telesfor_
12.02.02, 10:14
Witam
Opowiem wam moja historie.
Mam 40 lat, wyksztalcenie srednie i pracuje w biurze
jako referent. Te 1500 zl miesiecznie jakos wyciagam.
Do niedawna przez 10 lat mialem stara Skode 105, ale
sie rozleciala wiec postanowilem kupic 5-letniego
Poloneza. To super samochod, rodzinny i bezpieczny
tylko pali za duzo na moja skromna kieszen. No ale
przeciez nie moge nie miec samochodu, co by powiedzieli
sasiedzi, ze taki stary, a nawet samochodu sie nie
dorobil. No wiec wiec wyciagnalem z lokaty 5 tys,
doplacilem 1000 za zlomownaie Skody no i mam!
Piekny rodzinny samochod. Po pierwszym tankowaniu
stwierdzilem, ze 1/3 pensji na bezyne to za duzo.
Pojechalem wiec zalozyc gaz. Ale to duzo kosztuje. Nie
mam tyle pieniedzy! Na szczescie facet w warsztacie
powiedzial, ze ma uzywana instalacje za pol ceny.
Ostrzegl wprawdzie, ze moze wybuchnac, ale co mi tam.
Przeciez ja jestem w czepku urodzony to moze mi sie
uda. No. Wreszcie moge wybrac sie w wymarzona podroz do
tesciow za miastem. Tylko walizka do bagaznika sie nie
miesci. No to co. Zona nie musi pakowac calej szafy na
dwa dni. Cos mi przerywa silnik i jakos nie moge
wyprzedzac nawet traktorow pod gore, przelaczam sie na
benzyne. Nie. Nie moge tak robic, przeciez znowu wydam
rownowartosc 10 dni mojej ciezkiej pracy na benzyne.
Postanowilem odciac w ogole benzyne. Teraz jest super.
Po regulacji zaworow wyprzedam nawet trabanty. Mam
wreszcie oszczedny samochod. Stwierdzam, ze gaz to jest
super rozwiazanie. Wszyscy powinni na nim jezdzic, bo
tanio, bezpiecznie, a i silnik sie mniej meczy.
Zaczynam myslec jaki bedzie moj nastepny samochod, bo
ten zaczyna sie juz rozlatywac. Chyba znowu Polonez, bo
przywiazalem sie do tej klasycznej marki.