Gość: damian
IP: *.europolgaz.com.pl
22.04.02, 10:23
Myślę sobie, że 3 letnia gwarancja to jest super sprawa. Coś puknie naprawiaja
za darmo. Hameryka Panie.
Ale gorzej jest jeśli jedziesz na przegląd-musisz do ASO.
Ja mam VW i rok gwarancji, przez ten rok jeżdziłem do ASO bo musiałem-wymóg
gwarancji. Po roku pokazałem im d..., bo chcieli 2-3 razy więcej co
nieauroryzowani. O ich ignorancji się nie wypowiadam, bo z moich doświadczeń
wynika, że to reguła...
Jeżdzę 2 lata i nic nie poleciało. Amorki i podwozie jak polecą- nie podlegają
gwarancji.
Przeciętnie dobry samochód nie psuje się przez 3 lata. Więc po cholerę mi to
dobrodziejstwo?
Części do Niemca są najtańsze, więc po co mi japoniec (o francuzie nie
wspominam). Już widzę, koledzy od hondy powiedzą, że jeżdzą na klockach
firmowych 150 tys. Już był taki, który twierdził, że mazdą zrobił już 155 tys.
na fabrycznych klockach i jeszcze przejeździ drugie tyle bo nie są w ogóle
starte. Pewnie zapomniał dodać, że na wodę chodzi.
Może kompromisem jest 2 letnia gwarancja jaką daje np. fiat(never ever)?
Ciekaw jestem Waszych opinii.