Dodaj do ulubionych

(współ)praca z Brazylijczykami

07.07.07, 12:29
Witam! Mam pytanie dotyczace wspolpracy z Brazylijczykami. Jak sie z nimi
pracuje? Czy wszystko chca miec gotowe na juz? Gdy cos nie idzie czy szybko
panikuja? Czy moze raczej spokojnie i z zmina krwia odkladaja wszystko na
pozniej? Czy sa konkretni? Czy dotrzymuja obietnic? Czy sa sumienni?
A moze macie jakies inne spostrzezenia, chetnie poczytam :)
Obserwuj wątek
    • luc2000 Re: (współ)praca z Brazylijczykami 07.07.07, 16:43
      brazyle uwielbiaja przez dwie godziny
      opowiadac jak to oni maja malo czasu
      bo maja duzo "roboty"
      uwielbiaja tez Conversar
      wiec jak cos nie idzie to nie panikuja
      po prostu siadaja i Conversuja na ten temat
      2, 3 godziny (zalezy jak duzo maja "roboty")
      z Konwersacji najczesciej nie wynika nic szczegolnego
      omawiane sa problemy rodzinne, evo morales, cena dolara etc.
      pod koniec ustalany jest termin nastepnej Konwersacji
      braze, jak przystalo na latynosow uwielbiaja papiery i dokumenty
      przy czym im wiecej dany dokument zawiera nic
      nie znaczaczych, napuszonych wyrazen tym wieksza jest jego
      urzedowa waga
      poteguja ja stemple i podpisy
      na szczescie istnieje w brazylii
      jeitinho brasileiro - co ma jakies
      odniesienie do naszego "polak potrafi"
      brazyl zrobi co ma byc zrobione
      a w miedzyczasie bedzie marudzil ze nie ma jeszcze stempla
      takiego i takiego
      i ze na "za tydzien" koniecznie trzeba
      dostarczyc dokument taki to a taki
      jak sie go nie dostarczy to swiat sie tez nie zawali
      po prostu za miesiac brazyl zadzwoni ze
      dokument taki to a taki jeszcze nie dotarl
      i ze generalnie moglby juz dotrzec
      moj przyjaciel prawnik zwierzyl mi sie ostatnio
      ze w brazylijskich kodeksach cywilnym i karnym
      mniej wiecej polowa artykulow wzajemnie sie wyklucza
      daje to oczywiscie ogromne pole do popisu
      tym wszystkim ktorzy wiedza ktore to artykuly
      placa minimalna w braz to ok 300 USD
      a prawnik (mniejsza juz z tym czy dobry czy nie)
      jest w stanie miesiecznie wyciagnac nawet 20.000 USD (!)
      (srednia oczywiscie jest troche nizsza)
      brazylijczycy uwielbiaja o tym Konwersowac :)
      www.flickr.com/photos/luke_startalker/
      • luc2000 Re: (współ)praca z Brazylijczykami 07.07.07, 17:09
        po holendersku:

        Jak sie z nimi pracuje ?

        Sympatycznie ale kontekst kulturowy jest odlegly;
        sa mniej konkretni niz my.

        Czy wszystko chca miec gotowe na juz ?

        Nie

        Gdy cos nie idzie czy szybko panikuja ?

        To jak w poprzednim poscie.

        Czy moze raczej spokojnie
        i z zmina krwia odkladaja
        wszystko na pozniej ?

        Odkladaja na pozniej,
        ale w miedzyczasie musza sie duzo nagadac,
        usprawiedliwiaja sie mocno przed samymi soba,
        jakby zyli w ustawicznym konflikcie.

        Czy sa konkretni?

        Nie sa.

        Czy dotrzymuja obietnic?

        Czesto nie -
        sa troche jak japonczycy
        mowia "tak", zeby nie obrazic rozmowcy
        a "pozniej" - hmm, przeciez teraz jest dzisiaj...

        Czy sa sumienni?

        to zalezy w jakim sensie
        domy sie w brazylii nie wala
        (ale juz wylaczenia pradu na 1, 2h
        owszem)
        jak juz braze cos robie
        to, trzeba przyznac, robia to dobrze
        czasem tylko trzeba sie swoje naczekac ...









    • brasilka2 Re: (współ)praca z Brazylijczykami 13.07.07, 15:29
      Pracuję w korporacji, która ma oddział w Sao Paulo.
      W naszym biurze panuje przekonanie, że w brazylijskim pracują leserzy. Nie
      odpowiadają na maile, nie przysyłają dokumentów, a jeśli już, to z wielkim
      opóźnieniem. Są kompletnie niekomunikatywni.
      Niestety rzadko mam okazję z nimi współpracować (a może na szczęście :), ale
      też już parę razy musiałam wypraszać coś tygodniami.

      Taka sama opinia jak o SP, jest o biurze w Lizbonie :)
      • barbarakaroluk Re: (współ)praca z Brazylijczykami 07.08.07, 15:02
        wspolpraca z Brazylijczykami - zycze powodzenia i cierpliwosci!!!
        To jest zuplenie inna kultura niz nasza, i mimo tego ze i my i
        brazylijczycy sa narodem rodzinnym, to jednak sa tak rozni ze ja nie
        chcialabym z nimi wspolpracowac, o nasze mozgi inaczej pracuja:)

        Sa to ludzie dla ktorych liczy sie tu i teraz, present-oriented
        culture, gdzie wazne sa odpoczynek i zabawa, troche hedonistyczne
        podejscie do zycia, wiec odpowiedzialnosc i planowanie nie istnieje.

        co bylo na dzis w ich umyslach jest tak naprawde na jutro, nie ma
        czegos takiego jak planowanie na przyszlosc; przyklad: przyjezdza
        mama mojego faceta ( brazylijczyka), czyli moja tesciowa. jest
        problem: gdzie bedzie spac i jakie kupic lozko bo mamy mieszkanie
        nie w pelni nieumeblowane. Ja juz 5 tygodni temu pytalam co robimy i
        jakie lozko kupujemy itd itp bo wiedzialam ze mamy jeszcze duzo
        innych rzeczy do zalatwienia, i ja na ostatnio chwile nie zostawiam
        niczego. 5 tygodni temu jeszcze dla niego bylo za wczesnie. Trzy dni
        przed przyjazdem tesciowej, w sobote rano pytam co ze spaniem dla
        mamy, facet mi odpowiada'tak, tak' zajme sie tym. wiec ja rozumiem
        ze sie zajal/zajmie/wszystko ma zaplanowane. Wieczorem pytam znow
        gdzie mama bedzie spac - on nie wie. I gdybym sie nie wkurzyla to
        pewnie by zaczal lozko kupowac po odebraniu mamy z lotniska:))

        ja sama ich nie rozumiem, i nawet juz nie probuje.
        Nie odpowiadaja na e-maile, wola rozmowy telefoniczne zdaje sie.
        O wszystkim trzeba im przypominac kilka razy zanim wogole jest cos
        zrobione, bo zapominaja. Zero czegos takiego jak odpowiedzialnosc za
        przyszlosc. Nigdy nic na czas, zawsze sa spoznienia, mowia 'tak' co
        tak naprawde znaczy 'nie'. ale casem 'tak' znaczy
        rzeczywiscie 'tak', ale ja jeszcze sie nie nauczylam odrozniac 'tak-
        nie' od 'tak-tak' i nigdy nie wiem czy cos sie w koncu wydarzy czy
        nie.
        Dla nich czas to kolo, dla nas czas to linia - my jestesmy
        monochronic, oni polychronic.
        Komunikacja jest tam high-context, a my jestesmy bardziej low-
        context co oznacza ze dla nas tak znaczy tak, a dla nich moze
        znaczyc nie:)

        ich przestrzen osobista, confort zone, jest mniejsz niz nzasza, wiec
        mozesz doswiadczyc fizycznej bliskosci, dotykania, poklepywania co
        moze cie doprowadzic do bialej goraczki, tylkso sie nie probuj
        odsuwac bo oni i tak cie dopadna:)

        ja sie juz poddalam jesli chodzi o zrozumienie Brazylijczykow, jest
        to inna kultura i nie kazdy dobrze sie czuje w niej.
        Jak kiedys napisal jeden z antropologow, sa to dwie rozne kultury,
        nie znaczy ze jedna jest lepsza od drugiej, ale ich wspolna
        egzystencja jest niemozliwa ( sa oczywiescie wyjatki potwierdzjace
        regule, i jednostki ktore maja osobowosc bardziej zblizona do obcej
        kultury co pomaga).
        ja zaakceptowalam ze sie dobrze w tej kulturze czuje i nie probuje
        na sile sie z Brazylijczykami zaprzyjaznic, wspolpracowac, ani
        zmienic siebie:)poprostu moj mozg pracuje wedlug innych zasad.

    • flamengista Re: (współ)praca z Brazylijczykami 09.08.07, 00:28
      > Jak sie z nimi pracuje?
      Jeśli się jest z natury osobą sumienną i obowiązkową, to współpraca z
      Brazylijczykami może kosztować masę nerwów.

      > Czy wszystko chca miec gotowe na juz?
      hehehe - jaja sobie robisz? Wszystko jest na ostatnią chwilę, najczęściej z
      opóźnieniem. Terminy są po to, by je przesuwać.

      > Gdy cos nie idzie czy szybko
      > panikuja?
      Nie, oni na ogół się nie spieszą. Zamiast pracować chętnie pogadają, poklikają
      na necie, wypiją, zjedzą i dopiero po 2-godzinnym wstępie od biedy biorą się do
      roboty.

      > Czy moze raczej spokojnie i z zmina krwia odkladaja wszystko na
      > pozniej?
      Wszystko odkładają na później i świetnie znają się na tym, by tą robotą obarczyć
      innych. Bardzo ładnie proszą o przysługi, są w tym prawdziwymi mistrzami.

      > Czy sa konkretni?
      Nie.

      > Czy dotrzymuja obietnic?
      Tak, ale nie specjalnie się z tym spieszą.

      > Czy sa sumienni?
      Znam sumienniejszych.

      PS. moje spostrzeżenia są subiektywne i tendencyjne, choć lubię Brazylię i jej
      mieszkańców.
      • abelha Wniosek 09.08.07, 17:32
        Wystarczy byc sumiennym, konkretnym, rzetelnym, dochowywac terminow
        i w jakimkolwiek zawodzie odniesie sie tutaj sukces. Oczyscie
        dodajac do tego latwosc nawiazywania kontakow i opanowanie sztuki
        negocjacji, bo niestety bez tego daleko sie nie zajedzie.

        • tamoio Re: Wniosek ll 09.08.07, 21:14
          Czyli polacy i brazylijczycy, to narody jak dwie krople wody :))))))))
          Em terra de cego quem tem um olho e rei!
          • abelha Re: Wniosek ll 09.08.07, 23:58
            tamoio napisał:

            > Em terra de cego quem tem um olho e rei!

            O! Tym przyslowiem mnie tutaj zwabili:)))
            • tamoio Re: Wniosek ll 10.08.07, 00:09
              Se deu bem ? :)
              • abelha Re: Wniosek ll 11.08.07, 13:04
                opa!
        • flamengista niestety jest też inny wniosek 09.08.07, 22:42
          Wystarczy być sumiennym, konkretnym, rzetelnym, dochowywać terminów i nawet
          dobry kumpel zrobi z ciebie frajera, którego zarzuca swoją robotą.

          Jak w moim przypadku, niestety.
          • tamoio Re: niestety jest też inny wniosek 09.08.07, 23:51
            Prrzyjmij moje wyrazy wspólczucia ale życie, nestety, nie sklada się tylko z
            superlatywów.

            "A ambicao e uma doenca que so se cura com a preguica"
          • abelha Re: niestety jest też inny wniosek 10.08.07, 00:00
            flamengista napisał:

            > Wystarczy być sumiennym, konkretnym, rzetelnym, dochowywać
            terminów i nawet
            > dobry kumpel zrobi z ciebie frajera, którego zarzuca swoją robotą.
            >
            > Jak w moim przypadku, niestety.


            Wroc do Brazylii zeby odzyskac odruchy obronne:)))
            • flamengista to nic nie da:-) 10.08.07, 10:09
              To wada wrodzona, genetyczna.

              Moja rodzina stała się nieformalnym konsulatem brazylijskim, co chwila ojciec,
              matka albo ja udzielamy pomocy jakiemuś Brazylijczykowi. Nic się z tym nie da
              zrobić, poszła opinia i przychodzą kolejni.

              Jedyne, co można zrobić to pojechać do Brazylii na placówkę dyplomatyczną. Ale
              po pierwsze, za mało płacą, po drugie nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
              • tamoio Re: to nic nie da:-) 11.08.07, 08:23
                Najbardziej lojlni w Brazylii to masoni
                • abelha Deus me livre 11.08.07, 13:07
    • rafalkrzysztof Re: (współ)praca z Brazylijczykami 17.08.07, 21:15
      brasileiro da gema....he he..lenie oraz krętacze..ale z uśmiechem na
      twarzy..będzie się za spódniczką oglądał, klepał cię po ramieniu
      mówiąc: ta tudo bem, nao tem pressa..nada vai acontecer...
      cóż..dużo cierpliwości..
      najlepiej znaleźć po ich stronie zarządcę, który będzie niemcem z
      pochodzenia../he he..ss powojenny, typ kapo./
      przynajmniej zrozumie, co znaczy porządek oraz sumienność..

      mas mesmo assim..sem pressa.pra que...vamo` tomar um chopp :)
      olha a bunda da menina...hrrrrrrr..gostosa...

      ot, życie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka