Dodaj do ulubionych

nie wiem co robić...

06.04.08, 15:24
Poznałam kogoś pokochałam. Pobraliśmy się dosyć szybko bo po 2
latach - po co czekać skoro latka lecą. Chcieliśmy dzieci a lada
moment 30cha na karku. Do tego ja z tzw przeszłością ginekologiczną:
(. Minął rok. Rzadko sie widywaliśmy - pracujemy w innych miastach
widujemy się w weekandy. Przed ślubem ustaliliśmy że to on zmieni
prace i przeprowadzi sie do mnie. Lekarz uspokajał że takich dni
kiedy mogło dojść do poczęcia było za mało. Robiłam wymówki mężowi
że przyjechał za późno - nie w te dni co trzeba. Zaczęłam traktowac
seks jak obowiązek. Nie sprawiało mi to przyjemności bo cały cza
myślalm o tym zeby tylko sie udało. On chyba to wyczuwał. Poszłam do
innego lekarza. Zrobiono HSG -niedrożność jajowodów. Wyrzuciłam to z
głowy. Poszłam do innego lekarza - nie powiedziałam mu o HSG.
Wyczytałam informację że wynik HSG czasem jest błedny. Chwyciłam się
tego jak tonacy brzytwy. Okazało się że mam torbiel na jedynym
jajniku. Przepisał leki. Potem były badania test wrogości sluzu
(wynik ok)hormony OK, spermiogram ( wynik średni) Potem pregnyl -
owulacja. Powiedział że czas na HSG - wzięłam skierowanie i więcej
do niego nie poszłam. Nie wiem co robić. Nie wiem czy chce dziecka.
Mąż mówi że sa chwile że chce a sa takie że nie chce. Ze i tak i tak
będzie dobrze. Mówi że jeśli chcę iść na laparoskopie to on decyzje
pozostawia mnie. Boję się bo czuję że stoje na rozdrożu i nie wiem
którędy iść. Droga pierwsza- pogodzic sie z tym ze dziecka nie ma,
wreszcie urządzić pusty pokój który czekał na dziecko kupić jakies
zwierzę zająć sie nim i nie myśleć tyle o tym czego miec nie mogę.
Przemawia za tym to że nadal nie mieszkamy razem, oddalamy sie od
siebie wiec jestem tylko ja i tylko ja bede cierpiała gdy nic z tego
małzeństwa nie wyjdzie. Nie ma "nasze" jest "jego" i "moje" Nie mamy
wspólnego konta. Czasem myslę że może to jest jakiś znak.
Przynajmniej mam pewnośc ze nigdy nie będę miała chorego dziecka.
Pracuję z dziećmi upośledzonymi umysłowo. Przeraża mnie wizja
posiadania takiego dziecka. Nie mam tyle siły. Czasem sie
zastanawiam czy lubie dzieci. Dziecko to wielka odpowiedzialność i
na wiele lat. Dziecko kosztuje. Z dzieckiem trzeba rozmawiać i
wychowywac wspólnie - a my mamy różne poglądy na życie.
Wiem że jest adopcja - myślałam nad tym i stwierdziłam że to nie dla
mnie. Na invitro sie nie zdecyduje.Jest i druga droga -
laparoskopia. Potem może być dziecko ale może i nic z tego nie wyjśc
jedynie złudne nadzieje. Ta nadzieja czasem zabija. To łudzenie się,
że może uda sie za miesiąc.... I jednocześnie boje się ze za kilka
lat bedę żałowała ze nie spróbowałam i nie poszłam na laproskopie.
jednoczesnie boję się iśc na laparoskopie to zawsze operacja a więc
i ryzyko. A jeśli zajde w ciąże i poronie? Boje sie i nie wiem co
robić. Wiem że sama musze podjąc decyzję i nie wiem co robić....
Obserwuj wątek
    • agnieszkaela Re: nie wiem co robić... 06.04.08, 21:53
      To coz, decyzja o dziecku jest trudna i tylko Ty ja mozesz podjac.
      Jednak laparoskopia to tylko zabieg umozliwiajacy pozniej zajscie w
      ciaze, a nie decyzja o macierzynstwie. Zrob ja, jesli zdecydujesz
      sie pozniej na dziecko nie bedziesz musiala juz czekac, leczyc sie.
    • aldimax Re: nie wiem co robić... 06.04.08, 22:44
      Rozumiem Cię, tez mam mętlik w głowie, mimo ze sytuacje troszkę inną.
      Mam 35 lat, udaną rodzinkę i dwóję wspaniałych dzieciaczków.
      Mąż bardzo chce miec jeszcze jedno, ja do tej pory nie bardzo.
      Ostatnio okazało się, że jestem w ciąży - nieplanowanej. Po krótkim
      szoku, pełnia szczęścia. Niestety okazało się, że ciąża obumarła sad
      No i teraz się zadręczam myślami. Już bardzo chcę mieć to trzecie
      ale też bardzo się boję. Boję sie, że kuszę los. Boję się, że w moim
      wieku rosną szanse na wady u dziecka. Po prostu boję się czy byłoby
      zdrowe... I w ten sposób dostaję już schizy od tego rozmyślania. I
      od tego, że nie potrafie podjąć decyzji.
      • biedronka1969 Re: nie wiem co robić... 07.04.08, 00:47
        Ciezko jest decydowac za kogos ale skoro napisalas to pewnie potrzebujesz
        czyjejs opinii aby utwierdzic sie,ze masz racje i ze to,co myslisz jest sluszne.
        Otoz ja na Twoim miejscu zdecydowalabym sie na ten zabieg. Miesiac temu lezalam
        w szpitalu i widzialam duzo! naprawde duzo!!!! Jest masa kobiet ktore przechodza
        skomplikowane zabiegi (nie jeden),lecza sie latami i wierza,ze kiedys wreszcie
        urodza dziecko. W Twoim przypadku to jeden zabieg ktory kiedys moze rozwiazac
        wiele! Bo jesli nie w tym zwiazku to moze w innym zapragniesz miec dziecko ale
        moze byc za pozno na leczenie. Wiesz ja pomimo swoich lat poznalam
        kogos,pokochalam i bardzo bardzo bardzo pragne miec z nim dziecko ale... Zycie
        jest rozne,dziwne,skomplikowane i czasem plata figle...Czasem warto zrobic cos
        co moze pomoc w dalszej drodze. Bo majac mozliwosc wyboru Ty decydujesz a nie
        majac tej mozliwosci nie masz szansy. Daj sobie szanse smile Wedlug calego zycia to
        tak niewiele a byc moze kiedys stwierdzisz trzymajac w ramionach dziecko,ze to
        AZ tak wiele. Decyzja nalezy do Ciebie,pozdrawiam smile)
    • martucha90 Re: nie wiem co robić... 07.04.08, 08:30
      > Do tego ja z tzw przeszłością ginekologicznąsad

      Co to znaczy?
      • wiosenka1 Re: nie wiem co robić... 07.04.08, 09:59
        Autorko jak to w małżeństwie, są wzloty i upadki, wspólne konto
        wcale wielu rzeczy nie zmienia.
        Ja na hsg miałam niedrożność, i laparo to potwierdziła, ale warto
        pójść i sie o tym przekonać, bądź nie.
        A przeszłość gin Martusia to zabieg, tak mi się wydaje.
      • netmisia do martucha90 07.04.08, 20:05
        jak byłam nastolatka usunieto mi 9 cm torbiel wraz z jajnikiem oraz
        częściowo drugi jajnik
        • elemelek27 Re: do netmisia 07.04.08, 20:26
          Hej,

          podobnie jak inne forumowiczki, które wypowiadały się w Twoim
          temacie, i ja radze Ci żebyż zadbała o swoje zdrowie i poszła na ten
          zabieg. Przebyta operacja faktycznie utrudnia starania ale ich nie
          przekreśla. Nie myśl, że jesteś już spisana na straty.Znam kobietę,
          która 7 lat starała się z mężem o dziecko i jak odpuścili ( mieli
          już adoptować jakieś maleństwo ) to dwa lata temu urodziła im się
          zdrowa dziewuszka, śliczna i bardzo kochana, taka radosna, jakby
          chciała wynagrodzić rodzicom koszmar oczekiwania. Teraz będzie miała
          siostrę, urodzi się za parę miesięcy.Ta kobitka miała w młodości
          usunięty jajnik w wyniku powikłań.
          A co do małżeństwa - sama musisz zadecydować, czy chcesz z tym
          facetem mieć dziecko czy może narazie nie jesteś w stanie podjąć
          takiej decyzji.
          Nie wiem nie jestem jakimś mędrcem ale powinniście poważnie pogadać
          i przede wszystkim uporządkować własne życie, emocje. Bo dziecko
          potrzebuje obojga rodziców, rodziny,dobrej atmosfery. A jak się
          będzie czuło jeśli Wy będziecie obok siebie a nie ze sobą? A
          niestety maluch nie jest klejem, który skleja nieudane pożycie
          małżonków. I nic na siłę.
          Także uszy do góry - przemyśl sobie sytuację, Wasze relacje i pomyśl
          tez przyszłościowo, a nie tylko tu i teraz. Nawet jak Wam nie
          wyjdzie, kiedyś tam możesz zapragnąć dziecka z innym.

          Życzę powodzenia, zdrowia i wyjścia z trudnej sytuacji. Trzymam
          kciuki.

          ps. Natomiast wspólne konto w małżeństwie nijak tu się ma i o niczym
          jeszcze nie świadczy.
          Pozdrawiamsmile)))
    • netmisia Re: nie wiem co robić... 07.04.08, 20:13
      W tym co piszecie jest wiele prawdy. Wiem że laparo nie jest
      równoznaczne z macierzyństwem. Wiem że każde małżeństwo ma lepsze i
      gorsze dni. Czasem zastanawiam sie ze moze to jest jakis znak że nie
      powinnam mieć dzieci. Sama nie wiem co robić. Myśle o tym cały czas.
      Bardzo boje się laparoskopii - naczytałam sie o różnych
      powikłaniach. Pierwszy raz w życiu nie wiem czego chcę. Nie wiem co
      jest dla mnie ważniejsze....
      • martucha90 Re: nie wiem co robić... 07.04.08, 20:19
        Dziękuję za wyjaśnienia. Współczuję Ci kłopotów ginekologicznych
        i małżeńskich ;-( Jeśli mogę Ci coś doradzić, to tylko w myśl
        zasady "każdy sądzi według siebie"... A więc: zrób wszystko, żeby
        móc mieć dziecko, żeby potem nie żałować. Idź na to laparo, wszystko
        jest do przeżycia uncertain Pozdrawiam wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka