trudna śmierć

15.10.08, 14:28
witam wszyskich.dlsczego taki tytuł? moja mama zmarła prawie 5 lat
temu a dla mnie to jak wczoraj a mam 26 lat ale to nie w tym problem
tylko to jak i gdzie zmarła była wspaniała kobieta ale miała słabosc
to napojów wyskokowych i gdy juz postanowiła sie zmienic bóg
stwierdził ze juz na to zapóźno i odebrał jej dusze...zmarła w
wielkanoc u sasiadów sama w nocy jak pies nikt o tym nie wiedział
dopuki nie znalazłam jej rano zimniej...a najsmutniejsze jest to ze
zwyzywałam ja w tym dniu jak odeszła teraz zawsze o niej mysle czego
nie robiłam za życia jest mi chololernie źle ze nie dałysmy sobie
sznsy zabiore ten smutek ze soba dopuki nie spotkamy sie po drugiej
stronie by to naprawić...
    • kopciuszek125 Re: trudna śmierć 15.10.08, 22:45
      Iwcio nie rób sobie wyrzutów sumienia bo alkoholizm to jest bardzo trudna
      choroba. Twoja mama zapewne chciała z tym skończyć ale o ile wiem jest to bardzo
      trudne. Nic nie mogłaś zrobić dopóki mama sama by zechciała z tym skończyć.
      Każdy ma tylko jedno życie i Ty musisz je przeżyć jak najlepiej potrafisz nie
      zadręczając się bo to nic nikomu nie da , ani Twojej mamie ani Tobie. Widzisz są
      choroby na które nie mamy wpływu i nic na to nie poradzimy, musimy się z tym
      pogodzić. Przede wszystkim nie trzeba uciekać od ludzi i starć się pomagćac
      potrzebującym to też daje uspokojenie.
    • luccio1 Re: trudna śmierć 16.10.08, 23:46
      Pamiętam, że ściąłem się z Ojcem mniej więcej godzinę przed tym, gdy chwycił Go
      wylew krwi do mózgu (po którym zostało Mu już tylko 14 godzin...).
      Poszło o to, że miałem po raz siódmy w ciągu jednego popołudnia skoczyć "na
      jednej nodze" do miasta i coś przynieść - tato czekał na dawno nie widzianego
      przyjaciela i chciał go przyjąć jak należy - a był rok 1974 i zaopatrzenie
      sklepów już zaczynało pękać...
      A dziś jestem rok starszy niż Tato w chwili, gdy odchodził.

      Pozdrawiam.
      Łukasz.
Pełna wersja