j_malec
22.04.26, 13:31
W wątku obok @trypel napisał:
'Raz ze pazerny a dwa ze takie rzeczy sie zdarzają. Na całym swiecie. Jakiś % zawsze straci bo zadzieje sie najgorszy scenariusz. A wysnuwanie na takiej podstawie wniosków co do całego biznesu jest przesada. "
Co do zasady się zgadzam, że nie można, czy raczej nie powinno wysnuwać się wniosków na podstawie pojedynczych przypadków.
Ale, rynek kryptowalut, nie działa wg 'tradycyjnych' zasad. Przede wszystkim uczestnicy tego rynku, chcieliby działać na zasadzie - nikt nie będzie nam mówił co mamy robić z naszymi pieniędzmi, nie damy się kontrolować przez banki/rządy, wszelkie regulacje są złe. I to wszystko przy założeniu, że cały system rozliczeń, czy nawet posiadania kryptowalut jest mocno zdecentralizowany.
Tylko problem w przypadku giełd jest taki, że rynek jest zdecentralizowany na poziomie inwestorów, a jest mocno zcentralizowany dla właścicieli tych giełd. I jeżeli ci właściciele (często pojedyncze osoby), piszą że nie chcą kontroli nad giełdą, to stawiają się w mocno uprzywilejowanej pozycji. We wszystkich przypadkach, w których padały giełdy, okazało się, że zawsze na końcu był ten 'ktoś', który właśnie gdzieś się zapodział i nikt nie posiada kluczy do portfela/portfeli, w których są przechowywane aktywa inwestorów.
Taka zasada działania, dotyczy każdej giełdy kryptowalut, zarówno tej która powstała żeby wydoić inwestorów, jak i tej która chce działać zgodnie z prawem. Dlatego sytuacje takie jakie z Zondą, będą dalej się zdarzać, gdyż leży to u podstaw działalności tego rynku. Dopóki sami uczestnicy, nie zrozumieją że nadzór nad właścicielami giełd służy zabezpieczeniu środków inwestorów, to nic się nie zmieni. Dalej będą inwestować w twory, które będą powstawać czysto wirtualnie i zamykać się, jak właściciel osiągnie założony zysk.