szymizalogowany
12.07.11, 08:23
jak zwykle niepoprawny polytycznie post
wczoraj niechcący siem znalazłem w stolycy wieczorem jak padało a że dawno w czasie deszczu nie jechałem tam to przeżyłem szok
otórz wszystkie te ulyce z położonym tym nowym asfaltem łącznie z marszałkowską
wszystkie one na całej długości w czasie deszczu zamieniają się w jeziora
do tego stopnia że jak ktoś choć trochę martwi siem o ałto (albo o durnych pieszych) to prawy pas jest nieprzejezdny wogle, a inne nie szybciej niż 30kmh
kilka śmiesznych i naiwnych pytań:
czy w pomrocznej jest jakaś metoda administracyjne oznaczenia co jest ulicą a co nią nie jest
czy w pomrocznej działa (bo że istnieje to wiem) taka instytucja nadzór budowlany
jak w stolycy wyleje rura jakaś i zaleje jezdnię to w jaki sposób służby wiedzą że należy ją zamknąc dla ruchu i przystąpić do odpompowania wody? czy jedynym sposobem dla służb aby odróżnic ulicę zalaną rurą od ulicy zalanej deszczem jest stwierdzenie czy jeszcze pada bądź padało?
nie przyczepiam siem zwykle znajonc pomroczańskom rzeczywistość ale to co widziałem to w kraju na zachód od odry by spowodowało alarmowe zamknięcie ulic - a to tylko deszcze, zresztą mieszkańcy stolycy się nie przejmowali - najlepszą zabawę mieli kierowcy i pasażerowie ałtobósuff - ci pierwsi jak podjeżdżali na przystanek a ci drudzy jak uciekali z niego hehe