Dodaj do ulubionych

OT - niedochodzacy majstrzy

25.11.25, 20:31
W każdym praktycznie roku zdarzają mi się jacyś majstrzy, z którymi umówiłem się na termin wykonania usługi - jakieś urządzanie wnętrza, naprawa, przegląd, remont itp., którzy umawiają się bez problemu po czym nie przychodzą. Nie można do niech się dodzwonić. Co najwyżej wyślą SMS o zmianie terminu, zwykle do realnego przybycia nie dochodzi.

Skąd się to bierze? Ludzie nie szanują czasu innego człowieka albo nie mają wyobraźni, że ktoś tam czeka, traci czas, denerwuje się a sprawę ma niezałatwiona? A może alkoholizm i co któryś fachowiec wpada w cug i nie odbiera? A może zachłanność każe im brać jak najwięcej zleceń, z których się nie wywiązują potem?
Takiego zwykłego telefonu ze słowami "przepraszam, nie jestem w stanie dotrzeć" albo "nie dam rady już wziąć tego zlecenia" się boją?

Spotkaliście się z tym też? Także poza Polską?

Mam też majstrów bardzo dobrze zorganizowanych, którzy potrafią się umówić na termin , godzinę, przybyć o czasie, wykonać swoją pracę szybko, dobrze, czysto, jak coś trzeba to na miejscu poprawić i w sensownej cenie. Takich to trzymam majstrów i polecam.

Ale nieslowne xujki też się niestety zdarzają.
Obserwuj wątek
    • trypel Re: OT - niedochodzacy majstrzy 25.11.25, 21:16
      Jedynych nie dochodzących za bardzo lubię zeby im to powoedziec dlatego czekam od 3 lat jak mi schody na taras zrobią:)
      Ale ja mam do tego dość luźny stosunek
    • wislok1 Re: OT - niedochodzacy majstrzy 25.11.25, 21:38
      W Bawarii z czyms takim sie nie spotkalem, w PL jeden majster mi to wytlumaczyl, ze chodzi o zabezpieczenie pracy....

      Czyli majster bez problemu sie na wszystko zgadza, bierze kolejne zlecenie, choc juz ma najblizsze terminy zajete...

      Swiadomie i celowo robi klientow w wala...

      Zeby tylko nie stracic zlecenia..

      Potem to jakos odkreca, przesuwa terminy, itp...
      Kreci, kombinuje, obiecuje falszywie, ze za 1 dzien to bedzie zalatwione, potem przesuwa termin, itd...

      Wazne, zeby NIE powiedziec klientowi, ze zlecenie odpada...

    • qqbek Re: OT - niedochodzacy majstrzy 25.11.25, 21:53
      Prosta recepta - to co się da zrobić samodzielnie, rób samodzielnie.
      Hydraulika do montażu przyłącza wody bezzwrotnie zużywanej 3 razy umawiałem, za każdym razem innego.
      Ale tu musi zrobić projekt do zaakceptowania przez moje wodociągi i proste przyłącze pod dodatkowy wodomierz - roboty papierkowej sporo, a samej robocizny tyle, co kot napłakał - może dlatego mnie zlali trzej.
      Elektryka mam "po znajomości".
      Facet od kotła serwisuje kotły w domach u mojej rodziny od jakichś 30 lat.
      Kominiarza do przeglądów biorę z lubelskiej spółdzielni kominiarzy - może i chcą więcej, niż te małe firemki, ale nigdy na lodzie nie zostawią.
      • bywalec.hoteli Re: OT - niedochodzacy majstrzy 25.11.25, 22:35
        Niektóre rzeczy wymagają kogoś z uprawnieniami.
        Poza tym samodzielnie to można robić rzeczy, które są powtarzalne i bezpieczne. Jak coś się ma robic rzadko to lepiej niech ktoś to zrobi, który robi często, bo po co popełniać błędy na swoim domu?
        • qqbek Re: OT - niedochodzacy majstrzy 25.11.25, 23:07
          bywalec.hoteli napisał:

          > Niektóre rzeczy wymagają kogoś z uprawnieniami.
          > Poza tym samodzielnie to można robić rzeczy, które są powtarzalne i bezpieczne.
          > Jak coś się ma robic rzadko to lepiej niech ktoś to zrobi, który robi często,
          > bo po co popełniać błędy na swoim domu?

          Jak robisz coś po raz n-ty (na przykład malowanie pokoju młodego u mnie ostatnio - odkąd byłem w liceum sam malowałem swój pokój i nikomu innemu nie dałem się do tego dotykać), to wiesz, że zrobisz lepiej niż 90% "złotych rączek" z Internetów.
          Wystarczy spróbować.
          Prosta hydraulika (wymiana zaworów, podłączenie odpływów/baterii, wymiana syfonów czy obsadzenie kibla) to też nie czarna magia, zrobisz sam lepiej, niż większość robiących "na odpierdol" - ubabrzesz się przy tym, ale będzie satysfakcja - gwarantuję.
          Z elektryką, którą ja się nie boję bawić, to bym się wstrzymał, jeżeli nie rozumiesz do końca, jak "to działa" i "od czego są te poszczególne kabelki"
          Wykończeniówka to w większości "majstry", które mają mniejsze pojęcie o robocie, niż przeciętny robol z PRL. O ile nie wymaga uprawnień, albo bardzo specjalistycznych narzędzi - też warto nauczyć się robić samemu.

          Zacytuję ciebie "po co popełniać błędy we własnym domu?"
          A dlaczego od razu "popełniać błędy"?
          Można, przy odrobinie samozaparcia, zrobić samemu dobrze, a nie dać te błędy popełnić komuś innemu.
          • bywalec.hoteli Re: OT - niedochodzacy majstrzy 25.11.25, 23:18
            Nie no, pomalowac to ja umiem czy jakieś proste rzeczy zrobić typu gniazdko wymienić
            I często się wspieram filmikami na YouTube czy innymi instrukcjami

            Obsadzenie kibla czy Geberita jest bez sensu robić bo to robisz raz na ćwierć wieku może? 🙂
            • qqbek Re: OT - niedochodzacy majstrzy 25.11.25, 23:33
              bywalec.hoteli napisał:

              > Obsadzenie kibla czy Geberita jest bez sensu robić bo to robisz raz na ćwierć w
              > ieku może? 🙂

              Ale jak dwa zainstalujesz, to już potrafisz.
              Poszedłem odcedzić kartofelki do łazienki na dole i tak popatrzyłem:
              - gładzie ja dokończyłem i pomalowałem,
              - elektrykę całą ja, łącznie z punktami oświetleniowymi i wentylatorem wyciągowym podłączyłem (wliczając w to wykucie rowków pod kabelki do punktów, które "nie pasowały" do koncepcji, położenie kabli i podłączenie),
              - klopik, zawory, bateria, syfon - ja,
              - szafki, pasowanie, włączniki - ja
              - płytki - nie było ani jednej dociętej, której bym sam nie dociął, kilka też położyłem (większość Ś.P. teść).

              Tylko drzwi wejściowe robiła firma zewnętrzna, bo taniej wychodziły z montażem, niż brutto bez (trochę droższe wziąłem, więc różnica 8 a 23% VAT sprawiła, że taniej było zlecić, niż samemu robić).

              Wiesz, jaka to nieziemska, zwierzęca wprost satysfakcja, wejść do pomieszczenia, gdzie każdy detal, każdy szczególik najmniejszy, zrobiłeś sam (lub z pomocą członka rodziny)... no i od 5 lat działa to wszystko bez zarzutu?
              Ja wiem 😁
              • bywalec.hoteli Re: OT - niedochodzacy majstrzy 25.11.25, 23:52
                Brawo Ty!
                Ale jeśli pierwszy raz robiłeś łazienkę, to pierwszy raz robi się dla wroga, drugi dla kolegi a dopiero trzeci dla siebie :)
                • trypel Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 07:59
                  Bywalec ja do dzisiaj jak mam zmienić syfon w bidecie to klne, mecze sie, robie, cieknie, powtarzam 3 x, dalej cieknie, wołam specjalistę. Przestaje. Z umywalka nie ma problemu ale bidet z brakiem miejsca na operacjd manualne choćby i za 100 razem nie jest dla mnie do ogarnięcia
                  • bywalec.hoteli Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 08:12
                    Powiem Ci Trypel, że ja mam bidetkę a nie bidet, więc nie ma w ogóle żadnego syfonu. Swoją drogą, jak często musisz zmieniać syfon w bidecie?
                    • trypel Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 08:42
                      Raz na 3 lata. Ale nie przez syfon ale przez korodujący korek automatyczny musze wszystko rozkręcać. I potem juz cieknie bo nie ma miejsca żebym łapę włożył
              • tbernard Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 10:54
                qqbek napisał:

                > Poszedłem odcedzić kartofelki do łazienki ...

                Ja to odcedzam kartofelki w kuchni. Tylko puszczam zimną wodę wtedy.
                • trypel Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 11:52
                  A po co ta zimna woda? Z ciekawości pytam :)
          • vogon.jeltz Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 11:35
            > Z elektryką, którą ja się nie boję bawić, to bym się wstrzymał, jeżeli nie rozumiesz do końca,
            > jak "to działa" i "od czego są te poszczególne kabelki"

            Hydraulika jest prosta, podłącza się rurkę do rurki. Tu nie ma co spieprzyć właściwie. Z prądem jest gorzej, bo nie tylko trzeba wiedzieć "do czego te kabelki" ale też "jakie" i "co z czym". Mimo, że się w miarę orientuję, to zasadniczo się jednak za to nie biorę. Inna zabawa jest z kolei z gazem, bo tu jest wszystko równie proste jak w rurkach do wody, no ale jednak przepisy wymagają uprawnień do podłączenia (i się nie ma co dziwić). Natomiast zdarzyło mi się już podłączać kuchenkę gazową samemu, ale potem i tak musiał przyjść fachman, żeby sprawdzić szczelność i podbić mi pieczątkę.
    • engine8t Re: OT - niedochodzacy majstrzy 25.11.25, 22:42
      Rzadko ale sie zdarza. Ostatatnio u sasiad pracowali meksykanie i mowie ze mam dla nich mala robote - nic pilnego ale aby przyszli wycenic...Mowi ze przyjdzie po pracy... Nie przyszedl. Wwidze zze tam zapierd do poznego wieczora wiec rozumiem. Za pare dni znow go mijajam i pytam czy ma zamiar przyjsc a on ze tak ale nie bedzie mogl tego robic weczesniej niz za 3 tygodnie ale przyjdzie wycenic. Mowie Ok - pryjd, wycen i poiedz kiedy zrobisz - ni epali sie ale nie bede wisial w nieskonconosc bo to trzeba zrobic.
      Nie przyszedl.
      Po paru tygodniach mijam go znow jak pracuje u sasiada a on mowi ze dzis juz na pewno przyjdzie na co ja ze niech sobie glowy nie zarwacal bo robota juz zrobiona.
      Jedno ma prawie pewne ze wiecej go nie bede pytal.
      Ale generalnie takie cos zdarza sie bardz rzadko. Jak ktos sie juz umowi ze zaczyna prace a nie przujdzie to zawsze zadzwoni i poprosi o przesuniecie bo jak nie to wiadomo ze tu jez wiecej roboty nie dostanie a ssiedzi beda wiedziec ze to jest "no show" a to nie jest tolerowane.
      Czesciej sie zdzarza ze przychodza i wyceniaj wysoko co znaczy ze tego nie chca robic...
      A ju zjak zrobi roote to roznie bywa. Place po zakonczeniu pracy - czasami prosza o zadatek na materialy ale zwykle nie bo porzedny majster ma kase na materily a wiec jak nie zrobia dobrze to robia tak dlugo az zrobia dobrze.. chyba ze mi sie znudzi albo widze ze nie potrafia wiec albo nie dostaja nic bo ktos inny musi to zrobic albo "fair" jesli tak uwazam.. Poniewaz ja place nie za czas jaki spedza ale za wykonana robote.
      Tu im si eni eoplaca partilic bo zla opinia wsrod sasiadow idzie bardzo szybko.
    • only_the_godfather Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 06:59
      Od większych robót mam dwie zaufane ekipy, elektryka z polecenia od obu ekip, tak się złożyło, że facet współpracuje z jednym jak i drugim majstrem. Jakaś większa hydraulika to też ktoś z ekipy.
    • galtomone Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 08:02
      bywalec.hoteli napisał:

      > Skąd się to bierze?

      Przychodzi taki wiek w życiu faceta, że nie zawsze dochodzi.

      Dziwne, ze pytasz... niepraktykujacy jestes?
      • bywalec.hoteli Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 08:27
        Ja tam zawsze dochodzę :)
        • galtomone Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 09:25
          A ze szanujesz punktualnosc to zawsze jestes przed czasem...
          • bywalec.hoteli Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 09:27
            dokładnie! :)
      • boggi_dan Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 08:33
        galtomone napisał:

        > bywalec.hoteli napisał:
        >
        > > Skąd się to bierze?
        >
        > Przychodzi taki wiek w życiu faceta, że nie zawsze dochodzi.
        >
        > Dziwne, ze pytasz... niepraktykujacy jestes?
        Ręka majstra czyni cuda.
    • bolo2002 Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 09:28
      A co Ci sie tam tak psuje-że majstrów potrzebujesz? To dziwna jakość. U mnie dom stoi juz 30 lat-i niczego poza drobiazgami nie naprawiałem. Sam robię drobne naprawy-np. płytka na tarasie, element bramy do wymiany i pomalowania, elektryka, lodówka- naprawiam, zmywarka naprawiam ,/ awarie dopiero po ponad 20-tu latach uzytkowania/ itd. Krany, kanalizacja- sam i nic nie wydaje poza ew. częsciami. Owszem -elektryka wziałem- jak nowy piekarnik czy płyta indukcyjna- bo to u mnie prąd trójfazowy- a na tym sie nie znam. Kaloryfer-odpowietrzenie instalacji -sam robię.Itd. Ale to są drobiazgi. Do fryzjera nie chodze od 20-tu lat- sam sie strzygę-bo to nieopłacalne. Spsika cie taki wodą kolońską - za stówke! Itd.
      • qqbek Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 10:33
        Ja do indukcji wziąłem elektryka, bo potrzebowałem pieczątki na karcie gwarancyjnej.
        3 fazy to nie czarna magia, po prostu przewody są 4 zamiast 2, ale każdy z 3 fazowych i tak łączy się tak, żeby do zera (tak dla podpowiedzi - to ten niebieski) odprowadzić. Kolejność podłączenia nie ma znaczenia, o ile to nie silnik trójfazowy, albo coś z takim silnikiem, więc przy AGD wystarczy podłączyć fazy do przyłączy fazowych, neutralny tam gdzie jego miejsce i ewentualnie ochronny (o ile producent przewidział). Zresztą przy indukcji korzysta się z 2, a nie 3 faz przyłącza 3-fazowego, więc do trzeciej podpiąłem piekarnik, żeby w miarę równomiernie obciążyć wszystkie 3 fazy i nie musieć korzystać z osobnego gniazdka.
        • vogon.jeltz Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 11:38
          > więc przy AGD wystarczy podłączyć fazy do przyłączy fazowych, neutralny tam gdzie jego miejsce
          > i ewentualnie ochronny (o ile producent przewidział)

          W instrukcji sprzętów AGD masz napisane jakiego koloru kabelki połączyć ze sobą, jak u Sapkowskiego: Zszyj czerwone z czerwonym, żółte z żółtym, białe z białym. Na pewno będzie dobrze. Nawet nie musisz wiedzieć, który jest od czego.
          • qqbek Re: OT - niedochodzacy majstrzy 26.11.25, 11:59
            vogon.jeltz napisał:

            > W instrukcji sprzętów AGD masz napisane jakiego koloru kabelki połączyć ze sobą
            > , jak u Sapkowskiego: Zszyj czerwone z czerwonym, żółte z żółtym, białe z bi
            > ałym. Na pewno będzie dobrze.
            Nawet nie musisz wiedzieć, który jest od czeg
            > o.

            A w instrukcji obsługi samochodów masz, żeby nie pić płynu do spryskiwaczy, a kiedyś były instrukcje na temat tego jak szczelinomierzem i kluczem oczkowym ustawiać luzy zaworowe.
            A jak w instalacji, albo sprzęcie kabelki są w innym kolorze?

            W starszych instalacjach normą jest to, że przewód neutralny bywa szary, biały, albo ogólnie "z Anżeja wyjęty, co tam mieli pod ręką". Fazowe u mojej babci były ciemnoniebieskie z tego co pamiętam i jak babcia wymieniła zwykłą żarówkę na świetlówkę, to się zaczęły dziwne rzeczy dziać (bo ktokolwiek jej wieszał żyrandol podłączył niebieski od strony żyrandola, a włącznik był ze "światełkiem" i płynął przez niego dostateczny prąd, żeby żarówka po wyłączeniu nadal świeciła delikatnie) - dopiero ja ogarnąłem (przy okazji mitygując ryzyko przypadkowego "popieszczenia" przy wymianie żarówki).

            W nowszych instalacjach, gdzie wszystko jest unormowane, to rzeczywiście "plug & play", a jak w instalacji są różnicówki, to ogólnie ryzyko porażenia (nawet jak ktoś ma dwie lewe ręce) jest znikome, ale u mojej babci, gdzie było uziemione "zero", do którego dochodziły też bolce ochronne z gniazd łazienkowych, a wszystko zabezpieczone było jedynie bezpiecznikami przeciążeniowymi taki "domorosły elektryk" co to wieszał jej żyrandol, nie sprawdziwszy nawet, gdzie jest faza, miał szanse zasilić grono elektrycznych aniołków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka