Dodaj do ulubionych

a ja mam DOSC!!!!

10.02.06, 14:49
Obserwuj wątek
    • agulka25 Re: a ja mam DOSC!!!! 10.02.06, 14:52
      jak wyzej - za szybko przycisnelam enter...jestem zla, smutna, rozzalona i co
      jeszcze moze byc? nie wiem, ale ryczec mi sie chce, bo moj M. stwierdzil, ze juz
      nie moze...ze nie moze sie przytulac na zawolanie, ze dzis dni plodne to wiec do
      roboty...skapitulowal, ja sie obrazilam i zapewne juz nic z tego nie bedzie, bo
      wlasnie zaczal sie okres plodny...a on nie i nie...wiec mam dola i mysle, ze
      chyba powinnam sie zastanowic nad swoim malzenstwem....bubububuuuuuuuuuuu

      agulka

      pocieszcie prosze
      • 100ania Re: a ja mam DOSC!!!! 10.02.06, 14:55
        zajrzyj do mojego wątku pt 'macie wszystkiego dosyć?'
      • myszka2312 Re: a ja mam DOSC!!!! 10.02.06, 14:56
        Agulka- wydaje mi się, ze tam jakoś się pogodzicie i na pewno znajdziesz jakiś
        sposobik, żeby nie myslał o tym, że "jest robota". Życze Ci powodzenia i miłego
        wieczorkusmile Głowa do góry!!! I żadne tam dość.
      • annalalik Re: a ja mam DOSC!!!! 10.02.06, 14:59
        To moze przestan mu mowic ze top czas plodny. Poprostu spraw by bylo milo, zrób
        mu masaż, przytul sie i nie mow o pęcherzykach, śluzie i owulacji bo to działa
        na faceta jak kubeł zimnej wody.
        Życzę powodzenia

        P.S. Niedługo sie pogodzicie a to zawsze najprzyjemniejsza rzecz w kłótni
        • mymcia Re: a ja mam DOSC!!!! 10.02.06, 15:25
          dokładnie... Jak facetowi sie wspomni o tego typu czynionych wlasnych
          obserwacjach to najlepsza droga do... antykoncepcji...Oni bywaja konkretni ale
          w sprawach zawodowych, nie kiedy idzie o "te" sprawy.
          Musimy zaakceptowac to ze tacy oni juz są...
          Tez radze kombinowac jak annalalik napisala - u nas to dziala jak
          najbardziej...wink
          Trzymajcie sie i gódźcie cieplutko!!!
          • p.magdalenka Re: a ja mam DOSC!!!! 10.02.06, 17:35
            agulka własnie myslałam o Tobiesmile Nie martw się faceci to taki gatunek co nie
            umie wyluzować i żyć w przekonaniu ze się nie spełnił. U mnie było na odwrót to
            ja wiedziałam już w trakcie ovu ze się nie uda. Spróbuj go zabajerować w inny
            spoób (jesli się da). Może jakaś kolacyjka, miłe drapanko po pleckach a pózniej
            przytulanko a pózniej nogi na ściane i nic mu nie mów czy sie udało czy nie sam
            przyjdzie i bedzie sie dopytywać. A przecież wiesz ze sie uda!
            Pozdrawiam.
            • agulka25 Re: a ja mam DOSC!!!! 10.02.06, 19:35
              Dziewczyny!

              dziekuje za wsparcie, ale u nas (tzn u mnie i mojego M.) to calkiem inny problem
              jest...ogolnie przytulanko rzadko, bo ja ciagle wyjezdzam albo moj M. na noc
              pracuje...wiec ciagle sie mijamy...i juz nie chodzi o sam fakt robienia
              ,,dzidzi'' ( bo tej zapewne przy takim seksie za 10 lat sie nie doczekam)tylko o
              to, ze przez takie jego zachowanie czuje sie odrzucana, maloatrakcyjna i jest mi
              z tym zle....
              no a jak do tego jeszcze dodac chcec posiadania baby to wszystko sie nasila i
              powoduje depresje....bubububuuuuuuuu


              agulka
      • kasssannndra Re: a ja mam DOSC!!!! 10.02.06, 20:59
        Przykro mi, ale uważam , ze twój maż ma racje.Powinnaś go zrozumieć, a nie
        zastanawiać sie nad swoim małżeństwem.Każdy mężczyzna pod taka presją by
        skapitulował, jestem zdecydowanie po jego stronie. Nie mogłabym kochać się na
        zawołanie - bo to dni płodne i trzeba!Seks to nie tylko robienie dzieci.
        Ja tez jestem w trakcie starań, wiem kiedy miałam owulację, ale kochałam sie z
        mężem bo oboje tego chcieliśmy, gdyby komuś sie nie chciało to bym odpóściła i
        spróbowała w następnym miesiącu. Właśnie ta presja powoduje blokadę u kobiet i
        ja robię wszystko by robienie dzieci to nie była wyłącznie "robota" , tylko
        również przyjemność.
        • kasssannndra Re: a właśnie... 10.02.06, 21:01
          dodam jeszce (tak jak moje poprzedniczki), że mężczyzna nie musi wiedziec , zę
          to są dni płodne. Ja mojemu nigdy nie mówie "musisz sie dziś postarać bo to ten
          jedyny dizeń w miesiącu kiedy jest szansa". To kiedy mam dni płodne wiem tylko
          ja.
          • yskyerka Re: a właśnie... 10.02.06, 21:09
            Mój lubi oglądać wykresy na FF, ale staram się nie mówić mu, kiedy spodziewam
            się owulacji. Jeśli już, to dowiaduje się po fakcie - tak, kochanie, skok był
            dwa dni temu, wstrzeliliśmy się, a teraz poczekamy, co z tego wyniknie.
            Kiedy popełniłam ten błąd, że powiedziałam mu wcześniej...
            i też zastrajkował. Więcej tego nie zrobię.
            • marzonko Re: a właśnie... 10.02.06, 22:05
              Mój M wie o wszystkim,sam wylicza kiedy najlepszy dzień i to tak do przodu,że
              nawet ja o tym jeszcze nie myślę! I to zawsze on mówi,że będzie dobrze,że się
              uda,że mam myśleć pozytywnie,ale...czy ja tak mogę w 26 cyklu bezowocnych
              starań?! Nie,nie umiem! Nie umiem się wyluzować,a wiem,że trzeba,że powinnam,bo
              już niewiele czasu zostało.
              Mój M nie strajkuje,czasami miewa problemy,ale jeszcze nigdy nie było(i mam
              nadzieję,że nigdy nie będzie!),że odmówił mi "współpracy"! Zawsze jest chętny i
              gotowy i to on ma więcej nadziei niż ja! Staram się nie myśleć o niczym złym,o
              ewentualnej porażce,o wieku,o problemach,ale...same wiecie jak to jest. Nie da
              się o tym nie myśleć,a co cykl jest coraz gorzej.
      • szymus4 nie dziwię się... 11.02.06, 00:12
        też tak miałam, jak mój skapitulował-powiedziałam sobie że jak on tak to ja też
        nie i w następnym cyklu nie dostanie, a ja pójdę na imprę z koleżankami,
        zaszaleję, popływam i pójdę na zakupy i w nosie z nim...minoł okres płodny,
        później @, a jak się skończyła to jeszcze parę dni go olałam umyślnie - on tak
        się stęsknił, że sam nie dorwał i zgwałcił niemalże=z 1 jajowodem jestem w 2 ciąży!
        trzymam kciuki za tajne plany, głowy do góry dziewczyny, macie tyle zmysłu i
        wdzięku, kobiecości, zróbcie coś dla siebie! a reszta sama przyjdzie.

        mam 4 aniołki w tym synka Szymka
        • agulka25 Re: nie dziwię się... 11.02.06, 18:19
          do kassnaddra....

          chyba mnie zle zrozumialas, jak i inne kolezanki z forum....,nie poszlo o to, ze
          m. dowiedzial sie o dniach plodnych i nie chcial....poprostu nie chcial, a ja
          sie wscieklam, bo i tak rzadko sie przytulamy, wiec juz nie chodzi o
          ,,robienie'' tylko o przyjemnosc....a skoro on nie chce dla przyjemnosci, to jak
          mozemy myslec o dziecku? troche to skomplikowane.....

          ale juz dzis jest lepiej, troszke sobie porozmawialismy i byc moze jakos to
          wszsytko sie posklada....wiem, ze nie jestem bez winy, ale tez mam swoje lata i
          staz malzenski mowi sam za siebie....


          pozdrawiam wszystkie Dziewczyny i dziekuje za to, ze jestescie...

          agulka
          • kasssannndra Re: nie dziwię się... 12.02.06, 13:44
            No może i żle zrozumiałam. Myślałam, ze powiedziałaś do niego cos w
            rodzaju: "dziś jest dzień płodny i musimy sie kochać , bo to jedyna szansa,
            druga dopiero za miesiac"...
            No ale w takiej sytuacji radzę zrobic to co jedya z kobiet napisała, że
            olała "M", a on sie za nia stęsknił i w następnym cyklu sam przybiegł
            spragniony.
            • mymcia Re: nie dziwię się... 12.02.06, 13:58
              widzisz tylko takie cos nie w przypadku wszystkich facetow dziala- moj np. jest
              taki ze jak go odtrace to nie bedzie sie juz sam dopominal i narzucal nie
              wspomniawszy juz o "rzucaniu" sie na mnie... Mysle ze kiedy uplywaja lata
              naszego malzenstwa wszyscy czujemy sie juz dobrze "wczuci" w swoje role, znamy
              swoje miejsce, swoje oczekiwania, dlatego mysle ze czasem warto cos zmienic,
              odswiezyc, odkurzyc, bo to dopiero sklania partnera do zastanowienia sie nad
              soba, partnerka, relacjami w zwiazku. A pewne zmiany moga naprawde duzo
              zdzialac, tyle ze zwykle jest tak ze to my babki musimy je wprowadzac...
              To tylko takie moje obserwacje i dywagacje ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka