Witajcie oto finał mojej historii
Jakieś chyba trzy lata temu byłam nagminną "czytaczką" forum PORONIENIA potem
przeniosłam się na Dla starających się. Ono pozwoliło mi przetrwać trudne
chwile, tylko tu znajdowałam zrozumienie. Po stracie dziecka przed
dwa lata próbowaliśmy i nic,zbadaliśmy się chyba na wszystko co się dało -
wyszły dodatnie przeciwciała kardiolipinowe. Walczyliśmy jak szalni, maratony
seksu, monitorowanie cyklu, wszystkie wspomagacze jakie moga być i ciągle nic,
nic, nic... Po roku wzieliśmy do domu dwa małe kotki i to był taki mały
przełom, zamiast codziennie ryczeć zajmowałam sie kociakami. Coraz więcej
mówiliśmy o adopcji. Dokładnie 1 listopada postanowiliśmy że czekamy do
stycznia 2006 roku bo wtedy mija 3 lata naszego małżeństwa i możemy wystapić o
adopcje. Wyobraźcie sobie, że wtedy już byłam w ciąży tylko o tym jeszcze nie
wiedziałam

Udało sie wtedy gdy zupełnie odpuścilismy, to był pierwszy cykl
w który nie liczyłam kiedy bedą dni płodne, nawet nie zapisałam kiedy miałam
okres, kochaliśmy się tylko raz i wtedy poczeło się nasze dzieciątko. Była to
trudna ciążą, pełna strachu, badań, zastrzyków do brzucha itp. Nawet bałam się
w ciagu tych 9 miesięcy pochwalić się moimi II kreskami na forum, bo ciągle
był strach że coś się stanie. Przeciwciała raz rosły to spadały Ale się udało,
Filipek od 11 dni jest z nami. Piszę to by dodać Wam wiary, że każdemu się
uda, byście się nie załamywały. Wiem jakie to trudne, bo sama przez to
przeszłam. Jestem z Wami wszystkimi całym sercem!
Natalia