Dodaj do ulubionych

hamowanie od 200 km/h - jak?

04.03.04, 19:59
Nieczesto zdarza mi się rozpędzić do 180 czy 200, ale zastanawiam się jak
skuteczniej wtedy szybko wytracić prędkość. Czy hamować gwałtownie (samochód
ma ABS i ESP, więc w poślizg się nie powinno wpaść) czy też redukować biegi i
zacząć od hamowania silnikiem?

I od razu uprzedzam ewentualne głupie komentarze, że "tylko idiota jeździ z
taką prędkoscią". Otóż nie jeżdżę tak szybko po Warszawie. Jednak w Polsce
jest parę takich miejsc, gdzie można się rozpędzić do takiej prędkości i
jechac bezpieczenie - oie oczywiście żadnej idiota wolnobieżnym czeskim
samochodem nie zechce mi zajechać drogi... A wtedy trzeba hamować...
Obserwuj wątek
    • greenblack Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 04.03.04, 20:06
      Hamulce znacznie lepiej służą wytracaniu prędkości niż najlepsze nawet
      okładziny cierne sprzęgła.
      • Gość: ???????????? Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.03.04, 00:42
        greenblack napisał:

        > Hamulce znacznie lepiej służą wytracaniu prędkości niż najlepsze nawet
        > okładziny cierne sprzęgła.

        hej GB cos z forma nie tak ?
        od kiedy to hamowanie przez redukcje jest hamowaniem na sprzegle.
        • greenblack Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 05.03.04, 11:04
          A na czym polega hamowanie silnikiem?
          • bocian4 Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 18.03.04, 09:20
            Ale jaja. Mysle ze GB powiedzial jak sie logowac na niego swojej sekretarce ;-))

            Pozdro
          • Gość: wredny Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.04, 02:50
            greenblack napisał:

            > A na czym polega hamowanie silnikiem?

            matko i kto to pisze ??????????????????
      • tulin Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 14.04.04, 13:46
        Po co wiec kierowcy wyscigowi hamuja biegami ?
    • Gość: d Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.pool8022.interbusiness.it 04.03.04, 20:10
      mialem 230 na liczniku (starysaab 900 2,0T) a z przodu na pustej autostradzie daleko 2
      ciezarowki.
      Jedna mi wyjechala i zaczela te druga wyprzedzac... jechala 2 km/h szybciej od tej
      wyprzedzanej. Byly daleko... ale zdziwisz sie jak wydluza sie droga hamowania. Wiedzac to od
      razu nacisnalem bardzo mocno na hamulec.Nie umiem powiedziec czy z calej sily. Po 100
      metrach poslyszalem jak hamulce wpadaja w fadding -takie gluche lomotanie i slabszy efekt
      hamowania, nastepne 100 metrow i wyladowalem 3 metry przeed dupa tego tira. Uwazam ze
      kazdy powinien sprawdzic jak sie hamuje albo zwalnia z duzej predkosci powiedzmy do
      100km/h. Tego powinni uczyc na kursie prawa jazdy.
      Normalnie auto ze 100km/h zatrzymuje sie po 40 metrach, co innego jak tarcze sa czerwone od
      goraca. Inaczej sie hamuje. Przy duzych predkosciach juz od 180 jest inaczej. Warto sprobowac
      na rownej nawierzchni na pustej autostradzie. Chocby raz .
      Mialem jeszcze hamowanie w tunelu ze 130 do zera tez na autostradzie, i korek na lewym pasie
      kolo Monachium ale tylko na lewym pasie AstraII ze 180 do zera .... Wszystko jest mozliwe ...
      • mar_elx doświadczenie przede wszystkim - zgadzam się 04.03.04, 20:16
        tylko że w Polsce nie ma tak na prawdę niema gdziee się rozpędzić (najbliższa
        autostrada od Warszawy jest kilkaset km - i na pewno nie jest pusta ;-).
        • Gość: Wally Re: doświadczenie przede wszystkim - zgadzam się IP: *.icpnet.pl 04.03.04, 22:21
          Pusta autostrada - polecam A2 pomiędzy Koninem , a Poznaniem.;-)

          pozdrawiam

      • Gość: Gienio Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.speed.planet.nl 14.04.04, 22:50
        Chyba z niezlej gory jechales, Saab tego typu nigdy nie osiagal 230 Km/h.
    • Gość: TO JA Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.honeywell.com 04.03.04, 20:34
      Czlowiek ktory najpierw jezdzi 200 km/h a potem sie pyta jak hamowac,
      przypomina mi kucharza ktory podnosi goracy garnek i lata z nim po calej kuchni
      nie pomyslawszy najpierw gdzie go bedzie stawial.
      Do hamowania sluzy hamulec i cala sila w nodze, a w automaticu dwoch nog.Proste?
      • mar_elx nie obyło się bez głupiego komentarza 04.03.04, 20:43
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        > Czlowiek ktory najpierw jezdzi 200 km/h a potem sie pyta jak hamowac,
        > przypomina mi kucharza ktory podnosi goracy garnek i lata z nim po calej
        kuchni
        >
        > nie pomyslawszy najpierw gdzie go bedzie stawial.
        > Do hamowania sluzy hamulec i cala sila w nodze, a w automaticu dwoch
        nog.Proste?

        Nie jest to takie proste, bo jak widzisz powyżej, nie wszystkie odpowiedzi się
        jednoznaczne. A skąd wiesz, że tak JEŻDZĘ? Jechałem parę razy bo uznałem, że
        można. Nie zabiłem sienie ani nikogo. Ty za to wsyzstko robisz od razu dobrze i
        nigdy nie masz żadnych wątpliwości. Zazdroszczę samopoczucia.
        • Gość: TO JA Re: nie obyło się bez głupiego komentarza IP: *.honeywell.com 04.03.04, 20:53
          Jakbym chcial dac glupi komentarz to bym Ci kazal hamowac silnikiem i
          wysprzeglac podwojnie. Robi sie tak jak powiedzialem czy to ze 100 czy 200.
          Jezeli Twoj samochod moze jechac 200 km/h to gwarantuje Ci ze jego hamulce sie
          nie rozgrzeja do czerwonosci przy hamowaniu z takiej predkosci. Chyba ze Ci sie
          to spodoba i zaczniesz ten manewr powtarzac raz za razem. Pozdrowienia
      • Gość: Kompressor Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: 212.160.230.* 04.03.04, 20:52
        Czlowiek ktory najpierw jezdzi 200 km/h a potem sie pyta jak hamowac,
        przypomina mi kucharza ktory podnosi goracy garnek i lata z nim po calej kuchni
        nie pomyslawszy najpierw gdzie go bedzie stawial.
        Do hamowania sluzy hamulec i cala sila w nodze, a w automaticu dwoch nog.Proste?
        ------------------------------------

        heheh fakt smiesznie to brzmi jednak wydaje mi sie ze autor watku nie pytta sie
        jak hamowac ( jako tako ;) tylko jak SKUTECZNIEJ hamowac, tzn jaka technika
        przynosi najelpszy efekt, max skraca dorge hamowania i jest najbezpieczniejsza
        Ja co prawda nei jezdze z predkoscia 200km/h a max 150 ale wydaje mi sie ze to
        juz sa male roznice w zachowaniu auta przy takich V. Wedlug mnie jest
        oczywiscie mocne wbicie pedalu hamulca i trzymanie go do oporu ( chyba ze auto
        zaczyna zmieniac trajektorie wtedy na sekunde puscic ) wraz ze zrzucaniem
        biegow ale to jest raczej niewykonalne przy awaryjnym hamowaniu, wtedy lepiej
        zajac sie czystym hamowaniem i ewentualnym znajdowaniu "drogi ucieczki" przed
        zblizajaca sie przeszkoda.
    • hehe.he z 200 km/h najlepiej wyhamowują auta drzewa 04.03.04, 20:40
    • Gość: Hiro Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 20:43
      oie oczywiście żadnej idiota wolnobieżnym czeskim
      > samochodem nie zechce mi zajechać drogi... A wtedy trzeba hamować...

      durno pało.
      niezajezdzam fania 1.9 tdi nikomu drogi a inne palanty w starych oplach i
      nowych tojotach nieraz.

      NIE UOGÓLNIAJ KMIOCIE>
      • mar_elx Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 04.03.04, 20:45
        Gość portalu: Hiro napisał(a):

        > oie oczywiście żadnej idiota wolnobieżnym czeskim
        > > samochodem nie zechce mi zajechać drogi... A wtedy trzeba hamować...
        >
        > durno pało.
        > niezajezdzam fania 1.9 tdi nikomu drogi a inne palanty w starych oplach i
        > nowych tojotach nieraz.
        >
        > NIE UOGÓLNIAJ KMIOCIE>

        Ale ja myślałem o ciężarówce marki Tatra z piachem albo złomem... A ty się od
        razu przezywasz.
        • adek28 Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 04.03.04, 21:15
          okej
          ale jakos nie sadze co bys myslal o tatrze
          • mar_elx złapaleś mnie 04.03.04, 21:16
            adek28 napisał:

            > okej
            > ale jakos nie sadze co bys myslal o tatrze

            Złapałeś mnie. Myślałem o Liazie...
    • Gość: kuzyn Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: 213.156.52.* 04.03.04, 20:58
      ...lexsia sie zapytaj...........on szczesliwie popierdala 270 km/h na wysokosci
      trzebina.......regolarnie jak autobus.......
      Nawet nazwali autostrade im.lexsia autobusa.......
      • lexus400 Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 04.03.04, 21:55
        Gość portalu: kuzyn napisał(a):

        > ...lexsia sie zapytaj...........on szczesliwie popierdala 270 km/h na
        wysokosci
        >
        > trzebina.......regolarnie jak autobus.......
        > Nawet nazwali autostrade im.lexsia autobusa.......


        ...hahaha. Hamowałem z 260/h i wyjazd do Trzebini przejechałem około 200 m
        dalej, w sumie droga hamowania około 400m.Początkowe ostre hamowanie daje efekt
        przez jakieś 80-120 m a potem brak hamulca i straszny smród spalonych klocków.

        Pzdr.


        --------------------------------------------
        Życie jest krótkie - trzeba szybko jeźdźić.
        • Gość: kuzyn Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: 213.156.52.* 05.03.04, 05:50
          ....lexsio...........nie wiem jak ty ale sie popierdolimy przez dluzszy
          czas........

          .........p.s.........musze zebrac "material"............
          Rechocze sie cale studio............Gdyby nie ty to noc byla by do
          dupy..........
    • Gość: zMARnowany Re: Fiacior 125p i 200km/h? IP: *.chello.pl 04.03.04, 21:11
      Mar ten burak z podwarszawskiej wsi i 200 km/h? Czym? Fiaciorem 125p czy
      Ursusem c360 (ze Skoroszy ma bliziutko do Ursusa wiec jakiegoś mógł buchnac)?
      • mar_elx zMARnowany - właściciel thalii na kredyt 04.03.04, 21:30
        Gość portalu: zMARnowany napisał(a):

        > Mar ten burak z podwarszawskiej wsi i 200 km/h? Czym? Fiaciorem 125p czy
        > Ursusem c360 (ze Skoroszy ma bliziutko do Ursusa wiec jakiegoś mógł buchnac)?

        brzeygkiej zony i trójki pyzatych bachorów. mieszka na ursynowie w bloku i
        wymalował ściany na kolorowo - bo tak jest modnie (kazdy jego znajomy miastowy
        w pierwszym pokoleniu - wszyscy koledzy z marketingu i zarządazania ze Szkoły
        Wyższej z Pułtuska - tak samo malują ściany na kraso i mają skody lub thalie).
        • Gość: zMARnowany Re: i się mylisz IP: *.chello.pl 04.03.04, 21:35
          buraczku ze Skoroszy.
          Jeżdżę japończykiem (zgaduj - do trzech razy sztuka), nie mam dzieci a z żoną -
          choć ładna się rozwodzę, bo znalazłem jeszcze fajniejszą kobietkę. Owszem
          mieszkam na Ursynowie pod samym Lasem Kabackim na 120m + 70m tarasu. Źonie
          zostawiam dom w Wilanowie. I co? Zjadło buraka?
          • wiktor_l Re: i się mylisz 04.03.04, 21:42
            Gość portalu: zMARnowany napisał(a):

            > buraczku ze Skoroszy.
            > Jeżdżę japończykiem (zgaduj - do trzech razy sztuka), nie mam dzieci a z
            żoną -
            >
            > choć ładna się rozwodzę, bo znalazłem jeszcze fajniejszą kobietkę. Owszem
            > mieszkam na Ursynowie pod samym Lasem Kabackim na 120m + 70m tarasu. Źonie
            > zostawiam dom w Wilanowie. I co? Zjadło buraka?

            Na wszystkich zrobiłeś super wrażenie. Dawaj jeszcze więcej o sobie, czekamy!!

            Wiktor
            ale jesteś buraczkiem...
            • mar_elx nie podał tylko długości penisa... 04.03.04, 22:11

              > Na wszystkich zrobiłeś super wrażenie. Dawaj jeszcze więcej o sobie, czekamy!!
              >
              > Wiktor
              > ale jesteś buraczkiem...

              marynowany ciołku, pochwal się jeszcze długością penisa
              • Gość: zMARnowany Re: ...czyli wielki kompleks MARa_elx IP: *.chello.pl 04.03.04, 22:17
                mar_elx napisał:


                > marynowany ciołku, pochwal się jeszcze długością penisa

                Nie chcę żebyś w kompleksy popadł. Jeszcze z zazdrości krzywdę sobie zrobisz.
                Nie wyhamujesz z tych 200 km/h...
            • Gość: zMARnowany Re: Wiktorku ciołku IP: *.chello.pl 04.03.04, 22:15
              Zrobiłem kiciora w stylu w jakim MAR_elx kituje na forum warszawskim. A teraz
              się z niego smieję, bo wiedziałem, że to łyknie.
              Ja w przeciwieństwie do buraka MARA nie mam zwyczaju wyjawiać stanu swojego
              posiadania.

              P.S. Mar kupuje w galerii mokotów pidżamy za 400 zł. tak przynakmniej twierdzi.
              • mar_elx zgadza się, ale nie zupełnie 04.03.04, 22:25
                Gość portalu: zMARnowany napisał(a):


                > P.S. Mar kupuje w galerii mokotów pidżamy za 400 zł. tak przynakmniej
                twierdzi.

                Ta piżama była nawet droższa. Mam też piżamy szyte na miarę. W róże, z
                koronkami i falbankami. Niestety nigdzienie mogę kupić takich kapci w ksztłacie
                misów (rozmiar 45). Jakby ktoś widział, to proszę o informację.

                Tylko co to ma wspólnego z techniką hamowania?
    • Gość: myfirstalfa Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.arcor-ip.net 04.03.04, 22:15
      jezdze codziennie conajmniej 200km/h
      (z malymi wyjatkami - zalezy od natezenia ruchu)
      hamowanie przy tej predkosci zalezy od sytuacji
      najczesciej hamuje juz na wstepie ciezka noga
      zawsze jest latwiej popuscic
      odwrotnie moze byc o jeden metr za pozno
      zachowanie twojego samochodu podczas gwaltownego hamowania
      przy tej predkosci powinienes przetestowac
      zeby nie bylo pozniej niebezpiecznych niespodzianek
      w sytuacjach podbramkowych

      pzdr
      • staruch5 Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 04.03.04, 22:17
        Energia jaka trzeba stracic (praca tarcia, jaka trzeba wykonac) przy hamowaniu
        z 200km/h do zera jest 4 razy taka, jak ze 100km/h do zera. To pewno wiemy.
        Tyle samo musza wypracowac hamulce ze 100km/h do zera, co z 200km/h do 173km/h
        lub ze 173km/h do 141km/h, lub ze 141km/h do 100km/h.
        Cala ta praca hamulcow zamienia sie na cieplo, ktore wydziela sie miedzy
        klockami a tarczami. To cieplo dosc powoli jest oddawane powietrzu. To powoduje
        rozgrzanie tarcz i klockow - wydzielanie ciepla (jego produkcja) jest znacznie
        wieksza niz jego odprowadzanie do powietrza.
        Gdy takie hamowanie odbywa sie nagle, to moze zostac przekroczona krytyczna
        temperatura hamulcow i moga przestac efektywnie dzialac, bo zmieni sie
        wspolczynnik tarcia klockow o tarcze. Stanie sie tak zwlaszcza, gdy tarcze maja
        za mala grubosc.
        Samochod powinien wytrzymac nagle hamowanie z predkosci maksymalnej. Tak sa
        skonstruowane hamulce - odpowiednia wielkosc, wentylowane tarcze.
        Problemem moze byc stary plyn hamulcowy, ktory zawiera sporo wody. Jego
        temperatura wrzenia jest nizsza od nominalnej, branej do obliczen przy
        konstrukcji hamulcow. Wowczas hamulce przestana dzialac - objawy beda takie,
        jak przy zapowietrzonych hamulcach.
        • Gość: myfirstalfa Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.arcor-ip.net 04.03.04, 22:41
          > Samochod powinien wytrzymac nagle hamowanie z predkosci maksymalnej.

          nie jedno ale pare pod rzad

          bardzo interesujaca strona na temat hamulcow jest www.hamulce.net
          szczegolnie kolekcja -> www.hamulce.net/tabel.htm

          pozdr
          myfirstalfa
        • Gość: TO JA Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.honeywell.com 04.03.04, 22:42
          Amen, ale z jednym wyjatkiem. Cieplo wydziela sie tez miedzy opona a jezdnia.
        • remo29 Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 05.03.04, 10:14

          > Gdy takie hamowanie odbywa sie nagle, to moze zostac przekroczona krytyczna
          > temperatura hamulcow i moga przestac efektywnie dzialac, bo zmieni sie
          > wspolczynnik tarcia klockow o tarcze.

          A nie jest czasem tak że w wyniku podniesienia się temperatury całego ukladu
          może dojść do "szczękościsku" - czyli klocki złapią tarczę i po balu panno Alu?
          Miałem dwa lata temu taki motyw: klocki nówka, tarcze już niemłode (dorobiły
          się kołnierza), auto załadowane max (pięć dorodnych osób+bagaże), V=120km/h. I
          nagle czuję, że jadę coraz wolniej. Ani nie jest pod górę, ani wiatru jakiegoś
          strasznego, a prędkościomierz leci na łeb - 110, 100, 90... Gaz w podłodze, a
          auto zwalnia. I nagle czuję smrodek, z metra na metr coraz silniejszy,
          zatrzymuję się i widzę z lewej strony bękitnawy dym. Dotykam felgi - gorąca jak
          sto bandytów. Po zdjęciu koła ujrzałem finezyjnie fioletową tarczę.
          • staruch5 Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 05.03.04, 10:22
            nie wiem. Czy to bylo po naglym hamowaniu?
            Taki "szczekoscisk" moze sie zdarzyc, jezeli sie co pewien czas nie czysci
            prowadnic klockow. tam jest pelno syfu z klockow+woda. Ja to robie 2 razy w
            roku przy zmainie opon i zawsze jest to nieodzowne.
            Ale to raczej powoduje stale tarcei hamulcow, taka lekka blokade. To zwieksza
            zuzycie paliwa i troche grzeje hamulce. Widac to po obfitym czarnym proszku na
            felgach.
            Nie wiem, czy to Twoj przypadek.Pzdr.
    • meps Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 04.03.04, 23:01
      Jak? Pedał hamulca w podłogę i tak trzymać aż się zatrzymasz. Oczywiście tarcze
      i okładziny nie mogą być za cienkie, a płyn stary. Takie hamowanie co pewien
      czas jest bardzo wskazane. Latem podczas upałów, hamując z ponad 200 do
      praktycznie 0 tarcze przybrały mi kolorek niebieskawy, po prostu były już do
      takiego hamowania za cienkie.
    • takietam1 Jedna UWAGA. 05.03.04, 00:10
      Mam wrazenie, ze pomimo czesci madrych komentarzy, to jednak w wiekszosci
      wpisow same bzdury.

      LUDZIE!

      Przy 200 km/h i silnym hamowaniu zdzieracie opony.

      JEZELI podczas jazdy ktos zajedzie wam droge i wcisniecie hamulec do dechy, to
      na ogol zablokuje wam kola. Tak to jest skonstruowane. Jak macie ABS to OK.
      Szansa najwyzej, ze powyrywa wam drazki w ukladzie zawieszenia, zerwie
      cimmerbloki, ale to nic. Gorzej jak NIE MA ABS albo ABS sie wylaczy.
      Wtedy opony zostaja zciete po jednej stronie az do pasa okladzin metalowych i
      jak przed ta operacja opony byly z niewielkim bierznikiem to macie po
      sekundzie po oponach a jak macie pecha to peknie guma i ladujecie na dachu po
      drugiej stronie barierek.

      Mam pewne doswiadczenia z tym zwiazane i wiem co mowie. Przy hamowaniu z 220 na
      130 jest 60 metrow krech na asfalcie.

      Dym idzie z tego taki, ze wyglada jak pozar.

      Auto z zapowietrzonym hamulcem, lub z zagotowanym plynem laduje w rowie.
      Po prostu sciagnie was w jedna strone. Bo to sie nigdy nie zagotuje
      symetrycznie. Problem w tym, ze ze wzgledy na spadek sily hamowania z przodu
      auta, jest istotne niebezpieczenstwo, zwlaszcza w starym autku, ze tyl nagle
      odzyje i bedzie dalej hamowal i was po prostu obroci.

      Tyle co do hamowania starymi rzechami od 200 km/h.

      A jak sobie chcecie hamowac to droga wolna. Glupich nie brakuje.
      • Gość: TO JA Re: Jedna UWAGA. IP: *.honeywell.com 05.03.04, 00:28
        W czasach zamierzchlych po naprawie/regulacji hamulcow jezdzilem na jazde
        probna ktora polegala na zrobieniu czterech czarnych krech na asfalcie,
        najlepiej jak wszystkie krechy rowne. Od lat nie moge takiego numeru powtorzyc
        ze wzgledu na ABSy, ale masz swieta racje. Wydaje mi sie ze wszyscy z nas
        potrafia jednak odroznic hamowanie od jazdy na zablokowanych kolach. Jedna
        niescislosc: tyl chce wyjechac przed przod jak spadnie sila hamowania z tylu a
        nie z przodu, jezeli Cie dobrze zrozumialem. Pozdrowienia
      • oban Re: Jedna UWAGA. 05.03.04, 01:00
        Racja, mój znajomy szedł ok 120 , Nie wiem po jaką cholerę ale po wiejskiej
        drodze tyle szedł. Było pusto ale jak tak szedł to doszedł do autobusu PKS
        na przystanku i zamisat zwolnic to szedł dalej.
        Z przodu autobusu nagle wyszła mu dziewczyna (naprawdę szkoda jej życia)
        Zahamował i dosłownie spalił opony. Niestety nie pomogło.
        Czyli wniosek : przy maksymalnym hamowaniu z 200 musisz cos spalić
        : opony, klocki albo wylądować za barierkami.200 to nie jest prędkość do
        hamowania tylko do zwalniania.

        A tak przy okazji :

        Kiedyś jechałem z Warszawy do Krakowa z kolegą który w tamtym czasie samochodem
        jeździł raz na 6 miesięcy jako pasażer i to najcześciej po mieście.
        Jechaliśmy ok 140-150 lewym pasem - przed nami jakiś "wolnobieżny"
        Wolnobieżny dał kierunkowskaz w prawo, że schodzi na prawy pas
        ale nagle zmienił decyzję z "kierunkowskaz prawy" na "światła stopu"
        bo zauważył - na prawo na skos w przód - policyjnego poloneza i się wystraszył.
        Hamowanie skończyłem na milimetr od jego tyłka.
        Kolega stwierdził (jak już po ok 50 km od tamtego miejsca ochłonął) : "hm
        prędkośc we współczesnych samochodach
        odczuwa się nie w czasie jazdy, ale w czasie hamowania. Zatrzymaj się w
        Częstochowie, kupie sobie ze dwa piwa)
        • Gość: TO JA Re: Jedna UWAGA. IP: *.lsanca1.dsl-verizon.net 05.03.04, 03:07
          Juz raz tu napisalem ze kiedys Ruscy nauczyli malpe latac szybowcem. I tak
          sobie latala az sie zabila. Jedyne czego jeszcze w Polsce brakuje to
          powszechnego dostepu do broni palnej, wtedy dopiero byloby o czym opowiadac.
          Pozdrowienia
    • meps Re: hamowanie od 200 km/h - jak? 05.03.04, 06:30
      Jakie koła zablokowane? Jakie drążki powyrywane ? Jakie auto w rowie ? Jaki
      dym ? Jak ktoś jeździ starym, nie przystosowanym do dużych predkości ,nie
      serwisowanym gratem, to niech nie przekracza 100 km/h.
      Ja jeżdżę samochodem z ABS i DSC. Tarcze wentylowane przód i tył. Moc
      blisko 300 KM.Predkość max. 250 km/h. Często przekraczam 200 km/h,ale tylko na
      krótkim odcinku i w odpowiednich miejscach.Nie sadzę aby często obserwowana
      jazda 80-100 km/h w terenie zabudowanym, była od tego bezpieczniejsza.
      A tak w ogóle, to kierowcy oszczędzający klocki i hamulce,zawsze starający się
      delikatnie hamować, często mają kłopoty, jak ten jeden raz, trzeba zahamować
      mocno.
      • Gość: myfirstalfa hamulce a tuning! IP: *.erlf.siemens.de / *.sbs.de 05.03.04, 09:03
        smutny jest fakt, ze tyle osob pisze
        ile to ma wiecej koni pod maska po jakims wiejskim tuningu
        (przykladem jest kolega BARKAS)
        a nikt o swojej inwestycji w lepsze hamulce

        w moim samochodzie, ktore ma seryjnie bardzo dobre hamulce
        zmienilem je w ostatnim roku na lepsze:
        tarcze BREMBO MAX z klockami FEREODO DS Performance (przod)
        w tyle odnowilem seryjne klocki

        dzieki temu ulepszeniu pozbylem sie efektu puchnieca hamulca
        przy hamowaniu z predkosci km/h

        pzdr
        myfirstalfa

        do osob ktore maja strach przed hamowaniem z wyzszych predkosci:
        ODDAJCIE PRAWO JAZDY!
        SPRZEDAJCIE SAMOCHOD!
        KUPCIE BILET AUTOBUSOWY!
        bedzie bezpieczniej
        • niknejm Re: hamulce a tuning! 18.03.04, 12:54
          Gość portalu: myfirstalfa napisał(a):

          > smutny jest fakt, ze tyle osob pisze
          > ile to ma wiecej koni pod maska po jakims wiejskim tuningu
          > (przykladem jest kolega BARKAS)
          > a nikt o swojej inwestycji w lepsze hamulce
          >
          > w moim samochodzie, ktore ma seryjnie bardzo dobre hamulce
          > zmienilem je w ostatnim roku na lepsze:
          > tarcze BREMBO MAX z klockami FEREODO DS Performance (przod)

          Jesteś pewien, że dobrze zrobiłeś? O klockach piszę. Z tego, co wiem, te klocki
          wymagają rozgrzewania co pewien czas, bo 'na zimno' słabo hamują. W związku z
          tym ich praktyczność poza torem wyścigowym jest problematyczna.
          Chyba, że pomyliłem typy klocków.

          Niektórzy stosują też nawiercane/nacinane tarcze. Bardzo skuteczne, ale dobre
          klocki kończą się wtedy co 10000km niezbyt ekstremalnej jazdy.

          > w tyle odnowilem seryjne klocki

          Słusznie.

          Pzdr
          Niknejm
          • niknejm I jeszcze jedno... 18.03.04, 13:06
            Niektórzy dziwią się, że klocki w ASO kosztują 300zł, a u 'Pana Miecia' 60zł.
            Jak nie widać różnicy, to po co przepłacać... Otóż różnice wychodzą w
            sytuacjach niebezpiecznych i awaryjnym hamowaniu. Fakt, że ASO ma spore
            narzuty, często można kupić identyczne klocki, tyle, że bez napisu 'Honda'
            czy 'BMW' za 2/3 tej ceny co w ASO, ale trzeba się na tym znać i wiedzieć, co
            kupić.
            Ja np. bardzo cenię sobie klocki japońskiej firmy Nisin, a niestety nie
            widziałem ich nigdzie w sprzedaży poza ASO Hondy. Są bardzo dobre, świetnie
            hamują, zarówno na zimno jak i po mocnym nagrzaniu. Ale kosztują około 300zł za
            komplet na jedną oś...

            Pzdr
            Niknejm
          • kwiatkosia lucas czy textar-kt.klocki?PROSZE ODPOWIEDZCIE!!!! 13.04.04, 16:12
            • Gość: Michal Re: lucas czy textar-kt.klocki?PROSZE ODPOWIEDZCI IP: 82.182.199.* 13.04.04, 16:28
              Witaj Kwiatkosia,
              Widze Ciebie zagubiona wsrod aut pedzacych dwiescie na godzine.Czytalem rano
              Twoj post o tych klockach.Mam pytanie jak jezdzisz normalnie czy sportowo?
              Zarty na bok kup takie, aby pasowaly do Twojego auta,tych obu marek nie znam i
              nie umiem odpowiedziec,ktora moze byc lepsza.Znajac firme Lucas wiem czego sie
              mozna po niej spodziewac kup Lucas.Po zalozeniu sprawdz jaka jest
              charakterystyka hamulcow.Tzn jak biora pierwszy raz a jak drugi i trzeci lub
              czwarty przy hamowaniu pod rzad.Orginaly i za piatym sa rownie dobre jak z<a
              pierwszym razem nacisniesz hamulec,juz dowolne klocki maja inna charakterystyke
              i trzeba sie jej nauczyc aby w przyszlosci nie bylo niespodzianek.Pzdr.Michal
          • myfirstalfa Re: hamulce a tuning! 14.04.04, 18:03
            > Jesteś pewien, że dobrze zrobiłeś? O klockach piszę. Z tego, co wiem, te
            klocki
            > wymagają rozgrzewania co pewien czas, bo 'na zimno' słabo hamują. W związku z
            > tym ich praktyczność poza torem wyścigowym jest problematyczna.
            > Chyba, że pomyliłem typy klocków.

            pomyliles DS z RS

            Pozdrawiam
            myfirstalfa
            • Gość: Michal Re: hamulce a tuning! IP: *.fornfyndet.se 14.04.04, 18:12
              Wiesz juz nie aktualne Kwiatkosia zakupila normalne.Nierozumiem dlaczego w
              kraju ludziom w tykaja sportowe akcesoria i tlumaczac ze lepsze.Unas sa
              niedostepne w normalnym sklepie.Mozna kupic ale sprzedawca ostrzega tylko do
              sportowej jazdy nie ulicznej.
              Kiedys kupilem takie tansze do Toyoty,pierwszy raz swietne ,drugi o polowe
              mniej a trzeci jak byly dobrze gorace ,to troszke tylko braly.Pzdr.Michal
    • Gość: BynznesMietek Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 09:22
      Ja w swoim wysłużonym "szrocie",ale jeszcze zipiącym , wożę dwa kije i kiedy
      muszę ostro zahamować z prędkości 80 km/h ,a robie to tylko w sytuacji kiedy
      nie mam jak i gdzie ominąć tego czegoś lub kogoś ,jeden kij zakończony hakiem
      wystawiam przez szybe i próbuje o coś zahaczyć . Jeżeli to nie pomoże to drugi
      kij wkładam w szczeline w podłodze , a jeżeli i to nie pomoże to otwieram
      bagażnik i wypuszczam prześcieradło które może ale nie musi wyhamować mojego
      pupila . No a jeżeli i to nie pomaga to wtedy ja ,moja żona i moje pyzate
      (kochane dziesięcioraczki ) wyskakujemy z naszego wozu do rowy .AaaaaameEEEN
      • Gość: Michal Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.telia.com 05.03.04, 11:43
        Kazdy ma troche racji.Tak naprawde to 200km/h rozwija sie na trasie pustej i
        wtedy z daleka widzisz wszystkie zmiany i sytuacje sie zblizajace.Z chwila gdy
        ruch tezeje automatycznie zchodzi sie na normalne szybkosci.Wtedy nie uzywasz
        awaryjnie hamulca.Panowie Myfirsfalfa ma racje.On wie co to znaczy wysoka
        predkosc.Hamujac zwyklym uzytkowym autem ktory dojezdzasz do pracy i ma tych
        pare kilometrow na grzbiecie to w takiej sytuacji jak 200km/h i gwaltowne
        hamowanie prawdopodobnie wszystkie kola nie beda rowno braly gdyz hamulce byly
        niewlasciwie servowane(tzn w normalnych warunkach wystarczajaco)ale w
        elstremalnych okaze sie ze nakladka piracka nie jest w stanie takiego
        obciazenia (constans) ciaglego wytrzymac-Tam sie wydzielaja straszliwe ilosci
        ciepla na tarczy siodle i na oponie od tarcia od nawierzchni.Mozna zrobic bez
        ABS-sow odrazu kwadratowe kola.W pierwszych 5 sekundach hamulce beda brzytwa a
        pozniej efekt spadnie o polowe dlaczego p.Jasiu dal tansze klocki
        i okaze sie ze pol kilometra jest za malo aby sie zatrzymac.Rozwijajcie i po
        250km/h ale naprawde na pustych autostradach.Najlepiej pojechac do Niemiec i
        sie przyjrzec co Oni robia i jak robia i jakimi samochodami.To bedzie najlepsza
        szkola dla wszystkich nowych.Tlumaczenie nie pomoze to trzeba zobaczyc.
        Pzdr.Michal
      • Gość: Kathrin Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 21:53
        Hallo BynznsMitek,
        suuuuuper porada!
    • Gość: mep Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.w-one.ice.uec.ac.jp 18.03.04, 08:54
      jesli jestem na Niemieckich autostradach to bardzo lubie sobie troche pogazowac
      i wyciagam czasami moja Xsara 1.4 170-180 km/h (troche to trwa, nie powiem). No
      i jak hamowac. Nie wiem czy to jest najlepsza z metod ale ja robie tak, po
      pierwsze wciskam hamulec a po drugie od razu biag na nizszy, biegi redukuje caly
      czas w dol jak musze hamowac. jaki jest z tego zysk. po pierwsze hamulce sie
      odciaza a po drugie jak juz drog wolna to mozna od razu wdepnac do dechy i nie
      tracisz setnych na zmiane biegu. W/g mnie to najlepsza metoda. Jesli sytuacja
      nie jest awaryjna to zazwyczaj hamuje tylko biegami zrzucajac je jeden za
      drugim, silnik sie na 100% nie zniszczy, sprzeglo tez, wiec nie ma co sie
      patyczkowac, hamulce zostawiam sobie na ostrzejsze sytuacje. Poza tym trzeba
      caly czas pamietac nawet w Niemczech, ze jak sie leci 180 km/h to trzeba miec
      pusta droge. jak sie zblizam do samochodow ktore chce wyprzedzic to i tak
      zwalniam, bo nigdy nie wiadomo, co strzeli kolesiowi na wolniejszym pasie. Moje
      zycie jest wazniejsze. A jeszcze jedno, nie mam ABS ani zadnych takich bajerow w
      swoim aucie. Moze to ci pomoze. A jesli ktos mysli ze zmiana biegow na nizsze
      nie pomaga to niech sobie sam potestuje, hamowanie silnikiem bardzo wydatnie
      skraca droge hamowania, przy ostrej jezdzie trzymanie silnika wysoko jest moim
      zdaniem bardziej bezpieczne. Paliwo co prawda schodzi szybko, ale szybciej sie
      hamuje no i samochod sie troche lepiej prowadzi. Niestety trzeba sluchac
      silnika, ale to tez przeciez troche nakreca. A jesli ktos sie obawia o sprzeglo
      i silnik przy tego typu operajach, to od razu zaznaczam, ze w takim przypadku
      lepiej jezdzic wolno. Przy szybkiej jezdzie opony schodza jak burza, wiem z
      doswiadczenia. Po przejechaniu 2000km z niezlymi predkosciami bieznik byl w
      oplakanym stanie. No a jak juz trzeba sie zatrzymac, to lepiej sie nie martwic
      co sie bardziej niszczy, lepiej jest sie po prostu zatrzymac.
    • Gość: sebo Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.poczta.lublin.pl / *.lublin.pl 18.03.04, 14:02
      tylko nie redukuj biegow jak wcisniesz sprzeglo to samochod wpadnie w poslizg i
      zadne abs i esp nie pomoga
    • Gość: Szymi Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 18:42
      nie rozumiem za bardzo o co dokladnie chodzi gdyz jak jedziesz 200 km/h i masz
      ostro hamowac awaryjnie to jedyna mozliwosc to wcisnac hamulec maksymalnie
      mocno - wtedy nie ma czasu zmieniac biegow bo wszystko trwa pare sekund
      (przynajmniej moj xedos hamuje od 200 do 0 w jakies 5-6 s) - inna sprawa ze w
      moim sprzecie hamulce nie dzialaj dobrze powyzej 140

      hamowanie silnkiem to chyb araczej jak "planujesz sobei zwolnic" i masz czas
      zmeinicac biegi i operowac sprzeglem
    • Gość: x o drzewo panie IP: *.crowley.pl 14.04.04, 00:07
      tak jest, byle duze !
      ps
      mam nadzieje ze zacznie ci stawac


    • Gość: Acura [...] IP: *.sympatico.ca 14.04.04, 01:39
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Kathrin Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 11:42
      Zastanow sie przy tej predkosci na polskich drogach, jestes niebespieczny nie
      tylko dla siebie ale jednoczesnie jstes zagrozeniem dla innych uczestnikow
      ruchu drogowego. Pomysl sobie o przepale, cenach paliw, stac cie na to?
      Przy ABS (Antiblockiersystem) nie wolno hamowac pulsujaco. Ten system zapobiega
      temu zebys podczas silnego hamowania nie tanczyl na drodze. ESP - regulacje kol
      podczas roznych nawierzchni czy jazdy w zakrecie. Zaden system nie zagwaranruje
      ci bezpiecznej jazdy, tylko wspomoze. Komu chcesz ta szybka jazda imponowac:
      innym uczestnikom ruchu, sobie, twojej kieszeni czy twojemu pojazdowi? Ciekawa
      jestem jak dlugo pojezdzisz tym pojazdem? Nie naleze do powolnych (mimo ze
      jestem kobieta) zjezdzilam pol Europy i doszlam do wniosku ze malo jest miejsc,
      tak jak sensu jezdzic taka predkoscia. Na mandaty mnie nie stac, za ten
      pieniadz wole sobie dobze pojesc w schludnym lokalu albo cos zweidzic...
      Ruch uliczny jak i drogi nie pozwalaja na to - szczegolnie w Polsce!
      • Gość: Henio Re: hamowanie od 200 km/h - jak? IP: *.sympatico.ca 14.04.04, 14:58
        A jak z tym jest w Indiach, np. w na autostradach Bombaju?
      • mar_elx do garów, babo! 14.04.04, 18:13
        Szanowna Pani Katarzyno

        Rozumiem, że Pani wypowiedź jest skierowana do mnie jako do inicjatora wątku.
        Prosiłem o powsztrymanie się od głupich komentarzy - ale nawet po kilku
        tygodniach musiała Pani głupio się odezwać. Proszę rpzeczytać moją odpowiedź na
        Pani mędzenie:


        Gość portalu: Kathrin napisał(a):

        > Zastanow sie przy tej predkosci na polskich drogach, jestes niebespieczny nie
        > tylko dla siebie ale jednoczesnie jstes zagrozeniem dla innych uczestnikow
        > ruchu drogowego.

        Nie jestem niebezpieczny na bezkolizyjnym odcinku przy małym ruchu. NIe jeżdzę
        z taką prędkością po mieście.

        > Pomysl sobie o przepale, cenach paliw, stac cie na to?

        STAĆ MNIE... JESZCZE

        > Przy ABS (Antiblockiersystem) nie wolno hamowac pulsujaco. Ten system
        zapobiega
        >
        > temu zebys podczas silnego hamowania nie tanczyl na drodze. ESP - regulacje
        kol
        >
        > podczas roznych nawierzchni czy jazdy w zakrecie. Zaden system nie
        zagwaranruje
        >
        > ci bezpiecznej jazdy, tylko wspomoze. Komu chcesz ta szybka jazda imponowac:
        > innym uczestnikom ruchu, sobie, twojej kieszeni czy twojemu pojazdowi?

        Lubię szybko pokonywać trasę. Nie musze imponowac nikomu, bo wprawdzie nie
        musze się wstydzić swojego pojazdu, ale są takie, które kosztują 10 razy więcej.

        Ciekawa
        > jestem jak dlugo pojezdzisz tym pojazdem?

        3 najdalej 3,5 roku. Nigdy nie trzymałem dłużej żadnego samochodu.

        > Nie naleze do powolnych (mimo ze
        > jestem kobieta) zjezdzilam pol Europy i doszlam do wniosku ze malo jest
        miejsc,
        >
        > tak jak sensu jezdzic taka predkoscia.

        Zapewne te "pół Europy" to była Europa Wschodnia i Środkowa. Pojedź sobie do
        NIemiec albo do WŁoch, to zobaczysz jak się jeździ.


        > Na mandaty mnie nie stac, za ten
        > pieniadz wole sobie dobze pojesc w schludnym lokalu albo cos zweidzic...

        Lubisz jeść, ale w lokalu - to pewnie gotować nie umiesz. Ja też nie - ale to
        ty jesteś BABA, więc się wstydź.

        > Ruch uliczny jak i drogi nie pozwalaja na to - szczegolnie w Polsce!

        A czy ja mówię, że pozwalają?

        DO GARÓW, BABO!

        Pozdrawiam,
        mar_elx
        • Gość: Kathrin Re: do garów, babo! IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 21:30
          Hallo Kolego,
          Nie wiem dlaczego jestes takim podnieconym, ze kobieta odpowiedziala na twoj
          watek? Wiecej takich jak ty to grozi mi bezrobocie, dlatego ze przemysl
          samochodowy straci rynki zbytu, zaklady podrzebowe beda bily rekordy.
          Nie wiem, dlaczego jestes tak zaslepiony i nie widzisz imienia i jego pisowni,
          wiadomo z Rosji nie jestem, mieszkam na zachodzie, tymi wymienionymi przez
          ciebie autobahnami jezdze codziennie. Wstydzic sie nie mam za co, chcesz to
          mozemy sie zmierzyc wiadomosciami o motoryzacji jak i o jej najnowszej
          technice, a co do jazdy autem to nie lubie sie chwalic, nie jedni zwatpili,
          ktorzy mieli taki sam temperament i emocje jak ty.
          Co do garow i gotowania, to dzieki polskiemu Technikum Gospodarczemu
          (Gastronomicznemu) oraz rozwojowi intelektualnemu na zachodzie, to bym cie tez
          w cieniu postawila. Jak chcesz wiedziec coraz wiecej renomowanych Firm budowy
          samochodow jak ich kooperantow zatrudnia czesciej kobiety, bo one sa bardziej
          kreatiwe jesli chodzi o inowacje i nowosci. Co mi mozesz zarzucic, ze nie pisze
          juz poprawnie po polsku, ale szkole sie dzieki taki jak ty.
          • mar_elx Re: do garów, babo! 14.04.04, 22:55
            Szanowna Pani Katarzyno

            Wydaje mi się, że to jednak Pani jest wzburzona i nie czyta dokładnie tego co
            jest napisane. Proszę sobie darować pouczanie, bo ja nie mam już (niestety) 17
            lat ani mentalności takiego nastolatka (choć jak wiadomo faceci to duże dzieci,
            z czym poniekąd się zgadzam). Jak przystało na duże dziecko, mam odpowiednie
            zabawki - nie tylko samochód, ale i inne "niebezpieczne" i na prawdę
            niebezpieczne przedmioty. Nie muszę wykorzystywać w pełni ich możliwości, ale
            chcę je znać.

            Wykształceniem (Technikum Gastronomiczne) też mi Pani nie zaimponuje. Z zasady
            nie ujawniam na tym forum swojego wykształcenia ani pozycji społecznej, ale
            specjalnie Panią poinformuję, że dzielą mnie od Pani co najmniej DWA poziomy
            edukacji...

            Co do kreatywności pań - mam pewne wątpliwości. Wśród setek malarzy,
            kompozytorów, pisarzy i naukowców kobiet jest i było jak na lekarstwo. Ale skąd
            po Technikum Gastronomicznym może Pani wiedzieć kim i jakiej płci byli van
            Delft, Tellemann, Joyce czy Friedmann (Milton, nie Stefan!)...

            A panie pracują w polskich fabrykach samochodów - sam widziałem w TV jak
            montowały fotele w seicentach.
            • Gość: Kathrin Re: do garów, babo! IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 23:32
              Jawohl, do uslug panie....
              Do takich nie naleze, ze TG w Polsce skonczylam do sie nie wstydze, ale co
              potem? Typisch polnisch, zaraz zniszczyc i obrazic - to jesst ostatnia
              intelektualna bron meskiej plci. Brak tolerancji i wyobrazni oraz rozeznania w
              swiecie. Mnie interesuje technika, mimo ze jestem kobieta. Oj Kolego widze ze
              masz powierzchowne zdanie o kobietach, ale to jest twoja sprawa i twoj problem.
          • Gość: Gienio Re: do garów, babo! IP: *.speed.planet.nl 14.04.04, 23:02
            Urodzilas sie w Niemczech?
            • Gość: Kathrin Re: do garów, babo! IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 23:33
              najpierw poczytaj, potem zadawj pytania
        • Gość: Kathrin Re: do garów, babo! IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 21:48
          Przepraszam, ale tego zapomnialam ci napisac:
          Najpierw przeczytac od poczatku do kropki, pomyslec i zastanowic sie, o potem
          zabrac glos. Przyjedz do Niemiec to pokaze ci cenione kobiety w przemysle
          samochodowym, jak i w technicznych zawodach to ci oko zbieleje i zaczniesz sie
          liczyc z kobietami, zmieniajac o nich zdanie. W Polsce to nie do pomyslenia.
          Widzialam kiedys jeden film w Polsce, ktory mi utkwil w pamieci "Kobieta
          pracujaca, zadnej roboty sie nie boi" ze wspaniala Irena Kwiatkowska.
          Tchis
          • Gość: AdM Re: do garów, babo! IP: *.visp.energis.pl 14.04.04, 22:02
            ale jazda :-)
            • Gość: bleble do kasi IP: *.net.kn.pl / *.kom-net.pl 14.04.04, 22:11
              pewnie chodzi Ci o serial pt. "czterdziestolatek":P.
              • Gość: Kathrin Re: do kasi IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 22:46
                Ja nie jestem Kasia, man na imie Kathrin.
                Szkoda, ze nie znam polskich filmow, to i na ten temat podyskutowala bym z taba.
                Przynajmniej cwiczyla bym pisownie polska i zagladala bym wiecej do slownika
                ortograficznego. Dziekuje za prowokacje i zachete do pisania.
                Na nastepny tydzien nie bede miala tyle czasu, poniewaz moj urlaub sie konczy.
            • Gość: Kathrin Re: do garów, babo! IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 22:41
              nie masz lepszych argumenow.
              • Gość: AdM Re: do garów, babo! IP: *.visp.energis.pl 14.04.04, 22:44
                mam, ale mnie zamurowało, poważnie. Dla mnie: miłość do samochodów=miłość do
                aktywnej jazdy=miłość do szybkiej jazdy.
                • Gość: Kathrin Re: do garów, babo! IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 22:50
                  nie tylko mezczyzni pasionuja sie autami, kobiety tez.
                  Auto, to moja ulubiona zabawka i prawa reka.
                  Dziwi cie?
                  • Gość: AdM Re: do garów, babo! IP: *.visp.energis.pl 14.04.04, 22:54
                    nie. to jak się bawisz tą zabawką?
                    • Gość: Kathrin Re: do garów, babo! IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 23:17
                      Dzisiej dokladnie wymylam moj pojazd po zimie, wiadomo sol i przygotowalam do
                      jazdy letniej - zmienilam kola.
                      Widzisz i to potrafie!!!!
                      • Gość: Gienio Re: do garów, babo! IP: *.speed.planet.nl 14.04.04, 23:19
                        Jesze raz, urodzilas sie w Niemczech? Jesli nie, to jak dlugo tam mieszkasz?
                        • Gość: Kathrin Re: do garów, babo! IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 23:34
                          genug lange - dosyc dlugo
                        • Gość: TO JA Re: do garów, babo! IP: *.honeywell.com 14.04.04, 23:47
                          Gienio wnikliwy badacz musi wszystko wiedziec. A mozesz nam powiedziec po co?
                          Zakladasz kartoteke?
                          • Gość: Kathrin Re: do garów, babo! IP: *.arcor-ip.net 14.04.04, 23:55
                            Bawie sie pieknie z wami i nie moge sie nadziwic "jacy wspaniali kierowcy"
                            Lepiej poinformujcie mnie czy w serwisach w Polsce maja maszyny ktore prostuja
                            blacharke, nie zdejmujac jej. Chodzi mi tu konkretnie o szkody gradobicia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka