Dodaj do ulubionych

Szpital Św. Zofii [...]

IP: *.* 05.12.02, 21:07
Dla porządku - mój poprzedni nick to "zbig". Nie wiem czemu, ale nie udaje mi się na niego zalogować. Zdecydowałem się jednak po tak długim czasie napisać kolejny post z jednego powodu - moje naprawdę złe zdanie o szpitalu na Żelaznej potwierdziło się jeszcze do kwadratu - nie dość, że nie dbają o kobietę rodzącą, to jeszcze dzieci mają gdzieś. Ale do rzeczy.Dzisiaj jesteśmy po wizycie u neurologa. Nasze dziecko urodziło się z asymetrią twarzy (maluch był spory i takie było jego ułożenie płodowe, że się lekko "zasymetryzował"). Wizyta została zalecona przez pediatrę, który sam nic nie stwierdził, ale ja zwróciłem mu uwagę na niektóre zachowania mojego synka (4-miesięcznego). U neurologa okazało się, że dziecko musi przechodzić ćwiczenia, które, zaczęte wcześnie - w 2-3 tygodnoiu życia, mogą być nawet dla niego po jakimś czasie przyjemne. Teraz już jest dość późno, więc mały ze stresu i bólu nawet się zsikał. (tu zakląłem, przepraszam, na tych sk.. rzeźników) Gdyby te k... panienki doktórki (badała go szefowa neonatologii z tej rzeźni) ruszyły tymi niedorobionymi łbami, to maluszek byłby u neurologa zaraz po urodzeniu i już byłby zdrowy, a tak czeka go kilka miesięcy cierpienia 4 razy dziennie. PRZESTRZEGAM - chcecie mieć ciężki poród, chcecie mieć zero pomocy po porodzie, chcecie mieć dziecko cierpiące? Tak? Zapraszamy do Św. Zofii - tu najlepsi rzeźnicy w Polsce (a prawie napewno najdrożsi).A po tym ostrzeżeniu jeszcze konstruktywna uwaga: mamusie i tatusiowie - idźcie z dzieckiem do neurologa (najlepiej do 2 różnych) kontrolnie w pierwszym miesiącu życia dziecka. Na Zachodzie jest to norma, u nas jeszcze konowały są tak niedouczone, że sami nie doradzą, a można dziecku oszczędzić wiele cierpień.
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: w Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 05.12.02, 21:33
      fartigno napisała/ł:> A po tym ostrzeżeniu jeszcze konstruktywna uwaga: mamusie i tatusiowie - idźcie z dzieckiem do neurologa (najlepiej do 2 różnych) kontrolnie w pierwszym miesiącu życia dziecka. Na Zachodzie jest to norma, u nas jeszcze konowały są tak niedouczone, że sami nie doradzą, a można dziecku oszczędzić wiele cierpień.Na ktorym zachodzie? Popatrz chociazby watek na forum "Swiat" "Czy nasze dzieci cos traca". Zadne z nich nie widzialo neurologa.:helle:
      • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 10.12.02, 15:49
        > fartigno napisała/ł:> > A po tym ostrzeżeniu jeszcze konstruktywna uwaga: mamusie i tatusiowie - idźcie z dzieckiem do neurologa (najlepiej do 2 różnych) kontrolnie w pierwszym miesiącu życia dziecka. Na Zachodzie jest to norma, u nas jeszcze konowały są tak niedouczone, że sami nie doradzą, a można dziecku oszczędzić wiele cierpień.> Ostatni akapit Twojego postu mozna odebrac jako apel do WSZYSTKICH rodzicow, a nie tylko tych ktorych dzieci maja asymetrie, zwlaszcza ze piszesz o wybraniu sie do neurologa KONTROLNIE. I Wan, i ja tak to zrozumialam. Moze trzeba bylo sie jasniej wyrazic ...
    • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 06.12.02, 03:38
      Fartingomieszkam w Kanadzie, i tutaj nikt nie chodzi rutynowo do neurologa. Do neurologa wysyla lekarz rodzinny ( lub pediatra ) jezeli istnieje taka potrzeba. Ale moze Ci chodzilo o inny "zachod" :)Natomiast bardzo Ci wspolczuje ze musisz byc swiadkiem cierpienia swojego synka :( Mam nadzieje ze malutki przywyknie do tych cwiczen i wsyzstko bedzie OK.Agnieszka :hello:
      • Gość edziecko: fartigno Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 10.12.02, 13:39
        Dzięki za współczucie, ale wolałbym go nie potrzebować. Akurat dobrze się składa - mój szwagier mieszka w Kanadzie i też rodziło im się dziecko właśnie tam. Ponieważ miało lekką asymetrię, zostało rutynowo skierowane do neurologa, który dopiero orzekł, że rehabilitacja nie jest konieczna, wystarczą lekkie masaże. To chyba o czymś świadczy?
    • Gość edziecko: joas Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 06.12.02, 17:14
      Czytając ten i podobne posty o św, Zofii naprawdę mam wrażenie, że dotyczą one zupełnie innego szpitala niż ten w którym rodziłam. Poród wspominm wspaniale. Zarówno podczas porodu jak i po nim miałyśmy (obie z moją córeczką) rewelacyjną opiekę. Nasze dziecko miało zapewnione wszystkie niezbędne badania (powiedziałabym wręcz, że lekarze "dmuchali na zimne"). Następnego dnia po porodzie przysłano do nas przesympatyczną panią fizykoterapeutkę, która pokazała nam ćwiczenia, które mieliśmy robić z Olą. Dzęki niej Ola ma śliczne zdrowe nóżki (a miała szpotawe). Uważam, że generalizowanie bywa strasznie krzywdzące. Rozumiem że zawsze szuka się winnego, ale pisanie o rzeźnikach jest chyba lekką przesadą, szczególnie biorąc pod uwagę, że forum czytają kobiety, które zdecydowały się tam rodzić i (moim zdaniem) dokonały dobrego wyboru. Po co rozsiewać panikę - do tego zupełnie nieuzasadnioną. Nawiasem mówiąc, skoro asymetria twarzy była od początku widoczna, dlaczego nie zdecywolaście się od razu na wizytę u specjalisty? A skoro nie była widoczna, to może lekarz do którego chodzicie dokonał nieprawidłowej diagnozy??
      • Gość edziecko: fartigno Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 10.12.02, 13:35
        Widzę, joas, po Twoich postach, że albo pracujesz w Zofii, albo płacą Ci za reklamę. Na wszystkie posty negatywne o "Zofii" odpowiadasz krytyką. Chyba, że rzeczywiście Twój poród był prosty, łatwy i przyjemny, a po 2-3 dniach znalazłaś się w domu. Wtedy oni są dobrzy - kiedy nie trzeba nic robić, bo wszystko idzie tak, jak powinno.Co do asymetrii twarzy dziecka, to szefowa neonatologii z "Zofii" powiedziała, że samo zniknie i nie mamy się czym przejmować. Kto by nie zaufał jednemu z najważniejszych lekarzy "najlepszego" szpitala w Polsce? Oczywiście już nie zaufam, ale mądry Polak po szkodzie...Pani doktor nieprawidłowo zdiagnozowała i nie skierowała nas do neurologa, co jest oczywistym błędem. Poród przebiegał z niedużymi zakłóceniami, co już rozbiło opiekę medyczną "Zofii", wszyscy lekarze których spotkaliśmy w Zofii, oprócz anestezjologa, okazali się głupimi gówniarzami i śmierdzącymi leniami, którzy własny sen przedkładają nad etykę zawodową. Jak byś to określiła? Idealną opieką w bardzo dobrym szpitalu czy rzeźnią? Dodajmy do tego ceny za rzeczy dla mnie oczywiste, jak poród rodzinny (nie zrozum mnie źle - nas na to stać, a nawet na więcej). Odpowiedz sobie sama. Chyba nie jest to "szukanie kozła ofiarnego" - ja podaję fakty, którym nie można zaprzeczyć, bo są prawdziwe.Nie chcę wywołać nerwów u ludzi, którzy się zdecydowali pójść do tego szpitala, ale ostrzec - mają jeszcze szansę zmienić zdanie. Uważam, że to Forum między innymi temu służy - polecaniu sobie dobrych szpitali i ostrzeganiu przed złymi, a zwłaszcza tymi przereklamowanymi. Powtarzam raz jeszcze, z cała odpowiedzialnością: SZPITAL ŚW. ZOFII JEST BARDZO DROGĄ, PRZEREKLAMOWANĄ RZEŹNIĄ, A NIE SZPITALEM.
        • Gość edziecko: Aluc Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 10.12.02, 14:02
          A mnie w tej rzeźni trzymano tydzień, bo nie chcieli wypuścić Maksia z żółtaczką na granicy normy i Aluc z ciśnieniem 70/50, czerwonymi ciałkami ledwo powyżej dwóch milionów i z hemoglobiną ledwo ponad 6 po stracie głupiego ;) literka krwi w czasie porodu, stracie tylko i wyłącznie z winy mojego oszalałego organizmu, który gnał na oślep, zamiast robić jeden skurcz party co ileś_tam_minut wedle podręczników, mimo, że obydwoje czuliśmy się świetnie. A po tym szybkim i łatwym porodzie tylko i wyłącznie z położną (zbrodnia, nieprawdaż?) w pięć sekund znaleźli się stosowni rzeźnicy z dyplomami lekarskimi, żeby rzeczony krwotok opanować.A przed wyjściem rzeźnicy poinformowali dokładnie, co robić, kiedy i do jakiego lekarza się udać z jednym i drugim. W dodatku wszystko głupole wpisali mi do książeczki zdrowia Maksia i karty informacyjnej, chyba tylko po to, żebym miała gotowe dowody w ewentualnym procesie o błąd w sztuce :crazy:A położne - śmierdzące lenie i gówniary - przylatywały na każdy dzwonek o każdej porze dnia i nocy, bo głupia Aluc nie wiedziała, jak Maksiowi wsadzić cycka do buzi.Podaję fakty, bo są prawdziwe.Dodam, ze nie pracuję na Żelaznej, jak również mi nie płacą za reklamę, wręcz przeciwnie :lol:Fartingo, w każdym szpitalu zdarzają się rzeczy lepsze i gorsze, bo każdy zabieg jest obarczony ryzykiem, nawet głupie pobranie krwi, a co dopiero taka historia, jak wydanie na świat człowieka. Jestem nawet skłonna uwierzyć, że przydarzyło ci się to gorsze. Trudno, tym razem padło na ciebie. Nie traktuj jednak każdego, który o Zośce pisze dobrze, jako osobistego wroga. tak mi się jeszcze przypomniało...Była niedziela, od południa czekaliśmy na wypis, ale właśnie trwała reanimacja wcześniaka, po którego przyjechała erka, i pediatra nie miała czasu, żeby podpisać dokumenty, a lekarka, która przyszła w zastępstwie, nie mogłą tego zrobić z jakichśtam formalnych przyczyn. I ta reanimacja trwała strasznie długo, bobas musiał być w fatalnym stanie. I koło szóstej taka scenka: czekamy - świeże matki - przed drzwiami pokoju pediatrów, aż ktoś się wreszcie nad nami zlituje :D i podpisze kwity, obok nas na kozetce siedzi zapłakana straszliwie - jak się domyślałam - matka tego reanimowanego maluszka, a jedna z czekających na wypis uderza w jazgot, że co to znaczy, że to skandal, że ona to do gazet opisze, że co za fatalny szpital, że ona tak długo na wypis czeka :gun:bez komentarza zostawiam tę opowiastkę
        • Gość edziecko: joas Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 10.12.02, 18:54
          Fartigno,Po pierwsze nie odpowiadam krytyką. Podaję fakty, którym nie można zaprzeczyć bo są prawdziwe. Nie pracuję w św. Zofii ani nie płacą mi za reklamę. Po prostu jestem bardzo zadowolona z opieki, którą obydwie z moją córeczką otryzmałyśmy w tym właśnie szpitalu. Skoro już tak dokładnie przeanalizowałeś moje poprzednie posty, to pewnie czytałeś, że mój poród wspominam wspaniale między innymi dzięki opiece położnej, lekarzy, ogromnemu wsparciu położnych już po porodzie, którym zawdzięczam to że karmię córeczkę piersią i które były na każde moje zawołanie, dodatkowo zawsze życzliwe i uśmiechnięte.Wspomnę tylko, że w przypadku mojego dziecka było minimalne zagrożenie zarażenia bakterią (której nazwy już nie pamiętam ale to niesitotne). Lekarze ("ci głupi gówniarze i śmierdzące lenie) zachowali wszystkie środki ostrożności: zrobiono dodatkowe badania, w szpitalu spędziłam dodatkowe dwie doby, żeby mieć pewność że dzidziuś jest całkowicie zdrowy. Polecam Ci również zapoznanie się z innymi postami na temat św. Zofii (dziwnym zbiegiem okoliczności przeważają pozytywne opinie).Oczywiście uważam, że Forum służy do dzielenia się swoimi opiniami i doświadczeniami, ale również chcę zauważyć, że nie jesteś jedyną osobą, która ma do tego prawo. Proponuję zakończyć tę dyskusję, bo żadna ze stron nie przekona drugiej (poza tym chyba nie o to chodzi), a obrzucanie ludzi wyzwiskami nie jest w moim stylu.Pozdrawiam,Joanka
          • Gość edziecko: Ewa21 Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 10.12.02, 19:13
            to ja tak na podsuowanie.... Rzeczywiscie nie mozna generalizowac wszedzie sa lekarze i "lekarze" ludzie i "ludzie" fartigno mieliscie strasznego pecha i przykro mi z tego powodu.W kazdym nawet najbardziej wychwalanym szpitalu moze sie zdarzyc i taka sytuacja.Jednak zgodze sie z Toba fartigno ze rutynowe badania nie zaszkodzilyby.Jesli dziecko jest zdrowe takie badanie nie jest ani bolesne ani nie przyjemne i tylko moze uspokoic natomiast jesli cos tfu tfu jest nie tak to warto wiedziec i dzialac jak najszybciej.Moj syn urodzil sie w bardzo zlym stanie..reanimacja byla konieczna...byl niedotleniony.I mimo to nie dostalam skierowania do neurologa poszlam sama bo uwazalam ze lepiej dmuchac na zimne....no i to wszytskoZycze zdrowia i pozdrawiamEwa
        • Gość edziecko: jakub02 Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 20.02.03, 20:05
          Drogi kolego, skoro jak sam mówisz że dzicko szwagra miało podobny problem to powinieneś się spodziewać tego samego po swoim dziecku i sam zgłosić sie do jakiegoś wybitnego specjalisty. Moim skromnym zdaniem to ty masz przestawioną geometrię mózgu. No cóż niektórzy rodzice mają to do siebie że wymagają od innych więcej niż od siebie. Mój syn rodził sie u św. Zofii i poród był cudowny!!!
          • Gość edziecko: Ewulka Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 21.02.03, 17:05
            Ja też tam rodziłam i poród był rzeczywiście cudowny, ale to, co przeszłam potem, to był koszmar i jedno wielkie nieporozumienie! W tak "wspaniałym" szpitalu NIKT nie zechciał mi pomóc przy karmieniu, o położenie córeczki pod lampami (żółtaczka) musiałam sama walczyć (przy pomocy mojej pani ginekolog), a położne posuwały się do tego, że na mnie wrzeszczały. Jeżeli jeszcze raz będę tam rodzić, to wiem, że nie można ufać zapewnieniom z ulotek, tylko walczyć o swoje!!!
    • Gość edziecko: AniaO Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 11.12.02, 12:48
      Postanowilam jednak jeszcze napisac, poniewaz nie mialam okazji wypowiedziec sie do tej pory o tym szpitalu. Urodzilam tam corke w marcu tego roku i uwazam, ze bylo rewelacyjnie. Fakt, ze rodzilam z oplacona polozna, ktora byla na kazdy moj telefon i porod trwal tylko godzine, ale co do opieki poporodowej tez nie mam zadnych zastrzezen. Zuzia po urodzeniu miala skrzywione stopki, przez niewlasciwe ich ulozenie w brzuszku, co natychmiast zauwazyla lekarka badajaca dziecko po urodzeniu (wlasnie owa niekompetetna w/g Ciebie szefowa noworodkow). W zwiazku z tym 2 godziny po porodzie przyslano do nas fizjoterapeutke, ktora pokazala nam odpowiednie cwiczenia. Ta pani zauwazyla rowniez, ze dziecko woli klasc glowke tylko po jednej stronie ciala i poradzila co z tym fantem zrobic. Co do innych pediatrow tez nie mam zastrzezen. Przez dwa dni na kazdym obchodzie sprawdzaly, czy cwiczenia przynosza jakies efekty (przynosily!, co potwierdzil ortopeda, gdy sie do niego wybralismy) i czy corka "nie za bardzo wchodzi w zoltaczke". Polozne tez byly wspaniale, przybiegaly w nocy na kazdy placz dziecka i pytaly, czy w czyms nie pomoc. Tutaj moge ewentualnie dodac, ze ja lezalam na bloku pooperacyjnym, mimo porodu silami natury, wiec moze tutaj taka praktyka jest stosowana,a na normalnym bloku poporodowym nie, ale kuzynka lezala wlasnie po tamtej stronie korytarza i twierdzi, ze polozne rowniez byly mile.Jeszcze jedno, dwa miesiace pozniej dostalam zapalenia piersi. Poniewaz bylo to Boze Cialo i nie wiedzialam, gdzie w tym dniu sie udac z goraczka 38,5, to pojechalam na Zelazna. Tam na izbie przyjec przyjela mnie urocza i bardzo mloda, ale fachowa ginekolog, ktora zbadala mnie, wypytala o wszystko (nawet czy bylam na poporodowej wizycie kontrolnej u swojego lekarza prowadzacego) i przepisala odpowiednie leczenie. Poinstruowala mnie nawet, jak odpowiednio sciagnac z chorej piersi pokarm i wyslala do poradni laktacyjnej. Aha, oczywiscie nie pracuje na Zelaznej!
      • Gość edziecko: Querto Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze - kilka słów od żony Zbiga IP: *.* 11.12.02, 15:01
        Rozumiem, że mój mąż pisał wszystkie swoje posty pod wpływem emocji. Stąd lekarze - rzeźnicy itd.Ale w naszym przypadku ten szpital naprawdę okazał się totalną katastrofą. Po porodzie lekarz nie chciał mnie szyć bo był zaspany, kazał wezwać innego. Ten inny stwierdził, że nie może czekać na działanie kolejnej dawki znieczulenia bo zbyt mocno krwawię i szył mnie "na żywca" przez 40 minut (to rozumiem choc bardzo cierpiałam). Parcie trwało dwie godziny (też bez znieczulenia bo pierwsza dawka spowodowała spowolnienie akcji porodowej i trzeba było z niego zrezygnować) i byłam potwornie wymęczona.Ginekolog na wizycie kontrolnej 6 tygodni po porodzie powiedziała mi, ze "pęknięta szyjka" ładnie się zagoiła (a nas nawet nie poinformowano, że miałam pęknietą szyjkę!)Dziecko z asymetrią nie zostało skierowane do neurologa. Wymaga teraz intensywnej rehabilitacji (na szczęście już nie bolesnej bo zmieniono metodę). Wczoraj syn miał USG głowy (które powinno być wykonane bezpośrednio po porodzie - tak nam powiedziała ordynator neurologii z Centrum Zdrowia Dziecka, która teraz prowadzi leczenie synka).I co wykazało USG - że syn był podczas porodu niedotleniony - ma poszerzone komory i niesymetryczne rogi czołowe. Pytaliśmy lekarza kilkakrotnie, czy to na pewno w wyniku niedotlenienia i poinformował nas, że nie ma innej możliwości.Jesteśmy już załamani całą sytuacją i bardzo martwimy się o zdrowie synka. Nie wiadomo jak niedotlenienie i późno rozpoczęta rehabilitacja wpłyną na jego rozwój.My też podjęliśmy decyzję o wyborze tego szpitala po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na jego temat i ze względu na wysokie miejsce w rankingach Fundacji Rodzić po Ludzku. Być może jesteśmy jedną niezadowoloną parą na 100 rodzących, być może 30 stopniowy upał w dzień kiedy rodziłam i przez 5 dni kiedy byłam w tym szpitalu źle wpłynął na personel. Nie wiem dlaczego przydarzyło się to akurat nam.Nie wymagajcie od nas po takich doświadczeniach nie generalizowania i pisania bez emocji o ludziach, którzy narazili nasze dziecko na bardzo poważne problemy zdrowotne. Z przerażeniem myślę o kolejnym porodzie. Nie wiem, czy w ogóle zdecydujemy się na kolejne dziecko.I jeszcze na koniec parę słów o pozytywach. Położna, która z nami była przy porodzie (nieopłacona) była z nami cały czas i nie mam do niej żadnych zastrzeżeń (myślę, że nie zrobiłaby nic wiecej, gdybyśmy zapłacili), anestezjolog znieczulił mnie bardzo dobrze - nie czułam bólu, mogłam chodzić. Był u mnie na sali po porodzie sprawdzić jak się czuję. Jedna (niestety tylko jedna) położna próbowała mi pomagać z karmieniem, pomagała z laktatorem, pokazała jak pielęgnować syna, zaproponowała tabletki przeciwbólowe po porodzie. Oczywiście nie wszyscy w tym szpitalu są niekompetentni. Szczerze mówiąc gdy byłam w ciąży postanowiłam nie czytać "horrorków" szpitalnych bo nie byłoby szpitala, w któym mogłabym rodzić - na temat każdego było wiele dobrych i złych opinii. Mimo naszego doswiadczenia wciąż jestem zdania, że nie należy brać pod uwagę takich wypowiedzi jak nasze. Wasz poród bedzie inny. Na pewno.
        • Gość edziecko: misza Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze - kilka słów od żony Zbiga IP: *.* 03.03.03, 14:28
          Wiesz, odnoszę wraźenie, ze nawet twoja pozytywna ocena pracy połoznej jest niewłaściwa. Jesli druga faza porodu przedłuża się (piszesz 2 godziny) to jest niebezpieczeństwo niedotlenienia dziecka (stad asymetria). Położna powinna znacznie wczesniej reagować - zawołać lekarza, który powinien skierowac cię na cc.To co opisujesz to SKANDAL!!!!!!! Nie pobłażaj im, bo to tylko oni są winni zarówno problemom twoim (pęknieta szyjka, długi poród), jak i cierpieniom twojego dziecka. Nie daj sobie wmówić, że było inaczej.Co do zadowolonych z Zelaznej, to łatwo ich zrozumieć, jak ktoś opłacił położną i NIE MIAŁ KOMPLIKACJI to jest szansa, że bedzie zadowolony. Ja cie doskonale rozumiem, bo sama mam negatywne doświadczenia związane z tym szpitalem.
          • Gość edziecko: alekiczarek Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze - kilka słów od żony Zbiga IP: *.* 07.03.03, 21:40
            Asymetria ciała może być spowodowana również np. niewłaściwym ułożeniem płodu w macicy. Tak się składa, że moje drugie dziecko ją miało i żaden neurolog (a byłam u kilku, niezwiązanych zresztą ze szpitalem na Żelaznej, nie był w stanie jednoznacznie określić przyczyny tej asymetrii).Nie wszystko w życiu jest albo białe albo czarne;pozdr
            • misza15 Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze - 12.06.03, 15:22
              OK. Może masz rację nie jestem ekspertem, ale
              niedotlenienie o którym wspomina żona Zbiga na pewno było
              skutkiem przedłuzajacego sie porodu. Co do opinii lekarzy
              to niestety nie zawsze można im zaufać, z uwagi na
              solidarność lekarską, często przemilczają przyczyny
              oczywistych faktów. Zwykła ostrożnośc nakazuje brac na to
              poprawkę. Asymetria w tym wypadku mogła miec inne
              podłoze, ale nie możesz wykluczyć, ze przyczyną było
              niedotlenienie. No właśnie, a może było?
    • Gość edziecko: KatarzynaK Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 11.12.02, 17:32
      Uprzedzając podejrzenia – nie pracuję na Żelaznej ani nie płacą mi za reklamę ;) Rodziłam w św. Zofii w tym roku i - chociaż poród nie był lekki, łatwy i przyjemny - jestem baaaardzo zadowolona. Miałam cesarkę (zaproponowaną przez lekarza, a nie wybłaganą ani opłaconą, choć podobno lekarze na Żelaznej wymuszają porody naturalne), w trakcie której okazało się, że mam na jajnikach torbiele, które zaczęły pękać i krwawić i ci "rzeźnicy", zamiast mnie po prostu zaszyć i nie zawracać sobie tym głowy - oznaczałoby to dla mnie kolejną operację w niedługim czasie - postanowili zrobić mi w brzuchu "porządek", dzięki czemu dziś nie mam z tym problemów. Po porodzie położne były na każde wezwanie - miałam problemy z karmieniem - i nigdy, nawet w środku nocy, nie odczułam, że przerywam im sen, oglądanie tv, itp. Przeciwnie - były uśmiechnięte, ciepłe, bardzo cierpliwe i niosły fachową pomoc.A co do kontrolnych wizyt u neurologa: kiedy mój synek miał miesiąc, coś w jego zachowaniu zaczęło mi się nie podobać, wydawało mi się, że ma zbyt duże napięcie mięśniowe. Byliśmy u jednej pani neurolog – zapewniła nas, że dziecko może się tak zachowywać, potem u drugiej – z cynicznym uśmiechem stwierdziła, że dzisiejsze matki są przewrażliwione, bo naczytają się głupot. Dopiero ortopeda (byliśmy u niej z innych powodów) potwierdziła nasze podejrzenia i skierowała nas na rehabilitację...pozostawię to bez komentarza.Zgodzę się tylko z jednym – św. Zofia rzeczywiście jest dość droga, ale co w takim razie powiedzieć o Szpitalu Damiana?
        • Gość edziecko: fartigno Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze do Kasi IP: *.* 11.12.02, 19:22
          Touche"! Sam bym tego lepiej nie ujął. Żelazna udaje "lepszy publiczny", a bierze kasę jak prywatny za jakość przeciętnego publicznego (moi dwaj koledzy dużo lepiej wspominają porody na Karowej), a Damian jest prywatny i bierze "prywatną" kasę. Jak kogoś stać, to czemu nie?Gina napisała/ł:> Wydaje mi się Kasiu, że zasadnicza różnica między "Zelazną" a "Damianem" jest taka, że ten drugi szpital nie udaje państwowego. :hello: Gina
            • Gość edziecko: Aluc Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze do Kasi IP: *.* 12.12.02, 19:39
              fartigno napisała/ł:> A tak dodatkowo - zastanawiam się nad wytoczeniem procesu "Zofii". Trochę się na tym znam (z drugiej strony - moja firma często broni lekarzy) i może się uda, choć "biała mafia" trzyma się mocno. Byłby to nie pierwszy proces o zaniedbanie dotyczące noworodka przeciw temu szpitalowi, o ile mnie pamięć nie zawodzi...Fartingo i tu masz moje poparcie w całej rozciągłości. Pozywajcie ludzie te szpitale i tych lekarzy, którzy waszym zdaniem dopuścili się błędów w sztuce lekarskiej. Wykorzystujcie wszystkie możliwości. Nie rezygnujcie, bo to też młyn na wodę białej mafii. Tylko na Boga nie puszczajcie pary w gwizdek na tym forum czy innym, siądźcie i napiszcie co trzeba i gdzie trzeba, a nie kolejny post o rzeźnikach :D:hello:
            • Gość edziecko: alicjasylwia Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 16.12.02, 12:08
              WIesz, mam do Ciebie parę uwag... Na początek sugeruję, żebyś przed napisaniem jakiegokolwiek postu usiadł na 10 min. i spokojnie przemyślał to, co chcesz powiedzieć, bo nie wiem, czy zdajesz sobie w ogóle sprawę, jakie emocje wywołują posty w stylu "lekarze - rzeźnicy"? A kiedy dochodzi do tego zjadliwo-ironiczno-szydzący ton, baardzo szybko dyskusja wymyka się spod kontroli.Ale do rzeczy. Skoro chcesz im wytoczyć proces - wytocz, a nie zawrasz głowę, straszysz, judzisz. Stać Cię na dużo - to trzeba było płacić w klinice typu "Damian", a nie doznawać poniżeń w "rzeźni na Żelaznej"... Btw - nie pracuję na Żelaznej, moja znajoma nie jest szefową oddziału noworodków, a żadnych profitów od leni i niedokształconych konowałów nie przyjmuję. Jestem w ciąży i na 100% będę rodzić na Żelaznej, oddam się w ręce morderców i nieuków. Dlaczego? Bo nie przyjmuję do wiadomości informacji od ludzi chorych z nienawiści i przepełnionych rządzą zemsty (żeby nie było wątpliwości - bardzo współczuję - choć wiem, że tego "nie potrzebujesz" - z powodu całej sytuacji i mam nadzieję, że z dnia na dzień Wasze dziecko będzie wracać do zdrowia). Piszesz, że masz "znajomości", że znasz lekarzy, że ... Po co to piszesz? Żeby się zaprezentować, taka mała reklamka dla wszystkich zainteresowanych usługami prawnika?! Na wszelkie próby JAKIEJKOWIEK polemiki reagujesz agresją i próbą deprecjacji osoby polemizującej (na zasadzie "zanim się ośmieszysz po raz kolejny..." itp.)Na koniec zapewniam Cię, że nie miałam na celu obrażenia Cię, a już na pewno odniesienia korzyści majątkowych od szpitala. Chciałabym jedank na tym forum dyskutować na pewnym poziomie, nie kierując się niezdrowymi emocjami...pozdrawiam
            • Gość edziecko: 21081970 Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze do Kasi IP: *.* 19.01.03, 13:21
              Może i wanna powinna być za darmo, a może nie. Rodziłam na Solcu na sali ogólnej (chciałam w wannie ale nie zdążyłam dojść - poród trwał 5 minut) z mężem, przygaszonym światłem, położną i lekarką i nie kosztowało mnie to nawet grosiczka. Zadbano o mnie tak jak tylko mogłam tego chcieć. W ten sposób 1200 pln, które musiałabym wydać w innym szpitalu aby mieć przyzwoitą opiekę poszło na różne super zabaweczki dla mojej córci :)).Oczywiście nie jestem obiektywna bo miałam łatwy poród bez komplikacji i nie wymagałam extra obsługi ale standard na Solcu jest zdecydowanie wyższy niż to miało miejce przy moim poprzednim porodzie. Kto chce płacić niech płaci - wolny wybór ale nie tędy droga. Moim zdaniem łazienki powinny być czyste za darmo, lekarze kompetentni za darmo, położne uśmiechnięte i pomocne za darmo, niezbędny sprzęt medyczny za darmo a za "wodotryski" trzeba płacićPozdrawiam Gośka
          • kzzk1 Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze do 21.05.03, 14:28
            W Damianie zapłaciłam dokładnie 1000 pln mniej i to za cesarkę niż gdybym miała
            rodzić na Żelaznej po wykupieniu lekarza, sali i położnej, a i standard na
            Żelaznej nie umywa się do Damiana. Ja dałam nogę z Żelaznej gdzie nie chcieli
            mi zrobić cesarki mimo iż poród naturalny mógł spowodować śmierć dziecka -
            koszmar.
            Pozdrawiam
            Ania
        • Gość edziecko: Aluc Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze do Kasi IP: *.* 12.12.02, 19:35
          Gina, na Żelaznej płaci się za ponadstandardowe usługi szpitalne. Można dyskutować, czy poród rodzinny powinien być finansowany z ubezpieczenia czy nie, ale oddzielna sala porodowa, "prywatna" położna czy lekarz, o tych specjalnych pokojach po porodzie nie wspomnę... Dziewczyny, wybaczcie, może jeszcze chór lekarzy z pawimi piórami w tyłkach ma odtańczyć taniec radości na cześć nowonarodzonego, i wszystko za darmo :lol: W dodatku nic pod stołem, nic w kopercie, wszystko na rachunku, tak, że nawet od podatku można odliczyć ;)Przecież tam można rodzić za darmo, więc Żelazna niczego nie udaje ;) żeby nie było niedomówień - jestem również przeciwna finansowaniu zzo na życzenie (to znaczy bez wskazań) z ubezpieczenia, bo to moim zdaniem też usługa ponadstandartowa
          • Gość edziecko: Behemot Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze do Kasi IP: *.* 13.12.02, 09:46
            Żeby było jasne: nie mam nic do Żelaznej, znam ją tylko z opowieści zwykle trzeba przyznać zadowolonych koleżanek, które za porody wydały grubo ponad tysiąc złotych, dlatego uważam, że jest droga i udaje szpital państwowy. Kiedyś był na ten temat nawet artykuł w w "Polityce" Rozumiem, że za za ponadstandardowe usługi szpitalne trzeba płacić (np. zzo czy extra sala), ale nie rozumiem np. dlaczego należy płacić za obecność męża przy porodzie? Czy obecność męża tyle szpital kosztuje? Chyba dlatego, bo trzeba się wtedy w miarę starać ;) Nawiasem mówiąć moja koleżanka przy porodzie by się przekręciła, gdyby mąż nie narobił rabanu, aby kroić. Czemu, aby być zadowolonym zwykle trzeba mieć opłaconą położną? Przecież położna powinna tak czy inaczej być przy porodzie i opiekować się rodzącą, czy to jest usługa ponadstandardowa? Drugie dziecko rodziłam w Wołominie i wiem, że tam nikt nie opłaca położnej, a na opiekę przy porodzie chyba nikt nie narzeka (ja nie słyszałam). Obecność męża miałam za darmo. Sala pojedyncza 40 zł cały pobyt. Po porodzie daliśmy całkowicie dobrowolny datek na szpital.To jest państwowy szpital! A w ogóle jeśli chodzi o szpitale to nie można powiedzieć, że jakiś jest na 100% dobry. Ja np. nie mam zbyt dobrej opinii o Karowej. Wszędzie zdarzają się błędy i zaniedbania i szkoda, że ludzie tak rzadko decydują się na sprawy w sądzie. W końcu lekarzom też powinno zależeć na tym, aby "rzeźnicy" odeszli z ich grona. Pozdrawiam wszystkich. Gina
            • Gość edziecko: Aluc Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze do Kasi IP: *.* 13.12.02, 10:48
              Gina :Dwyjaśniam sprawę "prywatnej" położnej na Żelaznej. To prawda, że przy nieopłaconym porodzie jest położna i z pewnością powinna wykonywać swe obowiązki tak samo dobrze jak ta opłacona. Opłacona położna ma jednak następujące zalety::) można dokumenty przyjęcia do szpitala wypełnić na miesiąc przed terminem, w spokoju, bez pośpiechu, nerwów i poczucia, że "ja tu rodzę, a jakieś durne kwity mam podpisywać" :lol: na Żelaznej ze względu na wymogi ISO 9002 (jeśli numerku nie pomyliłam :D) wypełnianie kwitów jest wyjątkowo upierdliwe:) można zadzwonić do położnej, kiedy się zaczyna i ustalić tryb postępowania (do wanny czy do szpitala :D), takie pilotowanie porodu przez telefon z jednej strony daje ci ogromny komfort psychiczny, zwłaszcza przy pierwszym porodzie (tak sobie myślę), zwłaszcza, że pilotuje ktoś, kto za chwilę przejmie cię w szpitalu:) masz gwarancję, że położna nie zmieni się w trakcie porodu, bo skończył się jej dyżur, zawet jeśli poród trwa bardzo wiele godzin:) no i ostatnie - masz okazję wcześniej poznać i zaakceptować (albo nie) kogoś, kto będzie ci towarzyszył od początku do końca w tym bardzo intymnym momenciepanicznie boję się szpitali i mojej anonimowości w tego typu instytucjach, dla mnie te sprawy były na tyle istotne, że zdecydowałam się na wysupłanie tych dwóch tysięcy :D i miałam nosa, bo tempo całej akcji było tak ogromne - cały poród 2 godziny z haczykiem od pierwszego skurczu do plask :spookie: Maksia na mój brzuch - bez mojej położnej albo urodziłabym w łazience na dywaniku przed wanną, bo nikt by mnie nie popędził, żeby już jechać do szpitala, albo w izbie przyjęć przy podpisywaniu papierów :lol: tak jak wspominałam, mam wątpliwości co do opłat za poród rodzinny, ale jeśli mnie pamięć nie myli, na Żelaznej opłata jest za osobną salę porodową, na wspólnej darmowej sali też można rodzić z mężem, jeśli pozostałe rodzące wyrażą na to zgodęa darmowy oddział położniczy jest też na poziomie :Dpoza tym było na tym forum parę wypowiedzi o Żelaznej darmowej i były one całkiem pozytywne :)Gina, dla mnie to ma ręce i nogi :hello:a tak już zupełnie na koniec - dla mnie ma również znaczenie, czy będę miała łazienkę w pokoju, czy na korytarzu, czy w tej łazience będą kolorowe kafelki, bidet i podgrzewana podłoga, czy nieszczelne okno, zardzewiały kran i wspólne prysznice z oberwanymi zasłonkami ;) bo to również jest "dobro dziecka" :D mierzone poczuciem zadowolenia matki z otaczającej rzeczywistości
            • Gość edziecko: jakub02 Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze do Kasi IP: *.* 21.02.03, 09:58
              dlaczego należy płacić za obecność męża przy porodzie? Czy obecność męża tyle szpital kosztuje?Odpowiedź na to pytanie jest stosunkowo prosta! Kasa chorych nie refunduje szpitalom tzw. usług ponadpodstawowych, a taką usługą jest sala porodowa jednoosobowa. Dlatego też na Żelaznej jest jedna sala dwuosobowa, dla tych którzy nie chcą płacić. Więc teraz wyobraź sobie że rodzisz w sali dwuosobowej (za darmo, a jakże) a miedzy nogi zagląda ci mąż tej, która rodzi obok. Super! A jeśli chodzi o to że w Wołominie rodzi się za darmo to przyjmij do wiadomości fakt że szpital ten tonie w długach i nie wiadomo czy niebawem wogóle bedzie można tam rodzić. Pozdrawiam.
            • Gość edziecko: Aluc Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze do Kasi IP: *.* 13.12.02, 17:28
              fartigno napisała/ł:> Dla wyjaśnienia - zzo (znieczulenie zewnątrzoponowe) normalnie jest finansowane przez Kasę Chorych. Oczywiście są limity, więc lekarze nie dadzą Ci go choćbyś zwijała się z bólu - limity trzymają dla znajomków. A Ty - cierp lub płać. fartingo, kłócić się nie będę, bo nie znam dokładnie regulacji, ale wydaje mi się, że finansowane jest tylko to, do którego istnieją wskazania lekarskie, a to na życzenie nie jest (podobnie jak z cesarką, inna sprawa to załatwianie skierowań na jedno i drugie). Popraw mnie, jeśli nie mam racji.
            • Gość edziecko: jakub02 Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze do Kasi IP: *.* 21.02.03, 10:07
              No więc kolego sympatyczny znów się mylisz. Znieczulenie zewnątrzoponowe refundowane jest przez kasę chorych wyłącznie wtedy gdy zostanie użyte wtedy gdy są wskazania medyczne do jego użycia, a nie wtedy gdy ma sie takie widzimisie. Nawet przez znajomków. Pozatym nie bardzo rozumiem twój tok rozumowania. Przechwalasz się na co cię stac i kim ty nie jesteś a roztrząsasz problem 500zł. Pozatym w każdym szpitalu musiałbyś pozbyć sie tych marnych (dla ciebie) 500zł na znieczulenie. Skoro jesteś taki mocarz i specjalista od medycyny, prawa i pewnie wielu innych fizyk kwantowych, molekularnych i jądrowych i bywałeś w tylu miejscach na swiecie, dlaczego nie pojechaliście z żoną rodzić np. do Szwajcarii albo Bóg jeden wie gdzie... pretensje mozesz mieć wyłącznie do siebie że wybrałeś ten a nie inny szpital.
          • Gość edziecko: Beata32 Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze do Aluc IP: *.* 24.12.02, 10:39
            Tylko drobna uwaga - od podatku niestety nie można było sobie odliczyć - są to rachunki za usługi ponadstandardowe w państwowej służbie zdrowia, a tylko rachunki z prywatnej można (a właściwie można było w poprzednim roku) odliczyć. Konsultowałam się w tej sprawie w US.A swoją drogą rodziłam w św Zofii i jestem jak najbardziej zadowolona - wolę takie jasne sytuacje - płacę, wiem za co, nie zastanawiam się jak i komu daje się kopertę i czy wypada czy nie. Drugą dzidzię też nan zamiar tam rodzić.Acha - za obecność męża się nie płaci tylko za pojedynczą salę porodową.PozdrawiamBeata
    • Gość edziecko: ksiks Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 12.12.02, 22:41
      Nie wiem ile jest w tobie nienawiści a ile chęci zemsty. Mieliście ciężki poród, okazało się że lekarze nie postawili prawidłowej diagnozy. Ale lekarz też człowiek i może się mylić. Wszystkie posty jakie są bezpośrednio lub pośrednio związane ze szpitalem św Zofii strasznie negujesz i wypisujesz same najgorsze rzeczy na nich. Chcesz się sądzić proszę. Ale daj ludziom innym (którzy nie pracują i nie dostają za to pieniędzy od tego szpitala) wypowiedzieć się na temat porodu nawewt jeśli są pozytywne i nie posądzaj ich o kłamstwa. Nie wiem czy czasami ta gorycz nie wypływa u Ciebie z faktu że masz sporo pieniędzy i możesz zapłacić za "luksusy". Jednak takich ludzi jest coraz mniej i oni muszą rodzić w takich warunkach jakie są i co o dziwo nie narzekają tak jak ty!Ja również mam chore dziecko (rodziłam na Żelaznej). Ma refluks pęcherzowo-nerkowy. Lekarz prowadzący powiedział że to jest coraz częstsze u dzieci, ale nie bada się ich w tym kierunku. I co mam oskarżyć szpital że nie zbadali dziecka. Oni pamiętaj nie są jasnowidzami i nie wszystko są w stanie przewidzieć. Ja osobiście polecam ten szpital i nastepne dziecko też tam urodzę. Wam natomiast życze powodzenia w leczeniu dziecka. A co do lekarzy w Centrum Zdrowia Dziecka to też są gorsi i lepsi i nie różne opinie wydają. Przekonałam się o tym sama bo mój syn leżał tam już dwa razy a badania ma co trzy miesiące.Myślę że wszystko ułoży się pomyślnie i twoja nienawiść do tego szpitala przycichnie, a wtedy na spokojnie będziesz analizował to wszystko i będziesz miał może inne zdanie.
      • Gość edziecko: fartigno Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 13.12.02, 17:40
        Kobieto (albo facecie)! Czy wiesz co piszesz? Jeżeli jest bezpośrednie, jednoznaczne wskazanie do wykonania badań, a lekarz ich nie wykonuje, to jest "błąd w sztuce lekarskiej". Nasz synek urodził się z asymetrią (podbródek miał prawie na policzku), co jest (nawet ja to już wiem) oczywistym wskazaniem do USG czaszki i badania neurologiczne. Też chyba byś się wściekł/a, gdyby lekarz ewidentnie coś spierniczył i Twoje dziecko musiało PRZEZ TO cierpieć. Owszem, nie jestem biedakiem, choć do krezusów też nie należę, ale wszystko co mam sam wypracowałem - z domu jestem raczej niezamożny (mama - nauczyciel, tata - emeryt). Moje żąle i pretensje do rzeźników z Zofii nie wynikają więc z rozpieszczenia, a z faktów - widzę jak pracują i przecież to wszystko opisuję. A na posty krytyczne odpowiadam, bo jestem dobrze wychowany i odpowiadam ludziom, którzy piszą coś do mnie. W świetle Twojego postu to ja wyszedłem na mściwego "Hannibala Lectera", który pragnie tylko wszystkim dokopać, bo mu dupki nie podtarto wystarczająco miękkim papierem. Uważam, że obrażasz mnie takimi insynuacjami, ale przyznaję Ci to prawo, skoro się go domagasz. Dodam jeszcze, że tak się składa, że znam bardzo wielu lekarzy, większość szpitali w Polsce i większość ludzi z władz Izb Lekarskich i Naczelnej Rady Lekarskiej (z przewodniczącym - Panem Radziwiłłem na czele). Znam również ich jakość, bo co chwila spotykam się (z racji mojego zawodu) z efektami ich błędów, które zawsze podszyte są ludzką tragedią. Dla przykładu, miałem niedawno telefon, w którym lekarz z W. powiedział: "proszę pana - zrobiłem szkodę" zapytałem: "jaką?" odpowiedział: "no, wie pan... był człowiek i nie ma człowieka". To chyba powinno Ci wystarczyć za dowód, że za byle co się nie mszczę, bo wiele już ze strony lekarzy widziałem i małe rzeczy mnie nie ruszają.Następnym razem, proszę, dwa razy się zastanów, zanim coś napiszesz, żebyś nie zabrzmiała śmiesznie, albo zgoła głupio. A przede wszystkim zastanów się: "jakbym ja się czuła, gdyby ewidentne błędy wynikające z "niechciejstwa" i niedouczenia konkretnych osób spowodowały cieprienie mojego dziecka?".
        • Gość edziecko: joas Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 13.12.02, 18:11
          Moim zdaniem trochę przesadzasz. Niedługo wszystkich oskarżysz o złe intencje. Trochę więcej tolerancji dla cudzych poglądów i doświadczeń.Sądzę, że wszyscy Wam współczują. Ale myśle, że warto przyjąć, że każdy może popełnić błąd (przypuszczalnie Tobie też to się zdarzyło), a swoje wysiłki należałoby teraz skupić na tym jak pomóc dziecku. Oskarżenia i złość niewiele mu pomogą. Proponuję, żebyś przeczytał swoje posty i post Twojej żony (ich wymowa jest zupełnie inna), jak również opowiastkę Aluc o reanimacji noworodka (daje do myślenia prawda?).Joanka (baaaardzo zadowolona z opieki w św. Zofii mimo braku wynagrodzenia z tego tytułu)
        • Gość edziecko: ksiks Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 13.12.02, 20:41
          Słuchaj ja tam rodziłam i jakoś niechciejstwa i niedouczenia nie zauważyłam. A na Izbie Przyjęć byłam kilka razy bo poród się opóżniał, lerzałam na patologii prawie tydzień, blok porodowy i operacyjny wpominam bardzo miło, jedynie jedna na kilka pielęgniarek z jakimi miałam styczność na położnictwie była niemiła.Może za ostro Cię skrytykowałam ale raczej to Ty obrażasz ludzi wytykając im znajomości lub branie łapowek (dosłownie) za pisanie pozytywnych postów. Niedługo pewnie dojdziesz do zdania że te wszystkie kobiety proszono o to by w tym szpitalu właśnie urodziły, a po wszystkim jeszcze dano im "kopertówkę" za napisanie pozytywnych opinii.A wynika z Twojego ostatniego postu, że to Ty masz szerokie znajomości. Tylko czemu oni nie odradzili Ci wcześniej tego szpitala? Czemu znając większość szpitali zdecydowałeś się na ten? A na końcu jeśli jesteś przekonany całkowicie o swojej racji to czemu jeszcze nie wytoczyłeś sprawy - przecież wynika że ją wygrasz?I naprawdę uwież że bardzo Ci współczuję że to właśnie Was spotkało. Takie rzeczy nie powinny nikogo spotykać, ale czasami los chce inaczej. I porozmawiaj ze swoją żoną, bo ona to widzi trochę inaczej.Jeszcze raz zdrówka dla waszego dziecka.
          • Gość edziecko: acha Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 17.12.02, 13:36
            Po pierwsze - zdrowia dla maluszka.Po drugie - nikt mi nie placi za reklame, itp.Po trzecie - porod mialam skomplikowanyPo czwart - rodzilam w sw. ZofiiI nie spotkalam zadnych rzeznikow. Moze na inny personel trafilam? Ale poradzili sobie swietnie.Nie chce rozpoczynac kolejnej klotni, ale mam wrazenie, ze czesto "winnym" specyficznych komplikacji przy porodzie jest ZZO. Juz kilkunastu rodzicow poznalam, ktorzy maja mniej lub bardziej powazne problemy z dzieciaczkami i u WSZYSTKICH w wywiadzie powtazaja sie dwie rzeczy:1. ZZO2. Dlugie parcie3. Komplkacje okoloporodowe u dzieckaPrzypadek? Moze. Nie chce generalizowac. Ja rodzilam bez zzo. Parlam 15 minut. Wszystko skonczylo sie dobrze, choc lekarze juz dyskretnie czeklai pod sala by mnie ewentualnie wiezc na cesarke. Nie trzeba bylo. Zawdzieczam to w duzej mierze poloznej i mojemu lekarzawi, ktory akurat byl na dyrzuze. na oddziale dzieckiem i mna zaopiekowano sie cudownie, choc mala miala okropna zoltaczke, choc bylo zakazenie wewnatrzmaciczne i leukocytoza wszystko bylo pod kontrola. Obok mnie lezala mama dzieciaczka z powaznymi komplikacjami, nota bene tez po zzo. Rehabilitantka, neurolog juz na oddziale!, polozna do dyspozyci dzien i w nocy... Mieliscie strasznego pecha. To fakt, ale nie generalizujmy. W szpitalu sw. Zofii tez sa dobrzy lekarze.Przykro mi, ale to prawda. pozdr.acha
            • Gość edziecko: AgnieszkaBryndza Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 17.12.02, 16:04
              Zastanawia mnie jedna rzecz jak latwo wyglaszac ex cathedra opinie jak to fartigno powinien zachowac dystans do sprawy itd.Otoz wydaje mi sie ,ze nie ma mowy o zadnym dystansie i liberalizmie w momencie kiedy rzecz dotyczy naszego dziecka, w wielu postach przewija sie stwierdzenie" mialam szczescie"czy to o szczescie chodzi?czy profesjonalizm lekarza to szczescie?czy mozna byc w zasadzie dobrym lekarzem tylko czasami zlym?Fartingo rozumiem Twoje emocje .Rodzilam kilka miesiecy temu na Zelaznej i pewnie tam wroce....Moje dziecko urodzilo sie z wada serca (ciaze prowadzona w enel medzie....gdzie jakos to przeoczono)i rzeczywiscie lekarka z Zofii wezwala dwukrotnie kardiologa z innego szpitala i radiologa i zajela sie mna b serdecznie ale nadal nie uwazam ze mialam szczescie to jest normalne a w kazdym razie byc powinno.Poniewaz lezalam w Zofii dlugo wspolrodzace sie zmienialy i z cala odpowiedzialnoscia stwierdzam ,ze nie zmienia sie tam tzw.podkladow po matkach tylko posciel,mimo moich prosb nie zmieniono mi poscieli ani razu bo jedna matka jedna posciel, no coz niuans.W kwestii platnej poloznej nie mialam takowej ,wydaje mi sie to swoistym pomieszaniem pojec,jesli co miesiac place ponad 6tys podatku, to oczekuje uslug bezplatnych w bezplatnym szpitalu ,ok zaplacilam za sale ,znieczulenie (te ktorych nie stac niech sobie pocierpia?),idac dalej tym tropem mozna by wykupic lekarza, ciecia a nastepnie przynosic wlasne ktg,kleszcze i vacum.Do Zofii wroce bo nie ludze sie ze gdziekolwiek jest lepiej a jak wspomnialam nie mam zastrzezen do tego jak zajeto sie moim dzieckiem,tylko kiedy wreszcie to przestanie byc kwestia przypadku i nie mitologizujmy tego szpitala ponad miare.Z drugiej zas strony skoro ceny pokoi poporodowych o tzw podwyzszonym stand.zblizone sa do cen hoteli *** to moze zaczna tam org wczasy.Natomiast serce mojego syna operowne bylo w innym warszawskim szpitalu przy ktorym Zofia to rzeczywiscie luksus a przemarsze karaluchow norma.Konczac prosze o zrozumienie dla fartngo jego gniew jest jak najbardziej "swiety" pozdrawiam agnieszka
              • Gość edziecko: acha Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 18.12.02, 17:02
                Andy napisała/ł:> Zastanawia mnie jedna rzecz jak latwo wyglaszac ex cathedra opinie jak to fartigno powinien zachowac dystans do sprawy itd.Otoz wydaje mi sie ,ze nie ma mowy o zadnym dystansie i liberalizmie w momencie kiedy rzecz dotyczy naszego dziecka,Alez masz swieta racje, ze jezeli rzecz tyczy sie wlasnego dziecka, trudno o dystans. ba, trudno o niego nawet w wypadku rodzenstwa (wiem cos o tym) ale jednak czy jest cos rzeczywiscie zlego w prosbach o powtorne zastanowienie sie nad wyglaszana opinia? Mysle, ze nie. Zwlaszcza, jezeli dziala sie w dobrej wierze - nie chce sie z nikim kłócic o to który szpital jest the best itd, tylko pragnie sie pokazać rózne aspekty bulwersujacego adwersarza zagadnienia.Ja osobiscie - gdy mi ktos mowi - stop, przemysl to jeszcze raz, mimo ze na poczatku wsciekam sie i rzucam miesem, po jakims czasie dochodze jeszcze do innych niz pierwotne wnioskow. >w wielu postach przewija sie stwierdzenie" mialam szczescie"czy to o szczescie chodzi?czy profesjonalizm lekarza to szczescie?czy mozna byc w zasadzie dobrym lekarzem tylko czasami zlym?(...)Do Zofii wroce bo nie ludze sie ze gdziekolwiek jest lepiej a jak wspomnialam nie mam zastrzezen do tego jak zajeto sie moim dzieckiem,tylko kiedy wreszcie to przestanie byc kwestia przypadku i nie mitologizujmy tego szpitala ponad miare.masz swieta racje!!!! Tez mnie irytuje ponad miare mowienie o szczesciu w wypadku rzeczy ktore winny byc norma. Ale tez tak sobie mysle, ze czesto rodzice rzeczywiscie czuja, ze mieli szczescie, gdy udalo im sie uniknac niekompetencji lekarzy....>Z drugiej zas strony skoro ceny pokoi poporodowych o tzw podwyzszonym stand.zblizone sa do cen hoteli *** to moze zaczna tam org wczasy.Natomiast serce mojego syna operowne bylo w innym warszawskim szpitalu przy ktorym Zofia to rzeczywiscie luksus a przemarsze karaluchow norma.:)) Ja nie lezalam w pokoju o podwyzszonym standardzie - niech sie w to bawia "gwiazdki" i corki politykowwink))) Natomiast to, co miala mi do zaoferowania "normalna" sala, bezplatna bylo baardzo hotelowe i komfortowe! Nadto - wiecej od szpitala nie wymagam, w koncu wlasnie szpital, to nie dom wczasowy i wcale nie ma tam byc cudownie. W innym wypadku, czlowiek moze nie miec ochoty szpitala opuszczacwink)))>Konczac prosze o zrozumienie dla fartngo jego gniew jest jak najbardziej "swiety" Jest bardzo swiety. Ma prawo byc wsciekly. Tylko czy sam jako rodzic nie uchybil niczego? A jezeli nie - to czy wiele nie bylo kwestia niemozliwa do unikniecia? A jezeli nie - niech wytoczy im proces! Nie mozna dopuscic, aby takie sytuacje sie zdazaly, zwlaszcza w szpitalach mieniacych sie wyjatkowo dobrymi.Bardzo wspolczuje fartngo - wiem co to jest bol rodzicow gdy cierpi ich dziecko. podwojnei, bo gdy urodzil sie moj mlodszy brat bylam juz na tyle duza, ze cierpialam razem z rodzicami, a i mojej corce nie dane bylo tak calkowicie bezproblemowo startowac w zycie, choc jej problemy byly niczym w porownaniu z problemami dzieciatka fartngo, czy mojego brata.raz jeszcze - oby Wasze problemy zaczely sie prostowac!A twojemu synkowi, Andy - szybkiego powrotu do zdrowia.pozdracha
            • Gość edziecko: Paulla Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 17.12.02, 16:14
              Ja tez rodziłam na Żelaznej i jestem zaskoczona tym postem.Miałam ciężki poród wywoływany "po terminie". Wcześniej przez 5 dni leżała na patologii ciązy - więc poznałam też ten oddzial. Pobyt w tym szpitalu mimio że był długi i mam alergie na szpitale wspominam bardzo miło. Poród jak już wspominałam był ciężki i długi ( 12 godzin). Położna była bardzo profesjonalna - na początku trochę oschła ale się dotarłyśmy :). Kiedy położna przestawała sobie radzić wezwała jeszcze dwie do pomocy - potem dołączył do nich lekarz który miałby ewentualnie podjąć decyzję o cesarce( pod koniec ją podjął ale w tym momencie moja Marysia wyjrzała na świat). Nikt nie był opłacony a wszyscy uwijali się jak w ukropie. Następnej nocy położna przychodziła do mnie co 5 minut bo ja byłam bardzo słaba po porodzie (cora była duża - lekarze śmiali się że urodziłam miesięczne dziecko)i pomagała mi przy małej która była bardzo marudna. Mój mąż chciała jej za to zapłacić a ona na to że już jej za to zapłacił.... szpital, bo ona ma pensje - szczeki nam opadły.Małam miała krwiaczek pourodzeniowy na główce. Lekarz w szpitalu stwierdził że się wchłonie ( tak się też stało) ja jednak po powrodzie do domu wezwałam lekarza rodzinnego na konsultacje. Pomyślałam że lekarz w szpitalu oglądał tego dnia wiele dzieci a ten się nie myli kto nic nie robi więc będe spokojniejsza jak ktoś jeszcze obejrzy ten krwiak. Mimo że krwiak to błachostka , gdyby moja córa miała asymetrią tak jak wasz dzidziuś to pewnie też obejrzało by ją kilku lekarzy. Szkoda że wy tak nie postapiliście - może trzeba było iść do jeszcze jednego lekarza bo ludzie są omylni i zawsze warto się skonsultować z kilkoma lekarzami. nie wpadliście na taki pomysł ? Czasem warto samemu mieć trochę "inwencji" a nie obwiniać innych. Mam nadzieję że moja wypoweidż nie była za ostra - jeśli tak to przepraszam. Mam nadzieję że wasz dzidziuś szybko wróci do zdrowia. Trzymam za Niego kciuki.
        • Gość edziecko: olauda Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 23.12.02, 11:29
          Mam rodzić w czerwcu. Prawie od początku ciąży szukam informacji o szpitalach -tak, żeby wybrać najlepszy, najbardziej przyjazny dla mnie i mojego dziecka.Do wczoraj byłam przekonana, że "Zofia" jest strzałem w dziesiątkę.Do takiego myślenia skłoniło mnie wertowanie stron "akcji rodzić po ludzku" i wypowiedzi rodzących dziewczyn.Kiedy ja robiłam dochodzenie w inernecie moja mama -pielęgniarka oddziałowa w szpitalu AM i teściowa (zupełnie niezależnie od siebie) zrobiły własne dochodzenie- wśród znajomych lekarzy położników i młodych położnych,praktykujących w różnych szpitalach.Informacje, które mi przekazały były identyczne.Fachowcy odradzają Żelazną. Po pierwsze brak lekarza przy porodzie (!?) i zmuszanie do porodu "siłami natury". Z jakiegoś niezrozumiałego powodu nie nacina sie rodzącym krocza. Efekt takiej praktyki jeden z lekarzy ginekologów bardzo obrazowo opisał. Mianowicie kobiety, które przychodzą do niego po porodzie w Zofii wyglądają jak po wewnętrznym wybuchu granatu...(tak na prawdę użył innych, nie nadających sie do zacytowania słów).No i te koszty!Polecono mi dwa inne warszawskie szpitale i to raczej w którymś z nich zdecyduje sie rodzić.Chociaż tak naprawdę, jak czytam o tym wszystkim najchętniej rodziłabym w domu i tylko żałuje, że mąż nie jest położnikiem...
          • Gość edziecko: joas Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 23.12.02, 19:19
            I właśnie w ten sposób powstają plotki.Dla wyjaśnienia: krocze jest nacinane, jeżeli są ku temu wskazania, tzn. w przypadku pierwszego porodu w większości przypadków (ja np. miałam nacinane, świetnie zszyte, tak że z gojeniem się nie było żadnych problemów).Przy porodzie rzeczywiście nie ma lekarza, ale pod warunkiem, że nie ma komplikacji. W razie gdy coś idzie nie tak lekarz oczywiście jest obecny przy porodzie. Przyznaję, że początkowo taki system mnie nie przekonywał, ale teraz (wspominając własny poród) mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że lekarz (o ile wszystko idzie zgodnie z planem i jeżeli nie ma komplikacji) był faktycznie zupełnie zbędny. Dodajmy, że wszystkie położne w św. Zofii, które samodzielnie przyjmują porody mają odpowiednie uprawnienia i wymagane doświadczenie. A propos opinii innych lekarzy i położnych: mam wrażenie, że często wynikają ze swoistej konkurencji. Np. położna środowiskowa, która nas odwiedziła po porodzie była wyraźnie rozczarowana, gdy powiedziałam jej, że byłam bardzo zadowolona z porodu w św. Zofii i wypytywała nas ile zapłaciliśmy za poród położnej i o przebieg porodu.Naszą odpowiedź i to że poród nie trwał długo skwitowała tak: "No tak poród był szybki, bo takiej położnej to zależy na tym żeby trwał jak najkrócej, żeby zarobić więcej pieniędzy"???? Czy wniosek jest taki, że czym poród dłuższy, tym położna lepiej się przykłada do swoich obowiązków i wykazuje swą bezinteresowność????Moim zdaniem owa pani była zwyczajnie zazdrosna i niepocieszona, że mniej zarabia.Nie chciała również przyjąć do wiadomości, że zdecydowaliśmy się "wykupić" położną, żeby mieć komfort psychiczny i wiedzieć, z kim urodzimy naszą didzię i wreszcie po to, żeby mieć pewność, że jesteśmy w świetnych rękach.Reasumując, najlepiej informować się u źródła, czyli u osób, które rodziły w danym szpitalu i wysłuchać opinii tychże właśnie osób. Zaznaczam (żeby uniknąć kolejnych oskarżeń, że przyjmuję wynagrodzenie za reklamę lub też że pracuję w św. Zofii i innych podobnych bzdur) że chodzi mi zarówno o opinie pozytywne jak i negatywne.
            • Gość edziecko: olauda Re: Szpital Św. Zofii - do Dyziaka IP: *.* 24.12.02, 09:04
              Cześć! Plecono mi Solec i Inflancką. Ja zdecyduje sie na Solec. Oprócz "fachowej" porady, poczytałam też, co piszą o Solcu bezpośrednio zainteresowane, czyli rodzące. Piszą dużo dobrego. Solec nie wzbudza takich kontrowersji jak Żelazna, więc decyzja wydaje mi się łatwiejsza...Wczoraj dzwoniłam tam dowiedzieć się o szkołę rodzenia. Prowadzi ją bardzo chwalona przez rodzące dziewczyny pani Krystyna Komosa. Najbliższy kurs zaczyna isę bodajże 6 stycznia. Może zdążysz przed lutym :)))))Polecam. Ja zapisze sie na pewno, ale dopiero w kwietniu....Numer telefonu na oddział: 625 22 31 wew.221, a do pani Komosy: 0602176665Pozdrawiam i trzymam kciuki!!!!
          • Gość edziecko: Aluc Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 23.12.02, 22:51
            Olin - w kwestii cięcia krocza tylkorodziłam Maksia na Żelaznej, przez całą ciążę robiłam wszystko co można, żeby nie mieć ciętego krocza - ćwiczenia, masaże i tak dalej. Gdzie indziej rutynowo by mnie nacięli - z Żelaznej wyszłam z dwoma szwami założonymi na pęknięcie śluzówki, mogłam siedzieć na drugi dzień po porodzie, nie mam pojęcia o strachu przed zrobieniem siku, o seksie nie mówiąc :D i zgodnie z zapewnieniami drugiej połowy nie przypominam ofiary wybuchu granatu, a i moja ginekolog raczyła stwierdzić, że wszystko mi się jak na psie goi :lol: a widziała mnie dwa tygodnie po akcji :)obawiam się, że gdzie indziej moją prośbę o ochronę krocza po prostu by zignorowano, bo przecież pierwszy poród, więc ciach!a Żelazna ma fatalną opinię wśród lekarzy spoza Żelaznej :lol: oraz wśród kobiert, które w znakomitej większości na Żelaznej nie rodziły ;)
            • Gość edziecko: olauda Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 24.12.02, 09:18
              Cześć Aluc!No to miałaś dużo szczęścia! Gratuluję.Niestety takich "przypadków" jak Twój jest stosunkowo niewiele. Sens nacinania krocza został mi bardzo obrazowo wytłumaczony: to tak jak z pękniętym materiałem- gdy pęka pod napięciem nie jesteś w stanie przewidzieć jak pęknie a i cerowanie takich obszarpanych jest skomlikowane i efekt nie jest zbyt ładny. Gdy sama przetniesz materiał nozyczkami zostaną Ci dwa gładkie skrawki, które łatwo w estetyczny sposób zszyć. Wyobraź więc sobie, że to może wyglądać jak po wybychu granatu...To są delikatne tkanki i naraża się je na potworne naprężenia...Po czterdziestce często pojawiaja się problemy z nietrzymaniem moczu.... Ja jestem z natury bardzo elastyczna. Cwiczyłam przed ciążą, ćwiczę teraz. Świadomie przygotowuję moje ciało do wysiłku jakim jest poród. I wiesz co? Chcę byc nacięta. I jestem przekonana, , że szew będzie sie na mnie goił jak na psie.Pozdrawiam.
          • Gość edziecko: jakub02 Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 21.02.03, 10:19
            > Fachowcy odradzają Żelazną. Po pierwsze brak lekarza przy porodzie (!?) i zmuszanie do porodu "siłami natury". Z jakiegoś niezrozumiałego powodu nie nacina sie rodzącym krocza. My z żona mieliśmy podobne sygnały od znajomych. Prawda jest taka że jeśli w trakcie porodu (mimo wszystko bardzo skomplikowana czynność) coś pójdzie nie tak nie ma znaczenia w jakim szpitalu sie to stanie to szpital ten będzie bee.Rodziliśmy na Żelaznej. Przy porodzie był lekarz!!! Chociaż nie był zupełnie potrzebny. uważam że położne na Żelaznej mają większe doświadczenie w tej kwestii niż lekarze. Moja żona miała nacięte krocze i co więcej nawet to połozna zszyła. Niesamowite!!! Jak na rzeźniczke i lenia to poszło to całkiem sprawnie i bezboleśnie. Gorąco polecam ten szpital!!! Nasz następny dzidziuś na pewno też się tam urodzi.
        • Gość edziecko: misza Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 03.03.03, 14:50
          Masz słuszność. Tylko ten jeden przypadek - twój - stawia szpital na Żelaznej w bardzo złym świetle. Jak wszystko jest podręcznikowo to wszyscy sa zadowoleni, gorzej, jak cos jest nie tak z matką lub dzieckiem. A czy nie właśnie to kryterium powinno byc przede wszystkim brane pod uwagę przy ocenie szpitala??? Jaką gwarancję ma przyszła matka wybierajaca ten szpital, że jesli cos pojdzie nie tak to nie skończy sie tak jak u Ciebie. Ja z kolei czytałam artykuł, chyba we "Wprost" ok. 4 lata temu, opisujący tragiczny przypadek narodzin dziecka na Żelaznej. Maluszka położyli matce na brzuch bez badania przez pediatrę (bo taki zwyczaj) i poszli. Po 2 godzinach okazało się, że dziecko po porodzie powinnio być natychmiast reanimowane. Dzieciak zmarł, bo nie dostał w porę pomocy. Gdyby zaraz po porodzie zbadał go pediatra nie doszłoby do takiej tragedii.
      • Gość edziecko: misza Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 03.03.03, 14:57
        Przeczytaj sobie co napisała jego żona kilka postów wyżej, a zmienisz zdanie. To co ją spotkało i jej dziecko to skandal. Miała trudny poród (2 godziny parcia) co grozi niedotlenieniem (stad asymetria) a połozna nie zrobiła nic, a powinna zaalarmować lekarzy, że poród sie przedłuża i trzeba robić cc. Do tego pękła jej szyjka o czym nikt jej nie powiedział, a dziecka z wyraźną asymetrią nikt nie skierował na badanie do neurologa. Gdyby Ciebie mamusiu to spotkało i twoją rumianą pocieszkę, to co bys zrobiła??? Tez mówiłabyś, że świetny szpital, i, że wszyscy mieli tylko gorszy dzień?
        • Gość edziecko: w Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 03.03.03, 20:33
          mk napisała/ł:> Miała trudny poród (2 godziny parcia) co grozi niedotlenieniem (stad asymetria) a połozna nie zrobiła nic, a powinna zaalarmować lekarzy, że poród sie przedłuża i trzeba robić cc. To chyba tylko Ci Misza trzeba pogratulowac szybkich porodow jezeli uwazasz, ze 2 godziny parcia to dlugo. Chcialabym tak.:hello:PS. Co wcale nie znaczy, ze moja wypowiedz ignoruje albo umniejsza prawdziwe problemy tej dyskusji.
    • Gość edziecko: agral Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 22.12.02, 23:39
      cześć,muszę powiedzieć, że ja przed porodem robiłam wywiad na temat szpitali w W-wie, taką małą akcję rodzić po ludzlu i po zebraniu opinii od różnych osób (szczególnie od mam)ominęłam św. Zofię z daleka. Nie wszystkie opinie były złe, część osób była bardzo zadowolona. Jednak te negatywne dały mi sporo do myślenia i wybrałam inne miejsce do narodzin mojego maluszka, polecone zresztą przez koleżankę, która pierwsze dziecko rodziła właśnie w Zofii i wszystko miała tam opłacone i mimo to poród wspomina koszmarnie.Co do zaufania do lekarzy. Ja osobiście jakiś czas temu muszę dobrze poznać lekarza, żeby mu zaufać. Uważam, że połowa sukcesu w leczeniu to trafić na dobrego lekarza, a to w naszej służbie zdrowia, nawet prywatnej nie jest łatwe :((((Ale nie można winić rodziców, że zaufali lekarzowi. To lekarz jest winien, jeśli postawi błędną diagnozę i takich (...) powinno się sądzić, ale nie jest to łatwe, bo żaden lekarz nie powie o drugim źle, albo bardzo rzadko.Mam nadzieję, że maluszek będzie zdrowy bo to jest najważniejsze .pozdrawiam,Agatka
      • Gość edziecko: joas Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 23.12.02, 11:32
        Ja również przed porodem przeprowadziłam podobny wywiad, z nieco odwrotnym wynikiem, tzn. na 9 osób 9 było bardzo zadowolonych. Przypadek? Być może. Wniosek jest taki, że należy unikać generalizowania, bo na temat każdego spotkania będą zarówno dobre jak i złe opinie.Dlatego moim zdaniem wygłaszając jakiekolwiek opinie na temat danej placówki, lekarza czy położnej, należy się oprzeć tylko i wyłącznie na własnych doświadczeniach, a nie zasłyszanych opiniach koleżanek, znajomych znajomych, itd.To tylko taki mały apel.
        • Gość edziecko: agral Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 25.12.02, 14:32
          Jak zwrocilas uwage to nie generalizowalam, ani nie cytowalam wypowiedzi innych osob, tylko podalam wyniki mojej wlasnej akcji. Bardzo sie ciesze, ze nie rodzilam w Sw. Zofii. Takie jest moje zdanie i mam do niego prawo. Osoby, ktore chwala Sw. Zofie tez maja do tego pelne prawo i ja nie mam nic przeciwko ich wypowiedziom. pozdrawiam,Agatka
          • Gość edziecko: joas Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 25.12.02, 17:27
            Nie mam nic przeciw niczyim wypowiedziom, w tym Twoim. Moim zdaniem po prostu lepiej opisywać swoje własne doświadczenia, bo mogą z tego skorzystać inne uczestniczki tego forum i to wszystko. Uważam, że wypowiedzi typu "jestem zadowolona (lub też niezadowlona), że rodziłam w szpitalu X, poieważ ..." wnoszą więcej niż opinie w stylu "cieszę się, że nie rodziłam w szpitalu Y, bo pani A, B czy też C, nie były usatysfakcjonowane porodem w tym szpitalu".
            • Gość edziecko: agral Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 25.12.02, 18:26
              Jezeli nie masz nic przeciwko niczyim wypowiedziom to dlaczego krytykujesz to co napisal Zbig. To są jego odczucia, moze pisane pod wplywem emocji, ale sa i takie zdania o Sw. Zofii.Po drugie Ty tez napisalas o 9 kolezankach, czyli Ty nie rodzilas tam 9 razy tyko raz. Moze mialas duzo szczescia, a moze to ktos inny mial pecha. Ale czy w dobrym szpitalu obsluga zalezy od tego.A tak na marginesie to chyba o kazdym szpitalu w Warszawie można znaleźć negatywne opinie. Zauważylam, ze tylko na negatywne opinie o Zośce jest tak gwałtowna reakcja i tak skrajne opinie - albo zachwyt albo ostra krytka - ciekawe czemu?pozdrawiam,Agatka
              • Gość edziecko: joas Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 25.12.02, 19:30
                Po pierwsze nie krytykuję tego co napisał Zbig, tylko w odpowiedzi na jego post przedstawiłam swoje doświadczenia.Po drugie napisałam o wynikach mojej sondy (9 wspomnianych opinii), dlatego żeby podkreślić, że wyniki tego typu sondaży mogą być różne i że moim zdaniem najbardziej sensowne jest opisywanie własnych doświadczeń (podkreślam jeszcze raz - nie cudzych), dlatego żeby kolejne osoby (kobiety w ciąży, które podejmują właśnie decyzję o tym gdzie będą rodzić) mogły na ich podstawie wyrobić sobie własną opinię. Oczywiście (tak jak zresztą już pisałam wcześniej) opinie o szpitalach będą różne i jest to zupełnie naturalne.
              • Gość edziecko: mwegner Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 04.01.03, 17:52
                Agatka napisała/ł:> A tak na marginesie to chyba o kazdym szpitalu w Warszawie można znaleźć negatywne opinie. Zauważylam, ze tylko na negatywne opinie o Zośce jest tak gwałtowna reakcja i tak skrajne opinie - albo zachwyt albo ostra krytka - ciekawe czemu?Może dlatego, że dużo osób jest bardzo zadowolonych z porodów tam. Jeżeli ktoś kto ostanowi tam rodzić będzie z czegoś niezadowolony to może odczuć to boleśniej niż gdyby rodził w innym szpitalu. Po prostu po Żelaznej człowiek spodziewa się bardzo wiele i każde uchybienie urasta do wielkiej wagi.Tak myślę.Magdap.s. Ja też rodziłam na Żelaznej - 2 razy. Pierwszy poród zakończył się cc po 10 godzinach. Drugi już był cc planowym.Moją ciążę prowadził lekarz z żelaznej i nie musiałam go prosić lub dawać mu w łapę żeby mieć cc. Po prostu podjął taką decyzję, że będzie to bezpieczniejsze dla mnie i dla dziecka. Choc byli lekarze nie z Żelaznej którzy mówili że mogłabym próbować rodzić i w razie czego i tak skończyłoby się cc.
                • nika456 Re: Szpital Św. Zofii [...] 21.05.03, 23:04
                  Rzeczywiście jak każdy spodziewałam się po Żeloaznej bardzo wiele. I niestety
                  zawiodłam się!

                  Rodziłam tam na jesieni zeszłego roku przez cc (planowe). Nie mogę narzekać na
                  położne, są rzeczywiście na każde zawołanie - choć żadna z nich (a próbowało
                  chyba z 15 nie umiało przystawić mojego dziecka do piersi (cofał języczek do
                  tyłu przy próbie przystawienia))

                  Natomiast moim zdaniem lekarze są tam fatalni. Mój mały dostał po porodzie
                  antybiotyk, choć nie było ku temu żadnych podstaw. Potwierdzili to lekarze
                  pediatrzy analizujący później wyniki mojego dziecka. A antybiotyk mógł
                  uszkodzić słuch (na szczęscie tak się nie stało). Najgorsze było jednak to, iż
                  lekarze nie informowali mnie o stanie mojego dziecka (ciągle byli nieosiągalni,
                  a przy obchodzie nie można było być przy dziecku) - mój mały leżał na patologii
                  przez 5 dni.

                  Warunki na bloku pooperacyjnym też są bardzo kiepskie. Dlaczego na bloku
                  pooperacyjnym nie ma łazienek przy pokojach, a w pokojach dla kobiet po
                  zwykłych porodach są?

                  Dodam, iż rana po cięciu cesarskim w wyniku złego założenia szwów nie zrosła mi
                  się w kilku miejscach i paskudziła przez następny miesiąc.

                  Chya po prostu nie miałam tyle szczęścia co inni.

                  Są też miłe strony tego szpitala np. to, iż mój mąż mógł być przy cc
                  (kosztowało to wprawdzie 200 PLN), ale było warto.

    • Gość edziecko: mika Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 29.12.02, 13:30
      Zdrówka dla maluszka. Chciałam tylko wyrazić poparcie dla fartigno. Mam mniej więcej takie samo zdanie o slużbie zdrowia. Wiem, że to jest lekki fanatyzm, ale ja tez nie potrafię opanować języka. Po każdym kontakcie z państwową i nie tylko służbą zdrowia k....wie jak nakręcona.Nasi lekarze cierpią na nieuzasadniony kompleks Boga.Dla mnie to banda żebraków.Może młodzi lekarze mają trochę powołania, ale im to z wiekiem przechodzi.Wiem, że generalizuję zjawisko, więc darujcie sobie tego typu zarzuty.A co do wyboru szpitala.Po doświadczeniach z pierwszego porodu następnym razem ja wybiorę którykolwiek z "lepszych szpitali", ale OPŁACĘ lekarza i to bedzie dla mnie jako taka gwarancja normalnego traktowania i udanego porodu. (przy pierwszym odsyłali mnie z Kasprzaka codziennie inny lekarz przez prawie 2 tygodnie. Byłam głupia, że wtedy nie dałam w chciwe łapsko. Ginekolog w szpitalu na prowincji, gdzie mniałam wywoływany poród, powiedziała że łożysko było całe zwapniałe, a dziecko po porodzie było sine).
    • Gość edziecko: emanuela Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 27.01.03, 23:44
      Z żoną rodziliśmy razem. Poród nie był najłatwiejszy, ale żona była dzielna. Szkoła rodzenia prowadzona przez położną z Żelanej dużo nam pomogła. Jeśli chodzi o sam poród to i położna (opłacona) i anestezjolog (opłacona) to były godne polecenia chcącym rodzić na Żelaznej.Jeśli chodzi o resztę to cóż... Mały miał żółtaczkę z poziomem do 14,5. Po naświetlaniach został wypisany z poziomem bilirubiny 11,9. I wszystko - zapewniono nas że jest w porządku. Ponieważ mały słabo ssał i żona źle się goiła, kilkukrotnie byliśmy jeszcze na żelaznej. W końcu żona dostała zapalenia piersi (tak to się chyba nazywa)i w 14 dobie życia znowóż trafiliśmy na żelazną - dokładnie do fundacji (swoją drogą "fajna"sprawa jak wyciągać kasę od ludzi do prywatnych kieszeni). Słowa żółty mieliśmy już dosyć od poprzednich wizyt, ale jednak ta lekarka z przychodni wykonała jednak badania synkowi. Poziom był b. wysoki. ja tatuś świeżo upieczony i tak nie wiedziałem o co chodzi więc spytałem się p. doktor na noworodkachw szpitalu co może to oznaczać i co grozi mojemu chłopakowi. Ona unikała rozmowy ze mną. W końcu nie odrywając wzroku od obieranego jabłka powiedziała że przy zwiększającym się poziomie bilirub. mały może na przykład nie słyszeć, albo mieć problemy neurologiczne. We mnie jakby piorun strzelił (wyobraźcie sobie taką informację dotyczącą swojego dziecka). Na moje pytanie kiedy może dojść do takiego stanu wzruszyła ramionami i odparła: może za godzinę może jutro, nie wiem. Proszę żeby jako lekarz dyżurny przyjęła go chociażby do jakiejś chwilowej głębszej diagnostyki lub ratowania stanu. Odpowiedź - NIE nie mamy miejsca (gucio prawda były wolne i łóżeczka i lampy i pielęgniarki chyba po prostu nie chciała sobie robić problemów z leczeniem, odpowiedzialnością, nie zapłaci jej nikt za to i jakaś jeszcze rysa powstanie na pięknym murze szpitala. Niech inni się martwią.NA moje pytanie do pani doktor ( - UWAGA podam nazwisko BEATA ŁAZAROWICZ) to gdzie mam jechać (acha była godzina ok 20) p. (z małej litery bo nie zasługuje na miano nie tylko lekarza ale i człowieka) podała mi książkę telefoniczną ze słowami proszę szukać. W mojej głowie kołatały się myśli : czego szukać, gdzie pod jakim hasłem i ta myśl: za godzinę może się okazać że mój synek będzie głuchy albo pokręcony (przepraszam za sfomułowanie) Litery w książce kręciły mi się przed oczami. Odłożyłem więc ją. Załuję do dziś (minęło już trochę), że jej wtedy nie przywaliłem) Zapytałem ze skrywaną rozpaczą gdzie jechać. Odp. najbliżej jest Działdowska. To wszystko nawet nie pofatygowła się żeby zadzwonić albo znaleźć dokładniejszy adres ( na szczęście nie było trudno trafić).Pojechaliśmy nasz bąbelek, ciągle płaczący, żona z obolałą piersią i temp 40 st. i ja. Bąbelek przeleżał 7 dni. Kroplówka, lampy, inkubator, badania, pobieranie krwi i płynu mózgowo rdzeniowego - podejrzenie zapalenia opon (tego na żelaznej nie powiedziano, mimo że robiono takie samo bad krwi). Potem długo nerwy czy wszystko jest w porządku. Mały słyszy jest ruchliwy, choć przez napięcia mięśniowe i asymetrie musiał być rehabilitowany przez 6 miesięcy codziennie. Prawde mówiąc wielu lekarzy twierdziło, że przyczyną tego własnie mógł byc ten poziom bilirubiny. Chętnie bym chciał móc to Żelaznej udowodnić. Pozdrawiam Was wszystkich: i Ciebie Tato i wszystkie mamy zachwycone opieką Zelaznej ( poniekąd tak jak opisałem na wstępie poród był w porządku). Jednak obrończynie Żelaźniaków wczytajcie się w ten napisany może pod wpływem emocji tekst i postawcie się w skórze osoby tak potraktowanej jak my.A wystarczyło tylko zalecić kontrolę bilirubiny i być może bliższym pacjętowi, który oczekuje jednak od lekarza pomocy.
      • Gość edziecko: dorota06 Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 30.01.03, 14:25
        Kilka refleksji po przeczytaniu tego wątku:Przeczytałam swego czasu na innym forum opis porodu na Żelaznej. Straszny... długie i ciężkie próby urodzenia drogą naturalną, ponoć błaganie o cc i cc zakończone zakażeniem paciorkowcem... Przez pół nocy nie mogłam spać, już zrezygnowałam z rodzenia nz Żelaznej, ale miałam okazję zapytać o ten przypadek i co się okazało... Żadna z pozostałych kobiet, które wtedy miały cc nie została zakażona, a dziewczyna, która swój poród opisywała tak strasznie, miała infekcję w szyjce macicy... Każdy kij ma dwa końce...Co do IMD na Kasprzaka - dwa lata temu rodzila tam moja dobra koleżanka. Majunia urodziła się z szeregiem wad: przepuklina oponowo-rdzeniowa, wodogłowie, brak kości ramienia itd. Nie będę się tutaj rozpisywac nad pomocą jaką udzielona, a raczje jakiej nie udzielono matce i dziecku. Powiem tylko, że Mała wyszła ze szpitala z takimi przykurczami, że dotąd jest rehabilitowana, a wszystko dlatego, że personel medyczny uznał, że z "czegoś takiego, to i tak nic nie będzie..." więc jak ją położyli to leżała... A i jeszcze jedna refleksja po przeczytaniu ostatniego postu. W 31 tyg ciąży trafiłam do szpitala z zastraszającym poziomem hemoglobiny - właściwie już wtedy kwalifikowałam się do transfuzji, w ciągu dwóch dni pobytu w szpitalu miałam jej jeszcze mniej... Ktoś mi potem powiedział, że takie są skutki, jak się chodzi do niewłaściwego lekarza... Nic nie powiedziałam, bo cóż mogłam powiedzieć - na kilka dni przezd trafieniem do szpitala byłam u tego "niewłaściwego" lekarza i z uwagi na to, że miałam już niski poziom hgb dostałam żelazo, zalecenia co do diety... Może powinnam miec mu za złe, że nie miał proroczej wizji, że mój poziom hemoglobiny spadnie na łeb na szyje, mimo iż brałam żelazo... Ale nie mam, bo gdyby nie on w tą ciążę nigdy bym nie zaszła - nie potrafiło mnie wyleczyć przez długi okres czasu wielu lekarzy i to często bardzo "właściwych".Ja rozumiem, że trudno być obiektywnym w stytuacji, kiedy rzecz dotyczy zdrowia naszego czy naszego dziecka, ale spróbujmy, bo możemy tylko w ten sposób innym zaszkodzić...Acha, trzy razy trafiałam na patologię w trakcie ciąży, za każdym razem odsyłano mnie z Żelaznej z braku miejsc (oddział pataologii ciąży jest tam rzeczywiście mały) i ZAWSZE jechałam do innego szpitala po tym, jak lekarz dyżurny na Żelaznej uzgodnił telefonicznie, że w tym innym szpitalu jest dla mnie miejsce i zawsze mnie pytano, czy mam się tam jak dostać czy trzeba dla mnie zamówić karetkę...
    • Gość edziecko: Monika_W Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 01.02.03, 22:27
      tak sobie czytam i czytam te wszystkie posty i ......wiemy tyle, ze latwo jest wypowiadac sie komus kto nie zna leku o swoje dziecko, gdy patrzysz na nie i widzisz, ze cos jest nie tak, a wg "papierow" wszystko jest ok.nie zrozumie gluchego zalu pomieszanego z nienawiscia i wsciekloscia ten kto nie musial gimnastykowac sie ze swoim dzieckiem widzac jego bol ...zreszta dlugo by na ten temat pisac ...niestety przekazy moich znajomych kolezanek potwierdzaja opinie fartigo - znane mi przypadki skonczyly sie wizyta u neurologa i rehabilitacja mimo, ze zawsze bylo 10 pkt.sama niestety tez to przeszlam (neurologa, rehabilitacje etc. etc.) tyle, ze ja mialam to "szczescie", ze moja corcia dostala w pierwszej minucie 5 pkt. wiec gdy wyszlysmy ze szpitala i zameldowalysmy sie do prywatnego (!) pediatry, ten od razu skierowal nas do neurologa.dla scislosci - pediatrzy szpitalni nawet nie wspominieli o tym - wszystko bylo przeciez ok. !dla odmiany - ja rodzilam na Inflanckiej .... :(((btw. - polecam dr Szaleckiego - jemu i tylko jemu z tej placowki zawdzieczam zycie swojej 1,5 rocznej "kluseczki"- a co do Damiana itp. placowek - niestety tam jest cudownie gdy porod jest normalny, bez komplikacji, niestety gdy przychodzi co do czego to moze sie okazac, ze nie ma tam nawet inkubatora - wiem to od rehabilitantki z CZD ... :((
    • Gość edziecko: misza Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 25.02.03, 11:45
      Cześć Fastigo,Jestem po twojej stronie. Tez rodzilam w tej rzeźni. Było fatalnie. Zakład produkcyjny a nie szpital położniczy. Młody, aragancki lekarz, który traktował mnie gorzej niż zwierzę. Nieprzyjemna połozna, której cały czas nie było i pojawiała się z łaski na prośbę mojego męża. Najgorsze było to, że sama świadomie, wybrałam ten szpital. Przeczytalam przewodnik opracowany przez Gazetę Wyborczą i Fundację Rodzić po Ludzku. Liczyłam na dobre warunki i miejsce na odremontowanym oddziale połozniczym. A co mnie spotkało - gorycz rozczarowania za ciężką kasę. W czasie porodu nie zaproponowano mi niczego o czym czytałam w przewodniku, nie bylo krzesełka, piłki, worka sacco - niczego. Po porodzie odwieziono mnie nie na polożnictwo - brak miejsc - lecz na oddział ginekologiczny do obskurnej sali, w której farba odłaziła ze ścian, siemiężne, żelazne, stare łóżka i pacjentek tyle, że nie bylo można gdzie sie ruszyć i czym oddychać. Za co! Szpital na Żelaznej przyjmuje tyle pacjentek ile się da i ciagnie od nich kasę. Te lepiej traktowane zrobią reklamę, media pomogą, rozczarowana reszta nie zaszkodzi. W sali, w ktorej leżałam nie było zadowolonych pacjentek. To chyba o czymś świadczy!!! pewnie znowu ktoś napisze, że miałam pecha, ale dlaczego ja! Przeciez nie rodzi się sto razy w życiu.
      • Gość edziecko: ksiks Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 26.02.03, 00:25
        Nie wiem jak to się dzieje ale nie napadajcie na tem szpital w ten sposób. Trafiłaś na niedobrego lekarza i położną to podaj ich nazwiska. Napewno nie wszyscy są tacy sami. Co do tego że wszystkie panie na sali były niezadowolone to znowy zbieg okoliczności. Musisz wiedzieć że jak ja tam leżałam to nagle wszyscy byli zadowoleni. A co do przepełnienia to tak czasem się dzieje nie tylko na Żelaznej. A nie wyobrażam sobie by lekarz przyjmujący na izbie przyjęc rodzącej kobiecie powiedział: Przpraszam ale nie może pani rodzić nie ma miejsca. Zastanów się co ty byś czuła w takiej sytuacji. Trzeba pamiętać że nie tylko ty rodzisz w tym czasie ale i inne kobiety które również zdecydowały się na ten szpital. U mnie na sali był "cały dodatkowy sprzęt" i ja nie skorzystałam bo samo siedzenie w wannie dało mi najlepsze samopoczucie. Tym razem powiem, że to ja i wiele innych zadowolonych kobiet miałyśmy szczęście że tu rodziłyśmy. I nie pytaj się dlaczego? Bo nie umiem na to odpowiedzieć. Tak czasem bywa. Następne dziecko również będę rodzić na Żelaznej. Nawet gdybym musiał zapłacic teraz więcej (teraz jest taniej o jakieś 300zł)Kasia
        • Gość edziecko: misza Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 27.02.03, 12:44
          Cieszę się, że miałaś tak udany poród i pobyt na Żelaznej. Ja też na to liczyłam. Nie opłaciłam położnej, może w tym jest przyczyna? Jednak gdyby na izbie przyjęć powiedziano mi, że szpital jest przepełniony, że lekarz będzie mi rwał krocze przy zszyciu bo się spieszył do innej pacjentki i nie dał mi znieczulenia pomimo moich próśb, że położne będą olewające i niegrzeczne, że będę leżeć w koszmarnych warunkach (na sali nie było gdzie położyć wanienki do kąpieli dziecka) to na pewno wybrałabym inny szpital. Ja też byłam zachwycona warunkami na oddziale położniczym, niestety widziałam go tylko z daleka. Każdy ma prawo do własnej opinii, moja jest skrajnie negatywna i nic tego nie zmieni. Jak widzisz z niektórych wypowiedzi na forum nie jestem odosobniona. Przykre jest, że szpital na Żelaznej niektórych traktuje dobrze, a innych po psiemu. Przykre, bo nie wiem dlaczego właśnie mnie???
    • Gość edziecko: misza Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 27.02.03, 14:00
      Chcę dorzucić jeszcze jeden wątek do tej dyskusji. Po porodzie bardzo miałam ochotę wnieść skargę do Naczelnej Izby Lekarskiej. To co napisałam w poście to jedynie wycinek mojej męki na Żelaznej, cały wysmarowany po urodzeniu list (niewysłany) miał ponad trzy strony. W gruncie rzeczy nikomu nic sie nie stało, ale np. czy ze względów higienicznych (zakażeń szpitalnych) wolno kłaść noworodki na Ginekologii???W twoim przypadku skarga do NIL jest jak najbardziej uzasadniona. Niech ten szpital się opamieta. Ma tak korzystną opinię w mediach, że to aż podejrzane!!!Poza tym szpital ma certyfikaty gwarantujace wysoki poziom usług - ISO, akredytacje - to obliguje (zobacz na ich stronie www). Może jak takich skarg bedzie więcej to im to w końcu zabiorą. Trochę liznęłam problematyki ISO i wiem, że zobowiązuje do zapewnienia wysokich standardów usług - a nie dla jednych tak, dla drugich śmak. Co do pozytywnych opinii to wyznaje, że mnie to zadziwia. Moja znajoma rodziła tam dwa razy, za drugim razem nie wyciągnęli jej całego łożyska (część się nie odkleiła), a dziewczyna mówiła im, żeby sprawdzili, bo jej matka tak miała. Po dwóch miesiącach 40% gorączki i ledwo uszła z życiem. I co??? I nadal jest zadowolona z opieki w tym szpitalu!!!
      • Gość edziecko: atonino Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 27.02.03, 15:38
        A ja mam jedynie dobre wspomnienia z porodu na Zelaznej. Polozna - fantastyczna, sluze zainteresowanym nazwiskiem, nie odstepowala mnie na krok, byla kompetentna, entuzjastyczna i kontaktowa. Lozysko obejrzala dokladnie, krocze zszyla sama. Warunki na sali porodowej byly super - wszystkie obiecane sprzety. Polozne na sali poporodowej biegly gdy tylko uslyszaly placz mojego syna, nauczyly mnie przystawiac go do piersi, zajely sie moim nawalem pokarmowym. Slowem, nastepne dziecko tez bede rodzic na Zelaznej i wszystkich do tego szpitala zachecam.
        • Gość edziecko: misza Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 28.02.03, 08:36
          Wiesz mnie to nadal nie przekonuje. Szpital który chlubi się posiadaniem certyfikatów, akredytacji, które powinny gwarantować wysoki standard usług, powinien świadczyć usługi medyczne na porównywalnym, wysokim poziomie dla wszystkich bez wyjątku pacjentek, bez względu na ich status społeczny czy majątkowy. Czyz nie??? Wyobraz sobie zakład usługowy, np. biuro podróży. Ty wyjechałaś na wczasy do Grecji i spotkały cię same wspaniałe rzeczy. Ja powiedzmy z tym samym biurem tylko kiedy indziej - i wszystko źle. Ja miałam pecha, a ty szczęście? Nie, tylko biuro nie gwarantuje jednakowego poziomu usług. Jaką masz pewność, że ktoś, kto skorzysta z jego usług będzie zadowolony??? To loteria. Albo inaczej, ty kupujesz obiad w restauracji i jest wysmienity. Ja przychodzę nastepnego dnia i dostaję rozstroju żołądka, zatrułam sie Salmonellą. No i co powiesz, ty zjadłas wspaniały obiad, a ja wciąż mam odruchy wymiotne na samo jego wspomnienie.Mogę wyliczyć mnóstwo błędów jakie dostrzegam w samej organizacji pracy szpitala. Ale mniejsza o to. Wiesz co powinno się brać pod uwagę w ocenie działalności kazdej firmy (teraz szpitala), własnie krytyczne głosy. Dlaczego? Kto się żali, czy wszyscy? Nie, tylko przeciętnie jedna osoba na pięćdziesieciu niezadowolonych. Takie są statystyki.Poza tym mówisz, że możesz polecić położną, ale chyba jej trzeba zapłacić co najmniej 850 zł. Czy świadczy to o tym, że jesli opłaca sie dodatkowo położną lub lekarza to można liczyć na ludzkie traktowanie???? To żałosne!!!!!Ja miałam takie wrażenie jakby ten szpital nie patrzył na człowieka, tylko na kasę, którą można mu wyciagnąć z kieszeni.
      • Gość edziecko: joas Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 28.02.03, 21:15
        Naprawdę nie widzę nic dziwnego w tym, że na temat danego szpitala są zarówno dobre jak i złe opinie. To chyba normalne?? Skoro już wspominasz o takich, co są zawsze ze wszystkiego zadowoleni, to może też warto przypomnieć o tych wiecznie niezadowolonych - a tych w naszym miłym społeczeństwie akurat nie brakuje.Co do moich doświadczeń - jeszcze raz mogę potwierdzić, że byłam zadowolona, gdyż obiektywnie rzecz biorąc opiekę w św. Zofii miała świetną. Nawet gdybym bardzo chciała się do czegoś przyczepić - nie miałabym do czego.A tak na marginesie, czy Twoje opinie są poparte Twoimi własnymi doświadczeniami, czy zasłyszanymi opiniami?
        • Gość edziecko: joas Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 28.02.03, 21:25
          Przepraszam - wycofuję pytanie, właśnie przeczytałam Twoje poprzednie posty.Tak jak ktos napisał już wcześniej - może warto wydawać opinie na temat konkretnych lekarzy, położnych, a nie całego szpitala, bo z całą pewnością jest to krzywdzące dla pozostałego personelu?
          • Gość edziecko: misza Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 03.03.03, 10:42
            Może masz rację. Szpital ten jesli chce zachować status jednostki "wyjatkowej" powinien starać się trzymac zasady: " jakość a nie ilość" W momencie, kiedy przyjmuje się tłumy pacjentek, bo każda, chce rodzic na Żelaznej i płacić, i kładzie się je pokotem na innych oddziałach, które "pachną" starym szpitalem na Żelaznej - nieodremontowane, obskurne sale - połozne i lekarze biegają jak w ukropie, nie mają dla ciebie czasu, o wszystko musisz po pieć razy prosić, na pediatrę musisz czekać kilka godzin, bo zajęty, to raczej nie jest do końca moja wina, ze wybrałam ten szpital, ani byc może połoznych i lekarzy, że olewajacy, tylko ogólnej organizacji szpitala!!!!!! Wyglada na to, że jest pazerny na kasę, nawet kosztem pewnego odsetka niezadowolonych. Szpital liczy, że mając ogromna popularność, zawsze znajdzie pacjentki, gotowe zapłacić. Jednak takie podejście jest własnie "nieludzkie".
            • Gość edziecko: joas Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 03.03.03, 13:50
              Misza,Myślę, że trochę przesadzasz z tymi salami - ja również z braku miejsc pierwsze 12 godzin spędziłam na patologii ciąży w nieodremontowanej sali. Potem mnie przeniesiono do nowej części. Ale chyba nie jest najważniejsze to, czy w łazience są nowe kafelki i czy możemy nacieszyc wzrok nowiutką salą? Ważna jest opieka, a tą miałam wspaniałą zarówno na starym oddziale jak i na nowym.Co do pieniędzy - ja zapłaciłam, bo chciałam mieć komfort rodzenia w oddzielnej sali z mężem i położną, którą wcześniej znałam, ale znam dziewczyny, które rodziły na Żelaznej bez żadnych dodatkowych opłat i miały równie dobrą opiekę (w trakcie porodu i po) jak ja. Myślę, że w każdym szpitalu zdarzają się przykre historie, które wynikają z czystej statystyki, przykro mi, że trafiło na Ciebie. Generalnie jednak odnoszę wrażenie, że negatywnych opinii jest mało i naprawdę większość osób jest zadowolona, co potwierdza to, że większość personelu jest świetna i warunki bardzo dobre. Ja w każdym bądź razie gorąco go polecam i nie chciałabym rodzić nigdzie indziej.
    • Gość edziecko: Lidek Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 28.02.03, 13:02
      PRZESTRZEGAM - chcecie mieć ciężki poród, chcecie mieć zero pomocy po porodzie, chcecie mieć dziecko cierpiące? Tak? Zapraszamy do Św. Zofii - tu najlepsi rzeźnicy w Polsce (a prawie napewno najdrożsi).> Rozumiem Twoje rozgoryczenie, w końcu to cierpi male dziecko, ale skąd lekarka miala wiedzieć o konieczności wizyty u neurologa, skoro nic nie było widać??? Wszystkiego dowiedziała się od Ciebie, bo to Ty przebywasz z nim na codzień i widzisz jego zachowania. Lekarka musiałaby przebywać z nim i razem z Tobą, żeby coś zaobserwować więc nie przesadzaj z tymi wymaganiami, to nie są jasnowidze.Poza tym nie pisz o cięzkim porodzie i żadnej opiece po nim, jeżeli nie możesz poprzeć tego faktami. Zniechęcanie innych do rodzenia tam w ten właśnie sposób jest nie fair. Ja swój poród wspominam bardzo dobrze a opieka po fantastyczna. Ale fakt drodzy od cholery.
      • Gość edziecko: misza Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 28.02.03, 13:49
        Wiesz powiem Ci, ze byłam zaskoczona obcesowym potraktowaniem mnie i mojego dziecka na wizycie kontrolnej u pediatry na Zelaznej (mała miała bliski granicznego poziom bilirubiny). Ta lekarz była po prostu niesympatyczna i olewajaca. Nie pamietam niestety nazwiska. Nie bardzo sie moim dzieckiem przejmowała. Ja wypisałam się z tego szpitala na własne życzenie po dwóch dobach, bo dłużej bym chyba nie zniosła. Nie wiem czy w przypadku asymetrii lekarz jest w stanie to stwierdzić od razu po porodzie czy nie, ale jeśli jest chocby cień podejrzenia to powinien zalecić wizytę u neurologa. Młody rodzic jest wystarczająco spanikowany nowa sytuacją życiową, a wymaga się od niego by to on wszystko wiedział o zdrowiu dziecka i jeszcze korygował błędy i zaniedbania lekarzy. I wyglada na to, że to jest jedyny sposób, aby w tym kraju mieć zdrowe dziecko. Trzeba chodzić do kilku lekarzy jednocześnie, bo opinia jednego może byc błędna (to opinia nie tylko moja). Pacjent musi być mądrzejszy od lekarzy, a oni bardzo nie lubią kiedy im się wytyka błędy.Niewiele dziewczyn np. wie, że długi poród naturalny grozi niedotlenieniem dziecka, a konsekwencje mogą być poważne. Przy przedłużajacym sie porodzie nikt jednak tego pacjentce nie powie. To samo z konsekwencjami poważnej żółtaczki fizjologicznej. Może należałoby poruszać te tematy w szkole rodzenia. Pokazać przyszłym rodzicom co powinno ich niepokoić, kiedy mają prawo domagać sie od lekarza określonych działań.
        • Gość edziecko: alekiczarek Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 28.02.03, 22:04
          Misza a byłaś w innym szpitalu ginekologicznym?....wyobraź sobie, że w Św. Zofii są naprawdę dobre warunki i obsługa. Byłam krótko w pierwszej ciąży na Madalińskiego. To jest dopiero rzeźnia!!!A tak poza tym to wszędzie jest tak, że jak masz kasę to masz lepsze warunki, stać Cię na lepsze kliniki i bardziej skomplikowane operacje. Takie jest życie....Na Żelaznej rodziłam dwa razy i poszłabym tam rodzić po raz trzeci. I też znam osobiście jedną niezadowoloną osobę, ale ona nigdy z niczego nie jest zadowolona....ale to już zupełnie inna historia.Życzę trafniejszych wyborów i więcej szczęścia następnym razem.
          • Gość edziecko: misza Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 03.03.03, 10:06
            Wiesz, trudno jest oceniać komuś cudze doznania. Chcesz powiedziec, że to co spotkało mnie w tym "wspaniałym" szpitalu to najlepsze co mogło mi się przydarzyć. Tak się składa, że moja siostra cioteczna rodziła na Madalińskiego. Wykupiła poród rodzinny za 500 zł. Połozna nie była opłacona, ale była z nią niemal przez cały czas, rozmawiały. Zaproponowała jej piłkę, a potem krzeselko. (Mnie połozna zaproponowała chodzenie po sali, nie było piłki, krzesełka, worka sako i samej położnej - bo tłok w szpitalu). Jak zaczęła sie akcja porodowa do mojej siostry przyszedł ordynator szpitala i jeszcze jeden lekarz, pediatra i jeszcze jedna położna. Po urodzeniu i krótkim położeniu na brzuszku, dziecko natychmiast zbadał pediatra, dopiero potem zawiniete dostała mama. Siostra oddała krew pepowinową.(Na Żelaznej nikt mnie o to nawet nie zapytał, a chętnie bym oddała). Po porodzie stać ja było na opłacenie sali (150 zł/noc - na Żelaznej -500 zł./noc). Byłam u niej - sliczny pokój, pieluszki Pampers i chusteczki dla dziecka za darmo, drewniane łóżko z kolorową poscielą, telewizor, ładne mebelki - jak w domu. Anestezjolog przychodził do niej - sam - i pytał, czy nie boli szew i czy nie trzeba dołozyć jej znieczulenia. (Ja na Żelaznej zostałam tak znieczulona -zzo, że czułam wyraźnie szycie krocza, lekarz nie był bynajmniej delikatny. Na moją prośbę o dodatkowe znieczulenie - powiedział, że się spieszy, anestezjolog poszedł, a on nie ma czasu czekać. Połozna też sie spieszyła - kończyła zmianę). Zastanawiałam się nad szpitalem św. Rodzinny (oczywiście w wersji opłaconego porodu rodzinnego i sali poporodowej), wyszłoby w kosztach na to samo co na Żelaznej. Ale opinię ma ten szpital przecież wszędzie negatywną, za to Żelazna wspaniałą.
            • Gość edziecko: agral Re: Szpital Św. Zofii - rzeźnicy a nie lekarze - do Miszy IP: *.* 03.03.03, 19:56
              cześć,mnie dzięki takim postom jak Twój i Zbiga odeszła ochota na poród na Żelaznej i całe szczęście, bo nie do pomyślenia są dla mnie pewne sytuacje, które dzieją się w tym szpitalu. A zachwycone Żelazną osoby i tak przypiszą Tobie winę za okropne wspomnienia, albo będą uważały, że masz za wysokie wymagania, albo za mało interesujesz się dzieckiem itp.. Moja koleżanka pierwsze dziecko rodziła na Żelaznej z wszystkimi bajerami, drugie już gdzie indziej, więc ma porównanie. Żelazna według niej to koszmar.
            • Gość edziecko: alekiczarek Re: Szpital Św. Zofii [...] IP: *.* 07.03.03, 22:26
              Nie bardzo wiem, gdzie w swoim poście oceniłam Twoje doznania? Nigdzie też nie sugeruję, że to co przeżyłaś w Zofii to najlepsze co mogło Cię spotkać. Raczej sugeruję, że nie masz pewności jak wyglądałby Twój poród w innym szpitalu (tak zachwalasz Madalińskiego to czemu nie poszłaś tam rodzić, od dawna wiadomo, że na Żelaznej jest tłoczno). Nie poszłaś na Madalińskiego, bo ma raczej złą opinię?! i dlatego nie skorzystałaś z tak pozytywnych doświadczeń swojej siostry?! - kardynalny błąd!!! Właśnie opinie osób bliskich i dobrze Ci znanych są najważniejsze w doborze szpitala - a dlaczego to za chwilę wyjaśnię.Szpitale można oceniać wg ilości sal, wyposażenia, ilości toalet, procedur i czynności jakie są wykonywane obligatoryjnie (choć już tu zaczynają się schody)., ale nie można obiektywnie zmierzyć fachowości(no chyba że np. wg stopnii naukowych personelu - ale to nie jest jedyny istotny czynnik fachowości), delikatności, zaangażowania, miłego stosunku do pacjenta (miły=przyjazny, kultura obowiązuje każdego) itp. LUDZIE SĄ RÓŻNI, NIE MOŻNA ZADOWOLIĆ WSZYSTKICH. Dla jednej osoby to, że położna zagląda do sali co 5 min. i dopytuje się, czy wszystko ok będzie przejawem zainteresowania,zaangażowania w pracę a dla kogoś innego będzie ona jedynie upierdliwym babskiem psującym intymną atmosferę. Znowu sprawdza się teza, że w każdym szpitalu są gorsze i lepsze położne, mili i beznadziejni lekarze (wszystko zależy w jakim procencie występują tzn. jakie jest prawdopodobieństwo trafienia na tych lepszych).Nigdy nie pisałam ani nie uważałam, że Żelazna jest nieskazitelna, wspaniała i jedyna. Uważam, ze ten szpital oferuje warunki i usługi (procedury) na srednioeuropejskim poziomie (ale na jakość usług nie składaja się wyłącznie przestrzeganie kolejności określonych działań - jest też czynnik ludzki, który jest tym najbardziej subiektywnym i niezmierzalnym czynnikiem).Jeśli miałabym coś doradzić przyszłym mamom to:1. sprawdzonym i prawie pewnym sposobem na raczej dobre wspomnienia z porodu jest załatwienie go sobie po dobrej znajomości!!! (mniej istotne, w którym szpitalu)a jeśli to nie możliwe to prowadzenie ciąży u lekarza pracującego w danym szpitalu, zapytanie go o położną, którą mógłby polecić i "zaprzyjaźnienie się z nią" (czytaj najlepiej zapłać za poród)- dopóki nie zajdą istotne zmiany w finansowaniu służby zdrowia tak jest najbezpieczniej;2. słuchanie opinii tylko dobrych znajomych i rodziny, bo znając te osoby, możecie stwierdzić, czy to typ przesadnych optymistów, niewymagających konformistów czy wiecznych malkontentów.3.wiara i pozytywne myślenie czynią cudaJeszcze parę uwag do miszy.Znam osobę zadowoloną z Madalińskiego (płaciła za poród a położna jest jej krewną)co potwierdza moją tezę płacisz=masz lepiej (nie tylko w tej chytrej i wstrętnej Zośce) - ta zadowolona osoba też czekała na cesarkę 2 godz. i dziecko urodziło się ze sporym niedotlenieniem (2 pkty w skali Apgar)i nie dostało skierownia do neurologa...Poza tym przy porodzie wcale nie musi znajdować się "sztab" ludzi (taka sytuacja moze świadczyć o tym, iż są podejrzenia, że z dzieckiem może byc coś nie w porządku). Do porodu wystarczy doświadzcona, dobrze wyedukowana położna ( w Holandii ciążę prowadzi jedynie położna a poródodbywa się w domu też jedynie w asyscie położnej - i jakoś nie ma tam wysokiej śmiertelności okołoporodowej ani noworodków ani rodzących). Co do skargi to właściwie czemu jej nie złożyłaś? można np. wysłać list do NILu albo do dyrekcji szpitala lub po prostu wpisać się do Księgi Skarg i Zażaleń w szpitalu (ale to chyba mało skuteczne). To już ktoś pisał, umiemy narzekać ale jak już trzeba się wysilić i zadziałać to już nikomu się nie chce. To jak tu ma być lepiej?!Nadal życzę tylko trafnych wyborów, a nie "wyrabiania" statystyki.ania
            • joannalewandowska Re: Szpital Św. Zofii [...] 21.05.03, 12:28
              Wiecie co jest tajemnicą popularności "Zośki"? Położna Jeanette Kalyta i jej
              pacjentki. Oczywiście, nie są to zwykłe kobiety, tylko "gwiazdy". Wiadomo, że
              wokół K. Kowalskiej, Kayah, A.M. Jopek personel będzie stawać na uszach byleby
              tylko były zadowolone. Potem w wywiadzie dla kolorowego pisemka można wyznać,
              że co prawda była cesarka, ale poza tym wszystko było takie cudowne dzięki
              personelowi.
              Ja byłam zwykłą pacjentką, chociaż może nie do końca. Zapłaciłam za szkołę
              rodzenia - była bez zastrzeżeń i za poród rodzinny. W jednoosobowym pokoju
              spędziłam ostatnie pół godziny przed urodzeniem dziecka, cały wcześniejszy
              czas przemierzałam korytarz w tę i z powrotem, aby przyśpieszyć akcję
              porodową.
              Po urodzeniu Małej spędziłam w salce około godziny, potem wyeksmitowano mnie
              piętro albo dwa wyżej do ogólnej sali. To był rok 1996. Jak na tamte czasy
              (chociaż chyba i na dzisiejsze) pięciogodzinny pobyt w pojedynczej sali z
              łazienką na korytarzu za 600zł to chyba spora przesada.
    • misza15 Re: Szpital Św. Zofii [...] 12.06.03, 15:13
      Znowu po długim czasie pojawił sie ten wątek. Przeciwnicy
      ścierają się z entuzjastami. Może szpital powinien
      wprowadzić ankiety dla rodzących, czy były zadowolone z
      pobytu. Miałby wtedy orientację w całokształcie wydarzeń
      i którzy lekarze i położne zasługują na podwyżkę, a
      którzy na coś wręcz przeciwnego. Według mnie takie
      ankiety powinny byc obligatoryjne we wszystkich
      szpitalach połozniczych, bo to one i tylko one pomogłyby
      we własciwej ocenie pracy szpitala i pozwoliły na
      ograniczenie nieprawidłowości. Byłby też podstawą do
      porównań. Niestety ranking "Fundacji Rodzić po Ludzku"
      nie jest w tej kwestii miarodajny, o czym przekonała mnie
      moja decyzja wyboru szpitala na Żelaznej. Niestety porod
      i popyt w nim nie był najtrafniejszym wyborem. Teraz już
      wiem, że moje oczekiwania co do tego szpitala były
      złudne, a mialo być tak super. Złość na cały szpital i
      personel powoli mi mija, pozostaje wściekłość na siebie,
      za własną naiwność. Ktoś mnie pytał o nazwiska, a ja
      niestety ich nie pamietam i to sprawia, iz moja ocena
      jest mniej wiarygodna. Gdyby ktos zadał mi to pytanie
      po porodzie zawsze mogłabym pokazać palcem, albo
      powiedzieć ta chuda, czy ten młody blondyn w okularach.
      Teraz już zupełnie nie wiem, gdzie urodzić w Warszawie, a
      czeka mnie to po raz kolejny.
      • szestow Re: Szpital Św. Zofii [...] 16.06.03, 19:36
        witam
        Rodziłam na żelaznej w maju,
        Dziękuje wszystkim położnym za miłą i fachową pomoc
        były na zawołanie ,
        jak miałam problem z przystawianiem do piersi ,zawsze pomagały
        jak krzyczał i nie wiedziałam dlaczego -też pomogły
        poradziły
        salowym za zmianę pościeli

        Kasia
        • marudka76 Re: Szpital Św. Zofii [...] 22.06.03, 00:31
          sama nie rodzilam w zofii, bo bym sie za bardzo bala. pochodze z lekarskiej
          rodziny i wszyscy przestrzegali mnie przed zofia. problem tam polega na tym, ze
          nie maja dobrej opieki nad noworodkiem i jak sie cos dzieje powazniejszego, to
          odsylaja do innych szpitali. no, a niestety szanse takiego noworodka
          przewozonego karetka przez warszawskie korki sa wiadomo jakie. a a propos
          opieki nad matka, to jedna moja kolezanke wypisali z zakazeniem, ktore zlapala
          w szpitalu i troche jej sie popapralo, a drugiej z kolei sie spoznili z cesarka
          i jej dziecku sie troche popapralo.

          wiadomo, ze jak wszystko jest ok, to i pod stogiem siana kiedys kobiety zdrowe
          dzieci rodzily.
          • plomyk Re: Szpital Św. Zofii [...] 22.06.03, 16:08
            Witajcie,
            ja urodzilam 9.06.03 dziecko na Zelaznej. Maciek jest wczesniakiem, bo urodzil
            sie miedzy 36/7 tygodniem. Ja mam zla krzepliwosc krwi, wiec tez nie byl to
            porod spod stogu ze sianem.
            CALY personel byl fachowy. Synem zajela sie pani dr Jankowska. Powiedziala nam
            jakie ma cechy wczesniacze, zrobiono mu badania. Zostal zaszczepiony i mimo
            doskonalego samopoczucia i 10 pktow nie pozwolono wyjsc ze szpitala tylko
            chciano go obserwowac. Dziecko ma tez asymetrie ulozeniowa co niestety sie
            zdarza. W szpitalu spotkal sie z nami fizjoterapeuta i pokazal jakie cwiczenia
            wykonywac, zeby asymetria ustapila.
            Polozna z ktora rodzilam - Monika Drozdziel - byla bardzo fachowa, mila i porod
            przebiegl bez ZADNYCH problemow. Panie polozne chetnie tez uczyly jak
            przystawiac malego do piersi i kiedy mialam nawal mleczny bardzo sprawnie
            pomogly go opanowac za pomoca chlodnych prysznicy i okladow na piersi z kapusty.
            A wiec ciesze sie, ze rodzilam na Zelaznej. Na szczescie nie pochodze z rodziny
            lekarzy, wiec nikt mi nie odradzal tego szpitala.
            Ania
    • almira Re: Szpital Św. Zofii [...] 27.06.03, 19:09
      Ja rodziłam w Św. Zofii w czerwcu 99 roku i mam mieszane uczucia. Z jednej
      strony trafiła mi się bardzo fajna położna (miała na imię Monika, niestety nie
      pamiętam nazwiska) oraz bardzo fajny anestezjolog (do znieczulenia) a z drugiej
      strony opieka po porodzie pozostawała wiele do życzenia. O wszystko trzeba było
      prosić, pielęgniarki cały dzień z reguły siedziały i de facto nic nie robiły,
      informacje o stanie dziecka trzeba było "wyrywać" w trakcie obchodu, żadna z
      pielęgniarek sama z siebie nie zapytała czy w czymś pomoc (np. jak karmić
      dziecko, całe szczęście, że moja córeczka od razu wiedziała co do czego służy i
      nie miałam problemów). Ponieważ mała miała żółtaczkę leżała w "solarium" (ja to
      tak nazywałam), ale w pewnym momencie chciano mi zmienić lampy na inne (te,
      które miałam miały dookoła zasłonkę z lekkiego i przewiewnego materiału,
      natomiast te, które chcieli mi dać były wykonane z jakiegoś ciężkiego
      materiału - temperatury wtedy w Warszawie wynosiły ponad 30 stopnii),
      Ostatecznie nie zabrano mi "lekkiej wersji solarium", ale chyba tylko dlatego,
      że delikatnie mówiąc "wydarłam się" na cały szpital (nie powinno być tak, że
      jeżeli ktoś ma siłę przebicia jak to jest w moim wypadku to wywalczy to czego
      chce, a ktoś kto nie ma będzie "olewany" przez personel szpitala, który bierze
      pensje z naszych podatków i ubezpieczenia zdrowotnego). Gdybym drugi raz miała
      rodzić to nie wiem czy nie wybrałabym Damiana - owszem drogo, ale płacę i
      wymagam (notabene w Św. Zofii zostawiłam ponad 1.300 złotych za szkołę
      rodzenia, osobną salę do porodu i znieczulenie).

      Almira

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka