brasilka2
16.02.10, 21:34
W niedzielę wróciłam z ponad 2-tygodniowego pobytu w Brazylii, głównie Rio de
Janeiro.
Oto garść informacji i wrażeń:
1. Cena biletu: 2900 PLN (TAP, przesiadka w Lizbonie)
2. Cena pokoju w pousadzie: 140 reali za pok. 2-os w dzielnicy Cosme Velho
(tuż przy kolejce na Corcovado)
3. Średnia temperatura: 35-40 stopni. Ale pewnego dnia było 44 stopnie i Rio
było drugim na świecie najcieplejszym miastem.
4. Największe wrażenie: Pao de Acucar. Widok z tego miejsca jest niesamowity.
Ludzie wysiedli z wagonika na górze i normalnie stanęli jak zamurowani z
wrażenia. Dla mnie to jeden z najpiękniejszych widoków, jakie miałam okazję
zobaczyć w życiu, a może najpiękniejszy. Z Corcovado też jest ładny widok, ale
nie aż tak jak z Głowy Cukru.
5. Największe zaskoczenie: brak totalnego poczucia zagrożenia. Miasto wydaje
się zupełnie bezpieczne, oczywiście mówię o Zona Sul - ulicach i plażach.
Przyznam, że spodziewałam się przynajmniej jakiegoś takiego klimatu
niebezpieczeństwa, widoku paru scen przemocy na ulicy. A tu okazało się, że
Rio może wyglądać jak normalne miasto. Duże, zakorkowane, tropikalne, piękne.
W żadnej knajpie przy plaży nikt nie przypinał nam sznurkami ani łańcuchami
plecaków do krzesła (takie historie słyszałam przed wyjazdem). Oczywiście
sporo może się wydarzyć, w tym w Zona Sul, słyszało się różne opowieści, także
miejscowych, ale miasto wygląda na zaskakująco bezpieczne.
Akurat byłam w czasie tuż przed karnawałem, w weekendy miasto było całe
zablokowane. Dosłownie, bo przez bloki karnawałowe :)
Nie podobał mi się blok "Simpatia e quase amor" na Ipanemie, było tam
najwięcej szpanerów. Zdecydowanie lepszy był w Cosme Velho "Xupa mas nao baba"
:) Głównie dla okolicznych mieszkańców. Nasz znajomy powiedział, że sporo
bloków specjalnie zmienia godzinę występu, podawaną oficjalnie w internecie,
żeby tylko nie pojawiły się tłumy, a jedynie mieszkańcy dzielnicy.
Każdy zresztą znajdzie blok dla siebie, bo w jeden z weekendów było ich w Rio
ok. 100. Miasto totalnie zablokowane, ulice pozamykane.
Na 3 dni wypożyczyliśmy samochód i pojechaliśmy do Paraty, to ok. 260 km od
Rio, bardzo malownicze miasteczko. Poza częścią historyczną, która jest wielką
atrakcją, niesamowite są rejsy statkami po okolicznych wyspach. 5-godzinny
rejs kosztował 25 reali od osoby, po drodze były 4 kilkudziesięciominutowe
przystanki na pływanie, nurkowanie i snorkling. To był wspaniały relaks. Można
cudownie wypocząć i spojrzeć z dystansu na swoją pracę, która wydaje się tak
daleko i taka nieważna.
Zakochałam się w Rio i wiem, że tam wrócę. Nie tylko, żeby zobaczyć znowu
wspaniałe krajobrazy, piękne plaże, napić się taniej caipirinhii (ale tylko
com acucar :)), ale też poczuć atmosferę tropikalnej metropolii, gdzie pomimo
pozornego chaosu wszystko ma swój sens (np. ruch uliczny), spotkać znowu moich
znajomych i poznać nowych. No i wrócić do Paraty, spędzając po drodze kilka
dni na Ilha Grande albo w Angra, gdzie Ayrton Senna miał swoją fazendę...
:-)