Dodaj do ulubionych

Por que no Brasil ta sempre assim:-/

01.02.07, 23:00
g1.globo.com/Noticias/0,,GF40315-7023,00.html
zdjęcia 9&10.

No comments...
Obserwuj wątek
    • flamengista korekta 01.02.07, 23:03
      PS. teraz zdjęcia 12 i 13.

      Chodzi oczywiście o Wielki Comeback jedynego, genialnego i krystalicznie
      uczciwego Fernando Collor de Mello i jego starego protektora ACM.

      Ja naprawdę nei rozumiem, co ci Panowie robią w parlamencie. Najwyraźniej w
      Brazylii kupić można każdego wyborcę.
      • luc2000 and now for something completely different ... 02.02.07, 03:08
        na pierwszy rzut oka moja odp.
        jest ni z gruszki ni z pietruszki
        ale sadze ze ma jednak cos wspolnego

        swego czasu gdzies nad nordeste chyba
        spadl samolot z prezydentem Tancredo Neves'em
        na pokladzie - oczywiscie katastrofy nikt nie przezyl
        (tragedia do dzis jest woda na mlyn dla wszelkiej masci
        zwolennikow teorii spiskowych, tropicieli zydo-mafii etc.)

        co bardziej wyksztalceni brazylijczycy
        do dzis wysmiewaja fragment wywiadu nakreconego po tragedii
        z jakims poplecznikiem Neves'a
        (jest on juz anegdotyczny)

        otoz polityk ow, zaaferowany wydarzeniem
        (a i pewnie swa obecnoscia przed kamerami) mowi:

        "sim! sim! o presidente Tancredo Neves accidentou num aviao! sim!
        o presidetne Neves ta morto! Mas ele ta bem!" :D

        i obrazuje to moim zdaniem cala Brazylie,
        totalna korupcja, cwierc-edukacja, przestepczosc do granic,
        nierownosci spoleczne - etiopia i holandia w jednym kraju,
        media (tv, gazety) na granicy dobrego smaku, podroz do disneylandu
        szczytem dobrego gustu etc etc etc
        Mas Tudo Ta Bem! :)

        e assim

        O Presidetne Neves Ta Morto! Mas Ele Ta Bem!

        collor w senacie, dla przecietnego brazylijczyka
        naprawde nie stanowi zadnego problemu
        to po prostu my - europejczycy, mamy tendencje
        do postrzegania spraw przez pryzmat rzymskiego prawa
        greckiej kultury i zydowskiej religii

        zalujemy biednych chinczykow ze tyle pracuja za miske ryzu
        afryce zalujemy szczepionek i kondonow ale wysylamy 60 ton maki etc etc
        no i dziwimy sie ze "biedni" brazylijczycy wybrali collora czy lule ..
        no i co ? a polacy wybrali lepera, kaczki romansuja z giertychem,
        wszyscy wycieraja gebe frazesami, gazety analizuje sytuacje

        jedno wielkie bla bla bla bla bla bla ...

        e Neves ?

        Neves Ta Morto Mas Ele Ta Bem!




        • abelha vc tem razão 02.02.07, 11:37
          luc2000 napisał:

          >
          > collor w senacie, dla przecietnego brazylijczyka
          > naprawde nie stanowi zadnego problemu
          > to po prostu my - europejczycy, mamy tendencje
          > do postrzegania spraw przez pryzmat rzymskiego prawa
          > greckiej kultury i zydowskiej religii
          >
          > zalujemy biednych chinczykow ze tyle pracuja za miske ryzu
          > afryce zalujemy szczepionek i kondonow ale wysylamy 60 ton maki etc etc
          > no i dziwimy sie ze "biedni" brazylijczycy wybrali collora czy lule ..
          > no i co ? a polacy wybrali lepera, kaczki romansuja z giertychem,
          > wszyscy wycieraja gebe frazesami, gazety analizuje sytuacje
          >
          > jedno wielkie bla bla bla bla bla bla ...



          i dodam od siebie jeszcze troche: bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla
          bla bla bla bla bla bla bla...



          • flamengista no tak 02.02.07, 15:20
            Ludzie są ogólnie głupi - stąd sukcesy populistów takich jak Lepper, Kaczyńscy,
            Giertych czy Lula (który mimo wszystko w tym towarzystwie jest najporządniejszy).

            Ale jednak odnoszę wrażenie, że przeciętny Brazylijczyk jest jednak trochę
            głupszy od przeciętnego Polaka. Np. taki Nordestino w porównaniu do chłopa z
            Podlasia. Może nie: głupszy. Ale na pewno o wiele mniej świadomy tego, co się
            wokół niego dzieje.

            Po prostu my mamy darmową, pubiczną edukację do 18 roku życia. A tam tego nie ma.
            • abelha Re: no tak 02.02.07, 19:16
              flamengista napisał:

              > Ludzie są ogólnie głupi - stąd sukcesy populistów takich jak Lepper,
              Kaczyńscy,
              > Giertych czy Lula (który mimo wszystko w tym towarzystwie jest
              najporządniejszy
              > ).
              >
              > Ale jednak odnoszę wrażenie, że przeciętny Brazylijczyk jest jednak trochę
              > głupszy od przeciętnego Polaka. Np. taki Nordestino w porównaniu do chłopa z
              > Podlasia. Może nie: głupszy. Ale na pewno o wiele mniej świadomy tego, co się
              > wokół niego dzieje.


              Ja mam czasem wrazenie, ze wiekszosc Brazylijczykow juz sie przyzwyczaila, ze
              politycy maja ich w .... . Polacy caly czas jeszcze sie łudza, ze tak nie jest.
              • flamengista może masz rację 03.02.07, 10:44
                Pamietam, że jak w Brazylii miało miejsce referendum dotyczące ustroju (opcje
                były trzy: parlamentaryzm, prezydencjalizm oraz monarchia!) to nasz znajomy,
                prosty człowiek "z ludu" był za... wprowadzeniem w Brazylii monarchii właśnie.

                jak zapytaliśmy się go: dlaczego?, to powiedział coś... bardzo na swój sposób
                mądrego. Król wybierany jest raz na całe życie i jest spokój. Dorwie się do
                koryta i nakradnie ile wlezie, ale w końcu mu się znudzi. Natomiast w przypadku
                wybieranej władzy cyklicznej, pęd do koryta jest cykliczny - każda nowa ekipa
                musi nakraść swoje. I przecietny obywatel gorzej na tym wychodzi.
        • flamengista ;) 02.02.07, 15:21
          Tekst piękny.

          Tam orto, mas ta tudo bem...

          Zastanawiam się, czy nie ma przypadkiem filmiku z tego wydarzenia?
          • flamengista Re: 02.02.07, 15:35
            Ale z tym samolotem to coś nie tak. Przecież Neves umarł w szpitalu...
        • mariarita Re:podejscie do polityki wsrod "povo brasileiro" 02.02.07, 18:20
          Ostatnio w Rio odbylo sie spotkanie Mercosul, w zwiazku z czym wielu
          ciekawskich zebralo sie przed hotelem, w ktorym przebywali wielcy Ameryki
          Poludniowej, glownie w celu ujrzenia na wlasne oczy prezedenta Wenezueli
          Chaveza. Dziennikarze postanowili zadac zgromadzonym jakze odwazne pytanie: o
          co to w tym Mercosulu chodzi. Dwoje mlodych ludzi nie umialo udzielic
          odpowiedzi, a pani w srednim wieku odparla z przekonaniem, ze nie wie
          dokladnie, o co chodzi, ale ze z pewnoscia to wszystko jest dla naszego dobra.
          I obawiam sie, ze pani ta nie jest jedyna osoba, ktora tak mysli w tym
          niewatpliwie pieknym, ale pelnym naiwnosci i ignorancji kraju.

          I jak tu sie dziwic parlamentarzysom, ze nie obawiaja sie reakcji swych
          wyborcow, proponujac podwyzke diety poselskiej o 90 procent. Juz chyba nic mnie
          w tym kraju nie zaskoczy. Choc..
    • arpa1 Re: Jest jak jest (do znudzenia bede powtarzal)... 09.02.07, 05:04
      Cywilizacyjnie:
      nikt normalny nie zarzuci Brazylii zapoznienia
      • luc2000 Tao Ta 09.02.07, 06:40
        >> czy moze luc2000 miales problem z update'owaniem swojego iPoda?

        hmm

        nigdy tego cudenka nie posiadalem wiec i z update'ami nie jestem na biezaco
        (a co ? sa potrzebne ?)

        kupilem sobie natomiast:
        aparat kodaka 3 megapiksele jakies 3 lata temu
        oraz zegarek timexa jakies 6 lat temu (byl przepiekny)

        oba te dobra, zostaly mi pare tygodni temu, pod grozba uzycia broni palnej,
        jakies 80 km od gramado, (to takie, powiedzmy, brazylijskie aspen) w glebokiej
        mato virgem, skradzione ...

        pal licho zegarek, ale brak aparatu okazuje sie sporym problemem ...

        no i do sedna,

        raczyl Arpa1 wspomniec ze,

        >>Cywilizacyjnie: nikt normalny nie zarzuci Brazylii zapoznienia

        jak wiec wytlumaczyc

        fakt nr 1.

        ze modele aparatow cyfrowych dostepnych w brazylii
        sa odzwierciedleniem europejskiej oferty sprzed okolo 3, 4 lat ?
        (przy czym ceny, czy to aparatow, laptopow, czy dostepu do sieci 2x wyzsze niz
        w europie i 4x wyzsze niz w us)
        i ze gdyby nie oczekiwana wizyta z polski, musialbym wydac swoj 2-miesieczny
        budzet na aparat 2x gorszy od tego, ktory w polsce kupie za budzet
        miesieczny ..

        fakt nr 2.

        ze nikt rozsadny nie inwestuje tu w nieruchomosci, i kazdy nadmiar gotowki
        lokuje na polnoc od miami albo na wschod od madrytu ?

        fakt nr 3.

        ze nikt tu nie slyszal ani o filmie Amelia ani Human Traffic ani o setce innych
        europejskich obrazow ?
        a zeby byc obiektywnym - o The Saw tez tu glucho

        fakt nr 4.

        ze 70% mlodzierzy fascynuje sie ostatnio, pierwsza chyba, edycja big brother ?
        (juz czytam w myslach ze w jakim to niby towarzystwie sie obracam ... uprzedzam
        wiec - w zroznicowanym)

        >>Nikt nie ma ochoty
        rewitalizowac 20-25% populacji kraju, ktora gniezdzi sie w favelach i na
        ulicach wiekszych miast.

        - 20/25% populacji kraju zyjaca w favelach to nie marny procent, to juz powoli
        MASA KRYTYCZNA (zwiekszajaca sie o 2, 3% z roku na rok)
        to nie europejscy bezrobotni, czy "zmarginalizowani"; to ludzie ktorzy od
        pokolen nigdzie nie pracuja i ktorym rzad luli wmawia ze bieda to wina klasy
        sredniej, to ludzie dla ktorych jedynym profitem jest kradziez i rozboj

        >>Znam dobrze wiele z tych miejsc. Akurat na poludniu to PRAWIE nie ma miejsca

        - slowo PRAWIE napisane capsem niechze bedzie ponura ironia - w favelach rio
        grande i santa catheriy proces spolecznego gnicia postepuje w mysl tych zamych
        zasad co w minas gerais
        moze troche wolniej - bo klimat bardziej umiarkowany ..

        natomiast
        >>Wewnetrznie:....
        Flamengista sam sobie odpowiedzial.

        - tzn. w ktorym dokladnie miejscu ?

        do tego rodzaju figur erystycznych przyzwyczaja nas juz od pewnego czasu
        niejaki leper, wiec wolalbym ich, w tym. jakze szacownym miejscu, uniknac ..

        >>Male podatki, a i tak sie wszyscy burza.

        a co podatki maja tu do rzeczy ? podwyzszenie by pomoglo ? :)

        a co powiecie o RPA ? czy dadza sie odnalezc jakies podobienstwa ?

        a jesli tak, to czy wroza dobrze ?

        widzieliscie "Land Of The Blind" ? polecam ..

        uff. ale sie wscieklem :)
        butelka portugalskiego tinto robi swoje :)



        • abelha Macie na to jakas recepte? 09.02.07, 12:31

          W polityke w obu Amerykach bawia sie ci, ktorzy maja pieniadze. O ile Stanach
          zamieszanie w skandal, korupcje etc moze oznaczac smierc polityczna, w Brazylii
          pomaga wrecz w kampanii wyborczej w mysl zasady "dobrze czy zle wazne zeby sie
          o mnie mowilo".
          Swiadomosc polityczna jest bliska zero, ale wybory sa lubiane, bo latwo zarobic
          pare reali (R$50,00 za glos + t-shirt z haslem i numerem kandydada).


          Favele. Dlugo by pisac. W São Paulo likwiduja i przenosza do blokow
          komunalnych. Tyle, ze kiedy taka 10-osobowa rodzinka dostanie takie mieszkanie,
          albo sprzedaje i wraca na favele, albo dwoni do rodzinki z Nordeste z
          haslem "przyjezdzajcie dostalismy dwa pokoje, wystarczy dla wszystkich!", albo
          plodzi dodatkowa piatke dzieciakow (a to akurat jest politykom na reke - glosy
          i jescze raz glosy!!!). Kto zyje na faveli nalezy do niej cialem i duchem.
          Trzeba tam zmienic sposob myslenia, a na to potrzeba czegos wiecej niz
          pieniedzy.

          3º Co do telewizji i fascynacja big brother, nowelami. Przeciez to gorsze niz
          propaganda faszystowska, nie sadzicie?

          • arpa1 chwilowo nie 12.02.07, 04:23
            to taki chwilowy "chwytliwy" subject dla poddzierzania razgawora..

            a powaznie - nie, oczywiscie ze nie mam, ale zamierzam przedyskutowac pare
            poruszonych kwestii. Mam swoje zdanie, troche ale nie clakiem zbiezne ze
            zdaniami Waszymi. Krotko mowiac wyraza sie ono w stwierdzeniu "Brasil e o pais
            de futuro", niewazne, ze zostalo ono automatycznie zdyskredytowane wskutek
            uzywania go przez ostatnie 40 lat. Ja tam wierze.

            (Wiem, ze znowu skandalizowalem, i jestem Forum winien odpowiedz, ale teraz
            jestem po 36-godzinnej podrozy, niestety nie z brazylii, wypowiem sie jak wroce
            do siebie.)
            • abelha Re: chwilowo nie 13.02.07, 00:54
              arpa1 napisał:


              Mam swoje zdanie, troche ale nie clakiem zbiezne ze
              > zdaniami Waszymi. Krotko mowiac wyraza sie ono w stwierdzeniu "Brasil e o
              pais
              > de futuro", niewazne, ze zostalo ono automatycznie zdyskredytowane wskutek
              > uzywania go przez ostatnie 40 lat. Ja tam wierze.
              >

              Ja tez sie pod tym podpisuje, co nie przeszkadza mi wcale w krytycznej
              obserwacji terazniejszosci:)))
        • arpa1 Re: Tao Ta - ?? 03.03.07, 07:29
          luc2000 napisał:

          > uff. ale sie wscieklem :)
          > butelka portugalskiego tinto robi swoje :)

          Mysle, ze nikt i nic tam Cie nie trzyma, wiec wracaj szybko, uloz sie, kup inna
          butelke wina (i nie przeplac ;)
          i zastanow sie..

          Moglbym wyciagnac i zapodac pol nowego watku na kazda Twoja zaczepke, ale nie.
          Na tym akurat mi specjalnie nie zalezy. Podejme sie, ale tak po prostu tu i
          teraz
          • luc2000 Re: Tao Ta - ?? 08.03.07, 19:38
            Arpa napisal:

            > Mysle, ze nikt i nic tam Cie nie trzyma, wiec wracaj szybko, uloz sie, kup
            > inna butelke wina (i nie przeplac ;)
            > i zastanow sie ...

            Faktem jest ze nic mnie tu nie trzyma, bo niby dlaczego mialby ?
            (w Kolumbii to retoryczne pytanie byloby nie na miejscu :)
            wracac szybko nie mam w planach
            natomiast sugestie dotyczaca ulozenia sie i kupna kolejnej butelki
            traktuje jako, zasluzona (bo w rewanzu :), badz nie - zlosliwosc ..
            (portugalskie tinto bez rewelacji - wypilismy, powiedzmy, przez przypadek :)
            (wogole jestem zdania ze Portugalii, nie liczac flagi, malo rzeczy sie
            w zyciu udalo; no bo przeciez nie kolonie :)
            a proposito wina w Brazylii - najlepsze jakie tutaj mozna wypic to
            argentyna i chile (o przeplaceniu nie ma mowy ..)
            (to samo zreszta z piwem - najlepsze jakie w brazylii pilem to produkcje
            urugwajskie..)

            > Moglbym wyciagnac i zapodac pol nowego watku na kazda Twoja zaczepke,

            Nie watpie. Coz wiec powstrzymuje ?

            > ale nie. Na tym akurat mi specjalnie nie zalezy. Podejme sie, ale tak po
            > prostu tu i
            > teraz
            • tamoio Czwartkowe refleksje 08.03.07, 20:46
              Czuje swad egzystencjalnego krysysu albo nidopieszczenia. Zastanow sie co Ciebie
              tu sprowadza, wez sie do roboty i staraj zrobic to dobrze, chocby dla przykladu.
              Ale jezeli jestes tu jako turysta, znajdz lepsze sobie miejsce, lub towarzystwo.
              Albo po prostu przeczekaj. Samo przejdzie
              • luc2000 Re: Czwartkowe refleksje 09.03.07, 19:58
                > Czuje swad egzystencjalnego krysysu albo niedopieszczenia

                opa!

                z dwojga zlego wybieram pierwsza opcje :)
                niestety, w moim przypadku jest to stan, powiedzmy
                permanentny ...
                aktualny adres nie ma tu zadnego znaczenia
                z druga alternatywa nigdy, odpukac,
                problemow nie miewalem :)

                > Zastanow sie co Ciebie tu sprowadza

                alez ja nie musze sie nad tym zastanawiac
                wiem doskonale - zapewniam

                > wez sie do roboty i staraj zrobic to dobrze, chocby dla przykladu

                bardzo dziekuje za ta zyciowa porade
                obiecuje sie zastosowac :)
                wpadniesz w celu weryfikacji ?

                > Ale jezeli jestes tu jako turysta

                hah - tu sie usmiechnalem
                bo przypomnialo mi sie ze kiedys
                jedna moja ex stwierdzila ze ja wszedzie
                jestem jak turysta :D
                i co mam powiedziec ?
                ze w kazdej legendzie ziarnko prawdy ? :)

                > znajdz lepsze sobie miejsce

                masz cos konkretnego na mysli ?

                > lub towarzystwo

                na to akurat narzekac nie moge,
                wiec nie widze potrzeby ..

                > Albo po prostu przeczekaj. Samo przejdzie

                no no
                widze ze wieczor sercowych porad
                w czwartek na brazylijskim forum

                a powazniej

                nikt nie ma,
                na szczescie,
                monopolu na opinie

                nawet taki, pozal sie Boze,
                "specjalista od egzotycznych krajow" jak ja ...

                :)








    • apaixonada Przerazacie mnie 11.02.07, 18:00
      Nie mam zludzen, ze Brazylia to najcudowniejszy kraj na Ziemi.
      Mam swiadomosc, ze istnieje ogromna korupcja, bieda, nierownosci i
      niesprawiedliwosc spoleczna, wszechobecna przemoc, brak perspektyw dla ludzi,
      ktorzy chcieliby zaczac normalnie zyc. Zyc w wielkim miescie nie sposob, na
      prowincji trudno sobie wyobrazic.
      Zdaje sobie sprawe z, zeby to ujac delikatnie, "prostoty duchowej" olbrzymiej
      ilosci niewyksztalconych ludzi, dla ktorych telenowele i futbol (a teraz
      jeszcze i Big Brother) to NAPRAWDE temat codzienny, nie tylko zastepczy.
      Rozumiem, ze wiekszosci politykom w rzeczywistosci moze byc wygodnie nie
      zmieniac status quo, skoro wynioslo ich na "wyzyny" tegoz spoleczenstwa i
      pozwala im sie utrzymac na stolkach mimo niezliczonej ilosci przekretow
      ujawnionych i nie. Spoleczenstwu tez pewnie nie chce sie niczego zmieniac,
      gdyby bylo im naprawde zle, moze zrobiliby jakas rewolucje. Oni sobie po prostu
      robia "jeitinho" (jak w favelach). Znam jednego takiego cidadao, ktory
      posiedzial za granica dwa lata, tesknil ogromnie, wrocil z niczym, tzn wrocil z
      karta kredytowa, dzieki ktorej jakos udalo mu sie przezyc kilka miesiecy w
      ukochanej Brazylii. Ponad rok od powrotu nie znalazl jeszcze pracy, nie wydaje
      mi sie, zeby szczegolnie sie staral ja znalezc. Chce wracac do kraju mlekiem i
      miodem plynacym, ktory dal mu te karte, bo w Brazylii bieda. No, sa tacy,
      leniwi po prostu. Nie mozna ich chyba wszystkich oceniac jedna miara. Oni
      przeciez moga byc zwyczajnie zmeczeni.

      Znam wielu Brazylijczykow, ale w Brazylii bylam tylko w Minas Gerais. Nie moge
      wiec ocenic subiektywnie ani obiektywnie wszystkich tych rzeczy, o ktorych
      slysze i o ktorych piszecie. Jest to przerazajace. Z drugiej strony jednak
      zastanawiam sie, czy nie sa to wypowiedzi przesadzone, widziane okiem
      przybysza, ktory z natury rzeczy zawsze bedzie bardziej krytyczny (nie mowimy
      oczywiscie o zachlysnietych ulotna chwila turystach). Ja tez mieszkam w innym
      kraju, i wszystko wydaje mi sie "nie takie". A pomyslcie sobie o Polsce, o tych
      wszystkich aferach, ktorych uczestnicy notabene siedza podobno w Brazylii),
      aferach polityczno-gospodarczych za czasow naszego, z ludu, Walesy, potem "ich"
      Kwasniewskiego; tych niezliczonych nazwisk aferodawcow naprawde juz nie sposob
      pamietac. Teraz mamy rzady inkwizytorskie, co oznacza, ze rodrapuje sie
      ministrow i wspolpracownikow wszystkich poprzednich rzadow, zaczynajac od
      zakonczenia drugiej wojny swiatowej. Przypomnijcie sobie tych wszystkich
      chlystkow, co nawet dobrze wypowiedziec sie nie umieja (taki Lepper wraz z ze
      swita, by zostawic juz w spokoju biednego prezydenta Walese), albo takich,
      ktorych towarzysze wynosza na piedestaly, by potem niewygodnych zrzucic (vide
      Marcinkiewicz, czy tez niedoszly na szczescie prezes NBP jak mu tam...), a
      ktorzy kompletnie nie maja pojecia jak sie zabrac za ten interes.
      A czy oni wszyscy nie beda probowali wrocic; no coz przeszlosc pokazuje, ze
      wsrod politykow wstyd nie istnieje (premier Miller udowodnil te teze nad wyraz).
      Wracajac do nizin: wspomniany przeze mnie znajomy Brazylijczyk moglby byc
      typowym przykladem bezrobotnego Polaka. Znam takich na peczki.


      Powiedzcie mi wiec prosze, ze tak naprawde nie jest tam znowu tak roznie i tak
      zle (w przeciwnym wypadku co jeszcze tam robicie). Nie ma dyskusji co do
      przemocy, prawdopodobnie jest to jeden z najbardziej zbrutalizowanych, nie
      bedacych w stanie wojny krajow na swiecie. Poza tym jednak, czy rzeczywiscie
      wszystko jest az tak denerwujace, czy jestescie tylko przewrazliwionymi
      obserwatorami (znak zapytania). Nie ma w moim pytaniu odrobiny zlosliwosci,
      jedynie szczera ciekawosc kogos, kto ma zamiar zamieszkac w Brazylii. Jestem
      rozdwojona...

      • arpa1 Re: Przerazacie mnie 12.02.07, 04:53
        Postaram sie pokrzepic Cie nieco, nie wiem czy pomoze stwierdzenie, ze tez
        staram sie tam zamieszkac/zyc, ale dosc prozaiczne przyczyny wciaz stoja na
        przeszkodzie.
        (Vide moj nastepny post... ale od razu mowie ze nie bedzie romantycznie ;-)

        apaixonada napisała:

        > Powiedzcie mi wiec prosze, ze tak naprawde nie jest tam znowu tak roznie
        To, ze w Brazylii jest *roznie*, tego nikt rozumny na swiecie nie
        zakwestionuje. Wlasnie mysle, ze wiekszosc nie-brazylijczykow ceni ta
        roznorodnosc, podczas gdy wiekszosc brazylijczykow albo przyjmuje ja jako cos,
        co jest dane i juz, albo w ogole nie ma o niej pojecia (co na swoj sposob tez
        jest smutne).
        Natomiast to, ze BR jest rozna, w sensie "inna" od PL, to dla mnie wcale nie
        jest argument z ktorym nalezy polemizowac (aczkolwiek tez ciut dyskusyjny
        • apaixonada Re: Przerazacie mnie 12.02.07, 21:00
          arpa1 napisał:

          > Postaram sie pokrzepic Cie nieco, nie wiem czy pomoze stwierdzenie, ze tez
          > staram sie tam zamieszkac/zyc, ale dosc prozaiczne przyczyny wciaz stoja na
          > przeszkodzie.

          Owszem pokrzepia mnie to nieco, bo to oznacza, ze byc moze nie jestem
          stuknieta, a w kazdym razie w swoim szalenstwie nie osamotniona:)


          > To, ze w Brazylii jest *roznie*, tego nikt rozumny na swiecie nie
          > zakwestionuje.

          Zdaje sie, niewlasciwie sie wyrazilam: otoz ja nie kwestionuje ICH,
          Brazylijczykow, roznosci, zastanawiam sie czy ich SYTUACJA jest tak odmienna od
          naszej, tak TRUDNA, ze nie bylibysmy w stanie sie do niej przyzwyczaic. Chodzi
          mi o caloksztalt, co tak naprawde warunkuje te, nie tyle roznosc, co trudnosc:
          brak dlugiej historii a wiec brak pewnych tradycji, krajobraz, pogoda(!),
          niewolnictwo, czy co do licha. Ich roznosc wynika z pewnoscia z ich
          pochodzenia, to czysty truizm. Nie mam zadnych watpliwosci, ze sa rozni od nas.
          Moze jednak ich wewnetrzne, spoleczne zroznicowanie powoduje, ze maja klopoty
          ze swoim krajem, z samymi soba. Z pewnoscia ma to odbicie w ekonomii i
          polityce. My tez mielismy jednak swoje ciezkie czasy w Polsce, a emigracja jaka
          sie przetacza przez zachod Europy po naszym wejsciu do Unii swiadczy, ze nadal
          nie jest latwo. I wiele negatywnych zjawisk ma i u nas miejsce. To
          tylko "bytowy" apekt tej dyskusji, ktory jednak jest najbardziej namacalny,
          najlatwiejszy do zbadania. To, czy roznice kulturowe sa dla przecietnego
          Polaka akceptowalne, zalezy chyba od osobistych sklonnosi.

          >Wlasnie mysle, ze wiekszosc nie-brazylijczykow ceni ta
          > roznorodnosc,

          to chyba w czasie wakacji:)

          >podczas gdy wiekszosc brazylijczykow albo przyjmuje ja jako cos,
          > co jest dane i juz, albo w ogole nie ma o niej pojecia (co na swoj sposob tez
          > jest smutne).

          Absolutnie sie zgadzam z powyzszym. Powiem wiecej: niektorzy z nich w ogole nie
          przyjmuja do wiadomosci faktu, ze to ONI moga byc INNI. Brazylia jest przeciez
          olbrzymia, wszystko co brazylijskie jest najlepsze i caly swiat musi to kochac,
          poczynajac od futbolu, poprzez medycyne, telewizje, styl obchodzenia Swiat
          Bozego Narodzenia, na ryzu z feijoada skonczywszy. Sami nie sa zbyt sklonni
          poznawac obca kulture. (Smieszny przyklad: dla Brazylijczykow, ktorzy
          przychodza do mojego domu nauczylam sie gotowac "po brazylijsku", bo na bigos
          czy mielonego nawet nie chcieli spojrzec, nie mowiac o sprobowaniu.)

          > Natomiast to, ze BR jest rozna, w sensie "inna" od PL, to dla mnie wcale nie
          > jest argument z ktorym nalezy polemizowac (aczkolwiek tez ciut dyskusyjny
          • abelha Bobagem... 13.02.07, 00:41
            Jezeli nie sprobujesz, nigdy sie nie przekonasz jak jest tutaj naprawde.
            Nie pal za soba mostow tam gdzie jestes obecnie i daj sobie jakis czas na
            adaptacje, jezeli Ci sie nie spodoba spakujesz swoje zabawki i wrocisz.

            Ja na temat moich rozterek co do przeprowadzki do Brazylii chyba sie juz
            rozpisywalam wiec nie bede przynudzac. Nie bylo latwo, ale analizujac wszystko,
            dochodze do wniosku trudnosci wyszly mi na dobre. Zmotywowaly.

            Pozdrawiam
          • jacksan Re: Przerazacie mnie 14.02.07, 08:33
            coz za wspanialy temat. Przenosiny do innego kraju zawsze beda sie wiazaly z
            problemami zwiazanymi z asymilacja z inna kultura.

            >To, czy roznice kulturowe sa dla przecietnego
            > Polaka akceptowalne, zalezy chyba od osobistych sklonnosi.

            Nie pozostaje mi nic innego, tylko zgodzic sie z tym w 100%. To co opisujesz, to
            typowe problemy zwiazane z szokiem kulturowym. Czy czytalas moze ksiazke -
            "Culture Shock, Brazil", ktora zajmuje sie wlasnie tymi aspektami? Moze wtedy
            nabierzesz wiekszej pewnosci, czy roznice miedzy nasza a brazylisjka kultura,
            zwyczajami, ekonomia, polityka sa dla Ciebie akceptowalne ?

            Ja moge tylko dodac, ze po 3 miesiecznym pobycie (mieszkalem i pracowalem w Rio)
            podjalem decyzje o NIE przenoszeniu sie do Brazylii. W szczegolnosci - poziom
            bezpieczenstwa w Rio (tam mialem docelowo mieszkac) jest dla mnie
            nieakceptowalny. I tak jak napisalem powyzej, jest to calkowice zwiazane z moim
            indywidualnym poziom tolerancji. Zapewne ogromny wplyw ma na to moje obecne
            miejsce zamieszkania (Tokio), ktore jest calkowicie odmienne pod tym wzgledem do
            Rio.

            >zastanawiam sie czy ich SYTUACJA jest tak odmienna od
            > naszej, tak TRUDNA, ze nie bylibysmy w stanie sie do niej przyzwyczaic.

            to proste ... przeciez to wszystko zalezy od indywidualnej zdolnosci do
            asymilacji, a takze mozliwosci do przeniesienia sie. Z tego co wiem, to w BR
            jest rowniez dosc duza Polonia (chyba wiekszosc mieszka w Curitybie), a takze
            inni szanowni forumowicze, ktorzy byli w stanie sie przyzwyczaic. Czesc z nich
            co prawda przenosila sie w innych czasach, ale glowne aspekty roznic kulurowych
            sa wciaz aktualne. Dodatkowo spotkalem pare osob w Rio, ktore chwalily sobie
            zycie w BR. Wiec dla niektorych jest to zupelnie mozliwe :-)


            > Dochodzi do tego
            > wspomniana przez Ciebie roznosc, czy tez roznorodnosc ludzi, wynikajaca
            > zwyczajnie z wielkosci obszaru na ktorym zyja. Trudno przeciez rozmawiac o
            > kraju wiekszym od Europy jako homogenicznym tworze. Moze nalezaloby sie
            > skupic na poszczegolnych elementach bo tak naprawde to temat na osobne studia.

            Otoz to. Sadze, ze juz nabaralas odpowiedniego dystansu i wiesz dobrze dlaczego
            chcesz zyc i mieszkac w BR. Co Cie sklonilo ? Jakie poszczegolne elementy byly
            dla Ciebie wazne?

            > byc moze nie jestem
            > stuknieta, a w kazdym razie w swoim szalenstwie nie osamotniona:)

            chyba nie :-)
            a moze warto znalezc kontakt z innymi rodakami w BR ? Czy udalo Ci sie kogos juz
            poznac ?

            Ja juz jestem z powrotem w JP. O ironio ... wlasnie zabieram sie do kolejnej
            przeprowadzki. Po wspanialym, 1.5 rocznym podbycie, czas na kolejna przygode.


            Pozdrawiam serdecznie
          • arpa1 Re: Przerazacie mnie 03.03.07, 08:59
            Wiem, ze temat ciut przebrzmialy(?), ale Twoim kosztem
            • apaixonada Re: arpa1 kulinarnie 14.03.07, 00:32


              He he ja tez wiem, ze temat ciut przebrzmialy, zajeta bylam by odpowiedziec,
              zreszta... juz tyle zostalo powiedziane...
              Jedno tylko: wiem, ze sie czepiam, nie lubie jednak kiedy ktos sie czepia mnie,
              zwlaszcza nieslusznie (ty zboju!)
              Nic nie napisalam o feijoadzie (tej nie podejmuje sie gotowac w tutejszych
              warunkach) a o ryzu i feijao, cytuje:

              >>Ja sama juz gmatwam niemilosiernie, nie wiem, czy moje poprzednie pytanie
              >>zabrzmialo wystarczajaco jasno. Ide wiec myslec gotujac ryz i feijao dla
              mojego meza
              > ile malzonek jeszcze nie nauczyl: nie ma ryzu z feijoada, hehe :) FEIJOADA
              >obi posilek na caly dzien.. a czasem dwa... Ryz - musi byc.

              O ile mi wiadomo, wlasnie tak sie mowi, jako ze nie istnieje ryz z feijoa jako
              wystarczajace samodzielne danie. Mieso musi byc i basta. Feijoada to inna bajka.
              Pozdrawiam
              P.S. Ci "faceci przez komore" tez mnie rozbawili:) Nie mam zwyczaju:)
              • arpa1 Re: arpa1 kulinarnie 27.03.07, 05:52
                apaixonada napisała:

                > nie lubie jednak kiedy ktos sie czepia mnie,
                > zwlaszcza nieslusznie (ty zboju!)
                oj, za co?? :)

                > Nic nie napisalam o feijoadzie
                Ehhrmm.. no juz widze.. faktycznie, szczerze przepraszam. Chyba jestem
                analfabeta w wiekszym stopniu niz mi sie wydawalo... Naprawde glupio mi.

                > (tej nie podejmuje sie gotowac w tutejszych warunkach)
                Z czystej ciekawosci: jakie warunki? Nie jestem wybitnie lotny kulinarnie, ale
                czy poza dostepnoscia(?) skladnikow sa jeszcze jakies klopoty?
                (Na boku, zawsze mnie zastanawialo, jak posilek typu feijoada moze stac sie
                podstawa w kraju o tropikalnym klimacie? Posilek ciezki, acz pozywny. Troche
                trzeba sie natrudzic, zeby przyrzadzic, ale jak juz sie uda to od razu na pare
                dni dla calej familii, niczym taki konkretny bigos(?). Czyzby chodzilo o
                niedostepnosc innych posilkow??)

                W ogole przepraszam za malo konkretnego posta. W kazdym razie, skoro topic
                umarl, to wnioskuje ze wiekszego poplochu chyba juz nie ma. Mam nadzieje :)
                • apaixonada Re: arpa1 kulinarnie 28.03.07, 00:21
                  Przeprosiny przyjete, poplochu rzeczywiscie nie bylo, w wogole jakos martwo
                  bylo. Topic zdaje sie sklonowal sie pod innym tytulem:) a zaczynalo sie tak
                  niewinnie...

                  Pozdrawiam serdecznie i jak zwykle troche przekornie

                  p.s. nie cierpie feijoady. Spiesze wyjasniac "tutejsze warunki" to rzeczywiscie
                  niedostepnosc skladnikow: tutaj nie znajdziesz porzadnej kielbasy (zadnej w
                  zasadzie kielbasy w naszym rozumieniu, chyba ze 90%tluszczowe parowki),
                  odpadkow typu nozek, ze nie wspomne o uszach swinskich, porzadnych przypraw.
                  Zdarzylo mi sie jesc feijoade (fuj) w tutejszej restauracji portugalskiej,
                  sciagneli chyba ingredienta z Porugalii, ale nawet moj mily stwierdzil, ze
                  dawno czegos podobnie ohydnego nie jadl. Ach jak tesknie za bigosem!
                  • baiano1 Re: arpa1 kulinarnie 02.04.07, 05:53
                    Ja równiez... Gdybym tak przynajmniej jeden raz mial dostep do suszonych
                    polskich kielbas, do bigosu lub grochówki. Swoja droga, to sie jeszcze dziwie,
                    ze np. Polacy nie weszli na rynek brazylijski ze swoimi niektórymi
                    produktami... Mysle, ze polskie wedliny szybko by wykurzyly te calabresas,
                    portuguesas e inne niby kielbasy. Niemcy z poludnia nawet staraja sie robic
                    jakies tam puszki kapusty kiszonej, karniszony, itd., ale jednak to nie jest
                    ten smak...
                    • apaixonada Re: arpa1 kulinarnie 02.04.07, 21:29
                      Na szczescie tutaj byli bardziej obrotni:) Kapusty kiszonej i ogorkow jest juz
                      pod dostatkiem (cierpialam na poczatku). Z kielbasami roznie bywa, zwykle sa w
                      mocno wysrubowanych cenach, najdrozsze same: krakowskie i zywieckie (nie wiem,
                      moze rzeczywiscie taki jest koszt transportu). W kazdym razie na porzadny bigos
                      to trzeba troche pooszczedzac:) No, teraz to juz naprawde narobilam sobie
                      apetytu, chyba sobie nie podaruje i na Wielkanoc upichce!
                      Tak nawiasem to rzeczywiscie dziwne, ze i do Brazylii nie dotarli. No ale w z
                      brazylijskim jedzeniem da sie przezyc. Na t u t e j s z y m wikcie zaden
                      normalny Polak dlugo nie pociagnie. Pozdrawiam
                      • tamoio Re: arpa1 kulinarnie 02.04.07, 22:19
                        A ja tutaj tonę w kabanosach i papram się w sarepskiej. Wczoraj zjadlem
                        pólkilową pieczoną golonkę i popijając litrowym Lechem, tydzień temu udusilem
                        cielencinę z grzybami...ale nie mogę się doczekać kiedy znów zawitam do
                        Salvador, i u Sorriso de Dada znowu się oddam wspanialej moqueca mista. A na
                        deser quindim.
                        • tamoio Re: arpa1 kulinarnie 02.04.07, 22:21
                          Cudowna dekadencja.
    • natinha Re: Por que no Brasil ta sempre assim:-/ 15.02.07, 18:01
      Vc quer o que? O lula é presidente, Clodovil Hernandez e Frank Aquiar sao
      deputados... ta virando tudo uma zona!





      flamengista napisał:

      > g1.globo.com/Noticias/0,,GF40315-7023,00.html
      > zdjęcia 9&10.
      >
      > No comments...
    • tamoio Re: Por que no Brasil ta sempre assim:-/ 03.03.07, 23:28
      Bo tutaj jest jak jest. Dzieki Bogu ie jestesmy krajem wyznaniowym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka