do.ki
15.01.12, 09:12
W weekendowym wydaniu tutejszej gazety (De Standaard z 14 stycznia 2012) docent (w oryginale: gewoon hoogleraar) Stef Proost z wydzialu ekonomii Uniwersytetu w Leuven przedstawil swoj nieortodoksyjny, ale uzasadniony poglad na motoryzacje.
Jego zdaniem samochody o niewielkim zuzyciu paliwa szkodza gospodarce. Raz, bo panstwo traci pieniadze z podatkow, przyznajac za nie ulgi podatkowe. Dwa, bo wplywy z akcyzy za paliwo spadaja. Trzy, bo koszt uzyskania spadku zuzycia paliwa jest coraz wiekszy, zarowno ekonomicznie, jak i "srodowiskowo" i po czwarte, bo gdy mozna jezdzic taniej, to ludzie jezdza wiecej, co powieksza korki, a wiec i zanieczyszczenie srodowiska.
Zamiast calego tego downsizingu itp Proost proponuje rozwiazanie o wiele prostsze: viatoll dla wszystkich.
Sa tam tez inne ciekawe idee: ze darmowa komunikacja publiczna nie jest rozwiazaniem- jak cos jest za darmo, to niektorzy korzystaja po to, zeby korzystac, a ktos inny i tak musi placic. I ze samochody elektryczne nie maja przyszlosci. Skoro odzegnano sie od energetyki jadrowej, samochody elektryczne nie maja szans zejsc ponizej 40 g dwutlenku wegla na km, bo tyle per saldo wymagac bedzie wygenerowanie elektrycznosci w elektrowniach opalanych gazem nawet przy zalozeniu maksymalnego realistycznego wykorzystania energii odnawialnych. Taki poziom emisji jest osiagalny takze dla silnikow spalinowych i hybryd. W zasadzie jedyny argument za samochodami elektrycznymi, ktory mu pozostal to ten, ze w poblizu autostrad bedzie ciszej, gdy beda po nich jezdzic tylko auta elektryczne.
komentarze?