un-j
16.05.05, 12:23
Witam
Jako że nowy sezon najwyższy czas był zacząć, postanowiliśmy to uczynić z
wysokiego „C”. Wybór padł na Babią Górę. Ponieważ po polskiej stronie Babia
została zaliczona prawie wszystkimi drogami, naszą ideą było wejście od
strony słowackiej – szlakiem żółtym ze Slanej Vody, a następnie zejście
zielonym do Stańcowej i powrót przez Czyżów Wierszek do punktu wyjścia. Jak
wyszło w praktyce – o tym poniżej.
Do chaty Slana voda dotarliśmy samochodem bez problemów, z małym opóźnieniem
(pozdrowienia dla żywieckiej drogówki :( ; droga od Jeleśni do Korbielowa
fatalna). Niestety, już na samym początku zgubiliśmy szlak – poszliśmy
drogą odbijającą w prawo, ponieważ droga ze szlakiem – na wprost - była
zawalona wiatrołomami i wyglądało to jak by dalej był gęsty las. Powrót na
właściwe tory kosztował nas ½ godziny. Po ok. 20 minutach doszliśmy do
przepięknej Hali Rabczyckiej, a następnie połączonymi szlakami (żółty i
niebieski) do chaty z ekspozycją ku pamięci Hviezdoslava (słowacki pisarz z
tych rejonów). Tuż za chatą szlaki rozdzielają się: niebieski na wprost
(nasza opcja powrotna), żółty w lewo pod górę, ale łatwo go zgubić – droga
nie jest szlakiem, na szczęście potem się łączą tuż przed ogromną porębą,
gdzie trwa usuwanie skutków huraganu. Niestety, w tym miejscu zgubiliśmy się
kompletnie – nie ma żadnego oznakowania szlaku – prawdopodobnie szlak biegł
na ukos przez porębę. My poszliśmy dalej drogą. Po pewnym czasie
zorientowaliśmy się, że jednak nie tędy droga. Mocno opóźnieni
zrezygnowaliśmy z szukania szlaku i wróciliśmy do Slanej Vody.
Jeżeli czyta to ktoś z dużej polskiej grupy, spotkanej przy chacie
Hviezdoslava – napiszcie, czy udało wam się nie pogubić i wejść.
Podsumowując - z dużej chmury wyszedł nam mały deszcz, ale na pewno
spróbujemy tą drogę jeszcze raz .
Mam prośbę do tych, którzy ćwiczyli tą trasę o ewentualne wskazówki jak
się „nie zgubić” w raczej trudnym terenie (masa wiatrołomów, marne
oznakowanie szlaków) po słowackiej stronie.
Pozdr.