nie.banalny
27.01.05, 09:16
No i co wy na to, ofiary marketingu?
Dzis rano musialem pomoc sasiadowi wyjechac ze swojej posesji. Wyjazd ma
troche pod gorke (identycznie jak jak) i nie mogl sobie poradzic. Ja
wyjechalem z palcem w dupe i z szyderczym usmiechem zapytalem, czy moze mu
pomoc? Niechetnie sie zgodzil. Chyba bardzo musial sie spieszyc do pracy.