qqbek
01.08.22, 20:57
Pominę to, że Radziwiłł z Ziobrą się źle zachowują w towarzystwie i że puścili w nim "Bąka", bo to osobna kwestia - ponoć "krużganek oświaty" znalazł był weterana walk sierpniowych, który chciał z nim iść w pochodzie i w zupełności podzielał jego poglądy, ale go rodzina nie puściła, bo się bali, że 100-latek źle zniesie podróż z Argentyny, a i jeszcze ktoś by się mógł tatuażu pod pachą doszukać i byłaby chryja ;)
Chodzi mi o coś innego - czy nie macie wrażenia, że co roku coraz bardziej "wygrywamy" to Powstanie, które AK przerżnęła była pierwszego dnia do wieczora?
Wrażenia, że martyrologia poszczególnych, walecznie broniących zdobyczy z pierwszych godzin, jednostek przesłania nam skurwysyństwo dowództwa, które musiało mieć świadomość, że "sprawa się rypła" już po północy, 1 sierpnia (zwłaszcza w związku z odejściem najsilniejszych oddziałów "do lasów")?
Piękna karta, straceńcza walka do samego końca, ale nawet Berling nie był w stanie pomóc sprawie (choć poległo na lewym brzegu ponad 3000 żołnierzy LWP, za co Berlinga zwyczajnie zdymisjonowano).