wiktor_l
12.02.04, 08:05
"W drodze wspominałem moją pierwszą, niezbyt udaną przejażdżkę Toyotą, kiedy
rok temu nie wytrzymałem i zatrzymałem się przy jednym z salonów. To była
wersja 3.0 D-4D ze 163-konnym turbodieslem. Długo syciłem się jej ponętnymi
kształtami, aż w końcu przekręciłem kluczyk. Cóż za zawód! Tak plebejski
dźwięk w tak szlachetnym aucie? Zupełnie, jakby tuż przed pocałunkiem z
piękną nieznajomą ta nagle wyjęła sztuczną szczękę. Brrr! Ktoś, kto płaci
ponad 50 tys. euro, zasługuje na więcej niż klekot czterocylindrowego diesla.
Benzynowa V6 to już zupełnie inna sprawa. Jeśli jej właściciela boli głowa,
to z innego powodu: średnie spalanie, które w mieście grubo przekracza 20
litrów, a poza nim owszem spada, ale jakoś nigdy do deklarowanych 13,5 litra."
otóż to:)))
humor humorem, ale mnie takie zapchajdziury jak opowiastki o babci Lemskiego
nie za bardzo się podobają.
No i nie ma zdjęć modelki:(((, hahah.
Wiktor