Dodaj do ulubionych

kupno samochodu z wadą

02.06.12, 00:27
Witam,

jeżeli się dubluję z wątkiem to przepraszam, ale nie znalazłam kwestii, która mnie dotyczy.
Proszę o poradę.... dwa tygodnie temu zakupiłam samochód używany marki ford mondeo.
samochód z przebiegiem 150 tyś km. wizualnie super, jazda próbna ok. Po tygodniu jazdy po mieście wybraliśmy się w dłuższą trasę, żeby sprawdzić autko. Przy mocniejszym "depnięciu" na gaz załączyła się kontrolka świec żarowych, samochód stracił moc i silnik zgasł. przy jednostajnej jeździe, nawet przy prędkości 140 km/h problemu nie ma, dzieje się to przy gwałtownym przyspieszaniu. Od razu zadzwoniłam do właściciela, twierdzi że nie miał o takiej usterce pojęcia.... pogrzebałam troszkę w necie, okazuje się, że to dosyć częste w mondeo. sprzedawca twierdzi że o wadzie nie wiedział i że w sumie on samochód sprzedał i to już nie jego problem. oddałam samochód do autoryzowanego serwisu boscha i okazało sie, że uszkodzone są dwa wtryski a dwa są wymienione.... mam opinię z serwisu i wstępny kosztorys - około 2 tys zł. jestem przerażona, bo nie stać mnie na taki wydatek. ja jeżdżę z maleńkimi dziećmi no i jakiekolwiek wyprzedzanie nie wchodzi w grę, bo boję się, że samochód zgasnie, a to już wiadomo czym grozi..... dzisiaj wysłałam do sprzedającego wezwanie do usunięcia wady lub obnizenia wartości samochodu z zastrzeżeniem mozliwości odstąpienia od umowy - to nie wada kosmetyczna, tylko kurcze usterka, która jest zagraża bezpieczeństwu. mam pytanie - czy faktycznie moje roszczenie wobec sprzedającego jest zasadne ? Straszą mnie sprawą w sądzie, tym że nie mam szans nic ugrac, bo oni o tym nie wiedzieli.... kurcze, a tak się cieszyłam z zakupu tego auta. proszę o poradę, co robic, czy warto walczyć ? pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • wielki_czarownik Re: kupno samochodu z wadą 02.06.12, 01:07
      Na przyszłość auto przed zakupem pokazuje się zaprzyjaźnionemu mechanikowi i nie wydaje ostatnich groszy, tylko zostawia parę złotych na poprawki.
      A teraz do rzeczy. Możesz żądać obniżenia ceny, ale sprzedający nie musi się na to godzić. Pozostaje droga sądowa. Jeżeli sprzedawcą był komis, to masz szanse wygrać. Jeżeli był zwykły człowiek to raczej nie. Przepisy stanowią, że sprzedawca nieprofesjonalny (czyli np. ja) nie musi się znać na towarze i trzeba mu udowodnić złą wolę (co jest nierealne).
      Innymi słowy - raczej szykuj kasę na wtryski. Przejdź się jednak do normalnego warsztatu (byle sprawdzonego) a nie ASO. Całkiem możliwe, że zamiast 2000 zapłacisz 1200 czy nawet mniej.
      • cynamonek78 Re: kupno samochodu z wadą 02.06.12, 01:38
        przy wartości samochodu 11 tyś -2 tyś to nie parę groszy na poprawki... parę groszy to wydałam na wymiane wszystkich filtrów, napełnienie klimy - ale to ok, wiedziałam o tych faktach....
        • only_the_godfather Re: kupno samochodu z wadą 02.06.12, 09:34
          Tak jak pisze czarownik jeśli kupiłeś auto od prywatnej osoby musisz udowodnić że wiedziała o usterce i ją przed Tobą celowo zataiła. To w sumie jest nie możliwe do udowodnienia.
          • cynamonek78 Re: kupno samochodu z wadą 02.06.12, 10:07
            mam pytanie wobec powyższych komentarzy - jaka jest podstawa prawna tego rozróżnienia osoba fizyczna lub komis.... Kodeks cywilny używa jasno określenia "sprzedawca", nie dzieli na kategorie typu osoba fizyczna lub "komis". Umowa którą zawarłam ze sprzedającym nie zawiera wyłączenia z rękojmi. Gdyby takie wyłączenie zawierała, to wtedy, aby było ono bezskuteczne, musiałabym udowodnić, że sprzedawca zataił przede mną fakt istnienia wady. Nie znam się na tych sprawach, od wczoraj wieczora czytam kodeks cywilny i grzebię w necie... jeżeli jest tak, jak mówicie, to proszę o info jaka jest tego podstawa prawna, bo ja nie umiem sie jej doszukać. Z góry dziekuję za pomoc.
            • milos75 Re: kupno samochodu z wadą 02.06.12, 10:39
              W przypadku sprzedaży przez komis wchodzą w grę przepisy art. 770 i 770 ze znaczkiem 1 określające szczególną odpowiedzialność komisanta. Przede wszystkim wyłączenie odpowiedzialności nie dotyczy wad rzeczy, o których komisant wiedział lub z łatwością mógł się dowiedzieć jako podmiot profesjonalny. Po drugie do umowy sprzedaży rzeczy ruchomej, zawartej przez komisanta z osobą fizyczną, która nabywa rzecz w celu niezwiązanym z jej działalnością gospodarczą ani zawodową, stosuje się przepisy o sprzedaży konsumenckiej. W przypadku kupna od osoby prywatnej nie masz tych zabezpieczeń.
              • milos75 Re: kupno samochodu z wadą 02.06.12, 10:41
                Ps Oczywiście chodzi o przepisy kodeksu cywilnego.
        • archonix Re: kupno samochodu z wadą 06.06.12, 19:28
          A co jeszcze mial zrobic? Wsadzic ci nowe zawieszenie, nowy silnik, najlepiej za 20 k pln? Wtryski sa rzecza wymienna i moga pasc i normalne ze stare auto moze je miec w lepszym juz gorszym stanie. Chcesz nowe to idz do salonu, napewno wtryski beda ok. A nie wymagac cudow od 10 letniego auta.
      • fleshless Re: kupno samochodu z wadą 03.06.12, 11:49
        >Przepisy stanowią, że sprzed
        > awca nieprofesjonalny (czyli np. ja) nie musi się znać na towarze
        - półprawda, przepisy tego wprost nigdzie nie stanowią, ale to prawda, że z grubsza tak się je interpretuje.

        > i trzeba mu u
        > dowodnić złą wolę (co jest nierealne).
        - nieprawda - rękojmia (podobnie jak odpowiedzialność za niezgodność tow kons z umową) jest odpowiedzialnością opartą na zasadzie ryzyka, a to znaczy, że nie ma potrzeby wykazywania takiemu sprzedawcy winy;
        - jakby taki sprzedawca wiedział, że sprzedaje rzecz uszkodzoną i wywoływał (bądź wyzyskiwał) przekonanie kupującego, że ta rzecz nie jest uszkodzona i doszłoby do sprzedaży takiego sprzętu, to zostają tym sposobem wypełnione znamiona przestęstwa oszustwa; osobną kwestią pozostaje wykazanie tego na płaszczyźnie dowodowej (co nie znaczy, że jest to niemożliwe),

        - natomiast z rzeczą używaną jest po prostu ten kłopot, że jest ona używana i ta jej cecha, jako taka, nie może stanowić podstawy do jej reklamowania, nie można uznać jej za wadę;
        - co nie znaczy, że można sprzedawać byle jak i nie sprzedaż dla sprzedawcy (nawet nieprofesjonalnego) nie wiąże się z żadnym ryzykiem i odpowiedzialnością;

        - z grubsza można powiedzieć, że ocena Twoich szans zależy od odpowiedzi na pytanie czy to jest usterka "normalnie" wystęująca, jakiego kalibru, wynikająca ze zużycia, czy coś ją zapowiadało, w jakiej odległości czasowej wystąpiła od kupna, itp. -Czyli od kwestii technicznych.

        - moim zdaniem nie jesteś bez szans, choć na 90% będziesz musiała dochodzić swoich raw przed sądem, no i raczej bez prawnika sobie nie poradzisz.
        • czujny_obywatel Re: kupno samochodu z wadą 03.06.12, 12:25
          Tu moglibyśmy się pośmiać, gdyby to nie było takie tragiczne.
          Nie miała baba kłopotu, to kupiła sobie używanego turbodiesla i jeszcze ze stajni Forda.
          Nie chcę krakać, ale może to się skończyć i kasą na Sąd i prawników i ogromną kasą na części do tego wózka, będzie trzeba tylko łożyć kasę, kasę, a nic się nie dostanie w zamian, nawet świętego spokoju nie będzie.



          • only_the_godfather Re: kupno samochodu z wadą 03.06.12, 13:16
            Bo widzisz pojeździła Kangoo ze starym silnikiem diesla prostym jak budowa cepa i myślała że wszystkie takie są. Nie poczytała o samochodzie bo jej się podobał. A teraz płacz, te wtryski to dopiero początek "przygód" z tym samochodem.
        • cynamonek78 Re: kupno samochodu z wadą 03.06.12, 22:08
          bardzo dziękuję za odpowiedź. mniej więcej tak też zinterpretowałam zapis w kc na temat. Usterka wyszła po tygodniu, ponadto dwa wtryski były wymienione, więc poprzedni właściciel musiał wiedzieć, że jest coś nie tak. oczywiście że skorzystam z pomocy prawnej. pozdrawiam
          • cynamonek78 podziękowanie było dla fleshless i milos75 .... 03.06.12, 22:11
            i uważam temat za zakończony ;)
          • xvqqvx Re: kupno samochodu z wadą 03.06.12, 22:37
            Idę o zakład, że na umowie kupna-sprzedaży suma zaniżona (podatki). W takiej sytuacji sprzedawca się wybroni tym, że przecież obniżył cenę, na co ma dowód (umowa), a o wadzie kupująca wiedziała, bo ją pokazał podczas jazdy próbnej, i owa wada stanowiła przyczynę obniżki ceny.
            • cynamonek78 Re: kupno samochodu z wadą 03.06.12, 22:41
              i przegrałbyś zakład...że niektórym nie szkoda czasu i energii na wymyślanie i pisanie tych bzdur.... w sumie ja też zaczynam reprezentować niski poziom wdając się w te głupie dyskusje....
              • milos75 Re: kupno samochodu z wadą 03.06.12, 23:59
                Ty się ciesz, że Szymiego nie ma na forum, bo jakby zobaczył te Twoje suwaczki to by tylko wióry leciały :-)

                Powodzenia w walce ze sprzedawcą i nie reaguj tak emocjonalnie na przyszłość ;)
              • xvqqvx Re: kupno samochodu z wadą 04.06.12, 08:57
                Znając poziom naiwności reprezentowany przez ciebie i twój "poziom", o którym jakże wymownie świadczą twoje histeryczne posty, jakoś nie wierzę, że nie poszłaś na zagrywkę typu "niższa cena w umowie i różnica w gotówce po cichu, żeby urząd skarbowy się nie dowiedział".
            • pejotpe4 Re: kupno samochodu z wadą 03.06.12, 23:15
              Tylko idiota łapie się na tego typu zagrywki sprzedającego, dla w sumie niewielkiej oszczędności od podatku (a straty mogą być duże). Co do obniżenia ceny: przy sprzedaży w sklepie (to akurat nie ma miejsce), obniżona cena, czy dopisek "produkt przeceniony" MUSI być dopisana wada, która spowodowała obniżenie ceny - przez co nie można reklamować potem towaru, gdy stwierdzimy taką wadę. W przeciwnym wypadku towar jest uważany za pełnoprawny.
              Co do sprzedaży samochodu używanego przez osobę prywatną - to na kliencie ciąży cały dowód, aby przekonać sąd, iż sprzedawca wiedział o wadzie i działał w złej wierze, nie mają tu zastosowania "szczególnej ustawy konsumenckiej" (zastępujące, w pewnym zakresie, rękojmię, której już nie ma), bo działają tylko między sprzedawcą (firmą), a konsumentem, który nie jest firmą...
              • xvqqvx Re: kupno samochodu z wadą 04.06.12, 09:04
                > Tylko idiota łapie się na tego typu zagrywki sprzedającego, dla w sumie niewiel
                > kiej oszczędności od podatku (a straty mogą być duże).
                Osoba, która kupuje samochód za dużą dla niej sumę po pobieżnym obejrzeniu pojazdu zdecydowanie kwalifikuje się do kategorii naiwniaków, którym można to wcisnąć. :-)


                > Co do sprzedaży samochodu używanego przez osobę prywatną - to na kliencie ciąży
                > cały dowód, aby przekonać sąd, iż sprzedawca wiedział o wadzie i działał w złe
                > j wierze,
                I tu jest pies pogrzebany - obawiam się, że sprzedawca cwaniak zabezpieczył się, a autorka wątku nie podała treści zapisów umowy.
        • wielki_czarownik Niby masz rację 05.06.12, 23:21
          Ale pozostaje właśnie problem udowodnienia czegokolwiek.
          Warto też zwrócić uwagę na uchwałę SN III CZP 18/92. Co prawda mówi ona o wadach prawnych, ale per analogiam można ją tu zastosować - mianowicie, że jeżeli sprzedającym auto używane nie jest profesjonalny sprzedawca, to kupujący powinien zachować szczególną ostrożność.
    • czujny_obywatel JESTEM W SZOKU !!! 02.06.12, 14:20
      cynamonek78

      Jak przeczytałem Twój post, to się zakrztusiłem i musiałem się zalogować, aby odpowiedzieć. Powiedz mi co za debil KUPUJE UŻYWANEGO STAREGO DIESLA , toż my cały czas piszemy, aby takiego błędu nie robić !!!!!!!!!!!!!!, a ludzie robią. Używana to się kupuje najprostszą benzynę.

      I jeszcze piszesz, że nie masz drobnej kasy na durne wtryski. Módl się, aby Twój samochód nie był kręcony, nikt nim nie zrobił 0,5 mln kilometrów. Jednak nawet jak ma 150 tys. to i tak szykują się ogromne wydatki:

      -turbina do wymiany - tak z 7000-8000 nowa z zamontowaniem,
      -koło dwumasowe - tysiące złotych z robocizną do forda,,
      -wtryski za jeden od 1000 do 2000 (te droższe to markowe)
      -pompa wtryskowa - też tysiące złotych z robocizną do forda,

      Kto namówił Cię na zakup starego diesla. ? Dlaczego wcześniej nie czytałaś tego Forum !!!
      Jak ktoś nie ma pieniędzy na gigantyczne wydatki, to kupuje prostą, bezawaryjną i niezniszczalną benzynę bez turbo i wtrysku bezpośredniego.






      • approved Nie kupuje się samochodów na F 02.06.12, 15:34
        Nie kupuje się samochodów na F

        Fiat , Ford i francuskie.

        Fiat to wie chyba każdy, Ford świetnie się prowadzi, ale silniki i rdza skutecznie go eliminują. Francuzy to osobny rozdział. Jedni kochają drudzy nienawidzą , generalnie padaka:(

        Jeżeli kupiłaś od osoby prywatnej niech to będzie kosztowna lekcja. Nic z tym już nie zrobisz.
        Smutna prawda "Nie ma tanio i dobrze".
        • misiaczek1281 Re: Nie kupuje się samochodów na F 02.06.12, 16:02
          Jeśli już koniecznie chciałaś kupić Diesla to mogłaś kupić Polo 1,9 SDI z 2003-2004 r.
          za około 14-16 tys.zł :

          1. blacha ocynk
          2. stary niewysilony trwały Diesel bez turbo i dwumasy przejedzie spokojnie 500 tys.km
          3. pali tylko 4,5 - 5,5 l / 100km
          • approved Misiaczku idz w.............................. 02.06.12, 16:35
            Misiaczku czy ty jesteś autystyczny? Mówi ci kulturalnie jeden człowiek z drugim, że dość ma twojego bełkotu i opowiadania w kółko jakie masz świetne Polo. Tłumaczyli ci kiedyś co to jest dyplomacja, czyli w mniej lub bardziej zawoalowany sposób żebyś dał spokój, jeden gość nawet cię zbluzgał, ale nie wyciągasz wniosków:(

            Daj wreszcie od siebie odpocząć i daj może upust swoim frustracjom na jakimś forum dla autystyków, tu już każdy ma cie dość!!!!!!!!!!
            • misiaczek1281 Re: Misiaczku idz w.............................. 02.06.12, 16:39
              approved napisał:

              > Misiaczku czy ty jesteś autystyczny? Mówi ci kulturalnie jeden człowiek z drugi
              > m, że dość ma twojego bełkotu i opowiadania w kółko jakie masz świetne Polo. Tł
              > umaczyli ci kiedyś co to jest dyplomacja, czyli w mniej lub bardziej zawoalowan
              > y sposób żebyś dał spokój, jeden gość nawet cię zbluzgał, ale nie wyciągasz wni
              > osków:(
              >


              > Daj wreszcie od siebie odpocząć i daj może upust swoim frustracjom na jakimś fo
              > rum dla autystyków, tu już każdy ma cie dość!!!!!!!!!!

              a ja mam ciebie dość i twoich żalów! Swoje frustracje możesz wylewać na innym forum...
              Gdybyś uważnie przeczytał mój poprzedni wpis to byś wiedział że ja nie pisałem o moim Polo tylko o silniku Diesla SDI od Polo że jest trwały...taki sam silnik jest w Golfie IV...chodziło o silnik a nie o Polo bo kobiecie się silnik zepsuł i chciałem jej poradzić jaki silnik Diesla jest dobry......kapujesz?

            • qqbek Ten od zbluzgania... 03.06.12, 02:35
              ...to chyba ja :)
              On nie rozumie, że jak ktoś kupuje Mondeo, to najwyraźniej Polo mu by nie wystarczyło :)
              Pewnie nawet "pasek" byłby za mały.
              Co jak co, Mondeo (przynajmniej kombi), to kawał samochodu... niestety z przewagą kawału, jeżeli chodzi o zabezpieczenie antykorozyjne. Za to zawieszenie przednie... naprawdę miło mi się mondziakami jeździ zawsze - a pożyczam od czasu do czasu Mk1 i Mk2 kombi od rodziny, jak coś większego muszę przewieźć.

              A co do silników- jak się już ktoś upiera przy wysokoprężnym w starym Mondeo, to trzeba było TD lub TDDi a nie w TDci się pakować :)

              Jak ktoś uparty (i głupi) nie jest to wie od dawna - 1,8; benzyna.
              • cynamonek78 Re: Ten od zbluzgania... 03.06.12, 09:26
                Czytam te wasze wypociny i mnie krew zalewa! Ja nie jestem śliniącym się na widok samochodu typem, który całe swoje życie spędza czytając na temat aut w internecie ! Już mam wizję że 70% z forumowiczów tutaj pewnie kopuluje ze swoimi samochodami! Jakim prawem nazywacie mnie głupią? Nie znam się na samochodach i do jasnej cholery mam do tego prawo! kupiłam ten samochód ze względu na fakt, że jest duzy, wygodny i bezpieczny! Bluzgacie mnie nie mając nawet pojęcia kim jestem. A te odpowiedzi typu trzeba było kupić to czy tamto, świadczą o pewnym ograniczeniu myślowym osób wypowiadających się w temacie! A co do postów typu - trzeba być debilem żeby pakować się w starego diesla..... przed kupnem mondeo jeździłam renault kangoo z 2003 dieslem, pojechałam tym samochodem na południe Turcji, robiąc w tydzień prawie 8 000 km i mnie nie zawiódł ! Tak więc panowie!!! HALO!!!! Poza tymi metalowymi puszkami na czterech kółkach jest jeszcze inny swiat! A co do mojego pytania, to wymądrzacie się nie mając pojęcia o czym piszecie. Miałam od razu pytać o to na forum prawnym a nie wtykać przypadkowo post na forum dla w większości bezmózgich cwanych maniaków samochodowych!
                • milos75 Re: Ten od zbluzgania... 03.06.12, 10:15
                  Jeżeli nie interesują cię merytoryczne odpowiedzi i nawet nie raczysz podziękować, za to wdajesz się w pyskówki - to potwierdzę twoje ewentualne wątpliwości: trzeba być kretynem/ką, żeby kupić stare Mondeo z dieslem od prywatnej osoby bez sprawdzenia i nie zostawić sobie kasy na wtryski i pewnie jeszcze niejedną rzecz, która wyjdzie. Wkurzaj się na swoją głupotę a nie na nas.
                • lazy.eye Re: Ten od zbluzgania... 03.06.12, 10:22
                  Kobiety:)
                  Może się nie ślinisz ale jesteś biedna. Zanim więc wydasz majątek swojego życia wypadałoby się przedtem zorientować co się kupuje.
                  Nie kupuje się samochodów w komisie lub od handlarzy bo to oszuści. Co oczywiście jest problemem bo 90% aut jest w ich rękach. Ale lepiej szukać dłużej niż później jeździć padliną.
                  Kupuje się od rodziny, znajomych lub zaprzyjaźnionego mechanika.
                  Jeżdziłaś starym dieselem, do tego dostawczym. C oto za problem zrobić nim 8 tys?
                  Od tego czasu jednak urzędnicy (UE) zakazali produkcji niezawodnych i tanich w produkcji i eksploatacji diesli. Żeby spełnić urzędowe normy producenci pakują dziś do dieseli mnóstwo drogich i zawodnych elementów. Dlatego to co zaoszczędzisz na mniejszym spalaniu oddasz w serwisiei jeszcze dopłacisz. Dlatego dziś lepiej kupić benzynę starego typu, które jeszcze są w sprzedaży .
                  2 tys. to pryszcz i wątpię, żeby okazało się, że będzie to jedyny wydatek, jeśli kupiłaś w komisie i auto zostało fachowo podpicowane przez oszusta.
                  Nawet jednak kupując używany solidny samcochód dobrej firmy z małym stosunkowo przebiegiem (100 tys.) ale w dieslu nowego typu musisz liczyć się ze sporymi zwykłymi wydatkami. Często już po 100tys masz do wymiany koło dwumasowe 2000-5000 zł. Filtr DPF 3000-5000zł, nowoczesne wtryskiwacze wrażliwe na kiepskie paliwo 1000-5000zł.
                • czujny_obywatel Re: Ten od zbluzgania... 03.06.12, 10:32
                  cynamonek78,

                  Krew powinna Cię zalewać bo za głupotę się płaci i to dużo. Pamiętaj, że to Forum ma cel edukacyjny, pomaga ludziom unikać błędów takich jakie Ty popełniłaś. Nikt nie uważa, że jesteś debilką, debilne jest tylko Twoje zachowanie przy zakupie używanego samochodu.

                  Rzucasz się teraz, histeryzujesz, obrażasz nas, dlaczego zachowujesz się jakbyś była mocno rozchwiana emocjonalnie. Nikt nie karze Ci znać się na samochodach, trzeba tylko znać się na życiu i być tak po prostu mądrym życiowo.

                  Wystarczyło tylko przed kupnem samochodu napisać pytanie do nas na tym Forum. Powiedzieć, że chcesz kupić taki i taki samochód z takim i takim silnikiem. Wiele mądrych osób z tego Forum udzieliłoby Ci wielu mądrych rad i w konsekwencji nieuniknionych kłopotów, wejścia na minę i gigantycznych kosztów. Dlaczego zanim najpierw zapytać wolałaś najpierw kupić.

                  Nikt normalny nie kupuje współczesnych używanych diesli bo ich eksploatacja i naprawy pochłaniają gigantyczne koszty. Trzeba było kupić benzynę, a jak chciałaś jeździć bardziej oszczędnie to trzeba było kupić taką benzynę do której można bez problemu założyć gaz. Gdybyś zapytała to byśmy Ci podpowiedzieli co i jak.

                  Handlarzyny mają do sprzedaży mnóstwo używanych diesli, mają nimi zapchane całe place i robią wszystko, aby znaleźć na nie jelenia. Ludzie są jednak coraz mądrzejsi, nie dają się wpuścić w maliny. Po co im używane diesle, do których byle pierdółka kosztuje tysiące złotych.
                  Ludzie są coraz mądrzejsi bo pytają, bo czytają i błędów nie popełniają. Ty najpierw kupiłaś, a teraz masz do nas pretensje o to, że mówimy Ci całą prawdę. Tak Cie boli ta prawda, że histeryzujesz. Rozumiem Cię jednak, bo wiem, że już masz świadomość, że czekają Cie ogromne wydatki związane z tym używanym dieslem.

                  Na marginesie, tu naprawdę jest bardzo, bardzo mało maniaków samochodowych. Większość to zwykle mądrzy, trzeźwo myślący i twardo stąpający po ziemi ludzie.

                  • lazy.eye Re: Ten od zbluzgania... 03.06.12, 10:38
                    > Na marginesie, tu naprawdę jest bardzo, bardzo mało maniaków samochodowych. Wię
                    > kszość to zwykle mądrzy, trzeźwo myślący i twardo stąpający po ziemi ludzie.
                    :)
                    Połowa to jednak trolle, dowcipnisie, inteligentni inaczej i dzieci.
                    • czujny_obywatel Re: Ten od zbluzgania... 03.06.12, 11:46
                      lazy.eye napisał:
                      > Połowa to jednak trolle, dowcipnisie, inteligentni inaczej i dzieci.
                      Ale w drugiej połowie jest sporo wartościowych ludzi. Ponadto wielu pisze z doświadczenia praktycznego, z życia, a nie podaje rozważania teoretyczne. Ponadto są fora użytkowników, miłośników danej marki samochodu, tam też można się wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć. Tylko człowiek mocno nierozważny, by nie powiedzieć głupi, kupuje samochód pod wpływem emocji, chwili.

                      Tak to można iść i kupić nowy samochód w salonie. Gdy kupujemy samochód używany, należy poświęcić trochę czasu, aby czegoś się o nim dowiedzieć, znaleźć kogoś w realu, kto się zna i może pomóc. Handlarscy oszuści, którzy zdominowali rynek samochodów używanych, robią wszystko, aby uczciwym ludziom powciskać wraki lub wozy, do których już na starcie trzeba włożyć po kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pytanie nie boli, zwłaszcza jak się na czymś nie znamy, czegoś nie wiemy czy nie rozumiemy.


                • only_the_godfather Re: Ten od zbluzgania... 03.06.12, 13:13
                  Widzisz jak się nie znasz to się idzie kupować z kimś kto się zna. Porównujesz silnik ze starego Kangoo który był prosty jak budowa cepa i nie do zajechania z nowoczesnym silnikiem. Trzeba było przed kupnem zapytać się znajomych czy na tym forum jaki samochód na co zwrócić uwagę itd.
                  Na swoje pytanie dostałaś odpowiedź. Chcesz idź do sądu ale koszty będą jeszcze większe niż te wtryski. Sprawa będzie ciągła się z 2 lata, będziecie powoływać coraz to nowych biegłych Ty oczywiście takich co powiedzą że awaria była przed sprzedażą a sprzedający takich co powiedzą że nie można określić kiedy nastąpiła. Ty powiesz że usterkę zauważyłaś jak jechałaś powyżej 100km/h a sprzedający powie że ostatnio to on jeździł po mieście i nie przekraczał 70km/h więc nie mógł wiedzieć o usterce. na koniec sąd powie że nie można ustalić kiedy nastąpiła usterka więc będzie naprawiać i taka do tego poniesiesz koszty sądowe i prawnika. Samochód będzie stał dwa lata nie używany, straci na wartości i zniszczeje.
                  • czujny_obywatel Re: Ten od zbluzgania... 03.06.12, 13:28
                    only_the_godfather napisał:
                    > Chcesz idź do sądu ale koszty będą jeszcze
                    > większe niż te wtryski. Sprawa będzie ciągła się z 2 lata, będziecie powoływać
                    > coraz to nowych biegłych Ty oczywiście takich co powiedzą że awaria była przed
                    > sprzedażą a sprzedający takich co powiedzą że nie można określić kiedy nastąpi
                    > ła. Ty powiesz że usterkę zauważyłaś jak jechałaś powyżej 100km/h a sprzedający
                    > powie że ostatnio to on jeździł po mieście i nie przekraczał 70km/h więc nie
                    > mógł wiedzieć o usterce. na koniec sąd powie że nie można ustalić kiedy nastąpi
                    > ła usterka więc będzie naprawiać i taka do tego poniesiesz koszty sądowe i praw
                    > nika.


                    Dokładnie tak będzie. Aż miło się czyta takie mądre wypowiedzi. Szkoda, że to wszystko dzieje się już po fakcie, a nie przed zakupem. Uważam, że sprawa jest raczej nie do wygrania, przeciągnie się tylko na lata, pochłonie pieniądze, zdrowie, czas i nerwy, a nic z tego korzystnego nie wyniknie.

                • szybiarz Re: Ten od zbluzgania... 04.06.12, 12:53
                  wybacz im, odezwała się typowo polska mentalność, każdy jest specjalistą od aut, mgły, katastrof samolotów, jest okazja pojechać po kobiecie, to jadą, małe siurki
                  • cynamonek78 Re: Ten od zbluzgania... 04.06.12, 14:50
                    ;)
                • jamesonwhiskey Re: Ten od zbluzgania... 04.06.12, 22:59
                  > HALO!!!! Poza tymi metalowymi puszkami na czterech kółkach jest jeszcze inny swi
                  > at



                  no to teraz zderzysz sie ze swiatem metalowych puszek
                  wtrysku dwumas i pare innych mini awarii twojego mondeo z 500k przebiegu
                  sprawi ze swiat puszek bedzie dla ciebie numero uno na dluzszy czas


                  > forum dla w większości bezmózgich cwanych maniaków samochodowych!

                  no ale nikt rozsadny nie pakuje sie w rozklekotanego diesla na ostatnich nogach
                  takze to chyba ty jestes bezmozgiem


        • only_the_godfather Re: Nie kupuje się samochodów na F 02.06.12, 16:05
          Dobra dobra już nie gadajcie głupot bo sam kupiłem 8 letniego citroena z silnikiem HDI. Tylko ja kupowałem auto od znajomego więc wiedziałem co i jak z silnikiem, wiedziałem jakie koszty mnie czekają.
          Mnie zastanawia co innego kto kupuje auto bez sprawdzenia go? Naprawdę występują usterki o których czasem właściciel nie wie. Jak się kupuje używane auto to się wszystko sprawdza.
        • pejotpe4 Re: Nie kupuje się samochodów na F 03.06.12, 01:34
          Jakbym tak sobie ograniczał wybór, to bym nie kupił auta, którym obecnie jeżdżę (i pewnie bym żałował) - po "japońskim japońcu", który okazał się być padaką, kupiłem francuza - oczywiście benzynę - jak na razie zrobiłem nim 20kkm i jest spokój i cisza. Pali mniej (mimo, iż jest cięższy), na razie się nie psuje (ale co to za przebieg) i jest komfortowy (nawet na wrocławskich drogach)...
      • pies_w_studni Re: 02.06.12, 18:13
        Nie histeryzuj, histeryku.
        • cynamonek78 Re: 02.06.12, 20:36
          poziom forumowiczów poniżej krytyki.... żałuję że w ogóle poruszyłam ten ten temat na tym forum. Moderatora proszę o wykasowanie mojego postu.
          • milos75 Re: 02.06.12, 20:43
            Tak mówisz? W takim razie ja też żałuję, że poświęciłem swój czas na udzielenie Ci merytorycznej odpowiedzi...
          • pies_w_studni Re: 02.06.12, 21:14
            Pisalem do czujnego_obywatela.
          • czujny_obywatel Re: 03.06.12, 19:47
            cynamonek78 napisała:
            > poziom forumowiczów poniżej krytyki.... żałuję że w ogóle poruszyłam ten ten te
            > mat na tym forum. Moderatora proszę o wykasowanie mojego postu.


            Post absolutnie nie może być wykasowany. Ma on zostać ku przestrodze i nauce dla innych ludzi. Forum pełni też funkcje dydaktyczne i poznawcze. Po co ma być post wykasowany, niech ludzie uczą się na błędach innych, a nie na swoich.
        • czujny_obywatel Re: 03.06.12, 14:23
          Histeryzuje to tylko autor tego wątku, niestety już po fakcie. Mam nadzieję, że się nie załamie.
    • ineedonedolar Re: kupno samochodu z wadą 03.06.12, 14:44
      sprawdź po prostu samochód w serwisie, zobacz czy jedyną jego wadą są te 2 wtryski, jeżeli tak to dołóż te 2000 zł i jeździj spokojnie. Będzie to bardziej racjonalne niż wydawanie kasy na prawnika - no chyba, że potraktujesz to ambicjonalnie i sama się tym zajmiesz to dla zasady można się sądzić. Ale to potrwa więc samochód i tak trzeba będzie zrobić. Gorzej gdy całe auto to padaka.
      • cynamonek78 Re: kupno samochodu z wadą 03.06.12, 22:54
        samochód był sprawdzany w serwisie przed kupnem i wszystko jest ok. za jakiś czas będzie do roboty koło dwumasowe ale to wiem i liczę się z wydatkiem. po podłączeniu do komputera nie było błędu, ale mechanik wytłumaczył mi, że taki błąd można po postu wykasować i do następnego zapalenia się kontrolki problemu jakby nie ma. te dwa wtryski to nie koniec świata, fakt to duży wydatek dla mnie, ale tak jak zauważyłeś słusznie - chodzi o zasadę. Na razie wezwałam do usunięcia wady. No nic, zobaczymy :) na pewno nie odpuszczę. pozdrawiam
        • xvqqvx Re: kupno samochodu z wadą 04.06.12, 09:23
          > samochód był sprawdzany w serwisie przed kupnem i wszystko jest ok.
          A serwis polecony przez sprzedawcę? Wyniki badania na piśmie?
          Notabene - jeśli serwis podał wyniki na piśmie, a w nich nie wspomniano o wadzie, to lepiej wystąpić z roszczeniem o szkodę wynikającą z kosztów naprawy wobec serwisu, który nie zachował należytej staranności - akurat wada jest łatwa do wykrycia przy starannym badaniu. Może nawet serwis pójdzie na ugodę i sąd nie będzie potrzebny.

          Znam przypadek podobny - delikwent kupił samochód z USA z nieprzerobionym oświetleniem, lusterkami i rurą wydechową, ale dopuszczony przez diagnostę (kolegę sprzedawcy) do ruchu w Polsce. Sprawa wyszła przy badaniu okresowym (u innego diagnosty). Delikwent przerobił wszystko, a potem od razu wystąpił z przedsądowym wezwaniem do zapłaty o zwrot kosztów przeróbek do pierwszego diagnosty, argumentując, że gdyby ów diagnosta dochował należytej staranności przy badaniu, to on (delikwent) nie poniósłby szkody, ponieważ ani on ani sprzedawca nie muszą wiedzieć, jakie wymogi ma spełniać pojazd dopuszczony do ruchu w Polsce, a skoro diagnosta go dopuścił do ruchu, to mieli pełne podstawy sądzić, że pojazd nie ma tych wad (oświetlenie, lusterka i wydech niespełniający wymogów dopuszczenia do ruchu w Polsce). Diagnosta zwrócił koszty bez sądu.

          A nawiasem mówiąc o kontroli przedsprzedażnej należało napisać w PIERWSZYM poście, a nie teraz. Nie dziw się więc, że jesteś uważana za..., skoro napisałaś, iż samochód kupiłaś, bo ładnie wyglądał.:-)

          > za jakiś cz
          > as będzie do roboty koło dwumasowe ale to wiem i liczę się z wydatkiem. po podł
          > ączeniu do komputera nie było błędu, ale mechanik wytłumaczył mi, że taki błąd
          > można po postu wykasować i do następnego zapalenia się kontrolki problemu jakby
          > nie ma. te dwa wtryski to nie koniec świata, fakt to duży wydatek dla mnie, al
          > e tak jak zauważyłeś słusznie - chodzi o zasadę. Na razie wezwałam do usunięcia
          > wady. No nic, zobaczymy :) na pewno nie odpuszczę. pozdrawiam
          A nie można było tego napisać od razu?
        • nom73 Re: kupno samochodu z wadą 10.06.12, 00:22
          cynamonek78 napisała:

          > samochód był sprawdzany w serwisie przed kupnem i wszystko jest ok.

          Nie znam się na Dieselach, bo nigdy nie miałem, ale w benzynowym wtrysków za pomocą komputera nie sprawdzisz. Trzeba by je wyciągnąć z silnika a to już jest bardziej czasochłonne.
          Mój samochód ma 10 lat i 166 tys. km i nie wiem co się w nim może za chwilę zepsuć. Jakbym sprzedał samochód i ktoś do mnie przyszedł, że padły mu wtryskiwacze tydzień po kupnie to bym go wyśmiał. Przecież kupujesz auto używane, jakbym naprawił go do stanu jak wyjechał z salonu to bym go nie sprzedawał tylko jeździł następne 10 lat. :-)
          Mój kumpel kupił mondeo z silnikiem Diesela + automatyczna skrzynia biegów za bardzo małe pieniądze (8 tys. zł, rocznika nie pamiętam). Zaczęły mu się psuć różne rzeczy, od klimy (400zł naprawa), automatyczna skrzynia biegów, oczywiście wymiana klocków, tarcz, ogumienie wydał ładnych parę tysięcy, ale samochód dalej nie jeździł tak jak trzeba. W końcu pozbył się go za cenę niższą niż kupił i kupił Opla Astrę 1.4/60KM z LPG i był zadowolony. :-)
    • alfik7 Re: kupno samochodu z wadą 04.06.12, 08:28
      Żeby wozić dzieci, kupujesz duży, używany, samochód z dieslem pod maską, potem płaczesz, że coś się wydarzyło a ty nie masz kasy na ewentualny serwis.

      To takie "nasze", codzienne, oczywiste.
      Czemu mnie to nie dziwi.
      Szczególnie, że widzę całe trawniki pod blokami, obstawione takim złomem i kupę tego badziewia na ulicach, w korkach.

      Można było spokojnie kupić coś mniejszego, nowszego ale nie ten "prestiż" i wielkość, prawda?
    • bimota Re: kupno samochodu z wadą 04.06.12, 12:21
      Ja 11 kafli dostalem za Logana w idealnym stanie z przebiegiem 60000. No ale Polaczek nie bedzie jezdzil Dacia, a potem placze...

      W normalnym kraju bys wygrala, a koles by odpowiadal moze jeszcze za oszustwo, ale u nas to nigdy nic nie wiadomo...
      • czesiekkk Re: kupno samochodu z wadą 07.06.12, 11:29
        też wziąłbym Dacię, jeśli byłaby OK.
        Nie kupuje się samochodu superwizualnego. Przy kupnie trzeba mieć zawsze odłożone jeszcze jakieś 50% ceny na opłaty i naprawy. Dlatego po negocjacjach należy zbić cenę wywoławczą. Ja sprawnego starego samochodu nie sprzedałbym, trzymałbym go i jeździłbym nim do pracy, do zajeżdżenia, a jak już to puściłbym go do znajomych. I tu masz odpowiedź czy można kupić wysłużony samochód od handlarza nie dokładając nic do niego. Poza tym to, że dołożysz do samochodu za 11 tys. kwotę 5-6 tys. mnie nie dziwi, bo rzadko kiedy używany samochód jest nie do zrobienia u mechanika po jego zakupie. Sprzedający nie inwestuje w coś co chce sprzedać, robi minimum. Poza tym nawet jeżeli samochód jest sprawny to musi ci jeszcze przypasować, tak samo jak torebka albo zegarek. Nawet w sprawnym samochodzie możesz czuć się niefajnie.Tych mądrości nauczyłem się na sobie i na swoim pierwszym samochodzie. Z lenistwa nie poczytałem w necie o samochodach. Odrzuciłem felicie i nie poczekałem na ibizę od znajomego z pracy, napaliłem się na starego "japończyka" i zapłaciłem za to. Cóż za naukę się płaci, ty jeszcze za nią nie zapłaciłaś, jeszcze musisz trochę popłacić.
      • kontik_71 Re: kupno samochodu z wadą 07.06.12, 12:08
        Na jakiej postawie twierdzisz, ze by wygrala? Czyzby wtryski lub cokolwiek innego psulo sie tylko i wylaczenie przed kupnem lub dopiero rok po tym fakcie? Jak chcesz udowodnic poprzedniemu wlascicielowi, ze wiedzial o padnietyhc wtryskach, skoro sama autorka odkryla to dopiero po tygodniu jazdy i to w dosc okreslonych warunkach?
        To jest podobna sytuacja do mojej, gosciu kupil ode mnie auto i po miesiacu twierdzi, ze mam mu zaplacic za wymiane nieszczelnego amortyzatora.
        Jesli ktos chce gwarancje, nowe, niezuzyte elementy to musi kupic nowe auto z przebiegiem 10km a nie uzywke, ktora sila rzeczy jest w czesci wyeksploatowana.
        • bimota Re: kupno samochodu z wadą 07.06.12, 17:08
          Nie rznij glupa. Wlasciciel nie wie co jest w jego aucie ? Poza tym napisala, ze wtryski byly robione...
          • kontik_71 Re: kupno samochodu z wadą 07.06.12, 17:55
            To zadam Ci to pytanie inaczej. W jakim kraju, mialaby szanse wygrac proces bez dowodu na to, ze wlasciciel wiedzial o padnietych wtryskach? Czyzby w tych tzw "normalnych" krajach skazywano bez udowodnienia winy?
            • milos75 Re: kupno samochodu z wadą 07.06.12, 18:02
              O jakim "skazywaniu" i "winie" mówisz? Przecież spór rozstrzygałby się nie w procesie karnym a cywilnym, gdzie nie występują takie pojęcia. Po co klepać bez sensu ani pojęcia.
              • misiaczek1281 Re: kupno samochodu z wadą 07.06.12, 18:39
                milos75 napisał:

                > O jakim "skazywaniu" i "winie" mówisz? Przecież spór rozstrzygałby się nie w pr
                > ocesie karnym a cywilnym, gdzie nie występują takie pojęcia. Po co klepać bez s
                > ensu ani pojęcia.
                >

                Dobrze gościu mówi...Oszustwo jest ścigane procesem karnym...
              • kontik_71 Re: kupno samochodu z wadą 07.06.12, 18:45
                A teraz pomysl o sensie wypowiedzi i nie czepiaj sie nieistotnych szczegolow. Merytorycznie nie powiedziales absolutnie niczego.
                • misiaczek1281 Re: kupno samochodu z wadą 07.06.12, 20:25
                  kontik_71 napisał:

                  > A teraz pomysl o sensie wypowiedzi i nie czepiaj sie nieistotnych szczegolow. M
                  > erytorycznie nie powiedziales absolutnie niczego.

                  Powiedziałem wszystko tylko do ciebie nic nie dotarło :)
                  • misiaczek1281 Re: kupno samochodu z wadą 07.06.12, 20:29
                    Oczywiście przy założeniu że o wadzie wiedział sprzedając auto...zależy jaka to wada...jeśli takie rzeczy nie psują się z dnia na dzień tylko są widoczne miesiąc wcześniej to znaczy że sprzedawca mógł o tym wiedzieć...trudno żeby nie sprawdzał auta zanim go kupił...przecież jest zawodowcem:)
            • bimota Re: kupno samochodu z wadą 07.06.12, 21:04
              Napisalem: w normalnych, i ze robiono wtryski...
    • jasiek-23 Ku przestrodze.. 08.06.12, 08:47
      Wydaje mi sie ,ze cynamonek to jedna z tych osob dla ktorej najwazniejszy jest rocznik ("nie za stary" ) to zeby samochod malo palil no i..nowoczesnie (w miare ) wygladal. Ford spelnia wlasnie te kryteria w 100%. Juz jakis czas temu zadzialala niewidzialna reka rynku i dla takich klientow jak cynamonek przygotowala pare "specjalow". Przykladem kolejnym niech tu bedzie mercedes ze slynnymi generacjami okularnikow..Nowoczesne ,mocne wygodne i..o polowe (w porownywalnym stanie) tansze od przestarzalego dychawicznego i kojarzacego sie ze slupkiem taxi -poczciwego w124. Za to komplet wtryskow do OM 651 to drobne 2k€... a komplet idzie co roku..
      • ulubiony19 Re: Ku przestrodze.. 10.06.12, 13:02
        2 tysiące za wtryskiwacze!? Żaden komis nie zapłaciłby tyle za naprawę, o ile auto byłoby jeszcze nie sprzedane. Sporo gości z komisów to ludzie świadomi, inteligentni i z masą kontaktów. Takie coś to się robi za parę stówek.
        Jeśli sprzedawca (taki czy taki) wiedział, że wtryskiwacze są do wymiany, to i tak nie masz najmniejszych szans na uzyskanie jakiejś pomocy. Teraz to tylko Twój problem. Żaden normalny sprzedawca (taki który wie, co ma, bo sam sprowadza, bo się zna, bo nie chce być świnia, bo to i tamto) nie powie wprost "Teraz to pani na milion procent już nic nie dołoży, wszystko jest idealne i nic nigdy się nie spsuje, bo auto jest jak nowe". A nowe nie jest (wiem, z nowymi różnie jest, ale to inna sprawa).
        Nieraz ciężko przed zakupem sprawdzić wtryskiwacze, bo sprzedawca może nie chcieć się na to zgodzić. Wielu osobom nie wystarczy test na komputerku, a niektórzy znawcy chcieliby je wykręcać na placu komisu, a na pytanie, co dalej i jak to sobie wyobrażają, milczą. A tak po prawdzie, to ten kto się zna, wie o aucie prawie wszystko po tym, jak posłucha i się przejedzie.
        Poprzedni właściciel mógł nie wiedzieć, że wtryski są do wymiany. Zrobione zostały dwa, a o reszcie mógł usłyszeć, że są ok. I jeździł, piedroloąc system. Potem wóz kupiłaś Ty, mogłaś nalać do baku gnojówki albo i nie, bo np. w międzyczasie pompa zaczęła się sypać i niszczyć wtryski.
        Zrób to auto tak, żeby jeździło, przy okazji każ skontrolować czy przyczyną usterki nie są jakieś czynniki pozawtryskowe i tyle. Wtryski można kupić używane, można zużyte poddać regeneracji, można popytać na fordowskim forum, czy ktoś czasem nie trzyma w kieszeni...
        Wymiana, o ile bezinwazyjna, będzie tania (of koz nie licz na 5 dych).
        Potem niech ktoś z głową rzuci okiem na Mondeo i stwierdzi, czy jest potencjał czy skarbonka. Czy nie przegnije tak, że nie będzie do czego nowych części przykręcać. Czy z obszernego wnętrza, "świetnego prowadzenia" i bezpieczeństwa nie zostanie tylko obszerne wnętrze.
        Jeśli będzie ok., to jeździj, aż koła odlecą. Jeśli będzie źle, to sprzedaj po okazyjnej cenie i kup najlepsze w ogóle ewer Polo (na szczęście było też w kombiku) z legendarnym, kultowym i genialnym silnikiem 1.9 TDI, ewentualnie SDI, laureatem Endżin of the 2 dekad.
        • misiaczek1281 Re: Ku przestrodze.. 10.06.12, 18:00
          ulubiony19 napisał:

          Jeśli będzie źle, to sprzedaj po
          > okazyjnej cenie i kup najlepsze w ogóle ewer Polo (na szczęście było też w komb
          > iku) z legendarnym, kultowym i genialnym silnikiem 1.9 TDI, ewentualnie SDI, l
          > aureatem Endżin of the 2 dekad.

          ....i tu się z Panem zgodzę...jeżdżę już moim 13 letnim Polo ponad 5 lat i w życiu nie naprawiałem żadnych wtrysków, turbin czy cokolwiek w silniku...w silniku tylko olej i filtry zmieniam :) a rdzy też jeszcze nie widać :) może za 2-3 lata rudy wyjdzie :) a nie Mondeo kupować...
    • tolomolo Re: kupno samochodu z wadą 09.02.13, 22:23
      Ostrzegam jeleniogórzan, którzy chca zakupić auto przed panem KOwalczykiem, który jest zwykłym oszustem...
    • 1nick Uszkodzone wtryski 10.02.13, 18:48
      Witaj
      Muszę, cię zmartwić. Nie za bardzo widzę szansę na udowodnienie sprzedawcy, że wtryski były uszkodzone przed sprzedażą. Mogły się uszkodzić od niewłaściwego czyt. chrzczonego paliwa, mógł je ktoś podmienić w warsztacie itd. itp. Nie podejrzewam Cię oczywiście o takie rzeczy ale przygotuj się na taką linię obrony sprzedawcy. Na przyszłość polecam przed kupnem dobrą stację diagnostyczną lub warsztat. Koszty nieporównywalnie mniejsze od takich niespodzianek. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka