funia3 Re: Misja zamiera...? 31.03.09, 17:23 Ja Was głównie, choć od dawna, czytam. I nawet nie śmiem pisać. I jest mi smuuutno, bo znów zaczynam wszystko od początku, a nawet nie zaczynam, jestem jeszcze dalej w polu (dopiero wyszłam ze szpitala po laparoskopii). I jak tu pisać, skoro dziewczęta są szczęśliwe? Nie mam nawet żadnego dnia cyklu do pochwalenia się. Za to chodzi za mną torebka w kolorze fuksji. Tylko po co mi kolejna torebka??? Odpowiedz Link
bushko Re: Misja zamiera...? 31.03.09, 17:32 Kochana pisz, nie miej oporów.... Ja miałam laparo w lutym ubiegłego roku.... czemu piszesz, że zaczynasz od początku, albo nie zaczynasz??? Jak wyniki laparo? Co z jajowodami? Bushko.... Odpowiedz Link
funia3 Re: Misja zamiera...? 31.03.09, 17:39 mialam laparo, bo w jajowodzie zamieszkała żywa ciąża z serduszkiem Pozostawiono go. Powiem szczerze, że nie wiem, co dalej, ale chyba chcę w tym roku podjąć ostateczne decyzje. Czy mam siły dalej? Druga strata w ciągu roku... Wiesz bushko, dowiedziałyśmy się o ciąży w podobnym czasie. Trudno kwasić takim tematem szczęście innych ludzi. Odpowiedz Link
justmaga Funia 31.03.09, 17:42 Nie zgadzam sie . Wlasnie o tym TRZEBA pisac. te szczesliwe zaciazone maja inne foira inne watki. To forum jest DLA STARAJACYCH SIE Oc\zywiscie jak ktos sie postara to wspaniale ,ze sie chwali,prosi o kciuki etc bo te nasze ciaze to wymodlone i wymeczone .. Ale nie mzoe byc tak,ze dla tych smutnych ,zmeczonych i w dolku zabraknie tu miejsca. Dlatego pisz. Pisz zawsze jak cos Ci siedzi w glowie na watrobie czy jajniku. ps. Przykro mi z powodu Twojego maluszka . Odpowiedz Link
funia3 Re: Funia 31.03.09, 17:47 Dzięki stara , staram się patrzeć na to, co zaszło w moim życiu pozytywnie, bo jeśli wiadomo w czym problem, to może łatwiej będzie coś zaradzić. Jeśli można coś zaradzić. Odpowiedz Link
bushko Re: Misja zamiera...? 31.03.09, 17:46 Och Funia, tak mi przykro I zgadzam się z Justmagą.... to jest forum dla starających się.... Odpowiedz Link
aga.zetka Re: Misja zamiera...? 31.03.09, 19:38 Ja już chyba zniknę stąd. Nawet jak coś napiszę to mało kto odpisze, albo nawet nikt nie naoisze jak przy wątki miłej nidzieli. Myslałam ze ktoraś z was da mi jakieś słowa otuchy. Niektóre z was są zaciążone, te z którymi miałam lepszy kontakt. Nie wiem czy jest sens zostawać tu jeszcze. Było mi tutaj dobrze. Ale to już nie to. Czuję się tu zbędna Odpowiedz Link
fiona68 Re: Misja zamiera...? 31.03.09, 22:26 nie smutkuj aga.zetak, ja też tu ostatno wchodząc mam wrażenie ze sama zostałm, wszytkie zaciażone, juz się rodzą dzieci a ja dalej nic, mam wrazenie że taka moja karma i tak już zostanie. Nawet uodporniłąm sie już na brzuszki wokół, co chiwla radosne nowiny typu "jestem w ciązy", to zaawsze super wiadomosć, ale już mnie to prawnie nie rusza ... staje się powoli jakaś taka obojętna... Odpowiedz Link
funia3 Re: Misja zamiera...? 31.03.09, 23:22 Ale czy to nie jest tak, że jedne są w ciąży, inne nie, dochodzą nowe??? Aha, a najostatniejsza w staraniach jestem JA! Zanim będę mogła znów spróbować minie hohoohoho i nie wiem ile jeszcze. Póki co- za dziecko w naszym domu robi kicia. Ma na imię Funia Odpowiedz Link
moni.qa1 Re: Misja zamiera...? 31.03.09, 23:37 ja podobnie jak funia, siedzę tu od czerwca/lipca zeszłego roku, nadziei zero, wiary w sukces jeszcze mniej, niby szukam klinik, lekarzy, ale i tak nie wierzę, że mi jakiś lekarz pomoże.. -- Odpowiedz Link
ziabolka Re: Misja zamiera...? 31.03.09, 23:45 Ja natomiast od tygodnia żyję wsłuchując się w swój organizm i już całą masę objawów wypatrzyłam... Jutro testuję bo muszę wiedzieć czy odstawić dupka czy nie. To jest mój drugi cykl na clo i mimo, że już niejeden cykl za mną to mam wrażenie, że nigdy nie zależało mi tak jak teraz i chyba nigdy nie miałam takiej nadziei, nawet rok temu gdy udało mi się zajść w ciążę. No nic już tylko parę godzin i wszystko będzie jasne... Odpowiedz Link
agus7 Re: Misja zamiera...? 01.04.09, 11:09 Aga, nie uciekaj! chociaz Cie nie znam, to dzieki forum bardzo Cie polubilam, wydajesz sie ciepla osoba, zycze Ci jak najlepiej. Chcialabym Cie kiedys spotkac Odpowiedz Link
aramea Re: Misja zamiera...? 01.04.09, 08:00 Pusto troche, fakt...ja tam specjalnie nie mam o czym pisac niestety, zdiagnozowali mi we czwartek niedoczynnosc tarczycy, lekka wprawdzie, ale lykam preparat. Kolano do operacji. W niedziele 40 stuka, a mimo, ze teraz mam juz tez niby 40 to troche psychologiczna granica dla mnie...Patrze na moja jedynaczke i kazdego dnia widze, jak bardzo przydaloby jej sie rodzenstwo, a tu nic...A czas ucieka. Ale moge Wam rano kawe serwowac, jesli chcecie Odpowiedz Link
biedronka.online Re: Misja zamiera...? 01.04.09, 08:46 Bushko pusto i smutno jak zazwyczaj od kilku mcy niestety... Ja już się wypowiadałam jakieś dwa tygodnie temu, Czuję się osamotniona, wszędzie tylko brzuchate i zaczyna się jazda przed blokiem, pełno bachorów, wózeczków, zabawek do piskownicy, rowerków i sąsiadów spacerujących razem z dziećmi... Ale czy to najważniejsze? Wciąż walczę sama ze sobą i wmawiam sobie, że bez dziecka można żyć, że to tylko dzieciak, same problemy, że dobrze, że mam męża i jestem z grubsza zdrowa, wczoraj dowiedziałam się, że znajoma ma raka szyjki macicy, ma 30 lat, dwoje małych dzieci, takie sytuacje uświadamiają mi, że wolę swoje błahe problemy... Odpowiedz Link
agus7 Re: Misja zamiera...? 01.04.09, 09:22 ja tu jestem codziennie, ale nie zawsze wiem co napisac... popadam w jakas paranoje wyznaczana kolejnymi dniami cyklu moje zycie to sinusoida od nadziei ze sie udalo po pewnosc ze nic z tego, od radosci do wkurzenia, od wyszukiwania objawow po stwierdzenie ze zadnych nie mam. trudno mi o tym pisac, chociaz moze powinnam, a okazaloby sie ze nie jestem w tym sama i mam w Was bratnie dusze. Odpowiedz Link
dottie001 Re: Misja zamiera...? 01.04.09, 10:28 ja też już długo... dłużej.. najdłużej... i też myślę, że część zaszła i jest w innym temacie - to naturalne, część orbituje sobie bez końca (jak np. ja), kilka z nas stara się aktywnie... i tak to jest, i tak to bywa... życie. Odpowiedz Link
mjaronczyk Re: Misja zamiera...? 01.04.09, 10:55 Kobietki, Ja też was tu podczytuje choć mało się udzielam. Czasami w ogóle nie zaglądam bo mam już jedną małą 3-latke i staram się poświęcać jej jak najwięcej czasu. Ja jestem z wami od początku i faktycznie czasami ma się wrażenie, że misja zamiera. Ale ja jestem przekonana, że to najlepsze forum zarówno dla starających jak i tych z groszkiem w brzuszku. Tyle tu życzliwych osób, dużo wsparcia, możliwość wygadania się, gdy tymczasem na innych forach potrafią pisać jakieś dziwne kąśliwe odpowiedzi. Nie pozwólmy by misja umarła. Ja narazie się staram choć dopiero od miesiąca. Odpowiedz Link
bushko Re: Misja zamiera...? 01.04.09, 20:25 Aga.zetka proszę nie odchodź.... przykro mi, że czujesz się zbędna tutaj... czuję się winna, bo ja też nie odpisałam na Twój post... przepraszam Dziewczyny, jedna osoba choćby nie wiem jak się starała nie sprawi, że forum nagle zatętni życiem.... przecież to forum miało nie ograniczać się w swej tematyce tylko i wyłącznie do dni cyklu, śluzów, glutów, ginów etc... To Wy tworzycie misję, Misję Groszek... i od Was zależy czy będzie to miejsce gdzie chcecie być.... Trzymam kciuki za całą misję, za każdą z Was i jestem pewna, że jeśli ja mogłam i to i Wy możecie doczekać się.... Przede mną długa i niebezpieczna droga, nie wiem jak się skończy, boję się. Wiem jednak jedno... Życie jest Cudem, życie każdej z Was jest cudem i na pewno pojawi się kolejny Cud.... Ja naprawdę wiem jak to jest, gdy walczy się z całym światem z upływającym czasem, z własnym ciałem aby tylko ujrzeć te upragnione 2 kreski.... Ja czekałam na to 6 lat a zdaje się, że całe życie.... Starania uczą pokory i cierpliwości, cierpliwości bo co miesiąc albo brak owu albo inf, albo choroba, albo wyjazd, albo coś tam jeszcze i tak w nieskończoność.... najważniejsze, to żeby nie przestawać, nawet gdy brak już nadziei.... starać się wbrew nadziei i mimo wszystko.... a pokory gdy wreszcie dociera do nas, że robię wszystko jak powinnam, a jednak ciało ludzkie to CUD a nie matematyka i 2+2 wcale nie musi być 4.... Pozdrawiam.... Bushko.... Odpowiedz Link
moni.qa1 Bushko, ja to widzę tak 02.04.09, 10:43 sama wiesz jak jest, jak się jest w trakcie starań, leczenia, chodzenia do gin itd itp. to choćby człowiek nie wiem jak się starał odwracać swoją uwagę od starań, to i tak zazwyczaj średnio się udaje, mi na przykład w ogóle Dlatego zawsze na forum wszystko wróci do głównego tematu - walki o dziecko. A tych, którym się nie udało jest coraz mniej. Ciężko mi pisać o ( sorry za wyrażenie) pierdółkach, gdy cały czas zdaję sobie sprawę z tego, że jestem w tej mniejszości. Gdy zaczynałyśmy pisać w zeszłym roku, było nas dużo - stąd pewnie różnorodność tematów, ale dobrze wiesz, gdy z każdym miesiącem pojawia się coraz więcej Groszków - to z jednej strony się, rzecz jasna cieszysz, ale też boleśnie przypomina Ci o własnej sytuacji Piszesz, że "Trzymam kciuki za całą misję, za każdą z Was i jestem pewna, że > jeśli ja mogłam i to i Wy możecie doczekać się.... " widzisz - bardzo Ci dziękuję za wiarę w nas, we mnie, ale z nas dwóch to Ty wierzysz - ja już przestałam i żadna siła nie przekona mnie w tej chwili, że będzie inaczej jest procent ludzi, którym nigdy się nie udaje - ja jak na razie jestem w tej grupie to tyle a tak w ogóle miłego dnia, piękne słonko dziś świeci Odpowiedz Link
biedronka.online Re: Bushko, ja to widzę tak 02.04.09, 18:05 moni.qa1 napisałaś dokładnie to co czuję, szczególnie po dzisiejszym usg... Odpowiedz Link
bushko Re: Bushko, ja to widzę tak 02.04.09, 18:38 To ja będę za Was wierzyć i mieć nadzieję, a Wy tylko działajcie.... Odpowiedz Link
moni.qa1 Re: Bushko, ja to widzę tak 02.04.09, 22:51 Biedronka, jestem myślami z Tobą.. wiem, że wiesz co czuję Bushko, dzięki. Odpowiedz Link
rewolka404 Re: Bushko, ja to widzę tak 03.04.09, 00:02 Moniqa, ja chyba mogę Ci towarzyszyć. Teraz jakoś mi ciężej z moją niepłodnością, czasem już niby pogodzona jestem a czasem...brak słów. Już nawet musiałam trasę do pracy zmienić, żeby koło szpitala nie przechodzić. Widoki tatusiów, kobiet w ciąży jakoś nie nastrajały mnie optymistycznie. A może to tylko umówionego terminu mojej operacji w tym szpitalu? Chciałabym, żeby to była prawda, ale tak nie jest Odpowiedz Link
moni.qa1 Re: Bushko, ja to widzę tak 03.04.09, 09:50 Rewolka, możemy sobie podać ręce ja poszłam na kolejne studia, żeby się jakos oderwać, i co? na moim roku jest kilka dziewczyn w ciąży.. Odpowiedz Link
rewolka404 Re: Bushko, ja to widzę tak 03.04.09, 09:57 u mnie czasem jest naprawdę ok z tym...a czasem...zresztą chyba każda tak ma. U mnie w pracy pełno ciąż kryzysowych, w banku pracuję... Po operacji podejmujemy konkretne kroki i tyle. Funia ma rację, że podstawa to plan. Szkoda tylko, że moje plany zawsze muszą ulegać zmianie z przyczyn ode mnie niezależnych Odpowiedz Link
funia3 rewolko kochana :) 03.04.09, 11:32 ja też pracuję w "korporze" a tam dzieci się sypią... Wiesz, ja potrzebuję planu jak deski ratunkowej, czy tam koła inaczej zostanę pod wodą, w jakiejś kolejnej depresji. Moje plany też zmienia życie- przecież nie planowałam straty 2 ciąż w ciągu 10 miesięcy. Poza tym nie do końca tu pasuję, do Misji, bo coraz mocniej i częściej myślę, że chcę być mamą adopcyjną... Odpowiedz Link
rewolka404 Re: rewolko kochana :) 03.04.09, 16:12 Funia, ja też zakładam, że mogę być mamą adopcyjną. Tylko u mnie to trochę potrwa, bo nawet ślubu nie mam, hihi. Plan mi także jest potrzebny, żeby się na czymś skupić. Niestety w życiu rzadko idzie coś zaplanować, też nie myślałam o drugiej operacji w przeciągu niecałego półrocza Na najbliższy miesiąc plan mam całkiem przyjemny, mam odpoczywać przed zabiegiem. Chodzić na spacery, wysypiać się itd. Byłam dziś u lekarza i mam zwolnienie na cały miesiąc a potem mam iść po przedłużenie...a poszłam po receptę Odpowiedz Link
1.madera Re: rewolko kochana :) 03.04.09, 19:28 Oj Rewolka trzymam za Ciebie kciuki żeby wszystko skończyło sie dobrze Odpowiedz Link