remo29
21.01.04, 10:34
Wczoraj po lekcjach chłopaki z pobliskiej szkoły utoczyli gigantyczną kulę ze
śniegu. Miała ponad półtora metra średnicy. Zostawili ją na trawniku i
poszli. Ale wieczorem jacyś jajcarze wtoczyli ją centralnie na... drogę
osiedlową, blokując ją całkowicie. Każdy kto wjechał zmuszony był do
efektownego "łosia" po krawężniku, trawniku i jakichś dołach. Ale to pryszcz.
Dziś rano podczas poszukiwań swojego samochodu w zwałach śniegu ujrzałem
nadjeżdżający wprost na kulę pług wyposażony w ursusa c-330 i chłopa w
beretce, z wąsem a jakże. "To jest twoja chwila prawdy" - pomyślałem do kuli
(bo przecież nie będę z nią przy ludziach gadał) i aż przystanąłem by
popatrzeć sobie na zasraniutki koniec kuli-gigantki. A tu dupa: pług objechał
kulę jak rondo (przez trawnik oczywiście) i pojechał dalej...
>
Jak już moja szczęka wróciła na miejsce powiedziałem do kuli:
- Nie zaskoczyłaś drogowców...