Witam Was dziewczynki,
Niestety z forum "Ciąża" przenoszę się na "Dla starających.." trzy ostatnie
dni były jak koszmar. Najpierw w czwartek dowiedziałam się, ze moja 7-dmio
tygodniowa ciąża się nie rozwija a na drugi dzień (chyba z nerw) poronilam
sama. Wylądowałam w szpitalu i wczoraj miałam zabieg. Dziś jestem w domu i
dochodze do siebie ale bardziej psychicznie niż fizycznie.
Odczekamy tyle ile lekarz będzie kazał i będziemy dalej się starać...Liczę na
Wasze wsparcie bo wiem, ze są tu i takie jak ja, po przejściach. Trzymajmy
się razem, to pomaga

))
Pozdr.,
G.