progi zwalniające

27.02.05, 22:05
Witam
Ostatnio musialem dosyć dużo pojeździć po wielu gdańskich osiedlach i muszę
powiedzieć, że już mnie nerwy żżarły na progach zwalniających. Niektóre są
tak wysokie, że nawet przy tych 20km/h słychać ten niemiłosierny dźwięk
metalu trącego o beton, wwrrr. No bluzgi sie same na usta cisną.
Ja proponuje, że jak sie bawić to na calego. Walnąć co 100m w poprzek drogi
np. 25cm krawężnik. To byłoby rewelacyjne.
Pozdrawiam
    • leslaw_m Re: progi zwalniające 27.02.05, 22:45
      naucz ludzi jeżdzic po osiedlach to progi zdejmą
      co do ich wysokosci to żeczywiscie panuje zupełna dowolnosc
      • mejson.e Re: progi zwalniające 27.02.05, 23:16
        leslaw_m napisał:

        "naucz ludzi jeżdzic po osiedlach to progi zdejmą
        co do ich wysokosci to żeczywiscie panuje zupełna dowolnosc"

        Co racja, to racja - pierwszy napotkany próg prawie nabił mi guza o dach.
        Było to w Szwecji w 1990.

        Tam też uczą ludzi jeździć po osiedlach, nie tylko u nas.

        Do progów trzeba przywyknąć :(

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • huggoo Re: progi zwalniające 27.02.05, 23:20
          taaa..przywknąć....sorry,ale wątpie czy można przywyknąc do notorycznego tarcia
          podwoziem o beton...moim zdaniem powinna byc ustalona jakaś maksymalna
          wysokośc "tego czegoś"....czsem aż się boję..."zostawię coś tym razem na tym
          g... czy nie??? "
          • mejson.e Polskie normy... 27.02.05, 23:33
            ...progów są obarczone błędem wynikającym ze współczynnika wku.wienia sąsiadów i
            grubością łopaty pana Zenka z administracji...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków
          • brzydka_kasia Re: progi zwalniające 28.02.05, 00:16
            Hihihi, jakbym słyszała kumpla mojego brata. Tyle, że on ma fioła na punkcie samochodów i coś tam porobił w swoim, że nie może wjechać na wyższy krawężnik bo zawadza. On tez narzeka na progi. Doszło do tego, że parkuje 100 m od naszej klatki, bo bliżej nie może podjechać!!! Akurat tam jest wyjątkowo wysoki próg, a wszystkie inne sporo niższe.
            • emes-nju Re: progi zwalniające 28.02.05, 11:34
              Nic nie robilem z moim samochodem (z wyjatkiem corocznej wizyty u specjalisty od zabezpieczania podwozi!!!), a tez na wiekszosci progow zahaczam podwoziem!
          • zaciekawiony Re: progi zwalniające 28.02.05, 00:37
            Dokładnie - normy by sie przydaly. Tak swoją drogą, ciekawe, czy jak bym kiedys
            katalizator zostawił na progu, to czy zarządca drogi miał by obowiązek wypłaty
            odszkodowania??? No oczywiście po udowodnieniu, że jechalem zgodnie z
            ograniczeniem...
        • edek40 Re: progi zwalniające 28.02.05, 12:45
          Sporo jezdzilem po Szwecji w 1993 roku. Rowniez napotykalem progi. Byly to wielkie, znakomicie oznakowane konstrukcje, na ktorych szczycie czesto bylo przejscie dla pieszych. Konstrukcja ta byla wysoka, ale najazdy byly na tyle lagodne, ze samochod nie protestowal przy utrzymywaniu przepisowych 30 km/h. Nasze progi przypominaja zas krawezniki. Do tego ich wysokosc zle traktuje nizej zawieszone auta.
      • wonnan29 Re: progi zwalniające 28.02.05, 11:44
        leslaw_m napisał:
        > co do ich wysokosci to żeczywiscie panuje zupełna dowolnosc

        A ty naucz sie pisac poprawnie,po slowniczek ortograficzny marsz!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja