asiczek66
02.10.12, 20:40
Mechanik mial polakierowac auto po drobnym zdarzeniu po najechaniu na dziure w asfalcie.Wzial zaliczke na poczet naprawy 500 zl.Mial naprawic tez to auto ,ktore calkiem padlo.Auta nie naprawil,bo nie potrafil znalezc usterki,tylko przez pomylke wyciagnal pompe,ktora wyslalam do ponownej regeneracji.Po wlozeniu pompy spowrotem auto dalej nie bylo sprawne,znakiem tego,ze pompa byla jednak caly czas sprawna (tak tez twierdzili i zapewniali w warsztacie regenerujacym ustrojstwo).Mechanik nie polakierowal tez nam auta,gdyz twierdzil,ze planowal najpierw naprawic auto,aby sprawnym zabrac sie za lakierowanie.Auto nie naprawione-nie polakierowane-500 zl wziete.Auto po drobnym trudnosciach wkoncu odstawilismy do innego mechanika. I teraz pytanie,mechanik nie zrobil nic,auto 2,5 MIESIACA(!) podobno bylo naprawiane.Teraz chcielibysmy odzyskac 500 zl,mechanik mowi,ze moze oddac 200 zl,poniewaz cos tam grzebal. Nie wiem kto ma racje,wydaje mi sie ,ze powinien oddac calosc,wkoncu auto nie naprawione. A poswiecony czas powinien sobie wpisac w interes,tak to juz bywa czy sie myle. Bo to ,ze musial nieslusznie rozkrecac pompe,a potem spowrotem wkladac to juz jego zle osadzenie usterki. Nie wiem czy nalezy mu sie jakas zaplata? pompe wyciagnal niepotrzebnie to za to nie musze placic. A gdyby nie bylo sytuacji z pompa,tyko cos tam by tylko posprawdzal to opowinnam mu czesc pieniedzy darowac ,mimo ze auto nie zostalo naprawione? jesli w ogole cos odda,bo nawet tel.nie chce odbierac,jeszcze jak auto u niego bylo to musielismy podstepem z innego nr dzwonic,wtedy odbieral...