depresja

17.10.06, 13:10
Mam straszną depresję...
Właśnie minął mój piąty cykl starań i nic....

Najdziwniejsze, że mam już jedno dziecko. Myslałam, że teraz pójdzie jak z
płatka. A tu ciagle rozczarowania... Tak bardzo bym już chciała... Nie mogę o
niczym innym mysleć....
    • basiulka999 Re: depresja 17.10.06, 13:26
      rozumiem cię.
      tylko spróbuj dać troszkę na luz.
      spróbuj nie traktować współżycia tylko do celów prokreacji.
      ja tez mam dzziecko i też bardzo ale to bardzo bym chciała mieć drugie, i
      ciagle coś mnie powstrzymuje.jak nie moje zdrowie to mąż albo coś tam

      trzymaj się.
    • anne9 Re: depresja 17.10.06, 18:19
      dobrze Cię rozumiem, to moj 4 cykl ale po 3 rozczarowaniu nie mialam ochoty na
      nic,teraz tez tylko mysle i mysle, a prace i szkołę odsuwam jak najdalej...nie
      wiem co z tego wyniknie. Na razie jestem tuz po owulacji wiec znow pelna
      nadziei, znow czekam. Trzymam kciuki za Ciebie. W duchu modle się żebym zaszla
      w ciazę, bo nie wiem jak przyjme kolejne rozczarowanie...Naprawde wspolczuje
      tym ktorzy starają się rok albo i dłużej. Dziewczyny, podziwiam Waszą siłę.
      • kinga38 Re: depresja 17.10.06, 18:42
        Rozumiem cię doskonale.Mniej więcej po 5-6cyklach starań zaczęłam łapać
        doły.Potem patrzyłam na to z dystansem.Teraz coraz gorzej jest.A niedługo zacznę
        35 cykl starań!!!!!!!
        • bulinkaj Re: depresja 17.10.06, 19:55
          Rozumiem... Ja kilka dni temu dosłownie wyłam z bólu... Już tracę nadzieję...
          Zaczęłam dzisiąty cykl starań... Wiem, że to boli... Jakież to niesprawiedliwe,
          że ci, którzy najbardziej pragną dziecka, tak długo o nie walczą... Ale
          dziewczyny! My będziemy miały dziecko! Ja w to wierzę! Ja wiem, że jeśli okaże
          się, że nie mogę być matką biologiczną, będę robiła wszystko żeby zaadoptować
          jakąś kochaną istotkę. Zbyt dużo w nas miłości. Zbyt bardzo kocham dzieci i nie
          wyobrażam sobie przyszłości bez nich...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja