milos75
18.07.12, 13:25
Zrobiłem w te wakacje sporo kilometrów po naszych drogach i zauważyłem jak bardzo zwiększyła się ilość i absurdalność ograniczeń prędkości jeśli chodzi o miejsca ich ustawiania i limity dopuszczalnej prędkości. Ostatecznie utwierdziłem się w przekonaniu, że nie chodzi w tym o nasze bezpieczeństwo, tylko jest to podstawowy element doskonale zorganizowanego systemu łupienia kierowców. Takie absurdalne ograniczenia stawiane w wydawałoby się przypadkowych a tak naprawdę doskonale przemyślanych miejscach mają wiele zalet z punktu widzenia łupieżców:
- można nie remontować drogi, a zamiast tego stawiać ograniczenie np. 40 km/h a ten kto sobie rozwali zawieszenie jadą szybciej nie może mieć pretensji do właściciela lub zarządcy drogi
- obok ograniczenia do 40 km/h można postawić radar i łupić wszystkich "szybkich i wściekłych" zasuwających 50 czy 60 km/h i w ten sposób stwarzających ogromne zagrożenie
- jest to doskonałe uzasadnienie wszelkich policyjnych statystyk, z których od lat wynika, że 99% wypadków na naszych drogach jest wynikiem brawury kierowców jadących z niedozwoloną prędkością. Jest to bardzo logiczne wytłumaczenie przyczyn wypadków, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że na naszych drogach prawie każda prędkość jest niedozwolona.
System trwa i pewnie będzie trwał, ale niech przynajmniej łupieżcy wiedzą, że łupieni też wiedzą o co w tym chodzi a kiedyś mogą się naprawdę zdenerwować i łupieżców pogonić.