava- nie ma sie co onanizowac nad dziecinstwem, jesli
                                uwaza sie, ze konczy sie ono w momencie wyniesienia bajek do
                                piwnicy...

                                Czasem tylko mysle, dlaczego moja przyjaciolka, ktora za chwile
                                bedzie rodzila blizniaki po icsi przemilcza forme poczecia mamie i
                                zapewnia mnie, ze ma z mama swietny kontakt.
                                coz- mama jest katoliczka, "nie budzmy spiacych psow?"...
                                zyjmy w iluzji...
                                i dlaczego krewna czy znajoma jedna z druga nie ulozyly sobie zycia
                                prywatnego, bo ich matki byly temu przeciwne? Wszystkie natomiast
                                rozwinely skrzydla po smierci matek...
                                Nie chodzi o to, aby nasze matki oskarzac. Tak- one tez mialy powody
                                dlaczego tak reaguja. Bo ich matki, a tych z kolei matki...
                                Tak- my tez ulepszajac w jedna strone, popsujemy cos w druga.
                                Ale ja nie zalozylam watku jak wychowac w calosci idealnego
                                czlowieka. Zastanawiam sie tu jak uniknac bledow naszych matek w
                                dwoch rozdzialach zycia: (nie)plodnosci i seksualnosci.
                                Jestesmy wychowani w kulturze chrzescijanskiej, ktora niezwykla
                                czcia otacza rodzicow. Zapominamy im wszystko, bo to nasi rodzice.
                                Usprawiedliwiamy ich, bo oni tez nie mieli latwo.
                                Gdyby to, co wyrzadzaja czasem dzieciom pochodzilo od osob obcych-
                                przerwalibysmy z nimi kontakt. Ale fakt, ze sa to nasi rodzice-
                                neutralizuje ich wine...
                                I nie mowmy, ze rodzice rowniez zapominaja winy dzieci ot tak,
                                zupelnie bezinteresownie. Wiekszosc, ktora "zapomina", jest
                                przerazona swoja staroscia i mozliwoscia zostania samym...
                                • kavainca Re: OK- w takim razie nie ma tematu 28.08.09, 09:58
                                  kolebeczka
                                  ja wiem, że nasi rodzice popełnili dużo błędów, ale jesteśmy dorosłe
                                  i możemy to przepracować, iść na psychoterapię i załatwić swoje
                                  sprawy. Z tym onanizowaniem, chodzi o to, że nie ma co ciagle
                                  rozdrapywać ran. Jeśli któras z nas na podejżenia, że cos nie tak,
                                  trzeba pójśc do specjalisty. A potem przebaczyć i kochać dojrzale.
                                  Jestem po psychoterarapi. Odbyło sie bez rozdrapywania, to raczej ja
                                  dostawałam po głowie, bo przeciez jestem dorosła i tylko jja rzadzę
                                  moim życiem! Pomogło
                                  Być może to o czym pisze dotyczy pewnego rodzaju ludzi, bo przeciez
                                  nie ma jednego problemu i jednej receptysmile
                                  • kolebeczka Re: OK- w takim razie nie ma tematu 28.08.09, 10:56
                                    ...tylko ze przebaczenie to co innego niz zapomnienie
                                    ja np.wcale nie mam zalu do mojej mamy, ze jest jaka jest, bo wiem
                                    dlaczego taka jest. tylko ze widzisz- tu jest absurd sytuacji- mamie
                                    wybaczam, bo ona nic na to nie moze, natomiast ja jestem dorosla i
                                    musze swiadomie z tym dojsc do ladu...my same przyzwalamy na
                                    zdziecinnienie naszych rodzicow, na ich niedojrzale dzialanie bez
                                    udzialu swiadomosci.
                                    a co do przebaczenia...moja mama nie chce miec kontaktu ze mna, moim
                                    mezem i dziecmi.
                                    bo podeszlam do icsi.
                                    bo wystapilam z kk.
                                    i czy...rzeczywiscie dlatego?
                                    nie sadze.
                                    wybralam swiadomie inny scenariusz niz rodzinna kobieca tradycja
                                    i musze sie nauczyc, ze przebaczyc komus to niekoniecznie miec z
                                    kims innym kontakt...
                                    • kavainca Re: OK- w takim razie nie ma tematu 28.08.09, 17:42
                                      masz faktycznie trudną sytuację
                                      bo jak tu pogodzic sie z myśłą, że dla mamy wazniejsze sa idee kk,
                                      niż własne dziecko
                                      przykro mii, że to Cię spotkałosad
                                      • dagmara-k Re: OK- w takim razie nie ma tematu 28.08.09, 17:45
                                        mi tez.
                                        • dagmara-k Re: OK- w takim razie nie ma tematu 28.08.09, 17:45
                                          kava, ja z tego powodu stracilam "tylko" przyjaciela, a cholernie boli.
                                          • kavainca Re: OK- w takim razie nie ma tematu 28.08.09, 21:52
                                            niegdy nie zrozumiem dlaczego niektórym "wiara" zabrania szanować i
                                            kochać innychsadsadsad
                                            kiss
                                • dagmara-k Re: OK- w takim razie nie ma tematu 28.08.09, 11:02
                                  Zastanawiam sie tu jak uniknac bledow naszych matek w
                                  > dwoch rozdzialach zycia: (nie)plodnosci i seksualnosci.
                                  spory temat, na forum tego nie zrobisz. nawet psychoterapia musi byc dluuuga
                                  zeby takie tematy obejrzec z kazdej strony.
                                  • lusiasia Re: OK- w takim razie nie ma tematu 28.08.09, 18:34
                                    ja z moja mama mam super kontakt i jesli chodzi o moje in vitro, to nie mam nic
                                    do zarzucenia w jej podejsciu

                                    ale za to tak super nie jest z moim ojcem, caly czas czuje ze jest rozczarowany
                                    a wrecz obwiniajacy mnie o to ze nie moge miec dziecka, za to ze zle wyszlam za
                                    maz (zla sperma), za to ze nie wierze w Boga, za to ze jestem pesymistycznie
                                    nastawiona albo po prostu chora,daje mi rady z ksiezyca np pij soki i chodz do
                                    kosciola

                                    sam nie moze w to uwierzyc ze nie bedzie nigdy dziadkiem i dlatego postanowil
                                    mnie dobijac za kazdym razem, moja nieplodnosc i nieszczescie jest tez jego
                                    ogromna porazka
                                    czuje sie w jakis sposob winna ze nie spelnilam jego oczekiwan
                                    • audrey2 Re: OK- w takim razie nie ma tematu 02.09.09, 09:42
                                      bardzo wazny temat poruszylyscie, niezaleznie od tego, czy chodzi o
                                      matke czy po prostu psychike w nieplodosci; niestety, z powodow,
                                      ktorych nadal nie znam, musialam zawiesic leczenie, nagle okazalo
                                      sie, ze dziecko z upragnionego, stalo sie zrodlem leku...zaczelam
                                      terapie, choc poczucie winy, ze sie nie lecze, a czas mija jest
                                      ogromne
                                      dagmara, teraz juz wiem, dlaczego tak lubie Cie czytac- piszesz
                                      pozycji osoby bardziej swiadomej, a nie rozmemocjonowanej, pewnie
                                      terapia pomogla; jesli moge zapytac- jak dlugo chodzialas?
                                      kolebeczka, moim zdaniem dobrze drazysz
                                      • dagmara-k Re: OK- w takim razie nie ma tematu 02.09.09, 13:31
                                        audrey masz maila
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka