Gość: Stanley
IP: *.u.mcnet.pl
04.03.02, 20:07
To było w ostatni czwartek, jak zwykle jadę do roboty Modlińską i mostem
gdańskim i jak zwykle mijam "to miejsce" gdzie producenci wysyłają nowe
samochody po homologację. Traf chciał, że trafiłem na ulicy na Skodę Superb na
próbnych numerach jakaś taka bylejaka wersja 2.8.30V - coś takiego miała z
tyłu. Stoimy na światłach ja jak zwykle na prawym dojazdowym bo nie lubię
ruszać za patałachami, a ten z lewej obok mnie. Chyba się zdenerwował, że go
mam zamiar zrobić "w szmatę" czyli objechać i ruszył tym czymś z piskiem i
rykiem. Oczywiście dołożyłem mu 200 metrów na odcinku 400 metrów i bym o
facecie (a raczej czterech gościach z notesami) zapomniał gdyby nie to, że
postanowili mi udowodnić, że mają przynajmniej lepsze własciwości jezdne :)
Poczekałem aż mnie dogonią i po zjeździe z ronda na most daliśmy 140-150 przez
most, obok dworca i dojeżdżaliśmy do ronda Babka. Ci co tamtędy jeżdżą wiedzą,
że dojazd z mostu pomimo trzech pasów jest na łuku wychylony na zewnątrz i
dupowaty kierowca przy stówie wyleci na tory tramwajowe. Ja przyspieszyłem do
160 i zatrzymałem się przed pasami. Nawet opony mi nie zapiszczały, ale tamci
Jezu! zaczęli jechać bokiem i chyba tylko kontra kierowcy i seryjny ESP
uratował ich przed wypadnięciem z zakrętu prosto pod tramwaj. Jako zawodowiec
mam do siebie żal bo ich umyślnie sprowokowałem, ale do łba mi nie przyszło, że
samochód zachwalany jako Audi A6 w czeskiej skórze ma takie problemy z
utrzymaniem kierunku i przechyłami nadwozia. To była tragedia. Uważajcie na to
cudo tak jak na każdą Skodę. Nic się tu jeszcze nie zmieniło, to cały czas są
samochody niebezpieczne przy każdej prędkości.