Dodaj do ulubionych

Koniec "etatów" do 2034

21.11.25, 15:06
Trafiłem na przewidywania Reida Hoffmana
pivot.uz/reid-hoffmans-2034-predictions-the-end-of-office-work-and-the-rise-of-ai-driven-jobs/
Na razie gosc przewidywał trafnie zmiany.
Az takie zmiany w 10 lat. Na pewno nie wszędzie, sa kraje gdzie "etat" bedzie święty pewnie pare lat dluzej.
Ciekawa perspektywa. Trzymam kciuki za taki scenariusz
Obserwuj wątek
    • nousecomplaining Re: Koniec "etatów" do 2034 21.11.25, 18:43
      Szczerze, to wszystkie te jego prawdy objawione w tym tekście mógłby objawić każdy w miarę rozgarnięty tutejszy forumowicz, i to korzystając tylko z własnego, niewspomaganego niczym procesu myślowego. A niektóre frazesy aż w rzyci szczypią, np. "Instead of spending hours on routine tasks, workers will focus on creative problem-solving, innovation, and strategic thinking. AI won’t take jobs away—it will change them." Toż to są hasła głoszone przez wszystkie big techy, promujące swoje cudowne rozwiązania. Ponad rok temu byłem świadkiem zwolnienia z dnia na dzień kilku tysięcy ludzi, w tym baaardzo wielu to świetni fachowcy, których AI miała zmienić, a nie zwolnić. No ale przecież według wierchuszki big techu ta AI wie lepiej. Widzę, jak od tego czasu jakość "outputu" firmy leci po równi pochyłej, no ale przecież nikt się teraz nie przyzna, że może trochę trzeba było pomyśleć? A tak to mądry hamerykan po szkodzie.
      W sumie cały ten artykuł też wygląda na wygenerowany przez mądrą a jakże AI.
    • wislok1 Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 21.11.25, 19:40
      Faktycznie, cholerny powod do zadowolenia i zachwytu

      bizblog.spidersweb.pl/w-usa-pisza-o-krakowie-ponoc-ai-funduje-nam-polskie-detroit
      • trypel Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 21.11.25, 20:27
        No ja mam nadzieje ze to o czym pisze Hoffman w moim linku dojdzie do europy jeszcze podczas mojej aktywności zawodowej.
        I jeszcze sie na to załapie. Na pełna wolność pracownika.
        • vogon.jeltz Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 21.11.25, 22:09
          > Na pełna wolność pracownika.

          Tylko to nie "wolność" w rozumieniu korwinistycznym, czyli tak naprawdę żadna wolność. 90+% ludzi tego nie chce, tak samo jak nie chce musieć wybierać pomiędzy milionem opcji. Jak bigtechy i ich klakierzy twojego pokroju coś takiego nam zafundują, to będziesz miał zaraz faszyzm na pełnej kurwie wszędzie.
          • qqbek Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 21.11.25, 22:19
            vogon.jeltz napisał:

            > > Na pełna wolność pracownika.
            >
            > Tylko to nie "wolność" w rozumieniu korwinistycznym, czyli tak naprawdę żadna w
            > olność. 90+% ludzi tego nie chce, tak samo jak nie chce musieć wybierać pomiędz
            > y milionem opcji. Jak bigtechy i ich klakierzy twojego pokroju coś takiego nam
            > zafundują, to będziesz miał zaraz faszyzm na pełnej kurwie wszędzie.

            +1
            A faszyzm już łeb podnosi wszędzie.
            Mam tylko nadzieję, że na Węgrzech oberwie po tym łbie na wiosnę.
          • trypel Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 22.11.25, 07:08
            vogon.jeltz napisał:

            > > Na pełna wolność pracownika.
            >
            > Tylko to nie "wolność" w rozumieniu korwinistycznym, czyli tak naprawdę żadna w
            > olność. 90+% ludzi tego nie chce, tak samo jak nie chce musieć wybierać pomiędz
            > y milionem opcji. Jak bigtechy i ich klakierzy twojego pokroju coś takiego nam
            > zafundują, to będziesz miał zaraz faszyzm na pełnej kurwie wszędzie.

            90% ludzi nie chciało pradu w domu i pralek automatycznych ze o samochodach zamiast uczciwych koni nie wspomne. Argument z prezydenta.
            • vogon.jeltz Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 22.11.25, 08:49
              > 90% ludzi nie chciało pradu w domu i pralek automatycznych

              Z tym, że proponowana "pełna wolność" już była - w czasach przed wprowadzeniem prawa pracy (a w Polsce to właściwie jest częściowo do dziś - w postaci śmieciówek). Nikt poza garstką bogaczy i niewielką grupą najlepiej opłacanych specjalistów (słynni informatycy) nie chce powrotu do tego.
              • trypel Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 22.11.25, 09:24
                Ale mam wrażenie ze my o czym innym gadamy.
                Przyklad - potrzebuje ogarnąć pracę graficzne i dostarczać na Amazon 100 renderow na msc. To dogaduje sie na taka robotę i nie obchodzi mnie (a teraz musi bo regulamin pracy) czy ktos to robi w nocy, czy na Malediwach.
                Ktos zatrudnia mnie zeby ruszyc rynek w RPA, jesli osiągam cele to nie powinno go obchodzić czy robie to siedząc w wannie czy wspinając sie na plecach szerpow na Kilimandżaro. Wczoraj przeczytałem ze obecnie 1/3 managerów wysokiego szczebla w usa to interim. I ten trend schodzi w dół. Czyli biorę czlowieka ktory ma wykonać zadanie. On przychodzi zeby to zrobic, nie bawi sie w politykę i długofalowe relacje. Robi swoje i znika na pół roku na urlop. Moje marzenie i cel na za 10 lat
                • bywalec.hoteli Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 22.11.25, 10:33
                  Co do menedżerów to mam nadzieję, że trend wyeliminuje wszystkich menedżerów średniego szczebla - czyli tych którzy zarządzają menedżerami a nimi zarządzają wyżsi menedżerowie. To jest największy pasożyt, spowalniacz decyzji i niepotrzebny a kosztowny element dużych firm
                  • trypel Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 22.11.25, 14:28
                    Ja mam nadzieje ze przede wszystkim wyeliminuje wszystkich którzy dostali takie stanowisko za wysługę lat. A takich w dużych firmach jest sporo i to najgorsze co moze byc. Nie nadaje sie ale wicie rozumicie, jest juz z nami 20 lat, jest mierny ale wierny to zróbmy go kierownikiem
                    • qqbek Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 22.11.25, 21:07
                      trypel napisał:

                      > Ja mam nadzieje ze przede wszystkim wyeliminuje wszystkich którzy dostali takie
                      > stanowisko za wysługę lat. A takich w dużych firmach jest sporo i to najgorsze
                      > co moze byc. Nie nadaje sie ale wicie rozumicie, jest juz z nami 20 lat, jest
                      > mierny ale wierny to zróbmy go kierownikiem

                      Ogólnie to AI wyeliminuje przede wszystkim tych wszystkich "biernych, miernych ale wiernych".
                      Przynajmniej w prywatnych firmach, bo w urzędach, gdzie od dekad panuje "chów wsobny" to będzie trwało po wieki.
                      PRL, nieefektywny, urzędniczy itepe itede zatrudniał 150 tysięcy urzędników w "szeroko pojętej" administracji na chwilę jego zejścia. Dziś to 450 tysięcy.
                      Z czego w tzw. "służbie cywilnej" pracuje ledwie kilka tysięcy specjalistów, którzy nie urodzili się w rodzinie urzędniczej i coś tam sobą prezentują. Reszta, w zdecydowanej większości, to chów wsobny.

                      Znajomy ostatnio samochód rejestrował.
                      Kupił od spółki z o.o., fakturę podpisał prokurent spółki.
                      Pech chciał, że prokurent przestał być prokurentem zanim znajomy trafił do Wydziału Komunikacji.
                      Urzędnik wklepał sobie w komputer listę obecnych prokurentów spółki z KRS i mu wyszło, że osoba sprzedająca nie miała prawa sprzedać tego samochodu - odmówił rejestracji.
                      Całe szczęście kierownik był mądrzejszy i zajrzał też (po "delikatnej" sugestii ze strony znajomego, powtórzonej - bo urzędnikowi też mówił) w dane historyczne i wyszło, że w dniu sprzedaży samochodu osoba go sprzedająca miała do tego umocowanie.
                      Nie wiem, ile wynosiło IQ tego pierwszego urzędnika (skoro sądził, że prokurentem się jest dożywotnio najwyraźniej), ale to pokazuje tylko, kto w urzędach pracuje i próbuje swoją "waadze" rozciągać na obszary, w której jej nie ma.
                      • trypel Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 22.11.25, 21:28
                        Przyjaciel tworzy teraz nowy oddział w szpitalu w polsce, załatwił spora datację, odział wysoko wyspecjalizowany, bedzie obsługiwał spora część kraju ale wymaga zakupu sporej ilości drogiego sprzetu. I teraz wuj ze ministerstwo daje kase, wuj ze dyrektor szpitala traktuje to jako perełkę.. co tydzien gadamy jak wszystko jest blokowane przez biurwy z chowu wsobnego co to od 50 lat tylko hamują wszystko. I co chwila okazuje sie ze przetrzymują np papiery albo nie chcą przystawić pieczątki wymyślając idiotyczne przyczyny. Miał ruszyc w październiku a prawdopodobnie ruszy w lutym. Tylko orzez administrację i opóźnienia jakie generuje
                        • qqbek Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 22.11.25, 21:51
                          trypel napisał:

                          > Przyjaciel tworzy teraz nowy oddział w szpitalu w polsce, załatwił spora datacj
                          > ę, odział wysoko wyspecjalizowany, bedzie obsługiwał spora część kraju ale wym
                          > aga zakupu sporej ilości drogiego sprzetu. I teraz wuj ze ministerstwo daje kas
                          > e, wuj ze dyrektor szpitala traktuje to jako perełkę.. co tydzien gadamy jak ws
                          > zystko jest blokowane przez biurwy z chowu wsobnego co to od 50 lat tylko hamuj
                          > ą wszystko. I co chwila okazuje sie ze przetrzymują np papiery albo nie chcą pr
                          > zystawić pieczątki wymyślając idiotyczne przyczyny. Miał ruszyc w październiku
                          > a prawdopodobnie ruszy w lutym. Tylko orzez administrację i opóźnienia jakie ge
                          > neruje

                          Początek wieku.
                          Kubuś, absolwent socjologii pracujący jako nauczyciel języka angielskiego, postanawia poszukać "pracy w zawodzie".
                          Znajduje ogłoszenie na "młodszego statystyka" w Urzędzie Statystycznym.
                          Zgłasza swój akces.
                          Kandydatów 40, miejsc 2.
                          Pierwszy etap - egzamin pisemny.
                          Kubuś zdaje na 39/40 punktów (odjęli mi 1 punkt za to, że w tabelce w Excell-u nie zrobiłem linii - formuły liczące dane wprowadziłem poprawnie, ale przecież tabelka nie jest tabelką, jak nie ma linii), całą część "merytoryczną" zdałem tip-top.
                          Ocena dokumentów - Kubuś dostaje 20/20, bo biegle mówi i pisze w dwóch innych językach europejskich.
                          Pozostaje formalność, czyli rozmowa, za którą Kubuś dostaje 0/20.

                          Wyszło, że robotę dostała koleżanka Kubusia z pierwszego roku socjologii (ale nie z drugiego, bo zawaliła dwa egzaminy i powtarzała rok, a potem jeszcze warunek miała). Oficjalnie też za "papiery" dostała 20/20, choć chodziła na lektorat z rosyjskiego, bo po angielsku to ona "ani be, ani me, ani kukuryku". Nie wiem więc, jak się w te 5 lat nauczyła biegle dwóch języków, ale najwyraźniej dała radę. Drugą posadę dostał dupek z KUL-u, którego znałem osobiście z tego, że nie umiał absolutnie nic, a na UMCS się nie dostał, bo za tępy był.

                          Wtedy zdałem sobie sprawę, że mój piątkowy dyplom, 5 lat działalności w kole naukowym (w tym opracowywanie badań i ich wyników) mogę sobie w Anżeja włożyć, bo i tak w urzędach zatrudniają "swoich".

                          Dlaczego dostałem 0 za rozmowę?
                          Bo ta tępa jak dzida koleżanka miała 19,5 za pisemny, więc gdybym dostał choć jeden punkt na dwadzieścia, to bym był wyżej na "liście rankingowej".
                          • thorpe Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 23.11.25, 09:54
                            Najgorszym skutkiem takiego nepotyzmu jest to, że od tych osób nie można wymagać. Obecnie się czują potem w pracy chronione , unikają trudnych zadań i ciężkiej pracy, bo przecież "wiadomo jak jest" . Czasem nawet "trzeba" dać tej osobie stanowisko kierownicze, bo do pracy merytorycznej się nie nadaje, a zwolnić jej nie ma jak. Mało kto dostrzega ten aspekt - że oszustwa przy naborze to jedno, ale drugie, że to tworzy potem patologię na etapie sprawności działania samego urzędu.
                            • trypel Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 23.11.25, 10:13
                              Plus paniczny strach przed zatrudnieniem kogos lepszego od siebie. Potem taki kierownik wybiera najsłabszych zeby czasem nie pokazali ze mozna inaczej. I tak toczy sie urzędniczy swiat
                              • engine8t Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 20:43
                                trypel napisał:

                                > Plus paniczny strach przed zatrudnieniem kogos lepszego od siebie. Potem taki k
                                > ierownik wybiera najsłabszych zeby czasem nie pokazali ze mozna inaczej. I tak
                                > toczy sie urzędniczy swiat
                                >

                                Tzn co to znaczy ze kots "jest lepszy ode mnie jako menagera"?
                                Jak ktos jest lepszym fachowcem technicznym to super - nalezy nim wlasciwie zarzadzac aby osignac cele. Jak ktos pracuje "dla mnie" to ja kontroluje czy on moze sie pokazac jako lepszy kierownik czy nie.
                                A jak ktos pokazuje ze ma super idee to wcale nie znaczy ze zagraza mojej pozycji... menager ma inne zadania i potrzebuje innych " talentow" a za "skils and talent development" dostaje si epunkty dodatnie. I jak ktos chce aby mu umozliwic nauczenie si ekierowania to dlaczego nie - uczy sie go i sponsoruje do innego dzialu aby sie tam "douczyl"
                            • qqbek Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 23.11.25, 22:13
                              thorpe napisał:

                              > Najgorszym skutkiem takiego nepotyzmu jest to, że od tych osób nie można wymaga
                              > ć. Obecnie się czują potem w pracy chronione , unikają trudnych zadań i ciężki
                              > ej pracy, bo przecież "wiadomo jak jest" . Czasem nawet "trzeba" dać tej osobie
                              > stanowisko kierownicze, bo do pracy merytorycznej się nie nadaje, a zwolnić je
                              > j nie ma jak. Mało kto dostrzega ten aspekt - że oszustwa przy naborze to jedn
                              > o, ale drugie, że to tworzy potem patologię na etapie sprawności działania same
                              > go urzędu.

                              Najlepsze jest to, że jakieś 5 lat później, jak już z Anglii wróciłem, dowiedziałem się, że w US od 5 lat nie podniesiono płac.
                              Coś, co w 2003 (czy tam 2004) wydawało się atrakcyjną posadą (bezrobocie było wtedy spore, a praca w urzędzie pewna) te 5 lat później wydawało się kpiną.

                              Nie wiem, jak sobie tam radzi opisana wyżej koleżanka (ponoć pracuje po dziś dzień, bo etat urzędnika jest "dożywotni" najwyraźniej) o dość wątłych kompetencjach - zakładam, że musiała przez ten czas już kilkukrotnie awansować - ale ostatni ze znajomych zwolnił się stamtąd z 15 lat temu (on akurat był kompetentny, miał doktorat i sporą wiedzę). Wiem, że jakkolwiek wtedy byłem mocno zawiedziony i zgorzkniały, tak teraz nie żałuję ani chwili tego, że mnie na siłę uwalili przy rekrutacji.

                              A taką strukturę ta urzędnicza hydra nienasycona sama promuje.
                              Ustawa o służbie cywilnej weszła tylko po to, żeby kolejne ekipy ją ograniczały. Zamiast zawodowego korpusu urzędników mamy w urzędach krewnych i znajomych królika, którzy byliby "niezatrudnialni" gdziekolwiek indziej.

                              W tamtej rekrutacji przepadłem razem z dobrym znajomym, który też nieźle zdał teorię, ale niestety nie miał certyfikatów potwierdzających znajomość języków (choć znał niemiecki i angielski na pewno lepiej niż ta tępa dzida) i nie dość, że gorzej trochę zdał teorię (choć nie wiem dlaczego - był, zaraz po mojej kadencji, szefem koła naukowego i dobrze znał się na "fachu"), to jeszcze za "papiery" dostał tylko 10/20. Też dobrze na tym wyszedł.
                              • bywalec.hoteli Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 23.11.25, 22:38
                                Nie wiem jak w urzędzie statystycznym ale w urzędzie skarbowym wg moich info są bardzo dobre place jak już osiągniesz jakieś sensowne stanowisko i inne bonusy jak dłuższy o chyba 10 dni od standardowego urlop. No i niezwalnialnosc praktycznie do emerytury.
                                Wyższe niż w korpo.
                                • qqbek Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 23.11.25, 22:53
                                  bywalec.hoteli napisał:

                                  > Nie wiem jak w urzędzie statystycznym ale w urzędzie skarbowym wg moich info są
                                  > bardzo dobre place jak już osiągniesz jakieś sensowne stanowisko i inne bonusy
                                  > jak dłuższy o chyba 10 dni od standardowego urlop. No i niezwalnialnosc prakty
                                  > cznie do emerytury.
                                  > Wyższe niż w korpo.

                                  Mój kolega z klasy z LO jest w Lubelskim Urzędzie Skarbowym mocna fisza i mogę tylko potwierdzić, że zarobki tam są normalne.
                                  Ale:
                                  Jak swoją małżonkę w 2005 roku poznałem, to była stażystką w Skarbówce, a jej kierownikiem był alkoholik, ledwie 3 lata od niej starszy (czyli młodszy ode mnie), którego babcia była swego czasu naczelnikiem tego urzędu. Kierownik miał maturę zdaną na mierne i rzadko kiedy nawiązywał "kontakt" z realnym światem, bo w okolicach trzynastej już mocno bełkotał. Zarabiał 3-krotność tego, co osoba na najniższym stanowisku i 6-krotność tego, co dostawał stażysta.
                          • tbernard Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 23.11.25, 13:44
                            Od dawna powtarzam, że sądownictwo, prokuratura i całe to tępe stado prawników, to skorumpowani debile, którzy działają na szkodę naszego państwa.
                            • qqbek Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 24.11.25, 22:33
                              tbernard napisał:

                              > Od dawna powtarzam, że sądownictwo, prokuratura i całe to tępe stado prawników,
                              > to skorumpowani debile, którzy działają na szkodę naszego państwa.

                              Nie.
                              Może z zewnątrz to tak wygląda, ale widziane "od kulis" demonstruje tylko skalę inercji i debilizmu, a nie korupcji.
                              Choć może korupcji też - ale nie w konkretnych działaniach prawników, a w działaniach "centrali".
                              Wiesz, że maile wszystkich sądów w Polsce idą przez jakąś firemkę z Wrocławia, co to wygrała przetarg (jeszcze za Zera)? Normalnie oczekujesz, że jak wyślesz do kogoś maila, to za góra 2-3 minuty ten będzie u niego. Ale firemka co za Zera wygrała przetarg ma wiecznie przeciążone serwery i mail z/do Sądu potrafi iść pół dnia, bo we Wrocławiu mają "wąskie gardło".
                  • engine8t Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 24.11.25, 18:56
                    bywalec.hoteli napisał:

                    > Co do menedżerów to mam nadzieję, że trend wyeliminuje wszystkich menedżerów śr
                    > edniego szczebla - czyli tych którzy zarządzają menedżerami a nimi zarządzają w
                    > yżsi menedżerowie. To jest największy pasożyt, spowalniacz decyzji i niepotrzeb
                    > ny a kosztowny element dużych firm

                    Kazdy przeciez musi miec kogos pod soba na ktorego zwali wine za swoje zle decyzje a wezmie kredyt za dobre?
                    • bywalec.hoteli Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 12:17
                      engine8t napisał:

                      > Kazdy przeciez musi miec kogos pod soba na ktorego zwali wine za swoje zle decy
                      > zje a wezmie kredyt za dobre?

                      To też prawda, ale przecież bierze ciężką kasę by oczekiwano od niego podejmowania dobrych decyzji? Z drugiej strony przecież menedżerowie nie podejmują sami decyzji tylko ich podwładni wypracowują im analizę plusów i minusów poszczególnych opcji rozwiązań a z tego wybrać rozwiązanie czy w zasadzie przyklepać rozwiązanie podane na tacy od ludzi, którzy się znają na danych sprawach, bo pracują z nimi na tydzień, łatwo.
                      Dlatego powinno wystarczyć firmie 3 poziomy: zarząd czy tam rada dyrektorów - menedżerowie - pracownicy.
                      Wszyscy menedżerowie pośredni są zbędni - nie uważasz Engine?
                      • trypel Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 12:22
                        Nie wiem jak jest teraz ale 15 lat temu na polskiej produkcji praktycznie na 15 osob musiała byc jedna zarządzająca (mistrz, kierownik linii, jak zwal tak zwal) zeby pilnować pracowników którzy sie zachowywali jal dzieci. W tym samym czasie w takiej samej fabryce w Szwecji byl jeden manager na 100 osob. Kwestia podejścia do obowiązków.
                        Moze sie to zmieniło. Moze nie.
                        Zreszta teraz jest trend zeby w mniejszych zespołach nie robic managerów tylko liderów.
                        • vogon.jeltz Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 14:11
                          > Zreszta teraz jest trend zeby w mniejszych zespołach nie robic managerów tylko liderów.

                          W tłumaczeniu z korpospiku na nasze: obowiązki i odpowiedzialność kierownika, płaca zwykłego pracownika (plus niewielki dodatek).
                          • trypel Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 14:17
                            I tak i nie. W tych miejscach gdzie ja pracuje pracowałem nikt od lidera nie wymaga zarządzania i podejmowania decyzji ale np grafik urlopów, zgłaszanie problemów, rozkładanie zadań. Oczywiście paru liderom pomogło to w skoku wyżej a paru po roku powiedziało ze ma dosyć czucia sie odpowiedzialnym za reszte i wola jak dawniej. Ludzie sie tez na starcie mniej boją liderowania.
                            • vogon.jeltz Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 14:33
                              > W tych miejscach gdzie ja pracuje pracowałem nikt od lidera nie wymaga
                              > zarządzania i podejmowania decyzji ale np grafik urlopów, zgłaszanie problemów,
                              > rozkładanie zadań.

                              Rozkładanie zadań to jest jak najbardziej zarządzanie i podejmowanie decyzji.
                              • trypel Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 15:01
                                Dobra. Jak dzisiaj dojadę do domu (jak droga z Okęcia do Wrocławia bedzie przejezdna po wykadowaniu) to bede zarządzał w kuchni karmieniem kotow. Jeden kot dostanie kurczaka na żółtym talerzyku a drugi na niebieskim.
                                Tak to jest zarządzanie i podjemowanie decyzji.
                                • vogon.jeltz Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 16:00
                                  > Dobra. Jak dzisiaj dojadę do domu (jak droga z Okęcia do Wrocławia bedzie
                                  > przejezdna po wykadowaniu) to bede zarządzał w kuchni karmieniem kotow.

                                  Mówimy nie o kotach, tylko o pracownikach i - jak sam napisałeś - podziale zadań pomiędzy nich. To JEST zarządzanie, z której strony byś nie spojrzał.
                                  • trypel Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 17:16
                                    Raczej wstęp do zarządzania ktory albo wyłowi zdolne jednostki albo nie.
                                    I na pewno pokaże odporność na stres w takiej sytuacji i czy ktos to lubi vzy sie boi. Ale z prawdziwym zarządzaniem i podjemowaniem decyzji ma to na tym poziomie o tyle niewiele ze redukuje ryzyko do zera
                                  • engine8t Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 18:18
                                    vogon.jeltz napisał:

                                    > > Dobra. Jak dzisiaj dojadę do domu (jak droga z Okęcia do Wrocławia bedzie
                                    > > przejezdna po wykadowaniu) to bede zarządzał w kuchni karmieniem kotow.
                                    >
                                    > Mówimy nie o kotach, tylko o pracownikach i - jak sam napisałeś - podziale zada
                                    > ń pomiędzy nich. To JEST zarządzanie, z której strony byś nie spojrzał.

                                    To jest jakas tam forma zarzadzanaia ale to tylko maly fragment.
                          • bywalec.hoteli Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 14:52
                            vogon.jeltz napisał:

                            > W tłumaczeniu z korpospiku na nasze: obowiązki i odpowiedzialność kierownika, p
                            > łaca zwykłego pracownika (plus niewielki dodatek).

                            Dokładnie, to jest marchewka w postaci stanowiska a nie pensji
                            • trypel Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 14:57
                              Wlasnie stanowisko lidera nie jest żadna marchewka
                              Marchewka to menago na wizytówce.
                              • engine8t Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 20:38
                                trypel napisał:

                                > Wlasnie stanowisko lidera nie jest żadna marchewka
                                > Marchewka to menago na wizytówce.
                                >

                                Roznie to tez bywa. Manager nie rowny managerowi - wiadomo kto ma "power" a kto tytul.
                                Pozycja Lidera to dobry i wlasciwy sposob aby sprawdzic kto si ena mnagera nadaje a kto nie.
                                Zreszt amoga byc rozni menagerowie - tacy co zrzdzaja ludzmi, tacy co projektami, programami a i tacy co niczym (czyli tzw Individual contributor) w zasadzie nie zrzadzaja poza tym ze klient widzi wizytowke i mu sie wydaje ze ten moze podejmowac jakies tam decyzje.
                        • engine8t Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 18:17
                          trypel napisał:

                          > Nie wiem jak jest teraz ale 15 lat temu na polskiej produkcji praktycznie na 15
                          > osob musiała byc jedna zarządzająca (mistrz, kierownik linii, jak zwal tak zwa
                          > l) zeby pilnować pracowników którzy sie zachowywali jal dzieci. W tym samym cza
                          > sie w takiej samej fabryce w Szwecji byl jeden manager na 100 osob. Kwestia pod
                          > ejścia do obowiązków.
                          > Moze sie to zmieniło. Moze nie.
                          > Zreszta teraz jest trend zeby w mniejszych zespołach nie robic managerów tylko
                          > liderów.
                          >

                          Tu bylo genralnie ze jeden kieorwnik byl na 7-12 pracownikow.
                          Jedne czlowiek nie jest w stanie kieriwac 100 osobmi bezposrdnio. Wypobraz sobie ze musi co pol roku czy co rok zrobic 100 dokladnych ocen kazdego pracownika bo od tego zalezaly ich awanse ..
                          Wszytko zalezy od rodzaju , charkaktery i to co ma sens... Liderzy nie maj praktycznie zadnych prw do podejmowania decuzji ani personalnych ani finansowych - moga jedynie proponowc czy sugerowac..kieorwnikowi Czasami to ma sens a czasami nie.
                      • engine8t Re: Krakow, 4000 etatow do zlikwidowania.... 26.11.25, 17:55
                        bywalec.hoteli napisał:

                        > engine8t napisał:
                        >
                        > > Kazdy przeciez musi miec kogos pod soba na ktorego zwali wine za swoje zl
                        > e decy
                        > > zje a wezmie kredyt za dobre?
                        >
                        > To też prawda, ale przecież bierze ciężką kasę by oczekiwano od niego podejmowa
                        > nia dobrych decyzji? Z drugiej strony przecież menedżerowie nie podejmują sami
                        > decyzji tylko ich podwładni wypracowują im analizę plusów i minusów poszczególn
                        > ych opcji rozwiązań a z tego wybrać rozwiązanie czy w zasadzie przyklepać rozwi
                        > ązanie podane na tacy od ludzi, którzy się znają na danych sprawach, bo pracują
                        > z nimi na tydzień, łatwo.
                        > Dlatego powinno wystarczyć firmie 3 poziomy: zarząd czy tam rada dyrektorów - m
                        > enedżerowie - pracownicy.
                        > Wszyscy menedżerowie pośredni są zbędni - nie uważasz Engine?

                        Podchodzisz do tego podobnie jak 50km/h w kazdym tetrenie zabudowanym.
                        Nie ma jedenej recepety i wszystko zalezy od sytuacji, organizacji i podzilu kompetencji.
                        Kiedys porownywalismy firme amerykanska z wieloma poziomami kierownictwa i jakonska z paroma i ani jeden ani drugi ni ebyl idelany ale obba byly wlasciwe dla "kultury" w damym kraju i resorcie. W japoni decuzje podejmuja na najwyzszynms zczebluy a u nas w sprzwch technicznych na najnizszym.
                        Ten japonski wprawdzie nie mial oficjalanie wielu pozimow ale nieformalnie to seniorzy byli tymi nieformalnymi kierowniakami - bez praw ale z obowiazkami i do tego byli z awanasu a nie zatrudnieni na stanwisku i czesto byly zawalidrogami a na pewno nie chcilei sie narazac. U nas nikt sie nie certilil formalnosciami i kieorwnicy na kazdym szczwebu mieli komptencej w swoim "rejonie".
                        Wszystko zalezy od organizacji i kompetenci kierownikow. Kierownik typu "przekaznik: czy " Router" moze byc niepotrzebny ale tu wiele decyzji spycha sie na dol i ja kiedy bylem na wlasnie najnizszym stopmniu kierownika mialem kompetencje, przyjmowoania, zwalnianai i decyzji na zasadzie "Decyduj jak uwazasz najlpeiej a my ci zawsze poprzemy w razie draki".. Wtedy wszystko decyzje podejmwane sa szybko i na wlasciwym pozimie.
                        Np jak firma spierd partie i zawolano mnie aby to potwierdzic od strony technicznje i ustalic co dalej to widzac co sie dziej moglem od reki podjac decyzje ze "macie racje - wymieniamy partie za powiedzmy $5M" - tak wiedomosc poszla i za pare dni sprzwa zalatowiona i klient zadowolny. W przeciwnym wypadku problem i proces by sie ciagna dlugo bo wyzsze kierownuctwo i biurikracja oczywiscie kasy placic nie lubia i robia wszytko aby klienta wkurw..a ja bylbym tym co mialby kleintowi tlumaczyc ze to jednak nie nasza wina.
    • galtomone A łyżka na to, niemożliwe 21.11.25, 21:05
      www.telegraphindia.com/world/work-will-be-optional-musk-predicts-ai-future-where-currency-fades-and-jobs-become-hobbies/cid/2133920

      A tu się okazuje, że taki Musk powtarza po mnie...

      +/- może przewidywania, ale wtedy pukaliscie się w głowę...


      IMHO jest tylko jeden główny powód, dla którego to się może nie wydarzyć...

      Czy taki Musk, Bezos, Trump I setki innych bogaczy będą się wtedy różnic od Kowalskiego?

      Nikt bogaty nie pozwoli sobie na to by przestać być bogatym.
    • bywalec.hoteli Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 00:21
      coś się będzie musiało zmienić, bo praca 8hx5 to przeżytek, miejmy nadzieję, że beneficjentami automatyzacji nie będą wyłącznie pracodawcy, ale również pracownicy skorzystają, a AI nie będzie oznaczało Another Indian na twoje miejsce.
      • trypel Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 07:07
        Dokladnie tak. Znam pare miejsc gdzie pracownicy kończą swoją robotę po 4-6 h a siedzą te 8 kompletnie bez sensu. Bo etat. Bo zasady.
        Każdy dzial księgowości w dużej firmie. Praca na 200% przez 5 dni w miesiącu i na 50% przez 15 dni. Ale wczesniej do domu isc nie mogą. Bo święty etat. Praca zdalna zmieniła sporo ale to tez nie jest idealne rozwiązanie dla wszystkich.
        Wystarczy po prostu płacić za wykonane zadanie a nie za etat
      • galtomone Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 08:21
        bywalec.hoteli napisał:

        > coś się będzie musiało zmienić, bo praca 8hx5 to przeżytek, miejmy nadzieję, że
        > beneficjentami automatyzacji nie będą wyłącznie pracodawcy, ale również pracow
        > nicy skorzystają

        Noo.... jak nie to pracodowacy swoje uslugi i produkty beda temu AI chyba sprzedawac...

        Nie wiele jest firm, ktore jako target wybieraja biednych bezrobotnych.
        • trypel Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 08:41
          Dochod gwarantowany w czerwonych punktach zalatwi sprawę.
          A co do targetu o którym wspomniałeś to zawsze mi sie wydawalo ze taka grupa jest targetem dla producentów chipsów i taniego piwa ;)
          • vogon.jeltz Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 08:50
            > Dochod gwarantowany w czerwonych punktach zalatwi sprawę

            Płacić nierobom? Trypel, ktoś ci konto zhakował!
            • trypel Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 09:10
              Za czerwone punkty mozna dostać tylko produkty gwarantujące przeżycie, nic więcej. To w ramach humanitarnego podejścia
              Luksusy w żółtych punktach dopiero za pracę.
              • vogon.jeltz Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 15:00
                > Za czerwone punkty mozna dostać tylko produkty gwarantujące przeżycie, nic więcej.

                Przecież cała idea dochodu gwarantowanego (może oprócz jakichś totalnie odklejonych lewaków) opiera się na tym, że to ma wystarczać na przeżycie. Ale byłem przekonany, że jesteś zwolennikiem poglądu: Kto nie rabotajet, tot nie kuszajet.
                • trypel Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 15:11
                  No ja to raczej widze jako spełniająca sie powoli smutna przyszlosc wg Zajdla. Tak bedzie i juz. Kwestia kiedy.
                  I wtedy trzeba bedzie sobie jakos radzić. Zmniejszaniem ilości konsumentów nikt zainteresowany nie jest (i nawet chemitrailsy sobie jakoś nie daja rady z depopulcją) wiec zostaje przemodelowanie. Nie chcesz pracować to jesz byle co, pijesz syntetyczne piwo i zagryzasz chipsem z odpadow, a mieszkasz w bloku z 1000 mieszkań i wspólnym kiblem na piętro. Twoj wybór.
                  Zreszta tak jak teraz w naszej części swiata.
          • galtomone Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 08:53
            trypel napisał:

            > Dochod gwarantowany w czerwonych punktach zalatwi sprawę.

            Tylko po co dawać malo kasy bezrzobotnym... Nie lepiej od razu dodrukowac dla siebie?

            A tak na serio... taki pieniadz nie bedzie mial przeciez realnie zadnej wartosci..

            Byc moze bedzie tak, ze pieniadze straca na znaczeniu a zyska realna wladza. Tez zas beda miec Ci, ktorzy beda miec sile i zasoby (energie, produkcje do zaspkajania potrzeb tluszczy - nas, itd.) - ale jesli tak to mamy koniec faktyczniej demokracji, koniec jakiegokolwiek wplywu zwyklego czelowieka na rzeczywistosc.... a nim Ci co dzis maja wladze ustala z tymi co dzis maja pieniadze kto jest wazniejszy to czeka "nas" (nasze dzieci/wnuki) zapewne jeszcze duuuuuzo przelanej krwi i wojen. Od miedzynarodowych po domowe.

            > A co do targetu o którym wspomniałeś to zawsze mi sie wydawalo ze taka grupa je
            > st targetem dla producentów chipsów i taniego piwa ;)

            A daja je za darmo?
            • trypel Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 09:11
              A mopsy oznaczają banknoty ze nie wolno za nie chipsów?
              • galtomone Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 11:27
                Weź włącz jakieś ai i zapytaj o wielkość zasiłków i wielkość przychodów że sprzedaży.

                Poza tym, w tym nowym świecie nie będzie tyle podatków, żeby było na zasiłki dla 99,9% ludzi
                • trypel Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 15:11
                  A Ty włącz ai i zapytaj co to jest poczucie humoru.
                  • kokosowy15 Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 21:57
                    Zgodnie z twoim poczuciem humoru opowiem, jak to wśród tych od czerwonych, nomen omen, punktów pojawia się jakiś Robespierre, Uljanow, Dzugajew i tych z żółtymi punktami eliminuje przy pomocy kawałka sznurka, palki lub narzędzia strzelające go.
                    • trypel Re: Koniec "etatów" do 2034 22.11.25, 22:00
                      Póki maja chleb i igrzyska? Bez szans.
                      Mentalnie nie sa w stanie.
                  • galtomone Re: Koniec "etatów" do 2034 24.11.25, 08:08
                    To nie kwestia poczucia jumoru, tylko ciekawej dyskusji. Wyzej masz link do tego co twierdzi Musk "da nam" AI i roboty...

                    Zgodzilibym sie z nim - bo tez mi sie tak kiedys wydawalo - ale czym wtedy miliarder bedzie sie roznic od Kowalskiego czy taki Trump/Putin od Nowaka?
                    • trypel Re: Koniec "etatów" do 2034 24.11.25, 08:59
                      Jak popatrzysz sobie na historie to nigdy najbogatsi nie byli tak blisko zwykłych ludzi. Czym sie rozni miliarder od Kowlaskiego? 500 lat temu jeden mógł pojechać do Włoch na studia a drugi byl przykuty do swojej wsi na całe zycie i pare x w roku jadł mięso. 1000 lat temu podobnie. A teraz? Jeden ma prywatny odrzutowiec a drugi wizzaira ale latają do tych samych miejsc, jeden i drugi moze jesc podobnie bo jedzenie jest generalnie tanie, jeden i drugi ma zycie ratowane przez lekarza (oczywiście na różnym poziomie).
                      Wiec roznice zawsze sie znajdą (nowe sie tez pojawia) ale generalnie trend jest jaki jest
                      • galtomone Re: Koniec "etatów" do 2034 24.11.25, 10:52
                        trypel napisał:

                        > Jak popatrzysz sobie na historie to nigdy najbogatsi nie byli tak blisko zwykły
                        > ch ludzi.

                        I tak i nie...

                        Bo jak popatrzysz na historie, to przecietny Kolaski nie mial bladego pojecia jak wyglada swiat i jak zyja elity.

                        Czym sie rozni miliarder od Kowlaskiego? 500 lat temu jeden mógł poje
                        > chać do Włoch na studia a drugi byl przykuty do swojej wsi na całe zycie i pare
                        > x w roku jadł mięso. 1000 lat temu podobnie. A teraz? Jeden ma prywatny odrzut
                        > owiec a drugi wizzaira ale latają do tych samych miejsc, jeden i drugi moze jes
                        > c podobnie bo jedzenie jest generalnie tanie, jeden i drugi ma zycie ratowane p
                        > rzez lekarza (oczywiście na różnym poziomie).

                        Ok, ale ja nie pytam o stan obecny...

                        Jak zabierzesz (wg Muska) kase - to czym sie beda od siebie roznic?

                        > Wiec roznice zawsze sie znajdą (nowe sie tez pojawia) ale generalnie trend jest
                        > jaki jest
                        >

                        No wlasnie jestem ciekawe jakie beda... jak wg Ciebie taka wizja - mozesz oczywiscie jak ja z wizja Muska poliemizowac!.

                        Mnie sie tez jeszcze nietak dawno temu wydawalo, ze:

                        - jak bedzie dostepna tania/darmowa energia bez praktycznie ograniczen dla wszystkich (co teoretycznie kiedys jest mozliwe)
                        - jak roboty/androidy + AI beda mogly zastapic czlowieka we wszystkim - ZE SZCZEGOLNYM wyskazaniem na wszlekie prace fizyczne... Czyli nie satepujemy od gory (naukowcow, prawnikow lekarzy - choc tez) tylko od dolu - wszystkich.

                        To pieniadze przestana miec znaczenie, lubie beda praocowac (tylko kratywnie) w ramach hobby (ci co chca) a reszta sobie bedzie przyjemnie zyla w pokoju i dobrobycie...

                        I mniej wiecej to - a to taka baaaaardzo socjalistyczna wizja utopii - twierdzi Musk.

                        Tylko, ze IMHO to sie nigdy nie wydarzy z wielu powodow, ktore sa w nas, ludziach (w sensie, ze nie energia i roboty tu beda problemem).

                        Przede wszystkim Ci co maja dzis ogromna wladze, ogromne pieniadze abo jedno i drugie nie maja zadnego interesu w tym, zeby z tego rezgygnowac.

                        Wrecz przeciwnie... jak widac po tym jak przez ostatnie 50 lat bogaci robia sie coraz bogatsi (choc w sumie nie wiadomo po chuj) to trend bedzie odwrotny... I raczej sadze, ze bedzie to prowadzic do wojen, powstan i ogolnego rozlewu krwii.... Niestety utopijne wizje przyszlosci - spoleczenstw i krajow - sa bardziej prawdopodobne.

                        Czyli gdybys mnie zapytal ku jakiej wizji swiata idziemy to powiedzialebym, ze jej mniejsze lub wieksze czesci widac nie w Strat Trek a raczej w :
                        - cala seria Obcy + serial
                        - Elysium
                        - Robocop
                        - MadMax
                        - Idiokracja
                        - 1984

                        I wiele innych, gdzie rzadza silni (np. korporacje) i ci, ktory maja zasoby i potrafia ich fizycznie bronic/zdobywac nowe oraz realnie dzielic to co chca do wybranych grup...

                        Choc mowiac szczerze - tu sie roznie od wizji S/F - skoro niewielka grupa bedzie w posiadaniu zasobow i srodkow, to po co mailaby posiadac/utrzymywac pozostale kilka miliardow ludzi...? Potencjalnie dazacych do ich obalenia/zgladzenia....

                        Prosciej potraktowac ziemie jak dzis traktuje sie prywatne wyspy i ograniczyc populacje maksymalnie do (prawie) rownych sobie ) i juz...
                        • tbernard Re: Koniec "etatów" do 2034 24.11.25, 13:21
                          galtomone napisał:

                          > Prosciej potraktowac ziemie jak dzis traktuje sie prywatne wyspy i ograniczyc populacje
                          Bez ograniczenia kopulacji ludzkości będzie za dużo.
                          • galtomone Re: Koniec "etatów" do 2034 24.11.25, 13:23
                            tbernard napisał:

                            > galtomone napisał:
                            >
                            > > Prosciej potraktowac ziemie jak dzis traktuje sie prywatne wyspy i ograni
                            > czyc populacje
                            > Bez ograniczenia kopulacji ludzkości będzie za dużo.

                            To cos zle kopulujesz... Ja sie nie ograniczam a pokoi nam nie brakuje.
                        • trypel Re: Koniec "etatów" do 2034 24.11.25, 13:27
                          Na razie to mam fajna drogę do Warszawy wiec odpisze juz z lotniska. Ale zgadzam sie z doborem filmów. Moze nie Dick ale raczej ten kierunek
                        • trypel Re: Koniec 24.11.25, 17:38
                          galtomone napisał:

                          > To pieniadze przestana miec znaczenie, lubie beda praocowac (tylko kratywnie) w
                          > ramach hobby (ci co chca) a reszta sobie bedzie przyjemnie zyla w pokoju i dob
                          > robycie...

                          10/90 w najlepszym wypadku

                          > Czyli gdybys mnie zapytal ku jakiej wizji swiata idziemy to powiedzialebym, ze
                          > jej mniejsze lub wieksze czesci widac nie w Strat Trek a raczej w :
                          > - cala seria Obcy + serial
                          > - Elysium
                          > - Robocop
                          > -
                          I wlasnie zeby nie było tak jak w tych filmach to trzeba bedzie te 90% ludzi karmić i poić i dostarczać igrzysk bo ludzie zadziwiająco nic nie chcą robic jak nie muszą.
                          Jedynie przymus motywuje większość z nas do pracy.

                          A te pozostałe 10% to bedzie pracująca elita pogardzajaca tłumem spaslakow spędzających zycie na kanapach na koszt panstwa w goglach VR na glowie. Smutne i w perspektywie 50 lat bardzo realne.
                          • nousecomplaining Re: Koniec 24.11.25, 18:21
                            > pracująca elita
                            Jaaasne, niezły oksymoronik wyszedł 😂
                            • trypel Re: Koniec 24.11.25, 18:35
                              Ale wlasnie tak to moze wyglądać :)
                              Jesli prace fizyczne beda wykonywane przez maszyny a proste powtarzalne biurowe przez AI to jal myślisz co ci ludzie beda robili. Nic. Kompletnie nic. Na miejscu rzadu wtedy delikatne środki uspokajające w wodzie kranowej i minimalna opieka.
                              A ci którym bedzie sie chciało cos robic zostaną elita. My pewnie nie dożyjemy ale pocieszeniem niech bedzie ze takie społeczeństwo tez długo nie pociągnie;) jak w eksperymencie z myszami
                              • nousecomplaining Re: Koniec 24.11.25, 19:10
                                > A ci którym bedzie sie chciało cos robic zostaną elita.
                                Nie, zostaną klasą pracującą (serio 😂?) Poza tym, jeśli będzie jak myślisz, to pracy nie będą mieli także ci, którym będzie się chciało, ale znajdą się w tych 90% bez takiej możliwości. Bo jednak nie wierzę w to, że 90% ludzi nie chce nic robić i tylko wegetować. Natomiast jak najbardziej wierzę w to, że elita w postaci 10% albo i mniej chce nic nie robić i opływać we wszelkie dobra.
                                • trypel Re: Koniec 24.11.25, 21:21
                                  Ale galto pisze o pracy twórczej albo hobby.
                                  Bo innej juz nie bedzie
                          • galtomone Re: Koniec 25.11.25, 09:42
                            trypel napisał:

                            > I wlasnie zeby nie było tak jak w tych filmach to trzeba bedzie te 90% ludzi ka
                            > rmić i poić i dostarczać igrzysk bo ludzie zadziwiająco nic nie chcą robic jak
                            > nie muszą.

                            No i nie bedzie....

                            W tych filmach ci ludzie sa niezbedni do utrzymania dobrostanu elit.

                            Zakladajac, ze wszystko zrobia roboity + AI to na chuj elitom x mld potencjalnych rewolucjonistow.

                            koncpecja prywatnych wysp - ktore miliarderzy maja juz dzis zostanie zoszerzona na cala planete - populacja bedzie malutka i i bedzi raj... do czasu...

                            W kazdym razie na pewno trzeba bedzie najpier wykombinowac "cos" zeby sie tych paru mld ludzi pozbyc, bo po coz "nam" oni (tylko zuzywaja wode i powietrze i sraja...)?

                            > A te pozostałe 10% to bedzie pracująca elita pogardzajaca tłumem spaslakow spęd
                            > zających zycie na kanapach na koszt panstwa w goglach VR na glowie. Smutne i w
                            > perspektywie 50 lat bardzo realne.

                            IMHO nie bedzie tego tlumu spaslakow jak w filmach, bo po coz oni tym 10%?
                            • trypel Re: Koniec 25.11.25, 11:58
                              No przeciez nie wybijesz. Zanim sie zdegeneruja i wymra to minie pare pokolen
                              • galtomone Re: Koniec 26.11.25, 13:40
                                trypel napisał:

                                > No przeciez nie wybijesz. Zanim sie zdegeneruja i wymra to minie pare pokolen

                                Dlaczego nie?

                                Toz (trudno do mojej teorii spiskowej tego nie wykorzystac) - jedna pandemie testowa/przygotowujaca juz za soba mamy... jeszcze ze dwie i bedzie ludzkaosc gotowa (antyszczepionkowcow coraz wiecej) na wlasciwa...

                                Czesc sie zaszczepi - zeby mic pewnosc, ze zdechna, a reszta sie nie zaszczepi i tez zdechna...

                                To wersja TANIA.

                                Ale, ze wymaga globalnego spisku elit w co troche nie wierze,



                                A bardziej prawdopodobna to... raczej czeka nas croaz wieksza liczba konfliktow zbrojnych - jedna tluszcza bedzie bronic (i ginac w imieniu) swoich elit a druga w obronie swoich... az te elity dojda do jedynie slusznego wniosku, ze same ze soba to nie maja sie o co zrec/klocic, jak sie pozbeda swoich obroncow to ziemia bedzie rajem... zostanie "nas " milion albo kilka n calej ziemi i juz.

                                Wojny, glod, susze, itd... masowa migracja na polnoc... - ci co nie moga uciec na wyspy z ochrona sami sie wybija... a reszte sie dokonczy....

                                • trypel Re: Koniec 26.11.25, 13:51
                                  Ale to znow pare pokolen. Bo zauwaz ze im gorzej i wieksza bieda tym ludzie bardziej sie mnożą. I to moze zepsuć nawet najlepszy plan.
                                  Jeszcze byla taka opcja z książki Umrzeć by nie zginąć, Markowskiego ze ci cywilizowani mieszkają w samowystarczalnych wiezach a reszta spadla do poziomu dżungli i żyje jak dzikie plemiona, co od razu rozwiązywało problemy chowu wsobnego bo co pare pokoleń wpuszczało sie paru co zdolniejszych dzikich do cywilizacji zeby zwiększyli pulę genów.
                                  Dawno czytalem ale pamiętam to jakos tak :)
                                  • galtomone Re: Koniec 26.11.25, 15:25
                                    trypel napisał:

                                    > Ale to znow pare pokolen. Bo zauwaz ze im gorzej i wieksza bieda tym ludzie bar
                                    > dziej sie mnożą. I to moze zepsuć nawet najlepszy plan.

                                    Taaa. na pare pokolen... PRzeciez nigdzie nie napisalem, ze jutro.

                                    Najpierw zreszta musimy miec te androidy i ai a na razie nie mamy i blisko tego nie jestesmy (wbrew temu co mowi Musk).

                                    Co wiecej, ja nie twierdze, ze taki bedzie na poczatku plan.... ale jak tak sie to potoczy to taka bedzie konkluzja elit...

                                    Po co tych wszystkich ludzi utrzymywac i sie martwic, czy cos komus do lba nie strzeli....


                                    To podstawowy problem wiekszosc tych strasznych wizji w filmach S/F - zakladaja, ze bedzie to spoleczenstwo "nierobow"... tylko po co?

                                    Nie ma "nierobow" nie ma niezadowolonych co chca powortu demokracji i wolnosci... Bo przeciez ta gaestka co zostanie to se bedzie calkiem wolno (jakos) zyc.

                                    > Jeszcze byla taka opcja z książki Umrzeć by nie zginąć, Markowskiego ze ci cywi
                                    > lizowani mieszkają w samowystarczalnych wiezach a reszta spadla do poziomu dżun
                                    > gli i żyje jak dzikie plemiona, co od razu rozwiązywało problemy chowu wsobnego
                                    > bo co pare pokoleń wpuszczało sie paru co zdolniejszych dzikich do cywilizacji
                                    > zeby zwiększyli pulę genów.

                                    > Dawno czytalem ale pamiętam to jakos tak :)


                                    Taaa, spoko... jak zostawisz z 8 mld ludzi nawet kilka milionow to nadal jest luz i miejsce i raj dla wszystkich a geny nie sa problemem.
                      • bywalec.hoteli Re: Koniec "etatów" do 2034 24.11.25, 11:06
                        Trypel, i to jest piękne w życiu, ze korzystać zeń mogą nie tylko bardzo bogaci. I że dużo rzeczy jest w zasięgu jeśli się stara.
    • trypel Re: Koniec "etatów" do 2034 23.11.25, 20:53
      W opozycji do tematu ktory sam wrzuciłem tym razem cos o etatach
      421 tys miejsc pracy czeka
      etransport.pl/wiadomosc,78624,kierowcow_trzeba_utrzymac_dzieki_szacunkowi_a_nie_tylko_pieniadzom.html
      Swoją drogą ja bym za żadne pieniadze nie mógł byc kierowca ciężarówki. Ale robota czeka na czlowieka :)
      • tbernard Re: Koniec "etatów" do 2034 24.11.25, 13:22
        Kierowca ciężarówki musi mieć dużą siłę w rękach aby kręcić kierownicą.
        • trypel Re: Koniec "etatów" do 2034 24.11.25, 16:59
          tbernard napisał:

          > Kierowca ciężarówki musi mieć dużą siłę w rękach aby kręcić kierownicą.

          Nieraz przy drogach stoją takie panie co pomagają kierowcom zeby im sie te ręce tak nie męczyły.
        • engine8t Re: Koniec "etatów" do 2034 24.11.25, 23:34
          tbernard napisał:

          > Kierowca ciężarówki musi mieć dużą siłę w rękach aby kręcić kierownicą.

          Chyba niekoniecznie.
          www.youtube.com/@IwonaBlecharczyk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka