1realista
12.11.14, 13:41
Z okazji wczorajszego święta na drogach dojazdowych do stolicy było sporo stojącej policji na wszelakiegu rodzaju zatokach zjazdach etc. Mówię o odległościach kilkadziesiąt czy więcej km od centrum - generalnie drogi były bogato obstawione. Zaobserwowałem ciekawe zjawisko. Sporo szybkich co to gnaja bez opamiętania nagle zwalniało do prędkości poniżej dopuszczalnej hamując nieco ruch i wprowadzajac pewne zamieszanie na drodze. Zabawnie to wygladało bo taki gnający nagle mocno zwalnia widząc policję ale już nie pomyśli że radary laserowe mają zasięg 1km więc to zwolnienie na te 200m od miejsca postoju patrolu to tak naprawdę w przypadku faktycznego pomiaru prędkości będzie oznaczać mandat. Dodatkowo gamonie nie wiedzą z jaka prękością dopuszczalną moga się poruszać bo czasami mogli wcale nie zwalniać lub lekko mniej gazem gdyż mieścili się w przedziale +10km ponad limit co tak naprawdę oznaczałoby naprawdę niską karę o ile wogóle byliby ukarani.
Czyli nie dość że gnają szybcy to potem panika i zwalniają nie wiedząc ile naprawdę moga jechać. Zawsze mnie to bawi bo nagle taki łobuz drogowy udaje potulniaczka. Strasznie komicznie to wygląda. Tu pirat a tu potulny baranek.