galtomone
05.09.12, 09:13
Podrozojac po naszych miastach (bo raczej miejsc gdzie aut duzo tyczy sie ten watek) zaczalem z nostalgia myslec o zasadach prakingowych stosowanych np. w Londynie.
Powiem szczerze, ze jak widze baranow parkujacych w polskich miastach to nie wiem czy sie smiac czy plakac. Byle jak, byle gdzie, zero zasad, zero empatii, szacunku dla innych, itd.
Nawet jak sa wymalowane/wyznacozne miejsca parkingowe to auta i tak stoja byle jak, na chodnikach, itd... itd...
Czy nie byloby fajnie gdyby zasady zostaly ujednolicone? Gminy powinny wprowadzic etaty tzw. "Strażników ruchu". Ci ludzie "patrolowaliby wyznaczony teren (nie wazne czy z miejscami parkinowymi platnymi czy nie) i egzekwowali stosowanie zasad. Kilka lat scislej kontroli i wszyscy sie grzecznie nucza jak parkowac, zeby nie placic haraczu.
Zatem, co bym zmienil:
1. Calkowity i bezwzgledny zakaz parkowania na chodniku. Dosc zasady , ze trzeba zostawic miejsce, itd... Po prostu, stawiasz kolo na chodniku - placisz kare.
Dlaczego:
po pierwsze ilosc miejsca, ktora jest zapisana w Kodeksie jest co prawda dopkladnie okreslona, ale w warunkach polowych jest bardzo umowna, okazuje sie ze 1 cm to czesto zupelnie rone wielkosci (zaleznie od dnia i miejsca pomiaru). Co za tym idzie, parkujace na chodnikach auta czesto sprawiaja, ze nie da sie isc. Zatem auta na ulice , piesi na chodniki.
po drugie: w przeciwienstwie do jezdni, chodniki sa robione w troche innych technologiach. Chodzacy piesi sa wagowo OK ale samochody juz nie specjalnie. Po tym gdy chodnik wykorzystywany jest jako parking najczesciej z chodnika piesi juz nie bardzo moga skorzystac. Biorac pod uwage jak zaopatrzone w kase na remonty sa nasze gminy oznacza to, ze taki zdewastowany chodnik zyje sobie potem kilka lat, wyglada strasznie, i z czasem ani nie nadaje sie do parkowania i chodzenia.
Poza tym, dlaczego mamy co troche placic i naprawiac chodnik, tylko dlatego,zeby komus bylo ciut blizej?
Nie liczac syfu kapiaceg z aut na chodniki... chyba, ze lubicie chodzic po plamach oleju?
Jesli chodnik jest szeroki i jego czesc mozna przznaczyc na parking (oznaczone miejsca) ww. "Straznicy" powinni pilonowac jak ludzie parkuja. Zajmiesz dwa miejsca, staniesz krzywo (na liniach), kolem na chodniku (bo przeciez sie spieszyles) - placisz kare.
Gminy mogly by sie razem dogadac i miec np. umowe (czy tez wlsane auto) z firma laweta i w syt. "ekstremalnych" auto od razu powinno zostac odholowane.
2. Nowe oznaczenia, dla ulatwienia.
Obecnie mamy znaki zakazu zatrzymywania/postoju. Czesto zniszczone, czesto ulica jest dluga i trzeba sie cofac kilkaset metrow zeby sprawdzic - jaki tam widac znak.
Nowa propozycja to:
jesli przy krawezniku nie ma zadnej namalowanej linii (szerokie ulice, w miejscach gdzie ruch jest nie wielki, itd) - mozna parkowac NA ULICY!!! bez ograniczeń.
jesli przy krawezniku jest zółta ciąglla linia, tzn. ze wolno parkowac ale "pod warunkiem", to co jakis czas powinny sie pojawiac tabliczki z inf. o dozwolonych warunkach parkowania, np.
od Piatku 18:00 do Poniedzialku 6:00 oraz codziennie od 18:00 do 6:00 - tam gdzie w tyg. ruch jest duzy, itd. Gdzie auta parkujace w ciagu dnia moga przeszkadzac ciezarowkom, autobusom, zagrazac pieszym, itd.
W ten sposob mozna tez oznaczac dodatkowo miejsca parkingowe w centrum. Np. firmy wynajmujace miejsca od auta moga wypkupic je na 365 dni w roku alebo z wylaczeniem weekendow gdy ich biura sa zamkniete. Czesc zatok, mozna przeznaczyc na "tylko do rozladuku" w okreslonych godzinach a po/przed na zwykle miejsca parkingowe.
Itd...itd...
Dwie ciagle czerwone linie - bezwzgledny zakaz postoju/zatrzymywania sie/ itd.
Miasta powinny sprawdzic, gdzie bezpiecznie sa miejsca (szrokie ulice, szerokie chodniki, itp) aby takie miejsca wyznaczyc i wykorzystac rozsadnie kazda mizliwa przestrzeń.
Osobna kwestia (z powodow wlasnosci tez) jest problem naszych osiedli, jednak wtym watku chcialbym raczej dyskutowac o terenach miast, ich centrow.
Wg mnie tak jasne zasady i ich scisla egzekujca przez gminy (ktore przeciez zawsze potrzebuja kasy) ulatwilaby wszystkim zycie.
I pieszym, i kierowcom, i na naprawe chodnikow by wreszcie bylo...
Wreszcie Ci, ktorzy zasady pozycie spolecznego maja gdzies i kieruja sie wlasna wygoda i egoizmem przestaliby byc bezkarni i przestaly by dzialac tlumaczenia, ze tu wasko, on krzywo stanal to ja tez, ale tu przeciez jest miejsce, itd, itd.
Co Wy na to?