krzysztofplebs
17.12.04, 02:20
Z dyskusji na Forum "Nasz Sulejówek"
Wysłany: Gru 17, 2004 00:42:39
Cytat
Informacje o "Cs?" niemal jak z pierwszej ręki, ale szczerze powiem o tej
godzinie nie wpadnę na osobę...
***
Nie tylko jeden bo również Pani R.K. żona byłego milicjanta niejakiego
Zygmunta k.
***
Akurat nie mam nic przeciwko komukolwiek tylko dlatego, że "był". Ja
jako "były" też nie zamierzam się wieszać, bo tak chce jakaś krucjata
myślińsko-podobna....
* * *
...Tak w ogóle to ten Pański były "chlebodawca" powinien skupić się na
pisaniu bajek albowiem ma chyba do tego nadzwyczajny talent.
* * *
Przyznaję rację zarówno w dziedzinie "chlebodawca" jak i "pisanie bajek"...
Gdybym nie miał swojego chleba, to raczej z piątkowskiego trudno by było
wyżyć, ale niektórzy trzymają się go, bo jest to jakiś tam dodatek do pensji.
Ja pisałem bo mimo wszystko było to lepsze niż "Nowy Dzwon", czy "Lokalna", a
poza tym w tych dwóch gazetach akurat są ludzie z którymi mi nie po drodze...
Teraz po kilku latach przerwy mam znowu własną gazetę, więc mi Piątkowski vel
jazon24 vel jzp na pryszcz!!!
Rotacja kadr w "Cs?" niemal jak w supermarketach, rekordziści pracowali
w "Cs?" kilka dni...
***
Na koniec artykułu obiecano czytelnikom obszerną relację z Iraku. Obiecano i
tylko obiecano ponieważ dziwnym trafem wszyscy w tym redakcja CS jakoś
nabrali wody w usta.
***
Nie pierwszy to przypadek. Piątkowski, który wprost zwierzęco nie znosi
Lokalnego Zrzeszenia Właścicieli Nieruchomości w Mińsku Mazowieckim ( a
drzewiej popijał z niektórymi paniami kawę, ba nawet wyjeżdżał za granicę na
wycieczki), w której to firmie byłem najpierw doradcą prawnym, a od 1 lipca
tego roku jestem kierownikiem administracji
napisał dwukrotnie bełkot o LZWN i raz zamieścił chamski list pod moim
adresem byłego członka ( wykluczonego) z LZWN jego imiennika Kowalskiego,
zapowiedział "całą prawdę o Zrzeszeniu" i do dzisiaj z siebie tego "dzieła"
nie wydalił. Ponieważ jednak łże jak pies, nie zamieścił prawidłowego
sprostowania to razem ze Zb. Kowalskim ( w niezależnych procesach) trafili na
ławę oskarżonych w Sądzie Rejonowym w Siedlcach.
***
Może by Pan Panie Krzysztofie zechciał wyjaśnić bliższe okolicznośći a
szczególnie termin ich powrotu.
***
Na pewno wrócił syn Rysi K., co do drugiego nie wiem. Kilkanaście miesięcy
temu, ale szczerze powiem, że gdyby mój syn wrócił przedwcześnie to raczej
byłbym szczęśliwy, bo po co nam się pchać między wódkę a zakąskę i narażać
młodych ludzi. Pieniądze nie są najważniejsze.
***
Ps. Odniośnie tych wolnych etatów to jeśli potrafie napisać o tym że np.
zaszczekał gdzieś pies to co Pańskim zdaniem mam szansę sie tam załapać....
***
Ma Pani/Pan szansę oczywiście nie na etat, bo jest ich tylko kilka i małe, a
tylko na współpracę za dziadowską wierszówkę mniej więcej 0,17 zł za cm
kwadratowy!!! pod kilkoma warunkami: "głaskania" jzp, który jest nieomylny,
nie szukania w "Co słychać?" pieniędzy, pisania bez ruszania: Stanisława
Szepietowskiego, Czesława Mroczka, Tarczyńskiego, reklamodawców, nawet wtedy
jak zrobili przekręt, Nieleszczuków, bokserów kryminalistów, mecenasa
Dargasa, Andrzeja Klimma, Romana H., Jana Rocha St. ze Starej Miłosnej,
właścicieli sklepów i innych firm, z którymi Piątkowski w barterze ( za
ogłoszenia) kooperuje, Wojciecha Kowalskiego byłego szefa "Życia Mińska"
obecnie jakiejś bliżej nieokreślonej "Extra gazety" w Siedlcach.... nie chce
mi się dłużej wyliczać. Od pewnego czasu może natomiast Pani/Pan zupełnie
bezkarnie walić w niektórych księży, burmistrza Grzesiaka i tych co odmówili
lub wkrótce mu (jzp) odmówią dawania reklam... Ponadto bardzo dobrze widziane
jest : donosicielstwo ( vide Jacek L. Kazimierz O., Marcin P., Józef L)
szpiegowanie ( Jacek L. - też były "spuszczony" ale nie milicjant tylko
policjant), wazeliniarstwo ( Baba Jaga), przepisywanie z internetu, innych
gazet ( Marcin P. Jacek L.) najlepiej z blędami np. Krzysztof Oraczewski
zamiast Krzysztod Jaraczewski, umiejscowienie Paderewskiego jako mieszkańca
Sulejówka , w którym nie był nawet 1 sekundy, etc. , absolutne godzenie się
na wszekie skróty dokonywane "wprawną reką" samego redaktora naczelnego i
wydawcy w jednym materiałów, które po takiej korekcie zawierają przeważnie
niechlujne błędy. Jak sobie jeszcze coś przypomnę to napiszę. Ale szczerze
odradzam!