Gość: zalamana
IP: *.net.pl
08.08.04, 19:30
Wczoraj moj maz jadac autem marki Peugeot 206 mial wypadek.Auto dachowalo
kilkakrotnie,przerzucilo go na przeciwlegly pas.Na szczescie oprocz drobnych
obrazen nikomu nic sie nie stalo jednak auto do kasacji. I tutaj zaczely sie
dla nas "schody".
Auto ma 3 lata,zakupione w salonie i w marcu tego roku skonczylismy splacac
raty a wraz z tym auto-casco.Juz wiem, ze z PZU nie dostane nic. Jednak
facet,ktory przewozil nam auto na lawecie na swoj parking zaproponowal, ze
ewentualnie moze odkupic od nas samochod za 5000zl. Naprawiac nie ma sensu,bo
jest w oplakanym stanie,doslownie masakra.Oprocz drzwi od kierowcy,tylnego
siedzenia i w miare sprawnego silnika niewiele zostalo.
Znalezlismy jeszcze jedna osoba, ktora zajmuje sie skupem aut i jednoczesnie
sprowadza bezwypadkowe z Niemiec. Jest to znajomy naszych znajomych,wiec
sadze, ze mozemy tutaj liczyc na jego uczciwosc. W chwili obecnej jestesmy w
kryzysie finansowym i dolku psychicznym po wypadku i chyba jeszcze nie
potrafimy racjonalnie myslec.On ten samochod jako fachowiec dzisiaj zobaczyl
i stwierdzil, ze moze dla nas zrobic tyle, ze przewiezie na lawecie to auto
na gielde i zobaczy czy ktos da wiecej i wtedy ewentualnie przyprowadzi dla
nas samochod z Niemiec a ta kase wezmie w rozliczeniu.Oczywiscie wszelkie
koszty musimy poniesc my.NIgdy nie bylismy w takiej sytuacji,jestesmy
zalamani.I teraz pytanie:
Co mamy zrobic czy jesli ta pierwsza osoba chce dac nam 5000zl to wziac te
pieniadze czy jednak warto przewiezc auto na gielde i zobaczyc czy ktos da
wiecej.
Prosze o wszelkie opinie i sugestie, gdyz jestesmy "zieloni" jak sie takie
sprawy zalatwia.Co mi radzicie? A czas mnie goni, bo auto stoi wciaz na jego
parkingu i za kazda dobe musze placic :( dziekuje za odpowiedzi.